To, co skrywamy przed światem

Okładka książki To, co skrywamy przed światem autorstwa Lucy Score
Okładka książki To, co skrywamy przed światem autorstwa Lucy Score
Lucy Score Wydawnictwo: Media Rodzina Cykl: Knockemout (tom 2) literatura obyczajowa, romans
688 str. 11 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Cykl:
Knockemout (tom 2)
Tytuł oryginału:
Things We Hide from the Light
Data wydania:
2023-11-08
Data 1. wyd. pol.:
2023-11-08
Data 1. wydania:
2023-02-21
Liczba stron:
688
Czas czytania
11 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382654998
Tłumacz:
Maciej Potulny
Nash Morgan, komendant lokalnej policji w Knockemout, zawsze uważany był za lepszego z braci Morganów. Teraz wraca do zdrowia po niebezpiecznym postrzale. Czuje się jedynie cieniem człowieka, którym był przedtem. Mimo to nie chce, żeby ktokolwiek z jego otoczenia dowiedział się, jak trudno mu się pozbierać emocjonalnie. Nie da się tego bynajmniej ukryć przed nową sąsiadką – bystrą, seksowną Liną. Ta kieruje się w życiu żelazną zasadą – nie przepada za dotykiem drugiego człowieka, o ile sama go nie zainicjuje, lecz z jakichś przyczyn dotyk Nasha działa na nią inaczej. On też to czuje. Każdy kontakt fizyczny między nimi rozpala płomień, który jemu daje poczucie spokoju i stabilności, a ją intryguje na tyle, by zbadać, czy pogłębienie tej bliskości jest warte ryzyka.

Niestety, Lina ma własne tajemnice i jeśli Nash odkryje prawdziwy cel jej pobytu w miasteczku, może jej tego nigdy nie wybaczyć. Ponadto kobieta nie uznaje stałych związków. Gorący, przelotny romans z lokalnym stróżem prawa? Oczywiście. Ale związek z mężczyzną, który chciałby, żeby zapuściła korzenie? Na pewno nie! Nash zaś nie pozwoli, żeby cokolwiek odwiodło go od planu zdobycia Liny… nawet gdyby w tym celu musiał zmierzyć się z niebezpieczeństwem, z którym poprzednią konfrontację niemal przypłacił życiem.

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup To, co skrywamy przed światem w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

To, co skrywamy przed światem



8493 924

Oceny książki To, co skrywamy przed światem

Średnia ocen
7,4 / 10
1185 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce To, co skrywamy przed światem

avatar
1210
745

Na półkach: , ,

Drugi tom trylogii Knockemout, czyli powrót do małego miasteczka, gdzie każdy każdego zna, a nowo przyjezdni szybko dają się porwać przyjaznej atmosferze.

Nash, komendant lokalnej policji, został postrzelony w poprzedniej części. Wtedy poznaliśmy jego mrukliwego brata, teraz dowiemy się jakie sekrety skrywa lepszy brat. Choć fizycznie wraca do zdrowia, to psychicznie wciąż nie może dojść do siebie po tym, jak prawie stracił życie. Depresja się pogłębia i wydaje się, że nikt jej nie dostrzega. Nikt poza Liną, jego nową sąsiadką. Tę dwójkę szybko do siebie przyciąga. On czuje się przy niej znów żywy, a ona pozwala mu być blisko. Lina pozwala zbliżać się do siebie coraz bardziej i zaglądać przez mury obronne. Ma ona jednak tajemnice, która może nie spodobać się komendantowi.

Ta seria jest urocza i od pierwszych stron czułam się z nią bardzo miło, jednak nie jest bez wad. Relacja bohaterów dosyć szybko się rozwinęła, z drugiej strony nie było to jakoś mocno odczuwalne, bo autorka napisała ją dosyć naturalny sposób. Nie podoba mi się jednak to, że miłość jest przedstawiona jako lekarstwo na depresję.

