Śmierć w La Fenice

Okładka książki Śmierć w La Fenice autora Donna Leon, 9788373929548
Okładka książki Śmierć w La Fenice
Donna Leon Wydawnictwo: Noir sur Blanc Cykl: Komisarz Brunetti (tom 1) kryminał, sensacja, thriller
296 str. 4 godz. 56 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Komisarz Brunetti (tom 1)
Tytuł oryginału:
Death at La fenice
Data wydania:
2024-03-06
Data 1. wyd. pol.:
1998-01-01
Liczba stron:
296
Czas czytania
4 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373929548
Tłumacz:
Maria Olejniczak-Skarsgård
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Śmierć w La Fenice w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Śmierć w La Fenice



książek na półce przeczytane 2059 napisanych opinii 505

Oceny książki Śmierć w La Fenice

Średnia ocen
6,8 / 10
270 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Śmierć w La Fenice

avatar
7668
7646

Na półkach:

Nie wciągnęła mnie.

Nie wciągnęła mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
255
87

Na półkach:

Bardzo dobrze się to czyta, nieśpiesznie, bez galopującej akcji, z powolnym odkrywaniem faktów. Wencja w tle jest cudownym miejscem na tego typu narrację.
Sięgam po kolejne tomy.

Bardzo dobrze się to czyta, nieśpiesznie, bez galopującej akcji, z powolnym odkrywaniem faktów. Wencja w tle jest cudownym miejscem na tego typu narrację.
Sięgam po kolejne tomy.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
972
203

Na półkach:

Niezwykła muzyczna otoczka z morderstwem w tle.

Niezwykła muzyczna otoczka z morderstwem w tle.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

758 użytkowników ma tytuł Śmierć w La Fenice na półkach głównych
  • 409
  • 349
101 użytkowników ma tytuł Śmierć w La Fenice na półkach dodatkowych
  • 57
  • 9
  • 7
  • 7
  • 6
  • 6
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Śmierć w La Fenice

