Hydrozagadka. Kto zabiera polską wodę i jak ją odzyskać

Okładka książki Hydrozagadka. Kto zabiera polską wodę i jak ją odzyskać
Jan Mencwel Wydawnictwo: Krytyka Polityczna Seria: Nie-Fikcja reportaż
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Nie-Fikcja
Data wydania:
2023-06-28
Data 1. wyd. pol.:
2023-06-28
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367075879
Średnia ocen

                7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Hydrozagadka. Kto zabiera polską wodę i jak ją odzyskać w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Hydrozagadka. Kto zabiera polską wodę i jak ją odzyskać



książek na półce przeczytane 4942 napisanych opinii 1559

Oceny książki Hydrozagadka. Kto zabiera polską wodę i jak ją odzyskać

Średnia ocen
7,9 / 10
416 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
16709
3139

Na półkach: , ,

Polska jest krajem, który systematycznie wysycha, choć rzadko o tym myślimy, patrząc na jesienne deszcze. Nasze zasoby wody słodkiej są dramatycznie niskie – statystyczny Polak ma do dyspozycji tyle samo wody co mieszkaniec Egiptu. Susze rolnicze przestały być anomalią, a stały się corocznym rytuałem klęski. Od tej brutalnej prawdy zaczyna Jan Mencwel w książce „Hydrozagadka. Kto zabiera polską wodę i jak ją odzyskać”. To nie jest tylko smutna diagnoza, to śledztwo w sprawie zbrodni na polskiej naturze.

Diagnoza: Systemowe osuszanie
Mencwel z reporterską precyzją tropi źródła problemu, wskazując, że „hydrozagadka” ma swoich konkretnych autorów. Winowajcą okazuje się archaiczny system melioracji, który od dekad opiera się na prostym, ale zabójczym schemacie: wodę należy jak najszybciej odprowadzić do rzek, a rzeki zamienić w betonowe rynny. Autor obnaża gigantomanię instytucji państwowych, które pod hasłem „regulacji” niszczą naturalną retencję.

Wstrząsające są opisy kopalni odkrywkowych tworzących ogromne leje depresji, które „wypijają” okoliczne jeziora i studnie. Mencwel pokazuje, że polska woda jest nam odbierana przez krótkowzroczny przemysł, betonozę miast oraz rolnictwo przemysłowe, które zapomniało o roli miedz i śródpolnych oczek wodnych.

Wnioski: Powrót do natury
Główny wniosek Mencwela to wezwanie do „wielkiego rozbetonowania”. Autor dowodzi, że jedynym ratunkiem jest oddanie rzekom ich naturalnych rozlewisk i ochrona torfowisk, które działają jak gigantyczna gąbka. „Hydrozagadka” to pochwała małej retencji – działań lokalnych, które sumarycznie mają większą moc niż najdroższa tama. Musimy przestać traktować wodę jak odpad, który trzeba usunąć, a zacząć widzieć w niej warunek przetrwania.
Mocne strony:
Siła argumentacji: Mencwel łączy pasję społecznika z twardymi danymi hydrologicznymi, tworząc narrację, której trudno się oprzeć.

Wizualizacja problemu: Książka sprawia, że zaczynamy widzieć polski krajobraz inaczej – dostrzegamy brak wody tam, gdzie wcześniej widzieliśmy „porządek”.

Mobilizacja: To lektura, która daje nadzieję, pokazując konkretne przykłady udanych rewitalizacji rzek.

Słabe strony:

Jednostronność: Autor bywa bezlitosny dla inżynierów wodnych starej daty, rzadko dając im przestrzeń na merytoryczną obronę ich racji technicznych.

To najważniejsza książka o polskiej przyrodzie ostatnich lat. Mencwel nie tylko stawia pytania, ale wskazuje drogę wyjścia z kryzysu, zanim ostatnia polska rzeka zmieni się w suchy rów.

