rozwińzwiń

Zakątek Matyldy

Okładka książki Zakątek Matyldy autora Magdalena Ludwiczak, 9788366600799
Okładka książki Zakątek Matyldy
Magdalena Ludwiczak Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Białe Pióro literatura obyczajowa, romans
238 str. 3 godz. 58 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Data wydania:
2022-09-10
Data 1. wyd. pol.:
2022-09-10
Liczba stron:
238
Czas czytania
3 godz. 58 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366600799
Średnia ocen

8,3 8,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zakątek Matyldy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zakątek Matyldy



książek na półce przeczytane 209 napisanych opinii 208

Oceny książki Zakątek Matyldy

Średnia ocen
8,3 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Zakątek Matyldy

avatar
22
22

Na półkach:

Pozwolę sobie się powtórzyć – mówią, żeby nie osądzać książki po okładce… I mają rację! Ja sama złamałam tę regułę w przypadku “Zakątka Matyldy” i popełniłam błąd. Powiem szczerze: nie trafiła mi do przekonania okładka książki Magdaleny Ludwiczak. Widniej na niej mały fragment oplecionego bluszczem, wiejskiego domostwa…
Przekonana, że po tej powieści nie warto spodziewać się niczego dobrego przystąpiłam do lektury… I nie oderwałam się aż do końca! Książka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Jej autorka nie popełnia błędu, jaki irytuje mnie w wielu współczesnych powieściach – tych “niedobrych” rzecz jasna. Jest nim kompletna nieumiejętność budowania akcji, i nieudolna próba tuszowania tego niekończącymi się dialogami…
Pisarstwo Magdaleny Ludwiczak cechuje szacunek wobec odbiorcy czyli czytelnika. Jej utwór jest godny polecenia ze względu na wielką staranność i prawdziwa lekkość pióra. Autorka nie pozwala nam się nudzić, a to za sprawą sprawnej konstrukcji postaci głównych bohaterów. Można powiedzieć, że “Zakątek Matyldy” to książka o kobietach i ich rozterkach, szukaniu własnej drogi.
Najważniejszą postacią jest tu tytułowa Matylda – osoba bardzo sympatyczna. Trzydziestoletnia absolwentka logistyki i spedycji międzynarodowej, pracowała w firmie zajmującej się organizacją transportów morskich, drogowych, kolejowych i lotniczych. Podjęła pracę w tej korporacji już w okresie studiów, by w wieku dwudziestu ośmiu lat zrezygnować z dyrektorskiej posady, kupić domek z ogródkiem daleko od miasta i zająć renowacją starych, wartościowych mebli.
Drugą panią jest Marta, mama Matyldy. To znawczyni sztuki, pracownica muzeum, matka, żona… i kochanka. Pani Nowacka nie dochowuje wierności Hubertowi, nawiązując ciągnący się przez kilka lat romans z młodszym od siebie kolegą z pracy. O jej niewierności wie zarówno córka, jak i mąż – ten ostatni odchodzi w końcu do Marty, zmuszając ją poniekąd do rozpoczęcia życia od nowa.
Bohaterka numer trzy to Jola, urodziwa żona zacnego, starszego od siebie Marcina i matka małej Nadii. Na początkowych kartach powieści dowiadujemy się, że ta młoda osoba zniknęła – ku utrapieniu jej męża, którego na rodzinnej wsi zaczynają nazywać mordercą. To wydarzenie łączy się z utratą pracy – nikt nie chce zatrudniać podejrzanego mężczyzny, ani wynajmować od niego pokoi w gospodarstwie agroturystycznym, które prowadzi…
Co stało się z piękną Jolą? To pytanie, które zadaje sobie zaprzyjaźniona z Marcinem Matylda. Czy jest tak, jak mówią sąsiedzi – pani Pospieszna nie żyje, winny jej śmierci jest małżonek? A może ojciec małej Nadii jest zupełnie niewinny? Jak potoczą się losy głównej bohaterki? Zadając sobie te wszystkie pytania, nie odrywałam oczu od książki – aż do samego końca. Ukończyłam ją bardzo szybko – ucieszona, że z czystym sumieniem mogę “Zakątek Matyldy” polecić.

