
ArtykułyMilion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać5
Artykuły„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać10
Artykuły"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać2
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać446
Not a River

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- No es un río
- Data wydania:
- 2024-05-07
- Data 1. wydania:
- 2024-05-07
- Liczba stron:
- 104
- Czas czytania
- 1 godz. 44 min.
- Język:
- angielski
- ISBN:
- 9781644452851
- Tłumacz:
- Annie McDermott
Longlisted for the 2024 International Booker Prize
It’s not a river, it’s this river.
A hot, motionless afternoon. Enero and El Negro are fishing with Tilo, their dead friend’s teenage son. After hours of struggling with a hooked stingray, Enero aims his revolver into the water and shoots it. They hang the ray’s enormous corpse from a tree at their campsite and let it go to rot, drawing the attention of some local islanders and igniting a long-simmering fury toward outsiders and their carelessness. It’s only the two sisters—the teenage nieces of one of the locals, Aguirre—with their hair black as cowbird feathers and giving off the scent of green grass, who are curious about the trio and invite them to a dance. But the girls are not quite as they seem. As night approaches and tensions rise, Enero and El Negro return to the charged memories of their friend who years ago drowned in this same river.
As uneasy and saturated as a prophetic dream, Not a River is another extraordinary novel by Selva Almada about masculinity, guilt, and irrepressible desire, written in a style that is spare and timeless.
Kup Not a River w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Not a River
Poznaj innych czytelników
175 użytkowników ma tytuł Not a River na półkach głównych- Chcę przeczytać 114
- Przeczytane 61
- Posiadam 7
- 2025 7
- Legimi 2
- Chcę w prezencie 2
- Argentyna 2
- Do kupienia 2
- Nie dałem rady 1
- Chcę przeczytać - literatura piękna 1
Inne książki autora
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Not a River


19 najlepszych kryminałów. Oto nominacje do Nagrody Wielkiego Kalibru 2024
Cytaty z książki Not a River
Jest dziesiąta rano i słońce praży w odkryty kark. Zawsze, gdy przyjeżdża na wyspę, tęskni za ojcem. Musi tak być, że jakiś kawałek człowieka zostaje tam, gdzie on umrze.
Jest dziesiąta rano i słońce praży w odkryty kark. Zawsze, gdy przyjeżdża na wyspę, tęskni za ojcem. Musi tak być, że jakiś kawałek człowiek...
Rozwiń Zwiń Czy tak często myśli o matce dlatego, że nie ma dzieci?
Czy tak może być, że ludzie, którzy założyli rodziny, nie myślą tyle o przeszłości, lecz patrzą w przyszłość?
Czy tak często myśli o matce dlatego, że nie ma dzieci?
Czy tak może być, że ludzie, którzy założyli rodziny, nie myślą tyle o przeszł...
Lata później, kiedy Eusebio wyskoczył z tą historią, że będzie miał syna, Enero poczuł ukłucie zazdrości i żalu. W czymś, przynajmniej ten jeden raz, mógł ubiec Eusebia. Ale on zawsze musiał uderzyć w czuły punkt. Nawet w umieraniu był pierwszy. Tę tajemnicę odkrył wcześniej niż ktokolwiek inny.
Lata później, kiedy Eusebio wyskoczył z tą historią, że będzie miał syna, Enero poczuł ukłucie zazdrości i żalu. W czymś, przynajmniej ten j...
Rozwiń Zwiń







































OPINIE i DYSKUSJE o książce Not a River
Dziwna, treść jakby przelewała mi się przez palce, nieuformowana jeszcze.
