rozwińzwiń

Fonos. Zbrodnia po grecku

Okładka książki Fonos. Zbrodnia po grecku autorstwa praca zbiorowa
Okładka książki Fonos. Zbrodnia po grecku autorstwa praca zbiorowa
praca zbiorowa Wydawnictwo: Książkowe Klimaty kryminał, sensacja, thriller
292 str. 4 godz. 52 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2022-05-28
Data 1. wyd. pol.:
2022-05-28
Liczba stron:
292
Czas czytania
4 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366505445
Teksty w antologii zostały dobrane tak, by pokazać bogactwo i pomysłowość gatunku – greckiego opowiadania kryminalnego. Dwa pierwsze, z początku lat 60. XX wieku, są już klasyczne, pozostałe jedenaście powstało najwyżej dwie dekady temu. Większość pisarzy jest wciąż aktywna, znaczna część nieznana polskiemu czytelnikowi. Aby zapewnić różnorodność stylu, właściwie każdy tekst został przełożony przez inną tłumaczkę bądź innego tłumacza.
Spis treści:
Janis Maris, List bez nadawcy, tłum. Beata Żołkiewicz-Siakantaris

Dimitirios Chadzis, Detektyw, tłum. Paweł Krupka

Dimitris Nolas, Zardzewiały nóż, tłum. Ewa T. Szyler

Christos A. Chomenidis, Hotel Kalmuchos, tłum. Przemysław Kordos

Petros Markaris, Frappe tłum. Nina Trzaska

Andreas Apostolidis, Śmierć pani Kareki tłum. Kaja Raszewska

Amanda Michalopulu, Zaufanie tłum. Alicja Kotecka

Dimostenis Papamarkos, Do t’ a pres kotssidete tłum. Dorota Jędraś

Tanasis Waltinos, Furadan tłum. Dorota Jędraś

Katerina I. Papandoniju, Ciemna winda. Instrukcja użytkowania tłum. Katarzyna Rowińska

Titina Daneli, Kto zabił d’Artagnana tłum. Małgorzata Borowska

Andonis Jeoriju, Krzyż tłum. Michał Bzinkowski

Hilda Papadimitriju, Komboloj w ziemi tłum. Rita Winiarska

Ewa Roża Janion, Posłowi
Średnia ocen
6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Fonos. Zbrodnia po grecku w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Fonos. Zbrodnia po grecku

Średnia ocen
6,3 / 10
30 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Fonos. Zbrodnia po grecku

avatar
427
306

Na półkach:

Interesujące i dobrze napisane opowiadania kryminalne. Oczywiście niektóre podobały mi się mniej, a niektóre bardziej, ale myślę że jest to zbiór godny uwagi.

Interesujące i dobrze napisane opowiadania kryminalne. Oczywiście niektóre podobały mi się mniej, a niektóre bardziej, ale myślę że jest to zbiór godny uwagi.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1039
1004

Na półkach: , , , , , , , ,

„(...) Mówi się, że życie na ziemi nie jest przypadkowym rezultatem czy dziełem nadnaturalnego Boga, ale umyślną twórczością zaawansowanych technologicznie istot, z użyciem DNA”, co przekazali kosmici założycielowi sekty, której członkinią była starsza pani, a która to przyczyniła się do zawału jej serca i śmierci. A testament? W nim wszystko zmarła przekazała na zgromadzenie. A, jak wiadomo, skoro starsza, to pewnie niezbyt logicznie myśląca, a o mieszkanie upominają się krewni, bo już mają plany na spadek. Tak nie może być, żeby ich fortuna minęła...
U staruszki śmierć nastąpiła z nadmiaru emocji. Lecz nie każdemu będzie dane pożyć do 80-tki, bo los ukróci ktoś, komu... przeszkadzają. A co zabawniejsze, szukając rozrywki w znudzonym towarzystwie też można przyczynić się do zgonu kogoś. W zamknięciu i odcięciu od świata grupa paru osób spędza czas na pogaduchach, gdy nagle dostają list wciągający w tajemniczą grę. Zaczyna się niewinnie, jak każdy dramat zresztą, taka cisza przed burzą. Cisza, jakbyś stał na klifie, by żywot zakończyć w kipieli pod sobą. Cisza, nagle czas się zatrzymuje, słyszysz bicie swojego serca... Ostatnie takty muzyki swego żywego jeszcze ciała, by po chwili utonąć w ciszy i zimnie.
Lecz nie zawsze koniec przychodzi wraz z obcym. Najbliższym też można przeszkadzać, a wtedy najlepszym sposobem okazuje się być morderstwo. Usunięcie kogoś, jak pionka z gry i spokój i ulga i po kłopocie.

Był człowiek, nie ma człowieka.

