Trzy tłumaczki

Okładka książki Trzy tłumaczki autorstwa Krzysztof Umiński
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Trzy tłumaczki autorstwa Krzysztof Umiński
Krzysztof Umiński Wydawnictwo: Marginesy językoznawstwo, nauka o literaturze
360 str. 6 godz. 0 min.
Kategoria:
językoznawstwo, nauka o literaturze
Format:
papier
Data wydania:
2022-01-19
Data 1. wyd. pol.:
2022-01-19
Liczba stron:
360
Czas czytania
6 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367022613
"Trzy tłumaczki" to opowieść o Marii Skibniewskiej, Joannie Guze i Annie Przedpełskiej-Trzeciakowskiej – trzech wielkich i wybitnych polskich tłumaczkach. To także opowieść o warsztacie tłumaczy, ich wyborach, walkach – nie tylko o przekład, zlecenie czy o autora, ale także o przetrwanie. Historie tych, którzy zazwyczaj pozostają – niesłusznie – w cieniu.
Średnia ocen
7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Trzy tłumaczki w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Trzy tłumaczki i



120
18
27

Opinia społeczności książki Trzy tłumaczkii



Książki 422 Opinie 253

Oceny książki Trzy tłumaczki

Średnia ocen
7,0 / 10
181 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Trzy tłumaczki

avatar
1345
1161

Na półkach:

Przecieram oczy, że coś takiego zostało wydane w formie książki. To zaledwie chaotyczne notatki. Nawet nie zarys książki. Między okładkami znajdują się trzy rozdziały o trzech wybitnych polskich tłumaczkach, Joannie Guze, Annie Przedpełskiej-Trzeciakowskiej i Marii Skibniewskiej. Wszystko od sasa do lasa, co i rusz jakieś wtręty od rzeczy od autora. Serio? Najlepsza z tego wszystkiego jest okładka. Masakra.

Przecieram oczy, że coś takiego zostało wydane w formie książki. To zaledwie chaotyczne notatki. Nawet nie zarys książki. Między okładkami znajdują się trzy rozdziały o trzech wybitnych polskich tłumaczkach, Joannie Guze, Annie Przedpełskiej-Trzeciakowskiej i Marii Skibniewskiej. Wszystko od sasa do lasa, co i rusz jakieś wtręty od rzeczy od autora. Serio? Najlepsza z tego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
669
497

Na półkach:

Nie spodziewałam się, że chciałabym przeczytać tę książkę, dopóki jej nie przeczytałam. Podoba mi się to, że zawód tłumaczki, osoby tłumaczącej odzyskuje należne sobie, ważne miejsce, super interesujące były opowieści o tym jak powieści ze zgniłego Zachodu trafiały do Polski w PRL oraz (moje ulubione) detale-przykłady konkretnych tłumaczeniowych dylematów i wyzwań, jak np. tytuł Faulknera "Wściekłość i wrzask". Ale miałam poczucie, że autor trochę boi się pytań trudnych, skaz na wizerunkach i krytyki (choć przecież nie musiałoby to być krytykanctwo).

Nie spodziewałam się, że chciałabym przeczytać tę książkę, dopóki jej nie przeczytałam. Podoba mi się to, że zawód tłumaczki, osoby tłumaczącej odzyskuje należne sobie, ważne miejsce, super interesujące były opowieści o tym jak powieści ze zgniłego Zachodu trafiały do Polski w PRL oraz (moje ulubione) detale-przykłady konkretnych tłumaczeniowych dylematów i wyzwań, jak np....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
137
69

Na półkach:

Jakież to było świetne! Łyknęłam w jedno popołudnie! Od dłuższego czasu fascynuje mnie zawód tłumacza i wszystko co z nim związane. A tutaj mamy nie tylko trzy sylwetki tłumaczek, ale całe tło historyczne, środowisko związane z literaturą i kulturą powojennej Polski - te nazwiska naprawdę robią wrażenie! I jeszcze na deser fascynująca opowieść o tłumaczeniach Tolkiena. Do tego książka jest świetnie napisana, z celnymi komentarzami autora. Świetna!

Jakież to było świetne! Łyknęłam w jedno popołudnie! Od dłuższego czasu fascynuje mnie zawód tłumacza i wszystko co z nim związane. A tutaj mamy nie tylko trzy sylwetki tłumaczek, ale całe tło historyczne, środowisko związane z literaturą i kulturą powojennej Polski - te nazwiska naprawdę robią wrażenie! I jeszcze na deser fascynująca opowieść o tłumaczeniach Tolkiena. Do...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

531 użytkowników ma tytuł Trzy tłumaczki na półkach głównych
  • 314
  • 211
  • 6
93 użytkowników ma tytuł Trzy tłumaczki na półkach dodatkowych
  • 33
  • 23
  • 12
  • 7
  • 7
  • 6
  • 5