Polska jest krajem, który systematycznie wysycha, choć rzadko o tym myślimy, patrząc na jesienne deszcze. Nasze zasoby wody słodkiej są dramatycznie niskie – statystyczny Polak ma do dyspozycji tyle samo wody co mieszkaniec Egiptu. Susze rolnicze przestały być anomalią, a stały się corocznym rytuałem klęski. Od tej brutalnej prawdy zaczyna Jan Mencwel w książce...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1296 użytkowników ma tytuł Hydrozagadka. Kto zabiera polską wodę i jak ją odzyskać na półkach głównych
  • 797
  • 483
  • 16
159 użytkowników ma tytuł Hydrozagadka. Kto zabiera polską wodę i jak ją odzyskać na półkach dodatkowych
  • 58
  • 21
  • 21
  • 19
  • 19
  • 13
  • 8

Tagi i tematy do książki Hydrozagadka. Kto zabiera polską wodę i jak ją odzyskać

Inne książki autora

Okładka książki Wisła. Rzeka. Źródło. Ryszard Koziołek, Cecylia Malik, Jan Mencwel, Maciej Robert, Zbigniew Rokita, Agata Romaniuk
Ocena 6,2
Wisła. Rzeka. Źródło. Ryszard Koziołek, Cecylia Malik, Jan Mencwel, Maciej Robert, Zbigniew Rokita, Agata Romaniuk

