Mikrowyprawy z Warszawy. 57 nieoczywistych wycieczek, które uratują twój weekend

Okładka książki Mikrowyprawy z Warszawy. 57 nieoczywistych wycieczek, które uratują twój weekend autorstwa Monika Masalska, Seweryn Masalski
Okładka książki Mikrowyprawy z Warszawy. 57 nieoczywistych wycieczek, które uratują twój weekend autorstwa Monika Masalska, Seweryn Masalski
Monika MasalskaSeweryn Masalski Wydawnictwo: Znak Literanova literatura podróżnicza
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Data wydania:
2022-07-18
Data 1. wyd. pol.:
2022-07-18
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324084883
MIKROWYPRAWY. MAKROFRAJDA.

Odkryj miejsca bez tłumu turystów i uratuj swój weekend!

- Schron atomowy z czasów PRL zamieszkiwany przez 7 gatunków nietoperzy.
- Zaciszna dzika plaża przycupnięta w zakolu Liwca.
- Wędrujące Góry Milowe ukryte w warszawskim lesie.
- Kojący szum podwodnych gejzerów na Wyspie Kacząt.

W tym wyjątkowym przewodniku znajdziesz aż 57 PROPOZYCJI JEDNODNIOWYCH WYCIECZEK NA KAŻDĄ PORĘ ROKU z mapkami przedstawiającymi trasy spacerów, informacjami o czasie dojazdu samochodem i komunikacją zbiorową, a także wskazówkami, dokąd można zabrać psa, a dokąd malucha w wózku.

"Mikrowyprawy z Warszawy. 57 nieoczywistych wycieczek, które uratują twój weekend" - książka Masalskich

Monika i Seweryn Masalscy, autorzy popularnego bloga „Mikrowyprawy z Warszawy”, na pozornie nudnym i płaskim Mazowszu znaleźli dzikie plaże, góry, kręte rzeki i tajemnicze ruiny… Wraz z trójką dzieci co tydzień odkrywają nieoczywiste miejsca i dobrze wiedzą, że nie trzeba ani jechać bardzo daleko, ani wydawać góry pieniędzy, by rewelacyjnie spędzić czas.

Przygoda jest bliżej, niż myślisz!

KSIĄŻKA ZAWIERA NIEPUBLIKOWANE NA BLOGU TRASY WYCIECZEK.
Średnia ocen
8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mikrowyprawy z Warszawy. 57 nieoczywistych wycieczek, które uratują twój weekend w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Mikrowyprawy z Warszawy. 57 nieoczywistych wycieczek, które uratują twój weekend i



521
1
18

Opinia społeczności książki Mikrowyprawy z Warszawy. 57 nieoczywistych wycieczek, które uratują twój weekendi



Książki 1076 Opinie 862

Oceny książki Mikrowyprawy z Warszawy. 57 nieoczywistych wycieczek, które uratują twój weekend

Średnia ocen
8,0 / 10
37 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Mikrowyprawy z Warszawy. 57 nieoczywistych wycieczek, które uratują twój weekend

avatar
138
137

Na półkach:

Książka idealna dla osób lubiących wycieczki weekendowe. Autorzy podzielili wyprawy na trzy kategorie: miejsca znajdujące się w Warszawie, takie, do których można dojechać w ciągu godziny oraz takie, do których dojazd zajmuje do 2 godzin z Warszawy. W książce jest również legenda, która wskazuje, z jakiej kategorii są dane miejsca- czy to zabytki, miasta, przyroda. Podane są również informacje, w które miejsca można wybrać się z psem, a gdzie nie da się wjechać wózkiem. Książka jest pięknie wydana, zdjęcia w niej zawarte zachwycają i zachęcają do podróży.
My wybraliśmy się w dwa miejsca opisane w książce i rzeczywiście było wspaniale. Na minus jednak muszę zaliczyć to, że kilometrów do przejścia było mniej, niż podano w książce oraz wyprawa zajęła znacznie mniej czasu- warto mieć to na uwadze, aby nie być zawiedzionym.

Książka idealna dla osób lubiących wycieczki weekendowe. Autorzy podzielili wyprawy na trzy kategorie: miejsca znajdujące się w Warszawie, takie, do których można dojechać w ciągu godziny oraz takie, do których dojazd zajmuje do 2 godzin z Warszawy. W książce jest również legenda, która wskazuje, z jakiej kategorii są dane miejsca- czy to zabytki, miasta, przyroda. Podane...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
193
189

Na półkach:

Ciekawa pozycja zawierająca mnóstwo pomysłów na nietypowe spędzenie weekendu w okolicach lub na obrzeżach Warszawy.
To co mi się podobało to mapki, informacje o dojazdach, szacunkowy czas mikrowyprawy.

Kupiłam na prezent, a w rezultacie sama porobiłam sobie trochę notatek i może w najbliższe wakacje kilka mikrowypraw zrealizuję.

Ciekawa pozycja zawierająca mnóstwo pomysłów na nietypowe spędzenie weekendu w okolicach lub na obrzeżach Warszawy.
To co mi się podobało to mapki, informacje o dojazdach, szacunkowy czas mikrowyprawy.

