rozwińzwiń

Empire of the Damned

Okładka książki Empire of the Damned
Jay Kristoff Wydawnictwo: unknown Cykl: Wampirze cesarstwo (tom 2) fantasy, science fiction
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Wampirze cesarstwo (tom 2)
Tytuł oryginału:
Empire of the Damned
Data wydania:
2024-02-29
Data 1. wydania:
2024-02-29
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
angielski
ISBN:
9780008350512
Średnia ocen

8,2 8,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Empire of the Damned w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Empire of the Damned



książek na półce przeczytane 1376 napisanych opinii 316

Oceny książki Empire of the Damned

Średnia ocen
8,2 / 10
5 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Empire of the Damned

avatar
8
8

Na półkach:

Fantastyczna powieść.

Fantastyczna powieść.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
516
376

Na półkach: ,

Lepsza niż poprzedniczka. Wartka akcja, dwie narracje, dużo postaci i pare ciekawych plot twistów.

Lepsza niż poprzedniczka. Wartka akcja, dwie narracje, dużo postaci i pare ciekawych plot twistów.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5
5

Na półkach:

Sięgając po kolejny tom byłam pełna obaw, ze względu na to, że moja opinia o pierwszej części się wahała. Przemogłam się jednak i uznałam, że dam szansę tej serii i to była bardzo dobra decyzja.

Wątki zostały rozwinięte w taki sposób w jaki kompletnie się tego nie spodziewałam. Moim ulubionym był zdecydowanie wątek Dior. Koncept tego, że Gabriel w wyniku upadku kompletnie stracił do niej jakiekolwiek dojście i jej dzieje opowiadała Celene totalnie skradł moje serce, głównie z tego względu, że Celene okazała się być bardzo dobrą narratorką. Pisząc jej perspektywę, Kristoff nadal biegłe władał językiem tworząc przejmujące i pełne groteski opisy tego co działo się na dworze Dyvoków.

Ponadto, jestem ogromną miłośniczką wszelkich spisków na dworach arystokratycznych, tak jak miało to miejsce w przypadku Dior na dworze Dyvoków. Ta atmosfera krwi, grozy i przemocy była po prostu niesamowita. Przedstawienie wampirów jako bezduszne istoty, które na przestrzeni stuleci utraciły człowieczeństwo, niezmiernie mi zaimponowało, ponieważ nigdy nie patrzyłam na nie w ten sposób.

Natomiast ostatnie strony chyba zostaną wyryte w mojej pamięci do końca życia. Niezmiernie zżyłam się z postacią Dior, dlatego z uwagą śledziłam jej finałową walkę z Lilidh Dyvok i dosłownie pękło mi serce jak Gabriel ujął martwe ciało Dior i zapłakał… Ich relacja idealnie pokazuje bezwarunkową miłość ojca do córki, co jeszcze bardziej mnie urzeka zważywszy na to, że znali się ledwie ponad rok.

Przyznam, że Kristoff na samej końcówce bardzo mnie straumatyzował, jednak zaopatrzyłam się już w trzeci tom. Czuję, że tam zapuszczę się w jeszcze większe odmęty rozpaczy, ale ta seria jest tego warta.

Sięgając po kolejny tom byłam pełna obaw, ze względu na to, że moja opinia o pierwszej części się wahała. Przemogłam się jednak i uznałam, że dam szansę tej serii i to była bardzo dobra decyzja.

Wątki zostały rozwinięte w taki sposób w jaki kompletnie się tego nie spodziewałam. Moim ulubionym był zdecydowanie wątek Dior. Koncept tego, że Gabriel w wyniku upadku kompletnie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2876 użytkowników ma tytuł Empire of the Damned na półkach głównych
  • 1 412
  • 1 376
  • 88
809 użytkowników ma tytuł Empire of the Damned na półkach dodatkowych
  • 543
  • 71
  • 51
  • 46
  • 38
  • 32
  • 28

