rozwińzwiń

Dragon Ball Full Color Saga 1 tom 4

Okładka książki Dragon Ball Full Color Saga 1 tom 4 autorstwa Akira Toriyama
Okładka książki Dragon Ball Full Color Saga 1 tom 4 autorstwa Akira Toriyama
Akira Toriyama Wydawnictwo: J.P. Fantastica Cykl: Dragon Ball Full Color (tom 4) komiksy
248 str. 4 godz. 8 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Dragon Ball Full Color (tom 4)
Data wydania:
2022-01-31
Data 1. wyd. pol.:
2022-01-31
Liczba stron:
248
Czas czytania
4 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374719490
Tłumacz:
Rafał Rzepka

Ta książka nie posiada jeszcze opisu.

Średnia ocen
8,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dragon Ball Full Color Saga 1 tom 4 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dragon Ball Full Color Saga 1 tom 4

Średnia ocen
8,4 / 10
56 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dragon Ball Full Color Saga 1 tom 4

avatar
1014
664

Na półkach: ,

Następuje ostateczne rozstrzygnięcie 21. Turnieju Sztuk Walki o tytuł najlepszego pod słońcem, ale to nie koniec przygody młodego Son Goku!
Wiedziony pragnieniem odnalezienia pamiątki po zmarłym dziadku, rusza na poszukiwania. Tak, Goku szuka smoczej kuli i przy okazji trafia w kolejne tarapaty.
Cóż to? Pojawia się tak zwana Armia Czerwonej Wstęgi, która również pragnie odnaleźć smocze kule. Konfrontacja staje się nieunikniona.

Czwarty tom sagi o młodzieńczych latach Goku otwiera nowy rozdział zmagań z przeciwnikami gotowymi na wszystko, byle tylko dopiąć swych wrogich zamiarów. Śledząc losy młodego wojownika, można ponownie odnaleźć sporo nawiązań do popkultury pod postacią takiego sierżanta Metalika czy Androida Ósemki, co momentalnie uruchamia skojarzenia z pewnym metalowym zabójcą z serii filmów, a także z dziełem szalonego naukowca chcącego ożywić martwą tkankę. Toriyama, niczym w klasycznej bijatyce, stawia na drodze Goku kolejnych przeciwników, by ten z wrodzonym sobie wdziękiem mógł rozprawić się z coraz to silniejszymi antagonistami. Pod tym względem tom ten trzyma się podjętego w poprzedniej części schematu, który ma na celu coraz częstsze sięganie po poważne zagrożenia.

Przez takie rozwiązanie historia powtarza ilość walk podjętych w turnieju, by w innej scenerii dostarczyć znanej już rozrywki. Humor nadal pełni tu swą rolę, lecz jest go jakby mniej w porównaniu z wcześniejszymi tomami, ale gdy już się pojawia, to poziom absurdu wywala ponad skalę. I bardzo dobrze, bo bez tego klasyczny Dragon Ball nie byłby tym, czym jest, torując tym samym drogę dla przyszłości, w której powaga sytuacji obierze zdecydowanie inny kierunek.
Kolejny raz świetnie się bawiłem.

Następuje ostateczne rozstrzygnięcie 21. Turnieju Sztuk Walki o tytuł najlepszego pod słońcem, ale to nie koniec przygody młodego Son Goku!
Wiedziony pragnieniem odnalezienia pamiątki po zmarłym dziadku, rusza na poszukiwania. Tak, Goku szuka smoczej kuli i przy okazji trafia w kolejne tarapaty.
Cóż to? Pojawia się tak zwana Armia Czerwonej Wstęgi, która również pragnie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
811
773

Na półkach: ,

Dragon Ball Full Color: Saga 1, Tom 4 to zdecydowanie pozytywny rozdział całej serii, pełen niezapomnianych chwil i doskonale ilustrowanych emocji, które tylko wzmacnia kolorowa szata graficzna. Tom ten prezentuje widowiskowy finał walki podczas turnieju Tenkai Budokai, będącego ukoronowaniem intensywnych zmagań Goku i jego przeciwników. Starcia są dynamiczne, napięcie wzrasta z każdą stroną, a detale w kolorze pozwalają jeszcze mocniej wczuć się w klimat tej historii.

Saga rozszerza się również o nowy wątek: pojedynek z Red Ribbon Army, czyli legendarnej organizacji, która stanie się jednym z głównych wyzwań dla Goku. Różnorodność lokacji, jak np. mroźne, zimowe tło podczas ratowania sołtysa, nadaje fabule świeżości i dodaje wyzwań, z jakimi nasz bohater musi się zmierzyć. Scena w zimowej scenerii stanowi świetny kontrast dla bardziej tropikalnych i gorących lokacji z wcześniejszych części, co wzmacnia wrażenie przygody i eksploracji.

Wprowadzenie postaci androida Ósemka dodaje opowieści kolejny wymiar, wprowadzając motywy przyjaźni, lojalności i współpracy, tak charakterystyczne dla uniwersum Dragon Balla. Ósemek wyróżnia się nie tylko wyglądem, ale również osobowością, tworząc ciekawą przeciwwagę dla pozostałych antagonistów.

Podsumowując, tom ten dostarcza świetnie napisanej akcji, ale i różnorodnych emocji – od humoru po dramatyczne, bohaterskie momenty. Połączenie intensywnej fabuły z wyjątkową kolorystyką sprawia, że jest to obowiązkowa lektura dla fanów Dragon Balla, którzy poszukują dynamicznej i wizualnie imponującej rozrywki.

