Mąż krwawy

Okładka książki Mąż krwawy autora Kazimierz Gliński, 9788367867672
Okładka książki Mąż krwawy
Kazimierz Gliński Wydawnictwo: Replika Seria: Szabla i Miecz powieść historyczna
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Seria:
Szabla i Miecz
Data wydania:
2024-04-09
Data 1. wyd. pol.:
2024-04-09
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367867672
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mąż krwawy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Mąż krwawy

Średnia ocen
7,7 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Mąż krwawy

avatar
2110
2110

Na półkach:

Seria " Szabla i Miecz", cztery książki na różnym poziomie. Autorzy tworzyli w okresie międzywojennym i wcześniej. Kupiłem je dlatego, aby zobaczyć jak " drzewiej" się pisało i o czym.
Z tego powodu je POLECAM !!!

Seria " Szabla i Miecz", cztery książki na różnym poziomie. Autorzy tworzyli w okresie międzywojennym i wcześniej. Kupiłem je dlatego, aby zobaczyć jak " drzewiej" się pisało i o czym.
Z tego powodu je POLECAM !!!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
217
215

Na półkach:

Ile można zrobić dla miłości? Wiele!
Bohater "Męża krwawego" porywa się na to, co niemal nieosiągalne. Postanawia zdobyć rycerski pas i jako rycerz zapukać do chaty Kasieńki, aby ją poślubić. Czy ta miłosna historia ma happy end? Pozostawię to Wam do sprawdzenia.
W kolejnej powieści z serii " Szabla i miecz" nie mamy tym razem wielkich, efektownych bitewnych starć, ale dzieje wiele, znajdziemy tu ciekawie psychologicznie zarysowany portret negatywnego bohatera.
Intryga osnuwa się wokół postaci królewskich wysłanników Kazimierza Wielkiego: kasztelana Jury i wojewody Imrana. Jest i złoczyńca - Maćko Borkowic, który w powieści dążąc do morderstwa posłów, szlachtuje siekierą swego syna. To jedynie kolejny ze złych uczynków, które obciąża jego sumienie, gdyż pogłoski o jego działaniach zaniepokoiły już wcześniej króla.
Losy Maćka Borkowica, zwłaszcza owiany legendą koniec, żywe są wciąż w okolicach Kazimierza - jak podaje autor. Jednak szukając więcej informacji na ten temat z innych źródeł, dowiadujemy się, że to w lochach zamku pod Olsztynem został skazany na śmierć głodową. Miał codziennie otrzymywać jedynie wiązkę siana i czarkę wody. Na takim wikcie w niemałych katuszach przetrwał 40 dni.

Ile można zrobić dla miłości? Wiele!
Bohater "Męża krwawego" porywa się na to, co niemal nieosiągalne. Postanawia zdobyć rycerski pas i jako rycerz zapukać do chaty Kasieńki, aby ją poślubić. Czy ta miłosna historia ma happy end? Pozostawię to Wam do sprawdzenia.
W kolejnej powieści z serii " Szabla i miecz" nie mamy tym razem wielkich, efektownych bitewnych starć, ale...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1653
1120

Na półkach:

To moje pierwsze zetknięcie z tą serią i powiem szczerze mam sporo wątpliwości. przenosimy się w czasy ostatnich Piastów czyli koło XIV wieku a tu nagle mamy szlachtę wymachującą szablami ( czy to nie było trochę późniejsze czasy wtedy to chyba bardziej miecz, pod Grunwaldem jakoś szabli nie było),drugie te ciągłe rozterki głównego "złego" jak tu wszystko odkręcić na swoją korzyść, czy sama akcja czasami szybka a czasami rozwlekła. Ogólnie dla osoby która woli samą opowieść a nie zachowanie realiów to pozycja dobra, zobaczymy jak inne książki z tej serii.

To moje pierwsze zetknięcie z tą serią i powiem szczerze mam sporo wątpliwości. przenosimy się w czasy ostatnich Piastów czyli koło XIV wieku a tu nagle mamy szlachtę wymachującą szablami ( czy to nie było trochę późniejsze czasy wtedy to chyba bardziej miecz, pod Grunwaldem jakoś szabli nie było),drugie te ciągłe rozterki głównego "złego" jak tu wszystko odkręcić na swoją...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

79 użytkowników ma tytuł Mąż krwawy na półkach głównych
  • 47
  • 32
14 użytkowników ma tytuł Mąż krwawy na półkach dodatkowych
  • 4
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Tatry w poezji i sztuce polskiej Kazimiera Alberti, Władysław Ludwik Anczyc, Adam Asnyk, Krzysztof Kamil Baczyński, Stanisław Bąkowski, Michał Bałucki, Władysław Bełza, Adam Bielecki, Tadeusz Bocheński, Zygmunt Bogusz, Jerzy Braun, Władysław Broniewski, Władysław Bukowiński, Antoni Czajkowski, Stanisław Czernik, Deotyma, Jan Długosz, Stanisław Ryszard Dobrowolski, Felicjan Faleński, Józef Andrzej Frasik, Józef Aleksander Gałuszka, Ignacy Gąsiorowski, Stefan Giller, Kazimierz Gliński, Tomasz Gluziński, Seweryn Goszczyński, Jan Gwalbert Pawlikowski, Feliks Gwiżdż, Jerzy Harasymowicz, Jarosław Iwaszkiewicz, Michał Jagiełło, Jarosław Janowski, Mieczysław Jastrun, Kazimierz Andrzej Jaworski, Józef Jedlicz, Maria Kalota-Szymańska, Jan Kasprowicz, Jerzy Kierst, Zdzisław Kleszczyński, Maria Konopnicka, Józef Kościelski, Tadeusz Kubiak, Jalu Kurek, Teofil Lenartowicz, Leopold Lewin, Anna Libera, Tomasz Łubieński, Konstanty Maniewski, Tadeusz Miciński, Stanisław Nędza-Kubiniec, Franciszek Henryk Nowicki, Władysław Orkan, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Michał Kryspin Pawlikowski, Włodzimierz Pietrzak, Wincenty Pol, January Późniak, Józef Przerwa-Tetmajer, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Zenon Przesmycki, Julian Przyboś, Wacław Rolicz-Lieder, Leon Rygier, Eustachy Sanguszko, Leopold Staff, Maciej Stęczyński, Ludwik Świeżawski, Jan Alfred Szczepański, Ludwik Szczepański, Maciej Szukiewicz, Władysław Tarnowski, Edmund Wasilewski, Antoni Waśkowski, Jerzy Kamil Weintraub, Kazimierz Wierzyński, Maryla Wolska, Wacław Wolski, Jacek Woźniakowski, Stanisław Wyspiański, Hugo Zapałowicz, Mariusz Zaruski, Elżbieta Zechenter-Spławińska, Adam Znamirowski, Jan Żóławski, Juliusz Żuławski
