rozwińzwiń

Równi bogom

Okładka książki Równi bogom autorstwa Isaac Asimov
Okładka książki Równi bogom autorstwa Isaac Asimov
Isaac Asimov Wydawnictwo: Amber Seria: Mistrzowie SF i Fantasy fantasy, science fiction
248 str. 4 godz. 8 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Mistrzowie SF i Fantasy
Tytuł oryginału:
The gods themselves
Data wydania:
2001-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2001-01-01
Liczba stron:
248
Czas czytania
4 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
8372458359
Tłumacz:
Romuald Pawlikowski
Wiek XXI. Wykorzystanie niezwykłej technologii Obcych umożliwia transfer materii między Ziemią a światami równoległymi i zapewnia ludzkiej cywilizacji niewyczerpane zasoby energii. Wydaje się, że darmowa energia rozwiąże wszystkie problemy. I tylko kilku ludzi wie, że może oznaczać zagładę planety...
Średnia ocen
7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Równi bogom w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Równi bogom



2211 1481

Oceny książki Równi bogom

Średnia ocen
7,1 / 10
106 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Równi bogom

avatar
1763
1118

Na półkach:

Znienacka pojawia się izotop, który nie ma prawa istnieć. Okazuje się przesyłką z innego Wszechświata, funkcjonującego w oparciu o inne prawa fizyczne. Dodatkowo wydaje się być źródłem całkowicie darmowej, powszechnej i bezpiecznej energii. Ale czy na pewno nie ma tu żadnego haczyka?

Kilka interesujących pomysłów - ciekawy, koherentny na funkcjonowanie Multiwszechświata, oryginalny i przemyślany na obcych (jedna z najlepszych koncepcji w historii fantastyki),sensowny, ale niewybitny na fabułę. Kreacja rzeczywistości też przyzwoita, zwłaszcza na swoje czasy, jednak biorąc pod uwagę umieszczone w książce zmienne, bardzo zachowawcza. To powiedzmy plusy.

Słabszą stroną wydaje się aspekt narracyjny, zamulająca obyczajówka i rozwlekłe dialogi, napisane rzemieślniczo, które nie są całkiem złe, bo przy ich pomocy następuje prezentacja odmiennych realiów społecznych i fizycznych, niemniej momentami tworzą rozległe mielizny w oczywisty sposób uwidaczniając służebną, techniczną rolę. Nie jest to jednak jakaś wielka fuszerka, można by nawet powiedzieć, że to specyficzna cecha, która mi po prostu nie do końca podchodzi, a komuś innemu sprawi frajdę.

Postacie przyzwoite, tu i tam pogłębione. Trafiają się ewidentne głupoty fizyczne, czasem chyba z niewiedzy, a czasem bo tak do fabuły pasowało i kto by się tam szczegółami przejmował. Końcówka nadmiernie przyspieszona.

Sumując, pozycja z pewnością zniosła upływ czasu lepiej niż większość głośniejszych tytułów z owego okresu. Robi wrażenie oryginalną wizją, ale wykonanie lekko kuleje, przede wszystkim brakiem plastyczności i artyzmu oraz odrobiną uproszczeń i naiwności.
7,5/10

Znienacka pojawia się izotop, który nie ma prawa istnieć. Okazuje się przesyłką z innego Wszechświata, funkcjonującego w oparciu o inne prawa fizyczne. Dodatkowo wydaje się być źródłem całkowicie darmowej, powszechnej i bezpiecznej energii. Ale czy na pewno nie ma tu żadnego haczyka?

Kilka interesujących pomysłów - ciekawy, koherentny na funkcjonowanie Multiwszechświata,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
723
296

Na półkach:

Cud! Pierwsza nieźle napisana powieść Asimova, jaką przeczytałem.

Cud! Pierwsza nieźle napisana powieść Asimova, jaką przeczytałem.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
218
129

Na półkach:

Trzecia książka Asimova, którą przeczytałam i, dla mnie, nieporównywalna do „Końca wieczności” i „Fundacji”, bo po prostu inna. Trochę rozczarowało mnie zakończenie, nie było fanfar i plot-twistu, jakich się spodziewałam, ale „Równi bogom” ma inne walory warte docenienia. Przede wszystkim kreacja światów (czyli specjalność Asimova, która nie przestaje mnie zaskakiwać),a w szczególności para-Wszechświata - zdecydowanie najlepsi kosmici, jakich „poznałam”! Bardzo podobały mi się także dialogi. A do tego przejrzysty i łatwy w odbiorze charakter języka, co nie jest proste w literaturze sci-fi, jeśli chce się w niej zawrzeć trochę poważniejszych fantazji naukowych.