Kupiłam na prezent, a w rezultacie sama porobiłam sobie trochę notatek i może w najbliższe wakacje kilka mikrowypraw zrealizuję.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
277
155

Na półkach:

Lekko napisany, przepięknie ilustrowany mikroprzewodnik, a w nim 57 jednodniowych inspiracji na aktywne spędzenie weekendu. Gorąco polecam jak i sam ze zniecierpliwieniem oczekuję wiosny aby udać się trasą Państwa Masalskich!

Lekko napisany, przepięknie ilustrowany mikroprzewodnik, a w nim 57 jednodniowych inspiracji na aktywne spędzenie weekendu. Gorąco polecam jak i sam ze zniecierpliwieniem oczekuję wiosny aby udać się trasą Państwa Masalskich!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

142 użytkowników ma tytuł Mikrowyprawy z Warszawy. 57 nieoczywistych wycieczek, które uratują twój weekend na półkach głównych
  • 93
  • 44
  • 5
25 użytkowników ma tytuł Mikrowyprawy z Warszawy. 57 nieoczywistych wycieczek, które uratują twój weekend na półkach dodatkowych
  • 14
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Mikrowyprawy z Warszawy. 57 nieoczywistych wycieczek, które uratują twój weekend

Inne książki autora

Okładka książki Nad wodę. Mikrowyprawy z Warszawy Monika Masalska, Seweryn Mosalski
Ocena 8,7
Nad wodę. Mikrowyprawy z Warszawy Monika Masalska, Seweryn Mosalski

Czytelnicy Mikrowyprawy z Warszawy. 57 nieoczywistych wycieczek, które uratują twój weekend przeczytali również