Ocena 6,6
Tatry w poezji i sztuce polskiej Kazimiera Alberti, Władysław Ludwik Anczyc, Adam Asnyk, Krzysztof Kamil Baczyński, Stanisław Bąkowski, Michał Bałucki, Władysław Bełza, Adam Bielecki, Tadeusz Bocheński, Zygmunt Bogusz, Jerzy Braun, Władysław Broniewski, Władysław Bukowiński, Antoni Czajkowski, Stanisław Czernik, Deotyma, Jan Długosz, Stanisław Ryszard Dobrowolski, Felicjan Faleński, Józef Andrzej Frasik, Józef Aleksander Gałuszka, Ignacy Gąsiorowski, Stefan Giller, Kazimierz Gliński, Tomasz Gluziński, Seweryn Goszczyński, Jan Gwalbert Pawlikowski, Feliks Gwiżdż, Jerzy Harasymowicz, Jarosław Iwaszkiewicz, Michał Jagiełło, Jarosław Janowski, Mieczysław Jastrun, Kazimierz Andrzej Jaworski, Józef Jedlicz, Maria Kalota-Szymańska, Jan Kasprowicz, Jerzy Kierst, Zdzisław Kleszczyński, Maria Konopnicka, Józef Kościelski, Tadeusz Kubiak, Jalu Kurek, Teofil Lenartowicz, Leopold Lewin, Anna Libera, Tomasz Łubieński, Konstanty Maniewski, Tadeusz Miciński, Stanisław Nędza-Kubiniec, Franciszek Henryk Nowicki, Władysław Orkan, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Michał Kryspin Pawlikowski, Włodzimierz Pietrzak, Wincenty Pol, January Późniak, Józef Przerwa-Tetmajer, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Zenon Przesmycki, Julian Przyboś, Wacław Rolicz-Lieder, Leon Rygier, Eustachy Sanguszko, Leopold Staff, Maciej Stęczyński, Ludwik Świeżawski, Jan Alfred Szczepański, Ludwik Szczepański, Maciej Szukiewicz, Władysław Tarnowski, Edmund Wasilewski, Antoni Waśkowski, Jerzy Kamil Weintraub, Kazimierz Wierzyński, Maryla Wolska, Wacław Wolski, Jacek Woźniakowski, Stanisław Wyspiański, Hugo Zapałowicz, Mariusz Zaruski, Elżbieta Zechenter-Spławińska, Adam Znamirowski, Jan Żóławski, Juliusz Żuławski
Kazimierz Gliński
Kazimierz Gliński
Polski poeta, dramaturg i powieściopisarz. Pochodził ze zubożałej rodziny ziemiańskiej. Był synem Ludwika Glińskiego oraz ojcem Mieczysława Glińskiego. Szkołę średnią ukończył w Berdyczowie. W 1868 wstąpił na wydział historyczno-filologiczny uniwersytetu Jagiellońskiego. W 1873 roku przeniósł się z Krakowa do Warszawy. Wielokrotnie przebywał w Nałęczowie gdzie zmarł. Został pochowany na miejscowym cmentarzu. Pisarza upamiętnia tablica umieszczona na budynku zarządu Spółki Zakładu Leczniczego w Nałęczowie. Był autorem szeregu powieści historycznych, dramatów i zbiorów poezji. Pierwsze poezje drukował w czasopiśmie krakowskim „Kalina” oraz lwowskiej „Strzesze”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mieszko. Wyjście z cienia Daniel Komorowski
Mieszko. Wyjście z cienia
Daniel Komorowski
Książka „Mieszko. Wyjście z cienia” stała na mojej półce naprawdę długo, bo około trzech lat🙈 Dostałam ją wtedy od @snieznooka (jeszcze raz dziękuję 🖤). A że niedawno ukazał się już czwarty tom tej serii, uznałam, że to najwyższy czas, aby wreszcie po nią sięgnąć. Książka jest dostępna również na Storytel, więc w momentach, kiedy nie mogłam czytać, przełączałam się na audiobook. Podchodziłam do tej historii z lekką obawą, że może jednak mi się nie spodobać. A bardzo bym tego nie chciała, bo naprawdę lubię powieści historyczne, szczególnie te osadzone w czasach średniowiecza. Na szczęście moje obawy okazały się zupełnie niepotrzebne. Książkę czyta się świetnie, a fabuła wciąga już od pierwszych stron. Jestem pod dużym wrażeniem. Warto też zaznaczyć, że jest to fikcja literacka, choć oparta na wydarzeniach historycznych. Autor przenosi nas do czasów sprzed przyjęcia chrztu przez Polskę. Akcja jest dynamiczna i właściwie nie pozwala się nudzić. Bardzo dobrze oddany jest klimat tamtej epoki, łatwo dać się porwać historii i przenieść myślami do wczesnośredniowiecznej Polski. Miałam jednak dwa momenty, które trochę wybiły mnie z rytmu czytania. Chodzi o fragmenty, w których pojawiało się bardziej współczesne słownictwo. Najbardziej zapadło mi w pamięć słowo „medyk”. We wczesnym średniowieczu raczej nie mogło być ono używane na ziemiach słowiańskich. Pochodzi z łaciny i przypuszczam, że do naszego języka zaczęło przenikać dopiero po chrzcie Polski wraz z wpływami kultury zachodniej, czyli raczej w późniejszym okresie. Lecznictwo w tamtych czasach opierało się głównie na wiedzy ludowej, zielarstwie oraz praktykach magicznych, dlatego bardziej odpowiednie wydają się określenia takie jak znachor, zielarz, guślarz czy uzdrowiciel. Nie wiem dlaczego, ale to jedno słowo bardzo mi „zgrzytało” i mocno zapadło w pamięć. Mimo tego z ogromnym zainteresowaniem śledziłam losy bohaterów i bardzo często łapałam się na tym, że mówiłam sobie: „jeszcze jeden rozdział” 😅 nawet wtedy, gdy powinnam już iść spać. Ogólnie książkę oceniam bardzo dobrze i już w najbliższych dniach zaczynam drugi tom. Jeśli lubicie powieści historyczne i klimaty wczesnego średniowiecza, to zdecydowanie polecam sięgnąć po tę serię.