Trzecia książka Asimova, którą przeczytałam i, dla mnie, nieporównywalna do „Końca wieczności” i „Fundacji”, bo po prostu inna. Trochę rozczarowało mnie zakończenie, nie było fanfar i plot-twistu, jakich się spodziewałam, ale „Równi bogom” ma inne walory warte docenienia. Przede wszystkim kreacja światów (czyli specjalność Asimova, która nie przestaje mnie zaskakiwać),a w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3232 użytkowników ma tytuł Równi bogom na półkach głównych
  • 1 617
  • 1 593
  • 22
525 użytkowników ma tytuł Równi bogom na półkach dodatkowych
  • 370
  • 35
  • 31
  • 30
  • 22
  • 19
  • 18

Inne książki autora

Isaac Asimov
Isaac Asimov
Amerykański pisarz i profesor biochemii pochodzenia rosyjsko-żydowskiego. Największą popularność zdobył jako autor science fiction. Największy sukces osiągnął jako autor książek fantastycznonaukowych oraz popularnonaukowych. Większość prac Asimova z zakresu popularyzacji nauki wyjaśnia koncepcje naukowe w sposób historyczny, cofając się w czasie w miarę możliwości jak najdalej, do samych początków rozwoju danej dziedziny. Często podaje narodowości, daty urodzenia i śmierci wspominanych przez siebie naukowców, jak również etymologię i sposoby wymawiania terminów technicznych. Jako przykłady można wymienić Guide to Science, trzytomowy zbiór Understanding Physics oraz Asimov’s Chronology of Science and Discovery. Asimov, jako autor i redaktor napisał ponad 500 książek, oraz w przybliżeniu 9000 listów i kartek pocztowych, był jednym z najbardziej płodnych pisarzy wszech czasów. Jego prace zostały opublikowane w dziewięciu z dziesięciu głównych kategorii Klasyfikacji Dziesiętnej Deweya (z wyjątkiem 100, filozofii). Powszechnie uważany jest za mistrza gatunku fantastyki naukowej. Za życia postrzegany był jako jeden z „Wielkiej Trójki” pisarzy fantastyki naukowej, wraz z Robertem A. Heinleinem oraz Arthurem C. Clarke. Najsłynniejszym dziełem Asimova jest cykl Fundacja; inne znane cykle to Imperium Galaktyczne oraz Roboty, które osadził późnej w tym samym świecie fikcyjnym co Fundacja tworząc spójną „historię przyszłości” dla wszystkich jego książek, w podobny sposób jak uczynili to wcześniej w swojej twórczości Robert A. Heinlein, Cordwainer Smith oraz Poul Anderson. Spod jego pióra wyszły liczne opowiadania, między innymi „Nastanie nocy”, które w roku 1964 głosami członków stowarzyszenia Science Fiction Writers of America zdobyło tytuł opowiadania wszech czasów, przez wielu uznawany do dziś. Pisał również książki kryminalne i fantasy, a pod pseudonimem „Paul French” stworzył młodzieżowy cykl Lucky Starr. Asimov był wieloletnim członkiem i wiceprezesem Mensy, choć funkcję tę pełnił niechętnie; niektórych członków organizacji opisał jako „dumnych i agresywnych w kwestii swojego IQ”. Więcej przyjemności sprawiało mu piastowanie stanowiska prezesa American Humanist Association. Na jego cześć nazwane zostały asteroida (5020) Asimov, czasopismo Asimov’s Science Fiction, szkoła podstawowa na Brooklynie (Nowy Jork),oraz dwie różne nagrody literackie. Asimov urodził się między 4 października 1919 a 2 stycznia 1920 w Pietrowiczach, w obwodzie smoleńskim, jako syn Anny Racheli Berman Asimov i Judy Asimova, w żydowskiej rodzinie młynarzy. Dokładna data jego urodzin nie jest znana za względu na różnice w kalendarzu gregoriańskim i hebrajskim oraz brak oficjalnych zapisów, a sam Asimov obchodził urodziny 2 stycznia. Nazwisko rodziny pochodzi od słowa озимые (zboże ozime). Gdy miał trzy lata, rodzina wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Rodzice rozmawiali z nim zawsze w języku jidysz lub po angielsku, stąd nigdy nie nauczył się rosyjskiego. Dorastając na Brooklynie, Asimov nauczył się czytać w wieku pięciu lat, i zachował płynną znajomość jidysz na równi z angielskim. Jego rodzice byli właścicielami kolejnych sklepów ze słodyczami, pracy w których oczekiwano od każdego członka rodziny. Tam właśnie Asimov zetknął się z tzw. pulp magazines i zaczął je czytać. W wieku około jedenastu lat zaczął pisać swoje własne historyjki, a przed ukończeniem lat dziewiętnastu, odkrywszy środowisko fandomu fantastyki naukowej, sprzedawał je już do czasopism fantastycznonaukowych. Duży wpływ na jego początkową karierę miał John W. Campbell, ówczesny wydawca Astounding Science Fiction,, a potem przyjaciel. Asimov uczęszczał do Miejskich Szkół Publicznych Nowego Jorku na Brooklynie. Następnie studiował na Uniwersytecie Columbia, który ukończył w roku 1939. Po przerwie powrócił na uczelnię i w roku 1948 zdobył tytuł doktora biochemii. W międzyczasie spędził trzy lata w trakcie