Tagi i tematy do książki Trzy tłumaczki

Inne książki autora

Okładka książki Książki. Magazyn do Czytania nr 2 (71) / 2025 Izabella Adamczewska, Agata Bielik-Robson, Martín Caparrós, Biserka Ćejović, Piotr Cieśliński, Emilia Dłużewska, Artur Domosławski, Miłada Jędrysik, Piotr Kofta, Renata Lis, Weronika Murek, Monika Ochędowska, Wojciech Orliński, Agata Pyzik, Radek Rak, Redakcja magazynu Książki, Adam Robiński, Marcin Sendecki, Maciej Siembieda, Tadeusz Sobolewski, Agnieszka Sowińska, Justyna Suchecka, Katarzyna Surmiak-Domańska, Natalia Szostak, Joanna Tokarska-Bakir, Tomasz Ulanowski, Krzysztof Umiński, Tobias Wolff, Olga Wróbel
Ocena 7,9
Książki. Magazyn do Czytania nr 2 (71) / 2025 Izabella Adamczewska, Agata Bielik-Robson, Martín Caparrós, Biserka Ćejović, Piotr Cieśliński, Emilia Dłużewska, Artur Domosławski, Miłada Jędrysik, Piotr Kofta, Renata Lis, Weronika Murek, Monika Ochędowska, Wojciech Orliński, Agata Pyzik, Radek Rak, Redakcja magazynu Książki, Adam Robiński, Marcin Sendecki, Maciej Siembieda, Tadeusz Sobolewski, Agnieszka Sowińska, Justyna Suchecka, Katarzyna Surmiak-Domańska, Natalia Szostak, Joanna Tokarska-Bakir, Tomasz Ulanowski, Krzysztof Umiński, Tobias Wolff, Olga Wróbel
Okładka książki Literatura na Świecie nr 5-6/2024 (634-635): John Barth, Ann Beattie, Amy Hempel, Zbigniew Machej, Bobbie Ann Mason, Rick Moody, Katarzyna Osińska, Redakcja pisma Literatura na Świecie, George Saunders, Roland Sodowsky, Tomasz Swoboda, Krzysztof Umiński, Tobias Wolff, Łukasz Żebrowski
Ocena 9,0
Literatura na Świecie nr 5-6/2024 (634-635): John Barth, Ann Beattie, Amy Hempel, Zbigniew Machej, Bobbie Ann Mason, Rick Moody, Katarzyna Osińska, Redakcja pisma Literatura na Świecie, George Saunders, Roland Sodowsky, Tomasz Swoboda, Krzysztof Umiński, Tobias Wolff, Łukasz Żebrowski
Okładka książki Literatura na Świecie nr 9-10/2022 (614-615) John Ashbery, Awian, Marek Bieńczyk, Michał Anioł Buonarroti, George Gordon Byron, Remco Campert, Jakub Deml, Günter Eich, Rigoberto González, Michał Herer, Wolfgang Hilbig, John James, Kenneth Koch, Claudiu Komartin, Michaił Lermontow, Christopher Logue, Robert Lowell, Andrew Marvell, Petr Motýl, Heiner Müller, Łukasz Najder, Owidiusz, Piotr Paziński, Edgar Allan Poe, Redakcja pisma Literatura na Świecie, Arthur Rimbaud, Piotr Sadzik, Māris Salējs, Henriikka Tavi, Miroljub Todorović, Krzysztof Umiński, István Vörös, Gérard de Nerval
Ocena 8,0
Literatura na Świecie nr 9-10/2022 (614-615) John Ashbery, Awian, Marek Bieńczyk, Michał Anioł Buonarroti, George Gordon Byron, Remco Campert, Jakub Deml, Günter Eich, Rigoberto González, Michał Herer, Wolfgang Hilbig, John James, Kenneth Koch, Claudiu Komartin, Michaił Lermontow, Christopher Logue, Robert Lowell, Andrew Marvell, Petr Motýl, Heiner Müller, Łukasz Najder, Owidiusz, Piotr Paziński, Edgar Allan Poe, Redakcja pisma Literatura na Świecie, Arthur Rimbaud, Piotr Sadzik, Māris Salējs, Henriikka Tavi, Miroljub Todorović, Krzysztof Umiński, István Vörös, Gérard de Nerval
Okładka książki Literatura na Świecie nr 1-2/2016 (534-535): Surrealiści trzech krajów łączą się z Albertem Cohenem Albert Cohen, David Gascoyne, Brian Merrikin Hill, Gherasim Luca, Gellu Naum, Paul Nougé, Louis Scutenaire, Krzysztof Umiński
Ocena 10,0
Literatura na Świecie nr 1-2/2016 (534-535): Surrealiści trzech krajów łączą się z Albertem Cohenem Albert Cohen, David Gascoyne, Brian Merrikin Hill, Gherasim Luca, Gellu Naum, Paul Nougé, Louis Scutenaire, Krzysztof Umiński
Krzysztof Umiński
Krzysztof Umiński
Debiutował relacjami z podróży po Bliskim Wschodzie drukowanymi w prasie turystycznej. Później publikował recenzje, eseje i wywiady (w „Bluszczu”, „Dwutygodniku”, „Literaturze na Świecie”, „Nowych Książkach”, „Przeglądzie Politycznym”) i pisywał scenariusze (Kamper, Córka trenera). Tłumaczył książki m.in. Alberta Cohena, Sorena Gaugera, Rohintona Mistry’ego, Arundhati Roy i George’a Saundersa oraz francuskie komiksy. Jego przekład reportażu Masakra w El Mozote Marka Dannera znalazł się w finale Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego. Trenuje tajski boks, stoczył kilka walk, m.in. na Mistrzostwach Polski i Pucharze Polski. Trzy tłumaczki to jego debiut książkowy.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Niewidzialne biblioteki Monica James
Niewidzialne biblioteki
Monica James Lawrence Liang Danish Sheikh Amy Trautwein
