Śmierć banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA

Okładka książki Śmierć banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA autora Marek A. Koprowski, 9788366790995
Okładka książki Śmierć banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA
Marek A. Koprowski Wydawnictwo: Replika historia
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2021-10-05
Data 1. wyd. pol.:
2021-10-05
Język:
polski
ISBN:
9788366790995
Średnia ocen

7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Śmierć banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Śmierć banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA

Średnia ocen
7,9 / 10
11 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Śmierć banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA

avatar
98
76

Na półkach:

Tematyka zbrodni wołyńskiej i nacjonalizmu ukraińskiego stała się w ostatnich latach bardzo popularna wśród historyków i publicystów. Na rynek trafiło mnóstwo publikacji dotyczących tych wywołujących olbrzymie emocje zagadnień. Mimo to, w polskiej historiografii na temat UPA jest wciąż wiele „białych plam”. Marek Koprowski, w swojej książce „Śmierć banderowcom” stara się wypełnić jedną z nich – kwestię rozprawy sowieckich organów represji z ukraińskimi nacjonalistami po 1944 r. Opisuje on więc jak Sowieci polowali na dowódców i członków UPA, zmieniając tę organizację w desperacko walczące o przetrwanie grupki straceńców. Jest tutaj sporo o udanym pozyskiwaniu poszczególnych bojowców UPA i nawet jej dowódców przez bezpiekę, o prowokacjach, „bandach pozorowanych” i o odwracaniu się zwykłych Ukraińców od nacjonalistów. Jest też wątek służby Polaków w jednostkach samoobrony organizowanych przez NKWD. Koprowski poświęca sporo miejsca grze NKGB z unickim metropolitą Andriejem Szeptyckim, który próbował porozumieć się z Sowietami przeciwko UPA, by w ten sposób ocalić swój kościół. Oficerowie sowieckich służb, mimo brutalności stosowanych przez nich metod, sprawiają w książce Koprowskiego często wrażenie „intelektualistów” – zwłaszcza w porównaniu z Nikitą Chruszczowem, opowiadającym się wówczas za masowym wieszaniem ukraińskich chłopów. Czytając opis niszczenia UPA przez Sowietów niektórzy mogą mieć uczucie dziwnej satysfakcji – oto bowiem jedni złoczyńcy wymierzają sprawiedliwość innym zbrodniarzom. Zapewne to wrażenie byłoby silniejsze, gdyby autor dokładnie opisał w swojej książce jak namierzono i zabito Romana Szuchewycza, powojennego przywódcę UPA i jednego z katów Wołynia. Niestety ten epizod został podsumowany w książce Koprowskiego jedynie kilkoma zdaniami. Zabrakło też sprawy likwidacji Stepana Bandery, ale być może zostanie ona opisana w jednej z kolejnych książek Marka Koprowskiego.

Tematyka zbrodni wołyńskiej i nacjonalizmu ukraińskiego stała się w ostatnich latach bardzo popularna wśród historyków i publicystów. Na rynek trafiło mnóstwo publikacji dotyczących tych wywołujących olbrzymie emocje zagadnień. Mimo to, w polskiej historiografii na temat UPA jest wciąż wiele „białych plam”. Marek Koprowski, w swojej książce „Śmierć banderowcom” stara się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
577
578

Na półkach:

Upadek OUN-UPA

Marek A. Koprowski znany jest mi ze swojej wcześniejszej publikacji o katach Wołynia. Dlatego z wielkim zainteresowaniem sięgnęłam po kolejną propozycję od pana Koprowskiego.

W tejże publikacji autor przybliża czytelnikowi sposoby walki Sowietów z ukraińskimi bojownikami z OUN - UPA, przedstawia etapy krwawej rozprawy z katami ludności polskiej, prezentuje sylwetki najbardziej poszukiwanych i niebezpiecznych przodowników ukraińskich organizacji, jak także odsłania upadek banderowców, których powoli, lecz metodycznie wykończyli Sowieci za pomocą przemyślanych i sprytnych akcji.
W publikacji tej autor porusza także walkę Związku Radzieckiego z cerkwią grekokatolicką i dążenia do połączenia jej z cerkwią prawosławną i oderwania od Watykanu. Wątek cerkwii greckokatolickiej wypływa w tej książce również przy udziale ich niektórych przedstawicieli w zaognianiu sytuacji na terenach im podległych, wspieraniu bojówek UPA, czy popieraniu ich walk, patrz ludobójstwa dokonywanego na Polakach.

"Śmierć banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA" to kolejna udana publikacja historyczna pióra pana Koprowskiego, który przybliża a zarazem uzupełnia wiedzę o ukraińskich nacjonalistach i ich zbrodniach, a w tym przypadku o sprawiedliwości, która dopadła morderców polskiej ludności na Ukrainie. Duża czcionka, przystępny język publikacji sprawia, że książkę czyta się sprawnie. Na uwagę zasługuje solidne wydanie, twarde w obwolucie, szyte, które ułatwia lekturę i ją uprzyjemnia, choć omawiany w niej temat do najprzyjemniejszych nie należy.
Bogata bibliografia i indeks na końcu książki udowadniają ogrom pracy autora, którą włożył w stworzenie tej publikacji. Publikację wzbogacają też zdjęcia czarno-białe, jak i kolorowe wklejki ze zdjęciami, które stanowią ciekawy dodatek do lektury.

Podsumowując, "Śmierć banderowcom" to kawałek porządnej literatury historycznej, która zaciekawi każdego pasjonata historii, zwłaszcza tej związanej ze Wschodem, jak i wszystkich tych, których ciekawi ostateczne starcie Związku Radzieckiego z nacjonalistycznymi ukraińskimi organizacjami i etapy ich likwidacji.
Bardzo dobrze napisana publikacja, gorąco polecam, przede wszystkim historykom !

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Replika.

Upadek OUN-UPA

Marek A. Koprowski znany jest mi ze swojej wcześniejszej publikacji o katach Wołynia. Dlatego z wielkim zainteresowaniem sięgnęłam po kolejną propozycję od pana Koprowskiego.

