Dom z piasku i mgły

Okładka książki Dom z piasku i mgły autorstwa Andre Dubus III
Okładka książki Dom z piasku i mgły autorstwa Andre Dubus III
Andre Dubus III Wydawnictwo: Muza Ekranizacje: Dom z piasku i mgły (2005) Seria: Galeria literatura piękna
248 str. 4 godz. 8 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Galeria
Tytuł oryginału:
House of sand and fog
Data wydania:
2002-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2000-01-01
Liczba stron:
248
Czas czytania
4 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
837319133X
Tłumacz:
Mirosław P. Jabłoński
Ekranizacje:
Dom z piasku i mgły (2005)
Jest to historia rodziny irańskich emigrantów, którzy po obaleniu reżimu szacha Rezy Pahlaviego i dramatycznej ucieczce z Teheranu chcą zaznać spokoju i dobrobytu w nowej ojczyźnie. Massoud Behrani, pułkownik wojsk szacha, pragnie, aby jego rodzina zajmowała pozycję społeczną podobną do tej w Iranie i ma na to środki przeszmuglowane z narażeniem życia.
Ma też pracę, ale jego najbliżsi nie mają pojęcia, że jest śmieciarzem i ekspedientem. Kiedy topnieją zasoby wywiezione z Iranu. Behrani stawia wszystko na jedną kartę. Za ostatnie dolary kupuje na licytacji dom. To będzie dom jego marzeń, początek nowego życia w dostatku. Jednak los okrutnie z niego zakpi....
Średnia ocen
7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dom z piasku i mgły w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dom z piasku i mgły

Średnia ocen
7,0 / 10
94 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Dom z piasku i mgły

avatar
7702
7680

Na półkach:

Nie zainteresowała mnie.

Nie zainteresowała mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
77
25

Na półkach:

Dobrze napisana, z dopracowaną charakterystyką głównych postaci. Czytało się szybko i z zainteresowaniem. Koniec mnie zaskoczył i jednocześnie wywarł duże wrażenie.
Książka nietuzinkowa, inna.
Polecam

Dobrze napisana, z dopracowaną charakterystyką głównych postaci. Czytało się szybko i z zainteresowaniem. Koniec mnie zaskoczył i jednocześnie wywarł duże wrażenie.
Książka nietuzinkowa, inna.
Polecam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
22
9

Na półkach:

Opowiedziana w tej książce historia to dla mnie mistrzostwo.Bardzo mnie wciągnęła.Dla mnie Zaskakująca i na pewno nie nudna.Film też świetny.

Opowiedziana w tej książce historia to dla mnie mistrzostwo.Bardzo mnie wciągnęła.Dla mnie Zaskakująca i na pewno nie nudna.Film też świetny.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

283 użytkowników ma tytuł Dom z piasku i mgły na półkach głównych
  • 169
  • 114
50 użytkowników ma tytuł Dom z piasku i mgły na półkach dodatkowych
  • 31
  • 5
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Dom z piasku i mgły