Jeśli czytać książki o książkach, to zdecydowanie w takim wydaniu. Mam tu na myśli Niewidzialne biblioteki, zbiór bibliotek wyczarowanych przez pięcioro autorów Laurensa Lianga, Monikę James, Danisha Shaika, Amy Trautwein, Innego (to pseudonim pod którym ukrywa się jeden z pięciu oryginalnych autorów) oraz samego polskiego tłumacza. Co wyjątkowe bowiem, Jacek Dehnel nie tylko przełożył ten tom na język polski, lecz także dopisał do niego siebie, swoje emocje i własną wrażliwość czytelniczą. To książka w pełnym tego słowa znaczeniu żywa. Taka, która realizuje czytelnicze marzenia, ale nie ucieka też od mar, fantazji, koszmarów i traum. Opowiada o bibliotekach rozumianych szerzej niż jako zbiory książek, jako przestrzeniach pamięci, lęków, nadziei, utraty i ocalenia. Jak pięknie tłumaczy w posłowiu Dehnel, to projekt inspirowany wielkimi Zbieraczami: Calvino, Borgesem - bibliofilami, dla których biblioteka była nie tylko miejscem, lecz także sposobem istnienia. Nieprzypadkowo konstrukcja Niewidzialnych bibliotek dialoguje z Niewidzialnymi miastami Italo Calvino. To powinowactwo jest tu wyraźne i zarazem ryzykowne. W karuzeli dowiecie się dlaczego. Wydawnictwo Literackie nie bez kozery umieściło na okładce słowo „spolszczył”, a nie „przetłumaczył”, ponieważ te teksty są plastyczną tkanką, nad którą Dehnel pracował twórczo, dopuszczając się świadomej ingerencji. Kiedy jest się fanką, a może nawet psychofanką Itala Calvina, naprawdę trudno bezkompromisowo przyjmować wszystko, co do niego nawiązuje. Nie zniechęcam Was jednak do lektury Niewidzialnych Bibliotek. Wręcz przeciwnie, to książka warta uwagi, rozmowy i sporu.
Joanna Bach - awatar Joanna Bach
ocenił na72 miesiące temu
Nikt tak nie tańczył, jak mój dziadek Kateryna Babkina
Nikt tak nie tańczył, jak mój dziadek
Kateryna Babkina
Kateryna Babkina to pisarka, poetka, scenarzystka i dziennikarka, której twórczość stała się symbolem nowoczesnej wrażliwości ukraińskiej. Urodzona w 1985 roku w Iwano-Frankiwsku, Babkina należy do pokolenia, które dorastało wraz z rodzącą się niepodległością kraju, co widać w jej niezwykłej zdolności do łączenia intymnych, rodzinnych mikrohistorii z wielką, często brutalną historią Europy Środkowo-Wschodniej. Za książkę „Nikt tak nie tańczył, jak mój dziadek” autorka otrzymała w 2021 roku prestiżową Literacką Nagrodę Europy Środkowej Angelus, co ostatecznie przypieczętowało jej pozycję jako mistrzyni krótkiej formy. Książka nie jest klasyczną powieścią, lecz misternie utkanym zbiorem powiązanych ze sobą opowiadań, które tworzą sagę rodzinną obejmującą niemal sto lat. Autorka prowadzi nas przez losy pięciu pokoleń – od czasów przedwojennych, przez tragedię II wojny światowej, szarość i opresję Związku Radzieckiego, aż po współczesność naznaczoną wojną w Donbasie i dążeniem do wolności. W centrum tych opowieści stoją ludzie, których życie zostało przejechane przez „walec historii”. Tytułowy dziadek, postać niemal mityczna, staje się kotwicą pamięci dla swoich potomków. Babkina nie skupia się jednak na suchych datach czy bitwach. Interesują ją odpryski wielkich zdarzeń w codzienności: zapach starego domu, sposób, w jaki babcia parzyła herbatę, czy lęk, który przenika przez pokolenia jako niewypowiedziane dziedzictwo. To kronika strat, ale i niespożytej woli przetrwania, gdzie taniec dziadka symbolizuje chwilę czystej, niczym niezmąconej radości w świecie, który nieustannie próbuje tę radość odebrać. Lektura prozy Babkiny to doświadczenie niezwykle zmysłowe. Autorka posiada rzadki dar pisania o traumie, śmierci i wygnaniu w sposób pozbawiony patosu, a jednocześnie głęboko poruszający. Jej język jest klarowny, pełen liryki, ale też brutalnie szczery. Największą siłą tego zbioru jest ukazanie, jak trauma „wędruje” w rodzinie. Babkina genialnie pokazuje, że wydarzenia sprzed osiemdziesięciu lat mają bezpośredni wpływ na to, jak dzisiejsi trzydziestolatkowie kochają, boją się czy budują relacje. Autorka analizuje mechanizmy pamięci – to, co wybieramy, by zapamiętać, i to, co musimy zapomnieć, by móc żyć dalej. Każde opowiadanie jest jak mały, precyzyjnie oszlifowany diament, który rzuca światło na inny aspekt ludzkiego losu. Choć książka jest głęboko osadzona w ukraińskim kontekście (Hołodomor, represje stalinowskie, Majdan),jej przesłanie jest uniwersalne. To opowieść o poszukiwaniu korzeni w świecie, który został z nich wyrwany. Babkina udowadnia, że mimo zmieniających się ustrojów i przesuwających się granic, ludzkie pragnienia – bezpieczeństwa, miłości i zrozumienia – pozostają niezmienne. „Nikt tak nie tańczył, jak mój dziadek” to lektura obowiązkowa, szczególnie w dzisiejszych czasach. Pomaga ona zrozumieć duszę narodu, który od pokoleń uczy się tańczyć na zgliszczach, zachowując przy tym godność i nadzieję. To książka bolesna, ale niosąca specyficzne ukojenie. Babkina przypomina nam, że dopóki opowiadamy nasze historie, dopóty nasi „dziadkowie” wciąż tańczą w naszej pamięci. To wielka literatura zamknięta w niewielkiej formie.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Wyspa kobiet Lauren Groff
Wyspa kobiet
Lauren Groff