Dragon Ball Full Color: Saga 1, Tom 4 to zdecydowanie pozytywny rozdział całej serii, pełen niezapomnianych chwil i doskonale ilustrowanych emocji, które tylko wzmacnia kolorowa szata graficzna. Tom ten prezentuje widowiskowy finał walki podczas turnieju Tenkai Budokai, będącego ukoronowaniem intensywnych zmagań Goku i jego przeciwników. Starcia są dynamiczne, napięcie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
462
181

Na półkach: ,

Na półce stoi kompletna pierwsza saga (8 tomów) o Młodym Goku, ale mimo że kusi mnie strasznie, to staram się dawkować sobie tą przyjemność i czytać po kawałeczku (rozdział, może dwa).

Na początku tomu 4 wracamy do finałowej walki 21 Turnieju o Tytuł Najlepszego pod Słońcem. Kto okaże się lepszy - Goku czy Jackie Chun? Nie zdradzę - dowiedzcie się sami :D Kto oglądał anime, ten pewnie pamięta. Po zakończeniu turnieju Goku wyrusza na ponowne poszukiwanie Smoczych Kul - chce odzyskać kulę z czterema gwiazdami, która jest pamiątką po jego dziadku, Son Gohanie. Wyrusza w pojedynkę, a pomoże mu w tym smoczy radar otrzymany od Bulmy. Przemieszcza się korzystając z Obłoku Kinto (otrzymanego od Boskiego Miszcza),co znacznie przyspiesza poszukiwania. A żeby nie było za łatwo i zbyt nudno, to trafia na swojej drodze na Armię Czerwonej Wstęgi - najstraszniejszą armię na świecie, której przywódca również poszukuje Smoczych Kul (powód jakim się kieruje poznamy jednak dopiero w innym tomie). Marszałek Czerwony, który dowodzi Armią Czerwonej Wstęgi wysłał swoje oddziały w różne strony świata - oni również dysponują radarem namierzającym Smocze Kule, ale nie tak dokładnym jak ten stworzony przez Bulmę. W tomie 4 Goku trafia na dwa oddziały, na których czele stoją Pułkownik Srebrny oraz Generał Biały. Większa część tomu skupia się na walce z oddziałem Generała Białego.

Przyznam szczerze, że nie pamiętam dokładnie tej części anime, więc posiłkuję się trochę internetem i widzę, że manga nie pokrywa się tu z anime. Brakuje mi tu historii zawartej pomiędzy 29 a 34 odcinkiem, więc albo coś zostało dodane do anime, albo wersja Full Color nie pokrywa się z klasyczną.

Rozprawa z Pułkownikiem Srebrnym odbywa się dość szybko, następnie Goku udaje się na daleką północ i napotyka oddziały Generała Białego w Wieży Muskułów, terroryzujące okolicę i zmuszające mieszkańców do szukania Smoczej Kuli. Oczywiście przeciwstawia się złolom (całkiem intrygującym) :D Zdobywa kolejną kulę (nie bez trudu),ale przy okazji psuje mu się radar, więc wyrusza do Bulmy, aby go naprawić.

Powtarzam się, wiem - znowu mamy mnóstwo śmiechu, dużo akcji i niezwykłe przygody.

Na półce stoi kompletna pierwsza saga (8 tomów) o Młodym Goku, ale mimo że kusi mnie strasznie, to staram się dawkować sobie tą przyjemność i czytać po kawałeczku (rozdział, może dwa).

Na początku tomu 4 wracamy do finałowej walki 21 Turnieju o Tytuł Najlepszego pod Słońcem. Kto okaże się lepszy - Goku czy Jackie Chun? Nie zdradzę - dowiedzcie się sami :D Kto oglądał...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

102 użytkowników ma tytuł Dragon Ball Full Color Saga 1 tom 4 na półkach głównych
  • 73
  • 26
  • 3
61 użytkowników ma tytuł Dragon Ball Full Color Saga 1 tom 4 na półkach dodatkowych
  • 36
  • 14
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Dragon Ball Full Color Saga 1 tom 4