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Woda. Historia pewnego porwania Szymon Opryszek
Woda. Historia pewnego porwania
Szymon Opryszek
Tytuł książki nawiązuje do kwestii, wokół której autor skupia się w sposób szczególny - wody.  Opracowanie skupia się na terytorium Ameryki Południowej. Przedstawione są problemy związane z brakiem dostępu ludności do wody zdatnej do użytkowania, skrajnym wykorzystywaniem wody w celu nawadniania upraw wymagających potężnych jej zasobów (w książce jest to awokado), działania farm "chmur danych" dla globalnych platform, wydobywania surowców - co związane jest dodatkowo z zanieczyszczaniem wód, które wplywają zarówno na ubożenie bioróżnorodności, jak i jakość życia miejscowej ludności. Uprawy oraz wydobywanie surowców prowadzone są przez potężne koncerny z kapitałem zagranicznym, które w większości są eksportowane m.in. do Europy oraz Ameryki Północnej. O ich bezwzględności świadczy przedstawiony w książce, aby jako remedium na brak wody w pewnych regionach przywozić całe góry lodowe z Antarktyki... Aby bezrefleksyjnie, w imię zysku rozpuścić zapasy zamrożonej wody ważne dla całej planety...  W odniesieniu do prowadzonej w ostatnich latach polityki Unii Europejskiej odnośnie umów z tymi też krajami jest to temat bardzo "na czasie". Przedstawia problemy związane z łamaniem praw człowieka (" Karnej chciała z tym walczyć, ale Kolumbia to nie jest dobry kraj dla aktywistów. Według raportów Global Witness tylko w 2020 roku zamordowano ich tu sześciesięciu pięciu. Karmen i jej rodzina otrzymywali wiele gróźb na długo przed tym, zanim zdecydowano się na ich liczenie", wymuszenie na jednym z bohaterów rezygnacji z kandydowania do mandatu w wyborach),  ignorowaniem opinii autorytetów że środowiska naukowego w imię zysku (cytat jednego z naukowców: "Serce już nie to, mówił, trzeba się schować na uczelnianych korytarzach, za analizami, które nikogo nie obchodzą, jakoś dotrwać do emerytury"). Co więcej, odnieść można wrażenie, iż w imię haseł odnoszących się do "ochrony środowiska", "wspólnej polityki rolnej" oraz "praw człowieka" w UE ofiarami są właśnie zwykli ludzie oraz ekosystemy krajów Ameryki Południowej, gdzie w imię zysku kraje te są gotowe poświęcać własne ekosystemy oraz zdrowie ludności.  Autor daje czytelnikowi możliwość wyciągania własnych wniosku z opracowania, które nie narzuca własnych opinii autora. Są przedstawione dane statystyczne, opisy świadków wydarzeń oraz wypowiedzi aktywistów, naukowców, polityków oraz przedstawicieli koncernów.  Jednak w przypadku wątku odnoszącego się do migrantów na granicy polsko-białoruskiej oraz amerykańsko-meksykańskiej podawane dane oraz wypowiedzi nakierowują dość jednostronnie w kierunkach politycznych, w moim odczuciu w sposób dość... Naciągany nawiązujący do głównego tematu - jakim jest woda. Pojęcia "granicy" i "zapory" nie są wystarczająco zbliżone znaczeniem, aby przekonały mnie do przekonującego włączenia wątków migracyjnych... Problem nielegalnej migracji jest znacznie bardziej złożony, zaś przedstawienie go w tej książce jest zbyt płytkie i jednostronne jak na powagę i złożoność problemu. Mimo fo... Jest to lektura w sposób właściwy  poszerzająca sposób myślenia na sprawy związane z eksploatacją krajów uboższych na rzecz krajów wyżej rozwiniętych.  Moje pytanie brzmi po lekturze brzmi:  czy robienie interesów z władzami, które są gotowe szkodzić własnemu środowisku naturalnemu, ignorować krzywdę trutych dzieci, uciskanej ludności oraz bezwzględne rozprawianie się z ludźmi walczącymi o dobro swojego kraju jest słuszne?  W książce tej znajdziemy również wątek powiązany z wodą, konflikt między Palestyńczykami a Izraelitami oraz wpływ kulturowych zwyczajów religijnych na dodatkowe marnowanie wody, związane z rolą kobiet w życiu codziennym oraz chęcią rozwoju zawodowego. 
Mort_um - awatar Mort_um
ocenił na 7 9 dni temu
Rozkład. O niedemokracji w Ameryce Piotr Tarczyński
Rozkład. O niedemokracji w Ameryce
Piotr Tarczyński