Uważam tę książkę za ciekawy eksperyment. W "Wyspie kobiet" Groff zadaje pytanie: czy powieść o kobietach będących częścią jednej z najbardziej mizogynistycznych instytucji w historii świata może być feministyczna, skoro nawet obiekt ich czci jest mężczyzną? Odpowiedź brzmi - tak jakby. Groff w bardzo ciekawy sposób odwraca typowo męskie historie poprzez brak jakichkolwiek męskich postaci w swojej powieści. Wszystko kręci się wokół kobiet, ich płci, seksualności i zmagań. Wspomina się tutaj raz na jakiś czas o mężczyznach, choćby o Ryszardzie Lwie Serce, ale nigdy nie są oni wymienieni z imienia, ani nie przykłada się do nich takiej wagi jak do kobiet. Nigdy się pojawiają się tutaj również imiona "Adam" czy "Jezus". Czy jest to jednak powieść feministyczna? Zarazem tak i nie, co zapewne było zamiarem autorki. Choć powieść skupia się na kobietach (i lesbijkach),nie są one żyć w pełnoprawnym świecie jako kobiety. By stworzyć swoją wyspę kobiet, muszą całkowicie odizolować się od świata i zwrócić się w stronę herezji, by zyskać choć trochę niezależności. Ale nawet wtedy nie mogą decydować o sobie - Marie, choć pragnie wolności i siły, powiela metody mizoginistycznych patriarchów kościoła poprzez trzymanie swoich podopiecznych w ciągłej niewiedzy, pozbywanie się każdej kobiety, która może jej zagrozić, oraz odcinanie innych zakonnic od świata, by mogła łatwiej je kontrolować. Marie dąży do niezależności i wolności od mężczyzn, jednak chce tych rzeczy tylko dla siebie, a nie dla innych. Jest de facto narcyzem z kompleksem zbawcy, który narzuca swoim podopiecznym swoja wolę i ignoruje ich własne pragnienia, co najlepiej ukazuje jej przyzwolenie na ukaranie Avice - nagle te patriarchalne zasady, które tak lubi łamać, nie stanowią dla niej problemu, kiedy pozwala Godzie na wychłostanie dziewczyny. I tutaj dochodzimy do kolejnego ważnego motywu powieści - miłości dworskiej. Poprzez ten wątek Groff udowadnia, że choć mizoginia jest dziełem mężczyzn, to jednak nawet kobiety mogą tworzyć podobne pułapki. Marie wpada w metaforyczną zasadzkę Eleonory i poświęca jej całe swoje życie - na próżno, bo Eleonora traktuje ją tylko jakie narzędzie. Miłość dworska powoduje u Marie wykształcenie komleksu Madonny i ladacznicy i powstrzymuje ją przed osiągnięciem szczęścia. Zatem nawet w świecie kobiet Marie dopada jej wewnętrzna mizoginia. Podsumowując - jest to powieść dobra i ciekawa pod względem wykonania tematyki, choć jednocześnie dość łatwo jest ją źle zinterpretować. Groff bez wątpienia jest feministką, co bardzo dobrze udowadnia w "Fatum i furii", ale to właściwie nie jest powieść o feminizmie - raczej o idei, która mogła być feminizmem, ale która zawiodła z powodu wad kobiety, która próbowała ją krzewić. Jest to ciekawe studium przypadku, podobała mi się też dlatego, że niedawno na studiach omawialiśmy protofeminizm, mistyczki i dworską miłość.
Fox - awatar Fox
ocenił na72 miesiące temu
Planeta Piołun Oksana Zabużko
Planeta Piołun
Oksana Zabużko
Talent pisarski Oksany Zabużko to zjawisko totalne, łączące w sobie rygor intelektualny wybitnej eseistki z pasją i wizyjnością poetki. Autorka nie tylko włada słowem, ona nim operuje, tnąc tkankę historii i współczesności z precyzją, która bywa bolesna, ale zawsze jest ożywcza. W zbiorze esejów „Planeta Piołun” Zabużko udowadnia, że jest jedną z najważniejszych współczesnych myślicielek europejskich, potrafiącą nadać lokalnym ukraińskim doświadczeniom wymiar uniwersalny. Moja ocena to mocne 7/10 – to lektura wymagająca, gęsta od erudycji, która momentami może przytłaczać, ale ostatecznie nagradza czytelnika głębokim wglądem w mechanizmy rządzące naszym światem. Zawartość: Krajobraz po katastrofie Tytułowy piołun odsyła nas bezpośrednio do Czarnobyla (ukr. czornobyl to właśnie piołun),ale dla Zabużko katastrofa elektrowni jest jedynie punktem wyjścia do analizy szerszej, cywilizacyjnej apokalipsy. Autorka przygląda się Ukrainie jako laboratorium, w którym testowano najbardziej niszczycielskie ideologie XX wieku, a teraz testuje się odporność prawdy na zalew dezinformacji. Eseje zebrane w tomie to mozaika tematów: od analizy twórczości Josifa Brodskiego, przez rozważania o kinie Larsa von Triera, aż po bolesne diagnozy dotyczące rosyjskiego imperializmu. Mocną stroną publikacji jest jej intelektualna odwaga. Zabużko nie boi się iść pod prąd, demaskując zachodnią naiwność wobec Rosji i wytykając Europie jej luki w pamięci. Jej styl jest barokowy, pełen dygresji i piętrowych zdań, co sprawia, że czytelnik musi być w pełni skupiony, by nie zgubić wątku w tym gąszczu idei. Diagnoza kultury i polityki Zamiast budować narrację opartą na emocjonalnym uniesieniu, autorka stawia na chłodną analizę kulturowych kodów. Napięcie w tych esejach wynika z niesamowitej zdolności Zabużko do łączenia odległych faktów – pokazuje ona, jak literatura, film i historia przeplatają się, tworząc sieć, w której wszyscy jesteśmy uwięzieni. Autorka unika publicystycznych uproszczeń, szukając przyczyn współczesnych kryzysów w głębokich warstwach kultury i języka. Jej spojrzenie jest przenikliwe, często gorzkie, ale zawsze poparte ogromną wiedzą. Najważniejsze wnioski i rady płynące z tej lektury to: Czytaj znaki czasu: Zabużko