rozwińzwiń

Dragon Ball Full Color Saga 3 tom 2

Okładka książki Dragon Ball Full Color Saga 3 tom 2 autorstwa Akira Toriyama
Okładka książki Dragon Ball Full Color Saga 3 tom 2 autorstwa Akira Toriyama
Akira Toriyama Wydawnictwo: J.P. Fantastica Cykl: Dragon Ball Full Color (tom 14) komiksy
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Dragon Ball Full Color (tom 14)
Data wydania:
2023-11-30
Data 1. wyd. pol.:
2023-11-30
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
Drugi tom pełnokolorowej Sagi Saiyan z serii Dragon Ball Full Color przedstawia kulminacyjne wydarzenia w walce o Ziemię. Po intensywnych przygotowaniach ziemscy wojownicy, znani jako Z-Fighters, stają do walki z dwoma potężnymi Saiyanami – Nappą i Vegetą, którzy przybyli, by zemścić się za śmierć Raditza i zdobyć Smocze Kule. Ich plan to zniszczyć ludzkość i przygotować planetę do sprzedaży w kosmicznym handlu. W międzyczasie Son Goku, po wyczerpującym treningu u Północnego Króla Światów, spieszy z Zaświatów na pomoc swoim przyjaciołom, wnosząc do starcia nową nadzieję. Walka z Saiyanami staje się jednym z najważniejszych i najbardziej emocjonujących starć w historii Dragon Ball, oferując widowiskowe pojedynki, dynamiczne zwroty akcji oraz dramatyczne chwile, które na stałe wpisały się w kanon serii.
Średnia ocen
9,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dragon Ball Full Color Saga 3 tom 2 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dragon Ball Full Color Saga 3 tom 2

Średnia ocen
9,2 / 10
41 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dragon Ball Full Color Saga 3 tom 2

avatar
534
170

Na półkach: ,

Książkę otrzymałem na Mikołajki i to jest dla mnie taki powrót do dzieciństwa. Bardzo emocjonujący tom.

Książkę otrzymałem na Mikołajki i to jest dla mnie taki powrót do dzieciństwa. Bardzo emocjonujący tom.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
811
773

Na półkach: ,

Drugi tom pełnokolorowej Sagi Saiyan autorstwa Akiry Toriyamy stanowi kulminację intensywnych przygotowań bohaterów i prowadzi do jednych z najbardziej pamiętnych starć w całym Dragon Ballu. Po miesiącach wyczekiwania na nadchodzące zagrożenie, Ziemię najeżdżają Saiyanie: bezlitosny Nappa i dumna elita wojowników – Vegeta. Ich przybycie nie tylko stawia planetę w obliczu nieuchronnej zagłady, ale i pokazuje, jak wielka jest różnica w mocy między Ziemianami a Saiyanami. Przybyli w zemście za poległego Raditza, planują również odnaleźć Smocze Kule, aby zapewnić sobie nieśmiertelność.

Ten tom koncentruje się na pełnych napięcia walkach, które stopniowo ukazują niesamowitą różnicę w sile pomiędzy przeciwnikami, a jednocześnie wyzwalają ogromny potencjał ziemskich wojowników. Zespół, znany jako Z-Fighters, stawia czoła Nappie, podejmując heroiczną walkę o każdy centymetr ziemi. Tymczasem Goku, który przeszedł wyczerpujący trening u Północnego Króla Światów, spieszy na pomoc przyjaciołom, walcząc nie tylko z czasem, ale i własnymi ograniczeniami, by powrócić na czas.

Toriyama serwuje tu nie tylko niesamowitą akcję, ale także dawkę humoru, dramatycznych momentów i wzruszeń. Każdy pojedynek przeplata dialogi i sceny ukazujące więzi, lojalność oraz poświęcenie bohaterów. Zarówno przegadane fragmenty, jak i intensywne sekwencje walki – z misternie dopracowanymi rysunkami – budują napięcie i wciągają bez reszty. Kolorowa wersja tego tomu dodatkowo podkreśla dynamikę pojedynków i uwydatnia emocje bohaterów, czyniąc lekturę prawdziwą gratką dla fanów.

Kulminacją jest starcie Goku z Vegetą, które ustanawia nowy poziom intensywności i stanowi jeden z najważniejszych momentów całej serii. Ta walka, pełna determinacji, dumy i widowiskowych technik, nie tylko zrewolucjonizowała japońską popkulturę, ale do dziś pozostaje symbolem tego, za co fani kochają Dragon Ball.

