
Maska Omnibus. Tom 1

- Kategoria:
- komiksy
- Format:
- papier
- Cykl:
- Maska Omnibus (tom 1)
- Seria:
- Maska
- Tytuł oryginału:
- The Mask. Omnibus #1
- Data wydania:
- 2021-11-25
- Data 1. wyd. pol.:
- 2021-11-25
- Liczba stron:
- 376
- Czas czytania
- 6 godz. 16 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788382301533
- Tłumacz:
- Marceli Szpak
Pamiętacie film z Jimem Carreyem? Od zera do bohatera, piesek Milo, te sprawy? No to wyobraźcie sobie wariant dziesięciokrotnie bardziej bezkompromisowy, szalony i krwawy. To da wam jakieś wyobrażenie, czego spodziewać się po tym komiksie.
Nasza edycja to dwa tomy zbierające klasyczną serię (wydane w takim standardzie jak The Goon) i nowa odsłona czyli "I Pledge Allegiance to the Mask".
Tom pierwszy zawiera albumy "The Mask", "The Mask Returns" oraz "The Mask Strikes Back!".
Kup Maska Omnibus. Tom 1 w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Maska Omnibus. Tom 1
Jeśli chodzi o fanów komiksu, pewnie wszyscy wiedzą, jak sprawa wygląda, ale zwykli zjadacze popkultury nie muszą wcale być świadomi faktu, że słynna filmowa „Maska” to ekranizacja powieści graficznej. Co więcej, pierwowzór różni się od filmu, a jego twórca kładzie nacisk na inne elementy. To w mniejszym stopniu komedia, raczej szalony sensacyjniak, okraszony kilkoma poważniejszymi motywami. Brzmi zachęcająco? I tak ma brzmieć, bo komiksowa „Maska” prezentuje się naprawdę okazale i to nie tylko jeśli chodzi o gabaryty. W ręce Stanleya Ipkissa, którego można określić mianem nieudacznika, trafia tajemnicza maska. Po jej założeniu mężczyzna staje się kimś zupełnie innym. Znikają zahamowania, znika oryginalna osobowość, a za kierownicą siada szalony osobnik, Wielki Łeb – istota obdarzona niezwykłymi zdolnościami i możliwością regeneracji. Jak Ipkiss wykorzysta tę niecodzienną sytuację? Czy on i inni „nosiciele” zielonego pasażera będą w stanie choćby w najmniejszym stopniu go okiełznać? Mając w pamięci film z Jimem Carreyem w roli głównej, można było podejrzewać, że komiksowa „Maska” będzie błazenadą bez większych ambicji. Tymczasem okazuje się, że wydawany oryginalnie przez Dark Horse Comics tytuł wcale nie jest bezmyślną nawalanką, ale może przynieść rozrywkę wcale niegłupią. Owszem, rozwałka stanowi fundamentalną składową i nie jest to właściwie żadne zaskoczenie, ale co ważne, nie jest celem samym w sobie. Gdy do niej przywykniemy (bo jednak mocno rzuca się w oczy),dostrzeżemy na przykład ciekawą ideę wyzwolenia ukrytej strony osobowości. Na co dzień bohaterów krępują społeczne normy, narzucone zasady zachowania i konwenanse, ale gdy nakładają tytułową maskę, zyskują nowe możliwości, znikają też ograniczenia. Kwestia tego, kto konkretnie nosi maskę, jest w toku fabuły dość istotna. Jeśli trafi w ręce osoby o mniejszej sile charakteru, to nie będzie ona miała praktycznie żadnej możliwości wpłynięcia na istotę, która pojawi się, by bez skrępowania siać chaos na ulicach miasta. Nowo nabyte moce można wykorzystać we względnie pożyteczny sposób jedynie wtedy, kiedy ktoś przyjmujący „pomoc” ma ukształtowany kręgosłup moralny. Nie oznacza to jednak, że nad tak zwanym Wielkim Łbem da się zapanować. Niejako z miejsca narzuca on nosicielowi określony sposób bycia. Szaleństwo oraz bardzo kreatywna przemoc nie mają właściwie żadnych granic, kiedy istota o zielonej twarzy przejmuje kontrolę. Wydaje się, że „Maska” jest po części komiksem, który można określić jako „guilty pleasure”, spełnia on bowiem marzenia dorosłych fanów, którzy chcą się jeszcze raz poczuć się jak podekscytowane dzieciaki, które