Inne książki autora

Okładka książki Obsidio Amie Kaufman, Jay Kristoff
Ocena 8,0
Obsidio Amie Kaufman, Jay Kristoff
Okładka książki Mroczni Rycerze ze Stali. Wszechzima Riccardo Federici, Jay Kristoff, Tom Taylor, Tirso
Ocena 7,1
Mroczni Rycerze ze Stali. Wszechzima Riccardo Federici, Jay Kristoff, Tom Taylor, Tirso
Okładka książki Gemina Amie Kaufman, Jay Kristoff
Ocena 8,2
Gemina Amie Kaufman, Jay Kristoff
Okładka książki Illuminae Amie Kaufman, Jay Kristoff
Ocena 8,2
Illuminae Amie Kaufman, Jay Kristoff
Jay Kristoff
Jay Kristoff
Urodził się w 1973 roku w australijskim Perth. Zanim całkowicie poświęcił się karierze pisarkiej, przez 11 lat zajmował się tworzeniem reklam telewizyjnych. Żyje w Melbourne w Australii z żoną i psem. Kristoff jest autorem serii The Lotus War , serii Steampunk inspirowanej Japonią z czasów Tokugawa. Pierwsza powieść, Stormdancer , była finalistą nagrody Aurealis 2012 , została zakwalifikowana do dwóch nagród Davida Gemmella w 2013 roku (za najlepszą powieść i najlepszą powieść debiutancką),i była finalistą nagrody Compton Crook Award 2013 . Prequelowa powieść The Last Stormdancer została laureatem nagrody Aurealis 2013 dla najlepszego filmu krótkometrażowego fantasy. Kristoff odnosi się do serialu jako cross-fiction, który przemawia do starszych młodych dorosłych i dorosłych. Kristoff i jego współautorka Illuminae Amie Kaufman ogłosili nową serię science fiction zatytułowaną Aurora Rising , która została przejęta przez Random House, wydawców serii Illuminae . Aurora Rising została opublikowana w maju 2019 r. I zadebiutowała na drugim miejscu listy bestsellerów New York Times . jako bestseller dla młodych dorosłych nr 1 w Australii i bestseller USA Today. W czerwcu 2019 roku ogłoszono, że Metro-Goldwyn-Mayer nabyła prawa telewizyjne do Aurora Rising . Kontynuacja, zatytułowana Aurora Burning , spodziewana jest w maju 2020 r. W styczniu 2019 roku Kristoff ogłosił swoją kolejną serię dla dorosłych, ilustrowaną epicką fantazję zatytułowaną Empire of the Vampire , którą nabyli wydawcy Macmillan , wydawca jego serii Nevernight i Stormdancer . Empire of the Vampire rozpoczyna publikację w 2020 roku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Miecz Kaigenu M. L. Wang
Miecz Kaigenu
M. L. Wang
Miecz Kaigenu to powieść fantasy, która ma jednak dużo więcej wspólnego z otaczającym nas światem niż z mistyczną Duną. Trudno mówić o tej powieści bez spojlerów jednak jeśli lubisz kulturę japońską, szukasz dojrzałej przygody oraz ciekawej magii w dość lokalnym świecie, z dużym tłem, to ten tytuł będzie dla Ciebie. Są jednak wątki, które jednym mogą spodobać się bardziej, innym mniej. -> Tutaj od razu zaznaczę, dalej są SPOILERY!!! <- Historię zaczynamy z perspektywy dziecka aby potem spojrzeć na ten sam świat z oczu rodzica. Powieść lokuje nas w małej wiosce wykreowanej na wzór Japońskiej mniejszości rodowej. Mamy tutaj podział na klasy, warstwy społeczne, a także kastową magię określającą pozycję w społeczeństwie. Mamy też zakazany owoc, który przynosi przybysz z zewnątrz. Wpływ tej nowiny oddziaływuje na naszego młodego bohatera niemal wydzierając go z dziecięcej rzeczywistości co ilustruje jak najmłodsi biorą za pewnik to co dorosły może przyjąć jedynie na wiarę. Z drugiej strony mamy rodzica, który dalej jest zakorzeniony w swojej młodości odgrywając jedynie rolę dorosłego. Obowiązki, pozycje i wymagania społeczne kształtują tę część powieści. Pojawiają się też odniesienia do przeszłości, które pokazują nam zupełnie inne oblicze tego samego świata. Tutaj jest cała siła tej książki - opowiada o pozornie nieistotnych rzeczach, a jednocześnie wskazuje problem tak częsty w dzisiejszym świecie - dorośli uwięzieni w wymaganiach