rozwińzwiń

Wojna Burska 1880-1881

Okładka książki Wojna Burska 1880-1881 autora Piotr Fiszka-Borzyszkowski, 9788311168602
Okładka książki Wojna Burska 1880-1881
Piotr Fiszka-Borzyszkowski Wydawnictwo: Bellona Seria: Historyczne Bitwy historia
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Historyczne Bitwy
Data wydania:
2023-02-24
Data 1. wyd. pol.:
2012-02-23
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788311168602
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wojna Burska 1880-1881 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wojna Burska 1880-1881

Średnia ocen
7,2 / 10
36 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wojna Burska 1880-1881

avatar
1068
1067

Na półkach:

Pierwsza wojna burska jest obok bitwy o Singapur jest symbolem, tego co się dzieje kiedy zlekceważy się wroga. Kto śmiałby pokonać "czerwone kurtki"? Farmerzy? Ci ostatni używali osłon podczas rozbijania kolumny brytyjskiej, czy natarcia na Majuba Hill. Ale to wszystko jest na końcu. Na początku byli Holendrzy i potrzeba nowych miejsc na osadników. W tle kłótnie i Brytyjczycy, którzy zajęli tereny dziś należące do RPA. Do tego jeszcze Zulusi i bitwa pod Isandlwana. Tak więc sytuacja była napięta. Do tego brytyjscy dowódca - generał George Pomeroy Colley, który chciał "odbić się" w oczach swoich zwierzchników za swoje wcześniejsze potknięcia. Brytyjczycy po przegranej wojnie wyciągnęli wnioski i rzetelnie przygotowali się do II wojny, co przełożyło się na sukces polityczny Winstona Churchilla. Na koniec, trzeba warto wcześniej poczytać o wojnie brytyjsko-zuluskiej, tak żeby załapać tamtejszy "klimat".

Pierwsza wojna burska jest obok bitwy o Singapur jest symbolem, tego co się dzieje kiedy zlekceważy się wroga. Kto śmiałby pokonać "czerwone kurtki"? Farmerzy? Ci ostatni używali osłon podczas rozbijania kolumny brytyjskiej, czy natarcia na Majuba Hill. Ale to wszystko jest na końcu. Na początku byli Holendrzy i potrzeba nowych miejsc na osadników. W tle kłótnie i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
519
14

Na półkach:

Na stronach 233-235 zamieszczono wykaz kilkudziesięciu ilustracji... problem w tym, że ta książka nie ma żadnych ilustracji a sama treść to praktycznie krótka "chłodna" kronika - ani ziębi ani grzeje.

Na stronach 233-235 zamieszczono wykaz kilkudziesięciu ilustracji... problem w tym, że ta książka nie ma żadnych ilustracji a sama treść to praktycznie krótka "chłodna" kronika - ani ziębi ani grzeje.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1596
1256

Na półkach: , , ,

Przyjemny habek, ma w sumie wszystko co powinna zawierać pozycja w tego typu serii. Jest krótki rys historyczny narodu burskiego, droga do wojny, opis wojskowości obu walczących stron, no i w końcu działania militarne. A te ostanie akurat były bardzo ciekawe, co pewnie sprawia, że książkę dobrze się czyta - są zasadzki, oblężenia, samo to, że regularna armia dostaje łupnia od farmerów też ma swój urok. Opisy walk na wzgórzach, przełęczach i płaskowyżach są również niewątpliwie ciekawe, chociażby ze względu na teren na jakim się rozgrywały. No i jak dla mnie to w tej pozycji są topowe wkładki ilustracyjne, zwłaszcza podoba mi się, że autor wykorzystał obecne zdjęcia miejsc starć - z dedykacji można chyba wywnioskować również, że autor sam odwiedził te miejsca osobiście.

