rozwińzwiń

Not a River

Okładka książki Not a River autora Selva Almada, 9781644452851
Okładka książki Not a River
Selva Almada Wydawnictwo: Graywolf Press literatura piękna
104 str. 1 godz. 44 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
No es un río
Data wydania:
2024-05-07
Data 1. wydania:
2024-05-07
Liczba stron:
104
Czas czytania
1 godz. 44 min.
Język:
angielski
ISBN:
9781644452851
Tłumacz:
Annie McDermott
Średnia ocen

6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Not a River w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Not a River

Średnia ocen
6,5 / 10
2 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Not a River

avatar
290
135

Na półkach:

Dziwna, treść jakby przelewała mi się przez palce, nieuformowana jeszcze.

Dziwna, treść jakby przelewała mi się przez palce, nieuformowana jeszcze.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
0
0

Na półkach:

Najpierw poczułem taki deszczyk, że brzmi jakbym to gdzieś czytał, jakbym to już znał. Poczułem takie mrowienie, że to podobne do np Stand by me. Młodzi chłopcy łowią ryby, gdzieś na jakimś końcu świata, za jakąś granicą, której nie zna nikt inny. Ale ta historia zaczęła zmieniać kierunek, gubiąc tropy i prowadziła przez nieznane meandry, więc wyszło jak wyszło - troszeczkę mnie chwyciło (magia topielca, młodzieńcze wspomnienia i rzeka jak ucieczka od tu i i teraz). Ale też poczułem, że halo, za dużo nurtów w jednej rzece, albo za dużo gałęzi z jednego drzewa. Ode mnie sześć plus, bo było super blisko, żebym utonął razem z ich młodzieńczością

Najpierw poczułem taki deszczyk, że brzmi jakbym to gdzieś czytał, jakbym to już znał. Poczułem takie mrowienie, że to podobne do np Stand by me. Młodzi chłopcy łowią ryby, gdzieś na jakimś końcu świata, za jakąś granicą, której nie zna nikt inny. Ale ta historia zaczęła zmieniać kierunek, gubiąc tropy i prowadziła przez nieznane meandry, więc wyszło jak wyszło - troszeczkę...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
401
325

Na półkach:

Pierwsze strony obiecały mi powieść powolną, pełną obrazów, które można interpretować dowoli w powolnym tempie. Byłem zachwycony. Niestety dosyć szybko okazało się, że powieść wpada w tanie, wręcz telenowelowe historie, które grają na emocjach w najprostszy sposób. Ale cóż, jeśli miałbym czytać takie historie, to tylko napisane w ten sposób. Wybaczam, ale zachwytu brak.

Pierwsze strony obiecały mi powieść powolną, pełną obrazów, które można interpretować dowoli w powolnym tempie. Byłem zachwycony. Niestety dosyć szybko okazało się, że powieść wpada w tanie, wręcz telenowelowe historie, które grają na emocjach w najprostszy sposób. Ale cóż, jeśli miałbym czytać takie historie, to tylko napisane w ten sposób. Wybaczam, ale zachwytu brak.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