Inne książki autora

Czytelnicy Dom z piasku i mgły przeczytali również

Wariatki Chantal Delsol
Wariatki
Chantal Delsol
Czasami tak bywa. Czasami napotykamy na swojej drodze istotę wyjątkową, tak piękną, że aż stajemy w miejscu i odwracamy za nią głowę. Kompletnie nam w niej zawróciła. Ale później, kiedy zaczynamy ją lepiej poznawać, okazuje się, że poza atrakcyjną powłoką ma też wady. I to takie, które sprawiają, że przestaje nam się tak bardzo podobać. Choć wizualnie wciąż jest piękna, zwyczajnie już nas nie interesuje. Czasami tak bywa. Tak właśnie stało się z tą książką. Skusiła mnie tytułem, opisem z przodu („Opowieść o kobietach obdarzonych szczyptą szaleństwa”) oraz treścią na tylnej okładce. Być może moje rozczarowanie jest tak duże, bo nastawiałam się na historię odważnych, niezależnych kobiet, które nie boją się sięgać po swoje mimo trudności, kłód rzucanych pod nogi przez czasy, patriarchat etc. A wyszło... No, nie do końca tak, jak sobie wyobrażałam. Fabuła „Wariatek” jest prowadzona niespiesznie. Czuć dystans, jakby była pokryta kurzem. Trochę mi się przez to kojarzy z japońskimi dziełami, z którymi miałam kontakt, ale nie chciałabym nikogo wprowadzać w błąd tą sugestią. Po prostu... tak mi się kojarzy. Ale nie dziwne, wszak to opowieść o życiu kilku kobiet z jednej rodziny. Zaczyna się w czasach okołowojennych, od prababki. A nawet praprababki, gdyby się uprzeć. Na początku byłam zachwycona. Urzekła mnie postać Julii, która powoli, spokojnie, w bardzo przemyślany sposób wydzierała swoje życie z ram ustalonych przez rodzinę. Robiła to skutecznie, na tyle, na ile mogła. Nawet w dojrzałym wieku musiała pogodzić się z tym, że jako (tylko) kobieta ciągle jest na gorszej pozycji. Przykład? Nie mogła dostać rodzinnego obrazu w ramach spadku, bo tego typu pamiątki dziedziczą wyłącznie mężczyźni. A ona, pomimo upływu lat, wciąż była na cenzurowanym za to, że odważyła się kiedyś żyć inaczej. Początek poświęcony Julii mnie oczarował (i zasmucił, ale takie były czasy). Za to kolejne bohaterki budziły coraz większy grymas na mojej twarzy. Albo ustępowały miejsca mniej zdolnym i bardzo zakompleksionym przez to mężom, albo zwracały uwagę na osobniki, które powinny mieć nad głową wielki czerwony neon „Uciekaj od niego!” Najbardziej drażniły mnie chyba te, którym nie zależało. Na swoim szczęściu, na swoim talencie, na niczym. Kompletnie ich nie rozumiałam. Męscy bohaterowie, którzy przewinęli się przez „Wariatki”, byli za mało albo za bardzo. Wpisani (wręcz wdrukowani) w konwenanse, żywcem wyjęci z szablonu albo rozedrgani, uciekający przed życiem, niedostosowani. Nawet jeśli kochali, to z daleka – bo proza życia zabija namiętność. Zaczynałam urzeczona, a kończyłam, żeby doczytać. Jednocześnie chcę podkreślić, że cały czas uważam dzieło Chantal Delsol za kawał dobrej literatury. Jest pięknie pisane, choć trochę niedzisiejszo, więc nie każdemu będzie odpowiadać. Po prostu... to przystojny mężczyzna, który zawrócił mi w głowie, a później zniechęcił charakterem.
KenG - awatar KenG
ocenił na73 lata temu
Znamię Nancy Huston
Znamię
Nancy Huston
Próbuję ubrać w słowa emocje, które wywołała lektura "Znamienia" i każda kolejna myśl wydaje się być bardziej banalna od poprzedniej. Nancy Huston zabiera czytelnika w podróż w czasie i w przestrzeni, podróż, w której przewodnikami, powoli odsłaniającymi kolejne elementy trudnej układanki, są sześcioletnie dzieci, Solomon, Randall, Sadie i Kristina. Wśród niedopowiedzeń, szczątkowych informacji, spraw, których nie obejmuje umysł kilkulatka, majaczy historia rodziny naznaczonej traumą. Kolejne pokolenia na swój sposób radzą sobie z brzemieniem przeszłości, które odciska piętno na