II wojny światowej w służbie cywilnej, pracując w Eksperymentalnej Stacji Lotniczej Marynarki w Philadelphia Navy Yard. Po zakończeniu wojny został powołany do wojska, jednak po niecałych dziewięciu miesiącach otrzymał honorowe zwolnienie ze służby. W trakcie krótkiej kariery wojskowej dzięki umiejętności pisania na maszynie osiągnął stopień kaprala, i szczęśliwie uniknął uczestnictwa w próbach bomby atomowej na Atolu Bikini. Po ukończeniu doktoratu Asimov rozpoczął pracę na wydziale Szkoły Medycyny Uniwersytetu Bostońskiego, z którym pozostał związany także później. Począwszy od roku 1958 nie była to już praca dydaktyczna, ponieważ zajął się pisaniem na pełny etat (już wtedy dochody z pisarstwa przewyższały jego pensję akademicką). Mając stałe zatrudnienie na uczelni zatrzymał jednak tytuł associate professor (odpowiednik adiunkta),a w roku 1979 uniwersytet w uznaniu dla jego twórczości przyznał mu tytuł profesora biochemii. Prywatne dokumenty Asimova z roku 1965, przekazane przez niego na prośbę kustosza Howarda Gottlieba, przechowywane są w muzealnej bibliotece uniwersyteckiej (Mugar Memorial Library). Zbiór wypełnia 464 pudła zajmujące 71 metrów przestrzeni na półkach. W lipcu 1942 Asimov poślubił Gertrudę Blugerman (ur. 1917 w Kanadzie, zm. 1990 w Bostonie). Mieli dwoje dzieci, Davida (ur. 1951) i Robyn Joan (ur. 1955). Od 1970 pozostawali w separacji. Rozwiedli się w 1973, później w tym samym roku Asimov ożenił się z Janet O. Jeppson. Asimov był klaustrofilem; lubił przebywać w małych, zamkniętych przestrzeniach. W pierwszym tomie swojej autobiografii wspomina dziecięce marzenie, aby mieć kiosk z gazetami na stacji nowojorskiego metra, gdzie w zamknięciu mógłby czytać nasłuchując odgłosów przejeżdżających pociągów. Obawiał się latania samolotem; latał jedynie dwukrotnie w życiu (raz w trakcie pracy w Eksperymentalnej Stacji Lotnictwa Marynarki, i raz wracając do domu z bazy wojskowej na Oʻahu w 1946). Rzadko podróżował na większe odległości, głównie z tego powodu, że awersja do lotnictwa komplikowała logistycznie jakiekolwiek dłuższe wyprawy. Fobia ta miała wpływ na niektóre z jego książek beletrystycznych, jak opowiadania kryminalne o Wendellu Urth czy opowiadania z cyklu Roboty, w których występowała postać Elijaha Baleya. W późniejszych latach odkrył, że lubi podróże na statkach, i kilkakrotnie włączał się w program „rozrywkowy” rejsów, wygłaszając pogadanki naukowe na statkach takich jak RMS Queen Elizabeth 2. Asimov miał talent do publicznych wystąpień i lubił je. Często brał udział w konwentach fantastyki naukowej, gdzie odnosił się do innych uczestników przyjaźnie i przystępnie. Cierpliwie odpisywał na kartkach pocztowych na dziesiątki tysięcy pytań nadchodzących pocztą, lubił też dawać autografy. Był średniego wzrostu i krępej budowy ciała, nosił bokobrody i miał charakterystyczny brooklyński akcent. Jego sprawność fizyczna była niska – nigdy nie nauczył się pływać ani jeździć na rowerze. Po przeprowadzce do Bostonu nauczył się jednak prowadzić samochód. W książce satyrycznej Asimov Laughs Again opisuje obyczaje kierowców w Bostonie jako „anarchię na kółkach”. Szerokie zainteresowania Asimova obejmowały również członkostwo w organizacjach zrzeszających miłośników operetek Gilberta i Sullivana, czy też The Wolfe Pack, grupie wielbicieli powieści kryminalnych o Nero Wolfe stworzonych przez Rexa Stouta. Był ważnym członkiem Baker Street Irregulars, głównego stowarzyszenia miłośników Sherlocka Holmesa. Od 1985 roku aż do śmierci w 1992 pełnił funkcję prezesa American Humanist Association; następcą Asimova na tym stanowisku został jego przyjaciel i kolega po piórze Kurt Vonnegut. Pozostawał również w bliskiej przyjaźni z twórcą Star Treka Genem Roddenberrym, i został wymieniony w napisach Star Trek: The Motion Picture jako konsultant w procesie produkcji (ogólnie rzecz biorąc, za upewnienie Paramount Pictures, że pomysły Roddenberry’ego są prawdopodobnymi ekstrapolacjami fantastycznonaukowymi). Asimov zmarł 6 kwietnia 1992. Przeżyła go druga żona, Janet, oraz dzieci z pierwszego małżeństwa. Dziesięć lat po jego śmierci zredagowane przez Janet Asimov wydanie autobiografii Asimova It's Been a Good Life ujawniło, że zgon spowodowany był przez AIDS; zaraził się wirusem HIV przez transfuzję krwi otrzymaną w czasie operacji by-passów w grudniu 1983. Dokładną przyczyną zgonu była zapaść układu krążenia i wydalniczego w wyniku komplikacji po zakażeniu HIV. W epilogu It’s Been a Good Life Janet Asimov napisała, że Asimov chciał sprawę „upublicznić”, jednak lekarze nakłonili go do zachowania milczenia, ostrzegając, iż uprzedzenia przeciw AIDS rozciągną się na innych członków rodziny. Już po jego śmierci rodzina Asimova ponownie rozważała ujawnienie choroby, jednak kontrowersje narosłe wokół ujawnienia przez Arthura Ashe własnego zakażenia AIDS odwiodły ich od tego zamiaru. Dziesięć lat później, kiedy zmarli już lekarze Asimova, Janet i Robyn zgodziły się na opublikowanie całej historii.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kontakt Carl Sagan