W tejże publikacji autor przybliża czytelnikowi sposoby walki Sowietów z ukraińskimi bojownikami z OUN - UPA, przedstawia etapy krwawej rozprawy z katami ludności polskiej, prezentuje...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
713
694

Na półkach:

To chyba jedna z ostatnich (choc sądze żę jeszcze nie finalna) publikacji Pana Marka A. Koprowskiego, przybliżająca polskiemu czytelnikowi problematykę ukraińskiego nacjonalizmu spod znaku OUN-UPA (polecam przy okazji jego wcześniejsze książki omawiające całokształt tej tematyki w znacznie szerszej i różnorodnej perspektywie: „Narodziny ukraińskiego nacjonalizmu” ,”Rzeźnicy z OUN-UPA”czy „Akcja Wisła” ) w końcowej fazie II wojny światowej, latach bezpośrednio po niej aż do połowy lat pięćdziesiątych.

„Ukraińskie podziemie jako zorganizowana siła przestało istnieć de facto w 1954 roku, kiedy ostatni przywódca został wydany przez swoich w ręce KGB. Od tej pory działały już tylko niewielkie grupki, nie mające ze sobą kontaktu”.

Prezentowana tu książka „Śmierć Banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA” jak sugeruje sam tytuł odsłania ostatnie akordy tego zbrodniczego i ludobójczego ruchy (my Polacy wiemy o tym najlepiej) będących następstwem zakrojonej na szeroką skalę operacji jaką podjęły radzieckie służby bezpieczeństwa, wsparte aktywnie przez zaprawionych w bojach żołnierzy Armii Czerwonej (rożnych formacji) i byłych komunistycznych partyzantów, mającej na celu rozbicie a następnie likwidację zbrojnych oddziałów Ukraińskiej Powstańczej Armii, poszczególnych przywódców wojskowych i politycznych, związanych z przebywającymi na emigracji przywódcami Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów ze Stefanem Banderą na czele oraz całego dobrze zorganizowanego zaplecza (łączność, aprowizacja, medykamenty, propaganda, sieć podziemnych bunkrów i kryjówek itd.) bez którego funkcjonowanie tych formacji nie byłoby możliwe.

Najpierw ogłoszona w listopadzie 1945 roku amnestia, która doprowadziła do wyjścia z lasu tysięcy członków podziemia a później słynna Wielka Zimowa Blokada raz na zawsze pozwoliły radzieckim organom przejąć inicjatywę w terenie i w sposób bezwzględny (przy aktywnej współpracy, dobrowolnej lub wymuszonej, kolejnych ujawnionych) krok po kroku, rozprawić z tymi, którzy postanowili wciąż kontynuować walkę.

Nie bez znaczenia była też stopniowa, choć z biegiem czasu wyraźnie odczuwalna zmian nastawienia miejscowej ludności, głównie wiejskiej, zmęczonej trwającym latami konfliktem oraz okrutnym terrorem nacjonalistycznych bojówek.

„Terror SB OUN zwiększał demoralizacje w szeregach UPA i skłaniał wielu do współpracy z NKWD. Pierwsi pochodzili głównie z tych rodzin i wsi, gdzie były ofiary SB, gdzie sami zasiali nieszczęście i nienawiść”.

„Kiedy wojna stopniowo dogasała, OUN usiłowała przypominać światu o swoim istnieniu, jednak wcześniejszy terror sprawił, że straciła społeczne poparcie. Jej członkowie nie mogli liczyć na jakąkolwiek pomoc ze strony chłopów, a nawet zaczęli się bać ich donosów”.

W książce pojawia się również ważny wątek (rozwinięty w innych publikacjach autora) dotyczący cerkwi grekokatolickiej, już bez zmarłego metropolity Andreja Szeptyckiego, i postaw jej wyższych hierarchów i zwykłego duchowieństwa, będących, niekiedy, elementem odpowiedzialnym za zaognienie stosunków narodowo- społecznych na podległych im terenach oraz eskalację działań zbrojnych wymierzonych w mieszkańców tych ziem, głównie Polaków i Żydów.

„Cerkwi przyszło zapłacić za dwuznaczną postawę wobec ukraińskiego nacjonalizmu i nadziei pokładanych w ekspansji Adolfa Hitlera na wschód. Część duchownych przeszła na prawosławie, a część do podziemia, stając się, de facto, banderowską przybudówką. Sowieckie służby bezpieczeństwa, wiedząc o wsparciu udzielanym OUN-UPA przez Cerkiew, potraktowały ją jako poplecznika ukraińskiego nacjonalizmu – cel do bezwzględnego zniszczenia”.

Książka oparta jest o bardzo bogaty materiał źródłowy (wzbogacony unikalnymi zdjęciami, wsparty wspomnieniami i świadectwami osób związanych z opisywanymi wydarzeniami) oraz dostępem do nowych dokumentów i akt (polskich, ukraińskich i radzieckich- NKWD, MGB, KGB) co powoduje iż na wiele wydawałoby się znanych faktów rzuca pisarz zupełnie nowe światło. Dodatkowym atutem tej publikacji (ukłon w stronę Wydawnictwa Replika) jest jej naprawdę bardzo dobre wydanie charakteryzujące się porządną twardą oprawą, z obwolutą, bardzo dobra jakość papieru i druku.

Reasumując:

Książka Pana Marka A. Koprowskiego”Śmierć Banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA” to kolejny bardzo solidnie przygotowany i znakomicie napisany owoc pracy badawczej a także kolejny milowy krok na drodze wypełnienia białych plam z dziejów historii najnowszej, nieodłącznie związanych z Polską i polskością.

Gorąco polecam.