Pozwolę sobie się powtórzyć – mówią, żeby nie osądzać książki po okładce… I mają rację! Ja sama złamałam tę regułę w przypadku “Zakątka Matyldy” i popełniłam błąd. Powiem szczerze: nie trafiła mi do przekonania okładka książki Magdaleny Ludwiczak. Widniej na niej mały fragment oplecionego bluszczem, wiejskiego domostwa…
Przekonana, że po tej powieści nie warto spodziewać...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
348
254

Na półkach:

Sięgając po powieść Magdaleny Ludwiczak spodziewałam się sporej dawki emocji, ale nie sądziłam, że powieść porwie mnie bez reszty i nie odłożę jej póki nie przeczytam do końca. Powieść to nie zwykłe czytadło, a na jej stronach nie znajdujemy sielskiej, anielskiej rzeczywistości. To kawał dobrej lektury, który w swojej fabule wstrząsa i to dogłębnie. Ja, jako matka jestem doszczętnie zdruzgotana osobą jednej z głównych postaci a raczej jej postępowaniem. Mam tutaj na uwadze Jolę, vel Kamilę, która dla prestiżu, miejskiego życia i blasku idzie po trupach do celu. Krzywdzi w ten sposób bliskich sobie ludzi, w moim odczuciu nie zasługuje na miano "matki".
By tego było mało swoimi mało trafionymi wyborami wpędza w potężne tarapaty swojego męża Marcina. Prawdą jest, że najbardziej zranić mogą najbliższe nam osoby.
Po zniknięciu żony, mężczyźnie jest bardzo trudno żyć dalej, poukładać sobie wszystkie życiowe sprawy. Na szczęście na jego drodze staje Matylda, kobieta która nie tylko ma intuicję, ale i wrodzony zdrowy rozsądek. Tych dwoje poradzi sobie z każdą życiową przeszkodą, bo mają siebie nawzajem.
Polecam z całego serca! Dobra, mocna i konkretna! Wymusza refleksję, ale i budzi szereg emocji. Brawa dla Autorki! 👍💪

Sięgając po powieść Magdaleny Ludwiczak spodziewałam się sporej dawki emocji, ale nie sądziłam, że powieść porwie mnie bez reszty i nie odłożę jej póki nie przeczytam do końca. Powieść to nie zwykłe czytadło, a na jej stronach nie znajdujemy sielskiej, anielskiej rzeczywistości. To kawał dobrej lektury, który w swojej fabule wstrząsa i to dogłębnie. Ja, jako matka jestem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
208
208

Na półkach: ,

Ta historia wydaje się być baaardzo sielankowa i lekka, a taka nie jest.
Historia dwóch kobiet, a nawet trzech ( wszak trudno pominąć wątek małżeński rodziców Matyldy). Kobiet, które porzucają dotychczasowe życie, by sięgnąć po swoje marzenia. Brzmi wspaniale, odważnie i wzbudza podziw. Jednak, gdy tylko zatopimy się w owym "dotychczasowym życiu" zrozumiemy, że nie każda pogoń za swoimi marzeniami, jest tego warta. A i samo dążenie do zaspokojenia pragnień może sprawić, że zgubimy bądź znajdziemy po drodze to prawdziwe szczęście.
Taka naszła mnie refleksja, że dążenie do celu po trupach może z dążącego zrobić owego trupa ( i dosłownie, i w przenośni).
Realizujmy, spełniajmy swoje marzenia, ale mądrze i z widząc drugiego człowieka.

Polecam tę historię... zarówno na letnie wieczory września, jak i te deszczowe listopada, czy mroźne grudniowe. To powieść na każdą porę roku.

Za możliwość przeczytania dziękuję autorce i dziewczynom z Czytam dla Przyjemności.

Ta historia wydaje się być baaardzo sielankowa i lekka, a taka nie jest.
Historia dwóch kobiet, a nawet trzech ( wszak trudno pominąć wątek małżeński rodziców Matyldy). Kobiet, które porzucają dotychczasowe życie, by sięgnąć po swoje marzenia. Brzmi wspaniale, odważnie i wzbudza podziw. Jednak, gdy tylko zatopimy się w owym "dotychczasowym życiu" zrozumiemy, że nie każda...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