Życie – człowiek decydując się na zamordowanie drugiego czuje się jak Bóg. Jeden ruch i czysto i rządzę ja, mówię ja, jest jak ja chcę. Człowieka usuwa się, jak przeszkodę z drogi, którą idzie się ku sukcesowi. Ja sam w sobie jestem sensem i celem, myślą bohaterowie, reszta dopiero się okaże.

„Fonos. Zbrodnia po grecku” kipi od złych charakterów, zawistnych osobowości i egoistycznego postrzegania siebie w centrum świata. Te opowiadania łączy śmierć, różna, ale i człowiek stanowi spoiwo tych tekstów. To człowiek decyduje co z kim zrobić i dlaczego i zawsze znajdzie jakieś uzasadnienie swojego czynu. Jeden drugiemu zleca, inny nakazuje kładą akcent na przymusowym obowiązku, inny płaci za usługę dostępną w cenniku, a innego życie wyprzedza o krok i samo bierze los w swoje ręce. W końcu każdy kiedyś umrze, aż nastąpi to wcześniej niż później? Pewnie sobie zasłużył, myślisz.
Śmierć.
Grecki klimat, gorąc, wzdłuż kręgosłupa ścieka kropla potu, po niej następna. Słońce praży, okulary zsuwają się ze spoconego nosa, zimna kawa nie mrozi, a lody szybko zamieniają się w śmietankę. Stagnacja w czasie. Taka tu panuje literacka aura, a od tego stojącego powietrza bohaterom opowiadań różne pomysły do głów przychodzą.
Zbiór historii kryminalnych zebranych w „Fonos” ukazuje przy okazji cały wachlarz ludzkich zachowań. I nie ma znaczenia fakt, że powstały ponad 60 lat temu. Są aktualne do dziś i pewnie przez kolejne lata też tak będzie. Ich uniwersalność znajdzie swój smaczek w każdym dziesięcioleciu i w każdym kraju. I choć nie są to kryminały z najwyższej półki, choć nie jest to klasyka, to jednak warto w nich dostrzec misternie malowane tło. Psychika ludzka i przewartościowanie na zysk, bo śmierć przynosi korzyść. Przecież ofiara zostawia majątek, a ten? A ten ktoś musi przejąć... Gorzej z długami, uczuciami tych, którzy zostali i płaczą, czy z dochodzeniem śledczych. Ale teraz wszystko można zatuszować...

Ktoś żył, a teraz nie żyje.
Był i go nie ma.
Żył i umarł.
Taka kolej rzeczy. Tak jest ten świat zbudowany.

Czytasz i w dziwny dla siebie sposób, przepadasz w tych opowieściach. Czasem szukasz powodu zbrodni, czasem śmiejesz się z tych bohaterów ale też podziwiasz autora, bo ten nie musiał szukać ani fabuły ani scenografii. Wystarczyło tylko usiąść przy stoliku wystawionym na zewnątrz jakieś cukierni, zamówić lody i mrożoną herbatę, a na zaostrzenie apetytu kieliszek schłodzonego wina. Wystarczyło tylko usiąść i zza szkieł ciemnych okularów obserwować przechodniów.
Ludzie to dziwne typy, myślisz w ślad za autorami, które boją się...
Sam dokończ, czego. Co mają najcenniejszego przy sobie? Czego się mogą bać...?


Za świetny czas spędzony z lekturą dziękuję Stowarzyszeniu Sztukater.

#agaKUSIczyta

„(...) Mówi się, że życie na ziemi nie jest przypadkowym rezultatem czy dziełem nadnaturalnego Boga, ale umyślną twórczością zaawansowanych technologicznie istot, z użyciem DNA”, co przekazali kosmici założycielowi sekty, której członkinią była starsza pani, a która to przyczyniła się do zawału jej serca i śmierci. A testament? W nim wszystko zmarła przekazała na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
997
423

Na półkach: ,

Interesujący wybór opowiadań. Najbardziej przeraża oparty na faktach "Furadan"

Interesujący wybór opowiadań. Najbardziej przeraża oparty na faktach "Furadan"