To chyba jedna z ostatnich (choc sądze żę jeszcze nie finalna) publikacji Pana Marka A. Koprowskiego, przybliżająca polskiemu czytelnikowi problematykę ukraińskiego nacjonalizmu spod znaku OUN-UPA (polecam przy okazji jego wcześniejsze książki omawiające całokształt tej tematyki w znacznie szerszej i różnorodnej perspektywie: „Narodziny ukraińskiego nacjonalizmu”...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

70 użytkowników ma tytuł Śmierć banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA na półkach głównych
  • 53
  • 15
  • 2
8 użytkowników ma tytuł Śmierć banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA na półkach dodatkowych
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Śmierć banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA

Inne książki autora

Marek A. Koprowski
Marek A. Koprowski
Dziennikarz - podróżnik, specjalizujący się od kilkunastu lat w problematyce wschodniej. Odbył ponad sto podróży po krajach byłego ZSRR, przemierzając różnymi środkami lokomocji setki tysięcy kilometrów, czego plonem jest kilka książek, w tym "Za Bajkałem", "Przez stepy Kazachstanu", "Wołynia dzień dzisiejszy". W swoich publikacjach koncentruje się na życiu Polaków na dawnych Kresach Rzeczypospolitej, a także w ich skupiskach w dalszym regionach Rosji i Centralnej Azji. Towarzyszy też odradzaniu się struktur Kościoła katolickiego na dawnych postsowieckich terytoriach, od Brześcia po Władywostok. Książka "Po obu stronach Uralu" jest owocem jego przyjaźni ze Zgromadzeniem Słowa Bożego, którego działalności misyjnej na Wschodzie od wielu lat towarzyszy, starając się popularyzować jego dokonania.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Polacy w sowieckich łagrach. Nie tylko Kołyma. Sebastian Warlikowski
Polacy w sowieckich łagrach. Nie tylko Kołyma.
Sebastian Warlikowski
To druga już książka Sebastiana Warlikowskiego poświęcona łagrom i łagiernikom. Za poprzednią, zatytułowaną „Kołyma. Polacy w sowieckich łagrach” autor w 2019 roku został nagrodzony. Ale przecież łagry to nie tylko Kołyma, to także Sołowki, Workuta, Biełomorkanał. To one wraz z Kołymą składały się na morderczy system GUŁAG, obdzierający ludzi z godności i wykorzystujący ich siły ponad wszelką miarę do katorżniczej pracy na rzecz rozrastającego się, połykającego kolejne terytoria sowieckiego molocha. Autor zgromadził w tym opracowaniu relacje osób, które miały to szczęście w nieszczęściu, że zdołały przetrwać i powrócić do swoich domów. Opowiadają o tym, co w łagrze widzieli, co przeżyli, przedstawiają konkretne sytuacje, czasem tak przerażające, że trudno jest o nich czytać. Wiele z nich wywołuje skojarzenia z niemieckimi obozami zagłady. Ale tutaj Rosjanie wyrządzali to zło swoim własnym rodakom. Relacje są bardzo różne. Niektóre bardzo szczegółowo opisują obozową codzienność, dzień po dniu. Najpierw początkowy szok, niedowierzanie, przerażenie, które stopniowo przechodzą w zobojętnienie, przyzwyczajenie, apatię. I choć każde aresztowanie przebiegało nieco inaczej, wszystkie były zaskoczeniem, bez możliwości pożegnania się z rodziną i bez tłumaczenia. Następnie więzienie, uciążliwa podróż zatłoczonymi bydlęcymi wagonami, gdzie błaganie o pitną wodę pozostawało najczęściej bez odzewu. Kąpiel w łaźni, przydział odzieży i rozdzielenie do baraków. I ten nowy, surowy, budzący lęk krajobraz: „Oprócz kilku domów na wybrzeżu nie widać było innego życia. Góry o nagich szczytach, zbocza pokryte karłowatymi krzakami, w większości zeschniętymi, na północnych zboczach leżał śnieg, który chyba nigdy jeszcze nie stajał.” Warunki w tej wiecznej zmarzlinie są bardzo trudne. Tak jak nie chcą rosnąć rośliny, tak też umierają ludzie: „Rzadko zdarzało się, aby ktoś odsiedział swoją karę. Niewielu było takich, którzy przetrwali dwa lata. Co roku stan więźniów zmniejszał się o połowę w ciągu zimy, co uzupełniano wiosną świeżymi transportami. Tak więc człowiek skazany na pracę w tym kraju mógł się uważać za skazanego na powolną śmierć z głodu i zimna.” Opisy konkretnych sytuacji są oczywiście osobiste i różnią się między sobą szczegółami. Wszystkie mają jedną cechę wspólną, a mianowicie coraz wyraźniejszą utratę nadziei. Człowiek jest tu przedmiotem, łatwym do wymienienia towarem, gorszym od konia pociągowego, bo jego przynajmniej się karmi, aby wydajnie pracował. Możemy poznać łagierne życie, a później skonfrontować jeszcze tę wiedzę z zamieszczonymi, naprawdę licznymi fotografiami, skanami dokumentów, a nawet odręcznie sporządzanymi planami i rysunkami. Robią niesamowite wrażenie jako realne świadectwo, podczas gdy większości z osób, które przeszły przez GUŁAD nie ma już z nami. Sporo już wiem o łagrach, mnóstwo na ten temat czytałam, nie do zapomnienia jest oczywiście Archipelag GUŁAG”, a także wspomnienia Eugenii Ginzburg. Tutaj mamy skomasowane relacje wielu więźniów, pisane różnym stylem. Nie wszyscy jednakowo dzielnie znosili trudności, część pisała bardzo emocjonalnie, inni z kolei niezmiernie rzeczowo, co nie oznacza wcale, że poobozowa trauma ich nie dotyczyła. Każdy człowiek jest inny, i to bardzo wyraźnie bije z kart tego zbioru, będąc jednocześnie jego wielką zaletą. Trochę brakuje mi