75 użytkowników ma tytuł Zakątek Matyldy na półkach głównych
  • 42
  • 33
15 użytkowników ma tytuł Zakątek Matyldy na półkach dodatkowych
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Magdalena Ludwiczak
Magdalena Ludwiczak
Polska pisarka. Ukończyła liceum plastyczne w Poznaniu i studia na kierunku logistyka produkcji. Jej zawodowe życie toczy się w firmach produkcyjnych. Od dzieciństwa fascynuje się fotografią, rysunkiem i sztuką, uwielbia czytać książki. Kocha podróże i gdy to możliwe, fotografuje przyrodę Fascynuje się historią rodzinną i tworzy drzewa genealogiczne, które ukazują przeszłe pokolenia. Tworzy historię dla pokoleń przyszłych. Jej największą pasją jest pisanie. Autorka takich książek, jak: „Cztery rubiny” (2015),„Dziewczyna z zaułka” (2016),„Tajemnica Błękitnej Alkowy” (2017),„Dokądkolwiek, byle daleko” (2018).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Puder i stal Elżbieta Ceglarek
Puder i stal
Elżbieta Ceglarek
"Jesteś taka delikatna, a zarazem taka silna. Jak puder i stal. Kobiety nie są takie. Jesteś wyjątkowa." Ostatnie dni minęły mi na lekturze powieści "Puder i stal" Elżbiety Ceglarek. Przyznam, że odkąd tylko zobaczyłam jej zapowiedź miałam ogromną ochotę ją przeczytać. W końcu udało mi się to dzięki book tour organizowanemu przez Czytam dla przyjemności. W książce znajdujemy historię Darii, kobiety wyrwanej z rodzinnych stron i zmuszonej do życia za oceanem, z dala od ukochanego kraju. Bohaterka, choć wdzięczna nowym opiekunom za dach nad głową i okazane serce, wciąż szukała powodów dla których jej życie potoczyło się właśnie w ten sposób. Gdy Zoja i i Michael umierają, Daria postanawia wrócić do Polski i odnaleźć swoje korzenie. Jak już wspomniałam, powieść "Puder i stal" od samego początku wzbudziła moje zainteresowanie. Przeczytanie tej książki uzmysłowiło mi jednak, że chyba miałam inne oczekiwania względem tego tytułu. Spodziewałam się więcej akcji z areny cyrkowej, a tutaj wątek ten został potraktowany dość pobieżnie. Z pewnością wynikało to z tego, że bohaterka nie darzyła sympatią tej aktywności, lecz pracowała w cyrku na wyraźne życzenie opiekunów. Dopiero ich śmierć pozwoliła dziewczynie na życie w zgodzie z własnym ja, otworzyła perspektywy, o których Daria mogła wcześniej tylko pomarzyć. Bohaterka decyduje się na upragniony powrót do kraju, który daje jej możliwość rozpoczęcia wszystkiego od początku z nową, czystą kartą. Niestety, czasem przeszłość upomina się o nas w najmniej oczekiwanym momencie. Tak było i tym razem. Po pewnym czasie wokół Darii zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Oczywiście, nie mam tu na myśli zjawisk nadprzyrodzonych, tylko trudne do wyjaśnienia sytuacje, mające nagle miejsce w jej otoczeniu. Nie ukrywam, że wątek ten prawdziwie mnie zaskoczył. W ogóle nie spodziewałam się, że akcja powieści potoczy się w tym kierunku. Muszę jednak przyznać, że książka ta nie do końca przypadła mi do gustu. Raził mnie trochę styl autorki, momentami sztywny, trochę nienaturalny. Do tego miałam wrażenie, że akcja jest niespójna, nieco poszarpana, przez co pewne elementy książki mogły mi umknąć. Jest to moje pierwsze spotkanie z piórem autorki, dlatego trudno mi powiedzieć czy taki po prostu jest jej styl pisania, czy też książka ta nie należy do najbardziej udanych tytułów pisarki. Co do bohaterów, to nie wzbudzili oni mojej szczerej sympatii, a przynajmniej Daria, która potrafiła być naprawdę opryskliwa i niegrzeczna. Zdecydowanie na plus za to są pewne myśli sformułowane przez autorkę, które skupiają uwagę czytelnika na rzeczach ważnych, skłaniających do refleksji. W powieści pojawia się kilka trafnych konkluzji, które zgrabnie podsumowują wydarzenia mające miejsce na kartach książki, a jednocześnie zmuszają nas do zastanowienia się nad niektórymi kwestiami. To bardzo cenna umiejętność i szczególnie pożądana w powieściach obyczajowych. Jeśli chodzi o styl, z pewnością jest to coś, nad czym można popracować i przy odpowiednim nakładzie pracy da się dostrzec zauważalne efekty. Moja ocena 7/10.