Jestem przyzwyczajona, że faceci w romansach są zawsze wysportowani i w ogóle palce lizać, jednakże podkreślane kilka razy pośladki Nasha mi się nie podobały. Jeśli nie widzicie w tym nic złego, to odwróćcie sytuację. Gdyby to o kobiecie było kilkukrotnie powtarzane, że ma ładny tyłek, fajnie wygląda w spodniach i w ogóle faceci specjalnie coś upuszczają, żeby ten tyłek oglądać, gdy się schyla. To nie jest w porządku, niezależnie od płci. 

Bohaterowie byli fajni. Złoty chłopak, który ma swoje problemy, ale jest przy tym po prostu dobrym człowiekiem i dziewczynę, trochę grumpy, która nie lubi przywiązania, ale może dla tego jednego mężczyzny spróbuję się ustatkować. Są małe dramaty, które dość szybko się rozwiązują. Do tego sprawa niebezpiecznego typa, która nakręca fabułę, a w tle ślub pary z pierwszego tomu. 

Książka mi się podobała, mimo że było to trochę za długie i pod koniec zaczynała mnie męczyć. Było chwilami zabawnie, ale były też ciary żenady, jak się domyślacie przy scenach łóżkowych. Na pewno za jakiś czas sięgnę po trzeci tom, bo Lucian, to typ bohatera, który mnie zawsze ciekawi.

Drugi tom trylogii Knockemout, czyli powrót do małego miasteczka, gdzie każdy każdego zna, a nowo przyjezdni szybko dają się porwać przyjaznej atmosferze.

Nash, komendant lokalnej policji, został postrzelony w poprzedniej części. Wtedy poznaliśmy jego mrukliwego brata, teraz dowiemy się jakie sekrety skrywa lepszy brat. Choć fizycznie wraca do zdrowia, to psychicznie wciąż...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
304
291

Na półkach:

Lepsza od pierwszej części o tyle, że Nash jest lepszą wersją Knoxa, czyli nie jest wulgarnym prostakiem. Ale... Jest za długo, akcja jest jakaś rozciągnięta i rozmyta, jest trochę postaci, które robią tylko tłum i za wiele nie wnoszą. Niektóre szczegóły związku Liny i Nasha przyprawiają o ciary żenady, w tym również opisy scen łóżkowych (to słownictwo jest straszne!). Dodatkowo kryzys w związku trwa jakieś 15 minut, powielając schemat z pierwszej części na szybkim przyśpieszeniu, ale ponieważ Nash jest tym "porządnym" bratem, to nawet to było dość nijakie. Ale szczerze mówiąc, chcę przeczytać trzecią część tej serii, bo relacja Sloane i Luciana naprawdę mnie intryguje.

Lepsza od pierwszej części o tyle, że Nash jest lepszą wersją Knoxa, czyli nie jest wulgarnym prostakiem. Ale... Jest za długo, akcja jest jakaś rozciągnięta i rozmyta, jest trochę postaci, które robią tylko tłum i za wiele nie wnoszą. Niektóre szczegóły związku Liny i Nasha przyprawiają o ciary żenady, w tym również opisy scen łóżkowych (to słownictwo jest straszne!)....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
910
613

Na półkach:

Oo... całkiem, całkiem fajna. 7/10
O ile pierwszy tom był rewelacyjny tak ten - drugi- już mniej mi się podobał. Nash mnie irytował i to strasznie. A Lina....też trochę.
Ta historia mnie tak nie porwała. Sorry.

Oo... całkiem, całkiem fajna. 7/10
O ile pierwszy tom był rewelacyjny tak ten - drugi- już mniej mi się podobał. Nash mnie irytował i to strasznie. A Lina....też trochę.
Ta historia mnie tak nie porwała. Sorry.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2375 użytkowników ma tytuł To, co skrywamy przed światem na półkach głównych
  • 1 452
  • 878
  • 45
438 użytkowników ma tytuł To, co skrywamy przed światem na półkach dodatkowych
  • 215
  • 107
  • 33
  • 31
  • 22
  • 19
  • 11

