Hajle Syllasje. Ostatni cesarz Etiopii

Okładka książki Hajle Syllasje. Ostatni cesarz Etiopii autorstwa Asfa-Wossen Asserate
Okładka książki Hajle Syllasje. Ostatni cesarz Etiopii autorstwa Asfa-Wossen Asserate
Asfa-Wossen Asserate Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Seria: Biografie Sławnych Ludzi biografia, autobiografia, pamiętnik
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Seria:
Biografie Sławnych Ludzi
Data wydania:
2022-06-17
Data 1. wyd. pol.:
2022-06-17
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381963404
Tłumacz:
Urszula Poprawska
„Hajle Syllasje. Ostatni cesarz Etiopii” to pierwsza dostępna na polskim rynku biografia ostatniego cesarza Etiopii Hajle Syllasje I, który rządził państwem od 1916 do 1974 roku (najpierw jako regent, później, od 1930 roku jako cesarz). Władca tego jedynego nieskolonizowanego, a przy tym chrześcijańskiego państwa afrykańskiego był postacią wielce intrygującą, o niezmiernie ciekawej biografii, naznaczonej i wielkością, i tragedią, niestety w Polsce na ogół znaną tylko z książki Ryszarda Kapuścińskiego „Cesarz”.
Autor niniejszej biografii, Asfa-Wossen Asserate, jest uznanym niemieckim pisarzem, a także etiopskim arystokratą, synem rasa Asserate Kassy, zarządcy etiopskiej prowincji Erytrea w latach sześćdziesiątych XX wieku, a także wnukiem innego wpływowego możnowładcy — rasa Kassy Hajlu, wywodzącym się z rodziny szeuańskich arystokratów, z której to linii wywodził się także cesarz Hajle Syllasje. To wszystko sprawia, że opisana przez niego historia ostatniego cesarza Etiopii jest w dużej mierze historią znaną mu z rodzinnych opowiadań, przekazów, a także zapamiętaną przez niego samego, co jednak w niczym nie umniejsza znakomitego warsztatu historyka - dokładnego przytaczania źródeł i poddawania ich krytycznej ocenie.

Przedstawione przez Asfa-Wossena Asserate spojrzenie na historię Etiopii od narodzin Hajle Syllasjego do czasu jego obalenia, obejmuje niemal sto lat (od lat osiemdziesiątych XIX wieku do rewolucji, która wybuchła w 1974 roku). Opowieść ta nie tylko obfituje w interesujące i wnikliwe analizy sytuacji w kraju i na cesarskim dworze oraz wyjaśnienia skomplikowanych kulturowych i historycznych uwarunkowań Etiopii, lecz jest także barwnym przedstawieniem burzliwej epoki i samej postaci cesarza – ostatniego cesarza Etiopii i zarazem ostatniego cesarza w Afryce.
Średnia ocen
7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Hajle Syllasje. Ostatni cesarz Etiopii w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Hajle Syllasje. Ostatni cesarz Etiopii

Średnia ocen
7,1 / 10
26 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Hajle Syllasje. Ostatni cesarz Etiopii

avatar
243
214

Na półkach:

Już dawno nie przeczytałam z takim zainteresowaniem żadnej biografii. Asfa-Wossen Asserate, daleki krewny cesarza, króla królów, rasa Teferiego Mykonnena, znanego pod imieniem Hajle Syllasje (Moc Trójcy),w bardzo atrakcyjny i kompetentny sposób przybliża sylwetkę człowieka władającego Etiopią przez dziesiątki lat. Zabrałam się za lekturę z pewną podejrzliwością, bowiem fakt, że autor jest synem jednego z najbliższych współpracowników cesarza, nie gwarantował obiektywizmu. Jednakże, ku mojemu zaskoczeniu, autor jest obiektywny. Stara się oddać sprawiedliwość swojemu bohaterowi, nie zaprzeczając wadom jego panowania, które przede wszystkim było za długie, bez pomysłu na „co później”. Tak jak za młodu cesarz z wielką energią modernizował kraj, tak od lat 60. coraz niechętnej odnosił się do pomysłów nawet najbardziej niezbędnych zmian, wprowadzenia choćby monarchii konstytucyjnej czy reformy rolnej. Asfa-Wossen Asserate demaskuje jednak wiele kłamstw na temat Hajle Syllasje, w tym puszczone w obieg przez Ryszarda Kapuścińskiego czy potworny reżim Mengistu Hajle Mariama.
Jednym z najbardziej fascynujących wątków w dziejach króla królów i w ogóle Etiopii jest aspekt religijny: cesarz był uważany za potomka króla Salomona, Lwa Judy, obrońcę wiary. Przez rastafarian także za Mesjasza, przed którą to identyfikacją stanowczo się wzbraniał.
Jeszcze raz – lektura arcyciekawa, zachęcająca do zgłębiania dziejów Etiopii, chyba najbardziej niezwykłego państwa Afryki, jedynego zawsze niezależnego, o prastarej tradycji sięgającej starożytności. Jedynym minusikiem są niezgrabne sformułowania tłumaczki i drobne błędy (np. „W ostatnich miesiącach czerwca…”).