zacisze_wiedzmy - awatar zacisze_wiedzmy
ocenił na829 dni temu
Vindolanda Adrian Goldsworthy
Vindolanda
Adrian Goldsworthy
Autor, chyba szanowanych, popularnych pozycji z zakresu historii starożytnej, postanowił dorobić również w niszy beletrystycznej. Skorzystał z pracowicie gromadzonej wiedzy i stworzył coś w rodzaju kryminalnego westernu umieszczonego na wyspach brytyjskich pod koniec I w. n.e. Rzymskie legiony, lokalne plemiona, wielka polityka i lokalne polityczki, jakieś bunty i napady, klasyczny romans z pięknością z napadniętego dyliżansu, a na dodatek wątek niby-kryminalny. Główny bohater to po części noirowy detektyw, po części Winnetou, a po części dumasowski muszkieter. Również narracja charakteryzuje się podobną paletą barw. Trochę tu płaszcza i szpady, tfu... gladiusa, trochę indiańskich podchodów, mniejszych i większych potyczek, pościgów i zasadzek, przetykanych ucztami i detektywistycznym główkowaniem. Wyszło to w miarę zgrabnie, ale bez wielkiego polotu, wątek kryminalny okrutnie naciągany. O ile kryteria historyczności spełnione są, co zrozumiałe, w wysokim stopniu, tak rysunki postaci wypadają niestety nadmiernie współcześnie, poza tym kreowane są raczej oszczędnie i dość generycznie. Warsztat bez specjalnych zastrzeżeń, raczej prosty, ale w pozytywnym sensie. Całość dość przyjemna, niewybitna, jednak na tle powszechnej nędzy w światku powieści historycznych, warta lekkiego polecenia. "Vindolanda" nie powodowała u mnie wypieków na twarzy, ale momentami, w przerwach, tęskniłem do lektury. 7/10
Fidel-F2 - awatar Fidel-F2
ocenił na72 miesiące temu
Imperium Conn Iggulden
Imperium
Conn Iggulden
Perykles powraca do Aten po wygranej wojnie i wydaje się, że udowodnił, że nie jest tylko synem swojego ojca. Jednak gdy na tronie Sparty zasiada nowy król, okazuje się, że sojusz między polis jest kruchy i Ateńczycy muszą zdecydować, czy są gotowi na kolejny konflikt. Perykles zmaga się też z wyzwaniami w życiu osobistym – postanawia zakończyć trudne małżeństwo z Tetydą. Wkrótce spotyka młodziutką kurtyzaną Aspazję. Conn Iggulden kojarzy mi się z książkami mocno militarnymi i politycznymi, chociaż pierwsza część historii Peryklesa ,,Lew” miała też wyraźny wątek uczuciowy związany ze skomplikowanym związkiem głównego bohatera z Tetydą. W tym tomie znów te tematy są skrócone i na pierwszym miejscu stoi polityka, aczkolwiek i tak Iggulden wzbudza emocje związane z osobistymi perypetiami. Tetyda to postać, która na początku tego tomu budziła we mnie okropną niechęć i pogardę, ale z czasem pokazała też bardziej skomplikowane zachowanie, przede wszystkim miłość do synów, która jest w stanie zmusić ją do pogrzebania dumy. Bardzo dobrze wypada też relacja Peryklesa z Aspazją, nie zajęła wiele miejsca, ale czuć było, że jest między nimi bliskość, zaufanie i że są dla siebie bardzo ważni. Ciekawie został też ukazany dom heter, gdzie żyła Aspazja – jako miejsce tworzenia niejako rodziny, ale bez idealizacji takiego życia, co często pojawia się we współczesnych książkach. Aspazja nie jest typową uwodzicielką, pragnie stworzyć zwyczajny związek i nie być zależna od klientów. Ciekawie wypadło ukazanie tworzenia czegoś, co dziś nazwalibyśmy rodziną patchworkową i podobało mi się, że Iggulden nie poszedł w typowe dramy, a ukazał nieufność i błędy zarówno rodziców, jak i dzieci, ale też spokojne godzenie się z sytuacją i próbę dogadania się. Szkoda tylko, że matka i siostra Peryklesa praktycznie w tej powieści nie wystąpiły. Jak wspomniałam, królują tu tematy wojenne i polityczne. Sporo miejsca zajmuje się kształtowanie demokracji ateńskiej oraz świadomości narodowej w Grecji. Autor stara się przybliżyć sposób myślenia Ateńczyków, nie czyni ich specjalnie współczesnymi, ale pokazuje też zmiany mentalności. Co prawda, Spartanie zostali sportretowani prawie wyłącznie negatywnie, ale jako że narracja jest głównie personalna, jest to zrozumiałe i jestem bardzo ciekawa innej perspektywy w powieści ,,Sokół spartański”. Głównym motywem wydaje się wojna, nawet jeśli w danym momencie panuje pokój, to bohaterowie czują, że jest to stan chwilowy, że ważna jest stała czujność i że konflikty mogą też być psychologiczne. Perykles pragnie dążyć do pokoju, ale z czasem dostrzega, że unikanie sporów za wszelką cenę, też może szkodzić, więc jest to bardzo aktualny temat. Przyznam, że pierwszy tom podobał mi się bardziej, choćby ze względu na wątek teatru, ale ten również jest na wysokim poziomie, a Conn Iggulden jest obecnie dla mnie gwarancją porządnej literatury historycznej. Bardzo lubię powieści historyczne z wątkami obyczajowymi i romantycznymi, ale cenię też te, które ukazują nam bardziej surową i brutalną wizję. ,, Bieda nie jest hańbą, pod warunkiem, że człowiek chce pracować, aby od niej uciec!”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na84 miesiące temu
Hedvigis. Tom III Gwiazda Polaków Krzysztof Konopka