Drugi tom pełnokolorowej Sagi Saiyan autorstwa Akiry Toriyamy stanowi kulminację intensywnych przygotowań bohaterów i prowadzi do jednych z najbardziej pamiętnych starć w całym Dragon Ballu. Po miesiącach wyczekiwania na nadchodzące zagrożenie, Ziemię najeżdżają Saiyanie: bezlitosny Nappa i dumna elita wojowników – Vegeta. Ich przybycie nie tylko stawia planetę w obliczu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
670
666

Na półkach: ,

Przykład z Uniwersum Dragon Ball, ba!, powiedziałbym: Multiversum, jako Świata pełnego nietuzinkowej rozrywki, którą można porównać chyba tylko z istotą marki Star Wars i jej wpływu na całe masy ludzi, to przykład paradoksu w popkulturze, bez którego nasze geekowskie życie nie było by takie samo. Gdyby Dragon Ball porównać do całego Kosmosu, albo jego części, to opowieść o Goku, Bulmie, Smoczych Kulach i całej, całej reszcie, czyli ów słynny Świat byłby jednym z praw przyrody, które opisuje i podtrzymuje rusztowanie zwane ,,cywilizacyjną formą rozrywki dla mas".

Nie trzeba szukać daleko, szperać po spisach najlepszych seriali live action czy animowanych w gatunku sci-fi akcji i pokrewne, aby znaleźć prawdziwą ,,perłę popkultury" - i lubię okazywać wielu znakomitym markom, Światom szacunek używając tego typu określeń - aby dostrzec, że w Dragon Ballu tkwi pierwiastek geniuszu, którego stety bądź nie, nie każdy z nas jest w stanie chcieć zauważyć, tłumacząc się, że to tylko bitka między superpotężnymi postaciami o to, kto jest silniejszy oraz jakaś tam moralizacja walki dobra ze złem. I po raz kolejny osobiście odbywam swego rodzaju ,,podróż w czasie" z rzeczywistością, w której pociski energetyczne z Ki, latanie i uzyskiwanie przemian na coraz wyższy stopień mocy, to chleb powszedni. Tym samym chwytam ,,watchingowo" kolejne odcinki prawie 300-epizodowej serii słynnego Dragon Ball Z, akuratnio będąc na epizodach 51-55. I nie zrażam się, bo wiem, że czeka mnie piekielnie długa droga z ogarnięciem wszystkim rozdziałów tego anime – wolę doświadczać ,,Zetki” odcinek po odcinku, co jakiś czas, zawsze analizując sobie to, co ,,właśnie zobaczyłem!”, porównując i zestawiając to z daną mangą, najlepiej odnoszącą się do aktualnie oglądanych, w tym a tym momencie na Osi Multiversum, odcinków prześwietnej ,,Zetki” właśnie. To kwestia poświęcenia, a dla tego rodzaju pasji, na którą pozwala mi mój czas oraz różne zobowiązania, warto ,,wyciskać siódme poty!”.

Jeszcze kilka miesięcy temu próba podejścia do obejrzenia „DB Z Kai" wydawała się być ostatecznie tylko ,,próbą”, jakby na tym te ponad 130 odcinków skróconej formy DB Z miało się zakończyć: na samym zobowiązaniu. Nie! Było jednak inaczej: początkowo miałem to na swojej watchingowej liście, ale jak już do serialu przysiadłem, to momentalnie go obejrzałem. Teraz ,,Kai” nie jest jedynie wspomnieniem – to tak samo wybitna jak DB Super rzecz z cyklu dragonballowych treści, które dają mi tyle radości, że, ot tak z miejsca, nawet o 3 nad ranem, mogę wstać i zacząć oglądać ,,Kai” w każdej chwili, od pierwszego do ostatniego odcinka, i tak od nowa, i po raz kolejny, i znowu… I to jest piękne. I tego rodzaju przemyślenia plus realizowane teraz ,,sesje odcinkowe” z DB Z sprawiły, że nie mogłem dłużej czekać: momentalnie zamówiłem tom 2 drugi Sagi 3, o Saiyanach, z cyklu ,,Full Color” – serii mangowej specjalnie zrealizowanej przez Toriyamę na rzecz fanów: opowieści graficzne w pełnym kolorze, czyli wypisz wymaluj w pełnej barwie i specyficznej kresce, wprost z ,,animajca” Dragon Ball Z, jakby samo ,,Full Color” było niczym wycięte kadry zatrzymane w ruchu, wzbogacone o ,,głos narratora” i dialog w dymkach. I tak trafiamy w sedno niniejszych recenzenckich rozważań: w końcu, gdy dostałem ów komiks w swoje ręce – dziękować Opatrzności, że ktoś wpadł na pomysł stworzenia czegoś takiego jak Paczkomaty! – tom 2 z saiyańskiej Sagi, która w ,,Kolorze” ma numerację ,,3”, okazała się zarówno płynną i umiejętnie kreśloną kontynuacją pilotowego startu tejże Sagi, jak i technicznie sprawnie i konsekwentnie poprowadzonym komiksem.

