Atlas dziur i szczelin

Okładka książki Atlas dziur i szczelin autorstwa Michał Książek
Okładka książki Atlas dziur i szczelin autorstwa Michał Książek
Michał Książek Wydawnictwo: Znak Literanova reportaż
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2023-06-14
Data 1. wyd. pol.:
2023-06-14
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324092680
Inne
PRZYRODA, KTÓRA PRZEJMUJE MIASTO, ZACZYNA OD NAJMNIEJSZYCH PĘKNIĘĆ W BETONIE.

Rodzina sikorek zamieszkała w Warszawie pod adresem Metro Świętokrzyska 02.
Pewien szpak umościł sobie gniazdo w bombowcu z Muzeum Lotnictwa.
Wróble wprowadziły się do starego neonu TEATR DRAMATYCZNY.

Przyroda wcisnęła się w najmniejsze szczeliny miasta i znalazła szpary w zabudowanych metropoliach. Zazieleniła dziury chodnikowe, o które potykamy się śpiesząc do pracy.

Ten świat, którego nie dostrzegamy na co dzień, oczarowuje jeśli tylko znajdziemy chwilę, żeby go odkryć. Michał Książek zabiera nas na spacer po dobrze znanych ulicach i zachęca, by patrzeć uważniej. Tropi sekretne życie ukryte wśród betonu i schowane za neonami wielkich miast. Z przewrotnym poczuciem humoru opowiada o nieoczywistych przestrzeniach miejskich, w których rozgościła się natura.
Średnia ocen
7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Atlas dziur i szczelin w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Atlas dziur i szczelin



1076 862

Oceny książki Atlas dziur i szczelin

Średnia ocen
7,5 / 10
381 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Atlas dziur i szczelin

avatar
598
576

Na półkach: ,

Jesteśmy otoczeni. Miasto to twierdza każdego dnia atakowana przez hordy ptaków, gryzoni, owadów i roślin pragnących zniszczyć nasze ciepłe, uporządkowane schronienie. Nikomu nie wierz, nikomu nie ufaj, ave beton i brat jego asfalt.
Prawda jest taka, że miasta to miejsce do życia nie tylko ludzi, niestety ten podobno gatunek rozumny traktuje wszystkie inne jak intruzów i uzurpatorów, starając się utrudnić im życie we wspólnej przestrzeni.
Michał Książek odkrywa naturę w każdej szczelinie wypełnionej ziemią, każdym krzaczku i niepozornej kępie trawy będących schronieniem dla życia wkradającego się w ten nasz zabetonowany kawałek świata. Czytając trochę się śmiałam, trochę wzruszałam a najczęściej było mi przykro i wstyd, bo nawet mnie, dziecko miasta, do szewskiej pasji doprowadza wycinka starych drzew albo bezsensowna rewitalizacja, prowadzona pod hasłem „Przykryjmy wszystko betonem – Bóg rozpozna swoich”. Mądra, zabawna książka, napisana prosto i pięknie, choć ogrom gatunków, które autor odkrywa w mieście przyprawiają o zawrót głowy. Fajnie byłoby przerobić tę książkę na scenariusz filmu przyrodniczego, takiego jak te, które kiedyś można było obejrzeć w telewizji przed południem.

Jesteśmy otoczeni. Miasto to twierdza każdego dnia atakowana przez hordy ptaków, gryzoni, owadów i roślin pragnących zniszczyć nasze ciepłe, uporządkowane schronienie. Nikomu nie wierz, nikomu nie ufaj, ave beton i brat jego asfalt.
Prawda jest taka, że miasta to miejsce do życia nie tylko ludzi, niestety ten podobno gatunek rozumny traktuje wszystkie inne jak intruzów i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2717
742

Na półkach:

Co mi się podobało: 1) łatwo zarazić się miłością i zaciekawieniem życiem w tych jego mało widocznych ale upartych przejawach, jakie - jeśli jesteśmy uważni - możemy napotkać na pozornej pustyni z betonu naszych miast; 2) można dowiedzieć się paru ciekawych rzeczy - no cóż, ciekawostek przyrodniczych ;)

Co mi się nie podobało: 1) autor jakby popisywał się swoją wiedzą. Gdyby jedna nowa nazwa pojawiła się raz na 20 stron, wyszukałabym obraz w Internecie i nauczyła się czegoś nowego. Ale ponieważ pojawiało się ich 20 na jednej stronie, ograniczyłam się do przyznana autorowi, że jest dużo mądrzejszy ode mnie (ale w tym celu nie musiałam czytać książki); 2) książka bardzo rozrzutnie operuje papierem - bardziej ekonomiczne wydanie (bez tylu pustych miejsc) uratowałoby jedno czy dwa drzewka...