kasienkaj7 - awatar kasienkaj7
ocenił na72 lata temu
Tylko jedna chwila Sylwia Markiewicz
Tylko jedna chwila
Sylwia Markiewicz
Czy też jesteście zdania, że ta jedna chwila w życiu jest w stanie zmienić losy naszego życia? 🧐 Historia stworzona przez autorkę w moich oczach jest opowieścią trudną oraz ciężką. "Tylko jedna chwila" opowiada o Joannie, która prowadzi spokojne życie, jednak pod jej nogi cały czas są rzucane kłody. W oczach matki jest widziana jako "ta gorsza". Każdy wolał jej siostrę Aleksandrę, ponieważ była zabawniejsza, umiała zawalczyć w swoim życiu o swoje, a co najważniejsze była rozpoznawalna w życiu artystycznym oraz miała męża i córeczkę. Wszystko zmienia się, gdy siostra głównej bohaterki umiera. Wtedy na Joannę spada dużo dodatkowych obowiązków, a na światło dzienne wychodzą prawdy, które zawsze miały pozostać w ukryciu... 🤫 "Tylko jedna chwila" pokazuje, jak życie potrafi być brutalne, niesprawiedliwe oraz ile zła panuje w otaczającej nas rzeczywistości... Historia odkrywa, jak człowiek może zranić drugą osobę - nie zawsze musi być to osoba nam obca, bo, niestety, te najgorsze ciosy to są te zadane przez bliskiego i przez nie najtrudniej jest się podnieść... Na każdej stronie czułam ból głównej bohaterki i widziałam tę niesprawiedliwość. Bolało mnie, jak matka Joanny faworyzowała Aleksandrę, a każde zło zwalała na Asię. "Tylko jedna chwila" pokazuje również, że nie zawsze znamy osoby, które wydawałoby się są nam bliskie, bo na przykład łączą nas z nią więzy krwi. Każdy ma swoje sekrety, jednak prędzej czy później wszystko wyjdzie na jaw. Tak samo każde nasze działanie jest przez coś uwarunkowane, a nasze zachowanie wynika z pewnych okoliczności. Wszystko ma swoją przyczynę i ta książka to pokazuje. Zachęcam do zapoznania się z tą pozycją. Jest ciężka, a przez większość książki czuć mrok mimo słońca. Jednak z historii można wyciągnąć dużo wniosków i daje dużo do myślenia. Na pewno długo się jej nie zapomni.
Pośród Słów - awatar Pośród Słów
ocenił na71 rok temu
Potknięcia miłości Anna Wojtkowska-Witala
Potknięcia miłości
Anna Wojtkowska-Witala
„Potknięcia miłości” Anny Wojtkowskiej-Witali to książka, która przyszła do mnie w idealnym momencie. Nie szukałam wielkich emocji, a jednak one przyszły same. Ta historia trafiła w coś we mnie – może w tę cichą tęsknotę za zrozumieniem, może w potrzebę nadziei. Ale wiem jedno: zostawiła po sobie ślad. Główna bohaterka, Hania, to kobieta, którą łatwo polubić, ale jeszcze łatwiej… zrozumieć. Jest trochę zagubiona, zmęczona codziennością, brakiem akceptacji i wiecznym „musisz”. Zna to wielu z nas – presję, by być kimś, kim oczekują inni. Hania mieszka z rodziną, ale tak naprawdę jest bardzo samotna. W relacji z matką czuć chłód i brak miłości, a przecież to właśnie od niej powinna płynąć siła. I może dlatego tak bardzo kibicowałam Hani, żeby wreszcie poczuła, że zasługuje na coś więcej niż tylko krytykę. A potem pojawia się Piotr – człowiek z przeszłością, zamknięty, po przejściach. Nie wybiela go autorka, nie robi z niego wybawcy. To ktoś, kto sam walczy ze swoimi demonami. Ale właśnie ta szczerość ich relacji – pełnej niedopowiedzeń, nieufności, a potem coraz większego ciepła – była dla mnie najpiękniejsza. Ich historia to nie cukierkowa bajka. To opowieść o dwóch ludziach, którzy uczą się, że miłość to nie tylko uczucie, ale decyzja – żeby zostać, słuchać, zrozumieć. Podczas czytania kilka razy miałam