O Dragon Ballu rozmowy powinny się toczyć w nieskończoność: wymiana zdań nie tylko o nadchodzącej ,,Daimie”, ale i o wszystkim tym, co (głównie) Toriyama dla nas stworzył niech ewoluuje, niech zyskuje kolejnych chętnych do rozkmin, kolejnych fanów do wielbienia Świata Smoczych Kul! Każde doświadczenie animowanych: filmowych i serialowych wersji tej rzeczywistości jest bezcenne – szalenie istotne dla każdego fana. Lepiej jest tylko, gdy animecholik czy to ten od ,,Zetki”, czy DB Super, albo i od wielu krótkich pełnych metraży, które na przestrzeni lat pojawiały się niczym z zaskoczenia, weźmie się za uważną lekturę mangi Dragon Balla. Najpierw niech będzie to klasyczne czarno-białe wydanie, np. DB Super, a potem nasze zmysły niech się przygotują na doznanie ,,Full Color”, co akurat osobiście przydarza się teraz mi. I tak, po pilocie ,,Koloru" z Sagi Saiyan nie miałem żadnych obaw, że kolejny tom będzie zepsuty w warstwie graficznej i fabularnej, że będzie ,,zmiękczał” to, co tak intensywnie przedstawił tom pierwszy. Pozory mylą, a gdybanie często prowadzi donikąd. Tak jak ów ,,pilot” oceniłem wysoko, tak sytuacja miała się również z jego kontynuacją. Barwne tła, kolorowane często pod emocje towarzyszące postaciom lub danej scenie, delikatne, ale i ostre kontury, miękkość wykończenia wielu form erupcji mocy np. podczas dynamicznych sekwencji lub walki bohaterów z łotrami i temu podobne. Nie zapominajmy o konturówce - i ten element jest jakby bardziej zróżnicowany: raz grubszy, raz frywolny i jakby celowo ,,nie kończony”, ot kredowy, w stosunku do tomu pierwszego saiyańskich wijaży. A co z Humorem? Po prostu, ten słynny lekki styl, często kąśliwy, nawet i irytujący, pióra i zmysłu scenarzysty, od Akiry Toriyamy, to taka śmieszkowość mieszana z powagą: weźmy na to postać Mistrza Kaito, który bardzo chaotycznie reaguje na wieść, że Saiyanie zjawią się na Ziemi… za jeden dzień, a nie za kilkanaście czy za miesiąc: cały nasz Pan Akira – od pozornie nagłej poważnej sytuacji do komedyjki z udziałem Kaito i Goku.

