rozwińzwiń

Dlaczego liberalizm zawiódł?

Okładka książki Dlaczego liberalizm zawiódł? autorstwa Patrick J. Deneen
Okładka książki Dlaczego liberalizm zawiódł? autorstwa Patrick J. Deneen
Patrick J. Deneen Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Seria: Biblioteka Myśli Współczesnej nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Myśli Współczesnej
Tytuł oryginału:
Why Liberalism Failed
Data wydania:
2021-03-10
Data 1. wyd. pol.:
2021-03-10
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381961288
Tłumacz:
Michał J. Czarnecki
Patrick Deneen ‒ utalentowany krytyk kultury ‒ w książce, która stała się ostatnio jedną z najczęściej komentowanych po drugiej stronie Atlantyku, wskazuje na intelektualne i kulturowe tradycje, kształtujące naszą codzienność, oraz przedstawia klarowną, naukową analizę przyczyn i źródeł obecnego kryzysu zachodniej polityki. Wynik jego pracy, to ‒ powtarzając za Jacksonem Learsem ‒ „skuteczne antidotum na świątobliwych lewicowców i prawicowców, pokazujące, jak uboga, dwubiegunowa koncepcja wolności spętała nasze życie publiczne, choć miała je uwolnić. Trudno o bardziej aktualny i potrzebny sposób wzbogacenia naszego jałowego dyskursu politycznego”.
Średnia ocen
6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dlaczego liberalizm zawiódł? w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dlaczego liberalizm zawiódł?



1162 395

Oceny książki Dlaczego liberalizm zawiódł?

Średnia ocen
6,7 / 10
39 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dlaczego liberalizm zawiódł?

avatar
123
17

Na półkach:

Ciężko się czyta, ale fragment o starożytnej Grecji odkrywczy!

Ciężko się czyta, ale fragment o starożytnej Grecji odkrywczy!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
638
584

Na półkach:

Jedna z lepszych diagnoz współczesnego świata Zachodu, który "od zawsze" kojarzony był z liberalizmem, zwanym również demokracją parlamentarną, albo pięcioprzymiotnikową.
I tak jak w wielu książkach traktujących wątek schyłku pojawia się dyskretnie, osnuty jest wątpliwościami, tak Deneen nie mota się i wali prosto z mostu. Stwierdza fakt niedotrzymania obietnic, które kiedyś stały u podstaw liberalnego projektu głoszonych przez Ojców Założycieli, a pytanie nie dotyczy wątpliwości, ale co stoi za dokonanym się upadkiem.

Oczywiście wielu się nie zgodzi, będzie powątpiewać, ale to co dzieje się na najpiękniejszej z planet Układu Słonecznego dowodzi, że model ten ewidentnie się degeneruje. Bo jaj określić kondycje projektu politycznego, który u swoich podstaw stawiał przed sobą zadanie likwidacji rządów nielicznych, czyli arystokracji, dzisiaj w zasadzie odtworzył ten model społeczeństwa, bo nie można nazwać inaczej zdiagnozować obecnej struktury społecznej, gdzie o wszystkim decydują głosy nielicznych.
Tym samym sprawdziły się przepowiednie (wspomina o tym Deneen) Tocqueville'a, który w "O demokracji w Ameryce" (wydanych w 1835 roku)przewidywał, że "przeznaczeniem demokracji jest nowa forma despotyzmu".

Oczywiście sam liberalizm - głosami swoich złotoustych ekspertów - twierdzi, że ma się dobrze, ale rozziew między tym co on sam głosi, a realiami życia większości obywateli powiększył się do tego stopnia, że kłamstwo to jest już trudne do zaakceptowania.

Książkę kończy wiele ciekawych, ale i gorzkich zdań, wśród których jedno szczególnie mnie uwiodło:

"Najbardziej podstawowy urok liberalizmu nie wynikał z odrzucenia przeszłości, lecz z oparcia się na pojęciach, które miały fundamentalne znaczenie dla politycznej tożsamości Zachodu"...

...a będących efektem zmian zachodzących od starożytności po schyłek średniowiecza, a które to pojęcia liberalizm - szczególnie w ostatnim czasie - ewidentnie odrzucił.