Inne książki autora

Lucy Score
Lucy Score
Lucy Score wychowała się w Pensylwanii, gdzie wiodła spokojne, wiejskie życie wśród rozbudzających wyobraźnię książek. Dziś jest autorką bestsellerów Amazona i Wall Street Journal. Pisze współczesne komedie romantyczne, które dotychczas przetłumaczono na kilkanaście języków. Jak przyznała w jednym z wywiadów: pełnoetatową pisarką została w 2015 roku, wcześniej zajmowała się planowaniem imprez czy roznoszeniem gazet. - Mam ścisłą rutynę, która pomaga mi w pisaniu. Barykaduję się w biurze, wyciągam słuchawki, ustawiam playlistę do pisania i minutnik na dwadzieścia pięć minut. Nie wolno mi robić nic poza pisaniem przez ten czas, chyba że dom się zapali... Powtarzam tę czynność, dopóki nie osiągnę dziennego limitu słów. Albo dopóki pan Lucy (mąż) nie wyrwie mi klawiatury z rąk - śmieje się. Lucy Score uwielbia gotowanie (jest w tym naprawdę dobra!),spływy kajakowe i ogniska z przyjaciółmi. Nie stroni też od Netflixa, a jej ulubionymi programami są te historyczne i naukowe. Często ogląda również powtórki dokumentalnego serialu Cops, który przedstawia pracę służb mundurowych. A jeśli ma chwilę oddechu, to z kubkiem kawy w ręce czyta kolejną książkę o miłości i szczęściu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy To, co skrywamy przed światem przeczytali również