Inne książki autora

Donna Leon
Donna Leon
Jej ojciec był Hiszpanem, a matka Irlandką. Studiowała literaturę, specjalizowała się w dziewiętnastowiecznej prozie (zwłaszcza twórczości Jane Austen). Po studiach pracowała jako copywriter. Do Włoch po raz pierwszy przyjechała w 1966, następnie pracowała jako wykładowca i nauczyciel w różnych krajach - Iranie, Arabii Saudyjskiej i Chinach. W Wenecji osiadła w 1981 i wykładała literaturę na pobliskiej filii Uniwersytetu Maryland. Pierwszą powieść napisała w 1991. Wydana rok później Śmierć w La Fenice zapoczątkowała serię kryminałów o weneckim (akcja książek rozgrywa się w samym mieście lub w jego pobliżu) komisarzu policji Guido Brunettim. W 1998 porzuciła pracę na uczelni i od tego czasu zajmuje się wyłącznie pisaniem książek. Liczący narazie 25 książek cykl został napisany w języku angielskim. Książki Donny Leon cieszą się dużą popularnością w Niemczech i Hiszpanii. Autorka nie zezwala natomiast na wydanie ich po włosku. Jej kryminały zawierają dużo akcentów społecznych i politycznych. Autorka krytykuje m.in. włoską biurokrację i skorumpowaną klasę polityczną, środowisko wojskowych, Kościół, a także politykę zagraniczną USA. Donna Leon jest też mecenasem i menedżerem barokowej orkiestry Il Complesso Barocco.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Miesiąc z komisarzem Montalbano Andrea Camilleri
Miesiąc z komisarzem Montalbano
Andrea Camilleri
Andrea Camilleri "Miesiąc z komisarzem Montalbano”, przełożył Stanisław Kasprzysiak, Nie da się nie lubić komisarza Montalbano z sycylijskiego komisariatu policji w Vigacie. Inteligentny, wierny swoim przekonaniom, a w dodatku miłośnik dobrej literatury, sprawia wrażenie sprawiedliwego szefa i spoglądającego czujnym okiem na kolejne miasteczkowe zdarzenia stróża prawa. Czujny, potrafiący przewidzieć każdy krok sprawcy, a przy tym niezwykle delikatny i wyważony dla spraw, których motywem jest niespełniona miłość, zazdrość, niewierność czy wreszcie tak mocno osadzone w klimacie Sycylii porachunki mafijne. Taki komisarz w starym stylu, choć historie wymyślone przez Camilleriego są bliższe naszym czasom. Ma swój niepodrabialny styl Andrea Camilleri, potrafiący nieustannie balansować na granicy humoru, nieoczekiwanych zwrotów akcji i niespodziewanych zakończeń, które niejednokrotnie podkreślają ludzką niefrasobliwość bądź gwałtowność uczuć do tego stopnia, że nawet sprawcy zbrodni lub występków wydają się być tutaj całkiem sympatyczni. "Miesiąc z komisarzem Montalbano" jest zbiorem krótkich opowiadań, które ukazują działalność zawodową Salvo Montalbano na przestrzeni lat, choć najwięcej ich dzieje się właśnie w klimatycznej małomiasteczkowej i zdawałoby się nad wyraz sielskiej Vigacie, w której wszyscy się znają i wiedzą o sobie wszystko. Ten sycylijski klimat zręcznie nakreślony przez Camilleriego jest z resztą dodatkowym atutem, nie tylko zbioru opowiadań, ale również cyklu powieści z sympatycznym komisarzem jako głównym bohaterem.
urszula_gala - awatar urszula_gala
oceniła na81 miesiąc temu
Morderstwo na Ile Sordou M.L. Longworth
Morderstwo na Ile Sordou
M.L. Longworth
Morderstwo w Ile Sordou jest moim czwartym spotkaniem z kryminałami M. L. Longworth i bohaterami Verlaque i Bonnet z jakimi spotykam się kolejny raz. Ciekawy byłem co tym razem autorka przygotowała za zagadkę do rozwiązania. Poprzednie jej książki podobały mi się, bo przypominały klasyczne kryminały, w których oprócz tego spore znaczenie miały opisy jedzenia jakie spożywali bohaterowie. W czwartej części znany nam duet wyjeżdża na wyspę Ile Surdou cieszyć się odpoczynkiem wraz z innymi turystami. Przyjemna atmosfera, słoneczny klimat i dobre jedzenie psuje popełnione na wyspie