Przyjemny habek, ma w sumie wszystko co powinna zawierać pozycja w tego typu serii. Jest krótki rys historyczny narodu burskiego, droga do wojny, opis wojskowości obu walczących stron, no i w końcu działania militarne. A te ostanie akurat były bardzo ciekawe, co pewnie sprawia, że książkę dobrze się czyta - są zasadzki, oblężenia, samo to, że regularna armia dostaje łupnia...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

110 użytkowników ma tytuł Wojna Burska 1880-1881 na półkach głównych
  • 65
  • 45
55 użytkowników ma tytuł Wojna Burska 1880-1881 na półkach dodatkowych
  • 29
  • 8
  • 6
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Culloden Moor 1746 Jarosław Wojtczak
Culloden Moor 1746
Jarosław Wojtczak
Jarosław Wojtczak w swojej książce „Culloden Moor 1746” podejmuje temat ostatniej wielkiej bitwy powstania jakobickiego, która nie tylko przesądziła o losach Szkocji, ale też zakończyła epokę tradycyjnego systemu klanowego w Highlands. Autor, zgodnie z charakterem serii Historyczne Bitwy, przedstawia tło polityczne i społeczne konfliktu, sylwetki głównych dowódców oraz przebieg samego starcia. Na uwagę zasługuje szczególnie wyważenie pomiędzy suchymi faktami militarnymi a narracją bardziej barwną, która pozwala czytelnikowi wczuć się w atmosferę XVIII wieku. Wojtczak potrafi w przystępny sposób przybliżyć skomplikowane wątki dynastyczne, które doprowadziły do powstania jakobickiego, a jednocześnie ukazuje dramatyzm samej bitwy. Jednym z mocniejszych punktów książki jest opis realiów życia szkockich górali oraz konsekwencji klęski – represji, które doprowadziły do upadku kultury klanowej i gwałtownej modernizacji Highlands. Dzięki temu publikacja nie ogranicza się tylko do opisu ruchów wojsk, ale pokazuje szerszy kontekst historyczny. Minusem, jak w przypadku wielu tomów serii, może być pewna skrótowość – czytelnik oczekujący szczegółowych analiz taktycznych może poczuć niedosyt. Jednak Wojtczak nadrabia to lekkim stylem i umiejętnością rysowania wyrazistych obrazów postaci i wydarzeń. Podsumowując, „Culloden Moor 1746” to solidna, dobrze napisana książka popularnonaukowa, która wciąga zarówno miłośników historii militarnej, jak i tych, którzy chcą lepiej zrozumieć dzieje Szkocji. To pozycja, która przypomina, że za wielkimi bitwami kryją się nie tylko polityczne ambicje, ale też losy zwykłych ludzi i całych społeczności.
TerroR - awatar TerroR
ocenił na77 miesięcy temu
Konstantynopol 1204 Sławomir Leśniewski
Konstantynopol 1204
Sławomir Leśniewski
Niewiele jest wydarzeń historycznych, które wywołały antagonizmy trzymające się mocno jeszcze po ośmiuset latach. Tak jest w przypadku IV wyprawy krzyżowej, chyba najciemniejszej karty w dziejach krucjat. Zdobycie i złupienie Konstantynopola na dobrą sprawę mocniej podzieliło chrześcijan wschodnich i zachodnich niż wielka schizma wschodnia z 1054 roku. Dlaczego uczestnicy krucjaty, zamiast dopłynąć do brzegów Palestyny i walczyć o wyzwolenie Jerozolimy, pojawili się pod murami stolicy Cesarstwa Bizantyńskiego? Także na to pytanie odpowiada wydana przez Bellonę – w ramach serii „Historyczne Bitwy” – książka „Konstantynopol 1204” Sławomira Leśniewskiego, z zawodu adwokata, autora kilkunastu książek historycznych. Na przyczyny i przebieg krucjaty złożyło się kilka okoliczności. Poprzednia wyprawa krzyżowa, jak na