To Hate Adam Connor Ella Maise
To Hate Adam Connor
Ella Maise
📚Ella Maise "To Hate Adam Connor " 📖wyd. @znakjednymslowem Lucy pragnie zapomnieć o mężczyznach i ucieka do przyjaciółki. Musi na trochę zamieszkać w jej willi. Nie wie jednak, że jej nowym sąsiadem jest Adam Connor. To słynny aktor i do tego samotnie wychowuje dziecko . Dziewczyna nie może się powstrzymać i zaczyna go obserwować . Pech jednak chciał, że wpadła w niezłą aferę ale tym samym uratowała życie jego syna. Od tamtej pory jej życie wywraca się do góry nogami a relacja ze znienawidzonym sąsiadem nabiera rozpędu. Druga część niesamowitej historii spod pióra Elle Maise i kolejna do mojej kolekcji. Oczywiście, że spędziłam z nią rewelacyjny czas i tak jak w poprzedniej uśmiałam się do łez. Mimo, że pierwsza część chyba podobała mi się bardziej to i tak ta część była dobra. Lucy to szalona dziewczyna, która cierpi po tym jak zostało skrzywdzone jej serce. Jednak los postanawia dać jej kolejnego mężczyznę na drodze a nawet dwóch. Jej znienawidzony sąsiad raz ją przeciąga a raz odpycha. Ta bohaterka na pewno poprawi wam humor i udowodni, że dla ważnych jej osób jest w stanie zrobić wszystko. Podobało mi się to jaką miała świetną relację z synem Adama. Jedynym minusem oczywiście jest ciągłe powtarzanie, że biust jej przyjaciółki jest najcudowniejszy i to mnie trochę od tego odpychało ale widocznie to był taki żarcik ze strony autorki który miał rozładowywać napięcie. Adam to bohater, który rozkocha w sobie nie jedną czytelniczkę. Nie tylko jest męski, opiekuńczy czy jest po prostu gwiazdą, lecz przede wszystkim ujęło mnie w nim to, że mimo sławy potrafił zająć się swoim synem i dać mu normalne życie. To jak się dla niego poświęcał, spędzał z nim czas i ratował go przed tym światem medialnym zasługuje na wielkie uznanie. Ta fabuła jest pełna humoru, rewelacyjnych dialogów czy pouczających wątków. Jest to typowa komedia romantyczna, która spodoba się większości czytelnikom. Będziecie przeżywać tutaj niezapomniane emocje, przeżyjecie coś gorącego i spędzicie z tą lekturą świetny czas. Przede wszystkim ujął mnie tutaj wątek samotnego wychowania dziecka, który wzruszał ale i dawał do myślenia. Adam okazał się tutaj wręcz idealnym rodzicem i tym sposobem kupił mnie całkowicie. Jest to jeden z moich ulubionych motywów w książkach a autorka poradziła sobie z nim bezbłędnie. Autorka chciała też pokazać tutaj, że oboje z tych bohaterów nie do końca mieli wspaniałe życie ale z upływem czasu zawalczyli o swoją przyszłość i udowodnili, że nawet z najgorszych momentów można wyjść i cieszyć się życiem. Po takie właśnie historie zawsze sięgam kiedy chce poczuć wielkie love. Idealna pozycja dla każdej romantycznej duszy potrzebującej miłości do nowego książkowego męża. Ja polecam ją z całego serca.
Malenkaaa77 Mrosk - awatar Malenkaaa77 Mrosk
ocenił na91 miesiąc temu
Dane's Storm Mia Sheridan
Dane's Storm
Mia Sheridan
Mia Sheridan. Samo nazwisko jest już gwarancją cudownej historii. Co prawda jeszcze nie poznałam wszystkich jej powieści,ale to mam nadzieję uda się w przyszłym roku. ❤️‍🩹Strata zawsze boli. Są chwile,gdy ciężar jest tak przytłaczający, że jedyną słuszną decyzją jest rozstanie. Mówi się, że prawdziwa miłość przetrwa każdą burzę. Czy to stwierdzenie jest adekwatne dla Dane'a i Audry? ❤️‍🩹 Ułożenie życia na nowo jest dla nich wyzywaniem. Jako młodzi ludzie wierzyli, że mając siebie mają wszystko. Jednak bardzo szybko życie zweryfikowało ich wyobrażenie o dorosłości. Od rozwodu minęło kilka lat. Pewne okoliczności zmuszają dziewczynę do wykupienia lotu do Kalifornii,by rozmówić się z byłym