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

57 użytkowników ma tytuł Fonos. Zbrodnia po grecku na półkach głównych
  • 35
  • 22
19 użytkowników ma tytuł Fonos. Zbrodnia po grecku na półkach dodatkowych
  • 8
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

praca zbiorowa
praca zbiorowa
Książki, które powstały w wyniku prac zbiorowych lub trudno jest przypisać im konkretnych autorów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Niewidzialne biblioteki Monica James
Niewidzialne biblioteki
Monica James Lawrence Liang Danish Sheikh Amy Trautwein
Jeśli czytać książki o książkach, to zdecydowanie w takim wydaniu. Mam tu na myśli Niewidzialne biblioteki, zbiór bibliotek wyczarowanych przez pięcioro autorów Laurensa Lianga, Monikę James, Danisha Shaika, Amy Trautwein, Innego (to pseudonim pod którym ukrywa się jeden z pięciu oryginalnych autorów) oraz samego polskiego tłumacza. Co wyjątkowe bowiem, Jacek Dehnel nie tylko przełożył ten tom na język polski, lecz także dopisał do niego siebie, swoje emocje i własną wrażliwość czytelniczą. To książka w pełnym tego słowa znaczeniu żywa. Taka, która realizuje czytelnicze marzenia, ale nie ucieka też od mar, fantazji, koszmarów i traum. Opowiada o bibliotekach rozumianych szerzej niż jako zbiory książek, jako przestrzeniach pamięci, lęków, nadziei, utraty i ocalenia. Jak pięknie tłumaczy w posłowiu Dehnel, to projekt inspirowany wielkimi Zbieraczami: Calvino, Borgesem - bibliofilami, dla których biblioteka była nie tylko miejscem, lecz także sposobem istnienia. Nieprzypadkowo konstrukcja Niewidzialnych bibliotek dialoguje z Niewidzialnymi miastami Italo Calvino. To powinowactwo jest tu wyraźne i zarazem ryzykowne. W karuzeli dowiecie się dlaczego. Wydawnictwo Literackie nie bez kozery umieściło na okładce słowo „spolszczył”, a nie „przetłumaczył”, ponieważ te teksty są plastyczną tkanką, nad którą Dehnel pracował twórczo, dopuszczając się świadomej ingerencji. Kiedy jest się fanką, a może nawet psychofanką Itala Calvina, naprawdę trudno bezkompromisowo przyjmować wszystko, co do niego nawiązuje. Nie zniechęcam Was jednak do lektury Niewidzialnych Bibliotek. Wręcz przeciwnie, to książka warta uwagi, rozmowy i sporu.
Joanna Bach - awatar Joanna Bach
ocenił na72 miesiące temu
Kramp María José Ferrada
Kramp
María José Ferrada
W chwaleniu wszem i wobec wydawnictwa Claroscuro zrobiłem się już powtarzalny i nudny ale nic na to poradzę, że wydawanymi książkami wpasowują się w mój gust prawie w stu procentach. „Kramp” nie jest wyjątkiem, to naprawdę bardzo ciekawa powieść. Główną bohaterką i narratorką jest M. I jest to w tym przypadku o tyle istotne bowiem bohaterowie tej powieści nie mają imion. Tylko ich pierwsze litery. M opowiada nam swoją historię a właściwie historię swojego życia. A żeby być bardziej precyzyjnym to opowiada historię jak uczyła się życia. M bowiem w wieku lat siedmiu zaczyna towarzyszyć ojcu w pracy a ten jest komiwojażerem. Opuszczając coraz więcej zajęć szkolnych młodziutka M bardzo szybko uczy się co i jak wygląda, jakie mechanizmy sterują tym światem, co trzeba robić i mówić żeby wyjść na swoje i bardzo szybko zaczyna być nad wyraz zaradna i skuteczna. A jednocześnie spotyka na swojej „zawodowej” drodze całą masę wszelkiej maści oryginałów, cudaków i ludzi co najmniej niestereotypowych. To naprawdę znakomita powieść. Już sam historia M jest ciekawa ale przede wszystkim ogromne wrażenie robią dwie kwestie – klimat powieści i styl autorki. Co do klimatu to jest on przesycony sentymentem, nostalgią, idealizowaniem dziecięcych lat, ale też swoistą tęsknotą, smutkiem zarówno za minionymi latami jak i za zmarnowanymi szansami. To bardzo słodko – gorzka opowieść. A jednocześnie wspaniale napisana. Maria Jose Ferrada ma wspaniałe pióro – lekkie, pełne urzekającego poczucia humoru, ciepłe, wrażliwe ale też subtelne, oszczędne w słowach i niezwykle sugestywne. Może i powieść jest krótka ale naprawdę wspaniała. Urocza, łapiąca za serducho i zostająca w pamięci na dłużej.