Raz w tym naszym kotle przygód Dragon Ball Z w wydaniu rasy ,,kosmicznych wojowników” przybywających w tomie drugim na Ziemię, aby ją zniewolić i ,,sprzedać w dobrej cenie” jakiemuś galaktycznemu zdobywcy, jest bardzo intensywnie, innym razem nieco spokojniej. Od pierwszej do ostatniej strony dzieje się sporo – chodzi o bardzo ciekawe rozmieszczenie różnych wątków i relacji rozgrywanych równolegle: w tym samym momencie danej akcji na osi czasu. Może niekiedy wprowadzać to lekkawy chaos, ale jest to ten ,,dobry chaos”: w ten sposób często dochodzi do ujawnienia się gwałtowniejszych momentów, jak te z Piccolo, czy Goku i Vegettą pod koniec. Niekiedy tom 2 prawie że eksplodował od tego, jak potężnie kreowane tu były stanowiące esencję tego Uniwersum ,,dragonballowe bitki” – pojedynki Wojowników Z z siepaczami Saiyan. Jeden kadr ewoluował w drugi, przykładowo: cios Kuririna w kierunku Nappy potrafił się płynnie zmienić w kolejne sekwencje - tak tak było z wszystkimi ,,bitkami” niniejszego wydania. I chyba tu nic nie trwa krótko, co nie? Pojedynki rysowane były jako dość długie, ale tego się zwyczajnie tu nie czuło. A tak ,,nawiasem wtrącając": w ogóle w całym DB aspekt pojedynku Tytanów (tak, przeważnie kreślone przez naszego mangakę starcia w mangach z tej rzeczywistości wyglądały jak bitewne epopeje, jak starcia jakichś archetypów lub bóstw, którym musi towarzyszyć ogromna wokół nich gromadzona i wydzielana energia – cały urok ,,bitek” Toriyamay nigdy nie stanowi to żadnego problemu z odbiorem tego Świata. To jego esencja!),którymi są praktycznie wszystkie postaci, które trochę dłużej niż zwykle były w stanie walczyć z łotrami pokroju Freezy, Komórczaka, Majina Buu i innych. Zaskoczyło mnie w tej kwestii w drugim tomie saiyańskiej Sagi w Full Colorze zaakcentowanie pojedynku Nappy i Kuririna, czy Nappy i Tenshinhana – czysta moc i siła tego, co potrafi pokazać sam dobrze narysowany i obraz: kadr w kadr w dość dobrze i konsekwentnie dobranym kolorze, tuszu, samej temperatury barw, które to były utrzymane w neutralnej tonacji, idealnie odpowiadającej temu, co ukazywał „Dragon Ball Z” w swych multum odcinkach na przestrzeni ,,oldchoolowych lat temu”. Wściekłość Piccolo i w kadrze obok ironicznie rozśmieszony Vegetta, kpiący z Piccolo z jego rzekomej słabości: dwie różne postaci – fantastycznie położone blisko siebie na kartce papieru, w odpowiedniej kolorystyce teł; to idealny przykład pomysłowości Toriyamy i kolorystów (jeśli on sam nim nie był, odpowiadając tym samym za wszystko, co w ,,Kolorze” zostaje wydawane). Postać Goku w omawianej mandze, to chyba największa pozytywna zmiana w stosunku do poprzedniego wydania: może to zabrzmieć dziwnie: ale on po prostu fizycznie ewoluuje – został tak nakreślony, jakby faktycznie zyskiwał tą potęgę. I nie chodzi o to, że jest go tu więcej i że po prostu jest lepiej rysowany. Nie, to coś innego. Twórca z dużą ostrożnością dobierał proporcje Goku w różnych planach, na różnym profilu aby uwydatnić, że to wokół Goku właśnie będzie rozgrywać się cała ,,zabawa” z Zetką czy wersją light: ,,DB Z Kai”.

Pod koniec lektury tomu 2 zastanawiałem się dlaczego w pewnym momencie nie eksplodował on tą szczytową ,,mega energią akcji", narracji dość prężnej; dlaczego finał tomu nie pochłonęła wzrastająca entropia saiyańsko - ziemskiej batalii, skoro całość fabuły zmierzała do pewnej kulminacji. Treść wydania nieco pod koniec zwolniła, skupiając się na tych wątkach, które rozegrają się w kolejnym cyklu tej Sagi w ,,Kolorze". Zresztą było pierońsko intensywnie, aż Vegetta i Goku wraz z Nappą prawie że wylatywali z planszy, bo byli stosunkowo potężnie rysowani - jednak cała ta historia urwała się za wcześnie, co jest tak samo minusem jak i plusem dla każdego zainteresowanego Multiversum geeka. Z jednej strony trafia cię soczysty szlag, bo urywa się kreowane coś w tak intensywnym momencie, z drugiej jednak aż nie możesz się doczekać co ukaże nam w całej swej okazałości tom 3 Sagi Saiyan, rzecz jasna w tej cudownej barwnej wersji! Nie zapomnijmy o ,,Enter the Dragon Ball” oraz Q&A – seriach krótkich ilustrowanych odpowiedzi na najważniejsze zagwozdki i elementy będące standardem funkcjonowania rzeczywistości ,,Smoczych Kul”, które dodano do niniejszego (po raz kolejny po ,,pilocie" serii!) komiksu, co okazało się fantastyczne!