Drobiazgowa analiza współczesnego stanu systemu politycznego w USA. Dla mnie, całkowitego laika, miejscami było zbyt szczegółowo - nie byłam w stanie spamiętać wszystkich nazwisk, nazw aktów prawnych itp. Z drugiej strony ta szczegółowość jest siłą książki, której autor stawia sobie za cel ukazanie korzeni współczesnego kryzysu. A korzenie, na ile rozumiem, sięgają schyłku XVIII wieku. Tarczyński koncentruje się na różnych mechanizmach funkcjonowania władzy w Stanach, a także na systemie wyborczym w tym kraju. Próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie o to, jak doszło do wyboru Trumpa na prezydenta. Jest przy tym wyraźnie krytyczny wobec zmian zaszłych w ostatnich latach w partii republikańskiej. Ta stronniczość trochę mi przeszkadzała. Wiem, że da się napisać dobry reportaż, nie ujawniając swoich poglądów, czego dowodem jest czytane przeze mnie w ubiegłym roku "Cokolwiek powiesz, nic nie mów". Takie książki budzą u mnie większe zaufanie do opinii formułowanych przez autora. Jednocześnie wydaje się, że pewne diagnozy Tarczyńskiego trochę się zdezaktualizowały - na plan pierwszy w amerykańskiej konserwatywnej polityce wysunęły się inne nazwiska niż przytaczane w książce sprzed trzech lat. Trudno tu winić autora, boć to wróżenie z fusów, niemniej jednak trzy lata, to dość krótki termin przydatności do spożycia jak na książkę. Mimo wszystko "Rozkład..." pozwala zrozumieć wiele skomplikowanych mechanizmów wpływających na kształt amerykańskiej sceny politycznej, takich jak sposób wyznaczania okręgów wyborczych, amerykańskie liberum veto, czyli filibuster, system legislacyjny i osobliwa rola, jaką odgrywa w nim... Sąd Najwyższy. Za to cenię tę książkę, a kolejnej: "Oślizgłe macki, wiadome siły" jestem jeszcze ciekawsza. Interesującym odkryciem był dla mnie fakt, że kraj o nie do końca demokratycznych zasadach wyborczych boryka się z podobnymi problemami jak Polska: kulejący system sądownictwa podległy bardzo silnym politycznym wpływom, próby kwestionowania wyników wyborów prezydenckich, postępująca polaryzacja światopoglądowa i polityczna. Wszystko to przerabialiśmy i przerabiamy nadal na naszym podwórku. Czyli to chyba nie kwestia szczegółowych zasad panującego systemu, a jakaś ogólna tendencja współczesnej kultury?
anodder_chapter - awatar anodder_chapter
ocenił na 6 25 dni temu
Chłopcy. Idą po Polskę Marcin Kącki
Chłopcy. Idą po Polskę
Marcin Kącki
Marcin Kącki, znany z bezkompromisowych reportaży o mrocznych stronach polskich miast i instytucji, w książce „Chłopcy. Idą po Polskę” bierze na warsztat środowisko Konfederacji oraz szeroko pojęty ruch libertariańsko-narodowy. Przyznając tej publikacji ocenę 6/10, doceniam sprawność warsztatową autora i próbę zrozumienia fenomenu popularności skrajnej prawicy, jednak dostrzegam w niej wyraźny brak obiektywizmu, który osłabia siłę reportażu. Książka jest efektem wielomiesięcznego przenikania Kąckiego do środowiska „młodych gniewnych” polskiej polityki. Autor nie skupia się wyłącznie na liderach, takich jak Janusz Korwin-Mikke czy Sławomir Mentzen, ale przede wszystkim na ich zapleczu – młodych mężczyznach, którzy w postulatach niskich podatków i „wolności totalnej” odnajdują receptę na swoje życiowe frustracje. Kącki świetnie oddaje duszny klimat męskich biesiad, przesiąkniętych alkoholem i mizoginią, pokazując, że za politycznymi hasłami często kryją się głębokie kompleksy i lęk przed zmieniającym się światem. Reportaż uczestniczący czy śledczy? Największym problemem „Chłopców” jest postawa samego autora. Kącki stosuje metodę reportażu wcieleniowego, stając się niemal częścią opisywanej grupy. Z jednej strony pozwala to na zdobycie unikalnych materiałów i szczerych wypowiedzi, z drugiej – zaciera granicę między obserwatorem a uczestnikiem. Czytelnik odnosi wrażenie, że autor z góry założył tezę, a zebrany materiał ma jedynie potwierdzić obraz „chłopców”, którzy nigdy nie dorośli do odpowiedzialności za państwo. Choć opisywane sceny bywają groteskowe i przerażające, brakuje w nich głębszej analizy ekonomicznej czy społecznej, która wyjaśniłaby sukces tego ruchu poza sferą obyczajową. Szóstka to nota dla książki, którą czyta się błyskawicznie, ale która pozostawia pewien niesmak. Warsztat Kąckiego jest bez zarzutu – dialogi są żywe, a opisy sugestywne. Jednak jednostronność przekazu sprawia, że „Chłopcy” stają się raczej manifestem niechęci autora do opisywanego środowiska niż rzetelną próbą zrozumienia połowy młodego pokolenia Polaków. Dodatkowo, w kontekście późniejszych kontrowersji wokół osoby samego autora, niektóre fragmenty książki dotyczące relacji damsko-męskich nabierają dwuznacznego, niemal ironicznego charakteru. „Chłopcy. Idą po Polskę” to reportaż ważny, bo dotykający realnego problemu radykalizacji nastrojów, ale jednocześnie bardzo subiektywny. To lektura, która z pewnością usatysfakcjonuje przeciwników Konfederacji, utwierdzając ich w przekonaniach, ale raczej nie przekona nikogo, kto szuka wyważonej analizy polskiej sceny politycznej. To solidne 6/10 – mocny, mięsisty reportaż, któremu zabrakło chłodnego dystansu i próby wyjścia poza bańkę światopoglądową autora.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 20 dni temu
Autoholizm. Jak odstawić samochód w polskim mieście Marta Żakowska
Autoholizm. Jak odstawić samochód w polskim mieście