Inne książki autora

Akira Toriyama
Akira Toriyama
Akira Toriyama urodził się 5 kwietnia 1955 roku w Kiyosu (prefektura Aichi, Japonia). Jest jednym z najpopularniejszych twórców mangi na świecie. Swoją karierę rozpoczął dzięki filmowi Walta Disneya „101 dalmatyńczyków” . Młody wówczas Toriyama był wręcz zafascynowany kreską i wkrótce potem sam zaczął rysować. Nie myślał jednak, iż stanie się tak popularnym rysownikiem. Rozpoczął naukę w Wyższej Szkole Przemysłowej, po czym podjął pracę w reklamie. Ta jednak nie pozwalała mu na realizację marzeń i w krótkim czasie porzucił ją dla rysowania. Swoje pierwsze dzieło „Wander Island” opublikował w japońskim magazynie „Shūkan Shōnen Janpu”. Sukces odniósł jednak dopiero publikując w 1980 roku mangę Dr. Slump, a wkrótce potem rozpoczął prace nad serią Dragon Ball, której pierwszy tom ukazał się w grudniu 1984 r, a serial na jej podstawie niecałe dwa lata później. Był to wręcz niesamowity sukces. Akira zawarł w nim wszystko to, co charakteryzowało jego dzieła, czyli dynamiczną akcję, zróżnicowanych bohaterów i całą masę humoru. Była to też pierwsza z jego mang, na której wpływ mieli fani, bowiem jak przyznał sam mistrz, niektóre wątki zmieniał, bądź też pisał na nowo właśnie ze względu na listy od fanów, czego przykładem jest Vegeta. (Początkowo miał się pojawić tylko jako czarny charakter, dzięki fanom pozostał jednak w serii).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dragon Ball Super #15: Moro - pożeracz światów Akira Toriyama
Dragon Ball Super #15: Moro - pożeracz światów
Akira Toriyama Toyotarou
Ten tom powinien być czystą satysfakcją, bo okładka obiecuje dokładnie to, czego się spodziewam, Goku w opanowanym ultra instynkcie kontra Moro, a jednak podczas czytania mam w głowie więcej tarcia niż triumfu, bo seria robi kilka decyzji, które są jednocześnie efektowne na stronie i podejrzane na poziomie sensu. Pierwsze wrażenie jest czytelne, rozkład walki jest prosty, kadry często idą w duże, szerokie ujęcia, żeby pokazać dominację ruchu i to, że Goku w tej formie porusza się inaczej, bardziej „płynnie”, z mniejszą ilością zbędnych gestów, co rysunkowo wygląda dobrze, bo ciało ma spójny kierunek, a przejścia między ujęciami nie gubią osi, tylko prowadzą wzrok jak po sznurku, ale im dłużej trwa ta przewaga, tym mocniej drażni mnie klasyczny nawyk Goku, czyli karmienie przeciwnika fasolką z założeniem, że skoro jest silniejszy, to może sobie pozwolić na „uczciwą” walkę. Fabularnie rozumiem, po co to jest, ma podbić stawkę i zrobić miejsce na zwrot, ale jako zachowanie postaci zaczyna mi się robić nudne i naiwne, bo to jest schemat, na którym on albo ktoś obok zawsze płaci, i tu też czuję, że to nie trzyma się kupy, bo w tej sadze zagrożenie jest zbyt drapieżne, zbyt bezwzględne, żeby takie rozdawanie oddechu miało sens. Druga rzecz to kopiowanie mocy, a dokładniej możliwość sięgania po umiejętności anioła przez Moro dzięki temu, co przejął przez Seven-Three, i to jest dla mnie w tym tomie największy zgrzyt, bo narzędzie, które działało jako sprytna kradzież pakietu technik, nagle zaczyna zahaczać o poziomy, które powinny stać poza tym mechanizmem, i w mojej głowie od razu pojawia się równia pochyła, skoro da się anioła, to równie dobrze dałoby się kopiować kolejne absoluty, Wielkiego Kapłana, Beerusa, a nawet wyżej, i wtedy cały system świata robi się dziurawy. Dlatego cieszę się, że sam komiks w końcu to domyka i potwierdza, że pełne „pójście na skróty” jest niemożliwe, bo inaczej skala przestałaby cokolwiek znaczyć, a stawka zamieniłaby się w loterię mechanik. W tym wszystkim dostaję jednak dwa motywy, które naprawdę mnie kupują, po pierwsze Uub, bo jego wejście ma smak dobrego mostu, zaskakuje świeżością i daje nadzieję na rozwinięcie, nawet jeśli mam z tyłu głowy, że anime ustawia to inaczej, z tym klasycznym poznaniem na turnieju Tenkaichi Budokai, ale jako impuls na dalszą drogę to jest bardzo trafione, bo otwiera przyszłość bez dokładania kolejnej formy. Po drugie przejście między sagą Moro a tym, co idzie dalej, jest zrobione wyjątkowo sprawnie, sceny u Zenō mają lekko zabawny ton, który nie rozwala napięcia, tylko daje oddech, a potem prawdziwym majstersztykiem jest spięcie wątków postacią Seven-Three, bo to jest ten rodzaj łącznika, który nie wygląda jak doklejka, tylko jak konsekwencja wcześniejszych decyzji. Wprowadzenie Granoli też wypada dobrze, bo wreszcie dostaję wojownika, którego profil jest inny, bardziej snajperski, lepsza technika przy relatywnie słabszej surowej