Przykład z Uniwersum Dragon Ball, ba!, powiedziałbym: Multiversum, jako Świata pełnego nietuzinkowej rozrywki, którą można porównać chyba tylko z istotą marki Star Wars i jej wpływu na całe masy ludzi, to przykład paradoksu w popkulturze, bez którego nasze geekowskie życie nie było by takie samo. Gdyby Dragon Ball porównać do całego Kosmosu, albo jego części, to opowieść o...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

78 użytkowników ma tytuł Dragon Ball Full Color Saga 3 tom 2 na półkach głównych
  • 56
  • 22
51 użytkowników ma tytuł Dragon Ball Full Color Saga 3 tom 2 na półkach dodatkowych
  • 28
  • 9
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Dragon Ball Full Color Saga 3 tom 2

Inne książki autora

Akira Toriyama
Akira Toriyama
Akira Toriyama urodził się 5 kwietnia 1955 roku w Kiyosu (prefektura Aichi, Japonia). Jest jednym z najpopularniejszych twórców mangi na świecie. Swoją karierę rozpoczął dzięki filmowi Walta Disneya „101 dalmatyńczyków” . Młody wówczas Toriyama był wręcz zafascynowany kreską i wkrótce potem sam zaczął rysować. Nie myślał jednak, iż stanie się tak popularnym rysownikiem. Rozpoczął naukę w Wyższej Szkole Przemysłowej, po czym podjął pracę w reklamie. Ta jednak nie pozwalała mu na realizację marzeń i w krótkim czasie porzucił ją dla rysowania. Swoje pierwsze dzieło „Wander Island” opublikował w japońskim magazynie „Shūkan Shōnen Janpu”. Sukces odniósł jednak dopiero publikując w 1980 roku mangę Dr. Slump, a wkrótce potem rozpoczął prace nad serią Dragon Ball, której pierwszy tom ukazał się w grudniu 1984 r, a serial na jej podstawie niecałe dwa lata później. Był to wręcz niesamowity sukces. Akira zawarł w nim wszystko to, co charakteryzowało jego dzieła, czyli dynamiczną akcję, zróżnicowanych bohaterów i całą masę humoru. Była to też pierwsza z jego mang, na której wpływ mieli fani, bowiem jak przyznał sam mistrz, niektóre wątki zmieniał, bądź też pisał na nowo właśnie ze względu na listy od fanów, czego przykładem jest Vegeta. (Początkowo miał się pojawić tylko jako czarny charakter, dzięki fanom pozostał jednak w serii).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dragon Ball Super #20: Wszystkie ręce na pokład Akira Toriyama
Dragon Ball Super #20: Wszystkie ręce na pokład
Akira Toriyama Toyotarou
Tom 20 ma świetną okładkę z Goku i Bardockiem jakby szli ramię w ramię, tylko że to jest obietnica, której sama treść nie spełnia, więc już na starcie czuję lekki zgrzyt między tym, co widzę, a tym, co dostaję. Pierwsza połowa wreszcie domyka walkę z Gazem w sposób, który mogę czytać bez przewracania oczami co kilka stron, bo poświęcenie Gazu i poziom ultra instynktu Goku nadają starciu bardziej konkretny ciężar, jest mniej „wymyślonych narzędzi”, więcej starcia o wynik, nie jest to najciekawsza walka w serii, ale przynajmniej ma rytm, w którym czuję, że strony prowadzą do końca, a nie kręcą się w kółko. Najmocniejsze wejście ma Freezer, bo jego pojawienie się i pokaz mocy to prawdziwy strzał energii, taki moment, który nagle przestawia skalę i przypomina, jak działa przeciwnik z charyzmą i własnym planem, bez moralnych pogadanek i bez proszenia się o „uczciwą rundę”, i to jest dla mnie najciekawszy fragment całego tomu. Zainteresowało mnie też to drobne pytanie o Komnatę Ducha i Czasu, czy te miejsca są w jakiś sposób połączone, bo seria rzuca tu mały haczyk na zasady świata, który zostaje w głowie dłużej niż część wymian ciosów. Domknięcie „Sagi Granoli” wypada wreszcie jak domknięcie, a zaraz potem dostaję spokojniejszy, przejściowy odcinek, pomost do tego, co kojarzę z „Super Hero”, i rozumiem funkcję, ale druga część tomu mnie rozczarowuje, bo mimo że jest narysowana bardzo ładnie, ton robi się dziecinny, dokładnie taki, jaki pasuje do Trunksa i Gotena, tylko że po tej sadze ja nie mam ochoty na tak lekką zabawę, wolę, kiedy przejście buduje napięcie albo przynajmniej niesie jakąś nową stawkę. Jedno zdanie: finał ratuje wejście Freezera, a reszta tomu jest jak ładnie narysowany dopisek, który nie potrafi utrzymać temperatury po zamknięciu sagi.
