rozwińzwiń

Biblia jadowitego drzewa

Okładka książki Biblia jadowitego drzewa autorstwa Barbara Kingsolver
Okładka książki Biblia jadowitego drzewa autorstwa Barbara Kingsolver
Barbara Kingsolver Wydawnictwo: Zysk i S-ka literatura piękna
521 str. 8 godz. 41 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Poisonwood Bible
Data wydania:
2002-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2002-01-01
Liczba stron:
521
Czas czytania
8 godz. 41 min.
Język:
polski
ISBN:
8371508883
Tłumacz:
Tomasz Bieroń
Z okładki:
"Biblia jadowitego drzewa" to historia opowiadana przez żonę i córkę Nathana Prince'a, fanatycznego kaznodziei, który wraz z rodziną wyjeżdża na misję do Konga belgijskiego. Zabierają ze sobą to, co ich zdaniem będzie potrzebne, lecz wkrótce okazuje się, że wszystko, od nasion po Pismo Święte, na afrykańskim gruncie ulega niezwykłym przeobrażeniom. Prince'owie trafiają w sam środek dramatycznych wydarzeń politycznych, które odciskają się niezatartym piętnem na całej rodzinie.
Średnia ocen
7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Biblia jadowitego drzewa w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Biblia jadowitego drzewa



1026 1017

Oceny książki Biblia jadowitego drzewa

Średnia ocen
7,4 / 10
124 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Biblia jadowitego drzewa

avatar
480
65

Na półkach:

'Śpiewamy, a ja zastanawiam się, jakie to nowe, odrażające grzechy popełniamy każdego dnia, trzymając głowy wysoko w uświęconej ciemnocie'.

'Śpiewamy, a ja zastanawiam się, jakie to nowe, odrażające grzechy popełniamy każdego dnia, trzymając głowy wysoko w uświęconej ciemnocie'.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2806
2802

Na półkach: ,

Tytuł odwołuje się do dwuznaczności języka, którym posługują się rodowici mieszkańcy wioski Kilanga. Słowo bangala może znaczyć jadowity, najlepszy lub… no właśnie nie zapisałam sobie a teraz nie mogę sobie przypomnieć. Z pewnością było to znaczenie skrajnie różne od dwóch poprzednich. Zaś samo słowo było przyczyną misjonarskich niepowodzeń głowy rodziny, gdy źle wymawiał zdanie Tata Jezus jest bangla, tubylcy wcale nie byli przekonani, że Pan Jezus jest najlepszy. Czy to świadczy o tym, że język kikongo jest ubogi, czy też różnorodny? Na to pytanie, i nie tylko to, próbują sobie odpowiedzieć bohaterki. Są to cztery dziewczyny, które razem z rodzicami trafiają do Afryki, a konkretnie do Kongo. Ojciec, weteran wojny w Wietnamie, jest misjonarzem i chce kontynuować pracę swoich poprzedników. Opowieść podzielona jest na głosy. Najrzadziej wypowiada się matka dziewcząt, a historie widziane oczami córek przeplatają się ze sobą. Każdy głos, to inny charakter, sposób prowadzenia narracji oraz poglądy. Zabrakło opowieści ojca. Nie poznamy prawdziwych motywów jego zachowań, nie dowiemy się, czy naprawdę był tak nieprzejednany w swych poglądach. Akcja powieści toczy się w latach 1959-1998. Ta druga data jest raczej orientacyjna, oszacowana na podstawie przedstawionych wydarzeń historycznych. Pisarka wplotła w wątek fabularny ważniejsze fakty z dziejów Konga, a następnie Zairu. Co prawda nie powstrzymała się przed komentarzem, lecz o tym, czy się z pisarką zgodzić każdy czytelnik sam zadecyduje. Nie da się jednakże ukryć, że pewien amerykocentryzm z kart powieści przebija. A także przekonanie, że Ameryka (tj. Stany Zjednoczone) ma za co świat przepraszać. Powieść czyta się rewelacyjnie. Głównie ze względu na różne style opowieści, które znakomicie ze sobą współgrają. To, co u jednej z dziewcząt jest magiczne, druga przedstawia w całkowicie realistyczny sposób. Każda z nich ma inny pomysł na życie, co przekłada się również na poglądy, którymi zasypują czytelnika. Książka godna uwagi. I polemiki.