Co mi się podobało: 1) łatwo zarazić się miłością i zaciekawieniem życiem w tych jego mało widocznych ale upartych przejawach, jakie - jeśli jesteśmy uważni - możemy napotkać na pozornej pustyni z betonu naszych miast; 2) można dowiedzieć się paru ciekawych rzeczy - no cóż, ciekawostek przyrodniczych ;)

Co mi się nie podobało: 1) autor jakby popisywał się swoją wiedzą....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
325
310

Na półkach:

Rewelacja, książka której się nie zapomni. Pisana prostym naturalnym językiem, uczy nas miejskiej przyrody. Ładna też od strony estetycznej. A w niej, odkrywamy ile się dookoła nas w mieście dzieje. Uczymy się przepięknych nazw przeróżnych stworzeń (czytajmy z komputerem by zobaczyć ich zdjęcia). Czytamy o ich cierpliwych wysiłkach przetrwania w dziwnych trudnych i nieprzewidywalnych warunkach miejskich. To jest historia codzienności stworzeń bardzo małych, średnich i dużych, jak i historia drzew i krzewów, Zadziwia nas ile przyrody jest w mieście. Jest też trochę terminologii naukowej. No i też jest delikatny smutek spowodowany destrukcyjnością naszego ludzkiego charakteru, naszą bezdusznością.
Skromność jest cechą arcydzieł i ta skromność tego arcydzieła jest po prostu wzruszająca. To jest książka pisana z mądrością i z miłością. I bez sentymentalizmu.

Rewelacja, książka której się nie zapomni. Pisana prostym naturalnym językiem, uczy nas miejskiej przyrody. Ładna też od strony estetycznej. A w niej, odkrywamy ile się dookoła nas w mieście dzieje. Uczymy się przepięknych nazw przeróżnych stworzeń (czytajmy z komputerem by zobaczyć ich zdjęcia). Czytamy o ich cierpliwych wysiłkach przetrwania w dziwnych trudnych i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1091 użytkowników ma tytuł Atlas dziur i szczelin na półkach głównych
  • 629
  • 441
  • 21
172 użytkowników ma tytuł Atlas dziur i szczelin na półkach dodatkowych
  • 79
  • 24
  • 21
  • 17
  • 13
  • 9
  • 9

Inne książki autora

Okładka książki Azja 3. Opowieści podróżne Max Cegielski, Jerzy Chociłowski, Tomasz Fedor, Artur Gutowski, Iza Klementowska, Jacek Konieczny, Michał Książek, Andrzej Meller, Marek Pernal, Bartek Sabela, Krzysztof Środa, Paulina Wilk
Ocena 6,8
Azja 3. Opowieści podróżne Max Cegielski, Jerzy Chociłowski, Tomasz Fedor, Artur Gutowski, Iza Klementowska, Jacek Konieczny, Michał Książek, Andrzej Meller, Marek Pernal, Bartek Sabela, Krzysztof Środa, Paulina Wilk
Okładka książki Patrząc na Wschód Piotr Brysacz, Wojciech Górecki, Jacek Hugo-Bader, Maciej Jastrzębski, Michał Książek, Jędrzej Morawiecki, Włodzimierz Pawluczuk, Wacław Radziwinowicz, Magdalena Skopek, Wojciech Śmieja, Andrzej Stasiuk, Mariusz Wilk
Ocena 7,3
Patrząc na Wschód Piotr Brysacz, Wojciech Górecki, Jacek Hugo-Bader, Maciej Jastrzębski, Michał Książek, Jędrzej Morawiecki, Włodzimierz Pawluczuk, Wacław Radziwinowicz, Magdalena Skopek, Wojciech Śmieja, Andrzej Stasiuk, Mariusz Wilk
Okładka książki Antologia debiutów poetyckich 2014 Robert Kania, Michał Książek, Rafał Różewicz, Dawid Staszczyk
Ocena 8,0
Antologia debiutów poetyckich 2014 Robert Kania, Michał Książek, Rafał Różewicz, Dawid Staszczyk
Michał Książek
Michał Książek
Poeta, reportażysta, kulturoznawca, inżynier leśnik i ornitolog. Wielokrotnie nagradzany twórca - laureat Nagrody Literackiej Gdynia (2016),Nagrody Magellana (2016) oraz Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius (2015). Nominowany do Nagrody literackiej Nike (2015). Autor reportaży „Jakuck. Słownik miejsca" (2013),„Droga 816” (2015) oraz tomików poetyckich „Nauka o ptakach” (2014) i „Północny wschód” (2017)
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Atlas dziur i szczelin przeczytali również