relacjach między członkami rodziny, pokazując, że zarówno silne przeżycia, jak i błahe zdarzenia mogą w istotny sposób wpłynąć na dalsze losy i światopogląd człowieka. Tytułowe znamię jest zarówno genetycznie dziedziczonym łącznikiem między prababką, babką, ojcem i synem, jak i - paradoksalnie - fizyczną reprezentacją międzypokoleniowego rozdźwięku (co zresztą zdaje się potwierdzać angielski tytuł powieści). Z pewnością jest to lektura trudna, żeby nie powiedzieć niewygodna, wsącza się w strefę komfortu czytelnika i zaczyna coraz bardziej uwierać, kłuć w oczy, jak ten okrągły ciemny pieprzyk niepasujący do otaczającej go gładkiej, jasnej skóry. Do oceny rewelacyjnej daję małego minusa, bo momentami nachodziły mnie wątpliwości co do tego, czy brakujące przecinki to celowy zabieg artystyczny mający uwiarygodnić narrację sześciolatków, czy może jakieś niedopatrzenie korektora, sprawiające, że przecinki - niczym niesforne chochliki - pojawiały się tam, gdzie chciały.
Agnieszka A - awatar Agnieszka A
oceniła na87 lat temu
Prochy Angeli Frank McCourt
Prochy Angeli
Frank McCourt
Czasem zdarza nam się otworzyć pełną lodówkę i stwierdzić, że nie ma w niej nic do jedzenia. Lektura tej książki sprawia, że takie słowa więzną w gardle. „Prochy Angeli” uświadamiają, czym jest absolutny, obezwładniający głód. Ta uhonorowana Nagrodą Pulitzera autobiografia Franka McCourta (którą wielu z Was może kojarzyć ze świetnego filmu Alana Parkera) to historia, która dosłownie rozjeżdża emocjonalnie. Zaczyna się i kończy w Nowym Jorku, ale jej najbardziej mroczne i bolesne serce bije w Irlandii. W spowitym deszczem „Limerick, szarym mieście z rzeką, która zabija”. Największą siłą tej powieści i powodem, dla którego tak mocno uderza ona w czytelnika, jest narracja. Cały ten koszmar nędzy, brudu i śmierci rodzeństwa obserwujemy z perspektywy małego Franka. To sprawia, że w książce jest mnóstwo dziecięcej naiwności i specyficznego humoru, który potęguje tylko nasz smutek. Frank nie rozumie do końca świata dorosłych, a oni nie są chętni, by mu go tłumaczyć, ale doskonale czuje szyderstwa rówieśników, drzwi zamykane przed nosem i przede wszystkim nieustannie czuje głód. Podczas czytania nie sposób nie odczuwać ogromnego współczucia, ale też czystej wściekłości. Trudno spokojnie czytać o ojcu, który objawia się jako człowiek wręcz karykaturalnie słaby. To przerażający obraz alkoholika, dla którego własna urażona duma i kolejny kufel piwa są ważniejsze niż śmierć głodowa własnych dzieci. Nie ma go, gdy matka, tytułowa Angela, zapada na zapalenie płuc. Nie ma go, gdy rodzina musi kraść jedzenie i opał, by przetrwać, ani gdy doprowadzona na skraj rozpaczy matka musi iść żebrać. Jest za to pierwszy, by przepić pieniądze podarowane na chrzciny własnego dziecka. Ta historia pokazuje, że człowiek potrafi przetrwać niewyobrażalne. Że tam, gdzie wyziera tylko wszechobecny mrok i beznadzieja, tli się wola życia. Ale nie każdy ma tyle siły. Frank musi dorosnąć błyskawicznie, by przetrwać tam, gdzie poddał się jego ojciec… Powieść genialnie pokazuje, jak dorastanie w skrajnym ubóstwie i niesamowicie surowym, katolickim i krytycznym otoczeniu, na zawsze naznacza poczucie własnej wartości i rodzi koszmarne wyrzuty sumienia. Ale nawet w najczarniejszej rozpaczy ludzki umysł potrafi znaleźć ułamek absurdu i uśmiechu, by po prostu nie zwariować. Ta historia ma w sobie przejmujący ból, ale kończy się promykiem nadziei, gdy dziewiętnastoletni Frank w końcu dopływa z powrotem do Ameryki. Powiecie, że zdradzam zakończenie? To nie ono jest tu ważne, a droga, którą Frank musiał przejść, by tu dotrzeć. Przejść w mróz, ulewę, w rozwalających się butach i bez „ani jednej rękawiczki”. Ta powieść pozbawia powodów do codziennych narzekań i zostawia trwały ślad w sercu. Nigdy jej nie zapomnicie, gwarantuję. To arcydzieło.