Kontakt
Carl Sagan
To moja druga lektura tej książki. Film jest oczywiście klasykiem mojego dzieciństwa i parę lat temu pierwszy raz przeczytałem powieść Sagana (bo w końcu kiedyś trzeba). Wtedy bardzo mi się podobała. Jako, że po 30 latach zdecydowano się na reedycję tej książki, to ciężko o lepszy powód do ponownej lektury. Ale czasem okazuje się, że może to nie być najłatwiejsze doświadczenie. Przeczytałem tych kilka słów, jakie skreśliłem 14 lat temu i raczej nie napisałem nieprawdy. Ale tym razem czytało mi się to opornie. Z kilkoma sprawami naprawdę ciężko mi się pogodzić. 1. Mocne skupienie się na konflikcie religia-nauka. Momentami czułem się jakby czytał jakieś dyskusje na internetach. A uważam je za absolutnie jałowe. Widać nic się od 1985 roku nie zmieniło. Historia finalnie próbuje oddać sprawiedliwość obu stronom tego sporu (jakby było warto zaprzątać sobie tym głowę),ale, cholera, chciałem przeczytać porywającą książkę, a nie drogę autora do wewnętrznej równowagi... 2. Wielokrotne umniejszanie ludzkości :D Wiem, że mamy wiele za uszami; wystarczy poczytać wiadomości z dowolnego dnia. Ale skąd u licha można wiedzieć, czy w ogóle da się porównać dwie cywilizacje wyrosłe z zupełnie innego gruntu? Znów finalnie Sagan stara się jakoś stonować te wszystkie "jesteśmy biednymi krewnymi, zwierzętami w zoo, robactwem, bakteriami" (zabawne, że to eskalowało wraz z lekturą),ale jakoś miałko i niezbyt przekonująco to wyszło... 3. ...bo kwestie techniczne, które miały nas odrobinę zrehabilitować są dość dyskusyjne, cienkie jak barszcz. Że niby obcy nie potrafili dostrzec tego, o czym sami nam mówią i jeszcze, co mamy zrobić żeby to odkryć? Wątek z liczbą Pi jest ciekawy, ale właściwie nie ma znaczenia. 4. W ogóle zresztą sam sygnał, to jak nam go podano na tacy i jak szybko poszło nam jego zdekodowanie, pachnie mocno startrekową naiwnością. Po prostu zwykła bajka. Sorry, no już w tamtych latach i wcześniej powstawały wizje kontaktu znacznie bardziej frapujące, a przede wszystkim nie tak... łatwe. Bo obcy tutaj właściwie nie są obcy. To swojaki z fajnymi zabawkami, rzeczywiście: bogaci sąsiedzi z miasta. Wątków osobistych nie czepiam się, mimo że wypadają dość telenowelowo. Ciekawe są opinie innych czytelników. Jednym książka podobała się, bo była naukowa i porywająca, a innych odrzucało to, że była zbyt naukowa i postacie były niezbyt sympatyczne. A do tego parę głosów o tym, że tej naukowości było za mało :D Biorąc pod uwagę moją własną zmianę stosunku do "Kontaktu", pozostaje to podsumować dość górnolotnie: na wszystko jest w życiu czas. Zapewne ktoś, kto nie styka się z SF za często, ale ma słabość do tego gatunku, może się w powieści Sagana zakochać. Ci, którzy swoje w życiu już przeczytali, mogą się czuć rozczarowani, bo jest to jednak dość cukierkowa wizja. Jedno jest pewne - nie jest to książka przygodowa, ale czuć że to już nie jest rzecz z awangardy gatunku. Na pewno warto znać, ale po lekturze odstawić na półkę "klasyka", gdzie kurzy się wiele wartościowych dzieł, do których nie bardzo ma się chęć wracać.
mrpriv - awatar mrpriv
ocenił na71 miesiąc temu
Żołnierze kosmosu Robert A. Heinlein
Żołnierze kosmosu
Robert A. Heinlein
Rico wcale nie chciał się zaciągnąć do wojska. Jednak skoro jego kolega to zrobił, młody chłopak poszedł w jego ślady. Droga wojskowego nie jest jednak prosta, a już na pewno nie wtedy, kiedy twoja planeta walczy z kosmicznymi robakami. Gdy ostatnio zaczęłam liczyć książki fantastyczne z lat 50. XX-wieku, które udało mi się poznać to okazało się, że jest ich zaskakująco dużo. I wydaje mi się, że dzięki temu widzę przynajmniej część z trendów i sposobów na pisanie literatury z tego okresu. Ostatnio do grona znanych mi, starszych powieści z tego okresu dołączyła kolejna. „Żołnierze kosmosu” Roberta A. Heinleina to powieść opublikowana w 1959, która z tego co mi wiadomo rozpoczęła nurt na militarną fantastykę naukową. Jeśli ktoś mnie zna, to wie: mnie militaria raczej nie interesują. Nie chodzi nawet o sceny wojenne jako takie, ale w tego typu książkach bardzo częśto autorzy skupiają się raczej na broniach i taktyce, a nie na bohaterach, co skutecznie mnie odrzuca. Ale „Żołnierze kosmosu” to nie jest tego typu powieść. Być może dlatego, że jest po porstu historia starsza i nie pisaną wcale po to, by rozbawić czytelnika pragnącego strzelania laserami i wielkich statków kosmicznych. To książka, która funkcjonuje raczej jako pewne ostrzeżenie oraz przedstawienie realiów wojennych. Książka ma konkstrukcję pamiętnika, w którym główny bohater, Rico, opisuje, jak wyglądała jego droga do wojska. Opowiada o szkoleniu, jego trudach i niebezpieczeństwach, a potem o służbie. W związku z czym nie jest to powieść akcji, a raczej opis drogi konkretnego człowieka. Jak na powieść fantastyczno-naukową, w której głównym punktem „sprzedającym” całość jest wojna z wielkimi owadami: jest ich tu bardzo mało. To chyba ta konstrukcja i skupienie na bohaterze sprawiły, że z pewnym zainteresowaniem czytałam powieść. Jednakże przyznaję, im dalej w las, tym bardziej montonna wydawała mi się całość i gdyby była dłuższa (ma niecałe 300 stron) to prawdopodobnie mogłabym mieć problem ze skończeniem jej. Jednak w tej formie była ciekawym przerywnikiem od tego, co czytam na co dzień i przy okazji zwróciła moją uwagę na kwiestie, o których zwykle nie myślę. Sam świat przedstawiony przez autora ma ciekawy potencjał. Na przykład, w tym uniwrsum pełnym obywatelem jest tylko ten, który przeszedł przez wojsko. Nie jest to obowiązkowe, co jest regularnie w powieści podkreślane, jednak jesli ktoś chce zostać politykiem czy mieć prawo do głosowania – musi zaciągnąć się na służbę. Sama idea wielkich owadów i ich wojny z ludźmi też mogłaby być interesująca, ale najzwyczajniej w świecie nie jest zbyt szczegółowo opisana. Nie wiemy do końca, o co chodzi w tym konflikcie, nie znamy pełnej stawki, bo po prostu to nie jest opowieść o tym, a raczej o drodze młodego żołnierza. „Żołnierze kosmosu” swoje lata mają i w konstrukcji powieści po prostu jest to widoczne. I choć na pewno nie jest to powieść dla każdego to jeśli ktoś ma ochotę dać jej szansę: nic nie stoi na przeszkodzie. Bo bez wątpienia ta historia wydana w 1959 roku wciąż ma swoje do zaoferowania, nawet jeśli są to inne zalety, niż współczesnego, rozrywkowego, militarnego SF.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na71 miesiąc temu
Koniec Wieczności Isaac Asimov
Koniec Wieczności
Isaac Asimov
Wspaniały mózgotrzep, który potem długo rezonuje w głowie! Uwielbiam motyw podróży w czasie, a co za tym idzie wszelakich paradoksów czasowych i efektów motyla. I w końcu trafiłam na mój numer 1 tego typu historii, zdecydowanie najlepsza jaką do tej pory czytałam! "Koniec wieczności" zdetronizowała nawet Kingowy "Dallas '63"!🥹 Wyobraźcie sobie istnienie Wiecznościowców, żyjących w Wieczności, gdzieś poza Czasem. Analizują alternatywne rzeczywistości z pomocą sztucznej inteligencji zwanej Komputapleksem, ingerują w przeszłość dokonując koniecznych zmian, aby wymazać to, co jest złe. To wszystko rodzi nieprzewidywalne zmiany w historii całej Galaktyki!🤯 Drobna korekta, nawet kosztem paru ludzkich żyć w głównej mierze nie zaszkodzi zwłaszcza, że zapobiegnie chorobom nowotworowym czy okrutnej wojnie, a nawet brzmi szlachetnie, prawda? Ale jak to bywa, ludzkie namiętności potrafią namieszać, więc nawet mimo wykształcenia i kalkulacji może dojść do błędów. Skakałam tu między stuleciami, miliony lat wte i wewte. Dla Wiecznościowców to nie problem skoczyć do na przykład 111394 stulecia! Od czasów człowieka pierwotnego, aż po... daleką przyszłość, osnutą mgiełką tajemnicy. Im głębiej się w to wszystko wgryzałam, w te wszystkie pułapki czasowe, dylematy... normalnie kosmiczny odjazd! Do tego, co za nieoczekiwane zwroty akcji i intrygi! I przede wszystkim musicie wiedzieć, że to poruszająca historia o Wielkiej Miłości, która zagięła Czas i Przestrzeń. 🥹 Koncepcja istnienia Wieczności oszałamia! Mechanika podróży niezmiernie fascynuje, choć nie potrafię jej sobie do końca zwizualizować, w jakiś kotłach niczym windach. Skłania do przemyśleń nad istotą Czasu, co gdyby można było się cofnąć? Zawiera ogrom słodko - gorzkich refleksji nad kolejami losu człowieka. Jak drobne decyzje, zdawałoby się błahostki mogą rzutować na przyszłość? To moja druga książka Asimova jaką mam na swoim koncie, ale już z miejsca twórczość Autora wleciała na mój radar. "Koniec wieczności" niezwykle pobudza wyobraźnię i idealnie pasuje do serii "Wehikuł czasu".
katooola - awatar katooola
oceniła na823 dni temu
Ja, robot Isaac Asimov
Ja, robot
Isaac Asimov
Czytając tą książkę, odnosiłem podobne wrażenie jak w trakcie czytania sagi o Fundacji - tzn. czuć monumentalność dzieła, duch kamienia milowego swoich czasów w swojej dziedzinie.... ale nie można powiedzieć, że te książki się nie starzeją. Bo się niestety nieładnie starzeją, i piszę to z ciężkim sercem. Trzy Prawa Robotyki są świetne, stanowią prostą ale spójną i ponadczasową oś spajającą opowiadania na przestrzeni całej powieści - co nie zawsze ma miejsce w tego typu zbiorach. Jest dobry pomysł, jest kreatywność. Zarazem jednak fabuły kolejnych opowiadań jakoś nie rozwijają się widowiskowo - być może robiły wrażenie w swoich czasach, gdy powieść publikowano po raz pierwszy, dziś jednak bije od nich często chodzenie na skróty albo dziwne zwroty akcji. A kolejny raz po Fundacji potwierdza się to, że Autor nie do końca umie kreować intrygujących bohaterów ludzkich - żaden nie zapada w pamięć, żaden nie intryguje swoją głębią, a dialogi są czasem... siermiężne albo prostackie (a pamiętajmy, że bohaterami są głównie naukowcy z topowych warstw społecznych/korporacyjnych). Konkludując, raczej nie żałuję tego iż sięgnąłem i zapoznałem się z twórczością Asimova - nie mógłbym nazywać siebie fanem gatunku, nie robiąc tego. Ale jakiś czar prysł - i osobiście bardziej cenię sobie np. dzieła Artura C. Clarke'a czy Philipa K. Dicka (jako twórców piszących w powiedzmy że zbliżonych sobie czasach).
PawelP - awatar PawelP
ocenił na64 miesiące temu
Luna to surowa pani Robert A. Heinlein
Luna to surowa pani
Robert A. Heinlein
Bob Heinlein, szermierz przegranej sprawy, tym razem w książce o narodzinach narodu. Dlaczego przegranej ? Bo Heinlein był libertarianinem i się tego nie wstydził, a dziś jego polski tłumacz w króciutkim posłowiu pisze, że autor miał "męczący libertariański odchył". Jednak sześćdziesiąt lat temu można było jeszcze pisać o rewolucjach prowadzonych w imię wolnej gospodarki, a nie świetlanej przyszłości równych ludzi, którzy będą "jak Arystoteles i Platon, a nawet mądrzejsi" ( takie bzdury wypisywał Lew Trocki ) i nikt z tego powodu nie urządzał na autorze publicznego linczu. Mało tego, taka ksiażka mogła zdobywać nagrody. I Bob taką właśnie książkę napisał. W zasadzie można tę powieść określić jako metapolityczną, to znaczy taką, która nie opisuje konkretnej rewolucji w imię konkretnych poglądów, lecz uniwersalne mechanizmy rewolucji w ogóle. Oczywiście konkretne poglądy są o czym już wyżej wspomniałem, sama rewolucja zaś , to walka o niepodległość USA przeniesonia dokładnie 300 lat później w kosmos, ale najważniejszy w "Lunie..." jest jej uniwersalizm i byłoby dla powieści krzywdzące sprowadzanie jej zaledwie do libertariańskiego manifestu. Heinlein próbuje bowiem opisać przyczyny oraz wybuch rewolty chłodnym okiem obserwatora analizującego ludzkie zachowanie. Włącza w to wszystko, wszak mamy do czynienia z fantastyką, myślący komputer, ale to wszystko tylko dekoracje, zajmujące, ale jednak. Udało mu się przy tym wszystkim stworzyć dwóch świetnych, ambiwalentnych bohaterów. Głównego, który jest informatykiem i mimowolnie daje się wciągnąć w politykę, a także architekta całej ruchawki, profesora będącego mózgiem całej operacji. I ta postać, choć drugoplanowa, wydała mi się najciekawsza, profesor jest bowiem twardym politycznym realistą, który rozumie, że aby dać ludziom wolność, trzeba ich do niej czasem zmusić. W jaki sposób to robi, zdradzał nie będę, pozostawiając Wam przyjemność z lektury, jeśli zdecydujecie się po nią sięgnąć, ale jest to pierwsza mądrość płynaca z tej książki, mówiąca, że czasem po prostu trzeba się umoczyć. Niczym nie różni się w swoich metodach działania człowiek, który chce uwolnić ludzi spod jażma niewolnictwa narzuconego im przez inny organizm polityczny od komucha, który chce budować na Ziemi baśniową krainę. Cele pozostają odmienne, choć środki te same. A sam świadomy komputer imieniem Mike , będący w świecie powieści symbolem rewolucji ? Heinlein wprowadza tu w proces historyczny dodatkową zmienną, tj. sztuczną inteligencję. Przez to książka przypomina nieco świetny, a zapomniany film s - f "Gry wojenne", gdzie również poruszono temat możliwej współpracy miedzy SI, a człowiekiem oraz wplywu tej pierwszej na rozwój wydarzeń politycznych. Komputer Mike jednak nie buntuje się, rewolucja jest dla niego dobrą zabawą , w ktorej bierze udział z ciekawości bardziej, niż z ideowych pobudek. Cały czas jednak liczyłem - i tu zarzut do autora - że komputer ów się zbuntuje lub odwali inny numer, że będzie bardziej istotny dla fabuły, tymczasem summa sumarum okazuje się po prostu tym, czym jest każdy komputer, czyli kalkulatorem pomagajacym ludziom liczyć. Prawdopodobieństwo wygranej, trajektorię pocisków, nastroje społeczne, etc. Być może jednak takie ujęcie tematu było celowe. Jeśli Heinlein chciał po prostu ukazać mechanizmy rewolucji, buntujący się komputer tylko by ten problemat niepotrzebnie rozmywał. Na plus otwarte zakończenie. Tak naprawdę zostawia się naszej wyobraźni powody, dla których Mike kończy, jak kończy. A drugą mądrością płynącą z tej książki jest przypomnienie najprawdziwszej z prawd, a mianowicie, że jeśli sam nie zadbasz o siebie, to nikt inny tego za ciebie nie zrobi. Niby jest to oczywiste, ale kiedy przychodzi co do czego, wszyscy mówią "państwo powinno" , "Unia da", "przecież jesteśmy w NATO". Tymczasem Heinlein zdaje się mówić, że Ziemia, to nie mniej surowa pani od Luny, więc jeśli chcesz mieć dobrze, musisz upuścić sobie czasem trochę krwi. DOND - darmowych obiadów nie dają. Czy słyszę trzask pękających pup wąsatych kaszkieciarzy z UW, którzy mylą wolność z niańką ? Tak, to oni !
Czytacz - awatar Czytacz
ocenił na71 miesiąc temu
Zagrożenie Fundacji Gregory Benford
Zagrożenie Fundacji
Gregory Benford
Trzeci tom “Fundacji” napisany przez jednego z kontynuatorów prozy I. Asimova, lokuje się w czasach, kiedy Hari startował na urząd Pierwszego Ministra. Równania psychohistoryczne są w fazie kreacji. Hari wraz z Yugem analizują i dodają kolejne wzory oraz wektory, kiedy dodatkowo Seldon musi uczestniczyć w kampanii na Pierwszego Ministra. Oznacza to wszelkiego rodzaju spotkania ze śmietanką Trantoru, innymi uczonymi oraz całą masą urzędników. Do tego dochodzi nowy odłam od polityki imperialnej na Sarku. Stamtąd właśnie Hari otrzymuje dwa symy - symulacje osób z przeszłości, które okazują się być Joanną D’Arc i Voltairem. Symy mają stoczyć debatę na temat “czy dusza istnieje i czy organizmy autonomiczne takie jak tiktoki mogą ją posiadać”. Jednak sprawa wymyka się spod kontroli. Na Hariego dodatkowo czyhają zabójcy, próbujący przeszkodzić mu w kandydaturze. Rad Najwyższa ma innego kandydata, którego najchętniej widziałaby na tym stanowisku… Zupełnie inny styl pisania i prowadzenia fabuły niż u I. Asimova. Znaleźć tu możemy dużo więcej debat i przemyśleń filozoficznych, a także określen i definicji matematycznych i fizycznych. W trakcie czytania rzuca się w oczy kilka nieścisłości w stosunku do poprzednich książek z cyklu: Hari został mianowany na Pierwszego Ministra przez imperatora Cleona I i nie musiał uczestniczyć w żadnej przepychance z innymi kandydatami, Dors ujawniła przed Harim to, że jest robotem (i praktycznie każda rozmowa między tą dwójką zawiera jakieś informacje na ten temat),a w cyklu do momentu jej śmierci Hari nie był tego pewien; Hari wyjechał na wakacje na Panucopie, gdzie w oryginalnym cyklu Asimova nawet nie wyobrażał sobie wakacji i odciągnięcia go od jego biura i pracy. Teraz widzę, że najpierw lepiej jest przeczytać oryginalny cykl, a dopiero potem sięgać po dzieła kontynuatorów. Ja już jednakowoż będę kontynuował w takiej kolejności, w jakiej zacząłem, nie mogąc się doczekać dalszej części prozy Pana Asimova.
Maciej Walasik - awatar Maciej Walasik
ocenił na67 miesięcy temu
Rozgwiazda Peter Watts
Rozgwiazda
Peter Watts
Cóż za klimat! Autor świetnie oddaje mrok, przytłoczenie oraz strach na stacji Beebe. I to ta depresyjna atmosfera urzekła mnie najbardziej. Świat głębin morskich wciąż tak mało poznany daje niesamowicie ciekawe miejsce na osadzenie akcji tej przygnębiającej historii. Ponadto czytając posłowie doceniłam wiedzę, którą autor się z nami dzieli. Jak to przy sci-fi bywa nauka miesza się z fantastyką. Jednak czytając nie czułam, że tej wiedzy jest tu tak wiele. Co do motywów fantastycznych są to przede wszystkim sztuczna inteligencja, nowe technologie, biologiczne modyfikacje oraz czasy dalekiej przyszłości naszej planety. Jeśli chodzi o bohaterów, są to silne osobowości o trudnej przeszłości. Dlatego dochodzi do tarć. Interakcje są ciekawe, a postaci dobrze wykreowane. Przy okazji ich historii autor wplata cięższe tematy, których jest całkiem sporo. Akcja rozwija się raczej powoli. A w momencie kulminacyjnym niewiele przyśpiesza. Nie zmienia to jednak faktu, że autor potrafi utrzymać napięcie oraz zaskakiwać. Tematyka książki jest oryginalna. A wydanie wspaniałe. Rozgwiazda rozpoczęła serię Wymiary, w której uwielbiam klasę i piękno wydania. Ponadto na końcu dostajemy dodatki od autora, co jest wspaniałą gratką. Po zakończeniu tego tomu chciałam od razu sięgnąć po kolejny, bo kończy się niezłym zamieszaniem. Jednak sam autor wypowiada się o nim w nie najlepszym świetle i mam mieszane odczucia.
RozczytAnia - awatar RozczytAnia
oceniła na72 dni temu

Cytaty z książki Równi bogom

Więcej

Błędem jest (...) zakładać, że społeczeństwo chce, aby jego środowisko albo życie jego członków były chronione, i że będzie wdzięczne jakiemuś idealiście, który poświęci życie, by walczyć o te cele. Tak naprawdę społeczeństwo chce osobistej wygody. Wiemy o tym dobrze z doświadczenia z czasu kryzysu ekologicznego w dwudziestym wieku. Kiedy dowiedziano się, że papierosy podnoszą zachorowalność na raka płuc, oczywistym środkiem zaradczym było zaprzestanie palenia, tymczasem żądano papierosa nie powodującego raka. Kiedy stało się jasne, że silnik spalinowy niebezpiecznie zanieczyszcza atmosferę, należało zaprzestać używania go, ale zażądano stworzenia silników nie zanieczyszczających atmosfery.

Błędem jest (...) zakładać, że społeczeństwo chce, aby jego środowisko albo życie jego członków były chronione, i że będzie wdzięczne jakiem...

Rozwiń
Isaac Asimov Równi bogom Zobacz więcej

Błędem jest zakładać - zaczął - że ludzie chcą, aby środowisko czy nawet ich własne życie było chronione. I że będą wdzięczni każdemu idealiście, który będzie walczył o tego rodzaju cele. Społeczeństwo pragnie wygody. Dobrze o tym wiemy od czasu dwudziestowiecznego kryzysu środowiska naturalnego. Kiedy już stało się jasne, że papierosy spowodowały wzrost przypadków raka płuc, oczywistym środkiem zaradczym było zaprzestanie palenia, a jednak opinia publiczna pragnęła papierosa, który nie powodowałby raka. Gdy okazało się ponad wszelką wątpliwość, że silniki spalinowe zatruwają atmosferę w niebezpiecznym stopniu, oczywistym wyjściem z sytuacji byłoby zaprzestanie użytkowania silników spalinowych, lecz pożądanym rozwiązaniem stał się rozwój silników, które nie zatruwałyby środowiska. Podobnie, młody człowieku, nie domagaj się ode mnie, żebym powstrzymał Pompowanie. Od Pompowania jest uzależniona gospodarka całej Ziemi i wygoda jej mieszkańców. Powiedz mi zamiast tego, co zrobić, żeby Pompowanie nie spowodowało wybuchu Słońca.

Błędem jest zakładać - zaczął - że ludzie chcą, aby środowisko czy nawet ich własne życie było chronione. I że będą wdzięczni każdemu ideali...

Rozwiń
Isaac Asimov Równi bogom Zobacz więcej

Jesteś nieszczęśliwy, kiedy twoje kłopoty choć trochę się zmniejszają.

Jesteś nieszczęśliwy, kiedy twoje kłopoty choć trochę się zmniejszają.

Isaac Asimov Równi bogom Zobacz więcej
Więcej