jakiegoś łączącego poszczególne wspomnienia odautorskiego komentarza, który połączyłby je w jedną, spójną całość. Autor prawdopodobnie założył, że temat łagrów, tak często poruszany w literaturze, jest nam doskonale znany, że owe teksty przemówią najlepiej, komentarz zatem uznał za zbędny. Może jednak w takim wypadku powinno się jako autorów umieścić nazwiska tych, którzy tak naprawdę napisali książkę, którą Sebastian Warlikowski złożył i zredagował. Okazuje się, że więźniowie próbowali jakoś uprzyjemnić sobie codzienność w łagrze. Grali w rozmaite gry, przystosowując do nich to, co aktualnie mieli pod ręką. Nie wszyscy tez lubili Polaków, w grę wchodziły tu uprzedzenia związane z historyczną przeszłością, jak choćby w przypadku Litwinów i Ukraińców. Takich, i mnóstwa innych, równie ciekawych historii możecie też się po tej lekturze spodziewać. Wydanie książki jest bardzo staranne. Piękny, gruby, biały papier, niespotykanie duży, wyraźny druk, spora ilość fotografii, na końcu obszerny indeks, zawierający skróty, nazwy miejscowości i tłumaczenie „na nasze” łagierniczej terminologii. Dużo wiedzy, wzruszenie i wstrząs, który nie ominie tych, którzy są jeszcze wrażliwi na literaturę obozową. Moim zdaniem na to nie da się zobojętnieć. Książka pisana dość lekko, będzie zrozumiała dla każdego, także dla tych, którzy sięgną po tego typu gatunek po raz pierwszy. Zachęcam do przeczytania. Książkę mogłam przeczytać dzięki portalowi: https://sztukater.pl/
jazzwoman - awatar jazzwoman
ocenił na73 lata temu
Północna utopia Hitlera. Budowa nowego porządku w okupowanej Norwegii Despina Stratigakos
Północna utopia Hitlera. Budowa nowego porządku w okupowanej Norwegii
Despina Stratigakos
Zaskakująca i nieszablonowa książka. Norwegia miała być dla Niemców swoistym poligonem doświadczalnym, miejscem gdzie będą inwestować spore środki i rozwijać różne idee związane z eugeniką czy urbanistyką. Ponieważ sporo tych planów pozostało jedynie w formie dokumentów czy zamysłów lub zwyczajnie nie zostały ukończone, słowo utopia, użyte przez autorkę w tytule pracy, wydaje się odpowiednio dobranym. Despina Stratagakos prezentuje kilka takich ambitnych niemieckich planów dotyczących Norwegii. Głównie mowa tu o zagadnieniach infrastrukturalnych czy architekturalnych jak kolej polarna, autostrada Trondheim-Berlin (w ogóle autostrady planowano tak, żeby podczas jazdy mieć ładne widoki) czy domy żołnierza, które miały być swoistą enklawą dla niemieckich żołnierzy i które autorka porównuje do brytyjskich klubów w Indiach wskazując na kolonialny aspekt tego typu budowli. Bardzo ciekawe są też dwa rozdziały dotyczące urbanistyki i budownictwa miejskiego. Autorka pokazuje w jaki sposób niemieccy i norwescy architekci planowali przebudować miasta (przykładem jest tu chociażby Molde),jakie pomysły planowali wcielić w życie, co podobało się Niemcom w norweskiej architekturze, a co niekoniecznie. W tym kontekście bardziej utopijny jest rozdział o planach wybudowania nowego Trondheim z gigantycznym cmentarzem i pomnikiem poległych żołnierzy, na zwróconej w stronie fiordu ścianie pomnika miała znajdować się wielka swastyka. No, mieli rozmach. W ogóle ta książka jest interesująca, jeśli chodzi o nazistowską symbolikę w przestrzeni miejskiej. Pokazuje jakie rozwiązania mogli stosować niemieccy architekci i jak mogły wyglądać takie modelowe niemieckie miasta, które miały mieć charakter militarny czy inwigilacyjny. W sumie to nawet jestem zdziwiony, że ktoś wydał taką książkę w Polsce. Temat wydaje się dość niszowy i trudny. Też nie powiem, że to jakaś wybitnie wciągająca lektura, ale myślę, że jest cholernie intrygująca i zadziwiająca pozycja. Jeśli ktoś chce chwilę odpocząć od drugowojennych militariów, przenieść się na trochę mniej obeznany front, w który Niemcy chcieli zainwestować wielkie środki, to myślę, że warto sięgnąć po tę książkę.
Balcar - awatar Balcar
ocenił na711 miesięcy temu
II wojna światowa Polaków w 100 przedmiotach Przemysław Słowiński
II wojna światowa Polaków w 100 przedmiotach
Przemysław Słowiński Teresa Kowalik
Książka , która uczy historii za pomocą fotografii i związanych z nimi ciekawostkami. Jest to niby album, ale bardzo unikatowy. Fotografie przedstawiają historię II wojny światowej nie za pomocą wydarzeń, tylko rzeczy, przedmiotów związanych z nią. Książka jest naprawdę niezwykła. Gdyby w ten sposób uczono dzieci w szkole, pokazując im to co jest powiązane z II wojną światową, bardziej by tę wiedzę przyswajały. Dzieci nie są w stanie objąć horyzontalnie wydarzeń historycznych przeczytanych w podręczniku lub opowiedzianych przez nauczycielkę w szkole. Dlatego tak często można usłyszeć od nich ,, historia jest nudna’’. A my dobrze wiemy ,że tak nie jest. Może opowiedziana jest w klasie w sposób mało przejrzysty i nieciekawy. I tu spotykamy interesujący sposób przekazu . Rzeczy, przedmioty, pamiątki stają się nie tylko narratorami ale przede wszystkim wykładowcami historii , nauczycielami, edukatorami. Każdemu zdjęciu przypisana jest adnotacja, dopowiedzenie, mniej czy więcej znane. Przedmiot stanowi meritum opowieści – opis, losy. Zebrane informacje są kilkustronicowe z wieloma ilustracjami , wielkoformatowe zdjęcia i kolaże. Fotografie i komentarze związane są nie tylko z walkami , ale też ze zwyczajnymi i zarazem niezwykłymi przedmiotami towarzyszącymi Polakom w latach 1939-1945. Rzeczy te nie są powyrywane z kontekstu problemu zdarzenia , tworzą jedną wielką całość od początku do końca. Są przekrojowo różne, ale razem współgrają ze sobą jak naczynia połączone podsumowując II wojnę światową. Wielce wymownie przedstawiają się w postaci grypsu z więzienia, kenkarty, listu z oflagu, guzików z Katynia, opaski z gwiazdą Dawida, Orderu Imperium Brytyjskiego, znaku cichociemnych. Zdjęcia bez podanych okoliczności byłyby niezrozumiałe. A tu one same właśnie przemawiają do czytelnika. Początek dramatu wojennego otwiera Enigma, bunkry, niemieckie bombowce , polska broń wykorzystywana w wojnie obronnej, a zamyka kolumna zwycięstwa w Berlinie i puszka z cyklonem B. Zachowana jest chronologia wydarzeń. Każda fotografia i opis to wycinek stanowiący o losach konkretnej grupy wojskowej czy cywilnej. Dotyczy tych walczących w siłach zbrojnych , działających w konspiracji czy służby na rzecz Polski. Trzeba przyznać ,że materiał jest bardzo ciekawy, pokazany w sposób przystępny i może stać się swoistym skryptem do nauki historii z tego okresu. Polecam! Niezwyczajny podręcznik, niepospolity album, wybijający się ponad standardowe poziomy. Stanowi jakby pamiętnik tamtych dni i przestrogę by nigdy się to już nie powtórzyło.
Anka - awatar Anka
oceniła na101 rok temu
13 dni, które zmieniły Polskę Kazimierz Kunicki
13 dni, które zmieniły Polskę
Kazimierz Kunicki Tomasz Ławecki
31/2023 Autorzy w swojej publikacji postawili na dość nowatorski ruch, czyli połączenie dwóch wydarzeń z upalnego lata 1944 roku, tak istotnych dla losów całego świata, a przede wszystkim dla Polski. Opowieść rozpoczyna się od nieudanego zamachu na Hitlera w Wilczym Szańcu 20 lipca 1944, a kończy na wybuchu powstania warszawskiego 2 sierpnia. Tytułowe 13 dni, które dzieli te dwa wydarzenia zaważyły na losie Polski, a skutki tych wydarzeń odczuwamy do dziś. Kunicki i Ławecki stawiają tezę, że zamach Stauffenberga, mógł być jednym z kluczowych czynników podjęcia decyzji o włączeniu Warszawy w akcję „Burza”. Jeśli tak było, to niestety nie wystawia to dobrej recenzji Polskiemu Państwu Podziemnemu. Mimo całego szacunku dla ofiarności polskiego żołnierza powstanie nie miało żadnych szans osiągnąć chociażby ułamka zakładanych celów. Te dzielne dzieciaki przez głupotę decydentów (przede wszystkim „Kobry” Okulickiego, „Montera” Chruściela, "Grzegorza” Pełczyńskiego i „Prezesa” Rzepeckiego oraz zbyt „miękkiego” „Bora” Komorowskiego, który był zdominowany przez zapalczywych oficerów) pobiegły z butelkami z benzyną na gniazda karabinów maszynowych. Osobną kwestią od decyzji Polskiego Państwa Podziemnego, które sprawiały wrażenie jakoby mózgi decydentów miały problemy z dotlenieniem; były działania Rądu RP na Uchodźstwie. Rządu, który myślał, że wybuch powstania pozwoli postawić pod ścianą Stalina oraz alianckich sojuszników, i zmusi do uznania niezawisłości Polski. Oczywiście jest to myślenie tak do bólu życzeniowe, że wstydliwym jest, że dorośli ludzie mogli na coś takiego wpaść Innym bardzo przykrym epizodem są działania osób, które cenzurowały i opóźniały depesze od Naczelnego Wodza Kazimierza Sosnkowskiego, który kategorycznie zabraniał wybuchu powstania. Tak jakby usilnie dążyły do wybuchu zrywu. Na marginesie Leopold Okulicki został wysłany do Warszawy z jasną misją: nie dopuścić do powstania, a jak się skończyło wszyscy doskonale wiemy... Okulicki o którym doskonale było wiadomo, że w 1940 został złamany na Łubiance przez NKWD i nie było to dla nikogo w Londynie tajemnicą, a mimo to wysłano go z tak ważną misją. Z całym szacunkiem dla tego jak ofiarnie walczyli powstańcy, to niestety decyzja o wybuchu powstania warszawskiego była największym prezentem dla naszych największych wrogów: Niemcom dała możliwość zniszczenia znienawidzonego miasta, a Sowietom ułatwiła zadanie w prowadzeniu własnych porządków na polskich ziemiach, nie „brudząc” sobie tym rąk. Wszystko za Stalina zrobiło SS. Jedno z najpiękniejszych pokoleń w historii narodu polskiego zostało pogrzebane w ruinach milionowego Paryża Północy, jak nazywano przedwojenną Warszawę. Natomiast odnosząc się już stricte do książki jest to zdecydowanie ciekawa i nowatorska pozycja, która doskonale pokazuje, że przełom lipca i sierpnia 1944 roku był jednym z najtragiczniejszych epizodów w historii Polski. Wybuch powstania nie mógł zmienić losu Polski, który został przypieczętowany dużo wcześniej, bo w Teheranie (28 listopada-1 grudnia 1943). Wdzięczność i ofiarność nie są walutami w polityce międzynarodowej. Siła była zdecydowanie po stronie Związku Radzieckiego, który Aliantom był niezbędny do pokonania Hitlera. Trzeba było w jakiś sposób Stalinowi „zapłacić”. I oczywistym było, że ten rachunek poniesie Polska. Wielka szkoda, że polscy politycy mieli (i nadal mają) problem, żeby zrozumieć elementarne zasady polityki międzynarodowej. Autorzy poświęcili mnóstwo pracy w udokumentowanie dzień po dniu, a nawet godzinę po ogodzinie wszystkich wydarzeń, które zaważyły na losach