łzy w oczach. Bo między słowami tej książki ukryte są nasze codzienne zmagania – z samotnością, brakiem akceptacji, lękiem, że nigdy nie będziemy wystarczający. Ale też ogromna siła. Bo nawet kiedy bohaterowie się potykają, nie rezygnują z siebie nawzajem. I właśnie to – ta zwyczajna, niedoskonała, ale prawdziwa miłość – daje największą nadzieję. Styl autorki jest bardzo delikatny, nieprzegadany. To taka książka, przy której się nie spieszy. Czytasz powoli, chłoniesz, czujesz. A potem zamykasz ją i przez chwilę siedzisz w ciszy, bo wiesz, że przeczytałaś coś ważnego. „Potknięcia miłości” to powieść o tym, że nawet kiedy życie, nie idzie po naszej myśli, a miłość się potyka, warto dać jej jeszcze jedną szansę.
Monika Walaszczyk - awatar Monika Walaszczyk
ocenił na910 miesięcy temu
Wężowy ołtarz Halina Kowalczuk
Wężowy ołtarz
Halina Kowalczuk
Pisarstwo Haliny Kowalczuk wyróżnia się przede wszystkim niezwykłą plastycznością języka oraz umiejętnością kreowania dusznej, niemal onirycznej atmosfery, w której realizm magiczny miesza się z twardą, historyczną prawdą. Autorka posiada rzadki dar nasycania codzienności metafizycznym lękiem, co sprawia, że jej proza wciąga czytelnika w świat pełen symboli i niedopowiedzeń. Moja ocena to mocne 8/10 – za odwagę w eksplorowaniu mrocznych zakamarków ludzkiej duszy i stworzenie opowieści, która zostaje pod powiekami długo po zakończeniu lektury. Fabuła Wężowego ołtarza osnuta jest wokół powrotu do korzeni, który zamiast ukojenia przynosi konfrontację z dawnym bóstwem i rodzinną traumą. Akcja rozgrywa się w miejscu, gdzie czas zdaje się płynąć innym rytmem, a lokalne wierzenia wciąż mają realną władzę nad życiem mieszkańców. Tytułowy ołtarz to nie tylko artefakt z przeszłości, ale mroczne centrum energii, które domaga się uwagi i ofiary. Kowalczuk po mistrzowsku buduje napięcie, powoli odkrywając karty i pokazując, że to, co uznaliśmy za legendę, ma swoje krwawe odbicie w rzeczywistości. W centrum tej opowieści stoją kobiety – silne, dumne, a jednocześnie tragicznie naznaczone przez los. Główne bohaterki to postacie z krwi i kości, które muszą zmierzyć się z dziedzictwem swoich przodkiń. Kowalczuk świetnie pokazuje więź między pokoleniami, która bywa zarówno wsparciem, jak i ciężarem nie do uniesienia. Ich zmagania z otaczającą naturą i własnymi słabościami są opisane z ogromną empatią. Każda z nich nosi w sobie jakąś tajemnicę, a ich wzajemne relacje, pełne napięć i niewypowiedzianych żali, stanowią emocjonalny kręgosłup powieści. Niezwykle istotnym elementem jest wątek miłosny, który w wydaniu Kowalczuk daleki jest od sielanki. To uczucie gwałtowne, mroczne i nierozerwalnie splecione z fatum. Miłość w Wężowym ołtarzu nie przynosi wyzwolenia, lecz staje się kolejnym więzieniem lub katalizatorem ostatecznej katastrofy. Relacja między bohaterami jest nasycona erotyzmem, który ma w sobie coś z pogańskiego rytuału – jest pierwotny, dziki i niebezpieczny. To miłość, która żąda wszystkiego i nie znosi kompromisów, idealnie współgrając z surowym krajobrazem i mroczną mitologią utworu. Halina Kowalczuk napisała książkę rzetelną warsztatowo, w której każdy opis i każde zdanie mają swoje uzasadnione miejsce. Autorka nie boi się trudnych emocji i kontrowersyjnych tematów, co czyni jej twórczość świeżą na tle współczesnej literatury obyczajowej. Jedynie momentami nadmiar symboliki może przytłaczać, ale jest to w pełni zrozumiałe w ramach obranej konwencji. To lektura dla czytelników wymagających, szukających w książkach czegoś więcej niż tylko prostej rozrywki.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Naszyjnik z jarzębiny Patrycja Żurek
Naszyjnik z jarzębiny
Patrycja Żurek