morderstwo. Ściągnięty do pomocy Poulik wraz z Varlaque i Bonnet rozpoczynają śledztwo w celu odnalezienia sprawcy, który może być niebezpieczny. Książka Morderstwo w Ile Sordou jest pozycją ciekawą i posiadającą niezwykły klimat miejsca w jakim znajdują się bohaterowie. Autorka przybliża nam piękne krajobrazy i opisuje ich wygląd w szczegółowy sposób. Takim sposobem przenosimy się w ciepłe regiony wyspy na Morzu Śródziemnomorskim, gdzie słońce, przyroda i atrakcje stanowią podporę fabuły. Świetnie oddany klimat tamtego miejsca wraz z przyjemną pogodą robią świetną atmosferę zabawy i odpoczynku. Nie skupiając się tylko na tym dostajemy opisy jedzenia serwowane przez kucharza ze szczegółami jakbyśmy sami mogli tego skosztować. Podobało mi się takie kulinarne wstawki, które ukazywały kuchnie z tamtych stron. Świetny pomysł na tło kryminału jaki sprawdził się znakomicie i dodał fabule klimatu. Początkowo nic nie zapowiada zbrodni jaka wydarzy się. Królują opisy zwyczajnego życia w hotelu i w jego otoczeniu turystów pragnących odpocząć. Oprócz naszych głównych bohaterów spotykamy małżeństwo z synem, emerytowanego nauczyciela, sympatycznych amerykańskich turystów, starzejącego się gwiazdora filmowego i przyjaciółkę Bonnet Sylvie. Na wyspie zostaje popełnione morderstwo, które sprawia, że każdy może być podejrzany. Jeszcze na domiar złego zbliżający się sztorm uniemożliwia kontakt z lądem. Atmosfera osaczenia i strachu przed mordercą zaczyna się zacieśniać wokół mieszkańców hotelu. Autorka po raz kolejny po początku świetnie wprowadza wątek kryminalny za sprawą zbrodni jaka została popełniona na Ile Surdou. Antoine Verlaque wraz z Paulikiem i Marine Bonnet zaczynają prowadzić śledztwo w sprawie morderstwa. Każdy na wyspie może być sprawcą i skrywać nie jeden sekret pod zwyczajną maską. Nie za szybko odkrywane są karty dotyczące poszlak, śladów i informacji zdobytych w czasie rozmów z innymi turystami. W zgrabny sposób wypływające na powierzchnie sekrety lub tajemnice przeszłości dają obraz motywu popełnionego morderstwa. Jednak autorka nie spieszy się z podsuwaniem takich informacji i często kluczy pomiędzy wychodzącymi poszlakami podsuwając fałszywe tropy prowadzące donikąd. Dlatego mimo podejrzenia wobec każdego z mieszkańców hotelu nie możemy być pewni niczego i mylne ślady nie przybliżają do odkrycia prawdy. Dlatego skrywane sekrety i przeszłość co niektórych postaci jest takie kluczowe do poznania rozwiązania zagadki. Policyjne śledztwo prowadzone przez Poulika z dochodzeniem Verlaque na wyspie daje nam możliwość poznania nie tylko motywów jakimi kierował się morderca, ale ujawnia tożsamości mordercy gotowego na wszystko. Książka Morderstwo w Ile Sordou posiada parę głównych postaci, które wypadają sympatycznie od samego początku ich poznania. Sędzia śledczy Antaine Verlaque jest bohaterem, którego charakter lekko złagodniał niż wcześniej pamiętam. Bardziej przyjazny, mnie arogancki, gburowaty i opryskliwy. Jednak nadal jak potrzeba bywa stanowczy i nie dający nikomu szansy jeśli chodzi o rozwiązywanie spraw jakich podejmuje się. Pomimo pewnych cech charakteru i zachowań polubiłem go i kibicowałem w czasie prowadzonego dochodzenia. Marine Bonnet jest drugą główną postacią, która od samego początku sympatycznie wypada i polubiłem ją bez problemu. Mająca wdzięk, przyjazne usposobienie, inteligentna i potrafiąca wyciągać informacje z każdego jest doskonałym dopełnieniem duetu tworzonego wraz z Verlaque. Posiada umiejętność zjednywania sobie ludzi na każdym kroku. Oprócz nich spotykamy wiele postaci na drugim planie tworzących ciekawą mieszankę turystów, pracowników, właścicieli hotelu i kucharza oddanemu gotowaniu. Każdy z bohaterów został przedstawiony