czytanienaplatanie - awatar czytanienaplatanie
ocenił na102 dni temu
Kolory miłości Preethi Nair
Kolory miłości
Preethi Nair
Preethi Nair zapamiętałam ze "Stu odcieni bieli" - pięknej historii matki i córki, przyjaźni, nadziei, miłości i więziach rodzinnych. Tak zauroczyła mnie ta książką, że gdy ujrzałam "Kolory miłości" tejże autorki, mimo dosyć tandetnego tytułu, kupiłam je bez mrugnięcia okiem. Czy było warto? Myślę, że tak, warto było przeczytać kolejną wymyślaną przez P. Nair historię. Główną bohaterką jest Nina, dwudziestosiedmioletnia prawniczka, mieszkająca z rodzicami o bardzo konserwatywnych poglądach. Jako Hindusi-imigranci, musieli pracować dwa razy ciężej, by móc zapewnić córce godny los w zachodnim świecie. Ojciec - kierowca autobusów - codziennie rozsiada się w wielkim skórzanym fotelu i czeka, aż żona poda mu ciepły posiłek, gazetę i kapcie. Mama - tradycyjna pani domu, której królestwem jest kuchnia, ulubionym strojem sari, a najlepszym zajęciem poszukiwanie męża dla ukochanej córki. Nina jednak nie jest taka jak jej rodzice. Wychowała się w kulturze zachodu i nie w głowie jej aranżowane małżeństwa, noszenie sari czy inne tradycje kraju pochodzenia. Zgodnie z wolą taty jest prawnikiem agencji artystycznej, lecz jej wielkim marzeniem jest malarstwo. Talent do malowania wykazywała od najmłodszych lat, niestety zdaniem ojca nie był to zawód, lecz dziwne i nie dające żadnych pieniędzy widzimisię. Nina spotyka się z Jeanem, Anglikiem o francuskich korzeniach, który przed wyjazdem służbowym oświadczył jej się. Tylko jak ona ma powiedzieć o tym rodzicom? Przecież wyrzucili z domu jej starszą siostrę właśnie za związek z Anglikiem. Ona nie może im tego zrobić... Tylko dlaczego ma cierpieć z powodu uprzedzeń rodziców? Postanawia przyjąć oświadczyny, a następnie przyznać się do wszystkiego rodzinie. Zanim jednak powie: tak, zrobi ukochanemu niespodziankę i przygotuje kolację (mimo, że nie potrafi gotować). Gdy wchodzi do jego mieszkania, czeka na nią niezbyt miła niespodzianka - ta druga, o której nic nie wiedziała. Od tego momentu świat się wali. Nina pod wpływem emocji rezygnuje z pracy, spotyka guru, który zamiast jej pomóc, jeszcze bardziej rujnuje dotychczasowe życie. Tego już za wiele! Najlepszym wyjściem będzie pogodzenie się z losem, zgoda na aranżowane małżeństwo, życie w harmonii i spokoju u boku księgowego z dobrej rodziny. Nina nie mogła powiedzieć rodzicom o utracie pracy, musiała więc zająć czymś wolny czas. Zrządzeniem losu spotkała młodą malarkę, która wyjeżdżając do Australii postanowiła wynająć swoją pracownię na kilka miesięcy. W sam raz na ustabilizowanie emocji i realizację marzeń, choćby miało to trwać zaledwie trzy miesiące. W ten sposób tajemnica goni tajemnicę. Nina nie ma nikogo, komu mogłaby zwierzyć się ze swych problemów, więc oddaje wszystkie emocje na płótnach. Jak się wkrótce okaże dzięki temu zupełnie zmieni swoje życie, ale to, co spotka ją po drodze przejdzie jej najśmielsze oczekiwania, a jednocześnie spowoduje lawinę kłopotów. Zainteresowała was ta historia? To koniecznie sięgnijcie po książkę. czyta się ją w mgnieniu oka. Wciąga strasznie. W ostatnim dniu lektury musiałam wyszukiwać najrozmaitsze wymówki, by znaleźć chwilę na dokończenie książki, po prostu nie mogłam się od niej oderwać. Nie jest to wielkie dzieło literackie, raczej komedia romantyczna lub obyczajowa. Akcja toczy się w szybkim tempie i utrzymuje napięcie od początku do końca. Co prawda spodziewałam się ciekawszego zakończenia, ale najgorzej się nie skończyło. Czytając