uczy, że katastrofy rzadko przychodzą bez ostrzeżenia – zazwyczaj są poprzedzone procesem gnicia języka i wartości. Pamięć to odpowiedzialność: Najważniejszą lekcją jest zrozumienie, że nieznajomość własnej historii skazuje nas na jej powtarzanie w najbardziej tragicznych wariantach. Kultura jako tarcza: Autorka pokazuje, że w świecie post-prawdy to właśnie solidna, krytyczna kultura jest naszą ostatnią linią obrony przed manipulacją. Książka otrzymuje wysoką notę za bezkompromisowość i błyskotliwość wywodów. To intelektualna gimnastyka najwyższej próby. Brakujące trzy punkty wynikają jednak z pewnej hermetyczności – niektóre eseje są tak mocno osadzone w specyficznym kontekście ukraińsko-rosyjskich sporów literackich, że bez solidnego przygotowania historycznego mogą być dla polskiego czytelnika trudne do pełnego przyswojenia. Styl Zabużko, choć zachwycający, bywa momentami zbyt autorytatywny, co utrudnia dialog z autorką. „Planeta Piołun” to lektura dla tych, którzy chcą rozumieć więcej i nie boją się gorzkiego smaku prawdy. Oksana Zabużko stworzyła mapę zagrożeń współczesności, na której Ukraina zajmuje centralne, bolesne miejsce.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Kąpiel w stawie podczas deszczu George Saunders
Kąpiel w stawie podczas deszczu
George Saunders
Dlaczego w dobie przebodźcowania i literatury instant wciąż warto wracać do tytanów rosyjskiej prozy? Odpowiedź, jaką serwuje nam George Saunders w swojej wybitnej książce Kąpiel w stawie podczas deszczu, jest prosta, a jednocześnie ożywcza: ponieważ wielka literatura to najczystsza forma empatii, jaką wymyślił człowiek. Powieści Tołstoja, Czechowa czy Dostojewskiego nie tracą na aktualności, ponieważ nie zajmują się dekoracjami epoki, lecz niezmienną, krwistą i często bolesną naturą ludzkiego serca. To nie są zakurzone eksponaty z muzeum idei, ale precyzyjne mapy naszych własnych lęków, pragnień i moralnych potknięć, które Saunders odczytuje z rzetelnością chirurga i wrażliwością poety. Moja ocena 8/10 wynika z faktu, że autor dokonał rzeczy niemal niemożliwej – zamienił akademicki wykład w porywającą przygodę intelektualną. Saunders wychodzi z założenia, że powieści o czytaniu klasyków są jednocześnie lekcjami czytania świata, rozumienia innych ludzi i odkrywania samych siebie. Książka ta stała się fenomenem czytelniczym właśnie dlatego, że zdejmuje literaturę piękną z piedestału, czyniąc ją dostępną dla każdego. Sięgają po nią nie tylko ci, którzy nie mają szansy wziąć udziału w elitarnych zajęciach pisarskich prowadzonych przez Saundersa na uniwersytecie Syracuse, ale wszyscy, którzy czują, że współczesna komunikacja staje się zbyt powierzchowna. Największym plusem tej publikacji jest jej struktura. Saunders bierze siedem rosyjskich opowiadań i analizuje je niemal zdanie po zdaniu, pytając: „Dlaczego to działa?”. Jego język jest mięsisty i niezwykle obrazowy; autor nie boi się kolokwializmów, humoru i bardzo osobistych wtrętów. Wysoka nota należy się za brak pruderii w rozkładaniu na czynniki pierwsze błędów wielkich mistrzów oraz zero litości dla czytelnika, którego Saunders zmusza do aktywnego współtworzenia tekstu. Trawestując proces twórczy: czytanie według Saundersa to nie konsumpcja, to raczej wspólna „kąpiel w stawie podczas deszczu” – doświadczenie sensualne, odświeżające i pozwalające poczuć, że pod powierzchnią każdego zdania tętni prawdziwe życie. Nieliczne minusy wynikają z momentami zbyt silnego skupienia na technice pisarskiej, co może być wyzwaniem dla osób szukających jedynie czystej interpretacji filozoficznej. Jednak nawet te techniczne fragmenty Saunders podaje w sosie genialnej narracji, która udowadnia, że dobra opowieść ma moc zmieniania naszej percepcji rzeczywistości. Podsumowując, Kąpiel w stawie podczas deszczu to literackie rekolekcje. Saunders przypomina nam, że klasyka to nie obowiązek, lecz przywilej obcowania z umysłami, które potrafiły zajrzeć w otchłań i wrócić z niej z opowieścią. To książka mądra, pokorna i szalenie inspirująca, która sprawia, że po jej lekturze każde kolejne opowiadanie będziemy czytać z dziesięciokrotnie większą uwagą. George Saunders stworzył pomost między XIX-wieczną Rosją a współczesnością, pokazując, że w kwestii tego, co w nas ludzkie, czas praktycznie stoi w miejscu.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Sielanki George Saunders
Sielanki
George Saunders