Na początek jesieni sięgnęłam po powieść w jej klimacie. Choć jesień jeszcze się nie zaczęła na dobre, tu poczułam ją całą sobą. Berenika, główna bohaterka, to kobieta żywioł. Ima się różnych zajęć, jest położną, Doulą, prowadzi kursy w szkole rodzenia, opiekuje się starszymi sąsiadami, a przede wszystkim jest zielarką i świetną kucharką. Momentami zastanawiałam się, ile trwa jej doba. Jej życie kształtuje trudne dzieciństwo, brak ciepła od matki pozostawił w niej rany, pustkę i tęsknotę. Ojciec stał się dla niej oazą bezpieczeństwa. Wątek matki jest fascynujący, pełen mrocznych sekretów, które odbijają się echem w dorosłym życiu Bereniki. Julian, patomorfolog, to twardo stąpający po ziemi naukowiec, mieszkający z nadopiekuńczą matką. Jego chłodna logika zderza się z duchowością i wrażliwością Bereniki. Ich spotkanie staje się początkiem procesu przemian w nich samych i w ich relacji. Tytułowy naszyjnik z jarzębiny to nie tylko ozdoba, lecz symbol pamięci o przodkach, miłości i siły. Patrycja Żurek opisuje przyrodę jesieni tak, że czuć pod stopami szeleszczące liście, zapach dymu z ogniska i aromat potraw, które przygotowuje Berenika. Ciepło jej kuchni biło blaskiem i pachniało aromatyczną herbatą. Z ciekawością poznawałam wierzenia i legendy związane z Andrzejkami czy Świętem Zmarłych. Autorka porusza ważne tematy takie jak alkoholizm, relacje międzyludzkie, samotność i bezradność osób starszych. To historia o pamięci, miłości i potrzebie bliskości, która potrafi przemieniać ludzi.
EmocjamiCzytane - awatar EmocjamiCzytane
ocenił na86 miesięcy temu
Szczęście w pudełku po zapałkach Ewelina Maria Mantycka
Szczęście w pudełku po zapałkach
Ewelina Maria Mantycka
„Szczęście w pudełku po zapałkach” to pierwszy tom Sagi Gościeradowskiej i już sam tytuł sprawił, że poczułam, że to będzie historia pełna emocji i znaczeń ukrytych gdzieś w drobiazgach. I rzeczywiście to książka, która pokazuje, że czasem to, co najważniejsze, mieści się w najmniejszych rzeczach. Sięgając po tę powieść, spodziewałam się spokojnej historii obyczajowej, ale bardzo szybko okazało się, że jest w niej znacznie więcej. To opowieść o życiu takim prawdziwym, nieidealnym, pełnym momentów trudnych, ale też takich, które dają nadzieję. Od pierwszych stron poczułam, że to historia, która nie będzie tylko „do przeczytania”, ale raczej do przeżycia. Najbardziej urzekło mnie to, jak autorka buduje klimat tej książki. Jest w nim coś bardzo ciepłego, trochę nostalgicznego, ale jednocześnie bardzo autentycznego. Czytając, miałam wrażenie, że zaglądam do czyjegoś życia nie do idealnej historii, tylko do takiej, która mogłaby wydarzyć się naprawdę. I chyba właśnie to sprawia, że ta książka tak bardzo wciąga. Bohaterowie są niezwykle prawdziwi. Każdy z nich ma swoje doświadczenia, swoje emocje i swoje historie, które stopniowo się odsłaniają. Nie są przerysowani ani sztuczni, tylko bardzo „ludzcy”. Podczas czytania kilka razy miałam wrażenie, że rozumiem ich decyzje, nawet jeśli nie zawsze bym się z nimi zgodziła. To jedna z tych książek, w których naprawdę można poczuć więź z postaciami. Podobało mi się też to, że historia nie skupia się tylko na jednym wątku. To bardziej opowieść o relacjach rodzinnych, przyjacielskich, o tym, jak ludzie wpływają na siebie nawzajem. Jest w niej dużo emocji, ale nie są one przesadzone. Raczej takie ciche, momentami subtelne, ale bardzo wyraźne. Tytułowe „szczęście” też nie jest tu czymś oczywistym. To nie jest historia o idealnym życiu, tylko raczej o tym, że szczęście czasem trzeba odnaleźć w małych rzeczach, w chwilach, które na pierwszy rzut oka wydają się nieistotne. I to był dla mnie jeden z najpiękniejszych elementów tej książki. Klimat powieści jest spokojny, ale wcale nie nudny. To taka historia, którą czyta się powoli, pozwalając