Tytuł odwołuje się do dwuznaczności języka, którym posługują się rodowici mieszkańcy wioski Kilanga. Słowo bangala może znaczyć jadowity, najlepszy lub… no właśnie nie zapisałam sobie a teraz nie mogę sobie przypomnieć. Z pewnością było to znaczenie skrajnie różne od dwóch poprzednich. Zaś samo słowo było przyczyną misjonarskich niepowodzeń głowy rodziny, gdy źle wymawiał...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
433
48

Na półkach: ,

Interesująca książka, która skłoniła mnie do różnych przemyśleń na temat kolonializmu. Doceniam przede wszystkim wspaniałą kreację bohaterek-narratorek. Historia rodziny pastora, która przeprowadza się na misję do zapomnianej przez Boga wioski Kilanga w Kongu została opowiedziana własnie z kilku perspektyw - inaczej tę rzeczywistość postrzega mała Ruth-May, niepełnosprawna Ada, czy nastolatka Rachel. Tyczy się to nawet warstwy językowej - Rachel i Ruth- May często popełniają błędy językowe, Ada uwielbia palindromy, a matka dziewcząt - Orleanna - posiada niezwykle bujną wyobraźnię i wyraża się w kwiecisty sposób. Autorka udowodniła, że jest w stanie snuć opowieść w zupełnie różnych stylach (widać to także w innej jej powieści, "Demon Copperhead") i nadal zachować pewną autentyczność.

Nie chcę spojlerować, więc napiszę tylko, że powieść kończy się w zupełnie innym miejscu niż można by się spodziewać. Zakończenie nie następuje w miejscu, w którym większość wątków wydaje się być rozwiązana. W pewien sposób mi się to podobało, chyba głównie dlatego, że zżyłam się z bohaterkami.

Trudno uniknąć mi porównań do "Demona Copperheada", powieści, dzięki której poznałam twórczość tej autorki. Choć tak naprawdę te książki są bardzo różne - zarówno w zakresie tematyki, jak i samej warstwy językowej. Trudno byłoby mi chyba powiedzieć, że napisała je ta sama osoba, gdybym nie widziała nazwiska autorki na okładce. Przyznaję, że "Demon Copperhead" bardziej mnie zaciekawił - być może autorka lepiej pisze o "własnym podwórku", być może z biegiem lat rozwinęła swoje pisarskie umiejętności.

Interesująca książka, która skłoniła mnie do różnych przemyśleń na temat kolonializmu. Doceniam przede wszystkim wspaniałą kreację bohaterek-narratorek. Historia rodziny pastora, która przeprowadza się na misję do zapomnianej przez Boga wioski Kilanga w Kongu została opowiedziana własnie z kilku perspektyw - inaczej tę rzeczywistość postrzega mała Ruth-May, niepełnosprawna...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2165 użytkowników ma tytuł Biblia jadowitego drzewa na półkach głównych
  • 1 674
  • 468
  • 23
156 użytkowników ma tytuł Biblia jadowitego drzewa na półkach dodatkowych
  • 79
  • 21
  • 16
  • 13
  • 12
  • 8
  • 7