dorwały w swoje ręce pełen przemocy komiks, którego lektura powoduje wypieki na twarzy. Przy tym wszystkim bardzo ważne jest, że czytelnik nie jest traktowany jak idiota, bo choć wyraźnie widać, że na kartach „Maski” chodzi przede wszystkim o brutalną, ale i jajcarską rozrywkę, to podczas lektury nie czujemy, żebyśmy byli „odmóżdżani”. Stwierdzenie, że jest to tytuł dla fanów „Chłopaków” i „Lobo” właściwie wyjaśnia wszystko. Ilustracje wydawały mi się dość mocno konwencjonalne, bowiem w początkowej fazie albumu Doug Mahnke raczej nie eksperymentuje z formą, trzymając kolejne kadry w wizualnych ryzach. Nawet momenty, w których Wielki Łeb szaleje na mieście, nie są specjalnie spektakularne, przynajmniej jeśli porównamy je do dzisiejszych standardów. Z biegiem stron „Maska” robi się jednak coraz bardziej efektowna, a styl rysownika ewoluuje w stronę wizualnego szaleństwa, które ostatecznie okazuje się być naprawdę satysfakcjonujące dla odbiorcy. Pierwszy omnibus „Maski” to świetna zabawa. Pełen widowiskowej przemocy komiks dostarcza masy sympatycznej rozrywki i nie jest przy tym głupi. Takie połączenie nie było wcale oczywiste, tymczasem autorom ta niełatwa wcale sztuka udała się wyśmienicie. Bardzo dobrze się stało, że ten tytuł ukazał się w końcu po polsku, bo jego jakość jest naprawdę wysoka, ponadto rodzimy fan może w końcu na własne oczy zobaczyć, czym różni się popularna ekranizacja od papierowego pierwowzoru. A jeśli ktoś filmu nie zna, i tak będzie się podczas lektury dobrze bawił. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - http://zlapany.blogspot.com/2022/02/maska-tom-1-recenzja.htmloraz na łamach serwisu Szortal - https://www.facebook.com/Szortal/posts/5078219995534020
Oceny książki Maska Omnibus. Tom 1
Poznaj innych czytelników
121 użytkowników ma tytuł Maska Omnibus. Tom 1 na półkach głównych- Przeczytane 74
- Chcę przeczytać 44
- Teraz czytam 3
- Posiadam 25
- Komiksy 8
- Komiks 3
- 2023 3
- Komiks 3
- 2. Komiksy/powieści graficzne/mangi 2
- 2022 2

















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Maska Omnibus. Tom 1
Bardzo brutalna, czasem śmieszna, ale wszystko tutaj idealnie gra. Odnalazłem nawet niektóre sceny z filmu, który przy oryginale jest tylko niewinną igraszką. Kreska to moje ulubione lata 90 i najbardziej spodobały mi się przerysowane twarze i miny oraz sceny przywodzące na myśl gagi ze zwariowanych melodii.
Bardzo brutalna, czasem śmieszna, ale wszystko tutaj idealnie gra. Odnalazłem nawet niektóre sceny z filmu, który przy oryginale jest tylko niewinną igraszką. Kreska to moje ulubione lata 90 i najbardziej spodobały mi się przerysowane twarze i miny oraz sceny przywodzące na myśl gagi ze zwariowanych melodii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMaska to zło. Trzeba przyznać, że momentami zabawna, ale za dużo krwi i mordów jak na moje.
Maska to zło. Trzeba przyznać, że momentami zabawna, ale za dużo krwi i mordów jak na moje.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAleż to była szalona lektura. Kreskówka łączy się tu z brutalną rozwałką. Świetnie narysowana rozrywka.
Ależ to była szalona lektura. Kreskówka łączy się tu z brutalną rozwałką. Świetnie narysowana rozrywka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDaję 7 za dwie pierwsze części. W trzeciej (Maska kontratakuje) zauważalny spadek formy, zarówno graficzny, jak i scenariuszowy. Dla rysunków, skądinąd świetnych w części 1 i 2, na złe wyszła zmiana inkera, natomiast co do scenariusza to przesunięcie wątków z policyjno-towarzyskiego na teenage drama okazało się błędne.