świetnie pod względem psychologicznym, własnych zachować i cech charakteru. Najważniejsze, że autorka nie pokusiła się na podział na złych i dobrych. Każdy z nich posiada w sobie różne odcienie szarości i kolorytu osobowości mających wpływ na odbiór postaci w danym momencie. Z wielką łatwością nakreśliła sylwetki bohaterów tworząc nieraz wyraziste postacie, które można polubić i nawet poczuć sympatie do nich. Relacje łączące każdego z nich są przedstawione świetnie, przyjemnie, lekko i nieraz z pewną dozą humoru. Interakcje pomiędzy nimi pozostawiają w czasie czytania dobre wrażenie. Dialogi wypadają również świetnie. Są napisane z humorem, ironią i lekkością, przy których bawiłem się znakomicie. Książka Morderstwo w Ile Sordou jest poprowadzonym w klasycznym sposobie kryminałem, który wciąga swoim klimatem i najważniejsze jest odkrycie kim jest sprawca morderstwa niż epatowaniem w tym przypadku makabrą lub brutalnością. Stawiający najpierw na ukazanie relacji pomiędzy gośćmi w hotelu, jedzeniem jakie tam serwuje się i odpoczynku w pięknym miejscu staje się po jakimś czasie miejscem zbrodni. Skrywane sekrety z przeszłości mogą mieć wpływ na obecne wydarzenia. Autorka świetnie sobie radzi z prowadzeniem wątku śledztwa od początku do samego końca nie ujawniając za wiele i dopiero w zakończeniu poznajemy prawdę. Nie zabrakło kilku zwrotów akcji podczas czytania, wychodzących na światło skrywanych sekretów i przeszłości bohaterów. Klimat zagęszcza się po odcięciu wyspy od stałego lądu, gdzie grupka osób zamknięta zostaje z nieuchwytnym mordercą. W każdej chwili może uderzyć ponownie i Verlaque musi pospieszyć się z odkryciem kim jest sprawca. Jednak mimo nawet tego nie brakuje świetnego tła obyczajowego, rozmów bohaterów ze sobą, dylematów, kłopotów i pojawiających się problemów. Nad wszystkim unosi się odskocznia w postaci opisów jedzenia podawanych w hotelu. Uwielbiam klasyczne kryminały i tutaj dostaje właśnie taki współczesny kryminał prowadzony klasycznymi metodami śledczymi, gdzie wychodzące poszlaki są ważne do rozwiązania zagadki. Pomimo tego drobne niuanse pojawiły się czasami w czasie czytania. Pomimo tego kryminał wciągnął mnie i nie pozwalał oderwać się do samego finału, który wypada zaskakująco i świetnie. Zakończenie wreszcie ujawnia sekrety i motywy działania mordercy. Poznajemy prawdę, która mnie zaskoczyła i wzbudziła emocje. Książka Morderstwo w Ile Sordou jest czwartym tomem przygód dwójki moich można powiedzieć ulubionych bohaterów Verlaque i Bonnet rozwiązujących zagadki kryminalne. Nadal dostaje ciekawe i niezwykle klimatyczne kryminały od autorki, która pięknie opisuje przyrodę, potrawy ze szczegółami w taki sposób, że chciało samemu skosztować tego jedzenia. Nie przynudzają przy tym w żadnym razie. Ciekawi bohaterowie, niezwykłe przygody, zbrodnia w tle i warstwa obyczajowa powoduje, że miło spędziłem przy książce czas. Akcję poprowadzono szybko i wiele dzieje się w czasie czytania. Wydarzenia wciągają jak grzęzawisko w swoje odmęty i nie pozwalają się oderwać od fabuły. Dlatego nie nudziłem się w czasie czytania i mimo opisów jakie występują przyjemnie spędziłem z książką czas. Napisany został w przyjemny, przystępny, bardzo fajnym stylem z pewną dozą humoru, lekkością i klimatem. Dlatego wciągną mnie trzymając w napięciu przez cały czas i nie pozwalając się oderwać od niego. Morderstwo w Ile Sordou jest kryminałem bardzo dobrym, ciekawym i wciągającym, który czyta się szybko, przyjemnie i dobrze bawiłem się w czasie czytania. Intryga kryminalna świetnie połączona została z warstwą obyczajową, atmosferą osaczenia i lekkością w opowiadaniu swojej fabuły jaką prowadziła autorka od samego początku. Książka sprawiła, ze chętnie sięgnę po kolejne tomy przygód dwójki niezwykłych i ciekawych bohaterów w roli detektywów.