Tagi i tematy do książki Biblia jadowitego drzewa

Inne książki autora

Barbara Kingsolver
Barbara Kingsolver
Amerykańska pisarka, poetka i eseistka, z wykształcenia biolog (studiowała na uniwersytetach DePauw i Arizona). Zdobywczyni wielu nagród literackich (m.in. The Orange Prize 2010, National Book Prize of South Africa),nominowana do Nagrody Pulitzera i PEN/Faulkner Award. Członkini zespołu Rock Bottom Remainders, który zakładała wspólnie z Amy Tan i Stephenem Kingiem. Autorka licznych esejów, opowiadań, wierszy oraz ośmiu powieści, m.in. Biblii jadowitego drzewa, Lata namiętności, Odysei i Lotu motyla. Amerykański magazyn „Writer’s Digest” uznał ją za jedną z najważniejszych pisarek XX wieku. W 2010 roku prezydent Bill Clinton wyróżnił Kingsolver prestiżowym medalem National Humanites, najwyższym amerykańskim odznaczeniem za osiągnięcia na polu sztuki i literatury.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Baumgartner Paul Auster
Baumgartner
Paul Auster
"Baumgartner", autorstwa Paula Austera, to książka z gatunku literatury pięknej. Nie bez powodu budzi fascynację na całym świecie. Jest to powieść wzruszająca, melancholijna, spokojna i intymna. Opowiada o żałobie, nadziei i miłości, a także o sile wspomnień. Kameralna i ujmująca. O czym jest książka? Życie profesora Sy Baumgartnera jest wypełnione wspomnieniami ukochanej, zmarłej żony - Annie. Po długim czasie od tragicznego wypadku - mężczyzna nadal przeżywa stratę. Próbuje zapamiętać, jak i pożegnać się z ukochaną osobą. Niestety nie jest to łatwe zadanie. Profesor przywołuje liczne wspomnienia z przeszłości, jednak codzienność była wcześniej wypełniona towarzystwem cudownej żony. Baumgartner próbuje sobie poukładać życie na nowo, ale jego roztargnienie daje się wielokrotnie we znaki. Bohater największą motywacje odczuwa dopiero w czasie pracy, jaki i wtedy, gdy dowiaduje się, że istnieje szansa opublikowania nieznanej dotąd twórczość ukochanej Annie. Co myślę o książce? Lektura ma powolne tempo i jest stonowana. Czytelnik nie znajdzie tutaj szalonych zwrotów akcji. Za to odkryje historię człowieka przeżywającego głęboką stratę i pozna jego uczucia. Osobiście, współczułam głównemu bohaterowi i kibicowałam mu. Nie chciałam, aby profesor Sy się poddał. Bohater książki jest interesującą osobą. To uczony, który próbuje dokończyć swoje dzieło literackie. Przemyślenia Baumgartnera, które śledzi czytelnik, są oryginalne i trafne. Bardzo podobała mi się refleksja o "bólu fantomowym", który towarzyszy stracie - zarówno tej fizycznej ( gdy człowiek staje się okaleczony ),jak i psychicznej/duchowej ( gdy człowiek straci najbliższą osobę ). Właśnie tym filozoficznym stwierdzeniem, autor zrobił na mnie największe wrażenie. "Baumgartner" to kameralna i romantyczna historia. Najbardziej w tekście ujmuje jego intymność. Autor ukazał, że siła miłości, przekracza wszelkie bariery ( także czas ),a ból po stracie wymyka się z definicji. Natomiast pamięć bywa złudna i czasami determinuje nasze dalsze życie. W moim subiektywnym rankingu, oceniam tę książkę na 7,5/10⭐ i serdecznie ją polecam.
nice_2_read_u - awatar nice_2_read_u
ocenił na72 miesiące temu
Płuca Pedro Gunnlaugur Garcia
Płuca
Pedro Gunnlaugur Garcia
"Płuca" to powieść, która całkowicie mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że okaże się aż tak dobra – tak wielowymiarowa i poruszająca. To opowieść, która od pierwszych stron wciąga czytelnika i nie pozwala o sobie zapomnieć jeszcze długo po zamknięciu książki. Historia rozpoczyna się w momencie, gdy Jóhanna – od lat pozostająca w bolesnym konflikcie z ojcem – sięga po podarowaną jej niegdyś rodzinną sagę, gotowa wreszcie zmierzyć się z przeszłością, od której próbowała uciec. W tej rodzinie ludzie nigdy nie zapominali tego, co raz zostało powiedziane — dlatego przestawali ze sobą rozmawiać. Ten motyw milczenia, urazy i niedopowiedzeń staje się osią całej historii. Z kart powieści wyłania się opowieść o przodkach Jóhanny, prowadząca czytelnika od malowniczej Toskanii w czasie I wojny światowej, przez imigranckie Toronto, aż po Reykjavík w niedalekiej przyszłości. Autor z niezwykłą lekkością splata tragiczne wątki z miłosnymi perypetiami bohaterów. Konflikty sprzed pokoleń rzucają długi cień na współczesność, a decyzje włoskich przodków znajdują swoje