Daję 7 za dwie pierwsze części. W trzeciej (Maska kontratakuje) zauważalny spadek formy, zarówno graficzny, jak i scenariuszowy. Dla rysunków, skądinąd świetnych w części 1 i 2, na złe wyszła zmiana inkera, natomiast co do scenariusza to przesunięcie wątków z policyjno-towarzyskiego na teenage drama okazało się błędne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW końcu udało się dorwać w swoje ręce sławna Maskę. Tyle słyszałem o komiksach z "Wielką Głową" w roli tytułowej i...i w sumie spodziewałem się czegoś więcej. Zdecydowanie nie jest to film czy animacja, które leżą daleko od materiału źródłowego. Maska jest brutalny, zabija, jest maniakalnie szalony. Ale wertując kolejne strony miałem wrażenie że każde wcielenie Maski jest bardzo podobne, że prócz brutalności nie ma nic do zaoferowania. Kreska jest fajna, zwłaszcza miny, postać tytułowej Maski jest świetnie narysowana. Humor też dobry, ale czegoś jednak więcej oczekiwałem. Zobaczymy jak to dalej będzie wyglądać...no i zaciekawiła mnie postać Waltera... genezę tego jegomościa chciałbym poznać.
W końcu udało się dorwać w swoje ręce sławna Maskę. Tyle słyszałem o komiksach z "Wielką Głową" w roli tytułowej i...i w sumie spodziewałem się czegoś więcej. Zdecydowanie nie jest to film czy animacja, które leżą daleko od materiału źródłowego. Maska jest brutalny, zabija, jest maniakalnie szalony. Ale wertując kolejne strony miałem wrażenie że każde wcielenie Maski jest...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCalkiem przyjemne, momentami troche zabawne czytadlo.
Komiks czytany wylacznie dla rozrywki, nie wnoszacy kompletnie nic. Nic speclajnego, ale czyta sie szybko i dobrze.
Akcja jest wartka i ciagle sie cos dzieje. Komiks niewiele ma wspolnego z filmem.
Mozna siegnac, ale nie spodziewaj sie niczego.
Calkiem przyjemne, momentami troche zabawne czytadlo.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKomiks czytany wylacznie dla rozrywki, nie wnoszacy kompletnie nic. Nic speclajnego, ale czyta sie szybko i dobrze.
Akcja jest wartka i ciagle sie cos dzieje. Komiks niewiele ma wspolnego z filmem.
Mozna siegnac, ale nie spodziewaj sie niczego.
Dotychczas Maskę znałem jedynie z serialu animowanego i filmu z Jimem Careyem oraz jego tragicznej kontynuacji. Miałem świadomość, że są to ekranizacje komiksów, ale nie miałem pojęcia czego mogę się spodziewać po papierowej wersji przygód Stanleya Ipkissa. Jak się okazuje niewiele, bo ten bohater występuje akurat bardzo krótko i jest postacią kompletnie negatywną. Sam komiks z kolei jest pozycją bardzo ciekawą i znacznie odbiegającą od swoich telewizyjnych adaptacji. Przede wszystkim zebrane w nim historie są bardzo krwawe i brutalne, przeznaczone dla dorosłego widza. Fabuła jest ciekawa, niekiedy absurdalna w pozytywnym tego słowa znaczeniu, a wszystkie trzy opowieści są ze sobą bezpośrednio związane. Plusem jest to, że mamy do czynienia z kilkoma nosicielami maski, nie zaś tylko jednym, znanym z ekranizacji Ipkissem. Polecam.
Dotychczas Maskę znałem jedynie z serialu animowanego i filmu z Jimem Careyem oraz jego tragicznej kontynuacji. Miałem świadomość, że są to ekranizacje komiksów, ale nie miałem pojęcia czego mogę się spodziewać po papierowej wersji przygód Stanleya Ipkissa. Jak się okazuje niewiele, bo ten bohater występuje akurat bardzo krótko i jest postacią kompletnie negatywną. Sam...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli chodzi o fanów komiksu, pewnie wszyscy wiedzą, jak sprawa wygląda, ale zwykli zjadacze popkultury nie muszą wcale być świadomi faktu, że słynna filmowa „Maska” to ekranizacja powieści graficznej. Co więcej, pierwowzór różni się od filmu, a jego twórca kładzie nacisk na inne elementy. To w mniejszym stopniu komedia, raczej szalony sensacyjniak, okraszony kilkoma poważniejszymi motywami. Brzmi zachęcająco? I tak ma brzmieć, bo komiksowa „Maska” prezentuje się naprawdę okazale i to nie tylko jeśli chodzi o gabaryty.