Bob - awatar Bob
ocenił na71 rok temu
Dragon Ball Full Color Saga 3 tom 3 Akira Toriyama
Dragon Ball Full Color Saga 3 tom 3
Akira Toriyama
Trzeci tom Sagi Saiyan w pełnokolorowej edycji Dragon Ball Full Color to absolutna esencja serii, dostarczając jeden z najbardziej epickich pojedynków w historii mangi – starcie Goku i Vegety. Ten pojedynek, który zapisał się na stałe w pamięci fanów z lat emisji anime, stanowi pierwszy prawdziwie wielkoskalowy konflikt w serii, gdzie nie chodzi tylko o osobiste wygrane, ale o przyszłość całej planety. Odwaga, poświęcenie i nieustępliwość Goku spotykają się tutaj z dumnym, zdeterminowanym i bezwzględnym księciem Saiyan, tworząc walkę pełną zwrotów akcji i momentów napięcia. W tej części Toriyama idealnie buduje dynamikę i dramaturgię walki, która jest nie tylko wymianą siły, ale także starciem osobowości i motywacji bohaterów. Początkowo wszystko wskazuje na to, że Vegeta z łatwością przechyli szalę na swoją stronę, pokazując przy tym kosmiczną potęgę i lekceważenie dla Ziemian. Jednak Goku, jak zawsze, nie ustępuje i dzięki swej determinacji oraz specjalnym technikom, jak Kaioken, udowadnia, że nie można go tak łatwo zlekceważyć. Każda wymiana ciosów jest jednocześnie testem siły woli i dowodem niesamowitej pracy, jaką obaj włożyli w swoje umiejętności. Pomimo że fabuła w tym tomie skupia się niemal wyłącznie na tym pojedynku, całość ani na chwilę nie nuży. Toriyama w mistrzowski sposób przeplata dynamiczne akcje z momentami oddechu, które dają czytelnikowi szansę wczuć się w stawkę i emocje bohaterów. W miarę jak walka toczy się dalej, na scenę wkraczają także inne postaci, przypominając, że każdy z wojowników ma swoją rolę do odegrania. Nawet ci słabsi bohaterowie wykazują się nieocenioną odwagą i gotowością do poświęceń, a ich determinacja stanowi subtelne przypomnienie, że nie tylko moc, ale i serce liczą się w tej walce. Po wyczerpującej bitwie Toriyama umiejętnie rozładowuje napięcie dawką humoru i wprowadza pierwsze zwiastuny nowej sagi, która będzie kolejną wielką przygodą w międzyplanetarnych klimatach. W dodatku, odkrywając kolejne elementy związane z przeszłością Wszechmogącego i wpływem Saiyan na wszechświat, autor powoli otwiera przed nami zupełnie nowe perspektywy i możliwości dla dalszej fabuły. Dla każdego fana Dragon Ball, ten tom to podróż pełna emocji, akcji i nostalgii, a jednocześnie zapowiedź czegoś jeszcze większego.
Bob - awatar Bob
ocenił na91 rok temu
Kapitan Tsubasa #1 Yoichi Takahashi
Kapitan Tsubasa #1
Yoichi Takahashi
Kapitan Tsubasa Tom 1. W latach 90. codziennie z niecierpliwością wyczekiwałem kolejnego odcinka Kapitana Jastrzębia, tak jak każdy z moich ówczesnych kolegów. Później graliśmy jeszcze w Tsubasę na Pegazusie. Była to tekstowa przygodówka, w całości po japońsku 🙂. Już samo to pokazuje, jak ogromnym fenomenem była ta seria w moim dzieciństwie. Po tylu latach pojawiło się więc pytanie: czy manga Kapitan Tsubasa jest jeszcze w stanie wzbudzić we mnie jakiekolwiek emocje? O rany, tak! I to jakie. Ta kultowa manga to oczywiście historia chłopca, który pragnie zostać najlepszym piłkarzem na świecie. Tsubasa Ōzora, bo o nim mowa, już od najmłodszych lat wykazuje się niezwykłym