Dziwna, treść jakby przelewała mi się przez palce, nieuformowana jeszcze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajpierw poczułem taki deszczyk, że brzmi jakbym to gdzieś czytał, jakbym to już znał. Poczułem takie mrowienie, że to podobne do np Stand by me. Młodzi chłopcy łowią ryby, gdzieś na jakimś końcu świata, za jakąś granicą, której nie zna nikt inny. Ale ta historia zaczęła zmieniać kierunek, gubiąc tropy i prowadziła przez nieznane meandry, więc wyszło jak wyszło - troszeczkę mnie chwyciło (magia topielca, młodzieńcze wspomnienia i rzeka jak ucieczka od tu i i teraz). Ale też poczułem, że halo, za dużo nurtów w jednej rzece, albo za dużo gałęzi z jednego drzewa. Ode mnie sześć plus, bo było super blisko, żebym utonął razem z ich młodzieńczością
Najpierw poczułem taki deszczyk, że brzmi jakbym to gdzieś czytał, jakbym to już znał. Poczułem takie mrowienie, że to podobne do np Stand by me. Młodzi chłopcy łowią ryby, gdzieś na jakimś końcu świata, za jakąś granicą, której nie zna nikt inny. Ale ta historia zaczęła zmieniać kierunek, gubiąc tropy i prowadziła przez nieznane meandry, więc wyszło jak wyszło - troszeczkę...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsze strony obiecały mi powieść powolną, pełną obrazów, które można interpretować dowoli w powolnym tempie. Byłem zachwycony. Niestety dosyć szybko okazało się, że powieść wpada w tanie, wręcz telenowelowe historie, które grają na emocjach w najprostszy sposób. Ale cóż, jeśli miałbym czytać takie historie, to tylko napisane w ten sposób. Wybaczam, ale zachwytu brak.
Pierwsze strony obiecały mi powieść powolną, pełną obrazów, które można interpretować dowoli w powolnym tempie. Byłem zachwycony. Niestety dosyć szybko okazało się, że powieść wpada w tanie, wręcz telenowelowe historie, które grają na emocjach w najprostszy sposób. Ale cóż, jeśli miałbym czytać takie historie, to tylko napisane w ten sposób. Wybaczam, ale zachwytu brak.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiewiele ponad 100 stron. Duszna atmosfera, trochę na pograniczu jawy i snu. Specyficzna narracja, rwana historia, mieszanie czasów i bohaterów.
Połów płaszczki jest tylko pozornie punktem wyjścia, bo tu przecież niemal wszystko zdarzyło się wcześniej...
Przyjaźń, która wyboista, Topielec ze snów, który przekroczy granicę z jawą, wejście na nie swój teren, dziewczyna, która podoba się wielu, matka, która nie przyjmuje do wiadomości, że jej córki nie żyją, siostry, które chciały się zabawić...
Ta powieść na początku trochę mnie zaskoczyła. Nie wciągnęła od razu, najpierw na chłodno włączyło mi się oczekiwanie - no niech wreszcie coś się tu zadzieje. Ale po kilku stronach odczułam to rosnące napięcie. Pozornie zwyczajny opis podszyty niepokojem. Już wiedziałam, że tu wydarzy się tragedia. Wydarzy, wydarzyła - tylko kolejność odsłon jest przypadkowa.
Oryginalna powieść. Polecam.
Niewiele ponad 100 stron. Duszna atmosfera, trochę na pograniczu jawy i snu. Specyficzna narracja, rwana historia, mieszanie czasów i bohaterów.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPołów płaszczki jest tylko pozornie punktem wyjścia, bo tu przecież niemal wszystko zdarzyło się wcześniej...
Przyjaźń, która wyboista, Topielec ze snów, który przekroczy granicę z jawą, wejście na nie swój teren, dziewczyna,...
Jeśli powieść zaczyna się od zdania: “Enero Rey stabilnie stoi na łódce” i jest to dobra powieść, to wiadomo, że za chwilę stracimy stabilność i ktoś wyląduje w wodzie.
“To nie rzeka” argentyńskiej pisarki Selvy Almady zaczyna się od sceny połowu w rzece. Dwóch mężczyzn, Enero Rey i El Negro wybrało się na ryby. Wzięli ze sobą Tilo, syna ich przyjaciela Eusebio, który utonął w zdradliwych wodach rzeki, z której bohaterowie powieści Almady właśnie próbują wyciągnąć wielką płaszczkę. Zastrzelona i powieszona na drzewie ryba przyciąga uwagę mieszkańców wyspy, na której rozbili obozowisko. Budzi ich wściekłość.