Hedvigis. Tom III Gwiazda Polaków
Krzysztof Konopka
Jadwiga Andegaweńska, królowa Polski często kojarzona jest z postacią pomnikową, bardzo poważną. Często zapominamy, że w czasie przybycia do naszego kraju była jeszcze dzieckiem. Jej krótkie życie (25 lat) wypełniła pracowitość. Mająca piastowskie korzenie (Władysław Łokietek był pradziadkiem) władczyni została świetnie przygotowana do rządzenia. Ludwik Węgierski okazał się w tamtych czasach bardzo postępowym władcą, który z braku synów rozsądnie do rządzenia przygotował córki. Poznawanie dziejów młodziutkiej Jadwigi koronowanej na króla Polski (pełnoprawnego władcę) to uświadamianie sobie jak wówczas wyglądał świat, jakimi sprawami żyli ludzie, co ich motywowało do działania. Na rynku wydawniczym znajdziemy sporo różnorodnych książek prezentujących nam jej sylwetkę. Jedne ocierają się o skandal, inne czynią z niej postać sztywną. Krzysztof Konopka w trylogii „Hedvigis” zachowuje umiar i nie dawkuje nam ani jednego, ani drugiego obrazu. Mamy tu ciekawie opowiedziany życiorys najmłodszej córki Ludwika Węgierskiego i Elżbiety Bośniaczki. Opowieść przeplatają dzieje Marii Andegaweńskiej (2-3 lata starszej siostry). Na początku pierwszego tomu przenosimy się do 1382 roku. Właśnie umarł Ludwik Węgierski, a jego żona uświadamia sobie, że przez całe życie była odsuwana od władzy i niewiele wie o rządzeniu. Przeżywająca żałobę królowa musi zawalczyć o władzę dla córek. Młodziutka Maria ma być wysłana do Krakowa, a Jadwiga pozostać na Węgrzech. Analiza stosunków ludzi mieszkających w królestwach skłania ją do podjęcia innej decyzji. Elżbieta zostaje zaskoczona przez rycerstwo, które w czasie zjazdu w Radomsku podejmuje decyzję, że dochowają hołdu wierności jednej z następczyń pod warunkiem że na stałe zamieszka w małżonkiem w Polsce. Obserwujemy zmagania, walkę o tron, manipulacje, a ze wspomnień bohaterów wyłania się obraz przeszłości zestawiony z trudną teraźniejszością. Widzimy, z jak wielu przeszkodom muszą one stawić czoła, aby móc sprawować władzę. Są tu współprace, zaangażowanie, wyznaczanie sobie celów i zdrady. Obserwujemy grę pozorów książąt, interesy możnych. Drugi tom otwiera niepewność i oczekiwanie na kandydata na małżonka wybranego przez szlachtę. Młodziutka Jadwiga boi się, że Władysław Jagiełło będzie taki jak w opowieściach, czyli potężny i zarośnięty jak niedźwiedź. Poza tymi niepokojami musi naprawiać bardzo wiele w królestwie i idzie jej to bardzo dobrze. Jednocześnie bardzo tęskni za pierwotnym narzeczonym, czyli księciem Wilhelmem, z którym się wychowywała. Obserwujemy intrygi toczące się wokół królowej, zabiegi i przejęcie tronu, spiski tych, którzy są przekonani, że to oni powinni sprawować władzę. Nie zabraknie też losów Marii, która na Węgrzech mierzy się z trudną sytuacją. Przez zamach stanu traci władzę i staje się więźniarką w pałacu. Obie siostry muszą stawić czoła intrygom i spiskom. Coraz częściej w tle pojawiają się Krzyżacy i ich reakcje na sytuację polityczną w Królestwie. Trzeci tom otwiera rok 1389. Krzysztof Konopka pokazuje tu bardzo ludzkie twarze władców. Jadwiga zmaga się z pomówieniami, Władysław daje sobą manipulować. Rozwaga młodziutkiej królowej jednak prowadzi do zakończenia sporów w ich osobistym życiu i obrania wspólnego frontu w polityce. Wypracowanie kompromisu nie jest łatwe. Dookoła dzieje się wiele, ponieważ królewska para ma wokół siebie osoby nieżyczliwe, ale na szczęście mogą liczyć na wsparcie tych, którzy popierają ich działania. W tle nie brakuje też Marii i jej zmagań w walce o władzę. Tom zamyka śmierć Jadwigi. W opowieści o królowej Polski Krzysztof Konopka sięgnął po najnowsze koncepcje przekonujące, że Jadwiga była świetnie wykształcona i przygotowana do wprowadzania zmian w kraju, w którym przyszło jej rządzić. Do tego życie osobiste miała szczęśliwe i spokojne, bo Jagiełło był dla niej raczej postacią ojcowską i wspierającą jej działania. Obserwujemy, z jak wieloma uprzedzeniami musiały walczyć wówczas kobiety, jak wielkie znaczenie miały rządy Jadwigi. Znajdziemy tu znane legendy, poznamy ludzi ważnych w hierarchii kościelnej, książąt ubiegających się o władzę, intelektualistów, osoby z najbliższego otoczenia dworu. Zobaczymy, w jaki sposób władczyni wspierała rozwój nauki, szpitali, klasztorów. Mamy tu kobietę, która była też dzielną przywódczynią wojsk. „Hedvigis” Krzysztofa Konopki jest ciekawą lekturą pozwalającą na przeniesienie się w czasie, uświadomienie, jakimi sprawami żyli ludzie, z czym musieli się zmagać. Autor bardzo dobrze oddaje ówczesny stosunek do kobiet i ich miejsca w społeczeństwie.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na81 rok temu
Psy z Essex Dan Jones
Psy z Essex
Dan Jones