dowodzoną przez trzech najpotężniejszych władców Europy, przyniosła niespodziewanie nikłe rezultaty. Tymczasem sytuacja łacinników w Ziemi Świętej stawała się coraz bardziej dramatyczna. Gdy ustalono, że krzyżowcy udadzą się do Palestyny drogą morską, na scenie pojawił się jeden z głównych aktorów wydarzeń – Wenecja. Serenissima zobowiązała się przewieźć uczestników wyprawy. Gdy okazało się, że mają problemy z zapłatą za tę usługę, doża Enrico Dandolo zaproponował „odpracowanie” długów w postaci zaatakowania rywali handlowych Wenecji. W taki też sposób krzyżowcy – nie wszyscy – zgodzili się na zdobycie węgierskiego Zadaru, a w czerwcu 1203 roku pojawili się w zatoce Złoty Róg, dodatkowo motywowani słowami bratanka rządzącego cesarza, który obiecał sowitą zapłatę za obalenie wuja. Aleksy IV wstąpił na tron, ale zaczął mieć problemy z dotrzymaniem słowa. Żądania krzyżowców radykalizowały się coraz bardziej wraz z pogłębiającą się słabością rządów Aleksego. Sytuacja skomplikowała się po jego obaleniu. Kolejny szturm był już tylko kwestią czasu. 12 kwietnia 1204 roku miasto padło łupem rycerzy z zachodniej Europy. Na gruzach cesarstwa powstało kilka nowych państw rządzonych przez łacinników i choć od 1261 roku Konstantynopol znowu był rządzony przez Greków, to cesarstwo wschodniorzymskie nigdy nie podniosło się po klęsce, jaką zgotowali mu krzyżowcy. Jej bezpośrednim efektem była dwa i pół wieku później likwidacja państwa przez Turków. Devastatio Constantinopolitana dla brytyjskiego historyka Stevena Runcimana była zbrodnią przeciwko ludzkości, dla innych badaczy kilkudniową grabieżą, jakich w tej epoce było wiele, a jej rozmiary zostały zwielokrotnione przez nie tylko wielkość i bogactwo gigantycznego jak na owe czasy miasta, ale i czarną propagandę uprawianą przez pokonanych. Jakkolwiek było, trudno nie zgodzić się z Autorem, że IV wyprawa krzyżowa była karykaturą krucjat, sprzeniewierzeniem ideałów, które towarzyszyły temu ruchowi. Krucjata pogłębiła konflikt między wyznawcami obu Kościołów, a w długim okresie czasu – jak już wspomniałem – osłabiła cesarstwo jako zaporę przed Turkami. Kto trzymał już w ręku książkę wydaną w popularnej serii Bellony, ten wie, czego pod względem edytorskim można się mniej więcej spodziewać: miękka okładka, ilustracje, mapy, zestawienie panujących i tak dalej. Książka zawiera nie tylko opis zdobycia miasta, ale również krótką syntezę tego, co z ziemiami Bizancjum działo się przez kilkadziesiąt kolejnych lat. Nie ma w niej zaskakujących odkryć, rzucających nowe światło na wydarzenia z 1204 roku, czy kontrowersyjnych tez, z którymi należałoby polemizować. Ale Autor wykonał jak najbardziej przyzwoitą pracę, a atutem książki jest interpretacja wykorzystanych źródeł z epoki i wysokiej próby styl autora, znany chociażby czytelnikom „Polityki”, gdzie Sławomir Leśniewski często zamieszcza swoje artykuły.
mitobrave - awatar mitobrave
ocenił na62 lata temu
Wojna Zuluska 1879 Piotr Fiszka-Borzyszkowski
Wojna Zuluska 1879
Piotr Fiszka-Borzyszkowski