W ręce Stanleya Ipkissa, którego można określić mianem nieudacznika, trafia tajemnicza maska. Po jej założeniu mężczyzna staje się kimś zupełnie innym. Znikają zahamowania, znika oryginalna osobowość, a za kierownicą siada szalony osobnik, Wielki Łeb – istota obdarzona niezwykłymi zdolnościami i możliwością regeneracji. Jak Ipkiss wykorzysta tę niecodzienną sytuację? Czy on i inni „nosiciele” zielonego pasażera będą w stanie choćby w najmniejszym stopniu go okiełznać?
Mając w pamięci film z Jimem Carreyem w roli głównej, można było podejrzewać, że komiksowa „Maska” będzie błazenadą bez większych ambicji. Tymczasem okazuje się, że wydawany oryginalnie przez Dark Horse Comics tytuł wcale nie jest bezmyślną nawalanką, ale może przynieść rozrywkę wcale niegłupią. Owszem, rozwałka stanowi fundamentalną składową i nie jest to właściwie żadne zaskoczenie, ale co ważne, nie jest celem samym w sobie. Gdy do niej przywykniemy (bo jednak mocno rzuca się w oczy),dostrzeżemy na przykład ciekawą ideę wyzwolenia ukrytej strony osobowości. Na co dzień bohaterów krępują społeczne normy, narzucone zasady zachowania i konwenanse, ale gdy nakładają tytułową maskę, zyskują nowe możliwości, znikają też ograniczenia.
Kwestia tego, kto konkretnie nosi maskę, jest w toku fabuły dość istotna. Jeśli trafi w ręce osoby o mniejszej sile charakteru, to nie będzie ona miała praktycznie żadnej możliwości wpłynięcia na istotę, która pojawi się, by bez skrępowania siać chaos na ulicach miasta. Nowo nabyte moce można wykorzystać we względnie pożyteczny sposób jedynie wtedy, kiedy ktoś przyjmujący „pomoc” ma ukształtowany kręgosłup moralny. Nie oznacza to jednak, że nad tak zwanym Wielkim Łbem da się zapanować. Niejako z miejsca narzuca on nosicielowi określony sposób bycia. Szaleństwo oraz bardzo kreatywna przemoc nie mają właściwie żadnych granic, kiedy istota o zielonej twarzy przejmuje kontrolę.
Wydaje się, że „Maska” jest po części komiksem, który można określić jako „guilty pleasure”, spełnia on bowiem marzenia dorosłych fanów, którzy chcą się jeszcze raz poczuć się jak podekscytowane dzieciaki, które dorwały w swoje ręce pełen przemocy komiks, którego lektura powoduje wypieki na twarzy. Przy tym wszystkim bardzo ważne jest, że czytelnik nie jest traktowany jak idiota, bo choć wyraźnie widać, że na kartach „Maski” chodzi przede wszystkim o brutalną, ale i jajcarską rozrywkę, to podczas lektury nie czujemy, żebyśmy byli „odmóżdżani”. Stwierdzenie, że jest to tytuł dla fanów „Chłopaków” i „Lobo” właściwie wyjaśnia wszystko.
Ilustracje wydawały mi się dość mocno konwencjonalne, bowiem w początkowej fazie albumu Doug Mahnke raczej nie eksperymentuje z formą, trzymając kolejne kadry w wizualnych ryzach. Nawet momenty, w których Wielki Łeb szaleje na mieście, nie są specjalnie spektakularne, przynajmniej jeśli porównamy je do dzisiejszych standardów. Z biegiem stron „Maska” robi się jednak coraz bardziej efektowna, a styl rysownika ewoluuje w stronę wizualnego szaleństwa, które ostatecznie okazuje się być naprawdę satysfakcjonujące dla odbiorcy.