Rzeczypospolitej. Podróżujemy od Moskwy, przez Lublin, Warszawę, Berlin, Ankonę i Londyn, a kończąc na Waszyngtonie. Obraz wyłaniający się z tej podróży jest po prostu druzgocący dla Polski. Na sam koniec oddam głos niemieckiemu zbrodniarzowi Reinerowi Stahelowi, dowódcy warszawskiego garnizonu, który podczas procesu w Moskwie w 1945 napisał w swoich zeznaniach następujące słowa: „Odpowiedzialność za cierpienia zadane ludności Warszawy spoczywa nie tylko na nas, Niemcach, lecz także na dowódcach Armii Krajowej, którzy rzucili ludność Warszawy do walki skazującej z góry na klęskę”. Oczywiście trzeba brać pod uwagę, że pisał to zbrodniarz, który usiłował zrzucić z siebie chociaż część win. Moim celem w żadnym wypadku nie jest usprawiedliwianie bestialstwa Niemców, ale niestety nie da się nie zauważyć, że ma on pewną dozę racji. Naprawdę nie trudno było przewidzieć jak może skończyć Warszawa. Rok wcześniej wybuchło powstanie w getcie warszawskim i wszyscy widzieli (chyba, że mieli problemy ze wzrokiem),jak brutalnie zostało stłamszone, a cała dzielnica żydowska dosłownie wypalona do gołej ziemi.
Ahura Mazda - awatar Ahura Mazda
oceniła na72 lata temu
Księga gości Hitlera. Dyplomaci w sercu III Rzeszy Jean-Christophe Brisard
Księga gości Hitlera. Dyplomaci w sercu III Rzeszy
Jean-Christophe Brisard
„Popularnonaukowy dokument” „Księga gości Hitlera” to napisany przez dziennikarza popularnonaukowy dokument dotyczący wybranych fragmentów funkcjonowania korpusu dyplomatycznego w Berlinie. Autor podobnie jak Wołoszański stara się by praca była sensacyjna i pełna „nowych” faktów. Po otwarciu sowieckich archiwów wielu jego pokroju zaczęło bawić się w odkrywanie historii. Mamy więc na samym początku akcje, w których owi dyplomaci są aresztowani przez czerwone służby, a potem retrospekcje dlaczego. Pisarz wybiera charakterystyczne postacie i opisuje ich los. Porusza przy tym problemy holokaustu, fascynacji i udzielania wsparcia reżymowi Hitlera, czy rolę propagandy na przykładzie znanego autora. Całość jest dość ciekawa i sprawnie napisana. Jednak należy pamiętać, że nie jest to historia kompletna a jedynie opowieść z jej elementami. Temat dyplomacji przedstawiony w ten sposób jest niestety dość mocno przesunięty do negatywnego bieguna. Korpus dyplomatyczny jawi się nam w czarnych barwach, gotowi poświęcić własnych obywateli dla spokoju Hitlera. Oczywiście problem jest bardziej złożony i taka interpretacja jest szkodliwa dla całości. Mimo wad książka jest warta przeczytania, choćby dla poznania wycinków zachowań poszczególnych przedstawicieli państw. Bardzo ciekawy jest wątek szwajcarski i chiński. Książka jest wydana w twardej oprawie z szytym grzbietem. Tekstowi głównemu towarzyszą zdjęcia stron księgi gości. Dla specjalistów jest ona zbyt powierzchowna, ale dość lekko napisana. Osoby nie siedzące w temacie a chcące poczytać coś ciekawego „ala Sensacje XX wieku” – idealna. Ja się nie nudziłem, aczkolwiek puszczam dalej. Wolę bardziej konkretne opracowania.
Marcin Kowalczyk - awatar Marcin Kowalczyk
ocenił na63 lata temu
Bunty w łagrach. Relacje polskich więźniów Gułagu praca zbiorowa
Bunty w łagrach. Relacje polskich więźniów Gułagu
praca zbiorowa
"Bunty w łagrach" to zbiór przekazów więźniów obozów katorżniczej pracy na terenie ZSRR, które na przestrzeni lat zgromadził Ośrodek. Wybór tych wspomnień ukazuje nam, jak mimo koszmarnego położenia w jakim znaleźli się zesłańcy, nadludzkim wysiłkiem zdołali wykrzesać we współskazańcach wolę walki i oporu. W sytuacji skrajnego wycieńczenia, a także odcięcia od świata zewnętrzego nie było to łatwe, tym bardziej należy pamiętać o każdym z tych aktów bohaterstwa. Układ książki odchodzi od tradycyjnego "modelu" publikacji wspomnień wojennych. Nie znajdziecie tu kolejnych życiorysów od a do z. Fragmenty opowieści podzielono tak, by tworzyły szerszy obraz etapów życia przed wywózką, katorgi w obozie, narastającego buntu, jego przebiegu oraz konsekwencji. Muszę przyznać, że nie przepadam za takim "rozdrobnieniem", ponieważ gubię się w nazwiskach i trudno mi przyporządkować kolejne fragmenty do danej osoby, jednak w tym przypadku rozumiem, iż rozwiązanie to przyczyniło się do budowania napięcia i jest jak najbardziej słuszne. Otwierające oczy jest również uświadomienie sobie, iż opisane bunty miały miejsce w latach 50-tych, a przecież przywykliśmy do myślenia, iż po II wojnie zesłańcy wracali jednak do kraju. Otóż nie wszystkim było to dane. "Bunty w łagrach" to książka, którą czyta się łatwo ze względu na prostotę spisanych przekazów zwykłych-niezwykłych ludzi, jednak ładunek emocjonalny czasem może przytłoczyć.
Bookieterka Karolina - awatar Bookieterka Karolina
oceniła na73 lata temu
Historyczne Archiwum X. Tajemnicze zgony znanych Polaków Sławomir Koper
Historyczne Archiwum X. Tajemnicze zgony znanych Polaków
Sławomir Koper