“To nie była jakaś płaszczka. To była ta płaszczka. Przepiękne stworzenie, całe rozłożone na błotnistym dnie, musiała jaśnieć bielą niczym panna młoda, w głębinie bez światła. Leżąca w mule albo unosząca się w swoich tiulowych zwojach, wodna magnolia, szukająca pożywienia, śledząca przeźroczystość larw, szkieletowych korzeni. Haczyki wczepione w brzegi jej ciała, szarpanina trwająca całe popołudnie, dopóki się nie poddała. Strzały. Wywleczona z wody, żeby później zwrócić ją rzece. Martwą”.
Bezmyślna brutalność, której dopuszczają się mężczyźni to dopiero początek ciekawie poprowadzonej opowieści o destrukcyjnych wzorcach “męskich” zachowań. Strona po stronie powieść zamienia się w pełną meandrów opowieść, w której żywi będą obcować ze zmarłymi, a to co realne okaże się marą. Jest to wszystko opowiedziane minimalistycznie, ze spokojem i elegancją kontrastującą do opisywanej przez Almadę grozy. Finał - nie jest to zaskoczenie - doprowadzi nas do oczywistych trochę już wniosków, że społeczności zdominowane przez patriarchat są skazane na ciągłe spory i wojny podjazdowe.
Pisarka zdaje się wierzyć w to, że przeszłość reaktualizuje się w teraźniejszości, a patriarchat uniemożliwia wyjście poza cykl tragedii i traumy. W tle tej krótkiej powieści, którą powinniśmy raczej nazywać nowelą, czai się oczywiście ubóstwo, przemoc i rozpędzający się kapitalizm. Przyroda staje się tu kolejnym, niezwykle istotnym bohaterem, w końcu wszyscy są tu “ochrzczeni przez rzekę”.
Nie ma tu szczególnie zaskakujących wniosków, ale nie dla wniosków warto sięgnąć po książkę Almady.
Podobał mi się jej styl. Im chłodniejszy, bardziej powściągliwy i surowy, tym większa zdawała się być groza świata opisywanego przez argentyńską pisarkę. Jednocześnie jest to książka wymagająca skupienia i jeśli ktoś nie lubi surrealizmu, to może mieć trudności z przebrnięciem przez “To nie rzeka”.
Będąc pod wrażeniem stylu i wirtuozerskiego poprowadzenia tej historii, nie mogę jednak powiedzieć, że to książka, która mnie zachwyciła. Zbyt to wszystko jest bowiem oczywiste. Jak z tym pierwszym zdaniem.
Uwaga dopisana, bo mi się zapomniało - Zuzanna Geremek przełożyła i to jest koronkowa robota. Brawo!
Jeśli powieść zaczyna się od zdania: “Enero Rey stabilnie stoi na łódce” i jest to dobra powieść, to wiadomo, że za chwilę stracimy stabilność i ktoś wyląduje w wodzie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“To nie rzeka” argentyńskiej pisarki Selvy Almady zaczyna się od sceny połowu w rzece. Dwóch mężczyzn, Enero Rey i El Negro wybrało się na ryby. Wzięli ze sobą Tilo, syna ich przyjaciela Eusebio, który...
Niebanalna, świetnie napisana, gęsta od emocji. Początek niby niewinny, upolowali w rzece gigantycznego „potwora” a po chwili klocki domina zaczęły się sypać, jeden za drugim…
Niebanalna, świetnie napisana, gęsta od emocji. Początek niby niewinny, upolowali w rzece gigantycznego „potwora” a po chwili klocki domina zaczęły się sypać, jeden za drugim…
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„To nie rzeka” Selvy Almady to duszna, gęsta od emocji i znaczeń opowieść, która przenosi czytelnika w samo serce prowincjonalnej Argentyny – miejsca dzikiego, obcego. Autorka kreśli obraz świata, gdzie natura nie jest tłem, lecz pełnoprawnym bohaterem, a przeszłość wciąż żyje w spojrzeniach, gestach i niedopowiedzianych słowach.
