
Trzy tłumaczki

- Kategoria:
- językoznawstwo, nauka o literaturze
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2022-01-19
- Data 1. wyd. pol.:
- 2022-01-19
- Liczba stron:
- 360
- Czas czytania
- 6 godz. 0 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788367022613
Kup Trzy tłumaczki w ulubionej księgarniPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Trzy tłumaczki
Tłumacz wychodzi z cienia
W świecie literatury tłumacz to postać, która często jest spychana na boczny tor. Mówi się o autorach, wydawnictwach, ale osoba, która zajmuje się przełożeniem tekstu na nasz język, rzadko dostaje swoje pięć minut. Mało kto zna nazwiska tłumaczy nawet największych klasyków literatury czy swoich własnych ulubionych książek. Krzysztof Umiński, sam zajmujący się tłumaczeniem, w swojej debiutanckiej książce przybliża sylwetki trzech wybitnych polskich tłumaczek, dzięki którym na naszym ojczystym rynku znalazły się takie pozycje, jak „Dżuma” czy „Władca pierścieni”.
Tytułowe trzy tłumaczki to Joanna Guze, Anna Przedpełska-Trzeciakowska i Maria Skibniewska. Każdej z bohaterek Umiński poświęcił dwa rozdziały. Tekst jest przeplatany zdjęciami z życia tłumaczek, a także okładkami przetłumaczonych przez nie książek. Po części poświęconej każdej z kobiet przedstawiona jest lista ich wybranych tłumaczeń. Ponieważ przy zgłębianiu biografii bohaterek autor posiłkował się różnymi źródłami, każda z części ma inną formę.
Pierwsze dwa rozdziały dotyczą Joanny Guze. Tłumaczyła głównie z francuskiego, m.in. takich autorów jak Albert Camus, Alexandre Dumas czy Charles Baudelaire. W jej przypadku autor tworzy swoisty dziennik jej życia na podstawie jej korespondencji z różnymi osobami, zarówno tej prywatnej, jak i oficjalnych podań pisanych do organizacji związanych z literaturą. Dzięki temu mamy dość dokładną wizję jej życia prywatnego i zawodowego, relacji utrzymywanych z innymi tłumaczami czy pisarzami. W jej rozdziałach niewiele jest jednak refleksji o samej pracy tłumacza, dlatego dla tych, którzy tego elementu najbardziej w tej książce oczekiwali, historia Guze będzie raczej najmniej ciekawa.
Druga jest Anna Przedpełska-Trzeciakowska, autorka tłumaczeń książek Charlesa Dickensa, Jane Austen czy Williama Faulknera. Umiński spotkał się z nią i rozmawiał i to na podstawie tej rozmowy tworzy obraz jej życia. To jedyna z trzech bohaterek, którą jako czytelnicy poznajemy na podstawie osobistych wrażeń autora. Dzięki temu mamy nie tylko jej biografię, ale też odczucia co do tego, jaką prywatnie jest osobą. Bardzo ciekawy jest czwarty rozdział, w którym prezentowane są rozważania na temat tłumaczenia „Wściekłości i wrzasku” Faulknera. Rozpoczynając od genezy tytułu powieści, Umiński analizuje problem tłumaczenia motywów intertekstualnych, które mają swoje źródła w tekstach już przetłumaczonych na polski. Pojawia się też kwestia stylizacji językowej. Czytelnicy zainteresowani translatoryką na pewno nie będą zawiedzeni.
Ostatnią z bohaterek jest Maria Skibniewska. To jej zawdzięczamy pierwsze pojawienie się na polskich półkach sklepowych „Władcy pierścienia” Tolkiena. Na samym początku autor podkreśla, że znalezienie jakichkolwiek materiałów biograficznych było w jej przypadku wyjątkowo trudne. W rozdziałach o niej Umiński posiłkuje się więc świadectwami osób, które znały ją prywatnie. Te opowieści przeplata fragmentami tłumaczeń Skibniewskiej pasującymi do danego etapu jej życia. To szczególnie ciekawy literacko zabieg. Czytelnik może zaobserwować, jak praca przeplata się z własnymi doświadczeniami tłumaczki. Na podstawie przekładu „Władcy pierścienia” autor snuje też rozważania na temat tłumaczenia nazw własnych czy przekładu literatury dziecięcej i młodzieżowej.