Już dawno nie przeczytałam z takim zainteresowaniem żadnej biografii. Asfa-Wossen Asserate, daleki krewny cesarza, króla królów, rasa Teferiego Mykonnena, znanego pod imieniem Hajle Syllasje (Moc Trójcy),w bardzo atrakcyjny i kompetentny sposób przybliża sylwetkę człowieka władającego Etiopią przez dziesiątki lat. Zabrałam się za lekturę z pewną podejrzliwością, bowiem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
222
219

Na półkach:

Książka cokolwiek osobliwa- chyba pierwsza biografia etiopskiego monarchy ( nie licząc właściwie reportażu Kapuścińskiego) na polskim rynku nadto chyba pierwsza w znanym cyklu PiW-u pozycja napisana przez krewnego bohatera - mimo to sprawia wrażenie obiektywnej. Dla zainteresowanych.

Książka cokolwiek osobliwa- chyba pierwsza biografia etiopskiego monarchy ( nie licząc właściwie reportażu Kapuścińskiego) na polskim rynku nadto chyba pierwsza w znanym cyklu PiW-u pozycja napisana przez krewnego bohatera - mimo to sprawia wrażenie obiektywnej. Dla zainteresowanych.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
338
274

Na półkach: , , ,

Bardzo trudno i długo mi się to czytało. Nie dlatego, że książka jest zła, po prostu nie mam podparcia wiedzowego. A tu czysta polityka, bez szerszego tła historycznego, znikome wzmianki o kulturze, społeczeństwie. Na pewno warto przeczytać, warto przekroczyć własną intelektualną strefę komfortu ale trzeba wiedzieć, że może być frustrująco jak na zimowej, nocnej, górskiej wyrypie. Nic nie widzisz, nic nie wiesz, nie ma czego podziwiać, ale idziesz dla samej satysfakcji.

Bardzo trudno i długo mi się to czytało. Nie dlatego, że książka jest zła, po prostu nie mam podparcia wiedzowego. A tu czysta polityka, bez szerszego tła historycznego, znikome wzmianki o kulturze, społeczeństwie. Na pewno warto przeczytać, warto przekroczyć własną intelektualną strefę komfortu ale trzeba wiedzieć, że może być frustrująco jak na zimowej, nocnej, górskiej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

97 użytkowników ma tytuł Hajle Syllasje. Ostatni cesarz Etiopii na półkach głównych
  • 69
  • 28
28 użytkowników ma tytuł Hajle Syllasje. Ostatni cesarz Etiopii na półkach dodatkowych
  • 13
  • 4
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy Hajle Syllasje. Ostatni cesarz Etiopii przeczytali również

Śniadanie pachnie trupem. Ukraina na wojnie Zbigniew Parafianowicz
Śniadanie pachnie trupem. Ukraina na wojnie
Zbigniew Parafianowicz
Książka jest reklamowana, jako pierwszy reportaż z wojny na Ukrainie. Tak naprawdę wojna na Ukrainie rozpoczęła się w 2014 roku, kiedy to Rosja dzięki działaniom hybrydowym oderwała część Ukrainy. Później przez Porozumienia Mińskie częściowo zawieszony. 24 lutego 2022 roku ten konflikt na nowo rozgorzał, kiedy to Rosja już oficjalnie zaatakowała całe terytorium Ukrainy. Nie jest to na pewno pierwszy reportaż z Ukrainy i nie jest to, na szczęście, pierwsza książka autora na temat Ukrainy. Zbigniew Parafanowicz tematyką ukraińską zajmuje się już od 2003 roku i to jest jego trzecia książka na temat Ukrainy. Tak więc jego wiedza o Ukrainie jest ogromna. Zresztą w momencie wybuchu wojny 24 lutego 2022 był w Kijowie i spędził tam półtora miesiąca. Dzięki temu może prowadzić relacja z tych pierwszych dni wojny, pierwszego szoku, który przeżyli mieszkańcy Kijowa i Charkowa. Jednak wojsko było przygotowane do wojny, wcześniej wyprowadzone na pozycje. Tak więc Rosjanie bombardowali puste bazy. Ukraińcy błyskawicznie otrząsnęli się z pierwszego szoku i zaczęli działać wspólnie. Przedstawił działania wojska, policji, innych służb, a także relacje zwykłych mieszkańców. „Operacja specjalna”, jak tę wojnę nazywają Rosjanie, miała się skończyć po trzech dniach, wkroczeniem Rosjan do Kijowa, obaleniem rządu i podporządkowaniem sobie Ukrainy. Nikt nie witał Rosjan kwiatami, tak jak głosiła jej propaganda. Książkę można podzielić na dwie części. Pierwsza to są relacje z samej Ukrainy. Dla kogoś, kto śledzi na bieżąco wydarzenia na Ukrainie, te wydarzenia są znane. Chociaż niektóre rozmowy są szokujące. Zresztą część z tych relacji już było wcześniej przez autora publikowane, a tutaj je cytuje. Ciekawe są rozmowy przeprowadzona z Serhijem Żadanem, a także rozmowy z żołnierzami pułku Azow, czy rosyjskimi ochotnikami walczącymi po stronie ukraińskiej. Druga części książki mnie bardziej zainteresowała. Z zainteresowaniem przeczytałam historię pułku Azow, jakie kontrowersje wzbudzał nie tylko w samej Ukrainie, gdy powstawał w 2014 roku, aż po bohaterską obronę Mariupola. Ciekawym, choć bardziej znanym tematem jest fascynacja okultyzmem, szamanizmem, spirytualizmem elita rosyjskich. Połączenie tych ruchów z reanimowanym prawosławiem jest zadziwiające. Jednak najbardziej fascynujący był rozdział: „Dlaczego Zachód nie wierzył, że wojna wybuchnie?” W tym rozdziale Zbigniew Parafanowicz rekonstruuje chronologicznie wydarzenia poprzedzające inwazję rosyjską, uwzględniając materiały dyplomatów ukraińskich, zachodnich i polskich. Przytacza rozmowy z prezydenckim ministrem Jackiem Kumochem, a także rozmowy z innymi polskimi i ukraińskimi dyplomatami. Na końcu analizuje obecną sytuację w Ukrainie. Książka ta jest bardzo ważna, gdyż spina klamrą ponad 300 dni agresji Rosji na Ukrainę. Śledząc nawet codziennie wydarzenia na Ukrainie, część wydarzeń nam umyka, a o części zapominamy, dlatego ta książka, która w jednym miejscu przedstawia te wszystkie wydarzenia, jest pozycją bardzo ważną.
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na85 miesięcy temu
Amur. Między Rosją a Chinami Colin Thubron
Amur. Między Rosją a Chinami
Colin Thubron
Colin Thubron, nestor literatury podróżniczej, w swojej przejmującej książce „Amur. Między Rosją a Chinami” udowadnia, że prawdziwa literatura faktu nie starzeje się wraz z datą wydania, lecz zyskuje na znaczeniu jako kronika napięć, które dziś definiują światowy porządek. Autor zabiera nas w monumentalną podróż wzdłuż dziesiątej pod względem długości rzeki świata, która jest czymś więcej niż tylko ciekiem wodnym – to płynna, niebezpieczna blizna na styku dwóch mocarstw. Tło historyczne i polityczne Amur od wieków stanowi arenę brutalnych sporów terytorialnych i ideologicznych. Thubron z niezwykłą erudycją wyjaśnia zawiłości chińsko-rosyjskich relacji, skupiając się na trudnych zagadnieniach granicznych, które przez dekady doprowadzały oba kraje na skraj otwartego konfliktu. To tutaj, na dalekich rubieżach Azji, autor dostrzega pęknięcia w narracji o „wieczystej przyjaźni” Moskwy i Pekinu. Podczas gdy rosyjskie miasta nad Amurem sprawiają wrażenie opuszczonych i tkwiących w marazmie po upadku Związku Radzieckiego, chiński brzeg tętni agresywnym kapitalizmem i demograficzną ekspansją. Thubron nie jest turystą; to odkrywca, który dociera tam, gdzie zaglądają nieliczni. Wędruje wzdłuż nurtu rzeki od jej odległych źródeł w mongolskich stepach, aż po surowe ujście w Morzu Ochockim. Jego proza pozwala nam zajrzeć za zasłonę, która zwykle skrywa codzienne życie w cieniu wielkiej polityki. Autor dzieli się swoimi przeżyciami z rzadko spotykaną intymnością – opisuje trudy podróży, fizyczne wycieńczenie i nieustanną obecność wojskowej kontroli. Największą siłą książki są spotkania ze zwykłymi ludźmi. Thubron rozmawia z rosyjskimi nacjonalistami, chińskimi handlarzami i rdzennymi mieszkańcami tych ziem, których los rzucił na front walki o wpływy. To właśnie te mikrohistorie – opowieści o strachu przed „żółtym niebezpieczeństwem” czy nostalgii za potęgą imperium – nadają reportażowi głębię. Polityka i stosunki gospodarcze przestają być abstrakcyjnymi pojęciami, a stają się realnym dramatem jednostek uwikłanych w historię. „Amur” to lektura obowiązkowa dla osób chcących zrozumieć dynamikę współczesnej Azji. Choć momentami narracja bywa pesymistyczna, oddaje ona ducha miejsca zawieszonego między przeszłością a niepewną przyszłością. Książka otrzymuje 7/10 – to rzetelna, świetnie napisana relacja, która mimo upływu lat pozostaje kluczem do zrozumienia dzisiejszej geopolityki.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Czternasta od końca. Opowieści o współczesnej Ukrainie Mykoła Riabczuk
Czternasta od końca. Opowieści o współczesnej Ukrainie
Mykoła Riabczuk
W swojej książce „Czternasta od końca. Opowieści o współczesnej Ukrainie”, Mykoła Riabczuk – jeden z najbardziej przenikliwych ukraińskich intelektualistów – kreśli obraz ojczyzny stojącej na krawędzi dwóch światów. Autor, rezygnując z chłodnego dystansu badacza, wybiera formę osobistego eseju, który pulsuje emocjami i aktualnymi lękami. Obserwacje i treść rozdziałów Riabczuk buduje narrację z krótkich, lecz gęstych znaczeniowo tekstów. Każdy rozdział to inna perspektywa na ukraińską codzienność, w którą brutalnie wdziera się Wielka Historia. Autor zaczyna od analizy tytułowych rankingów – owa „czternasta lokata od końca” w zestawieniach dotyczących m.in. szczęścia czy dobrobytu staje się pretekstem do rozważań nad zbiorową traumą i postkolonialnym kompleksem niższości. Rozdziały poświęcone językowi i kulturze pokazują dramatyczne zmagania z rosyjską dominacją, podczas gdy fragmenty o „europejskich aspiracjach” odsłaniają naiwność, ale i determinację społeczeństwa. Riabczuk z chirurgiczną precyzją rozcina tkankę ukraińskiej mentalności, pokazując, jak trudno wykorzenić nawyki odziedziczone po systemie radzieckim. Kluczowym wnioskiem autora jest stwierdzenie, że Ukraina nie jest już „młodszą siostrą” Rosji, ale pełnoprawnym, choć wciąż krwawiącym organizmem, który w bólach rodzi swoją nową tożsamość. Riabczuk dowodzi, że wojna, choć niszczycielska, paradoksalnie stała się fundamentem jedności narodowej. Jego diagnoza jest słodko-gorzka: Ukraina to kraj gigantycznego potencjału ludzkiego, który wciąż musi walczyć z wewnętrznym „cieniem” korupcji i marazmu. Plusy i minusy (Ocena: 7/10) Mocne strony: Intelektualna uczciwość: Riabczuk nie ucieka w patriotyczny patos; jest wobec własnego narodu surowy, co nadaje książce ogromną wiarygodność. Aktualność i kontekst: Doskonale tłumaczy polskiemu czytelnikowi niuanse, których nie wyłapią media informacyjne – np. dlaczego kwestia języka jest kwestią bezpieczeństwa narodowego. Eseistyczna swoboda: Książkę czyta się lekko, mimo ciężaru poruszanych tematów. Słabe strony: Brak spójności: Jako zbiór tekstów pisanych w różnym czasie, książka bywa nieco chaotyczna i brakuje w niej jednej, domykającej klamry. Publicystyczny charakter: Niektóre diagnozy mogą zestarzeć się szybciej niż klasyczna literatura faktu, tracąc na znaczeniu wraz ze zmianą sytuacji na froncie. Podsumowując, to lektura obowiązkowa dla tych, którzy chcą wyjść poza nagłówki gazet i zrozumieć duszę współczesnej Ukrainy. Choć bywa niespójna, nadrabia to pasją i trafną analizą procesów społecznych.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Ślepa kuchnia. Jedzenie i ideologia w PRL Monika Milewska
Ślepa kuchnia. Jedzenie i ideologia w PRL
Monika Milewska
W oparach peerelowskiego absurdu Władza ludowa zaglądała ludziom do kuchni i nie tylko tam zresztą. O życiu w komunistycznym, paranoicznym systemie, przypomina autorka monumentalnego dzieła (liczącego ponad 500 stron!),traktującego o realiach minionej epoki. Dla niektórych będzie to nostalgiczna podróż w przeszłość, a dla innych lekcja historii. Wartość merytoryczna, naukowa publikacji Monika Milewska w swojej opowieści stosuje klasyczną zasadę od ogółu do szczegółu, na przystawkę serwuje nam w sposób syntetyczny garść niezbędnych informacji o tamtych czasach. Danie główne to już zbiór konkretnych wiadomości, okraszonych erudycją i wnikliwą znajomością realiów. Najlepsze kąski zostawiono na deser. Omawiane, solidne opracowanie wpisuje się w popularną tendencję badań nad food studies, mających charakter interdyscyplinarny. Ów trend łączy ze sobą rozmaite gałęzie nauki, takie jak antropologia kulturowa, psychologia społeczna, socjologia. Eseistka wskazuje na główne problemy, podkreśla istotną rolę jedzenia w kulturze, wzmiankując o genezie badań nad dziejami posiłków. Badaczka dokonała sumiennego przeglądu literatury, tyle, jeśli chodzi o kwestie metodologiczne. ''Zwyczaje kulinarne, takie jak pory spożywania posiłków, sposoby ich serwowania, zachowania przy stole czy sam wybór produktów i dań są częścią kapitału kulturowego i wyznaczają miejsce jednostki w społeczeństwie. To wszystko prawda''. Rozważania dramatopisarki zamykają się w latach 1944-1989, warto uzupełnić, że formalnie o Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej mówimy od uchwalenia konstytucji z 22 lipca 1952 roku. Między propagandą a rzeczywistością Czym były sklepy za żółtą firanką i co można było w nich nabyć? Czy każdy obywatel mógł zrobić w nich zakupy? Kto się bał Coca-coli i dlaczego? Którzy literaci pozostawali na usługach rządzących? Przeczytacie o życiu codziennym społeczeństwa w poprzednim ustroju i... poczuciu humoru Polaków. Gdy półki świeciły pustkami ''Przepełniona ideologią gospodarka socjalistyczna nie radziła sobie nawet z klęską urodzaju. Dlatego słowo mogło brzmieć w tamtych czasach jak dowcip''. Monika Milewska w wyśmienitym studium cytuje liczne dokumenty, artykuły, wspomnienia, dokonała starannej kwerendy, co wpłynęło na odbiór pracy. PRL od kuchni Antropolog wyczerpująco przeanalizowała temat, nawiązując m.in. do afer gospodarczych, tej z 1965 roku. Po skazaniu na karę śmierci ojca znanego aktora naród ironizował:,, Gomułka, zamiast powiesić szynkę, powiesił Wawrzeckiego''. Podobnie reagowano na powszechne braki w zaopatrzeniu: ,,Mięso i słonina jadzie do Stalina, a kości i flaki zjedzą Polaki''. Niewątpliwie pogoda ducha pozwalała rodakom przetrwać ten trudny czas. Pisarka zauważa również rolę dwóch periodyków towarzyszących gospodyniom domowym: ,,Przyjaciółka'' oraz ,,Kobieta i Życie''. Owe tytuły kształtowały nowe zwyczaje żywieniowe, upodobania kulinarne, w pismach tych prezentowano przepisy, porady. Mimo że publikacja zalicza się do tych ambitniejszych (z dwoma recenzentami naukowymi),to jej formalność i struktura w niczym nie przeszkadzają. Monika Milewska starała się zachować obiektywizm, nie sili się na żadne upiększenia ani przesadny krytycyzm. Pamięta przaśność, w której przyszło jej dorastać. Oceny pozostają umiarkowane, sprawiedliwe, pozbawione emocji oraz ślepego podążania za siermiężnym systemem, który był nie do obrony. Dywagacje spaja obszerna bibliografia, zasługująca na uwagę.
LadyMakbet33 - awatar LadyMakbet33
ocenił na1018 dni temu
Szuga. Krajobraz po imperium Jędrzej Morawiecki
Szuga. Krajobraz po imperium
Jędrzej Morawiecki
I znów Rosja. Nie mogę ostatnio oderwać się od tego tematu. Naprzemiennie, przewijam w sieci posty relacjonujące przebieg heroicznej ukraińskiej obrony przed szaleńczą rosyjską inwazją i przewracam strony książek opisujących i tłumaczących tę niepojętą, a nawet wręcz irracjonalną Rosję i jej przywódcę. Pragnę zrozumieć. I nie udaje mi się. Jędrzej Morawiecki jest reporterem i publicystą, pasjonatem podróży, refleksjami z których dzieli się potem z czytelnikami. „Szuga” nosi podtytuł „Krajobraz po imperium”, gdyż opowiada o Rosji po pieriestrojce, po rozpadzie Związku Radzieckiego, kiedy to Rosjanie zachłysnęli się wolnością i nadzieją. Tutaj mamy okazję ujrzeć, jak naprawdę wyglądało to oczekiwane „nowe”, co ludziom przyniosło, więcej dobrego czy złego. Jędrzej Morawiecki odwiedza syberyjski Tomsk, a także Donbas, który i dzisiaj obecny jest mocno w naszych myślach. Jeździ tam wielokrotnie w latach 2010 – 2019. Rozmawia z ludźmi i rozmowy te przytacza w książce dosłownie, nie chcąc ujmować im wiarygodności jakąkolwiek obróbką. A ludzie opowiadają mu z pełnym zaufaniem swoje historie. Okazuje się, że ta podróż rozpoczęta romantycznym oczekiwaniem na cud przemiany, powoli zaczęła zyskiwać całkiem odmienną perspektywę, a początkowy zachwyt i miłość autora do Wschodu i do Rosji, przeszła nie lada metamorfozę. Jedna rzecz rzuca się w oczy od razu. To ogromne pragnienie wiary u Rosjan. Kiedy religia, jaką był komunizm, z całą swą galerią bohaterów imitujących świętych, z celebrą zebrań, pochodów, hierarchii, z nieomylnym wskazywaniem jedynego właściwego kierunku oraz zbiorem praw, nakazów i zakazów, odeszła w niebyt, powstała ogromna pustka. Ludzie poczuli się niepewnie, zawsze dotąd był przecież ktoś, kto wiedział lepiej. Zaczęto więc szukać zamienników. Wiele w „Szudze” nawiązań do szamanizmu (o którym pisał też bardzo ciekawie choćby Jacek Hugo Bader),różnorakich sekt, wróżek i okultystów, gdyż „Związek Radziecki coraz mocniej wchodził w orbitę astrologii i czarnej magii. Pod ateistyczną powłoką coraz silniej słychać było czarodziejskie szmery i pomruki”. A także mieszanka chyba wszystkich możliwych religii, których wyznawcy zasiadają za okrągłym stołem mniejszości: katolicy, mormoni, krysznowcy, buddyści… Czytamy o mocnym zderzeniu prawosławnej liturgii, konserwatywnej i prorządowej z peryferyjną duchowością szukającą schronienia w rozmaitych wierzeniach i obrzędach. Zachwyciło mnie zdanie: „Nad zajezdnią tramwajową wisi księżyc. Wygląda jak potężna hostia”. Tak łączy się życie z potrzebą wyższej mocy, realizm z uduchowieniem, potrzeba wolności z potrzebą przewodnictwa duchowego. A cóż to takiego szuga? To w tłumaczeniu na polski breja pośniegowa, roztopy, czyli efekt ocieplenia, może nawet początek wiosny. Jak się domyślamy, mowa tu raczej nie o wiośnie atmosferycznej, a tej politycznej, której zapowiedź spowodowała też rozbłysk nadziei, taki właśnie wiośniany, w ludzkich sercach. Temu właśnie przygląda się autor, analizując, na ile spełniły się oczekiwania ludzi, a w jakim stopniu doznali oni rozczarowania. Czy możliwe jest zaczęcie zupełnie nowego rozdziału, zrzucenie starego balastu, sposobu myślenia i działania z czasów, które właśnie minęły? Oto jest pytanie, a odpowiedź na nie otrzymujemy wędrując z Jędrzejem Morawieckim od Syberii po Donbas. Dłuższa chwila refleksji naszła mnie przy fragmencie tekstu, w którym autor zastanawia się nad uczciwością reporterską, nad tym, czy dziennikarzowi wolno w dokumencie, dla podkreślenia jego wymowy, dokonać pewnych uproszczeń lub połączenia fragmentów wizerunku kilku bohaterów w jedną, spójną postać. Czy wówczas będzie to jeszcze reportaż, czy może już kreacja? To zagadnienie odwieczne, odkąd istnieje literatura faktu i reportaż, ich twórcy oraz krytycy literaccy dyskutują na ten temat od czasów Melchiora Wańkowicza i Ryszarda Kapuścińskiego, jak widać, po dziś dzień. Z fascynacją przyglądam się też wrażeniom autora z podroży do Rosji i jej byłych krajów związkowych, kiedy to romantyczne wyobrażenie wyniesione z lektur, marzenie o męskiej, mocnej dziennikarskiej przygodzie zderza się z byle jaką, brudną i kompletnie niepoetycką rzeczywistością, wprawiając go w zdumione rozczarowanie. Pisze więc: „Być może zmagając się z Imperium sam się w nim uwięziłem. Walczyłem z turpizmem i jednocześnie lakierowałem rzeczywistość. Kolorowałem Wschód, upiększałem go na przekór innym reportażystom.” Nigdzie wcześniej nie spotkałam też tylu porównań i refleksji na temat religii katolickiej i prawosławnej w Rosji, które, jak się okazuje, nie są sobie przyjazne. Mamy więc obserwacje autora pogłębione rozmowami z wyznawcami, ale też z zakonnicą, która zmieniła wyznanie, księdzem katolickim i prawosławnym. To ważne, by zderzyć z sobą różne punkty widzenia, by naświetlić złożoność problemu, w tym duże zbliżenie się Kościoła prawosławnego i patriarchy Cyryla do Kremla. Jakże więc teraz mogłoby nas dziwić jego pełne uniżoności poparcie dla toczącej się wojny. Bardzo podoba mi się styl, jakim posługuje się Jędrzej Morawiecki. Zero patosu. Same fakty są tu dostatecznie wymowne. Wypowiedzi przytaczane dosłownie nie są w żadnym razie wygładzane. Każdy rozmówca to trochę inna forma, styl, słownictwo. Czasem dość kolokwialne, ale tak właśnie trzeba, ma być prawdziwie. Ogromne wrażenie zrobiła na mnie rozmowa, która tak naprawdę się nie odbyła. Tak zapisać ciszę, by wybrzmiało w niej wszystko to, co nie mogło zostać i nie zostało opowiedziane, potrafią tylko wybrańcy pióra. Ponieważ religia, sekty, kościoły, wspólnoty religijne znajdują się w bezpośrednim kręgu zainteresowań i badań autora, w tej materii również musiało spotkać go rozczarowanie: „Wierzyłem w duchowość. Duchowość tu potwornieje. Religia pokazuje kły.” Autor jest też świadkiem gwałtownych reakcji mediów rosyjskich, a także zwykłych Rosjan na spojrzenia Ukrainy ku Zachodowi, a potem ich entuzjazmu po zajęciu Krymu. Niedługo zaś „Donbas staje w ogniu”. To bardzo gorący czas, a także okres wytężonej pracy propagandy medialnej w Rosji, która działa coraz perfekcyjniej, użyźniając umysły obywateli zatrutym nawozem kłamstwa, zabijającym umiejętność, ale i chęć samodzielnego myślenia i wyciągania własnych wniosków. Autor przygląda się Rosji po objęciu władzy przez Putina, notuje opinie i uwagi ludzi, słucha telewizji i uważnie śledzi internet. Widzi, jak ludzie znikają bez wieści lub wyjeżdżają w pośpiechu, cichną i spuszczają wzrok, unikając spojrzeń i odpowiedzi na pytania. „Władza przestała być częścią rzeczywistości społecznej. Ona należy do świata natury: raz wyjdzie słońce, potem szaro i deszcz, ściska mróz, potem coś topnieje, wszędzie wilgoć, mgła, breja. My te zmiany odczuwamy, nie mamy jednak na nie wpływu. Taki klimat.” Skądś znamy te słowa. Lecz w końcu kto, jak nie ludzie w swojej masie mają zdolność czynienia zmian, wywracania porządku do góry nogami. Druga część poświęcona jest Donbasowi, pokazuje, jak w czasie wojny żyje się tu Rosjanom i Ukraińcom, jak bardzo dzieli ich narodowość, ale też religia. Jak duży jest rozdźwięk i niechęć. Widać jak na dłoni wzmaganie się terroru, z tygodnia na tydzień większy ostrzał, śmierć i głód. Do wszystkiego podobno można się przyzwyczaić. A może jednak nie? „Szuga” to książka na już, na teraz, by zrozumieć to, co wydaje się zgoła irracjonalne, zupełnie niemożliwe, a jednak się dzieje. To samo sedno rosyjskiej duszy, odkryte i odsłonięte nam przez bardzo zdolnego reportera, uważnego obserwatora i pisarza, przed którym widzę wielką przyszłość i którego kolejnych książek będę niecierpliwie wyczekiwać. Książkę mogłam przeczytać dzięki portalowi: https://sztukater.pl/
jazzwoman - awatar jazzwoman
ocenił na93 lata temu
Wąż i tęcza. Voodoo, zombie i tajne stowarzyszenia na Haiti Wade Davis
Wąż i tęcza. Voodoo, zombie i tajne stowarzyszenia na Haiti
Wade Davis
Kiedy młody etnobotanik z Harvardu, Wade Davis, wyruszył na Haiti na początku lat 80., jego misja wydawała się czysto naukowa: odnaleźć skład tajemniczego proszku, który rzekomo zamienia ludzi w zombie. Efektem tej wyprawy jest „Wąż i tęcza” – książka fascynująca, mroczna i kontrowersyjna, która na zawsze zmieniła postrzeganie haitańskiej kultury w świecie zachodnim. To lektura, która balansuje na granicy dreszczowca, raportu medycznego i głębokiego studium antropologicznego. Naukowe śledztwo w sercu magii Davis nie zadowala się powielaniem hollywoodzkich klisz o „żywych trupach”. Zamiast tego, z precyzją badacza, analizuje toksykologię – skupia się na tetrodotoksynie (truciźnie pozyskiwanej z ryb fugu),która wprowadzona do organizmu wywołuje stan pozornej śmierci. Jednak najciekawszy wniosek autora brzmi: sam proszek to za mało. Aby zombie „powstało”, ofiara musi wierzyć w moc voodoo. Davis udowadnia, że fenomen ten jest nierozerwalnie związany z psychiką, religią i strukturami społecznymi Haiti. Książka prowadzi nas przez mroczne zaułki Port-au-Prince, do tajnych stowarzyszeń takich jak Bizango, które pełnią funkcję nieformalnej władzy i strażników tradycji. Autor z niezwykłym szacunkiem, choć nie bez lęku, opisuje rytuały, w których granica między światem żywych a umarłych zaciera się w dymie kadzideł i rytmie bębnów. Piękno i mrok Haiti Styl Davisa jest niezwykle gęsty i sugestywny. Potrafi on w jednym akapicie przejść od chłodnego opisu botanicznego do poetyckiej refleksji nad haitańskim krajobrazem. Haiti w jego wydaniu to miejsce tragiczne, naznaczone historią niewolnictwa i kolonializmu, ale jednocześnie tętniące niespotykaną energią duchową. Czytelnik niemal czuje duchotę tropikalnej nocy i napięcie towarzyszące spotkaniom z bokorami – czarownikami parającymi się czarną magią. Ocena 7/10 odzwierciedla wysoką wartość literacką i edukacyjną książki, przy jednoczesnym uwzględnieniu kontrowersji, jakie narosły wokół niej przez lata. Zalety: To absolutny klasyk. Żadna inna książka nie tłumaczy fenomenu zombie w tak wielowymiarowy sposób. Davis odczarowuje voodoo, pokazując je jako pełnoprawną i skomplikowaną religię, a nie zbiór prymitywnych zabobonów. Wątpliwości: Środowisko naukowe wielokrotnie zarzucało Davisowi nadmierną fabularyzację i naciąganie dowodów medycznych na rzecz atrakcyjności narracji. Czytając „Węża i tęczę”, trudno czasem odróżnić rzetelny fakt od autorskiej kreacji, co sprawia, że należy do niej podchodzić z pewnym dystansem. Ponadto, momentami opisy procedur chemicznych mogą nużyć czytelników szukających czystej przygody. „W voodoo śmierć nie jest końcem, lecz jedynie przejściem. Prawdziwym zagrożeniem nie jest utrata życia, lecz utrata duszy i woli”. Podsumowując, „Wąż i tęcza” to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto interesuje się antropologią, etnobotaniką lub po prostu chce zrozumieć duszę Haiti. To podróż do świata, w którym nauka spotyka się z magią, a racjonalizm kapituluje przed potęgą wiary. Mimo upływu lat i naukowych polemik, dzieło Wade’a Davisa pozostaje jedną z najbardziej sugestywnych opowieści o tym, jak niewiele wiemy o możliwościach ludzkiego umysłu i mrocznych zakamarkach kultury. To książka, która zostawia w czytelniku niepokój i ogromny podziw dla złożoności świata.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na75 dni temu
Miasto Bajka. Wiele historii Kaliningradu Paulina Siegień
Miasto Bajka. Wiele historii Kaliningradu
Paulina Siegień
Dzieje Kaliningradu to jedna z najbardziej zdumiewających opowieści w powojennej panoramie Europy. Paulina Siegień w swojej książce „Miasto Bajka. Wiele historii Kaliningradu” podejmuje się zadania niemal niemożliwego: próbuje zrekonstruować tożsamość miejsca, które zostało brutalnie wymazane, a następnie nadpisane radzieckim pismem. Moja ocena to mocne 7/10 – to reportaż erudycyjny, pełen czułości dla detalu, choć momentami pozostawiający niedosyt w kwestii twardej analizy politycznej. Historia obiektu badań Siegień to opowieść o radykalnym zerwaniu. Przez wieki był to pruski Królewiec (Königsberg) – miasto Kanta, hanzeatycka perła i serce niemieckiego Wschodu. Rok 1945 przyniósł jednak totalną anihilację: naloty dywanowe, krwawy szturm Armii Czerwonej i ostateczną decyzję Stalina o stworzeniu tu najbardziej wysuniętej na zachód placówki ZSRR. Niemieccy mieszkańcy zostali wysiedleni, a na ich miejsce przyjechali ludzie z najdalszych zakątków imperium, zasiedlając ruiny, których początkowo nie potrafili, a wręcz nie chcieli pokochać. Podejście Pauliny Siegień do Kaliningradu jest unikalne – autorka nie patrzy na miasto jak turystka czy chłodny analityk. Jako wieloletnia obserwatorka regionu, traktuje Kaliningrad jak żywy organizm, pełen blizn i fantomowych bólów. Jej metoda to „archeologia pamięci”: Siegień skrupulatnie grzebie w warstwach tynku, szuka pruskich cegieł pod radzieckim betonem i podsłuchuje rozmowy mieszkańców, którzy sami często nie wiedzą, czy czują się bardziej Rosjanami, czy specyficzną kastą „Kaliningradczyków”. Autorka prowadzi nas przez labirynt paradoksów. Poznajemy historię Domu Sowietów – betonowego potwora zbudowanego na ruinach zamku, który nigdy nie został ukończony, stając się trwałym symbolem porażki systemu. Czytamy o „poszukiwaczach bursztynu”, o kulcie Kanta, który stał się paradoksalnym patronem rosyjskiej enklawy, oraz o młodych ludziach marzących o Europie, a żyjących w zmilitaryzowanej strefie. Najważniejsze wnioski płynące z tej lektury to: Tożsamość nie znosi próżni: Nawet najbardziej brutalna próba wymazania przeszłości sprawia, że wraca ona jako legenda, „bajka” lub kicz. Architektura to polityka: Siegień pokazuje, jak budynki, wśród których żyjemy, kształtują naszą lojalność i poczucie przynależności. Pamięć jest wyborem: Mieszkańcy selektywnie wybierają elementy pruskiej historii, by nadać swojej codzienności głębię, której nie oferuje postradziecka szarość. Duszna atmosfera enklawy Recenzję dopełnia opis dusznej atmosfery, którą Siegień oddaje po mistrzowsku. Kaliningrad to miasto-wyspa, otoczone granicami NATO, przesiąknięte lękiem przed izolacją i jednoczesną dumą z bycia „specyficznym”. Ta duszność to zapach mokrego betonu, dymu z kominów i morskiej soli, ale też psychiczna klaustrofobia życia w miejscu, które dla Rosji jest „dalekim Zachodem”, a dla Zachodu – „groźnym Wschodem”. Książka zachwyca stylem i głębią dokonanych badań. Siegień ma rzadki dar pisania o wielkiej historii przez pryzmat prozy życia. Brakujące punkty wynikają jednak z pewnego niedosytu w analizie współczesnej sytuacji geopolitycznej – autorka skupia się na „bajkowości” i nostalgii, czasem nieco uciekając od brutalnej roli Kaliningradu jako militarnego „pistoletu” przystawionego do skroni Europy. Mimo to, jest to bez wątpienia najlepszy polski portret tego niezwykłego miasta. „Miasto Bajka” to zaproszenie do świata, który teoretycznie nie powinien istnieć, a jednak trwa w najlepsze. Paulina Siegień udowadnia, że Kaliningrad to nie tylko kropka na mapie, ale fascynujący eksperyment na żywej tkance historii.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Hajle Syllasje. Ostatni cesarz Etiopii

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Hajle Syllasje. Ostatni cesarz Etiopii