echo w życiu ich potomków na Islandii. To, co szczególnie porusza, to sposób, w jaki Garcia pokazuje konsekwencje wyborów – nie ma tu łatwych rozgrzeszeń ani prostych odpowiedzi. Bohaterowie nie są jednoznaczni. To ludzie z krwi i kości: pełni sprzeczności, słabości, dumy i lęku. Popełniają błędy, kochają zbyt mocno albo zbyt zachowawczo, a każda ich decyzja niesie realne skutki. „Płuca” to powieść o pamięci, o ciężarze słów i o tym, jak bardzo przeszłość potrafi determinować teraźniejszość. A jednocześnie to historia o miłości, która – choć okupiona najwyższą ceną – potrafi przetrwać czas, granice i pokolenia. To książka epicka w rozmachu, ale bardzo intymna w emocjach. I właśnie ta równowaga sprawia, że czyta się ją z zapartym tchem.
mamausza - awatar mamausza
oceniła na92 miesiące temu
Wellness Nathan Hill
Wellness
Nathan Hill
Nathan Hill, autor głośnych „Niksów”, powraca z epicką, wielowątkową powieścią, która bierze pod lupę bodaj najtrudniejszy temat w literaturze: długoletnie małżeństwo. „Wellness” to imponująca, licząca setki stron kronika związku Jacka i Elizabeth, która z chirurgiczną precyzją, a zarazem ogromnym współczuciem, rozkłada na czynniki pierwsze mechanizmy miłości, oszustwa i desperackiej pogoni za optymalizacją własnego życia. To książka, która jest jednocześnie satyrą na współczesność i głębokim dramatem psychologicznym. Historia zaczyna się w latach 90. w Chicago. Jack jest aspirującym artystą fotografem, Elizabeth – studentką psychologii z bogatego domu. Ich spotkanie to moment czystej magii, niemal filmowego przeznaczenia. Hill mistrzowsko buduje ten początkowy optymizm, by następnie przeskoczyć dwadzieścia lat do przodu, gdzie magia dawno wyparowała, a jej miejsce zajęła rutyna, niespłacone kredyty i obsesja na punkcie zdrowego stylu życia. Elizabeth pracuje w instytucie zajmującym się efektem placebo, a Jack utknął w martwym punkcie swojej kariery, próbując jednocześnie sprostać wymaganiom ojcostwa w świecie opanowanym przez algorytmy i media społecznościowe. Tytułowe „Wellness” to nie tylko dbanie o dietę czy sen. To metafora współczesnego lęku przed porażką. Hill z niesamowitą błyskotliwością punktuje nasze zbiorowe szaleństwo: od obsesyjnego monitorowania parametrów życiowych, przez wiarę w pseudonaukowe suplementy, aż po desperackie próby „naprawienia” relacji za pomocą technologii. Autor pokazuje, że w świecie, w którym wszystko można zmierzyć i zoptymalizować, najbardziej cierpi to, co nieuchwytne – autentyczna bliskość. Struktura powieści jest gęsta i dygresyjna. Hill nie boi się przerywać głównego nurtu akcji, by zaserwować nam kilkudziesięciostronicowy wykład o historii algorytmów Facebooka, psychologii tłumu czy architekturze przedmieść. Choć dla niektórych czytelników te fragmenty mogą wydać się zbyt obszerne, to właśnie one nadają książce jej unikalny, encyklopedyczny charakter. Hill udowadnia, że losy jednostki są nierozerwalnie splątane z szerokim kontekstem socjologicznym i technologicznym. „Wellness” to lektura wymagająca, ale niezwykle satysfakcjonująca. Największą siłą Hilla jest jego zdolność do empatii – nawet gdy wyśmiewa absurdy współczesności, nigdy nie robi tego z wyższością. Jack i Elizabeth są postaciami z krwi i kości, w których lękach i marzeniach każdy z nas odnajdzie kawałek siebie. To opowieść o tym, jak budujemy narracje na temat własnego życia i jak bolesne, a zarazem wyzwalające, może być ich burzenie. Mimo ogromnej objętości, powieść czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem dzięki błyskotliwemu stylowi i poczuciu humoru autora. Hill potrafi przejść od sarkastycznego żartu do wzruszającej refleksji w obrębie jednego akapitu. „Wellness” to ostatecznie książka o nadziei – nie tej naiwnej, z poradników motywacyjnych, ale tej trudnej, wypracowanej w pocie czoła, która polega na akceptacji niedoskonałości drugiego człowieka i samego siebie. To jedna z najważniejszych powieści o współczesności, jaką przeczytacie w tym roku. Nathan Hill potwierdził, że jest jednym z najciekawszych obserwatorów amerykańskiego (i nie tylko) społeczeństwa.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na819 dni temu
Pogłos Helga Flatland
Pogłos
Helga Flatland