Porażony życiem. Jak wyjechać z piekła Rafał Miszkiel
Porażony życiem. Jak wyjechać z piekła
Rafał Miszkiel Ewa Raczyńska
Wypadek, który na zawsze zmienił życie Rafała Miszkiela, wydarzył się w sposób przerażająco banalny, co czyni początek książki „Porażony życiem. Jak wyjechać z piekła” lekturą niemal fizycznie bolesną. Chwila nieuwagi, wejście na słup wysokiego napięcia i porażenie prądem o ogromnej mocy – to był moment, w którym dotychczasowy świat młodego chłopaka rozpadł się na kawałki. Rafał nie tylko stracił obie ręce i nogę, ale przede wszystkim poczucie sprawstwa i nadzieję na przyszłość, która jeszcze chwilę wcześniej wydawała się stać przed nim otworem. Moja ocena 8/10 wynika z ogromnej siły rażenia tej historii oraz faktu, że nie jest to kolejny tani poradnik motywacyjny, lecz surowe świadectwo walki o godność. Wspólnie z Ewą Raczyńską, Miszkiel prowadzi nas przez kolejne kręgi swojego prywatnego piekła. Największą zaletą tej publikacji jest jej brutalna szczerość. Autor nie pudruje rzeczywistości – opisuje ból fantomowy, upokorzenie związane z całkowitą zależnością od innych w najbardziej intymnych czynnościach oraz głęboką depresję, która towarzyszyła mu w szpitalnych salach. To książka o „wyjeżdżaniu” z piekła nie tylko w sensie fizycznym (dzięki rehabilitacji i protezom),ale przede wszystkim psychicznym. Przejście od myśli samobójczych do aktywnego życia jako influencer i motywator jest tu opisane bez zbędnego patosu, co czyni przekaz niezwykle autentycznym. Styl reportażu jest bezpośredni i dynamiczny, co pozwala czytelnikowi błyskawicznie wejść w świat bohatera. Ewa Raczyńska umiejętnie porządkuje narrację, dbając o to, by emocjonalny ciężar historii nie przytłoczył struktury książki. Znajdziemy tu ważne refleksje nad systemem opieki nad osobami z niepełnosprawnościami w Polsce oraz nad tym, jak społeczeństwo reaguje na inność. Rafał staje się głosem tych, którzy są często niewidoczni, pokazując, że niepełnosprawność nie definiuje człowieka, choć determinuje każdy jego dzień. Mimo że historia jest wstrząsająca, w niektórych momentach narracja staje się nieco repetytywna, a pewne wątki dotyczące codziennych zmagań mogłyby zostać mocniej pogłębione kosztem krótszych anegdot. Niemniej jednak, „Porażony życiem” to lektura, która zostawia w czytelniku potężny ładunek pokory. To nie jest książka o tym, że „wszystko jest możliwe”, ale o tym, jak podnieść się, gdy wydaje się, że nie ma już z czego wstać. Rafał Miszkiel udowadnia, że piekło to nie tylko miejsce, ale stan umysłu, z którego – przy nadludzkim wysiłku i wsparciu innych – naprawdę można wyjechać. To inspirująca, twarda i niezwykle potrzebna lekcja empatii oraz hartu ducha.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na826 dni temu
Szwedzka sztuka kochania. O miłości i seksie na Północy Katarzyna Tubylewicz
Szwedzka sztuka kochania. O miłości i seksie na Północy
Katarzyna Tubylewicz
„Szwedzka sztuka kochania” okazuje się być nie aż tak bardzo odmienna od tego, jak kochają ludzie w innych częściach świata. To, co zdecydowanie odróżnia Szwecję i tak naprawdę jest, moim zdaniem, największą wartością tej książki, to pojawiająca się mimochodem, na drugim planie, opowieść o szwedzkiej tolerancji, dyskrecji i akceptacji prawa do wolności. Jakikolwiek mielibyśmy stosunek do zjawisk, które autorka przedstawia czytelnikowi w kolejnych wywiadach z przedstawicielkami i przedstawicielami różnych miłosnych konstelacji to również naszą akceptację, a nawet pewien podziw może budzić podkreślany przez wszystkich rozmówców przyjazny, a przynajmniej naturalny stosunek Szwedów do ich czasami bardzo niestandardowych związków. Rozmowy o tantrze, poliamorii, queerowych czy tęczowych rodzinach nie są w mojej opinii w najmniejszym stopniu kontrowersyjne. Za to największe zdziwienie i wewnętrzny opór wzbudził we mnie ostatni wywiad, z najbardziej standardową parą osób heteroseksualnych, które poznały się po prostu dość późno – w piątej i szóstej dekadzie życia. W wywiadzie zacytowane zostały ich... listy miłosne. Nie, nie, nie! Tego żadną miarą nie da się zaakceptować! Cała moja pracowicie wypielęgnowana tolerancja dla wszelakiej inności zniknęła w jednej chwili! Listów miłosnych publikować nie wolno! Kropka. :) A reportaże interesujące, zdjęcia trochę banalne, Pani Katarzyna Tubylewicz znakomita jako taktowna, zainteresowana i przyjazna rozmówczyni-wywiadowczyni.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na67 dni temu
Byłam katolickim księdzem. Historia Ludmiły Javorovej, kobiety wyświęconej w Czechach Tomasz Maćkowiak
Byłam katolickim księdzem. Historia Ludmiły Javorovej, kobiety wyświęconej w Czechach
Tomasz Maćkowiak