Szklany ogród Tatiana Țîbuleac
Szklany ogród
Tatiana Țîbuleac
„Szklany ogród” to książka, która może nie od razu powala, ale zostawia po sobie coś więcej niż tylko chwilowe wrażenie. Poznajemy historię dziewczynki – Łastoczki, wykupionej z sierocińca i zabranej do nowego domu. Już sam ten początek jest mocny, bo od razu czujemy, że to nie będzie łatwa ani lekka opowieść. Patrzymy na świat jej oczami – dziecka, które bardzo chce zaufać, ale jednocześnie boi się wszystkiego, co nowe. I razem z nią przechodzimy przez dorastanie w rzeczywistości, która nie daje poczucia bezpieczeństwa. Tłem tej historii jest Mołdawia w czasie przemian – moment, kiedy wszystko się zmienia, ale nic tak naprawdę nie jest pewne. I to czuć w tej książce cały czas. Chaos, strach, brak stabilizacji… ale też jakaś cicha nadzieja, że może jednak da się z tego wszystkiego wyjść. To nie jest historia pełna wielkich zwrotów akcji. Raczej taka, która płynie spokojniej, ale zostawia miejsce na myślenie. Na zatrzymanie się na chwilę i zastanowienie, jak bardzo środowisko, w którym dorastamy, wpływa na to, kim się stajemy. Najbardziej uderzyło mnie to, jak bardzo ta bohaterka chce mieć swoje miejsce. Kogoś, komu może zaufać. I jak trudne to jest, kiedy od początku życia uczysz się raczej nie ufać nikomu. To książka o dorastaniu, o tożsamości, o szukaniu siebie gdzieś pomiędzy językami, kulturami i oczekiwaniami innych ludzi. Momentami niełatwa, momentami trochę ciężka w odbiorze, ale jednocześnie bardzo prawdziwa. Dla mnie to taka „cicha” książka — nie krzyczy emocjami, ale gdzieś tam powoli wchodzi pod skórę. Całkiem dobra historia, która zostawia po sobie refleksję.
Antares - awatar Antares
ocenił na721 dni temu
Skąd Saša Stanišić
Skąd
Saša Stanišić
Książka to gęsta, dojrzała i bardzo osobista opowieść o tym, skąd jesteśmy i co nas kształtuje. To historia chłopca, który dorasta w cieniu wojny i migracji. Ucieka z rodziną z Bałkanów do Niemiec, gdzie uczy się życia od nowa — języka, relacji, samego siebie. Przeżywa pierwsze miłości, poznaje historie swoich przodków, buduje tożsamość między tym, co utracone, a tym, co dopiero powstaje. Dziś mieszka w Hamburgu, ma niemiecki paszport, ale jego „skąd” pozostaje gdzieś daleko — w kraju, który przestał istnieć. Największą siłą tej książki jest prawda. Autor nie upiększa rzeczywistości. Pokazuje strach, który zostaje w człowieku, nawet gdy jest już bezpieczny. Pokazuje, czym naprawdę jest wojna — nie hasłem z podręcznika, lecz doświadczeniem wpisanym w codzienność. Ucieczka przez kilka krajów, rozłąka z ojcem, który wraca do Wiszegradu, a potem przyjeżdża z walizką i własnymi bliznami — to obrazy, które trudno wymazać. Obok tego jest zwykłe życie: bieganie nad Łabą, szkolna codzienność, przyjaźnie, które pomagają przetrwać i poskładać siebie na nowo. W wielokulturowym świecie — wśród Bośniaków, Turków, Greków czy Niemców — obcość przestaje oznaczać zagrożenie. Staje się czymś, co można oswoić. Bardzo mocno wybrzmiewają relacje rodzinne. Jedno zdanie wystarcza, by zrozumieć wszystko: rodzice rzadziej okazywali czułość sobie niż jemu. To opowieść o miłości wyrażanej czynami — ciężką pracą ojca, próbami odnalezienia się matki w nowym języku i świecie. O więziach tak silnych, że babcia nie potrafi rozstać się z rzeczami zmarłego męża, a jednocześnie sama powoli traci pamięć. Jej demencja to jeden z najbardziej poruszających wątków — walka o zachowanie tego, co nieuchronnie znika. To także książka o pamięci i przypadku. O tym, że rodzimy się w miejscach, które mogą przestać istnieć, i że nasze życie w dużej mierze zależy od tego, gdzie i kiedy przyszliśmy na świat. „Skąd” nie daje łatwych odpowiedzi, ale zostawia ślad.
Beata - awatar Beata
oceniła na93 dni temu
To, co najistotniejsze o panu Moritzu Vlastimil Třešňák
To, co najistotniejsze o panu Moritzu
Vlastimil Třešňák
„To, co najistotniejsze o panu Moritzu” Vlastimila Třešňáka to książka osobliwa – jednocześnie intrygująca i frustrująca. Nie da się jej odmówić charakteru, bo to literatura, która ma własny rytm, własny styl i specyficzny klimat. Ale to właśnie te same cechy sprawiają, że nie jest to lektura dla każdego. Třešňák miesza satyrę z autobiograficzną nutą, groteskę z traumą, absurd z historią czeskiej emigracji. Porównania do Kafki, Becketta czy nawet Mrożka nie biorą się znikąd – rzeczywiście znajdziemy tu humor podszyty smutkiem, a całość jest napisana w duchu ironicznego dystansu do świata. Jednak momentami ta ironia staje się pułapką – zamiast być literackim narzędziem, zaczyna dominować, przez co emocje bohaterów wydają się spłycone, a niektóre dramatyczne wątki pozostają jakby niedopowiedziane. Historia pana Moritza – malarza żyjącego gdzieś między codzienną rutyną a cieniem przeszłości – ma potencjał. Zniknięcie jego rodziców zagadkowo zawisa nad fabułą i stanowi tło dla refleksji o emigracji, wykorzenieniu i braku przynależności. Problem w tym, że książka częściej dryfuje niż płynie do