„ (…) sytuacją kryzysową jest nie móc żyć.” Sytuacją kryzysową jest nie móc być sobą pośród ludzi, którzy oceniają i szufladkują i którzy nagle cię wykreślają... W ich oczach przestajesz w ogóle być, nie ma cię, choć jesteś i choć wszystko wewnątrz ciebie pęka z bólu. Jesteś jednym, wielkim, kobiecym bólem, który próbuje się uśmiechać i żyć i myśleć i który odważa się być nadal tu, w tej małej mieścinie, bo gdzie indziej masz być? Mathilde podczas pandemii wiąże się z Jacobem, z uczniem, który sam inicjuje bliskość między nimi. To od niego wszystko się zaczyna, by potem na Mathilde się skończyło. Bliskość z Jacobem wiąże się z ogromnym ryzykiem, dlatego, gdy prawda wychodzi na jaw, Mathilde ponosi tego konsekwencje. Zostaje bez pracy, posądzona o lubieżność i o wykorzystanie młodszego. Nie ma prawa głosu, bo nikt nie ma ochoty słuchać jej wyjaśnień. Stygmatyzowana zostaje wyrzucona poza nawias i człowieczeństwa i normalności. Bronić się? Próbować dialogu? Godzić się na postawione warunki? Chyba nie warto, nie tu i nie w takim natłoku myśli innych ludzi, skrzywionych myśli nie mających nic wspólnego z prawdą. Wiele pytań się pojawia, wiele słonych łez i bólu odczuwanego aż w duszy. Tyle myśli bez odpowiedzi... Aż Mathilde wyjeżdża z Oslo. Zmienia adres, zmienia otoczenie i wymazuje swoją przeszłość. Ląduje w Telemarku i wynajmuje dom od John`sa i Andreasa. Zjawia się tu, bo musi mieć nowy start, musi zacząć życie od czystej karty siebie. Ale ten okrutny czas pokazuje, że i tu są ludzie, którzy wszystko widzą. Że są miejsca pozornie ciche, które mają oczy i uszy. Że wszystko wychodzi na światło dzienne, nawet jeśli długo stanowi tajemnicę. Bo „(...) Czasem człowiek nie wie, dlaczego robi to, co robi” choć „czasem błąd jest szczęśliwym trafem, punktem zwrotnym, a nawet objawieniem”. Jest łóżko, jest jego bliskość i jej nagość, są jego dłonie i oddech. Jego ciało, jej ciało, ruch, zmięta pościel i pustka po jakimś czasie. Jest pożegnanie, które jak pożegnanie w ogóle nie wygląda. Są wspomnienia. I jest gorzki smak trucizny, która rozlewa się po całym ciele. On krzyczy, ona milczy. On choruje, potem. Ona musi być zdrowa i pokazać siłę, na przekór ludziom i na przekór samej sobie. I są słowa. Że im dalej jest, tym bardziej on ją kocha. Że im bardziej się oddala, tym bardziej on czuje miłość do niej. Lecz gdy już jest, gdy wraca i gdy patrzy na niego, gdy czeka na słowo, czy jego gest, nawet ten drobny, to on milczy. Milczy albo mówi nie to, co chciał powiedzieć. Nie potrafi w sobie znaleźć odpowiednich słów, by wyrazić co czuje. Rani ją. Biczuje słowami. Upokarza swoją osobą... Choć potem tego żałuje i czeka znowu, na nią. Zerka w okna wieczorem i pragnie jej w tym swoim niemym ciele. Nie potrafisz oderwać się od tych stron, których treść tak głęboko w ciebie wrasta. Ponownie odtwarzasz wyczytane sceny i wyświetlasz je sobie pod powiekami oczu. Czujesz w sobie tę historię i tą bezradność ludzi z „Pogłosu” lecz jakoś nie umiesz znaleźć wyjaśnienia ich zachowań. Każdy skrywa traumy, których nie wyjawia, a które zakopuje w sobie coraz głębiej i głębiej. Udają kogoś, kim naprawdę nie są i ranią ludzi, którzy na ich gniew nie zasłużyli. Flatland nakreśliła powieść, po której skończeniu słyszysz ciszę. Wyczytane słowa układają się w tobie, a domysły snują się niczym potok. Stajesz się świadkiem tragedii, którą trudno opisać. Milczysz w tej pustce, która echem wypełnia ci umysł. Wszystko umiera bezpowrotnie. Podobnie zrobiła Sara Mesa w „Takiej miłości” gdzie między ludźmi zabrakło słów, których chciało się coraz więcej i więcej. Był on i ona i ich namiętność. Lecz zegar tykał, mijały dni, po nich tygodnie. Weszła inność i słowa, które zburzyły wszystko. Było ich nagle tak wiele, że robiło się duszno. A przecież, myślisz, było między nimi tak dobrze i trak pięknie. Potrzebowali się wzajemnie, tak zwyczajnie. Chcieli siebie, więc dlaczego tak się ta ich historia potoczyła. Nie inaczej jest w „Pogłosie” Flatland. Jest ona, jest on i jest dziś, a co jutro? Co z innymi osobami? Kto weźmie na swe barki konsekwencje tego co było między nimi? Czyja to wina, pada pytanie, które zawisa w powietrzu szukając odpowiedzi, no, czyja? Czyja to wina? Kto zaczął to wszystko?... A czy to ważne?, myślisz jako czytelnik. „Pogłos” paraliżuje i odbiera zmysły. Zawłaszcza człowieka dla siebie i przemiela go, by na końcu wypluć. Wrzucić w spienione wody wodospadu. Zniszczenie