Książka Tomasza Maćkowiaka, Byłam katolickim księdzem. Historia Ludmiły Javorovej, to reportaż, który uderza w same fundamenty współczesnej debaty o roli kobiet w Kościele, a jednocześnie stanowi fascynujący zapis historii „Kościoła podziemnego” w komunistycznej Czechosłowacji. Moja ocena to solidne 7/10 – to lektura obowiązkowa dla osób szukających w religii autentyzmu, choć momentami pozostawiająca niedosyt w warstwie teologicznej analizy. Kontekst: Kościół w mroku konspiracji Punktem wyjścia jest tu sytuacja Koinótés – tajnych struktur kościelnych działających w Czechosłowacji po 1948 roku. Maćkowiak z reporterską precyzją odtwarza atmosferę ciągłego zagrożenia ze strony StB (czechosłowackiej bezpieki),która zmusiła wierzących do ekstremalnych rozwiązań. To właśnie w tym mroku narodziła się wizja biskupa Felixa Davídka, który uznał, że w świecie, gdzie księża trafiają do obozów pracy, kobiety muszą otrzymać sakrament święceń, by móc nieść posługę tam, gdzie mężczyźni nie mają wstępu – m.in. uwięzionym kobietom. Centralną postacią jest Ludmiła Javorová – kobieta, która w 1970 roku została wyświęcona na księdza. Maćkowiak nie buduje jej pomnika; przedstawia ją jako osobę pełną pokory, głębokiej wiary, ale i tragicznego rozdarcia. Najbardziej przejmujące fragmenty książki dotyczą okresu po upadku komunizmu, kiedy to Watykan uznał jej święcenia za nieważne, a ona sama została zepchnięta na margines życia kościelnego. Autor świetnie pokazuje ten paradoks: Ludmiła, która ryzykowała życie dla wiary w czasach prześladowań, w czasach wolności stała się dla oficjalnego Kościoła niewygodnym problemem, o którym najlepiej byłoby zapomnieć. Chciałabym docenić wartość historyczną i emocjonalną publikacji. Maćkowiak pisze sprawnie, z dużym szacunkiem do swojej rozmówczyni, unikając taniej sensacji. Jednakże, z perspektywy czytelnika szukającego głębszej analizy systemowej, książka bywa nieco zbyt wąska. Autor skupia się na biografii Javorovej, traktując spory teologiczne i kanoniczne dość pobieżnie. Momentami narracja traci dynamikę, grzęznąc w opisach codzienności, które, choć oddają klimat epoki, nie zawsze wnoszą nową jakość do głównej osi sporu o kapłaństwo kobiet. Byłam katolickim księdzem to poruszający portret kobiety, która wyprzedziła swój czas. To reportaż o odwadze, która nie szukała poklasku, oraz o instytucji, która nie potrafiła poradzić sobie z własną, heroiczną historią. Maćkowiak udowadnia, że historia Ludmiły Javorovej to nie tylko anegdota zza żelaznej kurtyny, ale wciąż otwarte pytanie o granice sakramentów i naturę powołania.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Niemiecki ksiądz u progu Auschwitz Manfred Deselaers
Niemiecki ksiądz u progu Auschwitz
Manfred Deselaers Piotr Żyłka
Ja też jestem zdolny do takiego zła. Zwłaszcza wtedy, gdy nie pamiętam, że nie ma prostego podziału na „dobrych nas” i „złych ich”. Za każdym razem, gdy milczę i udaję, że nic złego się nie dzieje, że niczego nie widzę. Widząc, słuchając i dotykając Auschwitz, nie da się pozostać obojętnym. Co to znaczy dla mnie? Moją odpowiedzialnością w obliczu Auschwitz jest odpowiedź konkretnym dobrem. Odpowiedź ta „nie musi być tak wielka, jak wielkie było zło Auschwitz. Ona może być według mojej miary. Zrobić to, co potrafię, tyle, ile jestem w stanie. (…) To wystarczy i to właśnie powinienem starać się realizować.” Pierwszym obowiązkiem człowieka jest starać się poznać błędy przeszłości, zrozumieć ich sedno; pracować, by się nie powtórzyły. Drugi dotyczy poszanowania inności czy różnorodności – bo Auschwitz uświadamia światu godność każdego człowieka. „Świat składa się z przeciwieństw. Czasem dobrze jest, że one są. Niwelowanie różnic może oznaczać zafałszowanie, a to nie jest dobrze. Z tych wszystkich kontrastów i tak nic nie pozostanie. Pozostanie tylko wielka miłość. Jak mogłoby być inaczej”(Edith Stein). Wreszcie, „Wszyscy jesteśmy powołani, by opowiedzieć się całym naszym życiem za pokojem, przebaczeniem i solidarnością.” I to nie mogą być puste słowa, bo one byłyby zniewagą ofiar. Musi iść za tym moja reakcja i moje postanowienie. Ostatnie słowo w tym miejscu nie należy do Hitlera czy Hossa. Należy do nas. Dialog „Ludzie potrzebują czasu, żeby to dotykanie Auschwitz w sobie przetrawić. Dlatego najpierw zachęcamy do wyciszenia. Później ważna jest możliwość rozmawiania z innymi, którzy tu są. (…) Zaczynamy od siebie, ale potem pytamy, co ta pamięć robi z naszymi relacjami. Po zdobyciu wiedzy i intymnej, osobistej refleksji przychodzi czas na dialog.” Dialog staje się wielkim przesłaniem tego miejsca. Musimy coś zrobić, żeby się nawzajem poznawać, powinniśmy podejmować trud rozumienia innych, szanowania innych – nawet pełni obaw wobec inności, niezrozumienia. Dialog wymaga realnego słuchania innych – jako podstawy i początku. Potem można się skupić na swojej perspektywie – nie mówimy o innych, mówimy o sobie. Co również istotne, „w