talentem do futbolu. Od pierwszego tomu bije niesamowity optymizm, który momentalnie zaraża czytelnika. W dzisiejszych czasach jest to lektura wręcz nietypowa. Bohaterowi wszystko od początku się udaje, a on sam przez cały czas pozostaje uśmiechnięty i zadowolony. I wiecie co? Przy tej szarówce za oknem takie podejście jest czymś absolutnie wspaniałym. Ale jak to! Zapytacie, nie musi on brnąć przez porażki z zaciśniętymi zębami, by coś osiągnąć? Ano nie musi! Jasne, wszystko jest tu przerysowane, jednak ciepło i pozytywna energia, jakie biją z tej historii, to czyste złoto. Na koniec nie sposób nie wspomnieć o rewelacyjnie nakreślonych postaciach oraz świetnych, dynamicznych ilustracjach, które doskonale oddają emocje boiskowej rywalizacji. Perełka, po prostu. Mangę możesz zarobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DTcV3tQDF4J/?igsh=czhzdjU5djh0bWs2
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na93 miesiące temu
Venom. Tom 4 Luke Ross
Venom. Tom 4
Luke Ross Mark Bagley Donny Cates Guiu Vilanova Juan Gedeon
Venom Tom 4 to komiks z serii Marvel Fresh. Czwarty tom serii kontynuuje dobrze znane już wątki i przynosi kolejną dawkę mrocznej, efektownej akcji z udziałem Eddiego Brocka i jego symbionta. Choć nie ma tu rewolucji ani większych niespodzianek, komiks wciąż potrafi zainteresować i zapewnić solidną rozrywkę. Głównym motywem ponownie jest walka Eddiego z Carnage’em oraz rosnące zagrożenie ze strony Knulla – króla symbiontów, którego cień coraz mocniej kładzie się na całym uniwersum. Nie brakuje też znanych problemów rodzinnych – relacja Eddiego z jego buntowniczym synem Dylanem nadal stanowi ważną część fabuły, choć chwilami sprawia wrażenie, że kręcimy się w kółko. Wątek Wyspy Kości okazuje się zaledwie epizodem, a większą uwagę przyciąga intrygujący motyw podróży do przyszłości w alternatywnej rzeczywistości, w której symbionty już przejęły władzę, a porządku pilnują… symbiotyczni Avengers. To zdecydowanie najbardziej świeży i dynamiczny fragment tomu, który potrafi wyrwać czytelnika z lekkiej narracyjnej rutyny. Pod względem formy Venom Tom 4 to typowy akcyjniak – gęsto od walk, widowiskowych scen i napiętych momentów. Choć brak tu prawdziwego efektu wow to całość czyta się płynnie i bez zgrzytów. Wątki obyczajowe, choć powtarzalne, nadal działają i dodają bohaterom nieco głębi. Oprawa graficzna trzyma poziom, choć w porównaniu z poprzednimi tomami wypada nieco mniej efektownie. Styl pozostaje spójny z resztą serii, a poszczególne plansze dobrze oddają mroczny klimat historii. Komiks może nie zaskakuje, ale też nie rozczarowuje. Powtarzalność niektórych wątków jest zauważalna, jednak dzięki dobremu tempu i kilku ciekawszym pomysłom broni się jako solidna pozycja. Nieco słabszy niż poprzednicy, ale nadal wart lektury. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DLFASK_soh4/?igsh=cWNvZXVmMzU0bng1
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na89 miesięcy temu
One-Punch Man tom 25 - Motorycerz Yusuke Murata
One-Punch Man tom 25 - Motorycerz
Yusuke Murata ONE
W poprzednim tomie został pokonany przywódca potworów. Wydaje się, że oznaczać to będzie koniec wojny z potworami. Jednakże czy tak jest na pewno? Potwór Miaau atakuje superbohaterów na powierzchni. Herosi za wszelką cenę usiłują uratować zakładnika. W tym samym czasie pozostali bohaterowie dalej walczą pod ziemią. Starcie Miaau z bohaterami jest bardzo spektakularne. Każdy daje z siebie wszystko, ale to i tak niewiele daje. Przy tym też w dalszym ciągu pamiętają o ratowaniu postronnych, więc herosi nie są tu wyłącznie karierowiczami jak to było zasugerowane parę tomów temu. Dosyć