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na82 lata temu
M*A*S*H Ponadczasowa satyra wojenna, na podstawie której powstał kultowy serial Richard Hooker
M*A*S*H Ponadczasowa satyra wojenna, na podstawie której powstał kultowy serial
Richard Hooker
[...] Wszystko, czego doświadczali lekarze w polowych szpitalach chirurgicznych, było ekstremalne: praca, odpoczynek, napięcie, nuda, upał, zimno, satysfakcja i frustracja, a dla większości z nich były to nowe doznania. Wszyscy, indywidualnie i zbiorowo, starali się radzić sobie z sytuacją i wykonywać obowiązki. 𝗡𝗢 𝗜 𝗠𝗔𝗦𝗛 𝗕𝗔𝗕𝗢 𝗣𝗟𝗔𝗖𝗘𝗞 ⵑ 𝗧𝗢 𝗕𝗬Ł𝗔 𝗪𝗬Ś𝗠𝗜𝗘𝗡𝗜𝗧𝗔 𝗟𝗘𝗞𝗧𝗨𝗥𝗔 ⵑ🫡 Powieść MASH: A Novel About Three Army Doctors jest utrzymana w konwencji groteski i przedstawia perypetie, w przeważającej mierze trójki chirurgów, pracujących w szpitalu polowym, podczas wojny koreańskiej. Kapitanowie Benjamin Hawkeye Pierce, John Traper oraz Augustus Duke Forrest. Za żadną cenę nie chcą przyjąć do wiadomości, że wokół nich toczy się wojna, którą trzeba się śmiertelnie przejmować, a najważniejszą cechą amerykańskiego oficera powinien być niezachwiany patriotyzm. Pod pozorną lekkością fabuły i swobodnym zachowaniem bohaterów kryje się jednak zdecydowana postawa antywojenna, a bohaterowie wpisują się w poczet wojennych kontestatorów, obok Szwejka i Yossariana. Cały czas podczas czytania towarzyszyły mi, przemycane przez moją wyobraźnie obrazy z serialu o tym samym tytule. który oglądałam namiętnie z niemałym rozbawieniem w latach młodości. 𝐎𝐂𝐙𝐘𝐖𝐈𝐒𝐓𝐀 𝐎𝐂𝐙𝐘𝐖𝐈𝐒𝐓𝐎ŚĆ, Ż𝐄 𝐏𝐎𝐋𝐄𝐂𝐀𝐌 ? ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 𝐃𝐋𝐀 𝐂𝐈𝐄𝐊𝐀𝐖𝐒𝐊𝐈𝐂𝐇 : Wiele z początkowych odcinków serialu opartego na tej książce, oparto na autentycznych historiach, które twórcy zebrali od lekarzy wojskowych służących w Korei. Mimo to można odnieść wrażenie, że serial opowiada raczej o wojnie w Wietnamie niż w Korei – podobnie jak film. W późniejszym czasie główną rolę zaczął odgrywać w nim Alan Alda, grający Hawkeye’a Pierce’a, który później zaczął reżyserować poszczególne odcinki i pisać ich scenariusze, za co kilkakrotnie zdobył nagrodę Emmy. W końcu, jako główny konsultant, przejął nadzór nad produkcją serialu. Po zakończeniu zdjęć do 10 serii Alda i pozostali odtwórcy głównych ról postanowili zakończyć serial. Jednak CBS oraz 20th Century Fox zdecydowało się dokręcić jeszcze 11 serię, by pozamykać rozpoczęte wątki i doprowadzić do wielkiego zakończenia.
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na83 dni temu
To przez ten wiatr Jakub Nowak
To przez ten wiatr
Jakub Nowak
Henryk Sienkiewicz zamieszkał wraz z przyjaciółmi na amerykańskim rancho. Powoli zaczyna czuć coś do żony przyjaciela, a wokół nich nie brakuje śmierci i nikczemnych ludzi. Po tym, jak przeczytałam antologię „Frostpunk”, wiedziałam, że będę chciała poznać twórczość Jakuba Nowaka bliżej. Faktycznie, przyznaję: jego zbiór opowiadań, który czytałam wcześniej, nie zrobił na mnie zbyt dobrego wrażenia, ale „Ciepłe mięso” budowało naprawde fenomenalny klimat. A że chciałabym bliżej poznać też klimaty westernowe „To przez ten wiatr” wydawało się strzałem w dziesiątkę. No właśnie. Wydawało. Nie da się ukryć. Ta powieść ma naprawdę bardzo ładny styl. Część scen, część słów ułożonych po sobie, porównań: to rzeczy literacko piękne. Widać, że to dopracowana pod względem językowym powieść i początkowo miałam wrażenie, że to będzie bardzo „moja” książka. Ale im dalej w las, tym jakimś cudem miałam mniej ochoty na czytanie powieści. Nie interesowały mnie losy bohaterów. Chyba najmocniej przywiązałam się do postaci młodej służącej. Sienkiewicz i jego obiekt westchnień, czyli Helena Modrzejewska to niby postacie wyraziste i ciekawe, ale nieszczególnie interesowała mnie ich droga. Pod względem fabularnym: niby cały czas coś się tu dzieje. Są złodzieje, wyjazdy konno w teren, jest śmierć, są rewolwery, ale… jednocześnie miałam poczucie, że w sumie nie dzieje się nic, co byłoby dla mnie jakkolwiek istotne, być może poza wspomnianą