,,Wojny Zuluskiej 1879" (Piotr Fiszka-Borzychowski, Bellona 2025) już za mną. Temat egzotyczny i mało znany szerszemu odbiorcy, a mimo to autor nie poszedł na łatwiznę i tanie bicie piany poprzez rozwlekłe wprowadzenie (takiej samokontroli powinien pozazdrościć niejeden autor serii Historyczne Bitwy biorący się za drugowojenne tematy). Zamiast tego Pan Piotr zgrabnie zaserwował wstęp do tematu przybliżając kraj Zulusów z jego historią i armią, nie zapominając o brytyjskim przeciwniku. Póki co, zajmująca lektura. Czytam dalej. Strona 91 i przechodzimy do sedna sprawy - wojny. Interesująco i na temat, czyta się bardzo przyjemnie (dla kogoś siedzącego za długo w II wojnie światowej, brak zorganizowanego ludobójstwa sprawia, że lektura jest niemal lekka). Czytam dalej. Tak, sympatyzuje z Zulusami, chociaż równie ,,nieporawnie politycznie" państwo mieli, co Brytyjczycy. Czytam dalej. Autor niezręcznie używa słowa ,,niestety", zupełnie jakby sympatyzował z Brytyjczykami. 😉 Strona 147 - koniec zmagań pod Isandlawana. Stało się. Hmm... Teraz mam problem z zwrotem ,,na szczęście". ;) Jakoś ciężko byłoby mi sympatyzować z ,,imperialistami-kolonistami". Człowiek starej daty ze mnie wychodzi najwyraźniej. Strona 160 i 161 - pistolet czy rewolwer? Uzbrojenie Brytyjczyków, każe przypuszczać, że autor miał na myśli rewolwer, a użył terminu pistolet. Zdarza się. Strona 163 - misja ocalała, Zulusi odparci. (Jak w tym dowcipie o polskim polityku oglądającym film wojenny - niby człowiek wiedział, że tak będzie, a mimo to miał nadzieję, że tym razem...) Strona 168 - kartaczownica Gatlinga debiutuje w Afryce. Polityka, polityka, polityka... Znowu walka. Niezmiennie czyta się z przyjemnością. Czytam więc dalej. No proszę, Zulusi potrafią wygrać i ponieść mniejsze straty mimo zapóźnienia technologicznego! Co prawda, zawsze mają przewagę liczebną. Strona 225 - cóż za rozczarowanie zuluskim duchem bojowym pod Kambulą! A mogło być całkiem inaczej... Strona 234 - zuluska klęska pod Gingindhlovu. Strona 262 - zuluska stolica jest już bezbronna. Bywa i tak. Czytało się dobrze. Bardzo dobrze.
Ponoc_Emeryt - awatar Ponoc_Emeryt
ocenił na88 miesięcy temu
Ramillies 1706 Rafał Radziwonka
Ramillies 1706
Rafał Radziwonka
Stoczona w 1706 r. bitwa pod Ramillies, w której wojska angielsko-holendersko-niemiecko-duńskie pod dowództwem Johna Churchilla, księcia Marlborough, pokonały armię francusko-bawarsko-hiszpańską (walońską),pozostaje na gruncie polskim niemal zupełnie nieznana, pomimo rozmiaru zmagań, a także istotnych ich konsekwencji. Wprawdzie nie rozstrzygnęła ona losów wojny sukcesyjnej hiszpańskiej (1701-1714),rozległego konfliktu o dominację w Europie Zachodniej, przekreśliła jednak szanse Francji Ludwika XIV na ostateczne i pełne zwycięstwo oraz zadecydowała na niemal stulecie o losach tzw. Niderlandów Hiszpańskich, czyli przyszłej i obecnej Belgii. Stąd zamiar opisania tej batalii przez R. Radziwonkę zasługuje ze wszech miar na uznanie. Z zadania tego wywiązał się w sposób zadowalający, chociaż nie doskonały. Skorzystał przede wszystkim ze starszych i nowszych opracowań historiografii zachodnioeuropejskiej (głównie brytyjskich i francuskich) oraz zamieszczonych w poszczególnych pracach wyborów źródeł. Trudno oczekiwać od popularyzatorskiej w założeniu pracy samodzielnych badań źródłowych, więc powyższy sposób postępowania należy uznać za jak najbardziej stosowny. Przebieg kampanii oraz samej bitwy Autor przedstawił w sposób jasny i klarowny, wskazał najważniejsze błędy Francuzów oraz zalety dowodzenia ks. Malborough, który po raz kolejny potwierdził wysokiej próby talenty militarne. Ukazał też bezpośrednie i