Fragmentaryczna historii Polski. Archiwum X – odkrycia po latach. Pozycja zawiera liczne ryciny, zdjęcia , przedruki. Jest naprawdę nad czym się pochylić. Wszystko to dodaje pikanterii i rozeznania lekturze. ,, Nie było moim zamiarem ostateczne rozwiązanie zagadek dotyczących niewyjaśnionych zgonów w historii Polski. To raczej zadanie niemożliwe już do realizacji, dzięki czemu badacze jeszcze długo będą mogli się spierać i głosić kolejne odkrywcze teorie (zapewne coraz bardziej sensacyjne, tak by zwiększyć zainteresowanie czytelników)’’. Pozycja składa się ze wstępu, z 13 rozdziałów , w których omówiono 14 głównych sylwetek wybranych przez autora jak : król Bolesław Śmiały, król Władysław Warneńczyk , ostatni książęta mazowieccy - Stanisław i Janusz III,  król Stefan Batory , książę  Józef Poniatowski , premier Walery Sławek , ułan Bolesław Wieniawa-Długoszowski, Stefan Witkowski inżynier i projektant, wynalazca, przywódca konspiracyjnej organizacji Muszkieterzy (Muszkieterowie); Karol Świerczewski czyli generał, który się kulom nie kłaniał; Tadeusz Borowski  pisarz, poeta i publicysta, należał do pokolenia Kolumbów; Bolesław Bierut były Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, realizator interesów ZSRR wobec Polski , kierujący procesem sowietyzacji, twórca stalinizmu; Jan Lechoń poeta, prozaik, krytyk literacki , główny przedstawiciel poetów grupy Skamander; Jerzy Zawieyski aktor, dramatopisarz, prozaik. Podsumowano zakończeniem i podano bibliografię. Wydarzenia związane z ich śmiercią były i są zawoalowane tajemnicą, powodujące nieporozumienia, liczne dyskusje, skomplikowane same w sobie , rozdarte sprzecznością , stanowiące dwuznaczniki, nie wyjaśnione do końca, kontrowersyjne. ,,Nie przekreślam całkowicie dotychczasowych wersji wydarzeń, lecz zadaję szczegółowe pytania, poszukuję odpowiedzi, dedukuję, łączę fakty i staram się złożyć skrawki informacji w sensowną całość. Jestem przekonany, że w wielu przypadkach udało mi się postawić nieźle uzasadnione hipotezy, które dają wiele do myślenia. Nic bowiem tak dobrze nie wpływa na pracę historyków jak nowe spojrzenie na wydarzenia sprzed lat. Zdaję sobie sprawę, że przedstawione przeze mnie kulisy wydarzeń mogą wzbudzić dyskusje’’. Bardzo ciekawe spojrzenie na wydarzenia trochę od innej subiektywnej strony autora. Książka jest prawdziwą sensacją i pochłania się ją bardzo szybko. Nie sposób się od niej oderwać. Polecam wielbicielom historii Polski!
Anka - awatar Anka
oceniła na81 rok temu
Czas Hitlera. Tom II. Klęska 1940-1945 Frank McDonough
Czas Hitlera. Tom II. Klęska 1940-1945
Frank McDonough
Końcowa ocena pierwszego tomu książki autorstwa angielskiego historyka była jak najbardziej pozytywna, dlatego też z pewną obawą podchodziłem do lektury kontynuacji, zastanawiając się, czy druga odsłona autorskiego przedstawienia losów wodza III Rzeszy w latach 1940 – 1945, utrzyma wysoki poziom i będzie co najmniej równie świetna. Wątpliwości okazały się być bezzasadne, ponieważ mamy do czynienia z tym samym pomysłem na książkę, czy wręcz z… tą samą książką, tyle że rozbitą na dwa tomy, jakby przygotowanie liczącej znacznie ponad tysiąc stron pozycji stanowiło zbyt duże wyzwanie dla wydawcy. I nie jest to wcale z mojej strony żadna pretensja, a swego rodzaju narzucenie kontekstu poniższego tekstu, który porównaniem obu tomów nie jest, bo i być nie mógł. Ponownie mamy do czynienia z wykorzystanym w pierwszej części patentem na chronologiczne przedstawienie wydarzeń, którego doprowadziły Adolfa Hitlera ze szczytu władzy do samobójczej śmierci i pochowania spalonego przez najbliższych współpracowników ciała, wraz ze świeżo poślubioną małżonką i dwoma psami, w ogrodzie ostrzeliwanego przez wroga budynku, z którego chciał rządzić światem. Każdy rozdział to jeden rok, więc łatwo policzyć, że jest ich sześć plus epilog poświęcony zagadnieniu, w jaki sposób cień Hitlera w nowożytnej polityce Niemiec wciąż dawał o sobie znać jeszcze wiele lat po zakończeniu wojny. Wydawnictwu Rebis ponowne należą się słowa uznania za miłe dla zmysłu wzroku przygotowanie publikacji, a redakcji merytorycznej i tłumaczowi za wychwytywanie i prostowanie czasami nadmiernych skrótów myślowych autora oraz zwykłych, choć nielicznych błędów. Niektóre umknęły jednak uwadze, bo, przykładowo, trudno powiedzieć o Marku Edelmanie, że był żydowskim… historykiem. McDonough ponownie szerokim gestem korzysta ze źródeł z epoki, sięgając po notki prasowe, pamiętniki i wspomnienia bezpośrednich uczestników opisywanych wydarzeń, aby w sposób płynny i przejrzysty przedstawić militarny przebieg wojny i jej punkty zwrotne, oraz relacje „zwykłych” Niemców, których niespodziewanie wciągnął wir historii rozpętany przez niemieckich nazistów (i pozostałych możnych ówczesnego świata). Jest to zabieg niezbędny, aby najlepiej pokazać huśtawkę emocji, jakich doświadczył kraj nad Renem i Łabą w latach 1940 – 1945: od euforii wywołanej serią zwycięskich kampanii wojennych po postępujące załamanie społeczeństwa wywołane między innymi alianckim bombardowaniami miast czy też grozą narastającą wraz ze zbliżaniem się wojsk sowieckich. Nie brakuje w tych wspomnieniach pysznych, czy też wręcz karykaturalnych, obrazów, jak fragment opisu Berlina – w przeddzień bitwy o miasto z Armią Czerwoną – pióra belgijskiego nazisty Leona Degrelle’a: „Hotel Adlon nadal działał, mimo bomb, mimo pocisków, które spadały teraz już na ulice. We wspaniale oświetlonej restauracji kelnerzy w smokingach, kierownicy Sali w nienagannych strojach