przodu. Narracja jest poszatkowana, epizodyczna, pełna scen, które wydają się bardziej anegdotami niż elementami konstrukcji fabularnej. Czyta się to ciekawie, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że autor bardziej bawi się formą niż przejmuje opowiadaną historią. Jest tu jednak kilka mocnych momentów – takich, które nagle trafiają w punkt i przypominają, że absurd często bywa jedyną możliwą reakcją na rzeczywistość. Opisy emigracyjnych ucieczek, wspomnienia z dzieciństwa Moritza czy realistyczne tło historyczne to elementy, które nadają książce głębię. Szkoda tylko, że całość jest tak nierówna. Raz wciąga, innym razem nuży i wywołuje chęć odkładania jej „na później”. Styl Třešňáka bywa błyskotliwy, ale bywa też chaotyczny. Fabuła wydaje się bardziej pretekstem do refleksji autora niż faktyczną opowieścią o losach bohatera. A może taka była intencja? Pokazać fragmentaryczność pamięci i tożsamości na emigracji? Jeśli tak – to zamysł się udał, choć kosztem czytelniczej przyjemności. Podsumowując – książka ma coś w sobie, ale nie jest to dzieło wybitne ani niezapomniane. Jest ciekawa, trochę dziwaczna, trochę męcząca. Literacko odważna, ale niekonsekwentna. Zostawia kilka refleksji, zwłaszcza o stracie i poczuciu obcości, jednak trudno uznać ją za lekturę, którą chciałoby się polecać każdemu. Raczej – specyficzna pozycja dla tych, którzy lubią literaturę pogranicza absurdu i egzystencji.
Antares - awatar Antares
ocenił na66 miesięcy temu
Woda. Historia pewnego porwania Szymon Opryszek
Woda. Historia pewnego porwania
Szymon Opryszek
Tytuł książki nawiązuje do kwestii, wokół której autor skupia się w sposób szczególny - wody.  Opracowanie skupia się na terytorium Ameryki Południowej. Przedstawione są problemy związane z brakiem dostępu ludności do wody zdatnej do użytkowania, skrajnym wykorzystywaniem wody w celu nawadniania upraw wymagających potężnych jej zasobów (w książce jest to awokado),działania farm "chmur danych" dla globalnych platform, wydobywania surowców - co związane jest dodatkowo z zanieczyszczaniem wód, które wplywają zarówno na ubożenie bioróżnorodności, jak i jakość życia miejscowej ludności. Uprawy oraz wydobywanie surowców prowadzone są przez potężne koncerny z kapitałem zagranicznym, które w większości są eksportowane m.in. do Europy oraz Ameryki Północnej. O ich bezwzględności świadczy przedstawiony w książce, aby jako remedium na brak wody w pewnych regionach przywozić całe góry lodowe z Antarktyki... Aby bezrefleksyjnie, w imię zysku rozpuścić zapasy zamrożonej wody ważne dla całej planety...  W odniesieniu do prowadzonej w ostatnich latach polityki Unii Europejskiej odnośnie umów z tymi też krajami jest to temat bardzo "na czasie". Przedstawia problemy związane z łamaniem praw człowieka (" Karnej chciała z tym walczyć, ale Kolumbia to nie jest dobry kraj dla aktywistów. Według raportów Global Witness tylko w 2020 roku zamordowano ich tu sześciesięciu pięciu. Karmen i jej rodzina otrzymywali wiele gróźb na długo przed tym, zanim zdecydowano się na ich liczenie", wymuszenie na jednym z bohaterów rezygnacji z kandydowania do mandatu w wyborach),  ignorowaniem opinii autorytetów że środowiska naukowego w imię zysku (cytat jednego z naukowców: "Serce już nie to, mówił, trzeba się schować na uczelnianych korytarzach, za analizami, które nikogo nie obchodzą, jakoś dotrwać do emerytury"). Co więcej, odnieść można wrażenie, iż w imię haseł odnoszących się do "ochrony środowiska", "wspólnej polityki rolnej" oraz "praw człowieka" w UE ofiarami są właśnie zwykli ludzie oraz ekosystemy krajów Ameryki Południowej, gdzie w imię zysku kraje te są gotowe poświęcać własne ekosystemy oraz zdrowie ludności.  Autor daje czytelnikowi możliwość wyciągania własnych wniosku z opracowania, które nie narzuca własnych opinii autora. Są przedstawione dane statystyczne, opisy świadków wydarzeń oraz wypowiedzi aktywistów, naukowców, polityków oraz przedstawicieli koncernów.  Jednak w przypadku wątku odnoszącego się do migrantów na granicy polsko-białoruskiej oraz amerykańsko-meksykańskiej podawane dane oraz wypowiedzi nakierowują dość jednostronnie w kierunkach politycznych, w moim odczuciu w sposób dość... Naciągany nawiązujący do głównego tematu - jakim jest woda. Pojęcia "granicy" i "zapory" nie są wystarczająco zbliżone znaczeniem, aby przekonały mnie do przekonującego włączenia wątków migracyjnych... Problem nielegalnej migracji jest znacznie bardziej złożony, zaś przedstawienie go w tej książce jest zbyt płytkie i jednostronne jak na powagę i złożoność problemu. Mimo fo... Jest to lektura w sposób właściwy  poszerzająca sposób myślenia na sprawy związane z eksploatacją krajów uboższych na rzecz krajów wyżej rozwiniętych.  Moje pytanie brzmi po lekturze brzmi:  czy robienie interesów z władzami, które są gotowe szkodzić własnemu środowisku naturalnemu, ignorować krzywdę trutych dzieci, uciskanej ludności oraz bezwzględne rozprawianie się z ludźmi walczącymi o dobro swojego kraju jest słuszne?  W książce tej znajdziemy również wątek powiązany z wodą, konflikt między Palestyńczykami a Izraelitami oraz wpływ kulturowych zwyczajów religijnych na dodatkowe marnowanie wody, związane z rolą kobiet w życiu codziennym oraz chęcią rozwoju zawodowego. 