mężem. ❤️‍🩹Jedno spojrzenie wystarczy,by ten zdawało by się ugaszony ogień uczuć wzniecić na nowo. Jako dojrzałości emocjonalnie mogą spróbować podjąć ważny dialog. Lecz życie to także splot nieoczekiwanych zdarzeń, które z jednej strony są śmiertelną pułapką. Ale istnieje także druga strona medalu... ❤️‍🩹Cudowna,nieprzewidywalna i niezwykle wzruszająca opowieść o odnalezieniu ponownej drogi do domu. Bohaterów los szczególnie doświadcza. Razem z nimi czułam strach, bezradność i momentami zwątpienie. To na moich oczach ponownie poruszali swoje bolączki i traumy. Co prawda ta podróż z nimi nie była łatwa,ale jednocześnie piękna. ❤️‍🩹Na drugiej grafice widnieje fragment powieści. Przeczytaj go. Więcej słów nie potrzeba...
Zaczytana - awatar Zaczytana
oceniła na101 rok temu
Władca gniewu Ana Huang
Władca gniewu
Ana Huang
"- A myślisz, że mnie znasz? - Lubię myśleć, że tak." Ostatnio nadrabiałam trochę "starszych" romansów i odnoszę wrażenie, że są schematyczne, że to aż smutne. Jakby ktoś zapomniał o tym, że poza wzajemnym nienawidzeniem się, czy wzdychaniem do siebie przydałaby się jakaś akcja, która zainteresuje czytelnika 🫣 Dzisiaj kilka słów o Władcy Gniewu, czyli historii o tym, że wystarczy odpowiednia osoba i wystarczająco dużo czasu, żeby dotrzeć do serca nawet największego twardziela. Każde z nich miało zupełnie inne plany na życie, połączeni przez układ, musieli nauczyć się żyć obok siebie, jednak szybko okazało się, że nie potrafią być wobec siebie zupełnie obojętni. To romans z tych bardzo klasycznych, on potężny i niedostępny emocjonalnie, ona wychowana na idealną żonę, spełnia wolę rodziców, bo uważa, że jest im to winna. Przyjemnie było jednak obserwować, jak oboje zmieniają się pod swoim wpływem, Dante powoli miękł, Vivian zaczynała rozumieć, że jest wartościowa bez względu na to, co sądzą o niej rodzice. To przyjemna historia, chociaż niezbyt zaskakująca. Relacja rozwija się powoli, jak przystało na slow burn, między chamskie docinki wkrada się odrobina flirtu, między obojętne slojrzenia - trochę zazdrości i cyk. Chociaż nikt (poza czytelnikami) się tego nie spodziewał, pozostaje przywiązanie, do którego żadne z nich nie chce się przyznać. Dramka jak to dramka, najbardziej klasyczna w przypadku aranżowanego małżeństwa, ale dająca do myślenia bohaterom. Książkę czyta się szybko, są momenty, które bawią i rozczulają. Jestem fanką tych chwil, kiedy oboje ściągali maski przygotowane dla świata i zwyczajnie byli sobą. Cieszę się, że Vivian miała siłę, aby postawić się rodzicom. Doceniam postaci poboczne, zawsze wprowadzają trochę humoru do sztywnego życia głównych bohaterów. Jeśli lubicie pióro autorki i macie ochotę na bardzo klasyczny romans - łapcie śmiało. A ja lecę dalej z tą serią, bo podobno gdzieś mam spotkać Chuck'a Bass'a 🔥
Book_besties__ - awatar Book_besties__
ocenił na82 miesiące temu
To, co zostaje w nas na zawsze Lucy Score
To, co zostaje w nas na zawsze
Lucy Score
Naomi w iście filmowym stylu ucieka sprzed ołtarza i ląduje w Knockemout. Przybywa tam, by pomóc swojej siostrze bliźniaczce, Tinie. Jakby tego było mało, Naomi dowiaduje się o istnieniu swojej jedenastoletniej siostrzenicy, Waylay, którą musi się zaopiekować. Niestety, moją największą bolączką w tej historii stał się Knox. Trudno mi przymknąć oko na postać, która w moim odczuciu po prostu położyła całą opowieść. Knox wykracza daleko poza ramy książkowego gbura, zachowywał się po prostu chamsko i bywał werbalnie agresywny wobec głównej bohaterki. Szczególnie irytował mnie fakt, że mowa o dojrzałym, czterdziestoletnim mężczyźnie. W tym wieku można by oczekiwać stabilności