Książka Krzysztofa Umińskiego wyciąga z cienia sylwetki trzech wybitnych polskich tłumaczek, a zarazem postać tłumacza w ogóle. Ta pozycja to nie tylko biografia. Za pośrednictwem trzech bohaterek, autor zwraca uwagę na trudy tego zawodu, ciężkie decyzje, jakie tłumacze muszą podejmować w swojej pracy. Pokazuje też funkcjonowanie rynku wydawniczego. „Trzy tłumaczki” z pewnością spodobają się osobom zainteresowanym tłumaczeniem i światem literatury.
Agnieszka Budna
Opinia społeczności książki Trzy tłumaczki
Rozumiem uwagi, które kierowali czytelnicy pod adresem tej książki. Nie, to nie jest wnikliwa biografia pań, o których mowa, to nie jest nawet jej zarys. "Trzy tłumaczki" to opowieść o kobietach zafascynowanych literaturą, nie dowiemy się wiele o warsztacie tłumacza, nie będziemy wiedzieć jakie słowniki leżały na biurkach tłumaczek, nie dane będzie nam zrozumieć jak pracowały, może uszczkniemy okruszek z planu ich dnia, ale to ledwie zarys, nic co dawałoby podstawę do jakichkolwiek wniosków na jakikolwiek temat. "Trzy tłumaczki" to hołd i pean. Hołd składany kobietom, które żyły w trudnych, nieludzkich czasach, ale które kochały bezwarunkowo, czołobitnie i bezgranicznie literaturę. Trzy tłumaczki, to kobiety które w literaturze widziały ocalenie świata i ludzi, to kobiety które dały nam czytelnikom możliwość obcowania z książkami, które dla nich osobiście były ważne, a dla nas dzisiaj są arcydziełami, niedoścignionymi, o nieocenionej wartości, dziełami które zmieniły jeśli nie świat, to kulturę i nas. "Trzy tłumaczki" to też pean na cześć książek. Tak właśnie, książek, nie autorów, nie literaturoznawców, nie profesjonalnych recenzentów, po prostu książek, po które sięgają zwykli ludzie, którzy je czytają i przeżywają, na życie których książki mają namacalny wpływ. Książka pana Krzysztofa Umińskiego jest balladą o miłości do słów. Chyba tym jest też praca tłumacza, nie można nie kochać słów własnego i obcego języka, by chcieć przekładać słowa innych ludzi. Tłumacz to ktoś, komu obce są podziały rasowe, narodowościowe, ważne są różnice kulturowe, które każą nam postrzegać świat tak, a nie inaczej, nic innego. "Trzy tłumaczki" pozwoliły mi zajrzeć w przeszłość, do czasów kiedy słowo pisane było czymś zakazanym, było reglamentowane, było groźne. Poniekąd zazdroszczę paniom życia w czasach, kiedy mogły korespondować z Albertem Camus, kłócić się z Jarosławem Iwaszkiewiczem, czy też wpływać na Czesława Miłosza. Nie zazdroszczę powojennej i komunistycznej codzienności. "Trzy tłumaczki" były dla mnie podróżą nie tylko w historyczną przeszłość mojego kraju, ale przede wszystkim w moją czytelniczą przeszłość, do czasów kiedy doznawałam pierwszych, niepowtarzalnych literackich olśnień, do czasów kiedy moje palce dotykały siermiężnych na dzisiejsze czasy okładek serii "Nike", czy otwierały strony "Dżumy", "Perswazji", a moje oczy i uszy chłonęły nieśmiertelne "Trzy Pierścienie dla królów elfów pod otwartym niebem, Siedem dla władców krasnali w ich kamiennych pałacach, Dziewięć dla śmiertelników, ludzi śmierci podległych, Jeden dla Władcy Ciemności na czarnym tronie W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie[...]". Wspaniała książka, pozwólcie zabrać się w podróż wehikułem czasu do tych ważnych momentów, kiedy ludzie na nowo budowali wiarę w człowieczeństwo, kiedy to właśnie słowo pisane (i drukowane) miało siłę większą niż przysłowiowy miecz, do czasów kiedy czytanie nobilitowało człowieka, a nie było stratą czasu, jak myślą dzisiaj niektórzy.