dialogu chodzi bardziej o szacunek dla inności innego niż o próby ujednolicania wizji, stworzenia jakiegoś miszmaszu.” Jeżeli nauczymy się, tworząc bliskie relacje, leczyć nasze rany z przeszłości i budować lepszą wspólną przyszłość, jeżeli będziemy ludźmi pokoju, którzy potrafią mówić „nie” kolejnym tyranom, to będzie tryumf dobra, którego tak bardzo wszyscy potrzebujemy. Lepszym człowiekiem nie można być samemu, to jest możliwe tylko z innymi. Ofiary Auschwitz Nigdy nie zapomnę tamtej nocy, pierwszej nocy w obozie, która zmieniła moje życie w jedną długą noc, siedmiokrotnie przeklętą i siedem razy zapieczętowaną. Nigdy nie zapomnę twarzyczek dzieci, których działa w moich oczach unosiły się kłębami dymu ku cichemu, błękitnemu niebu. Nigdy nie zapomnę dymu. Nigdy nie zapomnę płomieni, które na zawsze pochłonęły moją wiarę. Nigdy nie zapomnę nocnej ciszy, która na wieki pozbawiła mnie chęci do życia. Nigdy nie zapomnę tamtych chwil, które zamordowały mego Boga i duszę i obróciły w proch moje marzenia. Nigdy tego nie zapomnę, nawet gdyby przyszło mi żyć tak długo jak samemu Bogu. Nigdy. Elie Wiesel - "Noc" Ludzie, którzy przeżyli horror obozu koncentracyjnego musieli radzić sobie dalej z traumą, której już nie da się cofnąć, która niszczy coś w człowieku raz na zawsze. Obserwując upadek kolejnych wartości, pozostało im wyłącznie to, co najgłębsze - godność i solidarność. Heroizmem było tu nie żyć samemu, ale dostrzec drugiego. „Maria Stromberger kiedyś powiedziała, że po wojnie już nigdy nie była szczęśliwa, bo całą miłość zostawiła w Auschwitz. Tego zdania nie byłem w stanie spokojnie powtórzyć (…) I dalej nie jestem.” Ból, cierpienie, trauma, próby pozbawienia człowieczeństwa – starcie się z najgłębszym przejawem ludzkiej godności. Każdy reagował na to inaczej, w „trudnym napięciu między zależnością i wolnością, słabością i odpowiedzialnością”. Każdy reagował, przepracowywał traumę w sobie inaczej, utrzymując lub tracąc wewnętrzną wolność. Jacek Zieleniewicz – jedna z osób osadzonych – zaprzyjaźnił się po wojnie z wieloma Niemcami, a „kończąc opowieść o Zagładzie, mówił: „Czy to nie jest piękne, że dzisiaj możemy być przyjaciółmi?” Wiedział, że nie dla wszystkich jest to oczywiste. Jemu udało się przezwyciężyć nienawiść. Sprawcy Auschwitz Wszyscy zadajemy sobie pytanie o powód, dla którego wydarzyły się fabryki śmierci – obozy koncentracyjne, miejsca poniżenia i zagłady – gdzie wśród nieopisanych mąk psychicznych i fizycznych byli poniżani i ginęli ludzie. Nazistów – normalnych ludzi – przekonała niestety prosta wizja rzeczywistości, która jednoznacznie segreguje na lepszych i gorszych, wskazuje kryteria, jasną misję i upraszcza rzeczywistość, w ramach wizji świata „w której gardziło się innym i za wszelką cenę dążyło do realizacji własnych interesów.” Jak przyznaje sam komendant Auschwitz – Rudolf Hoss – „Największym błędem mego życia było to, że wszystkiemu, co przychodziło „z góry” wierzyłem i nie odważyłem się mieć najmniejszych wątpliwości co do prawdziwości tego, co głoszono.” Pozostawia swojemu synowi przestrogę: „Idź przez życie z otwartymi oczyma. Nie bądź jednostronny, we wszystkich sprawach rozważaj za i przeciw. We wszystkim, co będziesz czynił, nie kieruj się wyłącznie rozumem, lecz zważaj zwłaszcza na głos swego serca.” Hoss uwierzył, że ideologia nazizmu naprawdę zmieni świat. „Czuł, że odnalazł prawdziwą wspólnotę, swoje zadanie życiowe i misję. Wizje Hitlera i zasiewany przez niego światopogląd tłumaczyły mu cały świat. Dla zagubionego, zawiedzionego (…) człowieka było to coś ogromnie atrakcyjnego. Nagle wszystko stawało się jasne. (…) Hitler nie dawał jedynie wizji, ale także zapraszał do drogi.” Wszyscy jesteśmy podatni na ideologie i potencjalnie każdy z nas może stać się płaszczyzną podatną na kolejne ujednolicanie, proste odpowiedzi. Kluczowym pytaniem jest to, czy pozostaniemy otwarci na świat. Na poszukiwanie prawdy. Na spotkanie inności. Obecność Boga w obozie Gdzie był Bóg, gdy dział się taki horror? Dlaczego na to pozwolił? Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Na pewno „nie mamy prawa zrzucać odpowiedzialności za to, co się stało na Boga. Zagłady dokonali ludzie i to oni są za nią odpowiedzialni.” To od nas zależy wygląd świata – możemy być dobrzy, wziąć odpowiedzialność, kierować się wzajemną troską. Możemy przeciwnie – być egoistyczni, czuć się lepsi od innych… budując sobie „dom, w którym trudno wytrzymać”. Wołania, towarzyszenie i miłość Boga w żaden sposób nie narusza naszej wolności i odpowiedzialności – a więc naszych zachowań. „W tym kontekście właściwe jest pytanie o to, dlaczego Bóg pozwolił ludziom na takie zachowanie. (…) Odpowiedzią jest wolność, którą Stwórca obdarzył każdego człowieka. Teoretycznie Bóg mógł nie pozwolić człowiekowi na te