emocjonalnej, tymczasem on zachowywał się irracjonalnie i nie potrafił nad sobą panować. Psuło mi to całą przyjemność z lektury. I nie dziwię się, że całe otoczenie wytykało mu bycie idiotą. Najbardziej zirytowało mnie jednak to, jak łatwo Naomi mu to wszystko wybaczyła. Naomi, która przez całą powieść uczyła się asertywności i szacunku do samej siebie, nagle wybaczyła mu wszystko w sekundę. Jeśli autorka już zdecydowała się na ten ruch, który poróżnił bohaterów, niech to ma realne przełożenie na fabułę. Jako czytelniczka chciałam zobaczyć, jak bohater realnie walczy o odzyskanie zaufania, jak stara się naprawić błędy i udowadnia, że wyciągnął z nich jakąkolwiek lekcję. Tutaj tego zabrakło. Nie można zapomnieć o wątku jedenastoletniej Waylay. Obserwowanie, jak Naomi buduje więź z siostrzenicą po latach zaniedbań, jakich dziewczynka doznała od matki, było wzruszające i chwytało za serce. Mimo tych wszystkich gorzkich słów na temat zakończenia i moich zastrzeżeń do głównego bohatera, książka mi się całkiem podobała. Początek był znacznie bardziej obiecujący. Miałam nadzieję na dojrzałe zwieńczenie historii, która aspirowała do bycia czymś więcej. Natomiast będę czytać dalej tę serię. Do samego końca miałam nadzieję, że wkroczy do akcji drugi brat 😆
ztejstronyksiazka - awatar ztejstronyksiazka
oceniła na722 dni temu
Love, Theoretically Ali Hazelwood
Love, Theoretically
Ali Hazelwood
To jedna z tych książek, które czyta się jednym tchem… ale jednocześnie ma się w głowie: „czekaj, ja już to gdzieś widziałam”. Zacznijmy od plusów, bo serio – to jest bardzo przyjemna historia. Relacja Elsie i Jacka robi robotę. Ich dynamika, dialogi, to powolne przechodzenie od niechęci do czegoś więcej – totalnie wciąga. To jest ten typ książki, przy której się uśmiechasz i nie chcesz odkładać, bo „jeszcze jeden rozdział” zamienia się w połowę książki. I muszę to powiedzieć wprost – ja im naprawdę kibicowałam. To była taka relacja, w którą łatwo się zaangażować i którą chce się „dowiezienia” do końca. Bardzo podobał mi się też motyw podwójnego życia Elsie – to, jak dopasowuje się do innych i trochę gubi siebie po drodze. I co ważne: nie miałam z nią takiego problemu jak z Olive z „The Love Hypothesis”. Tam jej infantylność momentami mnie strasznie irytowała… a tutaj Elsie, mimo swoich niepewności, była dla mnie dużo bardziej do zniesienia, bardziej „ludzka”. Sympatyzowałam z nią, bo odnajdowalam w niej trochę siebie sprzed lat. O moim życiu też można byłoby nakręcić slapstickową tragikomedię. I też lubię proste historie romantyczne z wyrazistymi bohaterami i przerysowaną fabułą. I też męczą mnie randki z pytaniami "Którego Teletubisia lubisz najbardziej? ". A skoro już o Olive mowa – jej cameo (razem z Adamem!) na imprezie to był dla mnie totalny highlight. I serio, mam wrażenie, że ona tam jest już zupełnie inną osobą – dojrzalszą, bardziej pewną siebie, taką… po prostu fajną. Duży plus za ten smaczek. No i klimat akademicki – dla mnie ekstra, ale tu wchodzi też mój bias. Jako naukowiec totalnie kupuję wszystkie opisy laboratoriów, realiów pracy na uczelni i tego, jak wygląda robienie nauki w USA. Jasne, u nas jest trochę inaczej, ale pewne schematy są zaskakująco uniwersalne – i czytanie o tym sprawiało mi ogromną frajdę. Nawet w grubo przerysowanych mejlach od studentów widziałam coś, co dzieje się naprawdę i z czego robi się trend. ALE. Nie da się nie zauważyć, że to jest bardzo schematyczne. Jeśli czytaliście coś wcześniej autorki, to dokładnie wiecie, co dostaniecie: on zakochany pierwszy, ona niepewna, on cierpliwy, ona trochę zagubiona… i wszystko zmierza dokładnie