codzienności tęsknią do młodości gdzie byli wolni od obowiązków przez co nie zauważają tego co mają obecnie. Młodzi natomiast wierzą w idylliczne prawdy, które są jedynie propagandą mającą na celu ukrycie prawdziwego świata. Punkt kulminacyjny przychodzi dość szybko i brutalnie pozostawiając nas dalej z dość wyciszoną opowieścią. Byłem niezmiernie ciekaw do czego książka dąży równocześnie chcąc dowiedzieć się co stało się później. Druga część to zmiany, które przychodzą w osobie dorosłej. Dziecięce tło znika i zastępuje je pragmatyzm i chęć pokonania własnych słabości. Miecz Kaigenu jest świetną powieścią, która stanowi odbicie dzisiejszego świata. Widać to choćby po mapie, która odwrócona staje się podobna kształtem do naszej ziemi. Ciekawostką jest sama seria Teonita, która choć zawieszona przez pisarkę, miała lokować przyszłe powieści w innej równoległej rzeczywistości. Tym samym mamy powieść fantasy o bardzo wysokim poziomie dojrzałości, ciekawą magię i bardzo rozbudowany świat, który poznajemy z małej górskiej wioski przyozdobionej kulturą japońską.
Piotrek - awatar Piotrek
ocenił na102 dni temu
Córka kości Andrea Stewart
Córka kości
Andrea Stewart
Książka była reklamowana przez Sarę Maas i omal nie przechyliło to czary na jej niekorzyść... oczywiście piszę to z przymrużeniem oka, bo lubię sam się przekonać czy kniga jest dobra czy zła. Pomimo, że "Córka kości" wybitną powieścią nie jest, daleko jej do Sary - w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Akcja jest podzielona na pięć punktów widzenia. Lin, córki cesarza, której przeszłość ciągnie się za nią niczym dym - a teraźniejszość okazuje się o wiele bardziej przygnębiająca, ni mogłaby przypuszczać. Jovisa, przemytnika, który staje się mimowolnym bohaterem. Phalue, córki gubernatora, której miłość każe przeciwstawić się systemowi. Ranami, jej ukochanej, która nie może patrzeć na niesprawiedliwość możnych. Oraz Piasek - enigmatyczną zbieraczkę mango, której pamięć wymazano. Wszystkie te postaci dryfują w swoim kierunku, po przeczytaniu połowy powieści można je ze sobą w jakiś sposób powiązać. Po przeczytaniu całości - wiemy już, że spotkać się muszą. Cesarstwo upada po ciężarem starych zwyczajów, ucisku i bezdusznych rządów ojca Lin. Cesarstwo, które zostało powołane do życia, po to, by ochraniać wyspy przed istotami które moga wszystko. Ale istoty te zniknęły a ludzie zaczynają pytać, burzyć się, nie zgadzać. Co jednak, jeśli te wszechpotężne istoty powrócą? Pomysł na powieść jest bardzo dobry. Autorce udało się stworzyć udany i wystarczająco nieskomplikowany system magiczny przy którym czytelnik nie zgrzyta zębami, ale dość zawiły, by był intrugujący. Magia kości czerpie z siły życiowych - i dlatego ludność wysp zaczyna powoli dojrzewać do rebelii. Chyba każda postać o której czytamy kogoś straciła. Dlatego walka wydaje się jedynym sposobem nie tylko na poprawienie bytu sobie i innym, ale także udowodnieniu sobie, że ofiary nie poszły na marne a świat może wyglądać inaczej. Co prawda postacie manewrują czasami bez celu (Jovis, patrzę na ciebie),a ich wybory nie zawsze są wyważone - czy po prostu logiczne. Ale tacy są właśnie ludzie. Nie są bohaterami czy mistrzami logiki. Tutaj ludzie są po prostu ludźmi - pełnymi wątpliwości i wad i strachu i nadziei. Popełniają błędy i uczą się na nich (lub nie). Powieść ponadto ukazuje związki nieheteronormatywne jako coś naturalnego i zwyczajnego. I nie tylko - ukazuje pełną wolność w ybieraniu sobie towarzysza lub towarzyszy. Lubię książki, w których jest to pokazane jako coś czym de facto jest - nic co ludzkie nie jest ludziom obce a prawdziwa wolność pojawia się dopiero wtedy, gdy możemy naprawdę być sobą. Wrażenia z książki są jak najbardziej pozytywne - dała mi trochę wiatru w skrzydła. Mimo, że dość prosta, jest lekka... i dająca uczucie zanurzenia się w wodzie. Po sam czubek głowy.