wszystkie bestialstwa, ale wtedy nie byłoby wolności.” Bóg zdaje się, że był w Auschwitz – w godności człowieka, w dobroci ofiarnej pomocy bezinteresownych ludzi, w ubóstwie i opuszczeniu Jezusa, którego „Boże, mój Boże, czemuś mnie opuścił?” wciąż pomaga cierpiącym odnaleźć samych siebie. „Wierzę, że Chrystus był tu razem z więźniami. Do samego końca. Tak jak do końca poszedł z miłości do człowieka na krzyż.” Sam Ukrzyżowany druzgocze koncepcję aryjskiego nadczłowieka – ujawniając prawdę o tych, którzy w niemocy są silni, ponieważ są prawdziwi – mocni duchem i prawdą. Warto też oddać na chwilę głos żydowskiej teologii po Auschwitz: „Eliezer Berkovits odpowiadał na pytanie, gdzie był Bóg, kiedy masowo mordowano Żydów, rozwinięciem obrazu z Psalmów: Bóg schował swoją twarz. Psalmista krzyczy: „Ocknij się! Dlaczego śpisz, Panie? Przebudź się! Nie odrzucaj nas na zawsze! Dlaczego ukrywasz Twoje oblicze? Zapominasz o nędzy i ucisku naszym? (…) Powstań, przyjdź nam na pomoc i wyzwól nas przez swą łaskawość!” A Berkovits dodaje: czemu Bóg schował swoją twarz? Ponieważ człowiek jest wolny i odpowiada za swoje czyny, a Bóg nie chce w nie ingerować. Widząc zaś, co człowiek robi ze swoją wolnością i jak w konsekwencji cierpi naród, Bóg odwraca swoją twarz.” Rabin Pecaric powiedział natomiast, że „nie wie, dlaczego Bóg pozwolił na to wszystko, co się stało w obozach, nie jest w stanie tego zrozumieć, nie mieści mu się to w głowie, ale to nie znaczy, że nie ma Boga ani że Bóg nie jest wierny. To znaczy po prostu tyle, że on nie rozumie.” Wierzyć (w Auschwitz) znaczy nieustannie szukać sensu wiary. „Wiara w Boga okazuje się tutaj Jego ciągłym poszukiwaniem, które nieprzerwanie przynosi pytanie: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”. Inny sposób modlitwy w Auschwitz wydaje się niemożliwy.” Finalnie, „jeśli ktoś, kto przeszedł w Auschwitz piekło, mówi mi, że żadnego miłosiernego Boga tam nie spotkał, to kim ja jestem, żeby mu mówić, że się myli i ja wiem lepiej?” Wiara po Auschwitz Refleksja chrześcijan, po tak strasznych wydarzeniach, musi wciąż uświadamiać, że „zdrowo i dojrzale rozumiana wiara jest rezultatem otwartości na świat, na poszukiwanie prawdy, na spotkanie, na budowanie relacji z Bogiem i drugim człowiekiem, jest gotowością do wyruszenia w nieznane. Jest w niej także miejsce na wątpliwości. Wszystko to zbudowane jest wokół miłości, a prawdziwa miłość nie chce opanowania drugiego, ale szanuje jego wolność, jego tajemnicę, i chce ją coraz lepiej rozumieć, aby budować wspólny świat. Człowiek wierzący jest człowiekiem głębokiego zaufania, a jednocześnie wielu pytań. Stale jest gotów zmieniać swoje życie.” Jednocześnie, jako że było to miejsce głównie zagłady Żydów, miejsce zupełnego mroku, kryzysu i pustki każdego religijnego oręża, „Trzeba wytrzymać pustkę (…) My, chrześcijanie, musimy nauczyć się patrzenia na Auschwitz, które pozbawione jest dodatkowej symboliki. Pustka tego miejsca musi pozostać najwymowniejszym wyrazem i przypominać, że Ci, którym przyszło tam żyć, cierpieć i umierać, ginęli niepocieszeni, w opuszczeniu, samotności i trwodze.” Pokój Dziś stoimy przed wieloma wyzwaniami politycznymi, w związku z toczącymi się wojnami, z kryzysami wartości, przemianami społecznymi. Nie możemy myśleć o budowaniu pokoju jedynie w kategoriach zwiększania zasobów militarnych, rozwijania koncepcji wojny sprawiedliwej czy obrony wartości. Takie podejście eskaluje i w końcu może być katastrofalne w skutkach. Trzeba pamiętać o tym, „co sprawia, że w ogóle chwytamy za broń. Przecież zawsze jest skutkiem konfrontacji idei, ideologii, i tego że z naszym człowieczeństwem jest coś nie tak. (…) Musimy się zastanawiać, jak uzdrawiać przyczyny konfliktów i wojen.” Pokój wymaga otwartości. Trwały porządek w Europie, co słusznie zauważa autor, powinien obejmować próbę zbudowania pokoju „razem z Rosjanami”: „I boli mnie, że nie słyszę prawie w ogóle głosów refleksji w tym kierunku. Są za to inne głosy: kto naprawdę zna Rosjan, ten wie, że to się nie uda. Oni zawsze będą ostatecznie używać siły i rozpętywać wojny. Ale ja nie chcę tak myśleć. I znam Rosjan, którzy również pragną innej przyszłości. (…) Trzeba (…) pomagać Rosjanom odnaleźć pozytywną tożsamość, pomóc im się wyzwolić z tego przekonania, że jesteśmy kimś, jeśli jesteśmy silni i wszyscy się nas boją, i odkryć co innego: że naprawdę jesteśmy kimś, jeżeli potrafimy budować dobro razem z innymi ludźmi, troszczyć się o siebie nawzajem i mieć wrażliwe sumienia. (…) Europa może być w pełni sobą i żyć w prawdziwym i długotrwałym pokoju tylko razem z Rosjanami. Nie z rosyjskim totalitaryzmem, ale z ludźmi, którym trzeba pomóc odnaleźć prawdziwe wartości.” Na Auschwitz nie można machnąć ręką - zapoznać się, zadumać i odejść. Zaczynając od siebie, powinniśmy zacząć budować coraz szersze kręgi pokoju: „Wrażliwość, uważność, wysłuchanie drugiego człowieka, dialog - w ten sposób próbuję rozszerzać ten krąg pokoju. (…) Najpierw moje serce, potem ludzie najbliżej mnie, ale bez zamykania się we własnym środowisku, z otwartością na poznawanie i budowanie nowych relacji z innymi - ludźmi różnych doświadczeń, narodowości, wyznań, kultur i światopoglądów. Również bez wyrzekania się swojej tożsamości i negowania różnic, jakie są między nami, ale z szacunkiem dla innych i szukaniem bardziej tego, co nas łączy, niż tego, co dzieli."