Magnis - awatar Magnis
ocenił na73 lata temu
Cieszyn prowadzi śledztwo Marta Matyszczak
Cieszyn prowadzi śledztwo
Marta Matyszczak
Najczęstszym motywem zabójstw jest zazdrość, odrzucona miłość i zemsta. Zdarzają się też oczywiście zabójstwa w afekcie, takie dokonywane pod wpływem negatywnych emocji albo też zupełnie nieplanowane. W Cieszynie znalezione zostają zwłoki mężczyzny, identyfikacja ujawnia że należą do Gustawa Habsburga, potomka arystokratycznej rodziny. Pojawia się problem która jurysdykcja ma zająć się śledztwem, gdyż nieboszczyk leży dokładnie w połowie na ziemii cieszyńskiej, a w drugiej połowie na ziemii polskiej. Dodatkowo trudności nastręczają osoby śledczych z dwóch państw: Liduśka i Lucjan, niestety już nie żywią do siebie sympatii, ani tym bardziej cieplejszych uczuć. Na miejsce przybywa również Solanski, który odwiedza swoją współmałżonkę Różę. Wraz z nieodłącznym psem Guciem, wielbicielem kiełbasy śląskiej na pewno pomogą śledztwo pchnąć do przodu, pomimo faktu że trop prowadzi do fabryki cukierków. A stamtąd do jeszcze kilku miejsc i osób, w rezultacie podejrzanych mnoży się coraz więcej i więcej... W końcu już można się pogubić kto tak naprawdę zabił Gustawa. Dodatkową atrakcją jest język czeski, który nie tylko nie jest podobny do polskiego, ale interpretacja znaczenia słów przez Szymona Solańskiego po prostu wywołuje salwy śmiechu. Całości uzupełnia obecność i zaangażowanie w sprawę dwóch burmistrzyń, zbiegiem okoliczności dwóch Grażyn. Polecam serdecznie ten kryminał, który okraszony sporą dawką humoru czyta się z ogromnym zainteresowaniem, tajemnicza śmierć oczywiście zostaje rozwikłana, a nam czytelnikom uśmiech nie schodzi z twarzy, przykładowo gdy Róża zaopatruje się w suknię w galerii i ją o rozmiar mniejszą mierzy a później wystrojona również w szpilki kroczy u boku swojego męża modląc się w duchu by jak najprędzej usiąść... Historia jej stroju kończy się oczywiście... Przeczytajcie sami! Ubawicie się przednio! 😁😁
watolinka79 - awatar watolinka79
ocenił na81 rok temu
Krwawa kąpiel nad Krutynią Marta Matyszczak
Krwawa kąpiel nad Krutynią
Marta Matyszczak
#books_consumption_2025: 033 Trzecie spotkanie z rodziną Ginterów, kotką Burbur i jej pierworodnym – czyli kocurem Pedro. Oczywiście przewija się też korowód postaci znanych z poprzednich dwóch części, jak choćby gangsterzy trzęsący półświatkiem Mikołajek, wielebny mikołajskiej parafii (o którym też będzie trochę),pojawiają się też nowe postacie. Z których każda mniej lub bardziej w urlopie Ginterów namiesza. Gdyż i owszem, akcja przenosi się z Mikołajek na rzekę Krutynię. Na którym to cieku wodnym organizowane są spływy kajakowe. Na taką też formę spędzenia urlopu zdecydowali się Paweł i Rozalia, stosując przekupstwo (względem progenitury własnej) i przymus (względem kocizn) doprowadzając do tego, że również Helena i Hanna oraz Burbur i Pedro w tym projekcie uczestniczą. Jaka jest ich opinia na temat… Cóż – nie będę cytować, sami się przekonajcie… Nie będzie spoilerem jak napiszę, że Rozalia oczywiście wykaże się swoim talentem i niemal z miejsca napatoczy się na trupa. Kajakiem. W sensie na trupa w owej rzece(rzeczce?). Nie będzie też spoilerem jak napiszę, że Paweł – jak na rasowego (nomen omen) gliniarza przystało – zacznie w temacie węszyć, co naturalnie bardzo ucieszyło zwierzchnictwo lokalnej reprezentacji sił pilnujących prawa i porządku. Co z tego wyniknie i ile dodatkowych wątków się pojawi? O tym już trzeba się przekonać samemu. Powiem tylko tyle – dzieje się sporo. Nie tylko we wspomnianych okolicach, gdyż miejscami akcja przenosi się do Norwegii. Nie tylko też poznaje się wydarzenia z chwil obecnych, co również te mające miejsce w bliższej lub dalszej przeszłości różnych postaci. Które to wydarzenia oczywiście mają wpływ na to, co – mniej czy bardziej skutecznie lub sprawnie – wychodzi na jaw w czasach obecnych. Mógłbym powtórzyć to co pisałem o stylu, języku czy humorze odnośnie dwóch poprzednich tomów. Tylko po co powtarzać te same słowa? 