już bohaterką. Po opisie spodziewałam się, że dostanę literaturę piękną z wątkiem romantycznym i choć ten się tu pojawia, to jednak romans to nie jest. Raczej dostajemy powieść obyczajową z elementami wręcz komiksowej akcji, opisaną w bardzo ładny, ale statyczny sposób i to połączenie chyba po prostu mi się w tym przypadku ze sobą gryzło. Dlatego też, choć doceniam walory językowe: „To przez ten wiatr” wymęczyłam i niestety, nie jest to raczej literatura, po którą jakoś szczególnie mam ochotę sięgać. Co nie znaczy, że jest to powieść obiektywnie zła i że ktoś, kto lubi właśnie takie klimaty się w niej nie odnajdzie. Warto dodać: powieść czerpie z historii, ale historię zmienia, nie próbuje oddać 1:1 życia i losów Henryka Sienkieiwcza. Także nie ma co traktować jej jako lekturę do szkoły/na uczelnię, by lepiej zaposnać się z tą postacią.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na66 miesięcy temu
Towarzysz Nachman Izrael Joszua Singer
Towarzysz Nachman
Izrael Joszua Singer
Spodziewałam się, że będzie to jednak literatura podobna w duchu do twórczości wielkiego noblisty Izaaka Singera, młodszego brata pisarza. Ale nie, to zupełnie inny typ prozy. Mimo że też pisany w jidysz. Moim zdaniem, znacznie bardziej uniwersalny. Opowiada o życiu żydowskich biedaków z małego miasteczka, Warszawy, Moskwy, ale w gruncie rzeczy to przypowieść ukazująca okrutne prawa rządzące światem, w którym nie ma sprawiedliwości. Bohaterem powieści jest bieda. Szczegółowy, wręcz reporterski opis życia bardzo biednej rodziny żydowskiego w podlubelskiej miejscowości, w Zaułku Nędzarzy. Mates Riter pracuje jako domokrążny handlarz, sprzedając i skupując towary w okolicznych wsiach. Całe tygodnie o głodzie przemierza zakurzone drogi, dźwigając wór pełen towarów. Tylko na szabas wraca do rodziny, idzie do łaźni, do synagogi, zjada coś i odpoczywa. Utrzymuje żonę i sześć córek, w końcu rodzi mu się upragniony syn. Rodzina żyje w tak skrajnej nędzy, że trudno to sobie wyobrazić. W izbie brak sprzętów, głodowe posiłki, nędzne zarobki, życie niewiele różniące się od życia zwykłych żebraków. Właściwie niczym się nie różniące, bo różne kwestie życiowe rozwiązywane są przy pomocy bogatszych sąsiadów. A chleb otrzymywany z czyjejś łaski boli i upokarza. Ale za to rodzina jest niezwykle pobożna i nędzarz Mates nie żałuje nigdy grosza ze swych głodowych zarobków na rytualną łaźnię, ofiarę w synagodze czy wsparcie dla ubogich. Sam przyjmuje z pokorą swój los, nie buntuje się, ale również nie próbuje nauczyć się jakiegoś fachu, by może trochę lepiej zarabiać. Jedyne, na co sobie pozwala, to wykształcenie dla syna Nachmana w szkółce religijnej. Marzeniem ojca jest, by syn został uczonym chasydem, a może nawet rabinem. Marzenie jego spełnia się w bardzo przewrotny sposób. Nachman, czeladnik piekarski, zostaje zauroczony ideologią komunistyczną, gdzie jest mowa o wyzysku mas pracujących przez wrednych kapitalistów, o konieczności walki z systemem na wzór doskonałego Kraju Rad, pierwszego państwa, gdzie robotnicy rządzą. Zauroczenie to przypomina religijność ojca, a jeszcze bardziej – wiarę serwowana w każdej sekcie religijnej. Nachem nie dostrzega, jak jego ideologia rozmija się z rzeczywistością, aż do tragicznego końca. W imię walki z wyzyskiem podcina korzenie, na których opiera się byt jego rodziny. Pracuje bardzo ciężko, z pełnym oddaniem, jest uczciwy do bólu, zachowuje swoją godność, a jednak traci wszystko. Ostatnia scena, kiedy wykończony Nachman przekracza granicę państwową i zmordowany pada obok konającego, zamęczonego pracą konia, którego po wykorzystaniu do końca właściciel porzucił na śmierć pod rozgwieżdżonym niebem, jest jedną z najmocniejszych scen, jakie zdarzyło mi się czytać kiedykolwiek. Obraz komunizmu w wydaniu radzieckim jest tu ukazany w bardzo krzywym zwierciadle, ale do bólu prawdziwie. Slogany o walce ze światowym wyzyskiem, wygłaszane do ludzi, którym mimo katorżniczej pracy nie starcza na chleb. Naiwna wiara w system wbrew