Lorian - awatar Lorian
ocenił na72 miesiące temu
Dziedzictwo Jadeitu Fonda Lee
Dziedzictwo Jadeitu
Fonda Lee
"Klan jest moją krwią, a filar jest jego panem." Nie spodziewałam się, że finał Sagi o Zielonych Kościach tak mną szarpnie, i że przez te trzy tomy tak bardzo zżyję się z rodziną Kaulów na tyle, by w napięciu przeżywać ich perypetie. W tej części mamy do czynienia z jeszcze większymi przeskokami czasowymi, które można liczyć w dekadach, jednak to zupełnie nie popsuło odbioru. Autorka lepiej niż w poprzednim tomie rozplanowała zwroty akcji, które przewijają się przez całe 800 stron i są doskonale wplecione pomiędzy momenty oddechu. Niesamowite jest, jak bardzo ta książka sprawiła, że jako czytelnik odrzucałam moralność i bez mrugnięcia okiem akceptowałam wszystkie bezwzględne posunięcia tej mafijnej rodziny, jakbym sama była częścią klanu, lojalną aż do bólu. Elementów fantastycznych nie ma tu za wiele, ale budowa świata stworzona wokół jadeitowych mocy, - tego wewnętrzne, jak klanowa hierarchia i konflikt rodzin i tego zewnętrznego, związanego z międzynarodową rywalizacją - jest tak realistyczna, że zaczynam się zastanawiać, czy Kekon na pewno jest zmyślony. Rozpoczynając Sagę o Zielonych Kościach byłam przekonana, że będzie to raczej villain arc, na który będę patrzeć z fascynacją, ale na zimno. Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że na ostatnich rozdziałach będę szlochać jak dziecko, to bym nie uwierzyła. Dlaczego ta seria nie została jeszcze zekranizowana?
Rudzik Jacob - awatar Rudzik Jacob
ocenił na92 miesiące temu
Dwie splecione korony Rachel Gillig
Dwie splecione korony
Rachel Gillig
[Recenzja dotyczy całej dylogii] Gdy książka była dopiero zapowiadana, miałam co do niej bardzo dobre przeczucia, a i recenzje mnie do niej zachęcały. Niestety finalnie nie zakochałam się ani w "Oknie skąpanym w mroku", ani w "Dwóch splecionych koronach". Całą dylogię określiłabym mianem "przeciętnej", gdyż nie dostrzegłam w niej niczego, co zasłużyłoby na określenie "wyjątkowe" - być może z wyjątkiem systemu magicznego opartego na kartach. I choć nie była to zła książka, w pewnym momencie nawet poczułam się zainteresowana historią (dlatego też sięgnęłam po drugi tom),to jednak jest wiele książek, które polecam bardziej. Na plus należy zaliczyć tutaj mroczny i mglisty klimat, jaki autorka stworzyła na ramach powieści. Mamy tu groźny las i Koszmar żyjący w głowie Elsbeth, a do tego królewskie intrygi, od których kr*w się leje. Do tego drakońskie prawo, na mocy którego ci, których dopadła magia, a więc zaraza, muszą natychmiast być wydani. Każdy, kto ukrywa chorych, zostanie ukarany. Taka sceneria zdecydowanie była intrygująca, a nawet miejscami niepokojąca. Sam świat niestety był dość słabo rozwinięty i dopiero drugi tom nieco bardziej go przypliżył za sprawą Koszmaru. Można jednak na to przymknąć oko, jeśli weźmie się pod uwagę inne elementy świata przedstawionego. Główna bohaterka, Elsbeth, nie wzbudziła mojej sympatii, a to za sprawą niekonsekwentnego (moim zdaniem) charakteru. Jej język i zachowanie zmieniały się w zależności od nastroju autorki i pomysłu na ciekawe sceny. Raz była spłoszoną myszką, raz tajemniczą i mroczną damą, raz ciętą heroiną. Co zaś do jej obiektu uczuć, byłam wobec niego dość obojętna i dopiero pod koniec zyskał w moich oczach. Fabuła niestety trochę za bardzo skupiła się na ich romansie, który w moich oczach zbyt prędko zamienił się w miłość na śmi*rć i życie. Nie był zły sam w sobie, jednak jego fazy znieniały się na tyle nagle, że autentycznie mrugałam