książkę wciąż miałam wrażenie, że oglądam film. Według mnie jest to wspaniały pomysł na adaptację i dziwię się, że jeszcze takowej nie stworzyli. Historia trochę kojarzy mi się z filmem "Diabeł ubiera się u Prady", choć główny wątek oczywiście znacznie odbiega od niego. Dziwi was pewnie, dlaczego polski tytuł książki to "Kolory miłości". Mnie też to dziwi, gdyż miłość pojawia się co prawda, ale nie w takiej ilości, by zdominowała opowieść. W oryginale autorce chodziło raczej o zwrócenie uwagi na kolory, bo one dominują w książce. "Beyond Indigo" czyli "Poza indygo" to nawiązanie do odcienia niebieskiego, który bardzo często wykorzystywany jest przez Ninę w tworzeniu jej obrazów, a więc i w odzwierciedlaniu emocji, które w niej tkwią. Jedną z tych emocji jest oczywiście miłość, ale nie jedyną. Co by nie było, polecam serdecznie tę lekturę. Zaliczam ją do łatwych, lekkich i przyjemnych. Sama chciałabym przeżyć taką przygodę.
Paideia - awatar Paideia
oceniła na715 lat temu
Brick Lane Monica Ali
Brick Lane
Monica Ali
Nazneen, dziewczyna z bengalskiej wioski zostaje przez ojca wydana za mąż za starszego o dwadzieścia lat Indusa, żyjącego w Londynie. Zamknięta w czterech ścianach, nie znająca ani słowa po angielsku Nazneen czuje się w Londynie zagubiona. Tęskni za Hasiną, siostrą, która uciekłszy z domu z mężczyzną, nie radzi sobie w stolicy Bangladeszu Dhakce. Mąż - w jej oczach wiekowy grubas, który lubi ją pouczać - budzi w niej obrzydzenie. Czas i narodziny córek - Shahany i Bibi - pomagają jej oswoić się z Anglią, znaleźć swoje miejsce i pracę w muzułmańskiej dzielnicy Londynu. Rosnący w niej spokój burzy pojawienie się młodziutkiego Karima... W swoim czasie w studyjnym kinie (tylko trzy osoby na widowni) poruszona obejrzałam historię Nazneen na ekranie. Stąd zaciekawienie powieścią. Monica Ali napisała ją zabawnym, obrazowym językiem. Widzę przed sobą to chwytające za serce piękno ziemi bengalskiej - zieleń ryżowisk, brąz bawołów, klucze ptaków na niebie - to to brzydotę obłupanych, obdrapanych z farby mieszkań bagladeskiej dzielnicy Londynu. Podobnie przed moimi oczyma przesuwa się sugestywnie odmalowana plejada bohaterów: dojrzewająca w swej kobiecości Nazveen, jej mąż filozof-nieudacznik Chanu, nieszczęśliwy w małżeństwie dr...wyzwolona dzięki śmierci męża przyjaciółka Razia i dzieci Nazveen: synek Ruku i córki Shahana i Bibi. Tę opowieść przeżywa się w dwóch płaszczyznach czasowych: obecnego życia emigrantów w Londynie i Bangladeszu wyłanianego z przeszłości mocą wspomnień bohaterki. Często dramatycznych jak historia Makku Pagle, człowieka z parasolem i nosem w książce wyłowionego pewnego dnia ze studni. Ale i zabawnych w obrazach np golibrody pod figowcem, którego miejsce pracy staje się rodzajem klubu dyskusyjnego dla mężczyzn ze wsi. Przyjmują oni jego werdykt w spornych sprawach jako decyzję ostateczną. Bohaterka najbardziej przeżywa historię małżeństwa swoich rodziców, w postaci matki szuka klucza do swojej tożsamości,siebie jako kobiety, matki i zony. Mierząc się z głoszona przez matkę postawą świętej pokory, przyjmowania cierpienia z fatalizmem iw milczeniu. Ale i stawiając przed sobą znak zapytania, jakim jest dla niej ostatni wybór matki - jej pierwszy akt wolności. Czytając tę książkę jesteśmy w Londynie, w zamkniętym świecie muzułmańskich emigrantów - może jak ja znacie go z "Map dla zagubionych kochanków" Nadeema Aslama? - jak i w Bangladesz, poznawanym z niegramatycznych listów ukochanej siostry bohaterki, Hasiny. Ten jawi nam się pod postacią brutalnego świata, w którym przeznaczeniem kobiety niewykształconej i niechronionej przez męża często bywa prostytucja. Trudno się dziwić, ze córki