temu, co oczy widzą, wiara w szczerą prawdę słowa pisanego w lewicowych gazetkach, w demagogiczną agitację rozmaitych guru komunizmu z towarzyszem Danielem na czele. Warunki życia i pracy w Związku Radzieckim, wyzysk nie mniejszy niż gdzie indziej, kreowanie spisków, oskarżenia o sabotaż i szpiegostwo, polowanie na wrogów klasowych… Przedwojenna Polska też nie wygląda dużo lepiej w oczach pisarza. Szef policji Konrad Łempicki, śledczy Słupek, sędzia Brzygowski – to zaiste indywidua spod ciemnej gwiazdy. Satyra Singera jest cienka, złośliwa i niezwykle trafna. Oczywiście rzecz toczy się w środowisku niezamożnych Żydów, ale obraz przedstawicieli władzy nie ma charakteru klasowego ani narodowościowego. Towarzysz Daniel, sprawca wszystkich nieszczęść Nachmana, to też przecież Żyd. Teza powieści to przeświadczenie, że biedni, ciężko pracujący ludzie nigdy nie osiągną dostatku, bo by coś osiągnąć, trzeba porzucić zasady moralne, oszukiwać, kłamać i wysługiwać się władzy. W gruncie rzeczy egzystencja żydowskiego sztetla, gdzie też przecież są wygrani i przegrani, bogaci i biedni, wydaje się być bardziej egalitarna, a przede wszystkim bardziej nastawiona na współdzielenie się dostatkiem. Musze też powiedzieć, że styl powieści starszego Singera jest wspaniały, oszczędny, mocny, trafny aż do bólu. Mimo wielu złośliwie opisanych spraw i osób, powieść „Towarzysz Nachman” to właściwie moralitet. Żywot Nachman od narodzin do finałowej przegranej, prowadzi czytelnika do uświadomienia sobie, że nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Imię Nachman znaczy „pocieszenie”. Prawie jak żywot świętego dwudziestego wieku, mimo że wierzy on w komunizm. A tłumaczenie powieści to mistrzostwo świata!
Ewa Szulc - awatar Ewa Szulc
ocenił na102 miesiące temu
Bella, ciao Piotr Siemion
Bella, ciao
Piotr Siemion
Piotr Siemion, autor głośnych niegdyś Niskich Łąk, powrócił z powieścią, która w założeniu miała być epickim rozliczeniem z polską historią, traumą wojenną i skomplikowanymi losami ludzi rzuconych w wir dziejów. Bella, ciao to książka ambitna, napisana z rozmachem i niewątpliwym talentem stylistycznym, jednak w ostatecznym rozrachunku pozostawia czytelnika z poczuciem niedosytu. Moja ocena to 6/10 – to pozycja solidna, ale momentami zbyt przeestetyzowana, by w pełni poruszyć. Akcja powieści rozgrywa się w dwóch planach czasowych: u schyłku II wojny światowej oraz w latach 90. XX wieku. Siemion splata losy partyzantów, żołnierzy i cywilów, próbując uchwycić moment przejścia między starą a nową Polską. Autor rezygnuje z tradycyjnej martyrologii na rzecz czegoś, co można nazwać „egzystencjalnym westernem”. Jego bohaterowie to ludzie wykorzenieni, cyniczni, zmęczeni ideologiami, którzy w brutalnej rzeczywistości próbują ocalić choćby namiastkę własnej podmiotowości. To spojrzenie na historię bez filtrów, pełne błota, krwi i moralnych dwuznaczności, jest jedną z najmocniejszych stron książki. Warsztat pisarski Siemiona zasługuje na uznanie. Zdania są soczyste, pełne kulturowych odniesień i gęstych opisów, które budują duszną, oniryczną atmosferę. Autor świetnie radzi sobie z kreowaniem obrazów – powojenny Wrocław czy partyzanckie lasy ożywają na kartach powieści z niezwykłą intensywnością. Bella, ciao to proza bardzo „filmowa”, w której rytm narracji dyktowany jest przez dynamiczne sceny i błyskotliwe dialogi. Problemem Bella, ciao jest jej konstrukcja, która momentami sprawia wrażenie zbyt chaotycznej. Przeskoki czasowe i wielość wątków sprawiają, że trudno nawiązać głęboką emocjonalną więź z bohaterami – stają się oni raczej figurami w intelektualnej grze autora niż ludźmi z krwi i kości. Ponadto, Siemion ma skłonność do popadania w manierę; styl, choć efektowny, bywa męczący, gdy każda czynność musi zostać opisana w sposób barokowo skomplikowany. Metaforyka bywa tu tak gęsta, że przysłania samą historię, czyniąc z lektury doświadczenie bardziej estetyczne niż przeżycie literackie. Bella, ciao to książka o końcu pewnego świata i bolesnych narodzinach kolejnego. To ważny głos w dyskusji o polskiej tożsamości, pokazujący, że historia to nie tylko daty, ale przede wszystkim chaos, z którego trudno wyciągnąć jednoznaczne wnioski. Piotr Siemion stworzył dzieło inteligentne i warsztatowo sprawne, ale zabrakło w nim autentycznego ognia, który sprawiłby, że losy bohaterów zostałyby z nami na dłużej. To dobra lektura dla wielbicieli prozy stylistycznie wysmakowanej, ale może rozczarować tych, którzy szukają w literaturze historycznej emocjonalnej prawdy.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na61 miesiąc temu