zaskoczona. Wątek miłosny to jednak nie tylko kwestia pierwszego tomu. W tomie drugim pojawia się owy wątek numer 2, w moim odczuciu wyłącznie po to, by zapełnić dziurę przez czasowe rozdzielenie się Elsbeth z jej kochasiem. Był on dla mnie zupełnie niepotrzebny i obojętny, zajmował zbyt dużo miejsca i niczego ważnego nie wnosił. Jednym z niewielu jasnych punktów był dla mnie Koszmar. Jego sarkazm i złośliwości, a do tego tajemnicze zagadki i dziwne klikanie (wyjątkowo złowieszcze w audiobooku) trzymały mnie przy tej historii. Była to najciekawsza postać i bez niego chyba poddałabym się po scenie z grą "w butelkę"... chociaż nie, była pod koniec książki. A zatem skończyłabym po pierwszym tomie. Nie była to zła książka, bo miejscami byłam naprawdę zainteresowana dalszym ciągiem. Ale nie wciągnęła mnie, a miejscami nawet drażniło mnie tłumaczenie (jak choćby "zrzucenie bomby" w świecie, gdzie na 99% ich nie ma). Dlatego osobiście jej nie polecę, jednak nie wątpię, że wiele osób zakocha się w tym, co mnie nie kupiło. Moja ocena to 6/10 a całość będzie według mnie dobra dla osób około 16+ TW: prz*m*c, sceny zbliżeń cielesnych
jednorozec_czyta - awatar jednorozec_czyta
oceniła na622 dni temu
Sprawiedliwość królów Richard Swan
Sprawiedliwość królów
Richard Swan
Po książkę sięgnąłem bez większego przekonania, bardziej dla zabicia czasu bez jakiegokolwiek zaangażowania. Trudny, zagmatwany początek mnie w tym utwierdził, aż tu nagle, z rozdziału na rozdział, zacząłem śledzić losy bohaterów z wypiekami. Nie wiem czym to było spowodowane, ale na pewno nie oryginalnością, bo o bohaterach podróżujących po świecie i egzekwujących prawo pisał już kiedyś na przykład Sebastien de Castell. Po jakimś czasie zauważyłem, że to powieść jakich wiele, ale ma tak bardzo widoczne i solidne podstawy świata i bohaterów, że trudno było się oderwać. Wszystko dopięte na ostatni guzik, bez większych niedopowiedzeń, a przedstawienie historii w formie spisanych wspomnień wyszło świetnie. Konrad Vonvalt, wraz z podopieczną, Heleną Sedanką oraz ich pomocnikiem wyruszają do małej wioski, aby zbadać, jak przestrzegane są w niej prawa i czy mieszkańcy, zgodnie z cesarskimi postanowieniami, wyrzekli się pogaństwa. W trakcie podróży towarzyszy im Claver, powiązany z dworem młody człowiek, który nie uznaje odejść od norm, wchodzi w kompetencje Vonvalta i stara się wpłynąć na jego osąd. Po inspekcji wioski i pozbyciu się ciężaru w postaci Clavera bohaterowie wyruszają do Galen's Vale, gdzie dosłownie po chwili wplątują się w sprawę morderstwa arystokratki, a sama sprawa prowadzi ich spisku, który sięga cesarskiego dworu. Od tej chwili bohaterowie bez przerwy będą narażenie na niebezpieczeństwo, a Claver okazuje się być dosyć znaczącą osobą z sięgającymi nieba ambicjami i celami. Gdyby usunąć wszystkie elementy fantastyczne, czyli niesamowite moce Vonvalta i innych sędziów, oraz przenieść miejsce akcji do jakiejś europejskiej miejscowości, książkę śmiało możnaby zaliczyć do kryminału albo thrillera, a i tak byłaby w tym dobra i całkiem nieźle by się broniła. Na uwagę zasługują również bohaterowie. Pomijając fakt, że Helenie Sedance kibicuje się od początku do końca, tak Vonvalt chyba celowo zmusza czytelnika do niechęci wobec siebie. Osobiście przez większość książki chciałem, żeby ktoś utarł mu nosa i wydobył z niego coś 'ludzkiego'. Jego prostackie zachowanie, bezczelność i ignorowanie, albo raczej niedopuszczanie do myśli swoich słabości i nieprzyznawanie się do swoich błędów działało na nerwy. Książkę polecam, świetnie miesza gatunki i w każdym z nich ma sporo do zaoferowania, co równocześnie może być problemem dla czytelników, którzy szukają porządnej, czystej fantastyki.