Jedna z lepszych diagnoz współczesnego świata Zachodu, który "od zawsze" kojarzony był z liberalizmem, zwanym również demokracją parlamentarną, albo pięcioprzymiotnikową.
I tak jak w wielu książkach traktujących wątek schyłku pojawia się dyskretnie, osnuty jest wątpliwościami, tak Deneen nie mota się i wali prosto z mostu. Stwierdza fakt niedotrzymania obietnic, które...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
241
212

Na półkach:

Od kilku lat obserwujemy napięcie, a nawet konflikt pomiędzy zwolennikami liberalnej demokracji, a tymi, których określają oni jako populistów. Mam przy tym nieodparte wrażenie, że „populiści” mają coraz silniejszy demokratyczny mandat, co budzi nieukrywaną wściekłość liberalnych demokratów. Paradoks? Nie taki znowu wielki, jak można przekonać się z lektury arcyciekawej książki Patricka J. Deneena „Dlaczego liberalizm zawiódł?” Sięgnęłam po nią miedzy innymi po to, aby ów paradoks zrozumieć.
Autor cofa się o kilkaset lat, przedstawiając ideowe prapoczątki liberalizmu, od Hobbesa i Bacona poczynając. Ukazując następnie ideowe postulaty klasycznego liberalizmu wyjaśnia, skąd ten paradoks się bierze. Liberalizm, zgodnie ze swoją nazwą, proponuje uwolnienie człowieka z więzów. Tak więc jesteśmy uwalniani od „opresywnych” zależności i idei: religii, tradycji, narodowości, ostatnio także ról płciowych. Cóż za wolność! Ktoś jednak musi tej wolności strzec, dbać o jednostkowe prawa. Któż to jest? Państwo. Wyzwolona jednostka staje sama w obliczu aparatu państwowego lub ponadpaństwowego (jak w przypadku UE),który zazdrośnie strzeże swoich wyłącznych, rzecz jasna, liberalnych prerogatyw. Z tym większą agresją odnosi się do tych, których postrzega jako rywali, nawet jeśli mają oni autentyczne demokratyczne poparcie, czyli jak pisze autor „liberalizm stara się zachować pozory prawomocności demokratycznej, nawet gdy jest oczywiste, że demokracja już go nie popiera”.
Uwalnianie obejmuje także zrzucenie więzów kulturowych, a „multikulturalizm” staje się papką, w której giną zmielone na miazgę autentyczne, lokalne, narodowe czy religijne aspekty kultury.
Deneen ukazuje więc liczne paradoksy liberalnego wyzwolenia. Co nie oznacza, że nie docenia wcześniejszych jego zdobyczy. Ma jednak intelektualną odwagę, bardzo rzadko występującą wśród intelektualistów, aby podsumować pewien etap dziejów, dostrzec jego początek, rozwój i upadek. Upadek, który właśnie trwa, w miarę jak liberalna wolność – kolejny paradoks – przekształca się w liberalną opresję. Co po liberalizmie? Tego nie napiszę, trzeba sięgnąć po książkę. Na pewno jednak nie „konserwatywna bajka” o powrocie to tego, jak było kiedyś. Nie ma powrotu. Trzeba pomyśleć nad czymś nowym. I tego myślenia, paradoksalnie, większość intelektualistów panicznie unika. Na pewno do „unikaczy” nie zalicza się Patrick J. Deneen.

Od kilku lat obserwujemy napięcie, a nawet konflikt pomiędzy zwolennikami liberalnej demokracji, a tymi, których określają oni jako populistów. Mam przy tym nieodparte wrażenie, że „populiści” mają coraz silniejszy demokratyczny mandat, co budzi nieukrywaną wściekłość liberalnych demokratów. Paradoks? Nie taki znowu wielki, jak można przekonać się z lektury arcyciekawej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

227 użytkowników ma tytuł Dlaczego liberalizm zawiódł? na półkach głównych
  • 170
  • 49
  • 8
31 użytkowników ma tytuł Dlaczego liberalizm zawiódł? na półkach dodatkowych
  • 17
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Dlaczego liberalizm zawiódł?