Miłosz Kozikowski - awatar Miłosz Kozikowski
ocenił na91 rok temu
Maria Skłodowska-Curie i potęga marzeń Susanna Leonard
Maria Skłodowska-Curie i potęga marzeń
Susanna Leonard
O Marii Skłodowskiej Curie słyszał chyba każdy, ale jak to się stało, że kobieta, która nie mogła nawet studiować w Polsce zdobyła dwie nagrody Nobla? 👩🏻‍🔬 Po pierwsze: powodem dla którego w ogóle zainteresowałam się tym tytułem jest... książka Ali Hazelwood "Love on the brain", gdzie pozostać Marii jest bardzo ważna dla głównej bohaterki 👩🏻‍🔬 Co więc zrobiłam zaraz po przeczytaniu wspomnianej książki? Kupiłam biografię Marii i siadłam do czytania, po czym porzuciłam ją na pół roku i skończyłam ją dopiero na początku tego roku 👩🏻‍🔬 Wbrew pozorom robię tak często, a to wcale nie znaczy, że książka mi się nie podoba, bo jest wręcz przeciwnie! Postać tej genialnej fizyczki jest wspominana dzieciom chyba od podstawówki, przez całą edukację, ale nikt nigdy nie przybliżył mi jej życia bardziej 👩🏻‍🔬 Książka jest napisana dość ciekawie. Istnieje podział na "teraz", czyli kilka dni w okolicach ślubu jej córki Irene oraz "przeszłość", którą Maria opowiada innym 👩🏻‍🔬 Jest jedna rzecz do której mogę się naprawdę przyczepić. Otóż książka praktycznie kończy się SPOJLER śmiecią Pierra, męża Marii KONIEC SPOJLERU, a mnie ciekawi co działo się dalej 👩🏻‍🔬 Mimo wszystko naprawdę polecam, a ja bardzo powoli zabieram się za czytanie jej innej biografii, tym razem autorstwa jej drugiej córki Ewy 👩🏻‍🔬
ksiazkowa_dieta - awatar ksiazkowa_dieta
oceniła na71 rok temu
Przy stole z tyranem Christian Roudaut
Przy stole z tyranem
Christian Roudaut
Na bieg historii wpływ mają nie bezcielesne jednostki, ale zwykli ludzie- z ciała, krwi, kości oraz... bakterii. Najnowsze badania wskazują, że to jelita- ze swoim miliardem neuronów stanowią drugi mózg. Kiedy więc aktywność trawienna tyrana przypomina bardziej "rozhukany górski potok, niż długą spokojną rzekę" - drżyjcie całe narody. Kiedy zrozumiemy, co może kryć się w brzuchu tyrana, łatwiej nam też wydedukować, co może kryć się w jego głowie. Jeden z nich będzie ograniczał ten popęd, jakim jest łakomstwo. Drugi natomiast nie będzie przejmował się wyrzeczeniami narzucanymi przez moralność i konwenanse. Jeden będzie widział w pożywieniu źródło równowagi fizycznej, psychicznej i intelektualnej i delektował smakiem wyszukanych potraw. Inny zaś nad rozkosze biesiadnego stołu będzie przedkładał inne rozkosze cielesne (z wyjątkiem może dobrego cygara i whisky). "Każdy stół opowiada historię. Historię z kilkoma warstwami". Reportaż "Przy stole z tyranem" pozwala nie tylko spojrzeć na stół największych tyranów XX w., ale także zajrzeć dyskretnie pod obrus. . Hitler, Stalin, Husajn, Ceausescu, Mao i Bokassa- to oni kształtowali historię w różnych częściach globu. "Defilada" turbotów, łososi, sztuk dziczyzny i prosiąt nieraz stanowiła tło dla kreowania światowej polityki, a zawartość stołu była niczym "pokaz siły" lub "parada woskowa", mająca na celu olśnić i onieśmielać. To nic, że "prosty lud" głoduje. Stół tyrana musi uginać się od "ciastek, czekolady, suszonych owoców, kawy", kawioru oraz alkoholu. Autor podzielił swój reportaż na 6 części. Każda z części ukazuje nawyki poszczególnej postaci. Styl jest lekki, typowo dziennikarski. Autor kreśli także tło historyczne, ale w sposób bardzo wyważony, pokazując jedynie kontekst polityki "stołu" jako sposobu prowadzenia sztuki dyplomacji. Całość aż kipi od anegdot i trafnych spostrzeżeń, pokazując ideologiczne absurdy oraz dysonans na linii "stół władcy- stół poddanych". Mnóstwo w tym ironii, czarnego humoru, przypuszczeń, a także prób rozprawienia się z mitami. Widoczna jest dysproporcja pomiędzy poszczególnymi rozdziałami, ale wynika to zapewne z ilości zebranego materiału źródłowego. Częstujcie się. Bon appetit.
Ananke144 - awatar Ananke144
ocenił na83 lata temu
Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan Andrzej Meller
Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan
Andrzej Meller Eleonora Meller