6/10 utrzymane, trzeci tom cyklu „Kryminał z pazurem” nie raz wywołał uśmiech na mojej facjacie. Zaś sama historia również wciąga. Poza tą związaną z najświeższym (w sumie) trupem jest też wiele wątków z poprzednich dwóch części. Czy zostają one zakończone, czy nie? Tego nie będę zdradzać. Pytanie tylko, kiedy będzie okazja po raz kolejny spotkać się z rodziną Rozalią, Pawłem, patyczakami (jak córki Ginterów nazywa Burbur) oraz ich dwójką futer. Że spotkanie kolejne się szykuje, to moim zdaniem jest pewne niczym to, że po niedzieli następuje (niestety) poniedziałek. Skąd ta moja pewność? Kto przeczyta „Krwawą kąpiel nad Kurtynią” potwierdzi moją tezę…
PrzemekRyk - awatar PrzemekRyk
ocenił na611 miesięcy temu
Życie jak w Madrycie Arturo Pérez-Reverte
Życie jak w Madrycie
Arturo Pérez-Reverte
🔰"Non pudet obsidione teneri. Jesteśmy oblężeni przez naszą własną głupotę i ignorancję. A najgorsze jest to, że w ogóle nas to nie zawstydza." Arturo Pérez-Reverte jest znanym hiszpańskim pisarzem i publicystą. Książka zawiera zbiór jego tekstów publicystycznych. W Hiszpanii ukazała się pod wymownym tytułem "Con animo de ofender" co oznacza: "z intencją obrazy / z zamiarem obrażenia". Tytuł polskiego wydania przetłumaczono chyba losując z kapelusza karteczki z polskimi frazeologizmami. Wyszło mdło i nieadekwatnie. Ta niewielka książeczka to zbiór felietonów pisarza z lat 1998 - 2001 drukowanych w tygodniku "El Semanal" i pisanych z intencją obrażania. Arturo Pérez-Reverte to typ inteligentny, nieco cyniczny obdarzony sarkastycznym poczuciem humoru, dysponujący zapałem straceńca, trochę zimnego drania, mający poczucie misji oraz nieodpartą chęć bycia dokuczliwym wrzodem na tylnej części ciała towarzystwa zaludniającego Hiszpanię. Jako fachowy publicysta Pérez-Reverte ma świadomość, że felieton to wymagająca forma wypowiedzi i pamięta, że musi zainteresować czytelnika w pierwszych trzech wierszach tekstu. Dlatego z niespożytą energią łoi kogo lub co akurat sobie upatrzył nie stroniąc przy tym od siarczystych bluzgów, które - w przeciwieństwie do tytułu zbioru- skwapliwie i wiernie przetłumaczono na j.polski. Felietonista najbardziej cięty jest na TV, infantylność społeczną, na Hiszpanię nijaką i hipokryzję elit, jest również zdeklarowanym antyklerykałem, tropi i piętnuje ignorancję oraz inne przywary swoich rodaków, zdarzają mu się drobne uszczypliwości wobec innych nacji, których przedstawiciele licznie nawiedzają jego ojczyznę w celach turystycznych, czasami wyrzuca z siebie również dziaderskie wibracje. Przy każdej okazji kieruje "ciepłe" słowa do polityków na wszystkich szczeblach. Czy Arturo Pérez-Reverte jest wobec czegoś na tak? Oczywiście. Szczególną estymą cieszy się u niego hiszpańska sztuka, literatura, osiągnięcia hiszpańskiego oręża oraz wkład jego kraju w cywilizację światową. Autor jawi się nam jako sarkastyczny, ale i dowcipny krytyk współczesnej nam rzeczywistości. 