Marta Żakowska
Ocena nieco na wyrost, bardziej pasowałoby mi tu 5,5/10. Po pierwsze, nieco może być mylący tytuł - odpowiedzi na zawarte w nim pytanie: "Jak odstawić samochód w polskim mieście?" stanowi zdecydowaną mniejszość pozycji. Wszelkie proponowane polityki dla naszego kraju w tej materii nie są w jakoś szczególny sposób opisane. Już więcej uwagi autorka poświęca przywoływaniu przeróżnych strategii z najróżniejszych miejsc świata, które mogłyby być inspiracją dla naszych prawodawców, choć nie nadawałyby się często do przełożenia 1:1. Zdecydowanie za mało jest w tej książce miejsca poświęca gospodarczo-politycznym przyczynom zwrotu społeczeństwa polskiego ku samochodom, tj. np. świadomej deklasacji polskiej kolei po 1989 r. (opisanej w "Ostrym Cięciu" Karola Trammera), czy bardziej mimowolnej degrengoladzie polskiego transportu zbiorowego (świetniej scharakteryzowanej w "Nie zdążę" Olgi Gitkiewicz). Środek ciężkości narracji położony jest na tytułowy "Autoholizm," czyli w rozumieniu autorki uzależnienie Polaków od samochodów. I to uzależnienie nie wynika - zgodnie z prowadzonym przez nią wywodem - li tylko z polityki transportowej kraju, ale przede wszystkim z pewnej akulturacji prowadzonej w naszym społeczeństwie, która sprawia, że już od najmłodszych lat indukujemy dzieci, żeby lubiły samochody. Auto stało się nie tylko środkiem transportu, ale nade wszystko konstruktem kulturowym, symbolizując wolność, status, atrakcyjność, czy zamożność. Nim Polska w praktyce się zmotoryzowała, samochód w naszych wyobrażeniach społecznych stał się obiektem aspiracji. Obiektem, którym tak naprawdę możemy się cieszyć od stosunkowo niedawna, kiedy to zasadniczo skończyliśmy zręby naszej porządnej sieci drogowej i sprowadziliśmy samochody, które zasadniczo "same jeżdżą" i nie wymagają ogromnych nakładów sił i środków do utrzymywania ich w sprawności, jak było w przypadku niesławnych syren (z technologią z lat 50' produkowanych do lat 70'). I to dlatego od naszej samochodozy tak łatwo się uzależniliśmy, skoro ma wciąż posmak nowości, którą się ciągle nienasyciliśmy. Wadą tej książki jest też to, że zawarte w niej informacji już się deaktualizują. I tak autorka podaje, że w Polsce przypada ponad 800 samochodów na tysiąc mieszkańców (162 s.), sugerując mimochodem na marginesie, że liczba ta może być zawyżona (163 s.). Jak pokazały zmiany z 2024 r. w zakresie liczenia aut aktywnych w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, obecnie mamy ok. 517 pojazdów na tysiąc mieszkańców, a średni wiek auta spadł z 21 do 16 lat. Jest to informacja, która radykalnie zmienia nasze statystyki, ale z drugiej jak się rozejrzymy po naszej najbliższej okolicy zauważymy, że jednak jest pewna nadreprezentacja aut w naszej przestrzeni publicznej, co raczej świadczy to o tym, że mamy pewien problemem z automobilnością, którą powinniśmy na spokojnie przemyśleć.
Qbajot - awatar Qbajot
ocenił na 6 3 miesiące temu
Afryka to nie państwo Dipo Faloyin
Afryka to nie państwo
Dipo Faloyin
Dobra książka. W lekkiej formie przekazuje solidną dawkę wiedzy o Afryce, pozwalając lepiej zrozumieć jej historię a przez to i współczesność. Niektóre sprawy są szeroko znane, jak np. to, że nie tylko "Afryka to nie państwo", ale też wiele afrykańskich państw to nie państwa, w sensie, jaki przywykliśmy nadawać temu pojęciu w Europie (i świecie Zachodu w ogólności), czyli względnie jednolite etnicznie państwa narodowe ukształtowane przez nacjonalizm rodem z XIX wieku. To zlepki plemion, które znalazły się na jednym terytorium w konsekwencji kolonialnych podziałów, co doskonale pokazują dzisiejsze granice, wiele jak spod linijki. Nic dziwnego, że obywatele tych państw nie uznają ich za swoje, bo identyfikują się z plemieniem i klanem, a nie abstrakcyjnym dla siebie tworem, na którym im nie zależy i traktują go jak łup do wyciśnięcia jak cytryna, kiedy na chwilę im, a nie "onym" wpadnie w ręce. Niestety, mają konkurencję zewnętrzną, bo Afryka znów jest kolonizowana, po cichu, ale z tego samego powodu, co w XIX w., dla jej bogactw naturalnych. Są też oczywiście w książce smaczki, czyli wiedza mało znana, a fascynująca, jak np. o nigeryjskim przemyśle filmowym, albo świetne kawałki satyryczne, jak np. szydercza dekonstrukcja wizerunku Afrykanina utrwalanego w kinie zachodnim (postaci "dyktatora" albo "afrykańskiego studenta"). Przyjemnie się czyta, a i w głowie coś po tej lekturze zostaje.
q-anons - awatar q-anons
ocenił na 7 2 miesiące temu

Cytaty z książki Hydrozagadka. Kto zabiera polską wodę i jak ją odzyskać

Więcej
Jan Mencwel Hydrozagadka. Kto zabiera polską wodę i jak ją odzyskać Zobacz więcej
Więcej