sile, co daje potencjał na sceny o precyzji, a nie tylko o przepychaniu, a przy okazji dostaję kawałek historii Saiyan pod rządami Freezera w dawce, która mnie nie męczy, bo nie mam ochoty na setny „filer” o tym samym, wolę, kiedy to jest podane jako tło, które pcha motywację, a nie jako nostalgia dla nostalgii. Najbardziej jednak trzyma mnie na końcu obietnica rozdzielenia dróg głównych bohaterów, Beerus jako nauczyciel Vegety to świetny ruch, bo nagle robi się wyraźny podział, uczeń boga i uczeń anioła, dwie filozofie siły, dwie metody, i wreszcie przestaję patrzeć na nich jak na duet, który goni tę samą metę innymi krokami. Ten tom jednocześnie mnie wciąga walką i wytrąca schematem fasolki oraz zbyt szerokim użyciem mechaniki kopiowania, ale na szczęście zostawia po sobie mocne zaczepienie na następny etap, mocniejsze niż samo „kto był silniejszy”.
Bob - awatar Bob
ocenił na71 rok temu
Dragon Ball Super #14: Son Goku z Galaktycznego Patrolu Akira Toriyama
Dragon Ball Super #14: Son Goku z Galaktycznego Patrolu
Akira Toriyama Toyotarou
Ten tom ma dla mnie jedną świetną rzecz, jedną obrzydliwą rzecz i jeden stary nawyk bohatera, który znowu mnie wytrąca z napięcia w najgorszym możliwym momencie, więc czytam go na zmianę z satysfakcją i z irytacją. Okładka faktycznie może zmylić, ta dziwna twarz Goku i sugestia „strażnika” poza Ziemią wygląda jak obietnica innego miejsca i innej osi, a ja od pierwszych stron wiem, że i tak będziemy tkwić w ziemskiej bitwie z Moro, przez co okładka jest bardziej dekoracją niż uczciwym sygnałem, chociaż sam motyw Galaktycznego Patrolu nadal robi mi klimat i porządkuje stawkę, bo to wreszcie nie jest tylko prywatna wojna kilku nazwisk. Największy plus to Vegeta, bo jego przewaga nie wynika wyłącznie z kolejnej warstwy „mocy”, tylko z tego, że technika i kontrola Ki z Yardrat zaczynają realnie zmieniać język walki, widzę inne tempo, inne decyzje w kadrze, więcej pracy na dystansie i na rozbrajaniu przeciwnika niż na klasycznym przepychaniu, a to jest dla mnie rozwój postaci, który lubię, bo Vegeta staje się skuteczny nie tylko jako silniejszy, ale jako mądrzejszy w działaniu, i to widać na stronie w tym, jak rysunek pokazuje jego pewność i to, że walczy „narzędziowo”. Druga dominanta jest odwrotna, bo scena pożarcia Seven-Three przez Moro w akcie desperacji jest dla mnie najobrzydliwszym momentem w całym Dragon Ballu, nie ze względu na samą przemoc, tylko przez sposób, w jaki kadr to podaje, jakby ciało i tożsamość były surowcem do natychmiastowego przerobienia na przewagę, a ja mam tu odruchowe porównanie do wchłaniania Buu, które było bardziej „komiksowe” i jakoś dziwnie mniej odpychające, nawet jeśli w treści bywało równie mroczne. Zaraz po tym pojawia się mój problem ze skalą konsekwencji, bo moc, jaką Moro zdobywa dzięki temu przejęciu, jest dla mnie przesadzona, to jest skok, który ryzykuje rozklejenie stawki i robi z całej dotychczasowej pracy sceny coś, co można jednym ruchem przeskalować do dowolnego poziomu, i wtedy zamiast czuć ciężar starcia, zaczynam myśleć o tym, czy seria nie używa za łatwego skrótu. Do tego dochodzi wtrącenie Merusa, które rozumiem na poziomie konstrukcji, bo ma to uderzyć jak klasyczny impuls do przekroczenia granicy, w Twojej głowie nawet jak śmierć Krillina na Namek, tylko że emocjonalnie mi to nie leży, bo mam wrażenie, że scena zostaje przestawiona z konfliktu na przycisk, a ja wolę, kiedy konsekwencje wynikają z decyzji bohaterów w walce, a nie z „wejścia” postaci, która ma uruchomić dalszą eskalację. Krótki kadr wspomnienia treningu Goku z Merusem jest dobrym dodatkiem, bo przypomina, że ich relacja nie jest tylko narzędziem fabularnym, ma rytm, ma korektę ruchu, ma coś intymniejszego niż zwykłe przekazywanie formułek. Najbardziej jednak drażni mnie powrót starego zachowania Goku, tego odruchu, że jeszcze spróbuje kogoś „uratować” albo dać mu przestrzeń, bo chce mieć z kim walczyć, i wiem, że to czasem w tej serii kończy się dobrze, że Vegeta, C17 czy Piccolo potrafią na tym skorzystać, ale z Moro to jest inna liga zagrożenia, bardziej drapieżna, mniej honorowa, i takie miękkie podejście nie pasuje do stawki, którą rysunek próbuje mi sprzedać jako krytyczną. Po lekturze zostaje mi mocny obraz Vegety jako kogoś, kto wreszcie ma przewagę przez technikę, oraz niechęć do tego, jak szybko seria podbija suwak okrucieństwa i suwak mocy jednym ruchem, przez co napięcie robi się mniej wiarygodne, bo wygrywa nie praca sceny, tylko nagły dopalacz. Ten tom pokazuje, jak łatwo w tej sadze założyć bohaterom plombę na rozsądku, kiedy fabuła potrzebuje kolejnego skoku.