Dowcipna historia ludzkości? A może ekspozycja przemyśleń na temat człowieczeństwa? Saunders nie byłby Saundersem, gdyby nie rozkminiał człowieka w zabawny sposób, zamiast więc silić się na intelektualne pytanie, czym jest ta książka, lepiej od razu napisać: „kolejne opowiadania mistrza Saundersa o życiu”. Niby proste, ale nie do końca, bo nie są takie opowiadania, do jakich przyzwyczaił nas choćby Mark Twain, do którego Saundersa się porównuje. Twain pisał historie jasne, przejrzyste i nieskomplikowane, natomiast Saundersa ciągnie w stronę absurdu i hipnotycznej niedoskonałości, gdzie nic nie jest oczywiste, ale wszystko jest przesadną emfazą. Saunders miesza gatunki, mataczy czasem i przestrzenią, bawi się słowem, żongluje aluzją i przemyca w swoich opowiadaniach maksymy, morały, refleksje. Sześć opowiadań, w których dowcip rezonuje z przygnębiającymi sytuacjami, w jakich znaleźli się przegrani od urodzenia bohaterowie. Autor punktuje człowieka lewym prostym raz za razem, aby w nieoczekiwanym momencie wyprowadzić podbródkowy i posłać go na deski. Wytyka ludzkości konsumpcjonizm, bezmyślność, bezduszność oraz niezdolność do rozróżnienia, co w życiu jest najważniejsze. Jednak mimo to wszystko czytelnik cały czas się uśmiecha, cały czas dobrze się bawi. Saunders rzuca czytelnikom wyzwanie, aby zakwestionowali przaśność życia, aby utożsamili się z bohaterami i w ten sposób zrozumieli, co to jest godność i co nas niszczy, co zabiera nam prawdziwe szczęście, o jakie przecież całe życie walczymy. I w końcu stawia pytanie: Co to jest szczęście? „Sielanki” to zbiór fascynujących, a zarazem cynicznych opowieści, w których Autor skupia się na wadach swoich bohaterów, bez względu, czy jest nim tancerz erotyczny, podejrzany coach, para neandertalczyków czy niespokojne dziecko. I choć opowiadania osadzone są w uniwersum Ameryki spustoszonej przez kapitalizm, to z łatwością może się z nimi utożsamić zarówno czytelnik japoński, nigeryjski, niemiecki, angielski, włoski, jak i polski. Dzisiaj nie ma już różnicy, gdzie mieszkasz i czym się zajmujesz, jaki panuje w twoim kraju ustrój i w jakim mówisz języku, ile zarabiasz i jaki masz w życiu cel. Globalny konsumpcjonizm, globalne wariactwo w postaci chęci posiadania i wypruwania sobie flaków, aby dojść do celu oraz nienawiść jednych ludzi do drugich wchłania nas wszystkich bez wyjątku. A Saunders się z tego śmieje i wytyka placem. Genialna książka, jak zresztą wszystko, co napisał do tej pory Saunders. Mistrz krótkiej formy, ale w powieściach rodzi sobie świetnie, co udowodnił „Lincolnem z Bardo”. Facet ma swój unikalny styl, nie do podrobienia. Każda jego książka to dzieło sztuki. https://www.facebook.com/hultajliteracki/
Hultaj_Literacki - awatar Hultaj_Literacki
ocenił na109 miesięcy temu
Agáta Denisa Fulmeková
Agáta
Denisa Fulmeková
Denisa Fulmeková weszła na słowiańską ziemię i napisała powieść, która przykleja się do duszy. wżera się w ciało i pozostaje w tobie na zawsze. To ksiązka z gatunku tych, które oplatają człowieka, delikatnie zaciskają owe pęta i trzymają... długo... ma zawsze. wspaniała i niebanalna. rani myślenie i serce i coś w tobie. jednoczysz się z tym tekstem i boisz jednocześnie, bo budzi się w tobie lęk przed kobietami i ich siłą a jednocześnie zatrważa cię tchórzliwość mężczyzn, którzy skryci za plecami kobiet udają cwanych i pyskatych. to oszczędna w słowach książka, którą chłoniesz cały, a tego, czego brakuje ci w tekście, dopowiadasz sobie sam. smutna, przerażająca historia ubogiej Agaty, zielarki, dobrej kobiety, której DOBROĆ została wykorzystana i która przez nią została skazana na śmierć - na stos. zioła, kobieta i dziwne zdarzenia na nią cedowane - myśl ludzka orzekła, usta ludzkie oczerniły, palce ludzkie ludzkie wskazały - CZAROWNICA, na stos. ksiądz też się cieszył na śmierć. na niesprawiedliwą śmierć i ofiarę. Bo gdyby pewnego wieczoru nie wpuściła do domu kobiety po połogu, gdyby kazała jej zabrać swe narodzone martwe dziecko, gdyby oddała jej ten kołtun łachmanów z zawiniątkiem, gdyby ją wygoniła z tym zawiniątkiem... to wszystko byłoby inne... niesamowita prawdziwa do dziś Denisa Fulmekova pisze o tym, co w ludziach tkwi do dziś i pewnie będzie tkwiło przez następne tysiąclecia. Brak mi słów, by oddać to, co ta niepozorna stronicowo książka ze mną zrobiła. by cokolwiek o niej napisać potrzebny jest czas na ciszę w sobie, na oddech i myśli. wszystko mi się w głowie kotłuje i boli mnie każdy milimetr wrażliwości, emocje nie usypiają, drgają.... AGATA zostanie ze mną na zawsze mało jest takich powieści - dlatego jest wyjątkowa #agaKUSIczyta
Agnesto - awatar Agnesto
ocenił na101 rok temu
Duchy z miasteczka Demmin Verena Kessler
Duchy z miasteczka Demmin
Verena Kessler