Mort_um - awatar Mort_um
ocenił na71 miesiąc temu
Złap zająca Lana Bastašić
Złap zająca
Lana Bastašić
Zaczęłam czytać ją w e-booku, a po kilkunastu stronach zamówiłam wersję papierową, żeby móc wyłapywać wszystkie piękne cytaty, które zachwyciły mnie w tej poetyckiej opowieści. Lana Bastašić, bośniacka pisarka, zadebiutowała z prawdziwym przytupem, bowiem powieść „Złap zająca” przyniosła jej Nagrodę Literacką Unii Europejskiej i błyskawicznie została przetłumaczone na kilkanaście języków. Wewnątrz znajdziecie... wszystko! Mnóstwo emocji i zdarzeń, mnóstwo plastycznych metafor, mnóstwo ostrych jak brzytwa słów, podsumowujących życie w Bośni i trudną przyjaźń. Narratorką historii jest Sara – młoda kobieta, która na skutek jednego telefonu porzuca życie w Dublinie i wskakuje w króliczą norę swojej przeszłości. Relacja z powrotu Sary do Bośni przeplatana jest z jej wspomnieniami dotyczącymi dzieciństwa, dorastania i wchodzenia w dorosłość w towarzystwie nieodłącznej Lejli – przyjaciółki od najwcześniejszych lat. „Złap zająca” to powieść drogi – na której końcu czeka na nas swoiste katharsis. To także opowieść o poszukiwaniu tożsamości z dala od ojczyzny. O rozliczeniu z przeszłością. O zderzeniu wspomnień z rzeczywistością. O budowaniu siebie na nowo na słabych fundamentach. To po prostu opowieść o życiu. Kobieca, gorzka, prawdziwa, bolesna. Niby zwyczajna, ale mająca w sobie jakąś magię. Niesamowita. Myślę, że długo nie będę umiała się z niej otrząsnąć. Wielki szacunek dla debiutującej autorki, bo utkała tę opowieść niczym artyści najwyższej klasy.
Klaudyna Maciąg - awatar Klaudyna Maciąg
ocenił na97 miesięcy temu
Rausz. Niemcy między wojnami Harald Jähner
Rausz. Niemcy między wojnami
Harald Jähner
Harald Jähner, autor znakomicie przyjętego „Czasu wilka”, w swojej kolejnej książce „Rausz. Niemcy między wojnami” ponownie zabiera nas w podróż przez kluczowy moment niemieckiej historii. Tym razem skupia się na barwnym, choć podszytym lękiem okresie Republiki Weimarskiej. To pozycja, która zasługuje na mocne 7/10 – jest błyskotliwa i erudycyjna, choć momentami traci tempo na rzecz dygresji. Jähner nie pisze klasycznej kroniki politycznej. Zamiast analizować wyłącznie protokoły dyplomatyczne, autor zagląda do kabaretów, domów towarowych, biur i na dancingi. „Rausz” to opowieść o narodzinach nowoczesności w cieniu traumy I wojny światowej. Poznajemy świat, w którym tradycyjne wartości legły w gruzach, a ich miejsce zajęła gorączkowa chęć przeżycia „tu i teraz”. Autor świetnie portretuje emancypację kobiet, rewolucję w modzie (słynne chłopczyce) oraz kult prędkości i techniki. Na plus należy zapisać niezwykły styl. Jähner pisze z polotem, sprawiając, że historia ożywa w oczach czytelnika. Potrafi połączyć analizę architektury Bauhausu z opisem nocnego życia Berlina, tworząc fascynującą mozaikę. Książka doskonale oddaje tytułowy „rausz” – stan zawieszenia między wolnością a nadchodzącą dyktaturą. Z drugiej strony, publikacja ta bywa nieco nierówna. Niektóre rozdziały, poświęcone mniej medialnym aspektom życia społecznego, wydają się przeciągnięte. Czytelnik może odnieść wrażenie, że autor momentami zbyt głęboko wchodzi w detale estetyczne, tracąc z oczu szerszy kontekst społeczny, który w tamtym okresie był przecież brutalny i pełen napięć klasowych. Choć Jähner wspomina o inflacji i kryzysie, to jednak blask neonów wydaje się tu czasem zbyt mocno przesłaniać mrok biedy. „Rausz” to fascynująca lektura dla każdego, kto chce zrozumieć, jak kształtował się fundament współczesnej kultury masowej i dlaczego tak kruchy był pokój między wojnami. To książka o marzeniach o lepszym świecie, które zderzyły się z brutalną rzeczywistością. Mimo drobnych dłużyzn, to wciąż jedna z najciekawszych i najlepiej napisanych popularnonaukowych pozycji o Niemczech tamtych lat. Jähner udowadnia, że historia to nie tylko daty, ale przede wszystkim emocje, rytm muzyki i strach przed jutrem.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Hydrozagadka. Kto zabiera polską wodę i jak ją odzyskać Jan Mencwel
Hydrozagadka. Kto zabiera polską wodę i jak ją odzyskać
Jan Mencwel