🔰"jak dziewuchy się do czegoś wezmą, to bez kamienia nie podchodź. Nie tak jak faceci, których znam i którzy wołają mamusię, kiedy skaleczą się w palec. Laski nigdy nie wołają swoich matek, one same są swoją matką." Miewa też często kreatywne, ale bardzo prowokacyjne pomysły np.: 🔰"czemu by nie zmienić ulic Rekonkwisty na ulice Braci Arabów Poległych z Rąk Średniowiecznego Faszyzmu?" Jako pisarz poczytnych powieści jest żywo zainteresowany recepcją książek przez czytelników i przy okazji popełnia całkiem zgrabne aforyzmy: 🔰"Tak naprawdę książki nigdy się nie mylą - to czytelnicy błądzą, ponieważ wybrali nieodpowiednią lekturę." Nierzadko wskakuje w buty filozofa idealisty: 🔰"Chodzi mi o zrozumienie, że rodzimy się, żyjemy i umieramy w absurdalnym świecie, że jedyne, co możemy zrobić, to spojrzeć nań z podniesioną przyłbicą, z dumą kogoś, kto wie, że będzie bił się aż do końca, solidarny z innymi pionkami, które podobnie jak Ty, biją się na zapomnianych polach walki. I w końcu odkryjesz, że życie nie jest takie straszne." Potrafi bez owijania w bawełnę przyznać się do osobistej porażki: 🔰"Byłem (...) gotowy na to, by kochać wszystkich. Pragmatyczny i w dobrym humorze aż do wyrzygania. Brzydziłem się tą całą swoją tolerancją. Ale i tak nie strzymałem. Starałem się, ale nie dałem rady." Ale najczęściej Arturo Pérez-Reverte z intencją obrazy komentuje zachowania współziomków: 🔰"Ależ lubimy się bić! (...) Dzisiaj, kiedy piszę te słowa, po obejrzeniu, jak stado bydląt uzbrojonych w pałki zniszczyło biedniutki stary samochód nieszczęsnego Marokańczyka, słyszę jak ktoś w radio mówi, że jesteśmy krajem rasistów i ksenofobów. Ależ to nieprawda. Jesteśmy narodem sk*******ów". Oj, przydałby się nam polski odpowiednik Pérez-Reverte'a, aby ze swoją niespożytą energią, przy pomocy zdrowej dawki bluzgów i z wyraźną intencją obrazy komentował poczynania naszych narodowych Hunów z pirackimi opaskami na jednym oku i podobnych im osobników.
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na73 miesiące temu
Ulotna doskonałość Gianrico Carofiglio
Ulotna doskonałość
Gianrico Carofiglio
Czasem mam tak, że muszę odpocząć od serii, żeby na nowo móc odkrywać kryminalne intrygi wraz z ulubionymi bohaterami. Bardzo podoba mi się styl Gianrico Carofiglio, ten  perfekcyjny balans pomiędzy sensacją a życiem prywatnym głównego bohatera. Mecenas Guido Guerrieri również bardzo mi przypasował, taki  inteligentny, przystojny ogarnięty  facet to  rzadkość w tym  gatunku. Skuszona okładkowym opisem, gwarantującym dobrą rozrywkę w miłym towarzystwie, sięgnęłam po czwartą część przygód adwokata z Bari. Czy Ulotna doskonałość sprostała pokładanym w niej oczekiwaniom? Mecenas Guerrieri nie narzeka na brak  nowych  zleceń, po kolejnym  miłosnym  rozczarowaniu zatraca się w pracy. Wizyta znajomego z dawnych lat  wytrąca Guido z codziennej rutyny, po usłyszeniu niecodziennej prośby postanawia oddać się małemu śledztwu. Jakiś czas temu zaginęła studentka, zaniepokojeni  rodzice są nieusatysfakcjonowani przeprowadzonym przez policję śledztwem i  oczekują podjęcia dalszych kroków, mających na celu  odnalezienie dziewczyny. Mecenas Guerrieri ma za zadanie sprawdzić, czy funkcjonariusze zrobili wszystko, co tylko  mogli, żeby odszukać Manuelę, a jak dobrze wiadomo, nikt nie lubi wytykania błędów. Mężczyzna ma zamiar bliżej poznać życie dziewczyny, spotyka się z kolejnymi osobami z otoczenia dziewczyny oraz studiuję akta sprawy, sprawdzając, czy nie doszło do jakichś zaniedbań proceduralnych. Caterina, bliska przyjaciółka Manueli oferuje swoją pomoc, dobrze znała zaginioną i wiele o niej  może powiedzieć. Na jaw wychodzą niewygodne fakty z życia studentki,  która nie była tak niewinna, jak opisują to jej rodzice. Czy mecenasowi uda się odkryć prawdę na temat tajemniczego zaginięcia Manueli? Gianrico Carofiglio nieźle namieszał w życiu osobistym swojego  głównego  bohatera, zamiast dać mu czas na odsapnięcie po nieudanym związku, od razu uwikłał go  w kolejną  miłosną intrygę. Guido Guerrieri daje się omotać seksownej Caterinie, w której towarzystwie  odbiera mu  rozum, co jest