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wynalezienie Europy Wschodniej. Mapa cywilizacji w dobie Oświecenia Larry Wolff
Wynalezienie Europy Wschodniej. Mapa cywilizacji w dobie Oświecenia
Larry Wolff
Wspaniała to była książka o tym jak widziana i odkrywana była Europa Wschodnia przez przedstawicieli zachodu w XVIII wieku. Autor przedstawia jak wyglądały wyobrażenia i fascynacja tym barbarzyńskim światem, jak wyglądały podróże po Polsce, Rosji i pozostałych krajach, których zacofanie często były szokujące, aż tak, że samo wkroczenie do Polski brzydziło i raziło. Także pojawiają się kraje na południu od Polski oraz badania nad ludami je zamieszkającymi. Książka przedstawia jak próbowano definiować te rejony, rysować mapy, a to wszystko w kontekście ogromnych zmian, gdzie słabło Imperium Osmańskie, Rosja rosła w siłę, a Polska upadała i w końcu znikła z map. Oprócz tego dużo fascynacji Rosją oraz sukcesami Piotra Wielkiego i Katarzyny, próby odkrywania Rosji zwłaszcza przez tę drugą oraz szukanie granicy między Europą a Azją w Rosji. Bardzo szeroki obraz, który pozwala poczuć ten świat. Autor przedstawia jak wiele mitów wtedy powstało, ale także jak wiele ówczesnych odkryć i refleksji miało wpływ na powstanie żelaznej kurtyny po 2 wojnie światowej. Omawia najważniejsze książki, które się wtedy ukazały, wymiany listów, relacje z podróży. Książka w bardzo ambitny sposób przedstawia mnóstwo problemów historycznych, a przy okazji jest piękną podróżą przez historię całej ówczesnej Europy i Polski oraz pozwala poczuć jak wyglądało życie w tamtych czasach. Do tego bardzo ładne wydanie od wydawnictwa MCK Kraków, ale oczywiście jak zwykle ciężka do kupienia w rozsądnej cenie.
mrnlkhlk - awatar mrnlkhlk
ocenił na103 lata temu
Świat przywrócony. Metternich, Castlereagh i zagadnienie pokoju 1812–1822 Henry Kissinger
Świat przywrócony. Metternich, Castlereagh i zagadnienie pokoju 1812–1822
Henry Kissinger
„Świat przywrócony” leżakował na półce od bardzo dawna i nic nie wskazywało na to, że w końcu sięgnę po tą cegłę. Aż przeczytałem „Baltazara” Mrożka, gdzie dowiedziałem się, że opiekunem autora „Tanga” w trakcie jego amerykańskiego stypendium był nie kto inny, tylko Henry Kissinger. To był znak, że czas wziąć się za historię opowiedzianą przez sekretarza stanu i laureata Nagrody Nobla. Autor z wielką szczegółowością, ale też i wyczuciem istotności poszczególnych opisywanych faktów, opowiada nam historię budowania post-Napoleońskiego europejskiego porządku. Oczywiście głównym bohaterem jest Metternich, do którego ewidentnie Kissinger czuje coś na kształt skrywanej admiracji. Co istotne „Świat przywrócony” choć opisuje wydarzenia historyczne, wydaje się przede wszystkim podręcznikiem dyplomacji. Kissinger pokazuje, jak mający najsłabsze, wśród siadających do konferencyjnych stołów karty, austriacki dyplomata, zostaje w praktyce „premierem Europy”, jak działa narzucanie narracji, zajmowanie wyższej pozycji moralnej, zwiększanie swobody działania, konceptualizowanie rozmytych jeszcze pojęć. Ile w negocjacjach znaczy pauza, niedopowiedzenie, komplement rzucony w odpowiednim momencie, decyzja czy rozmawiać w cztery oczy, czy w większym gronie. O ile opowieść historyczna w wykonaniu Kissingera nie porywa, to właśnie wychwycenie tych wszystkich smaczków pozwalających na zrozumienie działań Metternicha to mistrzostwo, dla których warto sięgnąć po „Świat przywrócony”. Nie trzeba wszak wielkiej bystrości, aby zobaczyć, że dokładnie te same zagrywki są nadal skuteczne w obecnej polityce. Nie tylko międzynarodowej.
paszczak - awatar paszczak
ocenił na71 miesiąc temu
Czy naprawdę trzeba dzielić historię na epoki? Jacques Le Goff
Czy naprawdę trzeba dzielić historię na epoki?
Jacques Le Goff