nadal serwowali, dostojnie i niewzruszenie, fioletowe plastry kalarepy”. Autor stoi na słusznym stanowisku, że odpowiedzialny za wojenne zbrodnie Niemiec oraz ich katastrofalną klęskę jest oczywiście przede wszystkim Hitler, wraz z poplecznikami, ale kolektywna wina musi spocząć też na tych milionach Niemców i Austriaków, którzy „ podobnie jak generałowie, żołnierze, marynarze i lotnicy, wspierały jego politykę zagraniczną, wiwatowały na cześć jego triumfów militarnych i przymykały oko na prześladowania Żydów.” Nie może tego zmienić działalność antyhitlerowskiego ruchu oporu, bardzo skromnego, jak organizacja „Biała Róża” czy opozycja w kręgach wojskowych, których aktywność wzrosła po dotkliwej porażce pod Stalingradem. Niemców oszołomiły ich szybkie i spektakularne zwycięstwa nad sąsiednimi krajami w trzech pierwszych latach wojny, choć wiemy już przecież z kilometrów książek, że były one wynikiem nie tylko przewagi militarnej III Rzeszy, co również katastrofalnych błędów taktycznych zaatakowanych państw, ale i zwykłego szczęścia. Nic więc w tym dziwnego, że po wojnie denazyfikacja szła wyjątkowo opornie, a temat ludobójstwa Żydów i zbrodni popełnianych na ludności zaatakowanych państw w RFN i NRD praktycznie nie istniał. Co emblematyczne, dopiero w latach 70. w szkołach zachodnich Niemiec rozpoczęto nauczanie o III Rzeszy i Holokauście. Na kartach Według McDonough’a Hitler rozpoczął wojnę za wcześnie. Błędem w jej pierwszej fazie było pozwolenie na ewakuację sił brytyjskich z Francji wiosną 1940 roku oraz brak sukcesu w powietrznej wojnie o Anglię. Wciąż potężna na morzach Brytania, wspierana przez zamorskie kolonie i bogate Stany Zjednoczone, które wkrótce same – ku zaskoczeniu Hitlera – przystąpiły do wojny, nie dała się pokonać, a aliancki sojusz ze Związkiem Radzieckim doprowadził w maju 1945 roku do finału, który znamy z podręczników. Zamiast skupić się na dążeniu do rzucenia na kolana Anglików, Hitler postanowił rozpocząć walkę na dwa fronty, rzucając wyzwanie wojny rasowej na wyniszczenie ze Stalinem. Jak słusznie zauważa autor, była to dla niego ta „właściwa” wojna, o której wspominał w „Mein Kampf”. Walki z mocno wspieranym przez zachodnich aliantów ZSRR też nie mógł wygrać. Może byłoby inaczej, gdyby państwa Osi dysponowały wspólną strategią. Zamiast niej decyzje o kolejnych krokach militarnych każdy z uczestników sojuszu podejmował samodzielnie, kulała wymiana informacji zdobytych przez wywiady i dzielenie się nowinkami technicznymi w dziedzinie uzbrojenia. To potężny kontrast w porównaniu do współpracy pomiędzy aliantami. Osób, które zakupiły pierwszy tom „Czasu Hitlera”, chyba nie ma co przekonywać, że koniecznie muszą zaopatrzyć się także w drugi tom. To oczywista oczywistość. Pozostałych, którzy, zastanawiają się nad zainwestowaniem w twórczość Franka McDonougha, mogę zapewnić, że nie będą to źle wydane pieniądze. Nie spodziewajcie się jednak monografii III Rzeszy i drobiazgowych opisów sytuacji na frontach II wojny światowej. Propozycja angielskiego historyka to próba syntezy kilkunastu lat rządów Hitlera, ale nie przez pryzmat jego osobowości, bo jak słusznie zauważa autor, Führer „był co prawda ważnym uczestnikiem rozwijających się wydarzeń historycznych, jednak w ostatecznym rozrachunku nie był w stanie tych wydarzeń kontrolować”.
mitobrave - awatar mitobrave
ocenił na82 lata temu
Zlikwidować! Agenci Gestapo i NKWD w szeregach polskiego podziemia Wojciech Königsberg
Zlikwidować! Agenci Gestapo i NKWD w szeregach polskiego podziemia
Wojciech Königsberg Bartłomiej Szyprowski
Historia Polskiego Państwa Podziemnego nie jest tylko opowieścią o bohaterstwie, ale również o zdradzie. Wewnątrz polskich struktur konspiracyjnych działali groźni agenci Gestapo i NKWD, którzy mieli na sumieniu wielu patriotów. Książka „Zlikwidować!” Wojciecha Koningsberga i Bartłomieja Szyprowskiego opowiada o siedmiu takich zdrajcach, którym udało się wymierzyć najwyższą karę. Autorzy podchodzą do tematu bardzo drobiazgowo i starają się zapełniać białe plamy w ich życiorysach. Sięgają nawet po ich świadectwa szkolne. To nie jest łatwa i przyjemna lektura, ale znawcy tematyki wyłowią z tej książki wiele niezwykle interesujących informacji. Choćby o tym, że Michał Rola-Żymierski, późniejszy marszałek, oferował Gestapo, że za pół miliona dolarów wyda cały skład komunistycznej Krajowej Rady Narodowej. Czytając tę książkę często zastanawiałem się nad motywacjami opisanych w niej agentów wroga. Część z nich była już przed wojną oszustami i aferzystami finansowymi. Inni byli wcześniej zasłużonymi patriotami, a w nieznanych okolicznościach, zmienili się w psychopatów. Szokuje choćby przypadek Jerzego Wojnowskiego „Motora”, agenta Gestapo uplasowanym w zgrupowaniu partyzanckim AK Jana Piwnika „Ponurego”. Ten człowiek sprowadził ekspedycję karną na wieś Michniów, która na skutek jego donosu stała się jednym z symboli niemieckiego ludobójstwa w okupowanej Polsce.
foxmulder2 - awatar foxmulder2
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Śmierć banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Śmierć banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA


Ciekawostki historyczne