Oceny książki Trzy tłumaczki
Poznaj innych czytelników
531 użytkowników ma tytuł Trzy tłumaczki na półkach głównych- Chcę przeczytać 314
- Przeczytane 211
- Teraz czytam 6
- Posiadam 33
- 2022 23
- 2023 12
- Ebooki 7
- Non-fiction 7
- Legimi 6
- Ebook 5




















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Trzy tłumaczki
Przecieram oczy, że coś takiego zostało wydane w formie książki. To zaledwie chaotyczne notatki. Nawet nie zarys książki. Między okładkami znajdują się trzy rozdziały o trzech wybitnych polskich tłumaczkach, Joannie Guze, Annie Przedpełskiej-Trzeciakowskiej i Marii Skibniewskiej. Wszystko od sasa do lasa, co i rusz jakieś wtręty od rzeczy od autora. Serio? Najlepsza z tego wszystkiego jest okładka. Masakra.
Przecieram oczy, że coś takiego zostało wydane w formie książki. To zaledwie chaotyczne notatki. Nawet nie zarys książki. Między okładkami znajdują się trzy rozdziały o trzech wybitnych polskich tłumaczkach, Joannie Guze, Annie Przedpełskiej-Trzeciakowskiej i Marii Skibniewskiej. Wszystko od sasa do lasa, co i rusz jakieś wtręty od rzeczy od autora. Serio? Najlepsza z tego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie spodziewałam się, że chciałabym przeczytać tę książkę, dopóki jej nie przeczytałam. Podoba mi się to, że zawód tłumaczki, osoby tłumaczącej odzyskuje należne sobie, ważne miejsce, super interesujące były opowieści o tym jak powieści ze zgniłego Zachodu trafiały do Polski w PRL oraz (moje ulubione) detale-przykłady konkretnych tłumaczeniowych dylematów i wyzwań, jak np. tytuł Faulknera "Wściekłość i wrzask". Ale miałam poczucie, że autor trochę boi się pytań trudnych, skaz na wizerunkach i krytyki (choć przecież nie musiałoby to być krytykanctwo).
Nie spodziewałam się, że chciałabym przeczytać tę książkę, dopóki jej nie przeczytałam. Podoba mi się to, że zawód tłumaczki, osoby tłumaczącej odzyskuje należne sobie, ważne miejsce, super interesujące były opowieści o tym jak powieści ze zgniłego Zachodu trafiały do Polski w PRL oraz (moje ulubione) detale-przykłady konkretnych tłumaczeniowych dylematów i wyzwań, jak np....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJakież to było świetne! Łyknęłam w jedno popołudnie! Od dłuższego czasu fascynuje mnie zawód tłumacza i wszystko co z nim związane. A tutaj mamy nie tylko trzy sylwetki tłumaczek, ale całe tło historyczne, środowisko związane z literaturą i kulturą powojennej Polski - te nazwiska naprawdę robią wrażenie! I jeszcze na deser fascynująca opowieść o tłumaczeniach Tolkiena. Do tego książka jest świetnie napisana, z celnymi komentarzami autora. Świetna!
Jakież to było świetne! Łyknęłam w jedno popołudnie! Od dłuższego czasu fascynuje mnie zawód tłumacza i wszystko co z nim związane. A tutaj mamy nie tylko trzy sylwetki tłumaczek, ale całe tło historyczne, środowisko związane z literaturą i kulturą powojennej Polski - te nazwiska naprawdę robią wrażenie! I jeszcze na deser fascynująca opowieść o tłumaczeniach Tolkiena. Do...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBiografie trzech ciekawych kobiet, które po II wojnie światowej przetłumaczyły tony książek, tak klasyki, jak i prozy współczesnej. Wiele z nich było pierwszymi tłumaczeniami na język polski.
Kobiet bardzo różnych, dla których jednak Umiński znajduje wspólny mianownik. Jest nim emigracja wewnętrzna właśnie do świata literatury, co jest szczególnie ważne w najgorszych latach stalinizmu. Bardziej dotyczy to Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej i Marii Skibniewskiej, godnie reprezentujących przedwojenną inteligencję z klasycznym zacięciem patriotycznym. Choć może i Joanna Guze, mimo przynależności do nowej formacji politycznej i wojażowania po Europie, śniła, jak chce autor, o dawnym, nieistniejącym Lwowie z czasów jej młodości.