Shoggothey - awatar Shoggothey
ocenił na71 miesiąc temu
Cień Kitsune Julie Kagawa
Cień Kitsune
Julie Kagawa
Czy są tutaj jacyś fani azjatyckiej fantastyki? 🌸⛩️🗡️ Jeśli tak, to mam dla Was genialną trylogię: Cień Kitsune, Dusza Miecza i Noc Smoka. To jest dokładnie to, czego potrzebujecie, jeśli kochacie klimat dawnej Japonii, magię i bohaterów, za których oddalibyście życie. Wszystko zaczyna się od Yumeko— kitsune wychowanej w odosobnionej świątyni przez mnichów. Jej spokojne życie kończy się brutalnie, gdy demony wybijają wszystkich jej bliskich. Ona ucieka, niosąc ze sobą fragment zwoju, który po skompletowaniu pozwala przywołać Smoka i poprosić o spełnienie życzenia. Los rzuca ją prosto na Kage Tatsumiego, mrocznego wojownika, który w swoim mieczu Kamigoroshi więzi demona. Musi on nieustannie walczyć o kontrolę nad własnymi emocjami, by Hakaimono nie przejął nad nim władzy. Choć jego zadaniem jest zdobycie zwoju, nie ma pojęcia, że ta naiwna dziewczyna, z którą zaczyna podróżować, ukrywa go tuż pod jego nosem. Jeśli uwielbiacie motyw podróży, to ta seria jest dla was stworzona. Każdy z trzech tomów to właściwie niekończąca się wędrówka, gdzie bohaterowie próbując dotrzeć do celu i walcząc po drodze z masą niebezpieczeństw, bo ciągle coś próbuje ich zabić. Autorka stworzyła świat, który jest tak naładowany japońską mitologią, że na końcu każdej książki znajdziecie słowniczek i bez niego momentami naprawdę ciężko byłoby się odnaleźć. Wwielbiam tę różnorodność, która się tu pojawia — spotkacie choćby jorogumo, czyli kobietę na pajęczym odwłoku, czy kamaitachi — łasice, którym ostrza wyrastają prosto z łap, a także wiele innych yokai i oni. Świat jest naprawdę niesamowicie dopracowany. To, co jednak najlepsze w tej serii, to fenomenalnie poprowadzony wątek found family, o Yumeko przyjmuje do ich małej drużyny każdego, kto tego chce. Z czasem ich grupka rozrasta się o Ronina, szlachcica i świątynną dziewicę. Yumeko, mimo tragicznych przeżyć, zachowuje najczystsze serce pod słońcem. Jest dobra do szpiku kości, choć przez to na początku bywa naiwna i pakuje grupę w kłopoty. Jednak obserwowanie, jak z czasem dojrzewa i zaczyna rozumieć wagę swoich czynów, to czysta przyjemność. Z kolei Tatsumi jest wiecznie poważny, odcięty od uczuć i udający, że nic go nie obchodzi. Ale to tylko maska kogoś, kto nigdy nie zaznał ciepła, a pod nią kryje się ktoś, komu zależy bardziej, niż chciałby przyznać i pokazać. Wątek romantyczny jest tak subtelny, jak tylko może być, i ja jestem jego ogromną fanką. Cudownie było czytać, jak rozwija się na przestrzeni wszystkich części. Co więcej, dostajemy tutaj nie jeden taki wątek, a właściwie dwa! Okame i Daisuke są moimi absolutnymi ulubieńcami i uważam, że to naprawdę świetni drugoplanowi bohaterowie, którzy wnoszą do tej historii mnóstwo życia. Choć drugi tom może momentami wydawać się nieco nużący przez wolniejsze tempo i nagromadzenie walk, to BŁAGAM nie odpuszczajcie. Trzeci tom to jeden z najpiękniejszych finałów, jakie kiedykolwiek czytałam. Przepłakałam go niemal w całości i nadal się wzruszam, jak tylko przypomnę sobie te wydarzenia. Autorka po mistrzowsku zaplotła intrygę, snując sieć przez wszystkie trzy części, by na samym końcu złapać w nią muchę — czyli mnie. Ten ostatni tom to była czysta perfekcja. Słodko-gorzkie zakończenie, trochę bolesne, ale moim zdaniem jedyne właściwa. Przeżyłam przy tym mnóstwo skrajnych uczuć, a przecież o to właśnie chodzi w czytaniu. Może poszczególne części nie zawsze miały u mnie pełną piątkę, ale jako trylogia to jest absolutne 6/5 ⭐
Hardcoverhaven - awatar Hardcoverhaven
ocenił na1021 dni temu
Aurora: Koniec Jay Kristoff
Aurora: Koniec
Jay Kristoff Amie Kaufman