Bob - awatar Bob
ocenił na81 rok temu
Dragon Ball Full Color Saga 1 tom 5 Akira Toriyama
Dragon Ball Full Color Saga 1 tom 5
Akira Toriyama
Tom 5 serii Dragon Ball Full Color Saga 1 to prawdziwa nostalgiczna podróż, gdyż przywraca do akcji dobrze znanych bohaterów, takich jak Bulma, Lunch i Mistrz Roshi. Powrót tych postaci wprowadza do historii sporo humoru i interakcji, które są esencją oryginalnego Dragon Balla. To właśnie te postacie nadają tomowi lekkości i pozwalają na chwilę wytchnienia wśród intensywnych walk Goku. Wprowadzenie świata Aralki, postaci z innego komiksu Akiry Toriyamy (Dr. Slump),to interesujący i niespodziewany crossover, który pokazuje wieloaspektowość uniwersum stworzonego przez autora. Ten element dodaje świeżości i lekkiego humoru, typowego dla wczesnych części Dragon Balla, oraz pozwala czytelnikom poczuć, jak szeroki jest świat Toriyamy. Jednym z głównych wątków tego tomu jest walka Goku z Generałem Niebieskim, która, choć prosta fabularnie, ukazuje wzrost umiejętności Goku i jego determinację w pokonywaniu coraz silniejszych przeciwników. Walka nie jest przesadnie skomplikowana, ale spełnia swoje zadanie jako rozrywkowy element, pełen dynamicznych starć i humorystycznych momentów. Główne plusy tego tomu to właśnie prostota fabuły, która nie przytłacza, lecz sprawia, że czyta się go szybko i przyjemnie. Powrót znanych bohaterów oraz wprowadzenie postaci z Dr. Slump dodaje różnorodności i humoru, a walka z Generałem Niebieskim zapewnia odpowiednią dawkę akcji. Wprowadzenie świata Aralki, chociaż intrygujące, nie do końca przypadło mi do gustu. Łączenie tych dwóch uniwersów wydaje się nieco wymuszone i mogłoby wprowadzić zamieszanie w fabule. Jedynym minusem może być fakt, że niektóre wątki, choć ciekawe, są nieco zbyt uproszczone i mogą wydawać się zbyt lekkie w porównaniu do późniejszych, bardziej złożonych przygód Goku. Mimo to, tom ten świetnie wpisuje się w charakter wczesnego Dragon Balla i dostarcza sporo frajdy dla fanów serii.
Bob - awatar Bob
ocenił na91 rok temu
Akira - edycja specjalna tom 6 Katsuhiro Ōtomo
Akira - edycja specjalna tom 6
Katsuhiro Ōtomo
Mam problem z zakończeniem serii, a przez to z całą (całym?) Akirą, bo to jest dobra historia i ciekawe postacie, ale jednocześnie tyle tu jest niezamkniętych wątków i pewnych luk fabularnych, że nie można nad tym przejść do porządku dziennego. Cały czas ubolewam nad tym, że w historii większy nacisk niż na filozofię ostatecznie postawiono na wojsko i ciągłe potyczki. Nie do końca rozumiem motywacje wielu osób i stronnictw, a przydałoby się nadać temu tło. O co w sumie chodziło dzieciakom? Jaka naprawdę była moc Akiry i Tetsuo? Co chciała osiągnąć Miyako? Skąd moce u Kei i paru innych osób spoza laboratorium? Itd., itp. Z jednej strony te rzeczy gdzieś delikatnie są wspomniane, ale to więcej domysłów niż rzeczy powiedzianych wprost. Końcówka była całkiem poruszająca i uważam, że na gruncie emocji i wrażeń Akira dobrze działa, ale cały czas mi tu czegoś nie starcza. Może to mi brakuje pewnych umiejętności interpretacyjnych, ale wolałabym jednak, żeby większość kwestii była jakoś wyjaśniona, choćby nadal bardziej mgliście niż wprost. Można oczywiście spojrzeć na całość, jak na pewne zwierciadło japońskiego społeczeństwa, jego lęków, aspiracji, potrzeb, w tym zwłaszcza odniesienia do Hiroshimy i Nagasaki (mamy tu kilka eksplozji wyglądających jak po atomówce, w tym na samym początku). Wydaje się jednak, że jest to tylko jeden ze sposób, na jaki można Akirę analizować, ale absolutnie nie najważniejszy ani jedyny. PS Zaskakuje mnie, jak mało w sieci jest interpretacji i dyskusji nt. mangi. O filmie można znaleźć sporo, a jest on jednak pewną interpretacją i wycinkiem z mangi, który absolutnie nie wyczerpuje wszystkiego, co autor chciał przekazać.
Weronika - awatar Weronika
oceniła na77 miesięcy temu
Dragon Ball Full Color Saga 1 tom 3 Akira Toriyama
Dragon Ball Full Color Saga 1 tom 3
Akira Toriyama