bohaterki wzbraniają się przed wyjazdem do Bangladeszu. To, co dla ich ojca jest powrotem, dla nich jest opuszczeniem tego, co swojskie i wyprawa w obcość, straszącą je perspektywą wczesnego zamążpójścia i brakiem np papieru toaletowego. Decyzja emigracji oznacza jednocześnie decyzje wykorzenienia dzieci z kultury przodków. By żyć w Anglii muszą tu zapuścić korzenie. Pozostając jednocześnie rozdartym, bo nie należąc już do Azji, żyją w Londynie w bangladeskim getcie w dzielnicy, której główną ulicą jest tytułowy Brick Lane. Życie w azjatyckim getcie okazuje się jednak dla głównej bohaterki szansą na zmianę, na niezależność, której brakowałoby jej w ojczyźnie. Książka budzi we mnie refleksje nad tym, skąd przychodzimy, jakie są nasze korzenie, jaki wpływ na nasze związki ma małżeństwo rodziców, w czym chcemy się, jako kobiety upodabniać do naszych, matek, w czym chcemy inaczej wybierać. Uwagę zwraca też zmienność, z jaką możemy widzieć ludzi. Czasem być może nie zauważając zmiany. Z początku mąż budzi w bohaterce obrzydzenie. Pokazywany jest w ten sposób,że dzielimy z nią te uczucia. Z czasem powoli pojawia się w niej zrozumienie dla niego, a wraz ze zrozumieniem, nawet czułość i pewien podziw. Pokrzepiająca zmiana. Inną sprawą jest los emigranta. Jeśli nie znamy tego z własnych doświadczeń, to przeżywamy rozdarcie naszych przyjaciół. Widzimy ich w lecie, w święta, czujemy, jak tęsknią, jak my tęsknimy za nimi. Widzimy ból zostawionych tu czasem rodziców, czasem dzieci, w przypadku bohaterki – siostry. Rozumiejąc, że tam brakuje im tu, a tu tam. I gdzie jest tu, a gdzie tam? Kopia postu na mojej stronie nietylkoindie.pl
Tamanna - awatar Tamanna
oceniła na610 lat temu
Tonąca Ruth Christina Schwarz
Tonąca Ruth
Christina Schwarz
Sięgacie czasem po przypadkowo wypatrzone książki, o których nigdy wcześniej nie słyszeliście❓ W erze Internetu i wszechobecnej reklamy z każdej strony zalewani jesteśmy rekomendacjami i poleceniami dotyczącymi poszczególnych produktów. Wśród nich również tymi dotyczącymi książek. Wydawnictwa promują nowości i podejmują współpracę z twórcami internetowymi. Lista nowości wydawniczych i popularnych książek, o których słyszeliśmy tyle dobrego, staje się tak długa, że brakuje czasu na te „przypadkowe" książki. A szkoda, bo niejednokrotnie są one niegorsze od tych głośnych i wychwalanych pozycji. Ostatnio postanowiłam spontanicznie sięgnąć po właśnie taką „przypadkową" książkę - wypatrzoną na wyprzedaży w Antykwariacie Grochowskim. „Tonąca Ruth" to bardzo oryginalna i ciekawa opowieść o losach dwóch kobiet: Amandy i jej siostrzenicy Ruth, która po śmierci matki przechodzi pod opiekę Amandy. Obie bohaterki to niezwykle ciekawe postacie wykreowane w bardzo nieszablonowy sposób. Powieści nie brakuje ciekawej fabuły. Historia jest pełna napięcia i bardzo angażująca, a autorka w pełni podołała zadaniu wytworzenia określonej atmosfery - bardzo osobliwej, nieco mrocznej i tajemniczej. „Tonąca Ruth" zachwyca również malowniczymi opisami przyrody, które stanowią istotne tło dla akcji powieści. Zarośnięta chaszczami, odludna wyspa, z każdej strony otoczona jeziorem idealnie wpasowuje się w klimat powieści. Podsumowując: książki takie jak ta przypominają mi o tym, że zapomniane i nieznane pozycje to niejednokrotnie świetne powieści, po które warto sięgać. Po więcej recenzji zapraszamy na nasz profil na Instagramie to.co.istotne https://www.instagram.com/to.co.istotne/
ToCoIstotne - awatar ToCoIstotne
ocenił na72 lata temu
Cedry pod śniegiem David Guterson
Cedry pod śniegiem
David Guterson