wszystko uśmierca, a zagubienie przygniata duszę, jak ciężki głaz, co odpadł ze stromego zbocza. Czytasz w ciszy, a gdy kończysz, zaczynasz czytać od nowa. Wyczytujesz tą powieść i łapiesz się na tym, że wówczas ta historia nabiera innego znaczenia. Że ta powieść ma wielorakie zakończenie. Ale, co wiesz, każde z nich gorzko smakuje i tak samo boli. Flatland wykreowała literacki, precyzyjny wręcz obraz dusznego uczucia, które puchnie do chwili, aż pęka i wszystko zmienia. Rodzi się zawiść, zazdrość i kłamstwa. Rodzą się czyny, padają niepotrzebne słowa, a obrzydzenie zalewa umysły mieszkańców, tych postronnych „domyślicieli”, którzy już wydali wyrok. … winna... Niesamowita powieść. Wyjątkowa i szczególna. Jedna z najlepszych, jakie mi się ostatnio trafiają. #agaKUSIczyta
Agnesto - awatar Agnesto
ocenił na96 dni temu
Ćwiczenia z ciemności Naja Marie Aidt
Ćwiczenia z ciemności
Naja Marie Aidt
„ – Myśli są tylko myślami – zapewnia mnie. – A uczucia tylko uczuciami. Tak jest z lękiem i strachem, ze wszystkimi myślami i uczuciami. Nie są niczym innym niż myślami i uczuciami”. Naja Marie Aidt opowiada nam historię 57 letniej kobiety w trakcie terapii dotkniętej zespołem stresu pourazowego. Poruszamy się w jej życiu często cofając w przeszłość i szukając głębiej, widzimy doświadczenia przemocy, żałoby, traumy i niemocy skutecznie rozumiejąc sposób pracy specjalisty. Jednak mimo wszystkich mrocznych przeżyć miałam wrażenie, że nasza bohaterka jest jak czas po bardzo długiej zimie, gdzie w trakcie obracania stron ona się budzi. „Ćwiczenia z ciemności” jest dla mnie powieścią bardzo poruszającą kobiecość, wątki dojrzewania i strachu, który odczuwa tylko płeć żeńska, trudy macierzyństwa i nigdy nie odchodzące zamartwianie się. Menopauza, siostrzeństwo, przyjaźń i pokoleniowe konflikty. W tej mało obszernej książce autorka wplotła postacie, z którymi możemy się utożsamić, w anegdotach, rozmowach i wspomnieniach można odnaleźć przyjaciółkę, kuzynkę, sąsiadkę czy koleżankę z pracy. Dlatego tak mocno ją odczuwamy i dlatego o tej historii się nie zapomina. Rozmowy z Gościem od PTSD wywarły na mnie największe wrażenie, były niesamowitą lekcją empatii i wejściem w ten proces. Forma terapii od początku książki bardzo zmieniła moje myślenie na jej koniec. Niezwykle smutna, ale również piękna i wzruszająca była to historia. Ta walka o siebie, próbie wyjścia z ciemności zostanie ze mną na zawsze.
goszcze_w_slowach Aleksandra - awatar goszcze_w_slowach Aleksandra
oceniła na810 dni temu
Śpiew ptasich serc Viktoria Lloyd-Barlow
Śpiew ptasich serc
Viktoria Lloyd-Barlow
„Komu głośne dźwięki i sztuczne światło nie sprawiają bólu, ten nie pozna subtelnej ulgi ciszy, szarości. Znam dobrze oba te stany. Nauczyłam się, jak przetrwać chaos i doczekać nagrody bezruchu, bo wiem, że w końcu do mnie przyjdzie.”. „Śpiew ptasich serc” to książka, dzięki której możemy przyjrzeć się doświadczeniom osób neuroróżnorodnych, napisana z perspektywy samotnej matki w spektrum autyzmu. W swoim debiucie powieściowym Viktoria Lloyd-Barlow opisuje niełatwe relacje Sunday z nastoletnią córką Dolly, które komplikują się jeszcze bardziej, kiedy pojawiają się bogaci i ekscentryczni nowi sąsiedzi. Po intrygującym początku dość szybko pojawiło się u mnie znużenie i gdyby nie fakt, że to jedna z 25 książek, które wpisałam na mój tegoroczny tbr i chciałabym go zrealizować, to pewnie porzuciłabym czytanie gdzieś przed połową lektury. Jakże się cieszę, że tego nie zrobiłam, bo później coś kliknęło i odnalazłam w tej książce emocje, których już się nie spodziewałam. Przepięknie nakreślona relacja matka – córka, pełna zmian, które dla jednej z nich są jak powiew świeżego powietrza, a dla drugiej jak stąpanie po kruchym lodzie. To piękna powieść o miłości matki do dziecka, próbie dopasowania się do otoczenia i społecznych konwenansów, ale i potrzebie wolności, zgodzie na zmienność rzeczy i wdzięczności za to, co jest. Bardzo cieszę się, że powstała ta książka, a ja nie zniechęciłam się i poznałam historię Sunday. „Bo myśmy się nawzajem uformowały, ot tak, znikąd. I ja zachowałam stałość, a ona się regularnie przeobrażała i z każdą przemianą, po każdym tanecznym obrocie stawała się coraz bardziej odległa”.
ISavedTheBookToday - awatar ISavedTheBookToday
ocenił na68 miesięcy temu