Agáta Denisa Fulmeková
Agáta
Denisa Fulmeková
Denisa Fulmeková weszła na słowiańską ziemię i napisała powieść, która przykleja się do duszy. wżera się w ciało i pozostaje w tobie na zawsze. To ksiązka z gatunku tych, które oplatają człowieka, delikatnie zaciskają owe pęta i trzymają... długo... ma zawsze. wspaniała i niebanalna. rani myślenie i serce i coś w tobie. jednoczysz się z tym tekstem i boisz jednocześnie, bo budzi się w tobie lęk przed kobietami i ich siłą a jednocześnie zatrważa cię tchórzliwość mężczyzn, którzy skryci za plecami kobiet udają cwanych i pyskatych. to oszczędna w słowach książka, którą chłoniesz cały, a tego, czego brakuje ci w tekście, dopowiadasz sobie sam. smutna, przerażająca historia ubogiej Agaty, zielarki, dobrej kobiety, której DOBROĆ została wykorzystana i która przez nią została skazana na śmierć - na stos. zioła, kobieta i dziwne zdarzenia na nią cedowane - myśl ludzka orzekła, usta ludzkie oczerniły, palce ludzkie ludzkie wskazały - CZAROWNICA, na stos. ksiądz też się cieszył na śmierć. na niesprawiedliwą śmierć i ofiarę. Bo gdyby pewnego wieczoru nie wpuściła do domu kobiety po połogu, gdyby kazała jej zabrać swe narodzone martwe dziecko, gdyby oddała jej ten kołtun łachmanów z zawiniątkiem, gdyby ją wygoniła z tym zawiniątkiem... to wszystko byłoby inne... niesamowita prawdziwa do dziś Denisa Fulmekova pisze o tym, co w ludziach tkwi do dziś i pewnie będzie tkwiło przez następne tysiąclecia. Brak mi słów, by oddać to, co ta niepozorna stronicowo książka ze mną zrobiła. by cokolwiek o niej napisać potrzebny jest czas na ciszę w sobie, na oddech i myśli. wszystko mi się w głowie kotłuje i boli mnie każdy milimetr wrażliwości, emocje nie usypiają, drgają.... AGATA zostanie ze mną na zawsze mało jest takich powieści - dlatego jest wyjątkowa #agaKUSIczyta
Agnesto - awatar Agnesto
ocenił na101 rok temu
Rada egipska Leonardo Sciascia
Rada egipska
Leonardo Sciascia
Powieść Leonardo Sciascii, „Rada egipska”, to wyrafinowana, choć momentami nużąca gra z historią, prawdą i kłamstwem. Autor, mistrz sycylijskiej prozy, przenosi nas do osiemnastowiecznego Palermo – miasta dusznego od intryg, kurzu i upału. Moja ocena to 6/10. To książka błyskotliwa intelektualnie, ale jako literatura piękna bywa zbyt sucha, przypominając bardziej traktat historyczny niż porywającą opowieść. Głównym bohaterem jest ksiądz Giuseppe Vella, maltański mnich i drobny oszust, który otrzymuje zadanie przetłumaczenia arabskiego kodeksu. Vella szybko orientuje się, że nikt w Palermo nie zna arabskiego na tyle dobrze, by go zweryfikować. Postanawia więc „stworzyć” historię na nowo. Fabrykuje tytułową „Radę egipską” – dokument, który podważa prawa własności sycylijskiej arystokracji na rzecz korony. W tym samym czasie śledzimy losy prawnika Francesca Paola Di Blasi, autentycznej postaci historycznej, który marzy o rewolucji i obaleniu tyranii. Sciascia zestawia te dwie postacie: cynicznego fałszerza Vellę, który kłamstwem chce zniszczyć stary porządek, oraz idealistę Di Blasi, który wierzy, że tylko prawda i wolność mogą zbawić Sycylię. Zacznijmy od dusznej atmosfery, która jest znakiem rozpoznawczym Sciascii. Palermo w tej powieści to labirynt pałaców, w których czas stanął w miejscu. Czytelnik czuje ciężar barokowych peruk, lepkość potu pod jedwabiami i moralny zaduch panujący wśród szlachty panicznie drżącej o swoje przywileje. To