tam, gdzie się spodziewacie. Przez to fabuła jest dość przewidywalna. Nie ma tu większych zaskoczeń ani momentu „wow”. To bardziej comfort read niż coś, co zostaje na długo. Elsie – mimo że bardziej „moja” niż Olive – też momentami mnie męczyła tym, jak długo nie widzi oczywistych rzeczy. Podsumowując: bardzo wciągająca, bardzo przyjemna i totalnie „moja klimatycznie” książka, ale jednocześnie bezpieczna i trochę powtarzalna. Taki typowy Hazelwood vibe – czyta się świetnie, kibicuje się bohaterom, ale raczej nie jest to historia, która rozwala system. Czy tylko ja lubię te schematy… mimo że wiem dokładnie, jak się skończą?
zaczytanabooklover - awatar zaczytanabooklover
ocenił na72 dni temu
Miłość i inne słowa Christina Lauren
Miłość i inne słowa
Christina Lauren
Ta książka wywarła na mnie ogromny wpływ po tym, jak przeczytałam już „Nazywam się” Chanel Miller. Albo proszę, przeczytajcie „Nazywam się” zaraz po niej. To była historia, od której nie mogłam się oderwać — trzymała mnie do późna w nocy, bo musiałam dowiedzieć się, co się z nimi stało. Poruszyła we mnie nostalgiczną strunę i przywołała wspomnienia z dzieciństwa. Ale problem w tym, że zakończenie było tak niepokojące! Elliot został właściwie zgwałcony! Uprawiał seks z niewłaściwą osobą, nie będąc w stanie powiedzieć „nie”. Brzmiało to podobnie do historii Chanel Miller. Tylko że tym razem przydarzyło się to mężczyźnie. Wiem, że to fikcja, ale moje emocje były prawdziwe. Moja pierwsza myśl była: „O mój Boże, co za dupek! Zasłużyłeś na te 11 lat milczenia, Elliot! Przez ciebie jej ojciec zmarł, a ona została złamana! To twoja odpowiedzialność! Jeśli tak bardzo ją kochałeś, to dlaczego poszedłeś na tę imprezę, upiłeś się i dopuściłeś do tego…!” A potem obudziłam się w nocy i poczułam taki wstyd. Przypomniałam sobie „Nazywam się” i walkę Chanel o sprawiedliwość, i zrobiło mi się strasznie przykro z powodu Elliota. Przepraszam za to. I dziękuję tej książce, że pokazała mi tę rysę w moim sposobie myślenia. Co za przebudzenie! Poza tym uwielbiałam niektóre cytaty i metafory. Ich chemia była świetnie opisana. Kocham tę książkę!
al.stepienc412 - awatar al.stepienc412
ocenił na1029 dni temu
Poważny i nieromantyczna Ashley Poston
Poważny i nieromantyczna
Ashley Poston
Florence Day to ghostwriterka znanej i poczytnej autorki romansów. Pod wpływem osobistych perypetii i złamanego serca dziewczyna kompletnie straciła wiarę w miłość, a ta strata sprawiła, że Florence nie jest w stanie dokończyć książki. Jej nowy redaktor - de facto mega seksowny redaktor - podaje jej niewykonalny deadline. Dziewczyna zaczęła już godzić się z tym, że ją po prostu zwolnią. Ale los nie mógł być gorszy! Śmierć ukochanego ojca to kolejny cios. Florence wraca do rodzinnego miasteczka, w którym rodzina dziewczyny prowadzi firmę pogrzebową.⌛️ Cała rodzinka ma więc olbrzymi dystans zarówno do śmierci jak i umarłych. Dodatkowo Florence i jej tata dzieli pewnien szczególny dar - widzieli duchy, które miały niedokończone sprawy. Wielkim zdziwieniem dla Florence okazuje się nagłe pojawienie się przy niej Benjego - przystojnego redaktora, który sam jest duchem. To spotkanie ma wielkie znaczenie. Ponieważ Benji pomaga Florence odzyskać wenę i wiarę w prawdziwe i szczere uczucia, a Florence próbuje Benowi odkryć jego "niewyjaśnioną" sprawę. Czy mogą uratować się nawzajem ?! Książka jest niezwykle urocza i piękna w taki delikatny sposób. Czasem jest zabawna, czasem mega wzruszająca. Pokazuje wspaniałe relacje rodzinne, niespodziewaną miłość i małomiasteczkową społeczność. Autorka też świetnie opisuje targające główną bohaterką emocję. Jest naprawdę dobra. Polecam z całego serduszka. ❤️ I jeden z moich ulubionych cytatów ;) O bliskości i intymności. Cudo. "Kochanie się i tworzenie historii były sobie bardzo bliskie. Bezbronni i zaciekawieni podróżujecie przez pejzaże swoich ciał,  ucząc sie, opowiadając historie każdym gestem i każdym dzwiękiem. Każdy pocałunek jest kropką, westchnienie przecinkiem (...)"