175 użytkowników ma tytuł Not a River na półkach głównych
  • 114
  • 61
24 użytkowników ma tytuł Not a River na półkach dodatkowych
  • 7
  • 7
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Jazda Muriel Spark
Jazda
Muriel Spark
Gdy przeczytałam opis tej książki, poczułam, że muszę ją przeczytać. Nastawiałam się jednak na zupełnie inny rodzaj doznań, jaki miała mi dostarczyć ta historia. Było zupełnie inaczej. Totalnie nieprzewidywalnie. I nie do końca w moim guście, ale… to literatura angielska, a właściwie szkocka, więc albo się to lubi, albo niekoniecznie. Zdecydowanie nie była to książka łatwa w czytaniu. Początek był dla mnie odrobinę męczący, wręcz przytłaczający. Trąciło trochę chaosem. Głowna bohaterka jawiła mi się totalnie ekscentrycznie i zastanawiałam się, czy dalej będzie równie osobliwie i czy ów osobliwość zrozumiem, czy po prostu będę się męczyć z lekturą do ostatniej strony. Okazało się, że gdy już dałam się porwać tej literackiej i fabularnej przewrotności, całkiem nieźle się bawiłam. Muriel Spark bez dwóch zdań stworzyła oryginalną historię, a właściwie sposób jej opowiedzenia. Narracja potrafi zakręcić człowiekiem, tak jak i rozmowy prowadzone przez bohaterów, które chwilami toczą się jakby obok siebie. Niby czyta się dialog, ale każdy z bohaterów mówił do siebie. Innym razem te wypowiedzi się zazębiają, tworząc jednocześnie dość chaotyczną całość. I nasuwa się tu pytanie: czy w tym szaleństwie jest metoda? Na to pytanie każdy z Was musi sobie odpowiedzieć. Przyznaję, że to jednak z osobliwszych historii, jakie czytałam. Niejednoznaczna. Nietypowa. Czasem irytująca. Innym razem frapująca. Absorbująca. Można ją potraktować dość powierzchownie, a można doszukać się w niej drugiego dna. Zatem chyba jest wielowymiarowa? Wszystko zależy od tego, jak się do niej podejdzie, jak bardzo się w niej zatraci i na ile się jej pozwoli. Toteż dla niektórych będzie to strata czasu, dla innych coś, o czym długo nie da się zapomnieć. Odniosłam też wrażenie, że gdyby ktoś bardzo chciał, mógłby Jazdę rozłożyć na czynniki pierwsze, tak jak to się czyni na lekcjach języka polskiego, omawiając lektury. Rozpisać się o tym, co autorka miała na myśli, stosując taki a taki zabieg, co chciała pokazać w tym fragmencie, a co w tym, co reprezentuje bohaterka, a co morderca i czy oboje są tak jednoznaczni? I tutaj zakończę. Bo cóż więcej można napisać o niespełna dwustustronicowej książce?
Mich3le - awatar Mich3le
ocenił na63 dni temu
Do czysta Alia Trabucco Zerán
Do czysta
Alia Trabucco Zerán
Chile to kraj z jednymi z największych nierówności dochodowych na świecie. Wąska grupa osób skupia w swoich rękach nieproporcjonalnie dużą część majątku. Z tego powodu na początku wydawało mi się, że w Chile lektura książki „Do czysta” musiała być bardziej dosadna. Dysproporcje w stanie posiadania oraz statusie między bohaterką książki a jej pracodawcami są bowiem szokujące. Równie szokujące, jak zróżnicowanie majątkowe chilijskiego społeczeństwa. Sposób, w jaki w książce przedstawiona jest praca pomocy domowej sprawia, że jedyną reakcją może być nabranie głębokiego obrzydzenia do osób korzystających z tego typu usług. Przez chwilę można poczuć pewną ulgę, że w Polsce przynajmniej ten element wyzysku należy już raczej do historii. Jednak historię tę można interpretować na wyższym poziomie. Kapitalizm opiera się na wyzysku. Żyjąc w tym systemie, wykorzystujemy pracę innych, a inni wykorzystują nas. Oczywiście wyzysk ten będzie miał inny charakter w Chile, a inny w Danii. Tym niemniej reguła jest taka sama. Lektura tej książki nie jest przyjemna. Jednakże mój zarzut do niej polega na tym, że nie do końca wiem, czemu to wywoływanie nieprzyjemności w czytelniku ma służyć. Dodatkowo nie przekonała mnie linia narracyjna. Formalnie książka to coś pomiędzy monodramem, rekonstrukcją wydarzeń a zapisem przesłuchania. Książka to fikcja, lecz przez sposób narracji fikcja ta predysponuje do literatury faktu. Mnie pewne zawarte w książce zwroty akcji nie przekonały. Jak dla mnie zabrakło w nich wiarygodności. Ten brak wiarygodności momentami mógłby sugerować raczej psychozę bohaterki, ale chyba nie taka była intencja autorki.
czytelniczy_ultras - awatar czytelniczy_ultras
ocenił na63 miesiące temu
Fat City Leonard Gardner
Fat City
Leonard Gardner