Dragon Ball Full Color: Saga 1, Tom 3 to tom pełen emocji i widowiskowych pojedynków, koncentrujący się na starciach podczas turnieju Tenka-ichi Budōkai. Każda walka jest nie tylko świetnie zilustrowana, ale również bogata w emocje, humor i zaskakujące zwroty akcji, które stanowią kwintesencję tego, za co fani uwielbiają Dragon Balla. Goku vs. Giran – To pierwsze poważne wyzwanie dla Goku podczas turnieju. Giran, będący ogromnym, dinozauropodobnym wojownikiem, zaskakuje siłą i brutalnością, ale także sprytem – wykorzystuje swoje latające śluzowe pierścienie, aby unieruchomić Goku. Ten pojedynek to świetna próba wytrzymałości i determinacji Goku, który, choć wciąż młody i niedoświadczony, wykazuje się niezłomną wolą walki i pomysłowością. Kryllan vs. Bacterian – W tej walce humor łączy się z elementami intensywnej rywalizacji. Bacterian jest wojownikiem, który używa swojej potężnej nieprzyjemnej woni jako broni, co stanowi spore wyzwanie dla Kryllana. Walka wymaga od Kryllana sporej odwagi, by przełamać obrzydzenie i znaleźć sposób na pokonanie przeciwnika, wykorzystując przy tym swój spryt. Jest to zabawna, a zarazem intensywna scena, w której Kryllan udowadnia swoją wytrzymałość psychiczną. Yamcha vs. Jackie Chun – Ten pojedynek to fascynująca konfrontacja stylów, w której Yamcha mierzy się z Jackie Chunem, alias Mistrzem Roshi, w przebraniu. Chun pokazuje, że doświadczenie i technika mogą przeważyć nad młodzieńczą energią Yamchy. Walka pełna jest imponujących technik i zaskakujących ruchów, a przy tym odkrywa przed czytelnikiem subtelne różnice w umiejętnościach obydwu wojowników. Yamcha, mimo porażki, zdobywa cenne doświadczenie, które wpłynie na jego przyszłe starcia. Kryllan vs. Jackie Chun – To spotkanie ucznia i "nauczyciela" jest pełne napięcia, ponieważ Kryllan pokazuje swoje umiejętności w pełnej krasie, wyciągając nowe techniki i kreatywne rozwiązania. Chun jednak udowadnia, że jest mistrzem nie tylko techniki, ale i strategii, nieustannie kontrolując przebieg pojedynku. Walka jest szybka i dynamiczna, a Kryllan, choć przegrywa, zyskuje ogromny szacunek publiczności. Goku vs. Jackie Chun – Finałowa walka to esencja turniejowej rywalizacji. Goku i Jackie Chun walczą na pełnych obrotach, stosując różnorodne techniki i starając się przewyższyć przeciwnika pod względem siły, szybkości i wytrzymałości. To starcie pokazuje zarówno determinację Goku, jak i mądrość Chun, który używa wszystkich swoich umiejętności, by nie tylko wygrać, ale także nauczyć Goku pokory i dać mu impuls do dalszego rozwoju. W tej emocjonującej walce dochodzi do najważniejszych momentów tego turnieju, w których obaj przeciwnicy przekraczają swoje dotychczasowe możliwości, a pojedynek pozostawia czytelników w pełnym zachwycie. Dragon Ball Full Color: Saga 1, Tom 3 to tom, który zaskakuje intensywnością pojedynków, humorystycznymi momentami i lekcjami życia, jakie płyną z każdego starcia. Kolorowa oprawa graficzna doskonale oddaje dynamikę i emocje na arenie, czyniąc ten tom niezapomnianym doświadczeniem dla każdego fana serii.
Bob - awatar Bob
ocenił na81 rok temu
Dragon Ball: Odrodzony jako Yamcha Akira Toriyama
Dragon Ball: Odrodzony jako Yamcha
Akira Toriyama dragongarow LEE
Główny bohater jest wielkim fanem Dragon Balla. Pewnego dnia dość pechowo spada ze schodów i… budzi się w świecie swojej ulubionej mangi. (Nie)stety odradza się jako Yamcha. Musi zrobić wszystko, żeby skończyć lepiej, niż zostało to przedstawione w oryginalnej historii. 🐉 Yamcha to synonim porażki. Definicja pecha. Przykład złośliwości losu. Postać-mem. Tutaj jednak dostaje szansę i właśnie dzięki temu powstało takie „co by było, gdyby…”. I wyszło fajnie. 🐉 Krótka historia, pełna żartów i świetnych, typowo dragonballowych rysunków - przedstawia historię, która jest ciekawą odskocznią od oryginalnej fabuły. Yamcha… a właściwie to nie dosłownie on, ma tę możliwość, że może kierować własnym losem, znając przyszłe wydarzenia. Kusząca perspektywa. Jednak tu nie o same walki chodzi. Najważniejsza jest Bulma i fakt, że trzeba przeszkodzić jej w spotkaniu z Vegetą. 🐉 Główny bohater podróżuje po lokacjach znanych z oryginalnej mangi. Wyprzedza wszystkie wydarzenia, by finalnie… i tak mu się nie udało. Taki przerywnik w historii Smoczych Kul to jedna z najfajniejszych rzeczy. Kilka zwrotów akcji, odnośniki do gier, przedziwne zrządzenia losu i karykaturalna fuzja dwóch słabych wojowników sprawiły, że naprawdę chciałbym więcej takich historii, bo: a) spojrzałem łagodniej na postać Yamchy i zrozumiałem, w jak beznadziejnym położeniu musiał się znaleźć, niezależnie ile pracy włożyłby w trening; b) zapomniałem o pierwszych pięciu odcinkach anime DBS; c) seria z innymi postaciami „Odrodzony jako…” mogłaby być mega ciekawym pomysłem; d) fuzja na końcu mangi to najlepsza rzecz w świecie Smoczych Kul! ig: multiverse_hunter
Multiverse_Hunter - awatar Multiverse_Hunter
ocenił na85 miesięcy temu
Kajko i Kokosz - Złota Kolekcja. Tom 3 Janusz Christa
Kajko i Kokosz - Złota Kolekcja. Tom 3