bardziej dalekosiężne konsekwencje batalii. To plusy książki. Są też jednak i minusy. R. Radziwonka potraktował omawianą pozycję jako kontynuację (w zasadzie swego rodzaju tom drugi) swojej poprzedniej publikacji w serii „Historyczne Bitwy”, którą poświęcił wcześniejszej bitwie wojny sukcesyjnej hiszpańskiej, stoczonej w 1704 r. pod Blenheim. Stąd nie zadał sobie trudu naświetlenia politycznych przyczyn wojny. Autorzy opracowań z serii „Historyczne Bitwy” przedstawiają niekiedy genezę takiego czy innego konfliktu „od Adama i Ewy”, przeznaczając na to dużą część objętości danej książki, co jest oczywiście błędem (warunkowanym często koniecznością wypełnienie wierszówki). W tym wypadku mamy jednak do czynienia z konfliktem istotnym dla dziejów Europy, w Polsce mało znanym, którego przyczynom w omawianej publikacji nie poświecono ani jednego zdania. To również jest błędem, nawet jeżeli Autor zamieścił stosowne informacje w poprzedniej publikacji. To samo dotyczy przedstawienia armii obydwu walczących stron. Obecnie uczyniono to tylko w stosunku do wojsk holenderskich (te przynajmniej odegrały w bitwie ważną rolę) oraz pruskich (których bodajże pod Ramillies wcale nie było). A należałoby w pierwszej kolejności scharakteryzować wojska francuskie i angielskie. Tłumaczenie, że charakterystyka taka została zmieszczona w poprzedniej książce jest kuriozalne. Mamy przecież do czynienia z pozycją samodzielną (w dodatku popularno-naukową) i czytelnik nie ma obowiązku znać czy posiadać poprzednie publikacje Autora. W dodatku wspomniane charakterystyki wojsk holenderskich i pruskich sprowadzają się do podania liczby i schematów organizacyjnych jednostek, nic na temat uzbrojenia, taktyki, zasad rekrutacji itp. Kolejne kuriozum to maniera Autora polegająca na częstym zamieszczaniu na końcu rozdziału omawiającego ten czy inny epizod kampanii czy samej bitwy obszernego cytatu na temat tychże wydarzeń, zaczerpniętego z wybranej monografii o charakterze ogólnym czy wręcz podręcznika akademickiego. Czemu ma to służyć, trudno powiedzieć.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na71 rok temu
Las Teutoburski 9 rok n.e. Paweł Rochala
Las Teutoburski 9 rok n.e.
Paweł Rochala
Bardzo konkretna i rzeczowa książeczka na temat masakry w Lesie Teutoburskim oraz relacji rzymsko-germańskich w ogóle. Pan Paweł Rochala w niezwykle przystępny i interesujący sposób opisuje historię starć Imperium i barbarzyńskich ludów zza Renu, a także skrupulatnie i rzetelnie, w oparciu o liczne źródła, badania i analizy, stara się zrekonstruować krok po kroku, jak tak naprawdę wyglądała ta, jak dziś wiemy znamienna dla losów Europy bitwa, między sprzymierzonymi plemionami germańskimi, a wciągniętymi w śmiercionośną zasadzkę, trzema legionami Publiusza Kwinktyliusza Warusa. Trzeba przyznać, że autor bardzo drobiazgowo podszedł do tego opracowania i chyba przyjął sobie za punkt honoru, by zanim wpuści czytelnika do mrocznej, tuetoburskiej puszczy, najpierw zaznajomić go gruntownie z całą historią stosunków rzymsko-germańskich. Na początku poznajemy więc ogólny zarys historyczny podboju Germanii i Galii Transaplejskiej oraz trudy rzymskich prób podporządkowania sobie tych krain. Szczerze mówiąc, zanim sięgnąłem po tę książkę, myślałem że Las Teutoburski był największym pogromem Germanów nad legionami. Jednak już z początkowych