Wyobraź sobie, że kiedy się rodzisz, trwa wojna i trwać będzie przez całe twoje życie. Umierasz, a ona nadal trwa. Jak zdemoralizowane może być społeczeństwo, które całe życie spędza na wojnie? Wojna stuletnia, bo o niej mowa, trwała 116 lat w XIV i XV wieku między Anglią i Francją, i nawet krótkie przerwy, kiedy jedni nie nacierali na drugich większymi czy mniejszymi siłami, w bitwach podjazdowych czy walkach otwartych i zaplanowanych, nie przynosiły ulgi nikomu. Zresztą wrzało wtedy w całej Europie i wszyscy toczyli z kimś boje. Z czasem nawet zapominano, o co tak naprawdę wojna się toczy. Jako że Europa wrzała od lat na różnych frontach, a wojny pochłaniały mnóstwo pieniędzy, najlepszym zarobkiem dla mężczyzn była wojaczka. To nie były wojny obwarowane konwencjami, to były wojny brutalne do granic możliwości i żołnierze mogli wszystko. No, prawie wszystko. Nie mogli odmówić królewskim rozkazom. A te bywają czasami absurdalne albo zdają się niewykonalne dla kogoś, kto siedzi w samym środku piekła wojny. Poznajemy zatem historię elitarnej jednostki – jeśli tak możemy nazwać najemników w tamtych czasach – którym powierzono zadania specjalne. Psy z Essex, bo tak ich nazywano, lądują w Normandii i zaczynają polowanie. Przez karty tej historii przeleje się mnóstwo krwi, zginie mnóstwo ludzi, popłynie morze alkoholu (i nie tylko),wydarzy się wiele spraw, o których jedni będą pamiętać do końca życia, inni woleliby je zapomnieć już następnego dnia, ale jedno jest pewne – nudy nie zaznacie. Szalona jazda u boku szalonych najemników. Bywa krwawo, strasznie i obrzydliwie, ale też wesoło, ciekawie, a nawet zaskakująco, bo „Psy z Essex” to powieść przygodowa dla dorosłych, pełna historycznego brudu i przemocy, bez romantycznego spojrzenia na średniowiecze. Dan Jones powołał do życia bohaterów prawdziwych do szpiku kości, a ich historię oddał tak wiernie, jakby był jej świadkiem. Wspaniałe opisy dużych bitew i małych potyczek nie były chyba jeszcze tak szczegółowo opisane, tak wiernie, z takim polotem w beletrystyce historycznej. Ja przynajmniej nie przypominam sobie innej książki z tak dobrą wizualizacją średniowiecznych starć. Relacje międzyludzkie są ukazane perfekcyjnie, a konstrukcja spaja wszystkie wątki wręcz idealnie. Mając na uwadze fakt, że jest to powieść, a więc czystej krwi beletrystyka, Autor mógł sobie pozwolić na bajdurzenie, a jednak trzymał się historycznych faktów i wiernych opisów, i nawet dialogi są tu realne, co sprawia, że książka jest wyjątkowa, a opowiedziana w niej historia bardzo prawdziwa. Poza aspektem historycznym, ciekawym jest również aspekt psychologiczny, bo czy to wojna średniowieczna, czy wojna współczesna, musi wpłynąć negatywnie na jej uczestników. I tu widzimy ludzi, którzy zaczynają swoją przygodę z wysokiego C, aby na koniec fałszować niemiłosiernie w melodii zwycięstwa, które wcale nie musiało nadejść, choć jak wiemy z historii, Anglicy skopali Francuzom tyłki niemiłosiernie, ponosząc jednak przy tym ogromne straty. Elitarna grupa Psów z Essex znajdzie się w sytuacjach beznadziejnych nie raz i nie raz zajrzy im śmierć w oczy, a mimo to prą do przodu, choć ich nastawienie do wojny, życia i wykonywania rozkazów zmieniać się będzie z każdym przebytym kilometrem. Nie oczekujcie jednak, że nagle staną się mądrzejsi, lepsi, bogobojni. Nie. Tu chodzi o to, że wojna wpłynie na psychikę bohaterów w różnoraki sposób, a wiara w słuszność ich działań zostanie poddana próbie, jakiej zostają poddawani wszyscy żołnierze na każdej wojnie. Różnica polega jednak na tym, że jak dzisiaj trąbi się o wojnach humanitarnych (nigdy tego nie zrozumiem, jak wojna może być humanitarna),tak wtedy żołnierz musiał pokazać się z jak najgorszej strony, bo to czyniło go kimś wielkim, ważnym, dzielnym i godnym zaufania. Książka zaczyna się w czasach, kiedy wojna już trwa od 9 lat i kiedy Anglicy decydują się na potężną inwazję z tysiącem okrętów i piętnastoma tysiącami wojska. Psy z Essex stanowią forpocztę, której przewodzi sprytny, inteligentny i dość często bezkompromisowy Loveday. Jego psy, Millstone, Szkot, Murawka, Ojczulek, Tebbe, Romford, Thorp i dwaj bracia Walijczycy, to mocno zwariowane towarzystwo, ale znające się na swojej robocie jak nikt inny. Śledzimy ich poczynania, idziemy za nimi krok w krok, ale trudno będzie ich polubić, bo to świry, jakich nie znajdziecie w innych powieściach historycznych. Chociaż przyznać muszę, że czasem skłonni są pokazać ludzką twarz. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje. Ta książka to jedna wielka bomba emocjonalna. Pomijając fakt, że sama książka wydana jest absolutnie pięknie, „Psy z Essex” napisane są z rozmachem, z dużą ilością postaci, bez zbędnego smętkowania i rozpisywania się o tym, jak to drzewa szumiały, kiedy armaty strzelały; jak deszcz padał, kiedy rycerz z konia spadał. Tu jest dziko, szybko, brudno i śmierdząco, ale też wszystko jest skrzętnie i pięknie poukładane, bo kluczem Jonesa do udanej książki jest wiedza historyczna, której akurat jemu nie brakuje. Do tej pory uważałem, że najlepszym pisarzem beletrystycznym, opierającym się na wiedzy historycznej jest Valerio Massimo Manfredi (naprawdę jest genialny),ale Dan Jones zdetronizował włoskiego mistrza i teraz to on wiedzie prym. Jeśli porzuci pisarstwo popularnonaukowe na rzecz beletrystyki historycznej, to stanie się najlepszym powieściopisarzem XXI wieku, co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Facet ma po prostu dar opowiadania o historii. „Psy z Essex” to książka tak mocna, że „Wojny Wikingów” Cornwella zdają się bajką na dobranoc dla przedszkolaków, a „Grę o Tron” może Krzyś literkować Puchatkowi. Czegoś takiego jeszcze nie czytaliście, prawdziwy literacki sztos z potworną historią końca średniowiecza i bezlitosnym okrucieństwem wojny! Czekam już na kolejny tom – „Zimowe wilki”. I oczywiście na kolejne książki Dana Jonesa. https://www.facebook.com/hultajliteracki/
Hultaj_Literacki - awatar Hultaj_Literacki
ocenił na109 miesięcy temu
Krew Wilka Agnieszka Miela
Krew Wilka
Agnieszka Miela
Trochę się obawiałem sięgając po trzeci i finałowy tom "Dzieci Starych Bogów", bo poprzednie tomy nie zachwyciły mnie zbytnio. Ciężko się trochę patrzy na polską fantastykę - jestem tutaj niepoprawnym optymistą i uważam, że jest wielki potencjał na dobre historie. Może to nie będzie ballada jak "Gra o Tron" czy "Władca Pierścieni", no ale jednak można byłby się czymś poszczycić. " Wszyscy mamy swoje demony, ale nie każdemu z nas dane jest się z nimi zmierzyć...Albo lepiej je poznać. " Agnieszka Miela zabiera nas po raz ostatni do Kerhalory by zakończyć historię Aine i Bertama oraz rozwikłać historię Ziaren Relenvel. I kurczę mam znów mieszane uczucia - sama otoczka, okładka prezentuje się naprawdę super. Krew Wielka jak dla mnie ma najlepsze obramowanie, ale czy to wystarczy? Finał trylogii zdecydowanie podtrzymuje horror i zamordyzm poprzedniczek - krwawe opisy tortur czy brutalności świata. Ja to kupuję. Serio. Takie lektury chce się czytać, i w tym Miela radzi sobie świetnie. Chcemy poznać dogłębnie ten świat. Niestety wciąż mam problem z bohaterami - nie tylko Aine i Bertam mnie momentami irytują czy nie rozumiem ich pobudek. Tak również cała tajemniczość Cathbada w pewnym momencie zaczęła mnie nudzić. Podtrzymywanie napięcia jest ważne, ale trzeba umieć to zrobić w dobrym i ciekawym guście. Zdecydowanie w tej części świeci postać - Jarly. Od początku jest to okropny bohater i autorka w żadnym momencie nie próbuje go tłumaczyć, że jest zły bo miał trudne dzieciństwo. On jest perfidnym kłamcą i sam się tym szczyci. Mu pasuje taka passa - on chce swoje plany i założenia dowieźć do końca, i jest święcie przekonany, że mu to się uda. Rzadko kiedy dostajemy tak jasno nakreślone złe postacie - nie jest nam go szkoda, nie współczujemy mu. Ba! Powiedziałbym czasami, że nawet mu kibicujemy. Jedyne czego brakowało mi trochę w tej trylogii to takiego pełnego objawienia się kluczowych "Starych Bogów" - od początku jesteśmy świadomi ich wielkich mocy oraz istnienia, ale jednocześnie mam wrażenie, że gdzieś się gubi ta ich boskość. Fernir - nowy bóg, który podporządkowuje sobie Karmazynowe Bractwo oraz Kerhalorę, a o nich tylko słyszymy, że są wielcy, ale odeszli, może powrócą. Chciałbym przeczytać jakoś konkretną wersję ich istnienia, albo po prostu zgubiłem ten wątek... " Czasami słowa nie są w ogóle potrzebne. Milczenie potrafi być równie wymowne. Cisza potrafi napełniać serca własnym szeptem. " Krew Wielka jest chyba najlepszą powieścią z całej trylogii - Dzieci Starych Bogów. Uważam, że jest to dość ciekawa, często krwawa historia, warta swojego poznania. Niestety czasami będzie nas nudzić, a droga bohaterów nie zawsze będzie dla nas jasna i klarowna. Aine i Bertama oraz całą paczkę ludzi z Nomander bardzo polubiłem, choć ten koniec nie dla każdego był dobry. Cieszę się, że polscy autorzy coraz częściej sięgają po fantastykę, i myślę, że warto ich wspierać, choć czasami ten pazur w historii by się przydał... Recenzja - https://mlwdragon.blogspot.com/2025/06/31-books-krew-wilka-agnieszka-miela.html
DRAGON - awatar DRAGON
ocenił na79 miesięcy temu
W imię Boga Dominika Skoczeń
W imię Boga
Dominika Skoczeń