duszność systemu, który opiera się na pozorach i strachu przed jakąkolwiek zmianą. Najważniejsze wnioski i rady płynące z lektury to: Historia jest narzędziem władzy: Sciascia uczy nas, że dokumenty historyczne często służą bieżącej polityce, a granica między faktem a mistyfikacją jest umowna. Cena prawdy: Los Di Blasiego przypomina, że walka o sprawiedliwość w świecie zbudowanym na kłamstwie często kończy się tragicznie, ale jest niezbędna dla zachowania godności. Książka jest popisem erudycji, ale jej lektura bywa męcząca. Sciascia skupia się na filozoficznych aspektach fałszerstwa i strukturach władzy, co sprawia, że bohaterowie – poza Vellą – wydają się papierowi, będąc jedynie nośnikami idei. Brak tu emocjonalnego „mięsa”, które pozwoliłoby w pełni zaangażować się w losy postaci. To literatura dla koneserów, którzy przedkładają intelektualną łamigłówkę nad wartką akcję. „Rada egipska” to gorzka lekcja o tym, że historia bywa pisana piórem oszusta. Sciascia genialnie demaskuje mechanizmy manipulacji, ale robi to w sposób tak chłodny, że książka pozostawia czytelnika z poczuciem niedosytu.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na61 miesiąc temu
To, co najistotniejsze o panu Moritzu Vlastimil Třešňák
To, co najistotniejsze o panu Moritzu
Vlastimil Třešňák
„To, co najistotniejsze o panu Moritzu” Vlastimila Třešňáka to książka osobliwa – jednocześnie intrygująca i frustrująca. Nie da się jej odmówić charakteru, bo to literatura, która ma własny rytm, własny styl i specyficzny klimat. Ale to właśnie te same cechy sprawiają, że nie jest to lektura dla każdego. Třešňák miesza satyrę z autobiograficzną nutą, groteskę z traumą, absurd z historią czeskiej emigracji. Porównania do Kafki, Becketta czy nawet Mrożka nie biorą się znikąd – rzeczywiście znajdziemy tu humor podszyty smutkiem, a całość jest napisana w duchu ironicznego dystansu do świata. Jednak momentami ta ironia staje się pułapką – zamiast być literackim narzędziem, zaczyna dominować, przez co emocje bohaterów wydają się spłycone, a niektóre dramatyczne wątki pozostają jakby niedopowiedziane. Historia pana Moritza – malarza żyjącego gdzieś między codzienną rutyną a cieniem przeszłości – ma potencjał. Zniknięcie jego rodziców zagadkowo zawisa nad fabułą i stanowi tło dla refleksji o emigracji, wykorzenieniu i braku przynależności. Problem w tym, że książka częściej dryfuje niż płynie do przodu. Narracja jest poszatkowana, epizodyczna, pełna scen, które wydają się bardziej anegdotami niż elementami konstrukcji fabularnej. Czyta się to ciekawie, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że autor bardziej bawi się formą niż przejmuje opowiadaną historią. Jest tu jednak kilka mocnych momentów – takich, które nagle trafiają w punkt i przypominają, że absurd często bywa jedyną możliwą reakcją na rzeczywistość. Opisy emigracyjnych ucieczek, wspomnienia z dzieciństwa Moritza czy realistyczne tło historyczne to elementy, które nadają książce głębię. Szkoda tylko, że całość jest tak nierówna. Raz wciąga, innym razem nuży i wywołuje chęć odkładania jej „na później”. Styl Třešňáka bywa błyskotliwy, ale bywa też chaotyczny. Fabuła wydaje się bardziej pretekstem do refleksji autora niż faktyczną opowieścią o losach bohatera. A może taka była intencja? Pokazać fragmentaryczność pamięci i tożsamości na emigracji? Jeśli tak – to zamysł się udał, choć kosztem czytelniczej przyjemności. Podsumowując – książka ma coś w sobie, ale nie jest to dzieło wybitne ani niezapomniane. Jest ciekawa, trochę dziwaczna, trochę męcząca. Literacko odważna, ale niekonsekwentna. Zostawia kilka refleksji, zwłaszcza o stracie i poczuciu obcości, jednak trudno uznać ją za lekturę, którą chciałoby się polecać każdemu. Raczej – specyficzna pozycja dla tych, którzy lubią literaturę pogranicza absurdu i egzystencji.
Antares - awatar Antares
ocenił na66 miesięcy temu

Cytaty z książki Fonos. Zbrodnia po grecku

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Fonos. Zbrodnia po grecku