Podróżnicza literatura faktu często cierpi na nadmiar suchych opisów geograficznych, jednak w przypadku duetu Andrzeja i Eleonory Mellerów mamy do czynienia z narracją, która pulsuje życiem od pierwszej do ostatniej strony. Ich wspólna wyprawa, opisana w książce Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan, to przede wszystkim popis doskonałego gawędziarstwa, w którym rzetelny reportaż miesza się z bardzo osobistą, momentami wręcz intymną perspektywą małżeńską. Moja ocena 8/10 wynika z uznania dla ich odwagi – zarówno tej fizycznej, potrzebnej by wjechać starym Mercedesem w głąb talibskiego Afganistanu, jak i literackiej, objawiającej się w bezkompromisowym ukazywaniu trudów drogi. Największym plusem narracji jest jej wielogłosowość. Andrzej, doświadczony korespondent wojenny, wnosi do tekstu głębię historyczno-polityczną i surowy realizm, podczas gdy Eleonora dodaje opowieści emocjonalnej wrażliwości i świeżości spojrzenia. Ich relacja z podróży obfituje w ciekawe anegdoty, które na długo zapadają w pamięć – jak choćby te o absurdach biurokratycznych na kaukaskich granicach, gościnności irańskich kierowców ciężarówek czy surrealistycznych próbach naprawy kampera pośrodku niczego, gdzie jedynym dostępnym narzędziem okazywał się optymizm. Te drobne, często zabawne, a niekiedy mrożące krew w żyłach epizody sprawiają, że czytelnik czuje się, jakby sam siedział na tylnym siedzeniu ich wozu. Styl Mellerów jest mięsisty i niezwykle obrazowy. Autorzy nie szczędzą nam opisów, które działają na wszystkie zmysły: od zapachu kurzu i spalin na afgańskich bezdrożach, po smak przesłodzonej herbaty pitej w cieniu glinianych murów. Wysoka ocena należy się za brak pruderii w opisywaniu higienicznych i psychicznych niedogodności długodystansowego życia w vanie oraz zero litości dla czytelnika w ukazywaniu brutalnej rzeczywistości krajów dotkniętych konfliktami. Autorzy nie uprawiają turystyki sentymentalnej; trawestując klasyczne powiedzenie: ich kamper to nie tylko środek transportu, to ruchoma soczewka, która bezlitośnie ogniskuje problemy współczesnego Orientu. Nieliczne minusy publikacji wynikają z momentami zbyt chaotycznego przeskakiwania między wątkami politycznymi a prywatnymi, co może wywołać u mniej uważnego odbiorcy lekkie zdezorientowanie. Jednak ten drobny nieład doskonale oddaje ducha samej podróży „hippisowskim szlakiem”, gdzie plan często ustępuje miejsca przypadkowi. Podsumowując, Kamperem do Kabulu to jedna z najlepszych polskich książek podróżniczych ostatnich lat. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto marzy o wielkiej przygodzie, ale boi się wyjść poza strefę komfortu. Mellerowie udowadniają, że Orient wciąż pozostaje fascynującą, choć niebezpieczną zagadką, a najlepszym kluczem do jej zrozumienia jest otwartość na drugiego człowieka – nawet jeśli ten człowiek trzyma w ręku kałasznikowa. To krwisty, szczery i świetnie napisany reportaż, który zostawia czytelnika z nieodpartą chęcią spakowania plecaka i ruszenia przed siebie.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na82 miesiące temu
Gdzie w Polsce do miasta Katarzyna Węgrzyn
Gdzie w Polsce do miasta
Katarzyna Węgrzyn
Książka skrojona pode mnie - od kilku lat realizuję z mężem projekt zwiedzania miast wojewódzkich w Polsce. W związku z tym mam nadzieję, że autorka napisze drugą część, o tych pominiętych :) Trochę się z tej książki dowiedziałam, przede wszystkim o miejscach w Bydgoszczy, które przegapiłam - cóż, to kolejny powód, żeby kiedyś tam wrócić ;) Niestety, w książce znalazłam kilka błędów, co do których dziwię się, że korekta ich nie wyłapała (np. że ostatni król Polski miał na imię... Kazimierz). Trochę nie rozumiem też wyboru zdjęć na okładkę - 10 miast i 10 kafelków - czy to by sugerowało, że na każde miasto przypada jeden? Otóż nie, znajdują się tam dwa zdjęcia z Bydgoszczy i dwa z Łodzi... Najsłabiej wypada część o hotelach. Po kiego grzyba miałabym szukać hotelu 5* za miliony monet? Początkowo autorka zdaje się szukać hotelu z duszą, ale czytając o kilku miastach w krótkim czasie można zauważyć, że pewne sieci hoteli wzmiankowane są kilkukrotnie. Również wybór muzeów wydaje się trochę tendencyjny - autorka ewidentnie interesuje się drugą wojną światową, a w prawie każdym mieście idzie do muzeum farmacji. Nie wydaje mi się, żeby aż tak się między sobą różniły ;) Najbardziej za to do gustu przypadły mi fragmenty o parkach, miejscach, których nie można przegapić, punktach widokowych, instaspotach, no i oczywiście ciekawostki. W każdym odwiedzanym mieście staram się znaleźć coś, co wykracza poza najbardziej utarte szlaki, więc takie polecajki są dla mnie na wagę złota. Książka zostaje w mojej biblioteczce, będę do niej wracać planując kolejne wyprawy. No i czy mogłabym się pozbyć książki, w której są takie piękne zdjęcia z Bydgoszczy? :)
isabelle142 - awatar isabelle142
ocenił na710 miesięcy temu

Cytaty z książki Mikrowyprawy z Warszawy. 57 nieoczywistych wycieczek, które uratują twój weekend