„W imię Boga” Dominiki Skoczeń to debiut, który najmocniej działa wtedy, gdy patrzy się na niego jak na świadomie zaprojektowane otwarcie większej historii, a nie zamkniętą opowieść. Książka osadzona jest na pograniczu fantasy i antyutopii, z wyraźnym naciskiem na społeczny porządek oparty o religijną instytucję, hierarchię „czystości” oraz konsekwencje życia w systemie kastowym. Autorka miała konkretny pomysł na fundament świata: teologia jako narzędzie władzy, segregacja jako „porządek moralny”, a do tego element „mocy” (primiony) wpleciony w strukturę społeczną tak, by nie był tylko ozdobą, ale mechanizmem różnicującym ludzi i przywileje. Jednym z najmocniejszych elementów tej powieści jest konsekwentnie zaprojektowany świat przedstawiony. Tremoriał nie zapada w pamięć jako malownicza sceneria, lecz jako precyzyjnie skonstruowany organizm społeczny - miasto, którego struktura przestrzenna odzwierciedla hierarchię władzy i statusu. Każda jego część rządzi się odmiennymi zasadami, posiada własny rytm życia, język i obyczajowość, a podziały klasowe nie pełnią roli tła, lecz stanowią realną siłę napędową konfliktów. Na uwagę zasługuje również warstwa klimatyczna utworu. Autorka umiejętnie balansuje między tonacją zbliżoną do powieści społecznej o historyzującym sznycie a narracją o wyraźnie sensacyjnym napięciu, które z czasem nabiera tempa. Początkowe partie rozwijają się spokojnie, z dbałością o szczegół i kontekst, jednak gdy fabuła osiąga właściwy rytm, narracja staje się płynna i angażująca, sprawiając, że kolejne rozdziały czyta się z rosnącym zainteresowaniem. Ważnym filarem odbioru jest też para głównych bohaterów i ich dynamika. Relacja między nimi jest jednym z motorów przyjemności z lektury: pojawia się tu humor, sprzeczki, tarcia wynikające z różnic doświadczeń i pozycji. Jednocześnie warto zaznaczyć, że wątek uczuciowy ma raczej charakter drugoplanowy, często bardziej wpływa na motywacje i temperaturę scen niż dominuje konstrukcję fabuły. Jeśli chodzi o słabsze strony: tempo i proporcje. Rozwlekły początek oraz drobiazgowość opisów, które czasem mogą być odbierane jako budowanie wiarygodności, a czasem męczyć, gdy detale spowalniają narrację albo „dokładają” ekspozycji zbyt wprost. Drugim punktem zapalnym jest niedosyt wyjaśnień - zwłaszcza w kwestiach kluczowych dla świata. Czułam, że elementy takie jak primiony, różnice pomiędzy grupami społecznymi czy reguły działania instytucji religijnej są zarysowane na tyle sugestywnie, że rozbudzają ciekawość, ale nie zawsze są domknięte. Z jednej strony to buduje napięcie i chęć sięgnięcia po kontynuację, z drugiej rodzi frustrację: „dostaję zagadkę, ale nie dostaję satysfakcjonującego kawałka odpowiedzi”. Z tym łączy się też odbiór finału - z jednej strony jestem zachwycona jego „otwarciem” i efektem emocjonalnym, z drugiej uważam go za zbyt urwany przystanek. Trzecia sprawa to sama protagonistka. Laila bywa celowo „trudna”: wyniosła, uformowana przez dogmat, czasem irytująca, często naiwna w zderzeniu z rzeczywistością. I tu paradoksalnie widać siłę konstrukcji: to postać charakterystyczna, a jej przemiana jest ważną osią. Tyle że nie każdy może mieć cierpliwość do bohaterki, która długo myśli kategoriami systemu, zanim zacznie go kwestionować. Jeśli ktoś oczekuje natychmiastowej empatii i szybkiej ewolucji - może się odbić. Jeśli ktoś lubi obserwować, jak światopogląd pęka powoli, pod naciskiem doświadczeń - dostanie coś satysfakcjonującego. Pod względem stylistycznym jest to proza świadomie ukształtowana - momentami bardziej podniosła, nasycona leksyką i składnią, które mają budować wrażenie historycznej głębi oraz podkreślać kulturową odrębność świata przedstawionego. Taki wybór językowy wzmacnia atmosferę i sprzyja immersji: miałam poczucie obcowania z rzeczywistością posiadającą własną tradycję, obyczaj i porządek symboliczny. Opisy architektury, ceremoniału czy codziennych praktyk społecznych tworzą sugestywną panoramę miasta i jego mieszkańców. Jednocześnie ta dbałość o detal bywa obciążeniem dla dynamiki narracyjnej. Rozbudowane partie ekspozycyjne, drobiazgowe opisy przedmiotów, strojów czy obrzędów oraz rozciągnięte sceny dialogowe chwilami spowalniają tempo akcji, zwłaszcza w pierwszej części powieści. Stosunkowo duża objętość tomu przy jednocześnie wyraźnej, dużej czcionce oraz format wydania sprawiają wrażenie książki „rozciągniętej” objętościowo. Z kolei w warstwie dodatków brakuje elementu, który mógłby istotnie wzmocnić orientację w przestrzeni - mapy miasta i okolic. Przy tak silnie zarysowanej topografii oraz znaczeniu podziałów przestrzennych, wizualne dopełnienie w postaci planu Tremoriału byłoby naturalnym i funkcjonalnym uzupełnieniem. W mojej ocenie „W imię Boga” wypada najlepiej jako debiut z bardzo mocnym szkieletem świata i tematów, który momentami potyka się o własną drobiazgowość. To książka, która potrafi dać czytelnikowi przyjemność z zanurzenia w systemie społecznym i religijnym, ale stawia wymagania: trzeba zaakceptować, że to tom pierwszy, że część rzeczy jest tylko zasygnalizowana, i że rytm nie wszędzie jest równy. Jeśli jednak ktoś lubi fantastykę, która nie ucieka od pytań o władzę, klasę i moralność, a przy okazji buduje intrygę na przyszłość - to będzie odpowiednia książka dla Was. Z dużym uznaniem za konstrukcję świata i konsekwencję tematyczną, z rezerwą wobec momentów przegadanych i tego, jak wiele odpowiedzi zostaje odłożonych na później. Jeśli drugi tom dopnie część obietnic - ta historia ma potencjał, żeby wyraźnie urosnąć.