Napisana w 1969 roku powieść bokserska, to coś z czym spotykam się pierwszy raz w życiu. Mamy tu dwóch bohaterów - Billy, podstarzały sportowiec, który usiłuje wrócić do boksowania i Ernie, który jest na początku swojej "kariery". Rzuca się w oczy, że to pesymistyczna powieść. Bohaterowie to postacie złamane, nieszczęśliwe, mające problemy w kontaktach z kobietami, faceci, którzy sami trochę nie wiedzą czego chcą, więc szukają jakiejś ucieczki w boksie. Generalnie klimat tej książki jest taki ponury. Bokserzy chodzą po jakichś podłych spelunach, walą alkohol, wokół przetrącone od ciosów nosy, tu jakiś rozwód, tu brak kasy, tu jakaś kontuzja. Ameryka tutaj też taka smutna, bokserzy podróżują autostopem, wokół mozaika etniczna razem z Afroamerykanami, Filipińczykami i Meksykanami, bohater pracuje dorywczo przy cebulach i pomidorach, no nie jest to kraina marzeń. Chyba tylko postać trenera jest tu jakimś światłem pośród ciemności. Chyba jedyne z czym mam problem, to określenie poziomu sportowego. Bokserzy zarabiają tu jakieś pieniądze, ale wszystko wygląda tak trochę amatorsko, nieregularne treningi, pięściarze z nadwagą pijący alkohol, no generalnie tacy po przejściach, chociaż rozumiem główne przesłanie, że nigdy nie jest za późno, żeby wrócić do treningów i spróbować osiągnąć sukces. No i na koniec warto zauważyć, że autor trochę boksował, więc można się pokusić o stwierdzenie, że Gardner wiedział o czym pisał i że bokserski realizm stoi tu na niezłym poziomie.
Balcar - awatar Balcar
ocenił na71 miesiąc temu
Oto początek naszej historii Tobias Wolff
Oto początek naszej historii
Tobias Wolff
Wszystkie kolejne opowiadania kojarzą mi się z niepewnością i ulotnością. Bohaterowie trafiają w nasze ręce (przed nasze oczy) w momentach życia, które ukazują ich jako zagubionych, skrzywdzonych i (znów chciałabym powtórzyć niepewnych) wahających się. W nastroju ponurego poczucia braku i odrzucenia przemierzają kolejni bohaterowie kolejne strony tworząc spójną opowieść o swoich smutkach i niedolach: bardzo przemyślaną, klarowną, ujętą w literacko bogatą i wyraźną rzeczywistość, która swoją sugestywnością i konceptem czaruje czytelnika. "Palacze" przejmują powidokiem walki o wpływy i zaszczyty. Pokazują na ile można się wystawić, pozbyć wartości, skryć je głęboko, by zyskać dobra materialne i pozycję w społeczeństwie. "Myśliwi na śniegu" z trwającym cały czas niepokojem i niepewnością, kruchością relacji i ich zafałszowaniem są wyczerpujące, ale i wciągające czytelnika zarówno w zależności między bohaterami, jak i śrubujące ciekawość co do finału. "W ogrodzie północnoamerykańskich męczenników" to jedno z moich ulubionych w tomie, co powinno mnie mocno zaniepokoić, bo to rzecz o manipulacji i wykorzystywaniu ludzi. Również w środowisku akademickim, co nie jest żadnym wyznacznikiem człowieczeństwa, bo zawód i tytuł nie świadczą o etyczności. "Kłamca" - rzecz o solipsyście, człowieku, który z kłamania zrobił swój sposób na życie. Uważając, że stwarza wszystko wokół siebie, definiując rzeczywistość na własną korzyść. "Epizod z życia prof. Brooke'a" kolejne z ulubionych opowiadań pokazujące jak ciasnota umysłowa, posługiwanie się stereotypem, utartym schematem i poleganie na pozorach definiuje niektórych ludzi. Na poły moralizatorska, na poły prześmiewcza historia o kanciastych poglądach i pułapkach w jakie można z tego powodu wpaść. Tytułowe opowiadanie ze swoim znakomitym zdaniem rozpoczynającym: "Znowu wcześnie nawiało mgły". Pyszna wprost opowieść rodem z San Francisco, gdzie w jednej z restauracji z widokiem na Golden Gate poznajemy kończącego zmianę kelnera, który wracając do domu wstępuje do kawiarni i tam mimochodem, a później już z pełną premedytacją podsłuchuje rozmowy czwórki klientów. Świetna jest także opowieść "Zaginiony", w której ksiądz Leon, od początku swej duszpasterskiej kariery wystawiany jest na ciągłe próby i wyzwania. Gdy trafia do klasztoru opanowanego przez 'rozbrykane mniszki" jego życie ulega kompletnej zmianie. Nie ma tu żadnych odniesień do Iwaszkiewiczowskiej "Matki Joanny od Aniołów", choć może dezynwoltura w zachowaniu wszystkich bohaterów będzie pewnym nawiązaniem. Ksiądz, pieniądze, kłamstwa, podróże, siedlisko zła, jakim można tytułować Las Vegas, a także mierzenie się z własnymi słabościami i demonami będą drogą i solą Leonowej podróży przez "Zaginionego". Znakomite są opowieści Wolffa. Wyraziste, intensywne, jaskrawe, z dobrze zarysowanym wprowadzeniem, wejściem w historię, z pełnymi, opracowanymi i wymyślonymi bohaterami, a także przesłaniem (czy to demaskującym zło, zgniliznę, egoizm, konturowość, czy opisującym codzienność zwykłych ludzi różnych stron Ameryki, czy też moralizującym i puszczającym oko do świata odbiorców). Bardzo polecam.
BuchBuch - awatar BuchBuch
ocenił na83 miesiące temu

Cytaty z książki Not a River

Więcej
Selva Almada To nie rzeka Zobacz więcej
Selva Almada To nie rzeka Zobacz więcej
Selva Almada To nie rzeka Zobacz więcej
Więcej