Cytaty z książki Biblia jadowitego drzewa

Więcej

Mój umysł porasta las faktów. Między drzewami ciągną się rozległe polany rozpaczy. Staram się je omijać, nie wychodzić z lasu. (str. 385).

Mój umysł porasta las faktów. Między drzewami ciągną się rozległe polany rozpaczy. Staram się je omijać, nie wychodzić z lasu. (str. 385).

Barbara Kingsolver Biblia jadowitego drzewa Zobacz więcej

... na jakiś czas zagrzebałam się w bibliotece publicznej, sądząc, że każde pęknięcie na duszy można zalepić za pomocą książki. (str. 12).

... na jakiś czas zagrzebałam się w bibliotece publicznej, sądząc, że każde pęknięcie na duszy można zalepić za pomocą książki. (str. 12).

Barbara Kingsolver Biblia jadowitego drzewa Zobacz więcej

Dopóki pozostawałam w ruchu, mój smutek ciągnął się z tyłu za mną jak długie włosy pływaka w wodzie. Czułam jego ciężar, lecz nie dotyk. Dopiero kiedy się zatrzymywałam, jego śliskie, ciemne włókna opłynęły mi twarz, łapały za ramiona i szyję, aż zaczęłam tonąć. Dlatego nie zatrzymywałam się. (str. 359).

Dopóki pozostawałam w ruchu, mój smutek ciągnął się z tyłu za mną jak długie włosy pływaka w wodzie. Czułam jego ciężar, lecz nie dotyk. Dop...

Rozwiń
Barbara Kingsolver Biblia jadowitego drzewa Zobacz więcej
Więcej