zastanawiający jest wątek Motorycerza. Bohater działa w bardzo logiczny, ale też kontrowersyjny sposób. Ujawnia przy tym pewne tajemnice, które mogą mieć duży wpływ na dalsze wydarzenia. Przy czym jednak towarzyszące temu zdarzenia mogą sugerować, że ten bohater coś ukrywa i nie wszystko co mówi jest zgodne z prawdą. Wątki bohaterów są dosyć krótkie, ale zapadają w pamięć. Nareszcie powraca Garou i można zobaczyć jakie ma obecnie zdolności. Całkiem zabawnie wypadają interakcje Saitamy z Promiennym Flashem, który zaczyna dostrzegać prawdziwą moc bohatera. Również bardzo efektowne jest starcie Cesarzątka z wodnym potworem. Rysunki zachwycają tutaj swoją dynamikę. Niemalże każde starcie nabiera tutaj epickich rozmiarów. Szkoda, że w tym tomie brakuje jakiegoś nowego potwora z pomysłowym wyglądem - niestety potworna wersja Garou bardzo rozczarowuje. W tomie zawarta jest też dodatkowa historyjka z przeszłości Saitamy. Niestety jest to wyłącznie dowcip niepotrzebnie rozciągnięty na trzy strony. Tom sprawdza się zarówno fabularnie, jak i rysunkowo. Szczególnie zastanawiam się jak rozwinie się motyw Motorycerza. Mam jednak nadzieję, że w końcu skończą się walki w podziemiach, bo zaczynają się robić trochę męczące.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na72 lata temu
Batman: Dziedzictwo Alan Grant
Batman: Dziedzictwo
Alan Grant Chuck Dixon Jim Balent Graham Nolan Jim Aparo Doug Moench
"Dziedzictwo" to kontynuacja głównego wątku z albumu "Epidemia", dlatego trzeba sięgnąć po ten drugi komiks, by w pełni zrozumieć pierwszy (znajomość epopei "Knightfall" również mile widziana). Mroczny Rycerz uświadamia sobie, że zaraza trapiąca jego rodzinne miasto może powrócić i to ze zdwojoną siłą rażenia. Batman musi zatem poznać genezę koszmarnego wirusa i dotrzeć do osoby odpowiedzialnej za jego rozprzestrzenianie. Komiks mocno uwypukla detektywistyczne umiejętności głównego bohatera, który przy pomocy Nightwinga, Robina, Huntress i Oracle, krok po kroku odkrywa kolejne elementy skomplikowanej układanki. Wątek detektywistyczny ładnie łączy się tu z motywem Batmana działającego nie tylko w Gotham (znamy to z "Knightfall") – Zamaskowany Krzyżowiec ma do wykonania swoje zadania w Sudanie, w Szkocji, w Indiach, czyli nie licząc jego rodzinnej Ameryki, pojawia się na trzech kontynentach. Paradoksalnie Batman często opuszcza Gotham, by je ocalić. Przeciwnicy Mściciela, choć nie ma ich wielu, robią w tym albumie robotę. Nieśmiertelny Ra's Al-Ghul swoimi działaniami pokazuje tylko, że gothamscy złoczyńcy to dla Batmana kaszka z mleczkiem. Zaś obecność Bane'a, tym razem nie nafaszerowanego Venomem, doprowadza nas do rewanżu tysiąclecia (by to zrozumieć, znów odsyłam do jednego z numerów "Knightfall") w uniwersum DC. Jeśli coś budzi zastrzeżenia, to na pewno fakt, że Batman chyba zbyt łatwo neutralizuje kolejne zagrożenia generowane przez Al-Ghula, będąc ciągle krok przed nim. Można to oczywiście wytłumaczyć sztabem ludzi wspierających Batmana w działaniach, ale... trochę trudności w tych questach nie zaszkodziłoby Mrocznemu Rycerzowi i spółce. Na koniec, tradycyjnie, odniosę się do warstwy graficznej, która prezentuje bardzo równy poziom, mimo różnych rysowników. Poza ostatnim zeszytem, bardzo brzydko przedstawiającym pojedynek Bane'a z Batmanem, całość wygląda naprawdę solidnie i estetycznie. Dwa nazwiska robią tu robotę – Graham Nolan i Jim Aparo. "Ziemia Niczyja" is coming...
Dominik Sobczyk - awatar Dominik Sobczyk
ocenił na85 miesięcy temu

Cytaty z książki Dragon Ball Full Color Saga 3 tom 2

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dragon Ball Full Color Saga 3 tom 2