Janusz Christa
Zbój Łamignat siedzi oparty o drzewo i narzeka: “Pies z kulawą nogą nie odwiedza tego kraju. Jak tak dalej pójdzie, odbiorą mi koncesję i wyślą na emeryturę.” Ale traf chciał, że akurat po długiej przerwie w odwiedziny do Mirmiłowa zmierza książę Wojmił, brat Mirmiła. Łamignat więc goni go wołając “Zaczekaj, rycerzu! Kwartał się kończy, a ja nie wykonałem jeszcze planu!”. Te, w cudowny sposób wyśmiewające realia PRL-u ramki są jednymi z otwierających cykl “Woje Mirmiła”. Jest to ostatnia seria, jak Christa publikował w wersji czarno-białej na łamach “Wieczoru Wybrzeża” (później nadejdzie czas koloru i "Świata Młodych"). O czym traktuje? Składa się z kilku wątków, od przyjazdu Wojmiła i jego wpływu na księcia Mirmiła, przez relację Łamignata i ciotki-wiedźmy Jagi, po niecny plan kanclerza królewskiego, którego celem jest oddanie Mirmiłowa w ręce jego brata - Dajmiecha, któremu pomaga wojski Niesław. I to ten ostatni po jakmiś czasie staje się tym wiodącym. Jak zwykle przygody Kajka i Kokosza obfitują w liczne zwroty akcji, wyraziste postaci, splapstickowy dowcip i zawoalowaną krytykę systemu Demoludów. Historia zdaje się samoistnie i dość swawolnie meandrować bez trzymania się z góry określonego planu, co może być zarówno minusem, jak i plusem. W wydaniu Złotej Kolekcji Egmontu, jak zwykle czytelnik dostaje mnóstwo dodatków i didaskaliów do samego komiksu: od pierwszych szkiców postaci i planów, przez unikalne dodatkowe historyjki, alternatywne wersje okładek czy inne komiksy Christy, po świetne wywiady przeprowadzone z autorem. Jak zawsze - gratka, nie tylko dla fana Kajka i Kokosza, ale ogólnie każdego pasjonata komiksów. Choć historia moim zdaniem nie dorównuje Szrankom i Konkurom, to humor w Wojach Mirmiła niezmiennie przedni. Jak choćby w takiej, niepozornej zupełnie scence, gdy drużyna Niesława zwołana przezeń celem wyjaśnienia im kolejnego planu pozbycia się Kajka i Kokosza chórem odpowiada: “Rozkazuj Niesławie! Dla pieniędzy gotowi jesteśmy do największych poświęceń!” Po czym jeden z wojów uśmiechając się rezolutnie dodaje “I łajdactw!”. Jak tu nie lubić Kajka i Kokosza?!
Maro - awatar Maro
ocenił na71 rok temu
Punisher. Marvel Knights Tom 2 Garth Ennis
Punisher. Marvel Knights Tom 2
Garth Ennis Steve Dillon Joe Quesada Tom Mandrake
Drugi tom przereklamowanej serii "Punisher Marvel Knights" przynosi nam 9 różnej długości opowieści, czego tylko dwie są warte uwagi. Pierwsza z nich to rewelacyjna 11-to stronnicowa opowieść "Kanał" z świetnymi i dokładnymi rysunkami Joe Quesady. To oryginalnie napisana i narysowana historia, która wybija się zdecydowanie ponad przecietność. Druga z nich to 3-częściowa opowieść o policjantach. Głównymi bohaterami jest para policjantów, a opowieść skupia się na ukazaniu ich problemów, charakterystycznych dla tej formacji. Problemów z radzeniem sobie ze stresem, z piciem, przemocą i korupcją. To opowieść o słabościach, honorze, odwadze i powołaniu. Całość jest naprawdę bardzo dobrze napisana i nawet kreska Dillona mi tutaj nie przeszkadzała, a wręcz nawet pasowała do opowieści. Dobry kawałek komiksu, bez nieprawdopodobnych akcji i innych wygłupów scenarzysty, gdzie Punisher jest w zasadzie postacią drugoplanową. A kończy tę opowieść również dość ciekawy finał. (7/10) Pozostałe historie są na poziomie przeciętnym lub średnim. Nie wyróżniają się ani scenariuszem, ani rysunkiem, ani glebią opowieści, ani realizmem. Mam wrażenie że Marvel Knights to to takie przeciętne opowieści dla młodzieży, z niezbyt wyszukanym humorem, z minimalizowaną przez mało realistyczny rysunek przemocą i dość prostą jednoliniową fabułą. Dla mnie to za mało i już Punishery od Tm-Semic były ciekawsze od tego. Jako minus mogę zapisać tutaj gościnny występ Wolverine'a, który został tutaj zaprezentowany fatalnie. Dużym plusem tego wydania jest natomiast dołączony na końcu książki scenariusz do jednej z opowieści. Fajna sprawa dla wszystkich zainteresowanych tym, jak takie scenariusze się tworzy.
mika_el - awatar mika_el
ocenił na62 lata temu
Wiedźmin. Ronin Hataya
Wiedźmin. Ronin
Hataya Rafał Jaki