Trójka mężczyzn – Enero, El Negro i młody Tilo – spędza letni dzień nad rzeką, która w rzeczywistości okazuje się czymś więcej niż tylko żywiołem: to żywa, groźna siła, świadek dawnych tragedii i niemy oskarżyciel. Śmierć przyjaciela, nieustannie obecna w tle, łączy się z napięciami między bohaterami, z ich lękami i cieniami przeszłości, które autorka odsłania powoli, z niezwykłą wrażliwością.
Narracja – oszczędna, ale nasycona – przypomina strumień świadomości, pełen retrospekcji, niedopowiedzeń i intymnych wspomnień. Każda scena, nawet najbardziej zwyczajna, pulsuje napięciem. A kulminacyjna scena z płaszczką – brutalna, symboliczna – staje się punktem zwrotnym.
„To nie rzeka” to powieść o męskości i przemocy, o winie i odkupieniu, ale też o pamięci, która nie pozwala o sobie zapomnieć. Autorka z niezwykłą finezją balansuje między realizmem a poetycką metaforą, kreując świat niepokojący, ale fascynujący. Jej styl jest zarazem surowy i liryczny – potrafi jednym zdaniem oddać całą złożoność relacji czy emocji.
Bardzo mnie poruszyła ta książka.
„To nie rzeka” Selvy Almady to duszna, gęsta od emocji i znaczeń opowieść, która przenosi czytelnika w samo serce prowincjonalnej Argentyny – miejsca dzikiego, obcego. Autorka kreśli obraz świata, gdzie natura nie jest tłem, lecz pełnoprawnym bohaterem, a przeszłość wciąż żyje w spojrzeniach, gestach i niedopowiedzianych słowach.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrójka mężczyzn – Enero, El Negro i młody...
Czy wracamy do miejsc, które sprawiają nam ból, w nadziei, że on złagodnieje? A może wręcz przeciwnie – liczymy że nas pochłonie i nie będziemy musieli już się z nim mierzyć.
Gdzieś daleko stąd, na argentyńskiej wysepce, trzy postacie rozgrzebują przeszłość, półświadomie mącąc też w warstwach teraźniejszości; wszak dni są parne i chwiejne, a oni przecież są tu obcy. Do tego zupełnie bezwstydnie rozwieszają truchło ogromnej płaszczki na drzewie u brzegu rzeki… To się nie godzi. To wymaga pomsty.
W tej dusznej i niepokojącej prozie wyczuwamy nadchodzące zagrożenie. W wielu momentach pragniemy sięgnąć ku sylwetkom bohaterów, potrząsnąć nimi i ich ostrzec – ale nasz głos utknie gdzieś pomiędzy, skazując ich konsekwencje własnych działań. W narracji retrospekcje przeplatają się z czasem obecnym, co dodatkowo buduje warstwę niepewności. Karty historii odkrywane są przed nami powoli, a mimo to akcja pędzi, spychając nas na brzegi surrealizmu.
Niby jest to historia o dwóch kumplach, którzy zabrali ze sobą na ryby syna ich zmarłego przyjaciela, a jednak przez przezroczystą powierzchnię przenikają gdzieś traumy rodzinne, nabudowane uprzedzenia, błędy z przeszłości, jak i sytuacja kobiet w kraju, w której sposób bycia kojarzony z pojęciem 𝘮𝘢𝘤𝘩𝘪𝘴𝘮𝘰 nadal pozostaje obecny. Dostrzegamy dynamikę relacji między różnymi pokoleniami, a także pragnienie uwolnienia się.
Od czego? To już sprawa osobista każdej z przedstawionych postaci; niektórzy próbują uciec spod czujnego oka matki, inni z własnej głowy. Jedno pozostaje pewne, problemy pozostają w sferze niewypowiedzianej, nie są przepracowane, a zamiast tego gromadzą się aż w końcu muszą znaleźć ujście.