rozdziałów dowiedziałem się o plemionach Cymbrów i Teutonów, a także o kilku ważnych bitwach, w których roznieśli oni rzymską armię w pył, zabijając nawet czterokrotnie więcej legionistów niż wojowie Arminiusza ponad sto lat później we wspomnianym wcześniej lesie. Bitwy te, jak w 105 r p.n.e. pod Arausio, czy trzy lata później pod Aquae Sextiae, gdzie z kolei spektakularne zwycięstwo odnieśli Rzymianie, są również bardzo fajnie opisane, także bez problemu można zrozumieć pełen kontekst, poznać ich przebieg oraz dowiedzieć się kilku ciekawostek. Równie skrupulatnie opisane są także same armie obydwu stron konfliktu, z uwzględnieniem poszczególnych formacji, sposobu ich wojowania oraz struktury organizacyjnej. W środkowej części książki możemy zapoznać się z ilustracjami prezentującymi wygląd różnego typu żołnierzy i ich uzbrojenia. Nieco dalej znajdują się zdjęcia z Lasu Teutoburskiego i okolic Kalkriese. Bardzo obrazowo opisane są również wędrówki ogromnych, kilkusettysięcznych grup plemion germańskich, najczęściej do sąsiedniej Galii, w poszukiwaniu nowych terenów do plądrowania i wypasu swoich stad. Rysuje się widoczny podział na rolniczą, osiadłą Galię oraz pasterską, koczowniczą, wojującą Germanię. Najazdy te były z reguły spowodowane wypychaniem słabszych plemion germańskich przez te silniejsze na zachodnią stronę Renu i powodowały kolejne starcia zbrojne łącznie z zaangażowaniem militarnym Imperium Rzymskiego, gdyż Galia już od dawna była bardzo rentowną strefą ich wpływów. Sporo można się również dowiedzieć o sytuacji w Dalmacji i powstaniu, które wybuchło tam równolegle w pierwszych latach naszej ery, a które w decydującym momencie związało liczne siły rzymskie z dala od Germanii. Jedyne czego mi zabrakło, a czym byłem bardzo zdziwiony i trochę rozczarowany, jest historia samego Arminiusza, który przecież jako syn wodza Cherusków, już we wczesnym dzieciństwie został oddany do Rzymu jako zakładnik w ramach traktatu pokojowego. Tam się wychowywał, uczył walczyć, zdobył obywatelstwo i został rzymskim ekwitą. Można powiedzieć, że znał Rzymian i sposób ich myślenia od podszewki oraz cieszył się ich zaufaniem i szacunkiem. Jednak dla ambitnego przedstawiciela było nie było arystokracji germańskiej, nawet wysokie stanowisko w hierarchii legionowej było zdecydowanie mniej optymistyczną perspektywą niż stanięcie na czele zjednoczonych plemion z rodzimych stron i walka z okupantem jako główny wódz powstania. Podejrzewam, że Arminiusz nauczony rzymskiego myślenia o państwowości chciał w podobny, bardziej ucywilizowany sposób, zorganizować ład polityczny w Germanii. Uważam, że akurat w przypadku tego, legendarnego, germańskiego przywódcy, dokładniejsze opisanie jego przewrotnych losów, byłoby zdecydowanie dużym atutem dla tej książki. Tak czy owak, czytelnik po uważnym przebrnięciu przez obszerne ale niezwykle interesujące wprowadzenie, stanowiące w gruncie rzeczy większość objętości całej książki, staje przed wejściem do Lasu Teutoburskiego z gruntowną wiedzą na temat szeregu aspektów dotyczących stosunków rzymsko-germańskich na przestrzeni wieków, historii ich starć, oraz motywacji co ważniejszych osobistości po obydwu stronach konfliktu. Daje to solidną bazę do pełniejszego zrozumienia kontekstu i złożoności całej sytuacji. Natomiast jeśli ktoś zainteresowany jest wyłącznie