Marta Bazylczuk - awatar Marta Bazylczuk
ocenił na71 miesiąc temu
Złowrogie morze Adrian Goldsworthy
Złowrogie morze
Adrian Goldsworthy
Złowrogie morze, to drugi tom trylogii, której początkiem była Vindolanda. Autor, Adrian Goldsworthy, zabiera nas znów do Brytanii w pierwszych latach panowania Trajana. Wracamy zatem do świata, który już znamy z pierwszej części, ale zwiedzamy jego inne rejony. Wszystko zaczyna się mniej więcej dwa lata po wydarzeniach opisanych w Vindolandzie. Rebelia Ogiera została stłumiona, chociaż napięcie na linii lokalsi – napływowi nadal jest wyczuwalne. Feroks niezmiennie jest centurionem oddziału gdzieś pośrodku niczego. Nie jest już alkoholikiem przygniecionym przez wydarzenia z przeszłości. Teraz jest prawie niepijącym (bo w sumie przez całą książkę nie pił tego alkoholu dużo) alkoholikiem, który nie może być z ukochaną kobietą, chociaż ma z nią dziecko. Przez absolutnie koszmarne dla niego standardy rzymskiego społeczeństwa kobieta musi żyć z mężem, którego nie kocha i nie wolno jej przyznać się kto jest ojcem dziecka. Windeks pozostaje najbliższym przyjacielem Feroksa, niezmiennie zdystansowanym do wielu spraw i tak samo oddany innym. Tym razem nie ma jednego głównego złego. Nie chodzi o to, że jest znów oddział dziesiątek wrogów, którym trzeba spuścić lanie albo zginąć probując. Wiele lat przed wydarzeniami opisanymi w Złowrogim morzu w rzymskiej armii służył oddział Uzypetów i Hariów. Jednostka zbuntowała się i dokonała rzezi Rzymian, po czym uciekła w ostępy leśne. Kiedy wydawało się, że świat o nich zapomniał przypomnieli o sobie przy okazji wyboru nowego lokalnego władcy. Wizja destabilizacji i wspomnienia o dokonaniach Uzypetów (brutalne mordy, magia, kanibalizm),a także uprowadzenie ukochanej Feroksa, zmuszają Rzymian do działania. Jest też kilka wątków pobocznych, ale tylko jeden łączy się z głównym, ponieważ jak się okazuje jeden ze współpracujących z Rzymianami producentów i handlarzy jest bardzo blisko związany z Uzypetami. Muszę przyznać, że czyta się to bardzo szybko. Akcja idzie cały czas do przodu i wydarzenia postępują logicznie. Nie do końca tylko zrozumiały jest tytuł. Morze w sumie nie odgrywa w tej opowieści w zasadzie nawet małej roli. Jesteśmy w zasadzie cały czas na lądzie, czasem tylko zmieniamy wyspy. I tyle. Ale to w sumie jeden mały szczegół. Wątek miłosny Feroksa jest tak poprowadzony, że naprawdę można mu współczuć. Motywacja głównych złych też jest sensowna. Niby chodzi o zemstę, ale można ich zrozumieć. Czytając książkę można zajrzeć trochę w kulturę i obyczajowość plemion brytyjskich tamtego okresu. Jaka była rola kobiet, jak sprawowali władzę, jaka była ich obrzędowość i tak dalej. Nie ma ilustracji, ale jest mapka i, co jeszcze ważniejsze, komentarz, w którym autor omawia co jest jego wymysłem, a co nie. I jest tego komentarza kilka kartek, więc jest na bogato. Książka ukazała się nakładem Rebisu w 2024 r. w bardzo podręcznym, czy może jakby niektórzy stwierdzili torebkowym, formacie. Nie jest jakoś przesadnie gruba, jest tego jakieś 400 stron. Podsumowując, drugi tom dobrze rozwija świat, który poznaliśmy poprzednio. Teoretycznie pierwszy tom ma zakończenie zamknięte i jakby się ktoś bardzo upierał mógłby stwierdzić, że drugi tom jest na siłę uznawany za kontynuację, ale ja tak nie uważam. Czekam na tom trzeci. Jeśli będzie taki sam, jak drugi, to na pewno czas spędzony przy lekturze nie będzie zmarnowany.
Kuba Łukasiński - awatar Kuba Łukasiński
ocenił na81 rok temu

Cytaty z książki Mąż krwawy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mąż krwawy