Duszna, lepka atmosfera miasteczka Demmin oblepia czytelnika już od pierwszych stron, stając się niemal trzecim, niemal namacalnym bohaterem debiutu Vereny Kessler. To miejsce, w którym czas stanął w miejscu, a echa masowego samobójstwa z 1945 roku wciąż rezonują w pęknięciach murów i milczeniu mieszkańców. Autorka buduje narrację na fundamencie traumy, która nie chce wygasnąć, tworząc klaustrofobiczny obraz prowincji, gdzie przeszłość jest ważniejsza niż przyszłość. Niestety, mimo obiecującego punktu wyjścia, moja ocena to 6/10. Największym minusem powieści jest jej pewna narracyjna nierówność i brak odwagi w domykaniu wątków. Kessler splata losy nastoletniej Larry, marzącej o pracy przy zabezpieczaniu zwłok, oraz starszej pani Lore, która przygotowuje się do odejścia. Choć obie perspektywy są interesujące, ich wzajemna relacja wydaje się momentami pretekstowa. Problematyczny jest również styl – momentami zbyt surowy i zdystansowany, co sprawia, że trudno w pełni współczuć bohaterom. Zamiast emocjonalnego uderzenia, otrzymujemy chłodną obserwację. Czytelnik czekający na głębszą analizę historyczną „tragedii w Demmin” może poczuć niedosyt, gdyż wielka historia służy tu jedynie za mgliste tło dla codziennych frustracji bohaterki. Dlaczego warto dać szansę? Mimo wad, „Duchy z miasteczka Demmin” to przejmujący portret dorastania w cieniu cmentarza. Larra to postać fascynująca w swojej dziwności i braku dopasowania. Jej fascynacja śmiercią nie jest kiczowata, lecz stanowi logiczną odpowiedź na martwotę otaczającego jej świata. Kessler świetnie oddaje marazm niemieckiego Wschodu – miejsca, z którego młodzi uciekają, a starzy zostają, by pielęgnować duchy. To książka o tym, że nie da się zbudować zdrowej tożsamości na przemilczanym grobie. Choć konstrukcja momentami trzeszczy, a tempo bywa nużące, finał zostawia z pytaniem o to, ile pokoleń musi minąć, by krew wsiąkła w ziemię na dobre. To lektura dobra na jeden ponury wieczór, ale niekoniecznie taka, która zostanie z Tobą na lata.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na61 miesiąc temu
Bratnia dusza David Diop
Bratnia dusza
David Diop
Zastanawiam się czy to nie masochizm? W krótkim czasie czytałam trzy książki o wojnie, każda o innej, każda straszna. A ta jest chyba najbardziej makabryczna. Tak to muszę nazwać. Skusiła mnie nagroda Bookera i niewielka objętość. W trakcie czytania zastanawiałam się, czy w ogóle powinno się pisać takie książki? Pierwszy rozdział już daje po głowie, tym bardziej, że Senegalczyk, Alfa Ndiaje – żołnierz francuski wielokrotnie wraca do swojej traumy związanej z umieraniem przyjaciela, bratniej duszy, Mademby Diopa. Potem jest jeszcze gorzej, bohater zachowuje się jakby oszalał. Staje się bezwzględnym mścicielem, okrutnym zabójcą wrogów, którego boją się jego towarzysze broni. „Żołnierze czekolady zaczęli szeptać, że jestem żołnierzem czarownikiem, dëmmem, pożeraczem dusz, a białasy w mundurach zaczęły im wierzyć” – s. 64. Brutalne obrazy z czasów I wojny światowej, z okopów zwanych tu „brzuchem ziemi” oraz terenów ziemi niczyjej nie mieszczą się w głowie. Żołnierze francuscy to mieszanka białych i czarnych z Afryki Zachodniej – „białasy i czarnuchy, jak mówi kapitan”. Giną jak zwierzęta wysyłane na rzeź, a sposoby dyscyplinowania żołnierzy przez oficera to następny horror. Książka jest napisana w pierwszej osobie, pięknym, klarownym, bogatym językiem, z elementami magii i wierzeń ludowych. Bohater rozmyśla nieustannie nad tym co się dzieje wokół, obserwuje i zgłębia istotę wojny. Wspomina swoją wioskę i życie rodzinne, tak różne od tego w czym tkwi. Jaki sens ma pokazywanie okrucieństwa? To istotny, kolejny manifest antywojenny. Obawiam się tylko, że nie trafi do tych, którzy powinni go przyswoić. Nie żałuję, że przeczytałam, chociaż koszmar wojny w pierwszej części książki jest bardzo trudny do zniesienia. Koniec, baśniowo-fantastyczny odbieram jako rodzaj powrotu do rodzimych korzeni, spokojnej rzeczywistości w porównaniu z tą europejską krwawą łaźnią. To wyjątkowo poruszająca lektura, nie do zapomnienia. Polecam. Cytaty: „Francja kapitana chce, żebyśmy byli dzikusami, kiedy ją to urządza.” – s. 18 „Kiedy wychodzę z brzucha ziemi, jestem z wyboru nieludzki, staję się odrobinę nieludzki.” – s. 20 „Tak, Bogiem a prawdą, zrozumiałem, że na polu bitwy potrzebują tylko tymczasowego szaleństwa. Oszalałych z wściekłości, oszalałych z bólu, furiatów, ale doraźnych. Nie szaleńców na stałe. Kiedy atak się kończy, trzeba schować swą wściekłość, swój ból i swoją furię.” – s. 47 „Tak właśnie wygląda wojna: kiedy Bóg nie nadąża za muzyką ludzi, gdy nie jest w stanie rozsupłać zbyt wielu splątanych nici. Bogiem a prawdą, nie można mieć Mu tego za złe. Kto wie, czy nie chciał ukarać rodziców małego nieprzyjacielskiego żołnierza każąc mu umrzeć na wojnie z mojej czarnej ręki? Kto wie, czy nie chciał ukarać jego dziadków, bo nie miał czasu ich skarcić poprzez ich własne dzieci? Kto wie? Bogiem a prawdą, może Bóg się spóźnił, wymierzając karę rodzinie małego nieprzyjacielskiego żołnierza. Ale możecie mi wierzyć, że ich surowo ukarał za pośrednictwem ich wnuczka czy syna.” – s. 62 „Dla kapitana życie to wojna. Kapitan kocha wojnę, jak można kochać kapryśną kobietę. Kapitan zaspokaja wszystkie kaprysy wojny. Obsypuje ją prezentami, spełnia jej zachcianki, nie licząc się z życiem żołnierzy. Kapitan jest pożeraczem dusz.” – s. 70 Po odesłaniu do ośrodka wypoczynkowego na tyłach: „…doktor François coraz skuteczniej oczyszczał wnętrze mojej głowy z brudów wojny.” – s. 117
Mikila - awatar Mikila
oceniła na73 miesiące temu