sobie na zatrzymanie i refleksję. Kilka razy złapałam się na tym, że odkładam książkę na chwilę, żeby przemyśleć to, co właśnie przeczytałam. Czuć, że to dopiero początek większej historii i że kolejne tomy mogą jeszcze bardziej rozwinąć losy bohaterów. I szczerze mówiąc jestem bardzo ciekawa, co będzie dalej, bo ta część zostawia po sobie niedosyt, ale taki pozytywny, który sprawia, że chce się sięgnąć po kolejną część. „Szczęście w pudełku po zapałkach” to dla mnie książka pełna emocji, ciepła i refleksji. Taka, która przypomina, że życie nie musi być idealne, żeby było wartościowe. Jestem bardzo ciekawa, czy ktoś z Was już ją czytał. Jak odebraliście tę historię? Też mieliście wrażenie, że to taka książka, którą się bardziej czuje niż tylko czyta?
Notatnik_Recenzentki - awatar Notatnik_Recenzentki
ocenił na1013 dni temu
Życie last minute Kamila Mitek
Życie last minute
Kamila Mitek
"Życie las minute" Kamila Mitek Zazwyczaj zanurzam się w mrocznych kryminałach i thrillerach poznając ciemne zakamarki ludzkiej duszy, ale w wakacyjne miesiące zabieram się za książki przynoszące odświeżający powiew ciepła i refleksji. Ta historia taka właśnie jest. Przeniosła mnie w świat pełen rodzinnych zawirowań i codziennych zmagań, bliższych sercu niż bym się tego spodziewała. Znów - jak to u Kamili Mitek - główną bohaterką jest kobieta. Otaczają ją też głównie kobiety, choć kilka męskich postaci też tu znalazłam. Narracja pierwszoosobowa prowadzona jest z punktu widzenia matki i córki. Iza (córka),graficzka komputerowa, odnosząca zawodowe sukcesy, za to sercowo w dużym dołku. Cóż, układanie życia na nowo jest dla niej sporym wyzwaniem. Ada (matka) szukająca sensu życia i Wojtek (brat) muzyk lekkoduch są początkowo "balastem" jednak po dłuższym poznaniu zyskali moją sympatię. Byli dla Izy wielkim wsparciem, gdy w jej życie wdarła się podstępna choroba. Przyznam, że autorka bardzo realistycznie pokazała tu życie ze stwardnieniem rozsianym, diagnostykę, badania i wprowadziła też osoby borykające się na co dzień z tą chorobą. Wcześniej nie czytałam książki z wątkiem SM. Było to zarówno bolesne, ale chwilami też wzruszające. Dzięki temu książka zyskała na autentyczności i myślę że ma też edukacyjną wartość. Najbardziej poruszyły mnie jednak relacje międzyludzkie i sposób, w jaki autorka ukazała wsparcie, jakie możemy otrzymać od bliskich w tych najtrudniejszych momentach. Może to być inspiracją do refleksji nad własnym życiem. Polecam ją każdemu, kto szuka wzruszenia i nadziei na lepszy czas.
Agnieszka_Sz - awatar Agnieszka_Sz
ocenił na71 rok temu
Nie pozwól mi odejść Anna Ziobro
Nie pozwól mi odejść
Anna Ziobro
Powieść Anny Ziobro, Nie pozwól mi odejść, to poruszająca i intymna podróż przez krainę emocji, które rzadko bywają czarno-białe. Autorka, znana z wyjątkowej wrażliwości na ludzką krzywdę, tym razem serwuje nam opowieść o stracie, nadziei i trudnych wyborach, które definiują naszą przyszłość. Moja ocena to solidne 7/10 – to literatura, która nie tylko bawi, ale przede wszystkim zmusza do refleksji nad trwałością więzów międzyludzkich. W centrum narracji stoją bohaterowie naznaczeni przez los. Anna Ziobro z wielką starannością buduje portrety psychologiczne postaci, które borykają się z traumami przeszłości. Główna oś fabularna kręci się wokół potrzeby bliskości i lęku przed odrzuceniem. Autorka pokazuje, jak tragiczne wydarzenia potrafią zamrozić życie na długie lata i jak trudno jest odmrozić serce, gdy raz zostało zranione. Bohaterowie nie są tu jedynie figurami literackimi; to ludzie z krwi i kości, pełni sprzeczności i słabości. Ich perypetie są nakreślone w sposób bardzo realistyczny, co sprawia, że czytelnik bez trudu odnajduje w ich dylematach cząstkę własnych