Na „Cedry pod śniegiem” natknęłam się kiedyś w księgarni i opis mnie zaciekawił. Japończycy w Stanach Zjednoczonych po ataku na Pearl Harbour? No właśnie! Do tej pory nie spotkałam chyba z żadną powieścią traktującą o tych wydarzeniach, tymbardziej pióra amerykańskiego pisarza. Chciałam przekonać się, jak przedstawi ten niechlubny epizod w najnowszej historii Stanów i tym sposobem natrafiłam na naprawdę wciągającą i dobrą lekturę. W 1954 roku, na niewielkiej wyspie San Piedro, gdzie właściwie wszyscy się znają, w dość tajemniczych okolicznościach ginie rybak, Carl Heine. Miejscowy szeryf prowadzi dochodzenie, które prowadzi go do Japończyka urodzonego już na terenie Stanów Zjednoczonych, Kabuo Miyamoto. Człowiek zostaje oskarżony i dochodzi do procesu. Wysłuchując poszczególnych świadków, czytelnik nie tylko ma okazję śledzić kryminalną intrygę, ale poznać społeczność zamieszkującą wyspę. Od wielu już lat zamieszkiwali ją Japończycy, których zachęcała możliwość zarobku przy uprawie i zbiorze truskawek, głównym zajęciem mieszkańców San Piedro, poza rybołóstwem. Obie grupy, Japończycy i Amerykanie, współistniały całkiem zgodnie i choć nie można było mówić o zbytniej integracji, panował względny szacunek i praca układała się pomyślnie. Wszystko zmieniło się w dniu ataku Japończyków na Pearl Harbour, kiedy nawet uważająca się za mieszkańców, a nawet obywateli, japońska społeczność San Piedro została obwiniona za zło tego świata i potraktowana jak zdrajcy. Choć wiele osób, jak na przykład miejscowy dziennikarz, Arthur Chambers, pozostało im życzliwych i próbowało wspierać, strach i agresja Amerykanów doprowadziła do wielu przykrych sytuacji, a ostatecznie Japończycy zostali przewiezieni do specjalnych obozów. Po wojnie wrócili do swych dawnych domów, ale niewiele spraw toczyło się jak dawniej. Przekonał się o tym także Ishmael Chambers, weteran wojny amerykańsko-japońskiej, który przed zostaniem żołnierzem zaprzyjaźnił się i zakochał w ślicznej Hatsuo. Ishmael jako dziennikarz stawia się codziennie na rozprawie o morderstwo i wspomina swój związek z Japonką, dziś żoną oskarżonego… Fabuła jest dość mocno poszatkowana i przedstawia wydarzenia z różnych okresów i z różnych perspektyw. Nie ma w niej jednak chaosu. To bardziej rozmaite obrazki, mozaika, która składa się w spójną całość. Wątek kryminalny jest interesujący, choć intryga nie należy do głównych motywów książki i jest potraktowana dość marginalnie – dużo istnotniejsze jest psychologiczne tło procesu. Choć powieść posiada także wątek miłosny oraz wojenne wspomnienia, jest to przede wszystkim książka psychologiczna, starająca się wniknąć w umysły mieszkańców San Piedro. Porusza problem tożsamości narodowej, który bardzo mnie interesuje, człowieczeństwa, umiejętności wybaczenia sobie samemu i światu, a także poszukiwaniu swojego miejsca. Przedstawia niezwykle trafną refleksję nad wyborami tego, co jest dla nas dobre, rozczarowaniami dorosłego życia. Nie ma w niej sentymentalizmu, ładnie opowiada o uczuciach, a bohaterowie są różnorodni i sprawnie nakreśleni. Najbardziej spodobała mi się sama Hatsuo, silna i odważna młoda kobieta. Guterson wspaniale tworzy klimat sennej wysepki, mroźnego portu i bujnego lasu cedrowego. Język powieści jest prosty, ale na tyle obrazowy, że opisywane miejsca po prostu pojawiają się przed oczami. Autor opisuje swoich bohaterów bez upiększeń, chwilami niemal naturalistycznie. Nie kryje swojego zdania i choć cały proces jest swojego rodzaju rozrachunkiem z całą ówczesną sytuacją, to Amerykanie nie są kreowani na bezmyślnych okrutników – zdarzają się wśród nich jednostki wybitnie dobre i złe, jak wszędzie.
mandżuria - awatar mandżuria
oceniła na715 lat temu

Cytaty z książki Dom z piasku i mgły

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dom z piasku i mgły