Polska jest krajem, który systematycznie wysycha, choć rzadko o tym myślimy, patrząc na jesienne deszcze. Nasze zasoby wody słodkiej są dramatycznie niskie – statystyczny Polak ma do dyspozycji tyle samo wody co mieszkaniec Egiptu. Susze rolnicze przestały być anomalią, a stały się corocznym rytuałem klęski. Od tej brutalnej prawdy zaczyna Jan Mencwel w książce „Hydrozagadka. Kto zabiera polską wodę i jak ją odzyskać”. To nie jest tylko smutna diagnoza, to śledztwo w sprawie zbrodni na polskiej naturze. Diagnoza: Systemowe osuszanie Mencwel z reporterską precyzją tropi źródła problemu, wskazując, że „hydrozagadka” ma swoich konkretnych autorów. Winowajcą okazuje się archaiczny system melioracji, który od dekad opiera się na prostym, ale zabójczym schemacie: wodę należy jak najszybciej odprowadzić do rzek, a rzeki zamienić w betonowe rynny. Autor obnaża gigantomanię instytucji państwowych, które pod hasłem „regulacji” niszczą naturalną retencję. Wstrząsające są opisy kopalni odkrywkowych tworzących ogromne leje depresji, które „wypijają” okoliczne jeziora i studnie. Mencwel pokazuje, że polska woda jest nam odbierana przez krótkowzroczny przemysł, betonozę miast oraz rolnictwo przemysłowe, które zapomniało o roli miedz i śródpolnych oczek wodnych. Wnioski: Powrót do natury Główny wniosek Mencwela to wezwanie do „wielkiego rozbetonowania”. Autor dowodzi, że jedynym ratunkiem jest oddanie rzekom ich naturalnych rozlewisk i ochrona torfowisk, które działają jak gigantyczna gąbka. „Hydrozagadka” to pochwała małej retencji – działań lokalnych, które sumarycznie mają większą moc niż najdroższa tama. Musimy przestać traktować wodę jak odpad, który trzeba usunąć, a zacząć widzieć w niej warunek przetrwania. Mocne strony: Siła argumentacji: Mencwel łączy pasję społecznika z twardymi danymi hydrologicznymi, tworząc narrację, której trudno się oprzeć. Wizualizacja problemu: Książka sprawia, że zaczynamy widzieć polski krajobraz inaczej – dostrzegamy brak wody tam, gdzie wcześniej widzieliśmy „porządek”. Mobilizacja: To lektura, która daje nadzieję, pokazując konkretne przykłady udanych rewitalizacji rzek. Słabe strony: Jednostronność: Autor bywa bezlitosny dla inżynierów wodnych starej daty, rzadko dając im przestrzeń na merytoryczną obronę ich racji technicznych. To najważniejsza książka o polskiej przyrodzie ostatnich lat. Mencwel nie tylko stawia pytania, ale wskazuje drogę wyjścia z kryzysu, zanim ostatnia polska rzeka zmieni się w suchy rów.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na82 miesiące temu
Wszystkie szczęśliwe rodziny Hervé Le Tellier
Wszystkie szczęśliwe rodziny
Hervé Le Tellier
„Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, ale każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób” – ten słynny tołstojowski cytat staje się dla Hervé Le Telliera punktem wyjścia do intymnej, bolesnej, a zarazem błyskotliwej wiwisekcji własnych korzeni. 🎭 Bohaterowie i ich sytuacja: Anatomia braku W swojej autobiograficznej opowieści „Wszystkie szczęśliwe rodziny”, laureat Nagrody Goncurta nie kreuje fikcyjnych bytów, lecz staje twarzą w twarz z duchami własnej przeszłości. Głównym bohaterem jest on sam – dorosły mężczyzna, intelektualista, który z chirurgiczną precyzją rekonstruuje obraz swojego dzieciństwa. Obok niego pojawiają się postacie tragiczne w swojej zwyczajności: matka, kobieta emocjonalnie niestabilna, uwięziona w pułapce własnych lęków i niespełnień, oraz ojczym, człowiek surowy i odległy. Sytuacja, w której osadzona jest narracja, to proces „odkochiwania się” od własnej rodziny. Le Tellier opisuje dom, w którym nie było wielkich tragedii, bicia czy głodu, a jednak panował w nim dojmujący chłód i brak autentycznej więzi. To studium rodziny, która z zewnątrz wyglądała na poprawną, a od środka gniła w milczeniu i wzajemnym niezrozumieniu. Autor pokazuje moment, w którym jako młody człowiek decyduje się na emocjonalną emigrację, by przetrwać i ocalić własną tożsamość przed toksycznym wpływem najbliższych. Największą zaletą tej prozy jest jej niezwykła dyscyplina formalna. Le Tellier, członek legendarnej grupy OuLiPo, unika taniego sentymentalizmu i epatowania cierpieniem. Zamiast tego serwuje nam tekst rzetelny, nasycony wyrafinowaną ironią i czarnym humorem, który staje się tarczą chroniącą przed rozpaczą. Autor potrafi o sprawach najtrudniejszych pisać z lekkością, która nie odbiera im powagi, a wręcz dodaje im uniwersalnego wymiaru. Styl jest kunsztowny, pełen błyskotliwych aforyzmów i literackich gier. Le Tellier mistrzowsko operuje dystansem; patrzy na małego Hervé jak na postać z powieści, co pozwala mu na bezlitosną szczerość wobec rodziców, ale i wobec samego siebie. To rzadki przykład autobiografii, która zamiast być terapią dla autora, staje się wysokiej próby literaturą dla czytelnika. Przyznając ocenę 8/10, należy zauważyć, że ta właśnie analityczna chłodność, będąca siłą książki, może dla części odbiorców stanowić barierę. Czytelnicy szukający w literaturze o rodzinie wielkich emocjonalnych uniesień i katharsis mogą poczuć się rozczarowani intelektualnym dystansem autora. Momentami narracja staje się zbyt fragmentaryczna, co sprawia, że niektóre wątki (np. relacje z rodzeństwem) wydają się jedynie naszkicowane, pozostawiając lekki niedosyt w kwestii pełnego obrazu domowego ekosystemu. „Wszystkie szczęśliwe rodziny” to rzetelny, błyskotliwy i głęboko poruszający portret wyzwalania się z więzów krwi. Hervé Le Tellier udowadnia, że nieszczęście nie musi być głośne, by trwale naznaczyć człowieka. To książka dla tych, którzy cenią literaturę jako narzędzie do precyzyjnego badania prawdy o nas samych, nawet jeśli ta prawda bywa niewygodna. Wybitna lekcja stylu i odwagi.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na82 miesiące temu