Ważną dla mnie informacją, rzuconą zupełnie mimochodem, jest to, że jedyna powieść Jane Austen, której nie przetłumaczyła Przedpełska-Trzeciakowska to "Emma". I teraz muszę sprawdzić, czy rzeczywiście nie lubię tej powieści, czy zgrzytało mi nie tak genialne tłumaczenie kogoś innego.
Żałuję, że nie ma więcej o Marii Skibniewskiej, pierwszej polskiej tłumaczce Tolkiena, jednak mimo skąpych źródeł Umińskiemu udało się pokazać, jaką była osobą. Szkoda, że zapychacze w postaci informacji, kto tam czytał Tolkiena w jednym z uprzywilejowanych kazamatów za stanu wojennego i różne fandomowe ciekawostki obniżają poziom tej części.
To pierwsza książka tego autora i mimo niewielkich potknięć mam nadzieję, że nie ostatnia.
--------------------------------------------------------------
Kilka cytatów
"Sądzę, że taki właśnie [odpowiedni] moment połączył w powojennej Polsce dwie kobiety urodzone w odstępie stu pięćdziesięciu lat: Jane Austen i Annę Przedpełską-Trzeciakowską. Jakie okoliczności tworzą ten moment? Oto w połowie lat pięćdziesiątych niespełna trzydziestoletnia tłumaczka rozpoczyna przekład "Pride and Prejudice". Ma solidne, nowoczesne wykształcenie filologiczne, lecz zarazem - dzięki przedwojennej szkole dla dziewcząt z dobrych domów - nadal mocno tkwi w dziewiętnastowiecznej formie. Już wtedy dysponuje świetnymi słownikami języka angielskiego, a z biegiem lat i tłumaczeń skompletuje pokaźny księgozbiór na temat swojej ukochanej autorki i jej czasów. Posiada nadto atut wyjątkowy: łączący ją z autorką zmysł dyskretnej ironii".
"Pewnego dnia do ich wspólnego pokoju przyszła tłumaczka Mira Michałowska, żona ambasadora, która właśnie powróciła z placówki w Londynie. Starannie zamknąwszy za sobą drzwi, zaczęła konfidencjonalnym szeptem opowiadać młodszym koleżankom o Erneście Hemingwayu i streściła im fabułę "For Whom the Bell Tolls".
W tym czasie Bronisław Zieliński, przyszły tłumacz tej powieści - a także "Pożegnania z bronią", "Słońce też wschodzi" i "Starego człowieka i morza" - dochodził do siebie po trzyletnim pobycie w w Rawiczu. Do wiezienia trafił za rzekomą działalność dywersyjną w wyniku śledztwa, w którym przesłuchiwali go wsławieni w okrucieństwie oficerowie Adam Humer i Jacek Różański.
W celi poznał od kryminalnych słowo "cyngiel" (na określenie człowieka, nie języka spustowego broni palnej),którym posłużył się później do przełożenia angielskiego "hitman" z "Ojca chrzestnego" Mario Puzo. Ale u progu lat pięćdziesiątych nikomu nie śniło się o zamawianiu takich tłumaczeń".
"Jeśli w ogóle zgodzimy się, że książki mogą pocieszać, to "Władca Pierścieni" jest książką wybitnie konsolacyjną. Lekarstwem na ból żałoby i nieszczęśliwego dzieciństwa, na strach przed zimna wojną i na depresję klimatyczną".
"[Maria Skibniewska] czytała te książki na okrągło, z fifką w ręce, i często powtarzała takie zdanie: "Jakie mam szczęście. Czytam romanse i jeszcze mi płacą". Po prostu siedziała i czytała, non stop. Przychodziła punkt ósma, wychodziła punkt czwarta. Miała bardzo rozwinięty etos pracy, co zdawało mi się troszkę przedwojenne - a może to był jej charakter".
Biografie trzech ciekawych kobiet, które po II wojnie światowej przetłumaczyły tony książek, tak klasyki, jak i prozy współczesnej. Wiele z nich było pierwszymi tłumaczeniami na język polski.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKobiet bardzo różnych, dla których jednak Umiński znajduje wspólny mianownik. Jest nim emigracja wewnętrzna właśnie do świata literatury, co jest szczególnie ważne w najgorszych...