wydarzeniem niecodziennym. Włoski pisarz, z zawodu prawnik, idealnie oddaje mroczny klimat przestępczego półświatka, choć tym  razem stawia na niejednoznaczność, w opisywaniu  kolejnych  wydarzeń. Adwokat przeistacza się w dociekliwego detektywa, co ciekawe Guido Guerrieri świetne sobie radzi w nowej roli, a koleje obowiązki nie sprawiają mu żadnej trudności. Tym razem  nie miałam do  czynienia z typową prawniczą robotą, ale w takim wydaniu była to  interesująca odmiana, dająca nowe spojrzenie na dobrze znaną mi serię. Pomiędzy opisami miłosnych rozterek ambitnego  mecenasa a wątkami dotyczącymi prywatnego śledztwa zachowany został stosowny balans, co mnie osobiście bardzo  ucieszyło.  Gianrico , bo we wcześniejszych tomach tych  elemntów brakowało. Carofiglio  położył duży nacisk  na stworzenie odpowiedniej atmosfery, w tej części na próżno szukać wartkiej akcji czy mocnej sensacji, ale da się odczuć to charakterystyczne napięcie, bardzo  intensywne w sytuacjach trudnych. Postać zaginionej  studentki również  mnie zaintrygowała, biorąc pod uwagę wyraźny rozdźwięk między jej prawdziwym życiem a tym, jak postrzegali ją najbliżsi, dziewczyna była na swój sposób charakterna. Kolejne kroki w układance przedstawione zostały bardzo  naturalnie, co nadało im całkiem ciekawego kolorytu. Ulotna doskonałość wyróżnia się na tle pozostałych  tomów serii rozbudowanym tłem społeczno- obyczajowym, które dotyczy  wszystkich wprowadzanych  postaci, a nie tylko kwestii  związanych  z burzliwym  życiem intymnym  głównego bohatera.  Miłośnicy klasycznych prawniczych kryminałów mogą czuć lekki niedosyt, ze względu na brak stosownej otoczki, sama byłam usatysfakcjonowana tym, co otrzymałam, brakowało mi  wcześniej szczegółów z życia prywatnego poszczególnych  osób. W tej rozgrywce istotnym elementem jest psychologia, emocje  i  diametralnie różna percepcja poszczególnych wydarzeń. Najbardziej niejednoznaczną bohaterką okazała się wspomniana wcześniej Caterina, która z jednej strony chce pomóc, a z drugiej świadomie i z premedytacją niszczy efekty śledztwa, doprowadzając mecenasa do  stanu seksualnej  ekstazy. Otrzymałam popis wyrafinowanej sztuki  manipulacji  na najwyższym poziomie, który wytrącił mnie z równowagi i  dał do myślenia. Nie jest to typowe dochodzenie, bo nie wiadomo, kto jest  podejrzanym, a kto tylko świadkiem. Gianrico Carofiglio daje czytelnikowi czas na wyrobienie sobie własnego zdania na temat Manueli. Kolejne kompromitujące dziewczynę fakty podrzucane są mimochodem, podsycając, już i  tak bardzo duszną, atmosferę niedopowiedzeń. Samej zdarzyło mi się kilkukrotnie zmienić zdanie na temat zaginionej  studentki, która przestała odgrywać rolę pozytywnej postaci, z ofiary przeradzając się w kata. Autor trochę w tym  fabularnym kociołku namieszał, dodając garść toksycznych emocji i niejednoznacznych sytuacji o  charakterze kryminalnym, podał w wątpliwość moje wcześniejsze spostrzeżenia.   Zakończenie może nie było jakimś zaskoczeniem, ale dobrze dopięło ten  scenariusz.  Cieszę się, że nadal mogę polegać na umiejętnościach Gianrico Carofiglio, który kreśli bardzo  udane i  wewnętrznie spójne kryminalne intrygi. Ulotna doskonałość trzyma niezły poziom, nie jest spektakularna, ale posiada ten  niepowtarzalny charakter. Autor tworzy wewnętrznie spójne historie, które intensywnie oddziałują na zmysły,  skłaniając do licznych ocen moralnych. Książka śmiało sprosta wymaganiom miłośników literatury kryminalnej z literą prawa w tle. Polecam!
Magda - awatar Magda
oceniła na65 lat temu

Cytaty z książki Śmierć w La Fenice

Więcej
Donna Leon Śmierć w La Fenice Zobacz więcej
Donna Leon Śmierć w La Fenice Zobacz więcej
Donna Leon Śmierć w La Fenice Zobacz więcej
Więcej