Jako trzy strzały. Rzeczy dorzucane do ogniska. Bójka na dyskotece. Spalona łódź.
Selva Almada oczarowała mnie swoim stylem i kiedy doczytałam przy jej biografii, że napisała fabularyzowany reportaż o niewyjaśnionych zabójstwach kobiet, od razu postawiłam swoją ciekawość na sztorc. Niestety na razie nie został wydany w Polsce, czekam więc z niecierpliwością, bo ta krótka proza to dla mnie za mało.
ig: @tylkotrocheczytam
Czy wracamy do miejsc, które sprawiają nam ból, w nadziei, że on złagodnieje? A może wręcz przeciwnie – liczymy że nas pochłonie i nie będziemy musieli już się z nim mierzyć.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdzieś daleko stąd, na argentyńskiej wysepce, trzy postacie rozgrzebują przeszłość, półświadomie mącąc też w warstwach teraźniejszości; wszak dni są parne i chwiejne, a oni przecież są tu obcy. Do...
„(…) Tutaj więzi są jak pajęczyny, które unosi wiatr. Zrywają się przy najmniejszym podmuchu”.„To nie rzeka” to kameralna, zwięzła powieść głęboko osadzona w argentyńskiej rzeczywistości, w której autorka, Selva Almada, wciągająco łączy tematykę przemocy z apoteozą natury, tożsamością i męskością. Bada przestrzeń prowincji oraz ludzkie istnienie w cieniu niespełnionych pragnień i nagłej, nieodwracalnej straty.Historia koncentruje się na trzech mężczyznach w wieku balzakowskim, których życie zostało naznaczone jedną arbitralną decyzją. Pewnej nocy wyruszają na rybacką wyprawę nad rzekę. Ta podróż staje się próbą eskapizmu przed demonami przeszłości, pokłosiem proroczych snów i pragnieniem pogodzenia się z własnymi, nieodpowiedzialnymi czynami. W miarę rozwoju fabuły postacie stają w obliczu gęstej toni wspomnień, które zawsze będą ciążyć pod woalem powiek. Konstrukcja powieści jest nielinearna.Almada prowadzi czytelnika poprzez retrospekcje oraz przeskoki w czasie i przestrzeni, pozwalając na stopniowe odkrywanie minionych czasów. Nie zabraknie błędów dorastania. Narracja rozwija się niespiesznie, co potęguje atmosferę niepewności i nieuchronności pożegnań. Choć fabuła opiera się na prostym schemacie drogi, w istocie przedstawia głębokie, trudne emocje i poranione jednostki. Podejmuje szereg trudnych, uniwersalnych tematów, w tym kwestie męskości, ale nie tej archetypowej, heroicznej. Mężczyźni w powieści nie są bohaterami, lecz postaciami zmagającymi się ze swoimi słabościami, uwielbieniem do płci pięknej, uzależnieniem od alkoholu, lękami i chronicznym poczuciem winy. Ich męskość jest toksyczna – pełna emocji, niezdolności do zwerbalizowania uczuć oraz nieumiejętności wzięcia odpowiedzialności za spłodzenie dziecka. Nie potrafią rozmawiać o swoich problemach, a ich wewnętrzne konflikty często wybuchają w brutalny, społecznie nieakceptowalny sposób. Almada, przyglądając się im z empatią, bez idealizacji, ukazuje, jak toksyczna kultura męskości wpływa na jestestwo postaci. Kolejnym ważnym motywem jest nieprzejednana natura, a właściwie rzeka, która – choć w tytule zaprzeczona – stanowi symbol zarówno życia, jak i śmierci. To nie tylko miejsce akcji, ale także przestrzeń liminalna, symbolizująca granicę i przejście: od przeszłości ku przyszłości, do spotkania z purpurowym zegarmistrzem światła. Rzeka nie jest jednak przestrzenią oczyszczenia, lecz miejscem, które wchłania ciała astralne, nie pozwala na spokój i zmusza do refleksji nad tym, co jest nieodwracalne. Autorka pisze w sposób oszczędny, często się powtarzając. Jednakże każda scena jest pełna detali, które dodają głębi i budują atmosferę. Proza jest surowa, ale nie pozbawiona poetyckości, pozostawiająca przestrzeń do interpretacji dla czytelnika, co dodaje wydarzeniom nuty tajemniczości.Bohaterowie „To nie rzeka” to postacie złożone, pełne sprzeczności, antypatyczne i egoistyczne. Z jednej strony zdają się kontrolować swoje wybory i otoczenie, z drugiej – są zagubieni. Nie potrafią poradzić sobie z własnymi emocjami oraz etapami żałoby i utraty. Ich trudne, często napięte relacje ze sobą nawzajem oraz z otaczającym światem stanowią główną oś fabularną. Każdy z nich niesie ze sobą bagaż win, traum i niezakończonych spraw, które wpływają na dalsze koleje losu. Nie potrafią uwolnić się od kajdan przeszłości. Starają się udawać, że wszystko jest w porządku.To proza dla czytelników, którzy cenią literaturę psychologiczną, pełną refleksji nad naturą męskości, przemocy i selektywnością pamięci. Autorka łączy brutalny realizm z subtelną symboliką, tworząc opowieść, która uwypukla, że tylko dziś jest nasze.
„(…) Tutaj więzi są jak pajęczyny, które unosi wiatr. Zrywają się przy najmniejszym podmuchu”.„To nie rzeka” to kameralna, zwięzła powieść głęboko osadzona w argentyńskiej rzeczywistości, w której autorka, Selva Almada, wciągająco łączy tematykę przemocy z apoteozą natury, tożsamością i męskością. Bada przestrzeń prowincji oraz ludzkie istnienie w cieniu niespełnionych...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowieść to dla Selvy Almady niekończący się potok płynących rozmów, pomiędzy ludźmi, którzy dla siebie dużo znaczą. Przeszłość miesza się z teraźniejszością, a oniryzm z twardą rzeczywistością. Ludzie zatrzymani gdzieś pomiędzy przepływem tych energii próbują odnaleźć własny sens swego istnienia.
Zdawało by się, że to opowieść bez konsekwencji. Męska podróż wgłąb lasu na połów ryb przekształca się w introspektywny dialog z własnymi duchami przeszłości, ale też pokazuje, jak nie dużo trzeba by teraźniejszość przekształciła się w trudną do rozgryzienia zagadkę.
To nie rzeka czaruje czytelnika swoim gorącym niczym podmuch upalnego lata atmosferą, napiętymi do niemożliwości stosunkami pomiędzy bohaterami, podziałem ról na świat kobiecy i męski. Selva Almada pokazuje świat z perspektywy prostych, twardych praw rządzących lasem, rzeką; męską perspektywę, od której ciężko jest uciec by nie porównać jej do prostolinijnej, zwierzęcej, uwrażliwionej poprzez delikatność kobiet występujących w historii. Świat ten nie przebacza, jest hardy, jest kostycznie nieprzyzwyczajony do zmiany. Czuć w tym moc argentyńskiej prowincji, a pomiędzy niedopowiedzianymi słowami zawarta jest mnogość stosunków międzyludzkich.
Tekst płynie oniryczne, momentami niby fatamorgana utkanych wydarzeń, prowadzących nas naprzód, ku rozwiązaniu.
Jedna z tych książek, niejednoznacznych, symbolicznych, czasem denerwujących, po odłożeniu uderzających swoją prostotą i zawartym w niej pięknem.
Dziękuję wydawnictwu za egzemplarz książki.
Opowieść to dla Selvy Almady niekończący się potok płynących rozmów, pomiędzy ludźmi, którzy dla siebie dużo znaczą. Przeszłość miesza się z teraźniejszością, a oniryzm z twardą rzeczywistością. Ludzie zatrzymani gdzieś pomiędzy przepływem tych energii próbują odnaleźć własny sens swego istnienia.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdawało by się, że to opowieść bez konsekwencji. Męska podróż wgłąb lasu na...