doświadczeń. Ziobro nie boi się pytać o granice poświęcenia – jak wiele jesteśmy w stanie oddać, by zatrzymać przy sobie drugą osobę? I czy miłość zawsze oznacza walkę do samego końca? Najmocniejszym atutem pisarstwa Anny Ziobro jest jej styl – pełen subtelności, wręcz liryczny. Autorka operuje słowem z wielką rozwagą, unikając taniego sentymentalizmu, choć tematyka książki aż się o niego prosi. Zamiast tego otrzymujemy wyważoną narrację, w której cisza między słowami bywa równie wymowna, co same dialogi. Ziobro ma dar opisywania stanów duszy w sposób plastyczny i zrozumiały, co sprawia, że przez książkę płynie się niespiesznie, chłonąc każdą emocję. Opisy otoczenia i drobnych przedmiotów, które niosą ze sobą ładunek wspomnień, budują gęstą, nieco melancholijną atmosferę. To lektura, która otula czytelnika niczym ciepły, ale nieco szorstki koc – daje poczucie bezpieczeństwa, ale nie pozwala zapomnieć o chłodzie panującym na zewnątrz. Mam zastrzeżenia co do pewnej przewidywalności konstrukcji fabularnej. Choć emocje są tu na najwyższym poziomie, niektóre rozwiązania wątków wydają się znajome dla fanów gatunku. Momentami tempo akcji mogłoby być nieco bardziej zróżnicowane, by uniknąć pewnej jednostajności nastroju, która pod koniec może być dla niektórych nużąca. Niemniej jednak, rzetelność, z jaką Ziobro podchodzi do problemów społecznych i psychologicznych, stawia tę pozycję wysoko ponad przeciętną literaturę obyczajową. "Nie pozwól mi odejść" to piękna lekcja empatii. To książka dla tych, którzy nie boją się wzruszeń i szukają w literaturze prawdy o ludzkim cierpieniu, ale i o sile, która pozwala się z niego podnieść. Anna Ziobro udowadnia, że jest jedną z najciekawszych współczesnych autorek literatury kobiecej w Polsce, tworząc historię, która zostaje w myślach jeszcze długo po przewróceniu ostatniej strony.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na82 miesiące temu
Stefania Małgorzata Manelska
Stefania
Małgorzata Manelska
Z powojennej tułaczki na ziemie odzyskane wraca młoda dziewczyna w widocznej ciąży i milczy jak zaklęta. Nie wiadomo czy czy w ogóle nie potrafi mówić czy może wydarzyło się coś co spowodowało ten stan. To Stefania, lecz najblizsza jej siostra Kazia nie potafi sobie poradzić z tym faktem, a ciaża to dodatkowe piętno w rodzinie. Jedynym wyjsciem z sytuacji wydaje się szybkie zamążpójście dziewczyny, Ku rozpaczy Stefanii na horyzoncie pojawia sie dosć tajemniczy Leopold. Aparycja tego meżczyzny pozostawia wiele do życzenia, a i to czym sie zajmuje z pozoru zapewnia dostatek, ale służba w UB to chyba nic dobrego. autorka pokazuje w powieści bardzo trudny czas tuż po wojnie, gdzie powoli wracaja do domów ci, którzy przeżyli zawieruchę. To równiez czas wielkich edrówek ludności i tych wysiedlonych ze swoich gospodarstw ale i tych zmuszonych do przeprowadzki. Ziemie odzyskane są terenami trudnymi, bo przeciez tu wciąz są ci, którzy mieszkali tam zawsze, a z drugiej strony nie są mile widziani przez nowych osiedleńców. Budowane napięcie wciąż wzrasta, a losy Stefanii przejmują do szpiku kości. Bestialstwo przedstawicieli nowej władzy przeraża i nkit nie może sie czuć bezpieczny. Dodatkowo strach wzbudzają coraz częstsze napady rabunkowe i już nie wiadomo kto wróg, a kto przyjaciel. To wszystko sprawia, że kolejne strony powieści mijają błyskawicznie. I trudno tu się nie wzruszać, nie wzburzać na losy ocalonych, gdy dopiero skończyła się wojna a oni wciaż muszą walczyć o przetrwanie. Ciekawi mnie druga cześć dylogii, w której bohaterką ma sie stać córka Stefanii Basia.
Agnieszka Garncarczyk - awatar Agnieszka Garncarczyk
ocenił na74 miesiące temu

Cytaty z książki Zakątek Matyldy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zakątek Matyldy