Pierwszy omnibus „Maski” to świetna zabawa. Pełen widowiskowej przemocy komiks dostarcza masy sympatycznej rozrywki i nie jest przy tym głupi. Takie połączenie nie było wcale oczywiste, tymczasem autorom ta niełatwa wcale sztuka udała się wyśmienicie. Bardzo dobrze się stało, że ten tytuł ukazał się w końcu po polsku, bo jego jakość jest naprawdę wysoka, ponadto rodzimy fan może w końcu na własne oczy zobaczyć, czym różni się popularna ekranizacja od papierowego pierwowzoru. A jeśli ktoś filmu nie zna, i tak będzie się podczas lektury dobrze bawił.
Recenzja do przeczytania także na moim blogu - http://zlapany.blogspot.com/2022/02/maska-tom-1-recenzja.htmloraz na łamach serwisu Szortal - https://www.facebook.com/Szortal/posts/5078219995534020
Jeśli chodzi o fanów komiksu, pewnie wszyscy wiedzą, jak sprawa wygląda, ale zwykli zjadacze popkultury nie muszą wcale być świadomi faktu, że słynna filmowa „Maska” to ekranizacja powieści graficznej. Co więcej, pierwowzór różni się od filmu, a jego twórca kładzie nacisk na inne elementy. To w mniejszym stopniu komedia, raczej szalony sensacyjniak, okraszony kilkoma...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ ,,Maską’’, jak pewnie wiele osób, po raz pierwszy miałam styczność za sprawą filmu z Jimem Carreyem. Gdy tylko dowiedziałam się o wydaniu w Polsce komiksu na podstawie, którego on powstał, nie wahałam się ani chwili i dziś zapraszam zapoznania się z pierwszym tomem zbiorczego wydania opisującego perypetie posiadaczy tytułowej maski. Zapewniam, że czeka na Was kawał naprawdę porządnej, a przy tym krwawej rozrywki.
Pewnego dnia w ręce Stanleya Ipkissa trafia nietypowa maska. Mężczyzna nawet nie podejrzewa, że ten niepozorny przedmiot na zawsze odmieni jego życie – bowiem po jej założeniu właściciel maski zyskuje nietypowe moce – staje się zdawałoby się niezniszczalny, zyskuje możliwość zmiany swojego ciała, a także pod jego ręką materializuje się cały arsenał najróżniejszych broni. Co jednak najważniejsze maska jest źródłem niepohamowanego szaleństwa, które zdaje się narastać w jej właścicielach. Poczynając od Stanleya będzie ona trafiać w ręce różnych osób, jedni będą chcieli wykorzystać ją do czynienia dobra, inny zła, wszystkich jednak czeka to samo – nie mający końca wir morderczego chaosu i szaleństwa.
,,Maska Omnibus Tom 1’’ zawiera w sobie kompletną trylogię, na którą składają się: ,,Maska’’, ,,Powrót Maski’’ i ,,Maska kontratakuje’’. I choć historia zaczyna się od wspomnianego Stanleya – będącego przykładem życiowego nieudacznika, które spędza dni na rozpamiętywaniu doznanych krzywd i wyobrażaniu sobie jak by się za nie zemścił gdyby tylko miał taką możliwość, to jest on jedynie pierwszym z posiadaczy Maski, która po kolei będzie trafiać w ręce różnych osób, pogłębiając panujący w mieście chaos. Na czytelników czekają mafijne porachunki, policyjne śledztwa, ludzie wcielający się w bohaterów, a także tacy, którym niedaleko do miana prawdziwych potworów. Będzie się działo sporo, będzie wyjątkowo krwawo, ale też nie zabraknie dużej dawki mocno pokręconego humoru.
Przyznam szczerze, że w pierwszej chwili komiks mnie nie porwał, ale była to głównie wina pierwszego posiadacza, który niestety był dość odrzucającym typem, jednak gdy tylko trafiła w ręce kolejnej osoby zaczęłam się coraz bardziej wczuwać w przedstawioną historię, aż doszłam do etapu, że nie mogłam się od niej oderwać. Bo ,,Maska’’ to nie opowieść o konkretnym bohaterze, czy bohaterach, a o tytułowym magicznym przedmiocie i tego jaki wpływ ma na ludzi, jak obdziera ich ze wszelkich hamulców, potęgując kryjące się w nich szaleństwo doprawione sporą dawką morderczego szału. I choć każdy z nich ma nadzieje na zostanie panem Maski, szybko staje się jasne kto tak naprawdę jest u władzy.