Bardzo dobre minireportaże o trzech tłumaczkach i trzech ich dziełach. Każdy z tekstów o bohaterkach jest w innym stylu: po jednej zostało dużo dokumentów, po drugiej niemal nic, trzecia nadal żyje i można z nią porozmawiać).
Praca tłumacza nie jest dramatyczna, nie jest porywająca - no chyba że jednak jest :)
Bardzo dobre minireportaże o trzech tłumaczkach i trzech ich dziełach. Każdy z tekstów o bohaterkach jest w innym stylu: po jednej zostało dużo dokumentów, po drugiej niemal nic, trzecia nadal żyje i można z nią porozmawiać).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPraca tłumacza nie jest dramatyczna, nie jest porywająca - no chyba że jednak jest :)
Książka jest poświęcona trzem wielkim tłumaczkom klasyków literatury światowej - Joannie Guze tłumaczącej z francuskiego oraz anglistkom Annie Przedpełskiej-Trzeciakowskiej i Marii Skibniewskiej. Na początku Umiński opisuje życie prywatne każdej z kobiet, poczynając od dzieciństwa, przez motywację do parania się literaturą oraz nawiązywanie kontaktów z zagranicznymi pisarzami, aż po moment śmierci. Następnie autor przechodzi do bliższego przyjrzenia się tłumaczonym książkom i przytacza, jeśli taka się zachowa, korespondencję pomiędzy tłumaczką a tłumaczonym pisarzem. Gdzieniegdzie można znaleźć rozważania na temat strategii tłumaczeniowej, ale nie jest to książka, którą można się inspirować przy własnych przekładach. Da się wyczuć, że Umiński darzy te trzy kobiety dużym szacunkiem i sympatią. Mam wrażenie, że najbliższa światopoglądowo jest mu Anna Przedpełska-Trzeciakowska, o której też chyba było najwięcej materiałów. Część poświęcona Skibniewskiej jest za to najuboższa ze względu na brak materiałów i małą liczbę żyjących znajomych tłumaczki (tak przynajmniej uzasadnił to Umiński). Polecam, jeśli ktoś interesuje się tłumaczeniem albo po prostu drugą połową XX wieku. Autor przy okazji porusza temat cenzury, trudności na rynku wydawniczym i problemów z wyjazdami zagranicznymi.
Książka jest poświęcona trzem wielkim tłumaczkom klasyków literatury światowej - Joannie Guze tłumaczącej z francuskiego oraz anglistkom Annie Przedpełskiej-Trzeciakowskiej i Marii Skibniewskiej. Na początku Umiński opisuje życie prywatne każdej z kobiet, poczynając od dzieciństwa, przez motywację do parania się literaturą oraz nawiązywanie kontaktów z zagranicznymi...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo lubię czytać o tłumaczeniach, a szczególnie opowieści tłumaczy o problemach napotykanych w pracy nad przekładami dzieł literackich.
W książce „Trzy tłumaczki” takich rozważań jest stosunkowo mało. Za to dostajemy ogrom informacji o każdej z wielkich tłumaczek: Joannie Guze, Annie Przedpełskiej-Trzeciakowskej i Marii Skibniewskiej.
Poznajemy ich życiorysy, niełatwe perypetie życiowe, związane z okresem wojennym i warunkami życia w Polsce Ludowej (mniej w okresie transformacji). W owych czasach wszystko wyglądało inaczej, inny był rynek wydawniczy z jego ograniczeniami, wynikającymi z sytuacji politycznej i gospodarczej kraju. Z książki wynika, że tłumacze mieli niewielki wpływ na dobór książek do tłumaczenia, np. złożona w ministerstwie lista propozycji zaginęła bez wieści.
Tym bardziej podziwiam ogromny, najwyższej jakości, dorobek Tłumaczek. Uświadomiłam też sobie ile wspaniałych przeżyć czytelniczych zawdzięczam tym twórczyniom.
Informacji w książce jest multum, każdy z trzech rozdziałów ma zupełnie inny charakter. Jest to często związane z dostępnością źródeł.
Nie sposób spamiętać wszystkiego o czym pisze Autor, ale kilka rzeczy we mnie pozostanie: borykanie się Joanny Guze z problemami materialnymi, jej przekłady literatury francuskiej, a szczególnie prac Alberta Camus. Anna Przedpełska to z kolei praca w Czytelniku i przekłady Jane Austen, Williama Faulknera i wielu innych znamienitych dzieł literatury angielskiej. Maria Skibniewska na zawsze będzie mi się kojarzyć z ogromnym dziełem Tolkiena, bardzo skomplikowanym w tłumaczeniu.