Cytaty z książki Trzy tłumaczki

Więcej

Jeśli w ogóle zgodzimy się, że książki mogą pocieszać, to "Władca Pierścieni" jest książką wybitnie konsolacyjną. Lekarstwem na ból żałoby i nieszczęśliwego dzieciństwa, na strach przed zimna wojną i na depresję klimatyczną.

Jeśli w ogóle zgodzimy się, że książki mogą pocieszać, to "Władca Pierścieni" jest książką wybitnie konsolacyjną. Lekarstwem na ból żałoby i...

Rozwiń
Krzysztof Umiński Trzy tłumaczki Zobacz więcej

Pewnego dnia do ich wspólnego pokoju przyszła tłumaczka Mira Michałowska, żona ambasadora, która właśnie powróciła z placówki w Londynie. Starannie zamknąwszy za sobą drzwi, zaczęła konfidencjonalnym szeptem opowiadać młodszym koleżankom o Erneście Hemingwayu i streściła im fabułę "For Whom the Bell Tolls". W tym czasie Bronisław Zieliński, przyszły tłumacz tej powieści - a także "Pożegnania z bronią", "Słońce też wschodzi" i "Starego człowieka i morza" - dochodził do siebie po trzyletnim pobycie w w Rawiczu. Do wiezienia trafił za rzekomą działalność dywersyjną w wyniku śledztwa, w którym przesłuchiwali go wsławieni w okrucieństwie oficerowie Adam Humer i Jacek Różański. W celi poznał od kryminalnych słowo "cyngiel" (na określenie człowieka, nie języka spustowego broni palnej),którym posłużył się później do przełożenia angielskiego "hitman" z "Ojca chrzestnego" Mario Puzo. Ale u progu lat pięćdziesiątych nikomu nie śniło się o zamawianiu takich tłumaczeń.

Pewnego dnia do ich wspólnego pokoju przyszła tłumaczka Mira Michałowska, żona ambasadora, która właśnie powróciła z placówki w Londynie. St...

Rozwiń
Krzysztof Umiński Trzy tłumaczki Zobacz więcej

Sądzę, że taki właśnie [odpowiedni] moment połączył w powojennej Polsce dwie kobiety urodzone w odstępie stu pięćdziesięciu lat: Jane Austen i Annę Przedpełską-Trzeciakowską. Jakie okoliczności tworzą ten moment? Oto w połowie lat pięćdziesiątych niespełna trzydziestoletnia tłumaczka rozpoczyna przekład "Pride and Prejudice". Ma solidne, nowoczesne wykształcenie filologiczne, lecz zarazem - dzięki przedwojennej szkole dla dziewcząt z dobrych domów - nadal mocno tkwi w dziewiętnastowiecznej formie. Już wtedy dysponuje świetnymi słownikami języka angielskiego, a z biegiem lat i tłumaczeń skompletuje pokaźny księgozbiór na temat swojej ukochanej autorki i jej czasów. Posiada nadto atut wyjątkowy: łączący ją z autorką zmysł dyskretnej ironii.

Sądzę, że taki właśnie [odpowiedni] moment połączył w powojennej Polsce dwie kobiety urodzone w odstępie stu pięćdziesięciu lat: Jane Austen...

Rozwiń
Krzysztof Umiński Trzy tłumaczki Zobacz więcej
Więcej