Pcheleczka92 - awatar Pcheleczka92
ocenił na827 dni temu
The Long Game Elena Armas
The Long Game
Elena Armas
„The long game”, czyli romans z bramkarzem w roli głównej. Historia o dwójce ludzi uciekających przed swoją przeszłością z nadzieją na nową przyszłość ♥️ Za mną już trzy książki Eleny Armas i znowu się powtórzę: TO JEST KRÓLOWA SLOW BURNÓW! To jak ona buduje napięcie w tych książkach to po prostu chef’s kiss 💋 Adalyn przyjeżdża do małej wioski po incydencie w Miami. Zaatakowała bowiem maskotkę drużyny, a jej ojciec zamiast ją wesprzeć, to wysyła do jakiejś dziury…Tam niefortunnie prawie przejeżdża Camerona, który ukrywa się przed światem. Czy ja muszę wspominać, że Cameron to przystojny i znany bramkarz? Nie? Okej 🙂‍↔️ Ich relacja od samego początku iskrzy. Nie mogą się porozumieć. Adalyn jest dumna i nie chce, żeby ktoś zobaczył jej słabości. Cameron z kolei jest uparty. Z czasem jednak zaczynają ze sobą współpracować, a wiadomo jak to bywa - pojawiają się uczucia 😁 Razem trenują ligę małych Zielonych Wojowniczek, piłkarek nożnych, które wnoszą niesamowicie dużo radości do życia każdego w Green Oak. Jedna dziewczynka szczególnie zapadła mi w pamięć - Maria - uwielbiała przekręcać imię Camerona i robiła to w tak zabawny sposób, że często uśmiech sam wychodził mi na twarz 🤣 No i są kozy! Jedna ślepa, ale kochana 🥹 Podobało mi się bardzo to, jak Adalyn w końcu otworzyła się na życie i zrozumiała, że nie w niej leży problem, a w ludziach którzy ją otaczają. Cameron to zauważył i starał się ze wszystkich sił sprawić, aby Adalyn uwierzyła w siebie. Wynosił ją na piedestał, traktował jak prawdziwą kobietę i przede wszystkim się nią zaopiekował tak, jak nikt inny do tej pory nie potrafił. Cameron też dużo zrozumiał i w końcu odrzucił swoje obawy na bok. To jest po prostu przyjemny romans w pięknym otoczeniu. Mała społeczność, przyjaźń, królująca wszechobecna radość i szczęście. Powoli dojrzewająca miłość i ten SLOW BURN (o mamo ten slow burn! 🤩) sprawiły, że ja się zakochałam! Na koniec jest taki tyci plot twist, którego serio się nie spodziewałam, ale nawet na dobre wyszło, bo miło się czasem zaskoczyć 🙃 Elena jest w mojej topce autorek romansów, zaraz obok Elsie i Lauren. Polecam, pa! 💋
ksiezycowabiblioteka - awatar ksiezycowabiblioteka
oceniła na61 miesiąc temu

Cytaty z książki To, co skrywamy przed światem

Więcej

Odsłonięcie swoich wrażliwych punktów nie jest oznaką słabości. Raczej daje wszystkim do zrozumienia, że ufasz swojej sile. Wiesz, że zniesiesz każdy ból. To właśnie siła w najczystszej postaci.

Odsłonięcie swoich wrażliwych punktów nie jest oznaką słabości. Raczej daje wszystkim do zrozumienia, że ufasz swojej sile. Wiesz, że zniesi...

Rozwiń
Lucy Score To, co skrywamy przed światem Zobacz więcej

- Czasami nie warto rozważać wszystkich za i przeciw. Bywa, że odpowiedź nasuwa się sama.

- Czasami nie warto rozważać wszystkich za i przeciw. Bywa, że odpowiedź nasuwa się sama.

Lucy Score To, co skrywamy przed światem Zobacz więcej

Czasami nie warto rozważać wszystkich za i przeciw. Bywa, że odpowiedź nasuwa się sama.

Czasami nie warto rozważać wszystkich za i przeciw. Bywa, że odpowiedź nasuwa się sama.

Lucy Score To, co skrywamy przed światem Zobacz więcej
Więcej