No, i to sie nazywa trylogia. Spoilery do pierwszych dwóch części. Sięgnąłem po tę serię będąc przekonanym, że to fantasy. Ale już od pierwszych stron wciągnęło mnie naprawdę mocno, więc z przyjemnością i zapartym tchem doczytałem do końca. I była to przygoda warta każdej poświęconej chwili. Sama fabuła nie jest zaskakująco skomplikowana. Mamy wzglady pokój w galaktyce, który jest zakłócany przez jedną małą wojującą z każdym grupę i nagle pojawia się zagrożenie z nieoczekiwanej strony i potencjalny zbawca. Historia jakich wiele. Ale to, w jaki sposób autorzy prowadzą narrację z wielu punktów, jak trzymają w napięciu czasem przez setki stron, jak potrafią zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie, czyni tę serię bardzo dobrą, jeżeli nie wybitną. Części plot-twistów dało się domyślić na wcześniejszym etapie niż dobrnęli do tego bohaterowie, co nie powodowało, że ich odkrywanie prawdy było mniej interesujące. Podróże w czasie, których nie lubie bo burzą porządek wyszły bardzo dobrze i dodatkowo trzymały w napięciu tak silnie, że nie dało się odłożyć książki. Do tego język. Barwny, prosty, młodzieżowy. Różny, jak różni byli narratorzy. Pełen żartów, gdy tego trzeba, analityczny do bólu, gdy jest to konieczne. Świetnie budujący styl powieści i pokazujący świat z punktu widzenia nastolatków wrzuconych w wir wojny. Bohaterowie są dość archetypowi, ale każdy w pewnym momencie wyłamuje się z narzucanego mu schematu. Zdecydwanie najlepszą postacią jest Scarlet (bijcie, ale nie zmienię zdania). Jej epatyczne wręcz podejście do każdej postaci, gadulstwo i wtręty o byłych chłopakach tak bardzo potrafiły budować nastrój, że czekało się na jej rozdziały. Z drugiej strony Zila, zimna, genialna, prosta, kochana, wspaniała. I bardzo dobrze zbudowana, bardzo mocno wyrastająca z zaprojektowanej dla niej przeszłości. Tyler jest złotym chłopaczkiem, nieskazitelnym dowódcą, który pokazuje, że nawet diament kiedyś może pęknąć. Trójka obcych, czyli wygłupiający się, cierpiący i niesamowicie odważny Fin, zimny, wyrachowany Kal pełen gorącej miłości i zwierzęco gwałtowna Saedi, będąca jednocześnie genialnym dowódcą z sercem oddanym swojemu ludowi wspaniale dopełniają ten świat. No i zostaje Aurora, zagubiona w czasie i świecie, pełna niezrozumiałych mocy, gotowa na wielkie poświęcenie, wybierajaca zawsze miłość. Piękna plejada postaci, które ożywiały ten świat. Do tego cała masa postaci w tle, pilotów, dziennikarzy, gangsterów, dowódców, dobrych, złych a w większości szarych i niejednoznacznych, a jednak kolorowych i wybijających się na tle całej reszty. Brawa. Kończąc, była to wspaniała podróż przez galaktykę. Na prawdę, książka porwała mnie jak żadko która i obudziła radość z czytania. Gorąco polecam.
Karol Wesołowski - awatar Karol Wesołowski
ocenił na83 miesiące temu
Żelazny Złoty Pierce Brown
Żelazny Złoty
Pierce Brown
Nie będę ukrywać, że rozpoczynając czytanie IV tomu serii, która stała się jedną z moich ulubionych, miałam lekkie obawy: czy czar Żniwiarza nie pryśnie? Czy perspektywy nowych bohaterów mi się spodobają? Czy chcę sobie znowu fundować ten emocjonalny rollercoaster, skoro wszystko było już dobrze i teraz znowu się spieprzy? I wiecie co? Jest jeszcze lepiej niż zapamiętałam z poprzednich trzech części. Darrow dojrzewa, a pióra Pirce’a Browna staje się tylko lepsze. Orbitowałam w jego środkach stylistycznych jak bohaterowie książki w stanie nieważkości. Widziałam wydarzenia jakbym oglądał film. Ale warsztat byłby niczym, gdyby nie genialna, wielowątkowa fabuła i intrygi. Układ Słoneczny po dekadzie od obalenia Imperium bynajmniej nie jest utopią. Autor do bólu prawdziwie wykreował sytuację polityczną ze wszystkimi problemami, jakie mogłoby trafić Republikę po takim