samą bitwą, cóż, zapewne będzie musiał przedzierać się przez ponad pół książki jak po gęstej, germańskiej puszczy, albo po prostu przeskoczy do odpowiedniego rozdziału. Jak można się domyślić sama bitwa w Lesie Teutoburskim opisana jest bardzo szczegółowo. Trzy dni i dwie noce ciężkich walk w trudnym terenie z przeważającymi siłami wroga i wyjątkowo niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi (silne burze i wichury łamiące drzewa). Nieraz próbowałem sobie wyobrazić co musieli czuć i w jak trudnym, niekorzystnym położeniu znaleźli się rzymscy żołnierze. Za każdym razem kiedy udawało mi się nieco bardziej wczuć w ich skórę odczuwałem autentyczne przerażenie. To musiał być istny koszmar. Według mnie książka świetnie ukazuje ich beznadziejną, godną pożałowania sytuacje a z drugiej strony dziką euforię barbarzyńców, którzy w końcu mogli się zemścić na zachłannych, znienawidzonych okupantach i wyswobodzić spod ich jarzma.
Marek - awatar Marek
ocenił na72 miesiące temu
Afryka Wschodnia 1914 - 1918 Paweł Brudek
Afryka Wschodnia 1914 - 1918
Paweł Brudek
Rzetelny opis mało znanych (w Polsce) walk stoczonych w ówczesnej Niemieckiej Afryce Wschodniej (obecnie Tanzanii) oraz krajach sąsiednich podczas I wojny światowej. Toczono je w niezwykłych, egzotycznych warunkach, przy użyciu wojsk głównie kolonialnych, dowodzonych przez białych oficerów. Na tym tle jaśnieje postać pułkownika (później generała) Paula von Lettow-Vorbecka, głównodowodzącego wojsk niemieckich w kolonii. Pomimo wielokrotnej przewagi przeciwnika, odcięcia od kraju, utracie podstaw operacyjnych i walce o oparciu o zapasy zdobywane na przeciwnikach, zdołał przetrwać niepokonany aż do listopada 1918 r. (czyli do kapitulacji Niemiec w Europie),wiążąc duże siły aliantów, wielokrotnie wyprowadzając je w pole i pokonując w walce. Osiągnął to dzięki własnym talentom, sile charakteru, charyzmie oraz zrozumieniu, poszanowaniu i umiejętności motywowania swych czarnoskórych głównie żołnierzy. Rodowici Afrykanie w mundurach niemieckich walczyli doskonale i nie dali się złamać. Lettow-Vorbeck oddał im hołd w swoich wspomnieniach, porównując do żołnierzy Aleksandra Wielkiego. Oni z kolei z szacunkiem powitali dawnego dowódcę, gdy po latach odwiedził brytyjską już wówczas Tanzanię. Koleje tej wojny P. Brudek opisuje sumiennie i z widocznym talentem literackim, co w połączeniu z egzotyką tematu czyni lekturę interesującą. Korzysta głównie z brytyjskich i niemieckich opracowań, tudzież wydanych drukiem wspomnień uczestników walk, co wydaje się wystarczające dla opracowania w zamierzeniach popularnonaukowego. Autor krytycznie weryfikuje przy tym niektóre twierdzenia źródeł (zwłaszcza brytyjskich),które w urzędowych komunikatach przedstawiały mocno podkolorowany obraz wydarzeń, pragnąc zatuszować dla celów propagandowych prawdziwy, niezbyt pomyślny dla aliantów przebieg walk. Minusem jest pewien brak porządku w narracji, zwłaszcza chronologicznego. Przydałoby się również nieco więcej wiadomości na temat organizacji wojsk kolonialnych. Treść książki uzupełnia ciekawy materiał ilustracyjny, mapy sa natomiast nieliczne i niezbyt szczegołowe.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Wojna Burska 1880-1881

Więcej
Piotr Fiszka-Borzyszkowski Wojna Burska 1880-1881 Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne