Upamiętnienie

Okładka książki Upamiętnienie autorstwa Bryan Washington
Okładka książki Upamiętnienie autorstwa Bryan Washington
Bryan Washington Wydawnictwo: Wydawnictwo Cyranka literatura piękna
342 str. 5 godz. 42 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Memorial
Data wydania:
2022-03-14
Data 1. wyd. pol.:
2022-03-14
Data 1. wydania:
2020-10-27
Liczba stron:
342
Czas czytania
5 godz. 42 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Maciej Świerkocki
Benson i Mike mieszkają w Houston. Mike jest Amerykaninem japońskiego pochodzenia; pracuje jako kucharz w meksykańskiej restauracji. Jego czarnoskóry chłopak, Benson, opiekuje się dziećmi w przedszkolu. Mają fajne życie, są zgraną parą, ale od pewnego czasu zastanawiają się, dlaczego wciąż są razem. I co właściwie powinni zrobić ze swoimi wątpliwościami. A może tak właśnie wygląda koniec związku? Pewnego dnia Mike dowiaduje się, że jego ojciec, z którym nigdy nie miał dobrych relacji, umiera. Leci do Osaki się z nim pożegnać. W tym samym czasie do Texasu przyjeżdża jego matka, Mitsuko, stając się niespodziewaną gościnią w domu Bensona. Dziwaczny, tymczasowy układ okaże się dla wszystkich ważnym doświadczeniem. Albo wzmocni rodzinne więzy, albo też wszystko pójdzie w drzazgi. A może właśnie tak powinno się stać?


„Love story, ale całkiem inne. Głęboko poruszająca (i niesamowicie zabawna) książka Washingtona wspaniale opowiada o miłości, seksie, rodzinie, żalu i sposobie, w jaki troszczymy się o bliskich. Przypomina nam, jak potężna potrafi być powieść.”
Refinery29

„Wprawiająca w zdumienie książka – arcydzieło, które podpowiada, by przyjrzeć się, jak wiele zawdzięczamy osobom niespodziewanie wkraczającym w nasze życie.”
NPR

„Żadna inna tegoroczna powieść nie pokazuje z takim wdziękiem, jak skomplikowana potrafi być Ameryka.”
The Washington Post
Średnia ocen
6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Upamiętnienie w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Upamiętnienie



617 250

Oceny książki Upamiętnienie

Średnia ocen
6,4 / 10
126 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Upamiętnienie

avatar
1129
398

Na półkach:

Książkę początkowo czytało mi się ciężko, gdyż mam problem z tak dużą ilością wulgaryzmów w książkach i ogólnie w mowie. Potem już nieco przywykłam, jednak bohaterowie i ich relacje mnie drażniły. Ciężko uwierzyć, że ktoś jest ze sobą, gdy ma ze sobą tak mało wspólnego, tak słabo się komunikuje i nie do końca wie czego chce.

Książkę początkowo czytało mi się ciężko, gdyż mam problem z tak dużą ilością wulgaryzmów w książkach i ogólnie w mowie. Potem już nieco przywykłam, jednak bohaterowie i ich relacje mnie drażniły. Ciężko uwierzyć, że ktoś jest ze sobą, gdy ma ze sobą tak mało wspólnego, tak słabo się komunikuje i nie do końca wie czego chce.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
737
58

Na półkach:

Bohaterowie zachowują się absurdalnie, nie jestem w stanie ich zrozumieć, ale mimo wszystko chcę. Bardzo mieszane uczucia. Biorąc pod uwagę, co tam się dzieje, za sukces książki uważam, że chciało mi się dotrwać do końca. Trochę poradnik: jak nie układać sobie relacjo z ludźmi.

Bohaterowie zachowują się absurdalnie, nie jestem w stanie ich zrozumieć, ale mimo wszystko chcę. Bardzo mieszane uczucia. Biorąc pod uwagę, co tam się dzieje, za sukces książki uważam, że chciało mi się dotrwać do końca. Trochę poradnik: jak nie układać sobie relacjo z ludźmi.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
218
86

Na półkach:

Abstrahując od naprawdę złego tłumaczenia (momentami wydawało mi się, że ktoś po prostu przerzucił oryginał przez Google Translatora),przez większość czasu czułem się, jakbym czytał książkę kucharską z jakąś tam fabułą w tle. Tu jakaś historia współczesna z punktu widzenia jednego lub drugiego bohatera, tu jakaś retrospekcja, tu opis jedzenia, tu jakiś dialog, który wpada i wypada, tu znowu retrospekcja w retrospekcji, tu znowu ktoś gotuje, tu jakaś lista ulubionych rzeczy, tu znowu współczesność i znowu ktoś gotuje. Totalnie odbiłem się o tej książki. Jedna gwiazdka wyżej za matkę Mike'a, jej cięty język i trafiające w punkt komentarze.

Abstrahując od naprawdę złego tłumaczenia (momentami wydawało mi się, że ktoś po prostu przerzucił oryginał przez Google Translatora),przez większość czasu czułem się, jakbym czytał książkę kucharską z jakąś tam fabułą w tle. Tu jakaś historia współczesna z punktu widzenia jednego lub drugiego bohatera, tu jakaś retrospekcja, tu opis jedzenia, tu jakiś dialog, który wpada...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

312 użytkowników ma tytuł Upamiętnienie na półkach głównych
  • 156
  • 153
  • 3
51 użytkowników ma tytuł Upamiętnienie na półkach dodatkowych
  • 21
  • 9
  • 6
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Czytelnicy Upamiętnienie przeczytali również

Żywe morze snów na jawie Richard Flanagan
Żywe morze snów na jawie
Richard Flanagan
„Uratowali ją przed śmiercią, ale tylko po to […], by w nieskończoność przedłużać jej umieranie”. Trudno pogodzić się z odchodzeniem bliskiej osoby, trudno zaakceptować, że wkrótce może jej zabraknąć, trudno pozwolić odejść komuś, kto towarzyszył nam od zawsze. Kiedy osiemdziesięciosześcioletnia Francie po wylewie trafia do szpitala, jej troje dorosłych dzieci postanawia zrobić wszystko, co w ich mocy, by zatrzymać ją przy sobie. Każde z nich inaczej rozumie troskę, inaczej pojmuje miłość i inaczej radzi sobie z lękiem przed nieuchronnym. Jedno wierzy w medycynę i kolejne procedury, drugie w cud, trzecie w to, że najważniejsze jest po prostu być obok – nawet jeśli obecność nie zmieni już biegu wydarzeń. W obliczu choroby matki Anna, Tommy i Terzo zostają zmuszeni do konfrontacji nie tylko z jej słabnącym ciałem, lecz także z własnymi wspomnieniami, dawnymi żalami i pytaniami, których nigdy nie zadali. Każdy dzień przynosi nowe decyzje – coraz trudniejsze, coraz bardziej ostateczne. A jednocześnie – paradoksalnie – zbliża ich do siebie tak, jak nie potrafili zbliżyć się od lat. „Żywe morze snów na jawie” to opowieść o miłości, która czasem przybiera formę walki, a czasem – rezygnacji. O granicy między ratowaniem a uporczywym podtrzymywaniem życia. I o tym, że pozwolenie komuś odejść bywa największym aktem czułości. Właśnie w tym kontekście młoda lekarka, obserwując zachowanie rodziny, wyznaje, że „teraz zaczyna rozumieć, co powiedział jej kiedyś pewien stary lekarz, gdy była jeszcze studentką: że miarą naszej wartości nie jest to, co o sobie mówimy czy myślimy, tylko to, jak się zachowujemy, gdy sprawdza nas cierpienie. A cierpieniom Francie nie było końca. Znalazłszy się w pułapce pomiędzy pragnieniem swego ciała, by umrzeć, a postanowieniem jej […] dzieci, że musi żyć, chora została poddana ekstremalnemu sprawdzianowi bólu”. Język powieści jest gęsty od emocji, a jednocześnie precyzyjny i oszczędny tam, gdzie milczenie mówi więcej niż słowa. Proza Flanagana pulsuje obrazami — chwilami niemal poetyckimi, chwilami brutalnie konkretnymi. Dzięki temu czytelnik nie tylko śledzi historię, lecz także zanurza się w niej, odczuwa ją niemal fizycznie. To język, który nie upiększa cierpienia, ale nadaje mu sens, pozwalając dostrzec w nim zarówno dramat, jak i czułość. „Żywe morze snów na jawie” Richarda Flanagana to opowieść o człowieku – o jego kruchości, lękach i pragnieniu zatrzymania tego, co nieuchronnie wymyka się z rąk. To historia odchodzenia – i tych, którzy pozostają. Opowieść, w której życie i śmierć splatają się w mocnym uścisku, tworząc niepokojący, hipnotyczny taniec. Warto przeczytać – polecam! https://eklektycznasiedem.blogspot.com/
Koralina - awatar Koralina
oceniła na81 miesiąc temu
Akty desperacji Megan Nolan
Akty desperacji
Megan Nolan
Debiut Megan Nolan to lektura, która wywołuje fizyczny dyskomfort, a jednocześnie nie pozwala się od siebie oderwać. „Akty desperacji” nie są kolejnym ugrzecznionym romansem o trudnej miłości; to brutalna, niemal kliniczna sekcja zwłok toksycznej relacji, w której pożądanie miesza się z nienawiścią do samej siebie. Przyznaję tej książce ocenę 7/10 – to proza odważna i stylistycznie dojrzała, choć momentami tak duszna, że trudno w niej o oddech. Bezimienna narratorka spotyka Ciarana – mężczyznę pięknego, chłodnego i emocjonalnie niedostępnego. To, co następuje później, to powolny proces autodestrukcji. Nolan z niezwykłą precyzją opisuje mechanizm uzależnienia od drugiego człowieka, gdzie każda sekunda oczekiwania na SMS-a staje się torturą, a każda drobna uprzejmość – narkotykiem. Autorka nie boi się pokazać swojej bohaterki w sytuacjach upokarzających. Widzimy kobietę, która rezygnuje z własnej podmiotowości, byle tylko ogrzać się w blasku kogoś, kto jej nie szanuje. To studium kobiety, która szuka potwierdzenia własnej wartości w oczach mężczyzny, który gardzi jej słabością. Największą siłą powieści jest język. Nolan pisze w sposób bezkompromisowy, mięsisty i pozbawiony sentymentalizmu. Potrafi nazwać stany emocjonalne, które większość z nas wolałaby ukryć głęboko w podświadomości. To głos pokolenia, które zmaga się z brakiem stabilności, nadużywaniem alkoholu i pustką, którą próbuje wypełnić obsesyjnym uczuciem. Autorka świetnie oddaje realia współczesnego Dublina, czyniąc z miasta niemal fizycznego uczestnika tej toksycznej gry. Dlaczego jednak siedem, a nie więcej? „Akty desperacji” to książka monomaniczna. Narratorka jest tak zafiksowana na swoim bólu i na Ciaranie, że wszystkie inne postaci oraz wątki poboczne znikają w tle. Ta celowa klaustrofobia sprawia, że w pewnym momencie lektura staje się monotonna – krążymy wokół tych samych upokorzeń i tych samych schematów myślowych. Choć oddaje to wiernie naturę obsesji, jako doświadczenie czytelnicze bywa nużące. Dodatkowo, brak jakiegokolwiek światła czy nadziei w tej historii sprawia, że finał nie przynosi oczekiwanego oczyszczenia, a raczej poczucie emocjonalnego wyczerpania. Podsumowując, „Akty desperacji” to imponujący, choć bolesny debiut. Megan Nolan udowadnia, że jest jedną z najciekawszych współczesnych obserwatorek ludzkich słabości. To rzetelne 7/10 – książka ważna, bezlitosna i szczera do bólu, idealna dla czytelników, którzy nie boją się konfrontacji z najciemniejszymi zakamarkami własnego serca.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Obietnica Damon Galgut
Obietnica
Damon Galgut
Typowy materiał do nagrody Bookera: saga rodzinna na tle ważnych wydarzeń społecznych. W repertuarze Damona Galguta otrzymujemy historię zamożnych Afrykanerów, potomków właściciela farmy, który na łożu śmierci swojej żony obiecał przekazać domek gospodarczy oddanej czarnoskórej służącej. Ambaras w tym, że jedyną pamiętającą o złożonej przysiędze i nie widzącą w tym społecznej aberracji jest najmłodsza córka, latami upominająca się o należność wiernej gosposi i jej syna. Bohaterowie książki zmieniają się jeden po drugim. Od głowy rodziny po kolejno odchodzące za nim dzieci. Każde z nich to inne spojrzenie na świat - inne przeżycia, poglądy, plany. Razem z nimi zmienia się Południowa Afryka. Postkolonialny kraj obarczony jarzmem niewolnictwa nieustannie boryka się z cieniem Apartheidu. Tytułowa obietnica oddania części posiadłości, jak zasypanie międzyklasowej przepaści, przez lata jest nie do spełnienia. Powieść kontrastuje konserwatyzm z nowoczesnością i frapuje prywatnymi perypetiami trójki rodzeństwa - zwłaszcza najmłodszej Amor, łamiącej wszelkie konwenanse i dla podkreślenia sprzeciwu wobec wykluczających normom społecznym skutecznie odcinającej się od rodziny. Znamienne dla interpretacji są spotkania familii - jedynie przy okazji pogrzebów. Jakby wierząc, że jedynym ratunkiem dla kraju jest zmiana stających na jego czele. A i to, jak pokazała rodzina Swartów, długo nie przynosi wyczekiwanych przemian. Cała nadzieja w dorastających pokoleniach i ich pamięci o złożonej obietnicy.
Julia Cichoń - awatar Julia Cichoń
ocenił na810 miesięcy temu
Mleko i głód Melissa Broder
Mleko i głód
Melissa Broder
Życie Rachel toczy się wokół ustalonego, restrykcyjnego planu jedzenia. Każdego dnia musi zjeść określoną liczbę kalorii, obsesyjnie pilnuje, aby nie przekroczyć limitu. Takie podejście do życia zawdzięcza swojej matce, która całe życie pilnowała, aby córka nie przytyła nawet grama. Świat kobiety zmienia się, kiedy poznaje Miriam. Ku zdziwieniu Rachel jej nowa koleżanka znajduje w życiu szczęście, mimo tego, że odbiega od kanonów figury, które nasza bohaterka wyznawała od kiedy pamięta. Codzienność Miriam nie jest jednak pozbawiona reguł – żyjąca w ortodoksyjnej, żydowskiej społeczności kobieta nie jest w pełni wolna i nie będzie mogła swobodnie rozwijać swojej relacji z Rachel. „Mleko i głód” to książka, która szokuje w zasadzie od pierwszych stron. Niewątpliwie jest to powieść szokująca, poruszająca tematy tabu, momentami balansująca na granicy wulgarności. Nie spodziewam się, aby był to tytuł, który każdemu przypadnie do gustu, jednak mnie ta lektura ogromnie wciągnęła. Melissa Broder naładowała swoją powieść szerokim przekrojem tematów. Mamy tutaj zaburzenia odżywiania, toksyczną relację z rodzicem, odkrywanie swojej seksualności, a nawet krytykę syjonizmu. Tego ostatniego się nie spodziewałam, ale jest to pozytywne zaskoczenie. Pokazuje to, że nie każda osoba pochodzenia żydowskiego ślepo popiera niebezpieczne poglądy syjonistyczne. Sama Rachel jest postacią wielobarwną. Nie zawsze wzbudza sympatię i niewątpliwie jest to zabieg celowy. Autorka poświęca jednak dużo czasu na zbudowanie tej postaci i wytłumaczenie czytelnikowi, dlatego główna bohaterka postępuje w dany sposób. Miriam o wiele mniej przypadła mi do gustu, aczkolwiek znajduję w sobie odrobiny empatii do kobiety zamkniętej w klatce religii. Relacja głównych bohaterek wypada natomiast bardzo naturalnie. Kobiety momentami niezdarnie odkrywają łączące ich uczcie i starają się znaleźć dla niego miejsce w środowisku, z którego pochodzą. Książka Melissy Broder należy do kategorii oryginalnych, może nawet ekscentrycznych. Mnie zdecydowanie przekonała autentycznością i wielowymiarowością, więc szczerze polecam.
popcloudture - awatar popcloudture
ocenił na79 miesięcy temu
Śmierć Viveka Ojiego Akwaeke Emezi
Śmierć Viveka Ojiego
Akwaeke Emezi
Książka napisana przez osobę pochodzącą z Nigerii, mieszkającą w USA. Autorka umieściła fabułę w swojej ojczyźnie, wśród ludzi pociągających się na co dzień językiem igbo (tak jak Chinua Achebe). Książka rozgrywa się współcześnie. Akwaeke Emezi nie kryje inspiracji „Kroniką zapowiedzianej śmierci Marqueza”, od którego zapożyczyła schemat fabularny. Powieść posiada trzy przeplatające narracje – trzecioosobową wszechwiedzącego narratora oraz dwie pierwszoosobowe – kuzyna głównego bohatera – i jego samego - już nieżyjącego. Mają one pozwolić czytelnikom na powolne odkrycie osobowości Viveka oraz okoliczności jego śmierci. A przy okazji życia – szczególnie intymnego – jego przyjaciół. Ciekawostką jest prezentacji osób z grupy Nigerwives – cudzoziemek (jak matka bohatera – Hinduska),które wyszły za Nigeryjczyków i miały z nimi dzieci. Atutem książki jest sięgnięcie po tematykę związaną z osobami nieheteronormatywnymi, czyli LGBT i umiejscowienie ich problemów poza wschodnim wybrzeżem USA czy Kalifornią (czyli miejscami, gdzie najgłośniej się o tym mówi, a sytuacja takich osób jest lepsza niż w 95% krajów świata i reszcie ojczyzny Trumpa). Drugi to pewien „zwrot akcji” w końcówce, lekko zaskakujący, ale dobrze świadczący o pomysłowości osoby, która napisała książkę i pewne informacje o zwyczajach Nigeryjczyków z grupy Igbo. Z kolei minusy to zdecydowany nadmiar przesłania, misyjności i dydaktyki, w tym pewne cukierkowo-infantylne rozstrzygnięcie wątpliwości jednej osoby. Taka amerykańska bajka nie pasująca do reszty powieści. Druga wada to przewidywalność. Łatwo się domyślić, które z przedstawionych osób należą do grup określanych skrótem LGBT i z którą literką są związane. Również nadreprezentacja tych osób w środowisku bohatera to kolejny niepotrzebny grzyb w barszczu. No i nadmierna koncentracja na życiu seksualnym tychże osób. Ma służyć wywołaniu pozytywnych emocji w stosunku do opisywanego środowiska, ale pokazuje jego członków jako osoby myślące tylko o tym, co definiuje ich jako przedstawicieli mniejszości. No i książka jest słaba edytorsko. Słowa z języka igbo nie są tłumaczone, podobnie jak szereg nazw własnych, nieznanych czytelnikowi. Plusy jednakże przeważają, jak nie ilościowo, to „wagowo”. Gdyby powieść Akwaeke Emezi powstała w Nigerii a nie w USA, wówczas niewątpliwie brak ingerencji redaktorów wiedzących, co się dobrze sprzedaje tylko posłużyłby książce. Tylko czy wtedy ktoś przetłumaczyłby są na polski? Przeczytane w ramach wyzwania styczniowego – książka z imieniem w tytule.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na63 miesiące temu
Duchy z miasteczka Demmin Verena Kessler
Duchy z miasteczka Demmin
Verena Kessler
Duszna, lepka atmosfera miasteczka Demmin oblepia czytelnika już od pierwszych stron, stając się niemal trzecim, niemal namacalnym bohaterem debiutu Vereny Kessler. To miejsce, w którym czas stanął w miejscu, a echa masowego samobójstwa z 1945 roku wciąż rezonują w pęknięciach murów i milczeniu mieszkańców. Autorka buduje narrację na fundamencie traumy, która nie chce wygasnąć, tworząc klaustrofobiczny obraz prowincji, gdzie przeszłość jest ważniejsza niż przyszłość. Niestety, mimo obiecującego punktu wyjścia, moja ocena to 6/10. Największym minusem powieści jest jej pewna narracyjna nierówność i brak odwagi w domykaniu wątków. Kessler splata losy nastoletniej Larry, marzącej o pracy przy zabezpieczaniu zwłok, oraz starszej pani Lore, która przygotowuje się do odejścia. Choć obie perspektywy są interesujące, ich wzajemna relacja wydaje się momentami pretekstowa. Problematyczny jest również styl – momentami zbyt surowy i zdystansowany, co sprawia, że trudno w pełni współczuć bohaterom. Zamiast emocjonalnego uderzenia, otrzymujemy chłodną obserwację. Czytelnik czekający na głębszą analizę historyczną „tragedii w Demmin” może poczuć niedosyt, gdyż wielka historia służy tu jedynie za mgliste tło dla codziennych frustracji bohaterki. Dlaczego warto dać szansę? Mimo wad, „Duchy z miasteczka Demmin” to przejmujący portret dorastania w cieniu cmentarza. Larra to postać fascynująca w swojej dziwności i braku dopasowania. Jej fascynacja śmiercią nie jest kiczowata, lecz stanowi logiczną odpowiedź na martwotę otaczającego jej świata. Kessler świetnie oddaje marazm niemieckiego Wschodu – miejsca, z którego młodzi uciekają, a starzy zostają, by pielęgnować duchy. To książka o tym, że nie da się zbudować zdrowej tożsamości na przemilczanym grobie. Choć konstrukcja momentami trzeszczy, a tempo bywa nużące, finał zostawia z pytaniem o to, ile pokoleń musi minąć, by krew wsiąkła w ziemię na dobre. To lektura dobra na jeden ponury wieczór, ale niekoniecznie taka, która zostanie z Tobą na lata.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na61 miesiąc temu
Wyspa kobiet Lauren Groff
Wyspa kobiet
Lauren Groff
Uważam tę książkę za ciekawy eksperyment. W "Wyspie kobiet" Groff zadaje pytanie: czy powieść o kobietach będących częścią jednej z najbardziej mizogynistycznych instytucji w historii świata może być feministyczna, skoro nawet obiekt ich czci jest mężczyzną? Odpowiedź brzmi - tak jakby. Groff w bardzo ciekawy sposób odwraca typowo męskie historie poprzez brak jakichkolwiek męskich postaci w swojej powieści. Wszystko kręci się wokół kobiet, ich płci, seksualności i zmagań. Wspomina się tutaj raz na jakiś czas o mężczyznach, choćby o Ryszardzie Lwie Serce, ale nigdy nie są oni wymienieni z imienia, ani nie przykłada się do nich takiej wagi jak do kobiet. Nigdy się pojawiają się tutaj również imiona "Adam" czy "Jezus". Czy jest to jednak powieść feministyczna? Zarazem tak i nie, co zapewne było zamiarem autorki. Choć powieść skupia się na kobietach (i lesbijkach),nie są one żyć w pełnoprawnym świecie jako kobiety. By stworzyć swoją wyspę kobiet, muszą całkowicie odizolować się od świata i zwrócić się w stronę herezji, by zyskać choć trochę niezależności. Ale nawet wtedy nie mogą decydować o sobie - Marie, choć pragnie wolności i siły, powiela metody mizoginistycznych patriarchów kościoła poprzez trzymanie swoich podopiecznych w ciągłej niewiedzy, pozbywanie się każdej kobiety, która może jej zagrozić, oraz odcinanie innych zakonnic od świata, by mogła łatwiej je kontrolować. Marie dąży do niezależności i wolności od mężczyzn, jednak chce tych rzeczy tylko dla siebie, a nie dla innych. Jest de facto narcyzem z kompleksem zbawcy, który narzuca swoim podopiecznym swoja wolę i ignoruje ich własne pragnienia, co najlepiej ukazuje jej przyzwolenie na ukaranie Avice - nagle te patriarchalne zasady, które tak lubi łamać, nie stanowią dla niej problemu, kiedy pozwala Godzie na wychłostanie dziewczyny. I tutaj dochodzimy do kolejnego ważnego motywu powieści - miłości dworskiej. Poprzez ten wątek Groff udowadnia, że choć mizoginia jest dziełem mężczyzn, to jednak nawet kobiety mogą tworzyć podobne pułapki. Marie wpada w metaforyczną zasadzkę Eleonory i poświęca jej całe swoje życie - na próżno, bo Eleonora traktuje ją tylko jakie narzędzie. Miłość dworska powoduje u Marie wykształcenie komleksu Madonny i ladacznicy i powstrzymuje ją przed osiągnięciem szczęścia. Zatem nawet w świecie kobiet Marie dopada jej wewnętrzna mizoginia. Podsumowując - jest to powieść dobra i ciekawa pod względem wykonania tematyki, choć jednocześnie dość łatwo jest ją źle zinterpretować. Groff bez wątpienia jest feministką, co bardzo dobrze udowadnia w "Fatum i furii", ale to właściwie nie jest powieść o feminizmie - raczej o idei, która mogła być feminizmem, ale która zawiodła z powodu wad kobiety, która próbowała ją krzewić. Jest to ciekawe studium przypadku, podobała mi się też dlatego, że niedawno na studiach omawialiśmy protofeminizm, mistyczki i dworską miłość.
Fox - awatar Fox
ocenił na73 miesiące temu
Trzeba być cicho Agnieszka Jelonek
Trzeba być cicho
Agnieszka Jelonek
📖 „Należało marzyć ostrożnie". 📖 „Czuję tyle rzeczy jednocześnie. Nowe słowa powstają z trudem, ale wiem, że nie ma się co spieszyć. Niech rodzą się ze spokoju”. Czy cisza może boleć bardziej niż słowa? Czy zdarzyło wam się kiedyś czuć, że nie możecie powiedzieć tego, co naprawdę czujecie? Jak bardzo nasze dzieciństwo wpływa na to, kim jesteśmy jako dorośli? Mam w sobie tyle pytań po dzisiejszej lekturze. #trzebabyćcicho Agnieszka Jelonek w swojej książce „Trzeba być cicho” podejmuje temat trudny, momentami niewygodny, ale niezwykle ważny w kontekście współczesności. To opowieść o milczeniu, które nie wynika z wyboru, lecz z wewnętrznego przymusu – o ciszy będącej efektem wychowania, relacji i emocjonalnych schematów wyniesionych z dzieciństwa. Autorka kreśli historię młodej bohaterki dorastającej w świecie pełnym niedopowiedzeń, tabu i niewyrażonych uczuć. W tej rzeczywistości brak przestrzeni na autentyczność sprawia, że dziewczyna uczy się tłumić emocje, a jej wewnętrzny głos stopniowo cichnie. Jelonek pokazuje, jak ogromny wpływ na dorosłe życie mają doświadczenia z najmłodszych lat: środowisko, w którym się wychowujemy, oraz sposób, w jaki uczymy się przeżywać i komunikować emocje. To książka o zagubieniu, samotności i poczuciu braku, które trudno nazwać, ale jeszcze trudniej zignorować. Jednocześnie jest to bardzo osobista opowieść, w której wielu czytelników może odnaleźć cząstkę siebie. Historia bohaterki bywa bowiem odbiciem doświadczeń tych, którzy również dorastali w ciszy, ucząc się, że lepiej nie mówić, nie czuć zbyt wiele, nie wychylać się. 📖 porusza, bo dotyka tego, co często pozostaje ukryte. To opowieść o strachu przed pokazaniem prawdziwego „ja”, ale też o powolnym, niełatwym procesie odnajdywania własnego głosu. Autorka przypomina, że mówienie o tym, co boli, wymaga odwagi, a pierwszy krok w stronę tej odwagi bywa najtrudniejszy. To lektura wymagająca uważności i gotowości na konfrontację z własnymi emocjami, ale jednocześnie niezwykle potrzebna.
magdalenka_bookish - awatar magdalenka_bookish
ocenił na81 miesiąc temu
W domu snów Carmen Maria Machado
W domu snów
Carmen Maria Machado
Pamięć bywa najbardziej zdradliwym z narratorów, zwłaszcza gdy próbuje ubrać w słowa doświadczenie przemocy w relacji, która z założenia miała być bezpieczną przystanią. Carmen Maria Machado w swojej głośnej książce W domu snów dokonuje brawurowej, niemal wiwisekcyjnej analizy toksycznego związku między dwiema kobietami. Autorka nie trzyma się ram klasycznej autobiografii; zamiast tego rozbija swoją historię na dziesiątki literackich tropów i gatunkowych klisz – od gotyckiego horroru, przez baśń, aż po erotykę i kryminał. Moja ocena 7/10 odzwierciedla podziw dla tej formalnej odwagi, choć momentami ten nadmiar stylistycznych luster sprawia, że emocjonalny rdzeń opowieści staje się trudny do uchwycenia. Głównym motywem literackim jest tutaj „dom” – przestrzeń fizyczna i mentalna, która z obietnicy intymności zmienia się w klaustrofobiczną pułapkę. Machado genialnie wykorzystuje strukturę krótkich rozdziałów, z których każdy jest zatytułowany jako „Dom snów jako...”. Raz jest to nawiedzony dwór, innym razem utopia lub film noir. Ta gatunkowa żonglerka pozwala autorce opisać mechanizm gaslightingu i emocjonalnego terroru, który wymyka się prostej definicji. To literacka próba nazwania nienazwanego: przemocy w związkach queerowych, która w dyskursie społecznym wciąż pozostaje tematem tabu lub bywa bagatelizowana. Największym plusem publikacji jest jej język – mięsisty, obrazowy i niezwykle fizjologiczny. Machado pisze o pożądaniu i lęku z tą samą intensywnością. Sceny zbliżeń nie są ugrzecznione; czuć w nich pot, zapach skóry i narastający cień zagrożenia. Wysoka ocena za brak pruderii i zero litości dla czytelnika należy się autorce przede wszystkim za to, jak bezkompromisowo obnaża własną bezbronność i upokorzenie. Nie próbuje wybielać siebie ani swojej oprawczyni; pokazuje mechanizm uzależnienia od drugiej osoby, który potrafi zamienić inteligentną kobietę w kłębek nerwów. Gdzie leżą minusy? Momentami erudycyjne wycieczki autorki – choć imponujące – sprawiają wrażenie nieco zbyt autotelicznych. Analizy motywów ludowych czy dygresje na temat historii literatury, mimo że ciekawe, potrafią wybić czytelnika z rytmu tej bolesnej, osobistej spowiedzi. Ta literacka naddatkowość sprawia, że książka bywa odbierana jako popis warsztatowy, co paradoksalnie osłabia siłę rażenia opisywanej traumy. Mimo tych drobnych przestojów, W domu snów to dzieło przełomowe. Machado udowadnia, że o bólu można pisać w sposób nowatorski, nie tracąc przy tym na autentyczności. To proza gęsta, duszna i zostawiająca w czytelniku trwały niepokój. Autorka nie daje nam łatwego oczyszczenia; zamiast tego zmusza do wejścia w głąb nawiedzonego domu własnych wspomnień i lęków. To lektura wymagająca, bolesna, ale ostatecznie oczyszczająca – przypominająca, że jedynym sposobem na opuszczenie domu snów jest opowiedzenie jego historii na własnych warunkach.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Agáta Denisa Fulmeková
Agáta
Denisa Fulmeková
Denisa Fulmeková weszła na słowiańską ziemię i napisała powieść, która przykleja się do duszy. wżera się w ciało i pozostaje w tobie na zawsze. To ksiązka z gatunku tych, które oplatają człowieka, delikatnie zaciskają owe pęta i trzymają... długo... ma zawsze. wspaniała i niebanalna. rani myślenie i serce i coś w tobie. jednoczysz się z tym tekstem i boisz jednocześnie, bo budzi się w tobie lęk przed kobietami i ich siłą a jednocześnie zatrważa cię tchórzliwość mężczyzn, którzy skryci za plecami kobiet udają cwanych i pyskatych. to oszczędna w słowach książka, którą chłoniesz cały, a tego, czego brakuje ci w tekście, dopowiadasz sobie sam. smutna, przerażająca historia ubogiej Agaty, zielarki, dobrej kobiety, której DOBROĆ została wykorzystana i która przez nią została skazana na śmierć - na stos. zioła, kobieta i dziwne zdarzenia na nią cedowane - myśl ludzka orzekła, usta ludzkie oczerniły, palce ludzkie ludzkie wskazały - CZAROWNICA, na stos. ksiądz też się cieszył na śmierć. na niesprawiedliwą śmierć i ofiarę. Bo gdyby pewnego wieczoru nie wpuściła do domu kobiety po połogu, gdyby kazała jej zabrać swe narodzone martwe dziecko, gdyby oddała jej ten kołtun łachmanów z zawiniątkiem, gdyby ją wygoniła z tym zawiniątkiem... to wszystko byłoby inne... niesamowita prawdziwa do dziś Denisa Fulmekova pisze o tym, co w ludziach tkwi do dziś i pewnie będzie tkwiło przez następne tysiąclecia. Brak mi słów, by oddać to, co ta niepozorna stronicowo książka ze mną zrobiła. by cokolwiek o niej napisać potrzebny jest czas na ciszę w sobie, na oddech i myśli. wszystko mi się w głowie kotłuje i boli mnie każdy milimetr wrażliwości, emocje nie usypiają, drgają.... AGATA zostanie ze mną na zawsze mało jest takich powieści - dlatego jest wyjątkowa #agaKUSIczyta
Agnesto - awatar Agnesto
ocenił na101 rok temu
Bratnia dusza David Diop
Bratnia dusza
David Diop
Zastanawiam się czy to nie masochizm? W krótkim czasie czytałam trzy książki o wojnie, każda o innej, każda straszna. A ta jest chyba najbardziej makabryczna. Tak to muszę nazwać. Skusiła mnie nagroda Bookera i niewielka objętość. W trakcie czytania zastanawiałam się, czy w ogóle powinno się pisać takie książki? Pierwszy rozdział już daje po głowie, tym bardziej, że Senegalczyk, Alfa Ndiaje – żołnierz francuski wielokrotnie wraca do swojej traumy związanej z umieraniem przyjaciela, bratniej duszy, Mademby Diopa. Potem jest jeszcze gorzej, bohater zachowuje się jakby oszalał. Staje się bezwzględnym mścicielem, okrutnym zabójcą wrogów, którego boją się jego towarzysze broni. „Żołnierze czekolady zaczęli szeptać, że jestem żołnierzem czarownikiem, dëmmem, pożeraczem dusz, a białasy w mundurach zaczęły im wierzyć” – s. 64. Brutalne obrazy z czasów I wojny światowej, z okopów zwanych tu „brzuchem ziemi” oraz terenów ziemi niczyjej nie mieszczą się w głowie. Żołnierze francuscy to mieszanka białych i czarnych z Afryki Zachodniej – „białasy i czarnuchy, jak mówi kapitan”. Giną jak zwierzęta wysyłane na rzeź, a sposoby dyscyplinowania żołnierzy przez oficera to następny horror. Książka jest napisana w pierwszej osobie, pięknym, klarownym, bogatym językiem, z elementami magii i wierzeń ludowych. Bohater rozmyśla nieustannie nad tym co się dzieje wokół, obserwuje i zgłębia istotę wojny. Wspomina swoją wioskę i życie rodzinne, tak różne od tego w czym tkwi. Jaki sens ma pokazywanie okrucieństwa? To istotny, kolejny manifest antywojenny. Obawiam się tylko, że nie trafi do tych, którzy powinni go przyswoić. Nie żałuję, że przeczytałam, chociaż koszmar wojny w pierwszej części książki jest bardzo trudny do zniesienia. Koniec, baśniowo-fantastyczny odbieram jako rodzaj powrotu do rodzimych korzeni, spokojnej rzeczywistości w porównaniu z tą europejską krwawą łaźnią. To wyjątkowo poruszająca lektura, nie do zapomnienia. Polecam. Cytaty: „Francja kapitana chce, żebyśmy byli dzikusami, kiedy ją to urządza.” – s. 18 „Kiedy wychodzę z brzucha ziemi, jestem z wyboru nieludzki, staję się odrobinę nieludzki.” – s. 20 „Tak, Bogiem a prawdą, zrozumiałem, że na polu bitwy potrzebują tylko tymczasowego szaleństwa. Oszalałych z wściekłości, oszalałych z bólu, furiatów, ale doraźnych. Nie szaleńców na stałe. Kiedy atak się kończy, trzeba schować swą wściekłość, swój ból i swoją furię.” – s. 47 „Tak właśnie wygląda wojna: kiedy Bóg nie nadąża za muzyką ludzi, gdy nie jest w stanie rozsupłać zbyt wielu splątanych nici. Bogiem a prawdą, nie można mieć Mu tego za złe. Kto wie, czy nie chciał ukarać rodziców małego nieprzyjacielskiego żołnierza każąc mu umrzeć na wojnie z mojej czarnej ręki? Kto wie, czy nie chciał ukarać jego dziadków, bo nie miał czasu ich skarcić poprzez ich własne dzieci? Kto wie? Bogiem a prawdą, może Bóg się spóźnił, wymierzając karę rodzinie małego nieprzyjacielskiego żołnierza. Ale możecie mi wierzyć, że ich surowo ukarał za pośrednictwem ich wnuczka czy syna.” – s. 62 „Dla kapitana życie to wojna. Kapitan kocha wojnę, jak można kochać kapryśną kobietę. Kapitan zaspokaja wszystkie kaprysy wojny. Obsypuje ją prezentami, spełnia jej zachcianki, nie licząc się z życiem żołnierzy. Kapitan jest pożeraczem dusz.” – s. 70 Po odesłaniu do ośrodka wypoczynkowego na tyłach: „…doktor François coraz skuteczniej oczyszczał wnętrze mojej głowy z brudów wojny.” – s. 117
Mikila - awatar Mikila
oceniła na74 miesiące temu
Chronologia wody Lidia Yuknavitch
Chronologia wody
Lidia Yuknavitch
"Chronologia wody”, to literacki granat, który rozsadza tradycyjne ramy autobiografii. Tematyka tego wspomnieniowego dzieła oscyluje wokół traumy, cielesności, uzależnienia i nieustannego procesu stwarzania siebie na nowo poprzez sztukę. Yuknavitch nie opowiada swojej historii linearnie; zamiast tego posługuje się toposem wody – płynnej, niszczycielskiej, ale i dającej życie. Woda jest tu metaforą pamięci, która nie trzyma się dat, lecz przypływów i odpływów emocji. Największą zaletą książki jest jej radykalna szczerość i surowość języka. Autorka nie szuka odkupienia ani litości; opisuje swoje ciało, poronienie, destrukcyjne relacje i błędy z brutalną, niemal biologiczną precyzją. To proza „brudna”, nasycona seksualnością i bólem, która jednocześnie wznosi się na wyżyny poezji. Yuknavitch posiada rzadką umiejętność przekuwania odrazy w piękno, co czyni tę lekturę doświadczeniem niemal fizycznym. To manifest „dziewczyny-wyrzutka”, która odnajduje swój głos w pisaniu, traktując literaturę jak jedyną deskę ratunku na wzburzonym morzu życia. Duszna atmosfera i najważniejsze rady Recenzję muszę zacząć od dusznej atmosfery, która dominuje w pierwszej części książki. Opisy toksycznego domu rodzinnego, w którym przemoc ojca miesza się z apatią matki, wywołują u czytelnika dreszcz klaustrofobii. Ta duszność – brak powietrza, brak możliwości ucieczki – staje się paliwem dla późniejszych, ryzykownych wyborów życiowych autorki. Czytelnik niemal tonie razem z nią w oparach alkoholu i chaosu, by po chwili wynurzyć się na powierzchnię dzięki jej pasji do pływania. Najważniejsze wnioski i rady płynące z tej bolesnej lekcji to: Sztuka jako przetrwanie: Yuknavitch udowadnia, że opowiedzenie własnej historii, nawet tej najbardziej wstydliwej, jest aktem radykalnego samouzdrowienia. Akceptacja chaosu: Chronologia życia nie musi być logiczna, by miała sens. Nasze błędy i blizny są taką samą częścią nas, jak nasze sukcesy. Ciało jako mapa: Autorka uczy nas, że ciało pamięta wszystko, czego umysł stara się wyprzeć, i to właśnie przez kontakt z cielesnością wiedzie droga do odzyskania siebie. Moja ocena to mocne 8/10. To książka wybitna, zmieniająca postrzeganie literatury kobiecej i autobiograficznej. Jest odważna w sposób, który onieśmiela. Brakujące dwa punkty wynikają jednak z faktu, że jest to lektura skrajnie wyczerpująca. Intensywność emocjonalna i pewien rodzaj ekshibicjonizmu mogą być dla niektórych czytelników barierą nie do przejścia. Momentami nieliniowość narracji sprawia, że łatwo zgubić wątek, co wymaga od odbiorcy pełnego skupienia i ogromnej empatii. „Chronologia wody” to pozycja dla tych, którzy nie boją się literatury totalnej, dotykającej trzewi. Yuknavitch stworzyła arcydzieło o tym, jak podnieść się z dna, nie zapominając o smaku soli i piasku w ustach. To brutalna, ale ostatecznie dająca nadzieję pieśń o odporności ludzkiego ducha.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu

Cytaty z książki Upamiętnienie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Upamiętnienie