czasie, i nie oszczędza bohaterów, którzy już nie podbijają, lecz są u steru rządów. Wciąż pozwala im wątpić i popełniać błędy, a oglądani okiem nizin społecznych, są wręcz tymi złymi. Nie wytrzymam jeśli nie napiszę, że dzieciaki są absolutnie tym, czego można by się było spodziewać po zmieszaniu materiału genetycznego ich rodziców. Dzięki rozdzieleniu narracji na cztery postaci fabuła miała świetną dynamikę, a czytelnik wgląd na różne części Układu Słonecznego i poglądy skrajnie różnych osób. Odczucia, jakie żywiłam do bohaterów zmieniały się wraz z biegiem narracji - w jednych przypadkach na plus, w innych na minus - ale jedno je łączy: wszystkie były jednakowo angażujące i miały swoje momenty. Uwielbiam to uniwersum, jego patetyczny ton, rozdmuchaną do granic możliwości doniosłość opisów i dialogów, tytuły jakimi obnoszą się bohaterowie, legendy i przywiązanie do tradycji. I uwielbiam ciarki jakie miałam przy ostatnim zdaniu ostatniego rozdziału.
Rudzik Jacob - awatar Rudzik Jacob
ocenił na101 miesiąc temu
Los zapisany krwią Danielle L. Jensen
Los zapisany krwią
Danielle L. Jensen
Lubię sięgać po książki fantasy, które próbują ugryźć gatunek trochę inaczej. Nie zawsze na pierwszym miejscu muszą być smoki, wampiry, czy nekromanci. Czasem mam ochotę na coś surowszego, bardziej pierwotnego. Klimat wikingów w wydaniu romantasy? Brzmi jak coś, co biorę w ciemno. Tylko że ta relacja nie była od początku łatwa. Przeczytanie tej książki zajęło mi ponad miesiąc. Pierwsze rozdziały dosłownie dawkowałam sobie po kilka stron dziennie, jednocześnie czułam, że historia ma potencjał na coś ostrego, bezkompromisowego, pełnego brutalnej energii… ale jednocześnie brakowało mi tej iskry, która sprawi, że zasiądę do książki bez reszty. Na szczęście była Freya. Freya urzekła mnie od pierwszych stron. To bohaterka, która w kluczowym momencie swojego życia nie załamuje rąk, tylko łapie byka za rogi i próbuje przejąć kontrolę nad własnym losem. I właśnie jej determinacja, walka o siebie i wewnętrzny ogień sprawiły, że chciałam czytać dalej. Ona działa, ryzykuje i ponosi konsekwencje. A jednak… coś mi w tej historii długo nie domykało się w całość. Mamy przecież świat inspirowany kulturą wikingów – surowy, brutalny, a ja czułam niedosyt opisów, głębszego zanurzenia w realiach, większego rozmachu w budowaniu świata. To ogromny potencjał, który aż prosi się o rozwinięcie. Zamiast tego fabuła w dużej mierze opiera się na znanych schematach romantasy: zakazane uczucie, napięcie między bohaterami, relacja, która nie powinna mieć miejsca… a jednak kwitnie. I przyznam szczerze, kiedy ta romantyczna część zaczęła się rozkręcać, ja też zaczęłam łykać kolejne strony jak szalona. Ostatnie trzy czwarte książki przeczytałam w dwa dni. Nagle wszystko zaczęło ze sobą współgrać. Emocje przyspieszyły, napięcie wzrosło, a ja w końcu poczułam to, na co czekałam od początku. Zakończenie? Dla wielu może przewidywalne, dla mnie było zaskoczeniem – i właśnie ono sprawiło, że realnie zainteresowałam się kontynuacją. Ostatnio podchodzę do książek dużo bardziej krytycznie niż kiedyś. Dlatego mocne 6/10 w przypadku pierwszego tomu, to u mnie naprawdę solidna ocena. Doceniam wyróżniającą się bohaterkę, nutę tajemnicy i próbę stworzenia historii innej niż wszystkie w obrębie romantasy z motywem wikingów. Nie każda „szóstka” dostaje u mnie zielone światło na kontynuację. Ta dostaje. Danielle L. Jensen – nie zawiedź mnie w kolejnym tomie.
Adriana Łowisz - awatar Adriana Łowisz
ocenił na61 miesiąc temu

Cytaty z książki Empire of the Damned

Więcej
Jay Kristoff Cesarstwo potępionych Zobacz więcej
Jay Kristoff Cesarstwo potępionych Zobacz więcej
Jay Kristoff Cesarstwo potępionych Zobacz więcej
Więcej