Każdy rozdział został zakończony obszernym wykazem przekładów Tłumaczki. Studiując te listy uświadomiłam sobie jak wiele z tych książek czytałam i że zupełnie wtedy nie zwracałam uwagi na osobę tłumacza, przypisując wielkość i urodę utworu wyłącznie autorowi. Dzisiaj bardziej docenia się działalność tłumaczy.
Krzysztof Umiński wykonał ogromną pracę i każdy fragment utworu rzetelnie udokumentował obszernymi wykazami źródeł i przypisów.
Książka zawiera stosunkowo dużo ilustracji, gównie zdjęć bohaterek i okładek książek; niestety wyłącznie czarno-białych.
Bardzo lubię czytać o tłumaczeniach, a szczególnie opowieści tłumaczy o problemach napotykanych w pracy nad przekładami dzieł literackich.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW książce „Trzy tłumaczki” takich rozważań jest stosunkowo mało. Za to dostajemy ogrom informacji o każdej z wielkich tłumaczek: Joannie Guze, Annie Przedpełskiej-Trzeciakowskej i Marii Skibniewskiej.
Poznajemy ich życiorysy, niełatwe...
Fantastyczna książka! Gorąco polecam każdemu, kto interesuje się: przekładem, literaturą, historią, ciekawymi ludźmi i ciekawymi opowieściami. Nie wiem, które części mnie bardziej zaciekawiły - te opisujące losy tłumaczek, czy te rozpatrujące trudności i zawiłości przekładów. Nie mogłam się oderwać od tej książki, niczym od najbardziej pasjonującej powieści!
Fantastyczna książka! Gorąco polecam każdemu, kto interesuje się: przekładem, literaturą, historią, ciekawymi ludźmi i ciekawymi opowieściami. Nie wiem, które części mnie bardziej zaciekawiły - te opisujące losy tłumaczek, czy te rozpatrujące trudności i zawiłości przekładów. Nie mogłam się oderwać od tej książki, niczym od najbardziej pasjonującej powieści!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie pojmie otchłani kontekstów, gramatyk, znaczeń i zdradzieckich wirów języka czyhających na tłumaczy, kto sam nie tłumaczył dla innych. Starłem się onegdaj z tym wymiarem poznawczym, kiedym samotrzeć przez kilka lat tłumaczył artykuły jednego z opiniotwórczych magazynów piszących o Astronomii i Kosmosie (Sky & Telescope). Było to zajęcie amatorskim sumptem czynione, ale wciągające okrutnie i poniekąd uzależniające. Nie wiem, czy bohaterki opowieści miały tak samo, ale tuszę, że było im to odczucie bliskie czytając o ich oddaniu pasji tłumaczenia.
Książka ma też warstwę bardzo ważną i nasyconą dużym ładunkiem historii. Oto każdą z tłumaczek narrator opisał także historiami ich życia, co już czyni tę książkę obowiązkową lekturą. Dopełniają to w tle historie pojawiania się tłumaczeń w realiach powojennego soc-realizmu i później w Polsce Ludowej.
Trzeba przeczytać, mówię Wam. Koniecznie. Truskawką na torcie lektury jest polskie imię Cienistogrzywego (Shadowfax),które to w uznawanym za najlepsze tłumaczeniu „Władcy" brzmiało Gryf. Któż to Marii Skibniewskiej uczynił doczytać jednak musicie sami. Spoilera nie będzie.
Nie pojmie otchłani kontekstów, gramatyk, znaczeń i zdradzieckich wirów języka czyhających na tłumaczy, kto sam nie tłumaczył dla innych. Starłem się onegdaj z tym wymiarem poznawczym, kiedym samotrzeć przez kilka lat tłumaczył artykuły jednego z opiniotwórczych magazynów piszących o Astronomii i Kosmosie (Sky & Telescope). Było to zajęcie amatorskim sumptem czynione, ale...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla wszystkich kochających literaturę, interesujących się przekładami, zafascynowanych meandrami języka i sposobami jego interpretacji to będzie gratka.
Dla wszystkich kochających literaturę, interesujących się przekładami, zafascynowanych meandrami języka i sposobami jego interpretacji to będzie gratka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to