Ptak Dodo, czyli co mówią do nas politycy Michał Rusinek
Ptak Dodo, czyli co mówią do nas politycy
Michał Rusinek
Michał Rusinek po raz trzeci bierze na tapet język polityków (wcześniej zajmował się nim w "Mrocznym Erosie" oraz w "Dobrej zmianie", którą napisał z profesor Katarzyną Kłosińską). Tym razem nie ogranicza się wyłącznie do polskich aferek politycznych, choć nadal są one głównym tematem jego zainteresowania. Rusinek ma dość złośliwe poczucie humoru, ale mimo to nie pozbawione smaku. Nie można mu też odmówić erudycji i błyskotliwości. Jego analiza wypowiedzi Barbary Nowak jakby to była szkolna rozprawka rozbawiła mnie do łez! Wyjątkowo rozbawiły mnie też retoryczne rozważania nad wypowiedziami Mejzy oraz dosłowna interpretacja metafor Glapińskiego. Spośród innych reportaży, które szczególnie zwróciły moją uwagę, był też ten poświęcony świątecznym życzeniom prezydenta Dudy, metanoje i poezje Morawieckiego (Zenku Martyniuku, dołączam się do prośby autora - wykorzystaj jego tekst i nagraj do tego piosenkę!),przedstawienie afery z Pegazusem w formie greckiego mitu (Zeusem, jak można się spodziewać, został Kaczyński),a także rozłożenie na czynniki pierwsze wypowiedzi Czarnka na pogrzebie księdza-egzorcysty i na jej podstawie powołanie do życia nowej dziedziny nauki - sakrogeografii. Wyjątkowo zaintrygowała mnie też analiza haseł na plakatach podczas czarnych protestów i osadzenie ich w szerszym kontekście historycznoliterackim. To, w czym najbardziej doceniłam wiedzę Rusinka, to felieton o rosyjskich zapożyczeniach w polszczyźnie wraz z propozycjami zamienników. Bardzo ciekawe było też porównanie: propaganda Putina - PR Zelensky'ego. Cieszę się, że autor podjął się przeanalizowania wypowiedzi tych polityków. Uważam też, że ostatni z felietonów - w którym przytacza się historię kremówki w kontekście Jana Pawła II - to idealne domknięcie tego zbioru felietonów. Ironiczne, ale schodzące nieco z tonu, który narzuciły tematy dotyczące polityki amerykańskiej i rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Nie mogłabym sobie wyobrazić lepszego zakończenia książki, tej książki.
miserycardia - awatar miserycardia
oceniła na811 miesięcy temu
Ciało huty Anna Cieplak
Ciało huty
Anna Cieplak
Powieść Anny Cieplak, „Ciało huty”, to gęsta, wielowarstwowa opowieść o tożsamości miejsca i ludzi, których życie nierozerwalnie splotło się z rytmem wielkiego przemysłu. Autorka, znana z wrażliwości na kwestie społeczne, tym razem zabiera nas do Dąbrowy Górniczej, kreśląc obraz miasta żyjącego w cieniu giganta – Huty Katowice. Moja ocena to solidne 7/10 – to literatura ważna i potrzebna, choć wymagająca od czytelnika dużej uważności. Cieplak konstruuje narrację wokół metafory ciała – huta nie jest tu jedynie tłem, zimną konstrukcją z betonu i stali, lecz żywym, pulsującym organizmem, który karmi, ale i powoli trawi swoich mieszkańców. Śledzimy losy bohaterów z różnych pokoleń: od tych, którzy budowali kombinat z entuzjazmem socjalistycznego czynu, po współczesnych trzydziestolatków, próbujących odnaleźć się w postindustrialnej rzeczywistości. Autorka po mistrzowsku pokazuje, jak „ciało huty” przenika do ciał ludzi – poprzez choroby zawodowe, zmęczenie, ale także specyficzny hart ducha i lokalną dumę. To historia o tym, jak wielka polityka i ekonomia odciskają piętno na najbardziej intymnych sferach życia: związkach, macierzyństwie i marzeniach. Co przyciąga do tej publikacji? Największym atutem książki jest jej autentyczność i bezkompromisowość. Cieplak nie upiększa Śląska i Zagłębia, unikając jednocześnie taniej martyrologii. Przyciąga nas: Socjologiczne zacięcie: Autorka genialnie oddaje niuanse klasowe i napięcia między „starym” a „nowym” światem. Język: Styl jest surowy, niemal fizyczny, co doskonale koresponduje z tematyką ciężkiego przemysłu. Lokalny patriotyzm bez patosu: Książka daje głos regionowi, który w literaturze głównego nurtu wciąż bywa traktowany peryferyjnie. Mimo wysokiej noty, „Ciało huty” może być dla niektórych lekturą trudną. Wielowątkowość i spora liczba bohaterów sprawiają, że początkowo łatwo pogubić się w koligacjach i ramach czasowych. Momentami narracja staje się tak ciężka od nagromadzonych problemów społecznych, że brakuje w niej oddechu czy choćby odrobiny światła, co może przytłaczać. Nie jest to książka do „szybkiego czytania” – wymaga ona pełnego skupienia, by nie uronić żadnego z subtelnych znaczeń ukrytych między wierszami. Podsumowując, Anna Cieplak stworzyła przejmujący portret transformacji, która nigdy się nie kończy. To obowiązkowa lektura dla każdego, kto chce zrozumieć współczesną Polskę przez pryzmat jej przemysłowych korzeni.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu

Cytaty z książki Atlas dziur i szczelin

Więcej

Co to za świat, w którym nie ma ptaka, owada ani ziół? Gdzie dzieje się obecność tylko jednego gatunku?

Co to za świat, w którym nie ma ptaka, owada ani ziół? Gdzie dzieje się obecność tylko jednego gatunku?

Michał Książek Atlas dziur i szczelin Zobacz więcej

Moment, kiedy wielbiciele kostki brukowej dostrzegą związek pomiędzy uszkodzonym korzeniem a wywróceniem się drzewa, będzie równie rewolucyjny dla społeczeństw jak ten, kiedy człowiek zrozumiał związek seksu z zapłodnieniem.

Moment, kiedy wielbiciele kostki brukowej dostrzegą związek pomiędzy uszkodzonym korzeniem a wywróceniem się drzewa, będzie równie rewolucyj...

Rozwiń
Michał Książek Atlas dziur i szczelin Zobacz więcej

W latach 1954-1955 wokół Pałacu Kultury i Nauki posadzono osiem tysięcy drzew. Dziś zostało ich 485, przy czym kilkadziesiąt z nich to młode drzewka, dosadzone w ostatnich latach.

W latach 1954-1955 wokół Pałacu Kultury i Nauki posadzono osiem tysięcy drzew. Dziś zostało ich 485, przy czym kilkadziesiąt z nich to młode...

Rozwiń
Michał Książek Atlas dziur i szczelin Zobacz więcej
Więcej