Jeżeli mieliście okazję sięgnąć po serię ,,The Goon’’ od Non Stop Comics – to wiecie czego spodziewać się sięgając po zbiorcze wydanie ,,Maski’’ – stoi ono bowiem na równie wysokim poziomie i cechuje się tym samym formatem. Twarda oprawa, obwoluta, duży format – wszystko to sprawia, że jest to komiks w naprawdę ekskluzywnej odsłonie, na którą z resztą zasługuje. Pod względem graficznym bowiem ,,Maska’’ wypada naprawdę dobrze – prace Douga Mahnke’a podkreślają bowiem szaleństwo kryjące się w historii, pokręcając lekturę. Co więcej w komiksie świetnie wypadają zarówno ceny nacechowane akcją, jak i te nieco spokojniejsze epizody, a liczba wcieleń tytułowej Maski i jej objechanych kreacji naprawdę zasługuje na uznanie.
,,Maska’’ to naprawdę porządny kawał rozrywkowego komiksu, któremu co prawda trzeba dać szansę by się rozkręcił, ale gdy już to zrobi ciężko się od niego oderwać. To pełen szaleństwa, bezkompromisowy i krwawy tytuł, który wręcz ocieka groteską i sporą dawką humoru. Poszczególne elementy tworzą razem spójną całość która zapewnia kilka godzin fantastycznej lektury, którą ciężko określić innym mianem niż ostra jazda bez trzymanki. I jest to tego typu rozrywka, która po prostu uzależnia – mówię to na własnym przykładzie, już nie mogę się doczekać kolejnych tomów!
Recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami.
https://koszzksiazkami.pl/maska-omnibus-tom-1-recenzja/
Z ,,Maską’’, jak pewnie wiele osób, po raz pierwszy miałam styczność za sprawą filmu z Jimem Carreyem. Gdy tylko dowiedziałam się o wydaniu w Polsce komiksu na podstawie, którego on powstał, nie wahałam się ani chwili i dziś zapraszam zapoznania się z pierwszym tomem zbiorczego wydania opisującego perypetie posiadaczy tytułowej maski. Zapewniam, że czeka na Was kawał...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKomiks “Maska” to nie jest historia jaką znamy z telewizji i dopóki nie zaczęłam jej czytać, myślałam, że to jest zabawna i śmieszna opowieść. Nic bardziej mylnego! Chociaż Maska obdarza swoich nosicieli “kreskówkową niezniszczalnością” to moim zdaniem zdecydowanie wygrywa tutaj brutalność, krew i rzeźnia jaką funduje ten nieznanego pochodzenia przedmiot.
Każdy posiadacz Maski chce zmienić świat i pozbyć się chwastów. Wyrwać je, zniszczyć, zamordować i siać chaos. Maska usilnie stara się przejąć władzę nad każdym swoim nosicielem co jest bardzo niebezpieczne, ponieważ jej szaleństwo niesie za sobą olbrzymie konsekwencje. Jej jedynym celem jest siać zamęt i niszczyć, a ludzkie życie nie ma dla niej absolutnie żadnego znaczenia i wartości. Mordercze bronie pojawiają się znikąd, a większość nosicieli radośnie daje się ponieść żądzy władzy. Świadomość niezniszczalności, potęgi i mocy daje im złudne poczucie kontroli, jednak szaleństwo gra tutaj pierwsze skrzypce. Kontrolę przejmuje tajemnicza Maska, której moc chce poznać każdy świadomy jej istnienia i stać się bohaterem.
Komiks bardzo mi się podobał, czytałam go z przyjemnością, jednak tak jak już wspominałam, nie dałam razy przeczytać go w jeden wieczór. Nie tylko ze względu na swoją pokaźną objętość, ale także na treść. Było to dla mnie nowe i ciekawa doświadczenie i z wielką chęcią je powtórzę.
Komiks “Maska” to nie jest historia jaką znamy z telewizji i dopóki nie zaczęłam jej czytać, myślałam, że to jest zabawna i śmieszna opowieść. Nic bardziej mylnego! Chociaż Maska obdarza swoich nosicieli “kreskówkową niezniszczalnością” to moim zdaniem zdecydowanie wygrywa tutaj brutalność, krew i rzeźnia jaką funduje ten nieznanego pochodzenia przedmiot.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażdy posiadacz...