Wiedźmin. Ronin. Wykaz twórców na zdjęciu nr 3. Od razu, na samym poczatku, szczerze muszę zaznaczyć, że nie jestem zwolennikiem i fanem mangi. W swoich zbiorach posiadam tylko, nadal nie skompletowaną serie Bosonogi Gen Hiroszima 1945, licząc że kiedyś w końcu uda mi się znaleźć i zakupić brakujące tomy. Nie wiem czy jeden z tomów Sandmana, kwalifikuje się do tego gatunku (?) Drugą kwestią, jest cena jaką komiks osiąga na aukcjach (znalazłem ofertę za grubo ponad 1000 pln),średnio oscylując wokół kwoty 500 pln. Dla mnie to zagadka, której nie potrafię zrozumieć, nawet biorąc pod uwagę fakt, że oczywiście jest wart tyle ile ktoś jest gotowy za niego zapłacić. Wrażenia z lektury ? Dostajemy okolo 120 stron opowieści, utrzymanych jak widać w klimacie Dalekiego Wschodu. Historia jest niepełna (to minus) bez wyraźnego początku i zakończenia. Nieco światła na takie ujecie historii, rzuca zamieszczony na ostatnich stronach bestariusz (to plus),który w bardzo interesujący sposób, przedstawia zawiłości japońskiej mitologii i stworzeń ukazanych na kartach komiksu. Gdzieniegdzie możemy zobaczyć że sam tom sygnowany jest nr 1, tak jakby miała ukazać się jego kontynuacja. Lecz mimo iż album nosi date wydania 2022 roku, o części 2 ani widu, ani słychu ... Podsumowując, myślę że jest to album zdecydowanie kierowany pod adresem fanów Białowłosego pogromcy potworów, którzy nie będą mieli problemu z odnalezieniem się w przestawionej (niepełnej wprawdzie) historii. Ktoś, nazwijmy to "z zewnątrz" może uznać, że komiks nie jest jakoś szczególnie interesujący. Ostatecznie 6,5/10 to moja ocena całości. I po cichu liczę że dostaniemy wkrótce zwieńczenie tej historii.
Tomasz Yetiy - awatar Tomasz Yetiy
ocenił na67 miesięcy temu
Wiedźmin. Wiedźmi lament Bartosz Sztybor
Wiedźmin. Wiedźmi lament
Bartosz Sztybor Vanesa R. Del Rey
Geralt schwytał Laimę odpowiedzialną za śmierć kilku mężczyzn w wiosce. Społeczność dostała poczucie sprawiedliwości, a zbrodniarka spłonęła na stosie. Geralt szuka nowego zlecenia, jednak pojawiają się u niego poczucie winy i koszmary. Starając się to zignorować, podejmuje się odszukania córki miejscowego bogacza. To, co z początku było misją ratunkową, obiera zupełnie inny tor... Nie da się stłumić tego, co siedzi gdzieś w głębi duszy... Wiedźmi lament to już szósty tom komiksów osadzonych w tym mrocznym świecie. Nie licząc oczywiście adaptacji opowiadań oraz tego zbioru starszych komiksów. Mamy tu do czynienia z Geraltem, który na kartach komiksu boryka się z poczuciem winy. Wszystko od momentu śmierci Laimy na stosie. Czym są Laimy? Są to wiedźmy, do których udają się ciężarne kobiety. Pomagają między innymi ulżeć w cierpieniu kobiecie, która straciła dziecko. Robią to poprzez jej opętanie. Tutaj była również odpowiedzialna za śmierć pięciu typa. Laima spłonęła więc wszystko git? No nie do końca 1. Geralt ma koszmary i jest gnębiony przez poczucie winy 2. Córka bogacza nie ma zamiaru wracać, póki nie zapanuje nad emocjami z pomocą dwóch innych typiar. (W lesie są dwie kobiety, które pomagają sobie radzić innym osobom z emocjami i tym, co w nich tkwi. Oferują również pomoc Geraltowi. To wygląda trochę jak terapia grupowa) 3. Po jej powrocie do ojca okazuje się, że w okolicy dzieją się okropne rzeczy, o których Geralt nie miał pojęcia 4. Laima dalej żyje... Teraz trochę poważniej Podczas czytania od razu nasuwa się jedna myśl. Ten komiks jest zbudowany tak, by wzbudzać w czytelniku niepokój. Czy to przez historię, która nie należy do najprzyjemniejszych, czy przez same rysunki. Te kojarzą mi się z rysowaniem węglem. Dominują ciemne i zimne barwy, a krawędzie rysunków są ostre i nierówne. No i do tego dochodzą głosy, które cały czas szepczą do Geralta Komiks porusza wiele trudnych tematów, takich jak przemoc wobec kobiet i własnej rodziny oraz traktowanie ludzkiego ciała jak towaru. Są one niestety konieczne dla przedstawionej historii. Świat Wiedźmina jest naprawdę mroczny i brutalny... a jednocześnie podobny do naszego... Czytało się go dobrze, ale kilka rzeczy mi nie pasowało. Jedną z nich jest Geralt, który prawie na początku rozmowy podchodzi do gróźb (chyba, że to ja źle coś wyłapałem) Ciężko mi ocenić ten komiks. Fabularnie mi się podobał, zwłaszcza to zwrócenie uwagi na problemy, o których trzeba mówić oraz przedstawiony motyw terapii. Jednak moim zdaniem są tu lekkie zgrzyty jak właśnie postępowanie głównego bohatera. No i nie do końca siadły mi rysunki, ale to już moje osobiste preferencje odnośnie stylu wykonania. Był tu za duży chaos. Twarze na niektórych stronach wyglądały naprawdę dziwnie. No kreska jest najsłabszą stroną Wiedźmiego Lamentu i potrafi mocno zaważyć na jego ocenie Na ten moment umieszczę go poniżej Dzieci Lisicy, czyli na ostatnim miejscu
Berylek - awatar Berylek
ocenił na62 miesiące temu

Cytaty z książki Dragon Ball Full Color Saga 1 tom 4

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dragon Ball Full Color Saga 1 tom 4