Ostatnia książka-esej autorstwa wybitnego, francuskiego mediewisty, Jacquesa Le Goffa. Niedługa, ale jak zawsze treściwa i interesująca. Tytuł może być nieco mylący, bo choć sprawa periodyzacji historii pojawia się od samego początku i zajmuje sporą część książki, to głównym jej tematem jest koncepcja "długiego średniowiecza", którego zwolennikiem był Le Goff. Według niego średniowiecze wcale nie zakończyło się pod koniec XV wieku narodzinami Renesansu, lecz trwało aż do połowy XVIII wieku. Rozważania na temat periodyzacji historii w przeszłości i obecnie przechodzą płynnie w dociekania na temat tego kiedy w ogóle pojawiły się koncepcje i określenia "średniowiecza" oraz "Renesansu", a także jak te okresy były i są postrzegane (zwłaszcza "mroku" tej pierwszej i "jasności" czy "postępu" tej drugiej). W końcu autor przedstawia i udowadnia swoją tezę o "długim średniowieczu". Według niego Renesans stanowi ostatni podokres "długiego średniowiecza", ponieważ, 1) wbrew klasycznemu poglądowi, idee humanistów i różne "przełomy" wywodzą się wprost ze średniowiecza i 2) "przełomowe" wynalazki, odkrycia czy idee realny przełom spowodowały o wiele później. Za prawdziwy początek nowej epoki autor uznaje raczej czas Oświecenia, rewolucji francuskiej i rewolucji przemysłowej, które rzeczywiście wprowadziły trwałe zmiany w myśleniu, polityce i społeczeństwie oraz w gospodarce. Na zakończenie Le Goff odpowiada na pytanie postawione w tytule - tak, można i trzeba zachować periodyzację, bo jest ona potrzebna do uprawiania historii, jednak nie powinno się jej traktować jako sztywnych ram i nieprzekraczalnych granic. Co tu dużo mówić, czytanie Le Goffa jest, jak zawsze, samą przyjemnością. Mimo ilości informacji wiedza ta nie przytłacza, zwłaszcza że podana jest w przystępny, klarowny sposób. Mimo że autorstwa profesjonalnego historyka, wcale nie trzeba mieć wykształcenia kierunkowego żeby zrozumieć o czym pisze. Z jego tezami można polemizować i się nie zgadzać z koncepcją "długiego średniowiecza", ale i tak moim zdaniem warto się z nimi zapoznać, tym bardziej że nie jest to długa książka. Jeżeli ktoś jest jakkolwiek zainteresowany średniowieczem, Renesansem, albo historią ogólnie, to mogę śmiało polecić.
Szuwaks - awatar Szuwaks
ocenił na82 lata temu
Gdzie się podziali wszyscy intelektualiści? Frank Furedi
Gdzie się podziali wszyscy intelektualiści?
Frank Furedi
Książka trochę zwodzi swoim tytułem, bo jej autor wcale nie udaje się w podróż na poszukiwanie intelektualistów (gdyby autorem był Rosjanin rozglądał by się za inteligencją, niekoniecznie pracująca),robi rozpoznanie dolegliwości okiem socjologa i stawia diagnozę. W Europie, czy szerzej w świecie zachodnim robi się pod wieloma względami obciachowo. Niedługo będzie wstyd jakiś wypad poza kontynent robić, bo będą palcami pokazywać: zobacz Iwan, europejskie gamonie do Moskwy przyjechały. Nie jest to jakoś wybitnie odkrywcze, ale ukazanie przyczyn choroby, czy obszarów gdzie jest to szczególnie obecne pozwala z zaciekawieniem czytać książkę. Książkę czytałem około 10 lat temu i pomnę raczej ogólne wrażenie, a było ono trochę zbieżne z diagnozą jaką postawił Ortega y Gasset. Tylko, że On pisał swój "Bunt mas" kilkadziesiąt lat temu i pisał, że owszem inteligencja jest, ale jest to już inteligencja trochę innego pokroju niż dawniej. Tamta zdobywała wiedzę, poznawała świat, bo miała ochotę, kaprys, bo czuła potrzebę poszerzenia horyzontów, ale ustępowała już miejsce inteligencji o mentalności praktycznego chłopa, który idzie do szkół bo chce przede wszystkim mieć kasę. Duuużo kasy! Brało się to trochę z amerykańskiego pragmatyzmu, gdzie wszystko miało jakiś sens jeżeli można było ten sens zmaterializować ilością zer na koncie. U Furediego akcent jest trochę w innym miejscu postawiony. Na przykład intelektualistów rozleniwiają uniwersytety, czy wszechobecny od pewnego momentu relatywizm. Po co szukać jakiejś prawdy, jeżeli prawdy nie ma (Foucault),są jedynie opinie. Czyli jest to może mało sensowne co wymyśliłem ( nie ja, ale jakiś intelektualista doby obecnej),ale jest to moja opinia i w świetle tego co powiedział Foucault, jest ona równoprawna z innymi opiniami. Jeden z rozdziałów nosi tytuł kultura schlebiania, czyli nie ważne co zrobisz, powiesz, zawsze zasłużysz na pogłaskanie po głowie, zresztą docelowy kształt szkolnictwa w świecie zachodnim określiła kiedyś amerykańska rewolucjonistka kulturowa, która powiedziała: nikt nie może czuć się niekomfortowo, że jest inny, czy też gorszy i musimy doprowadzić do sytuacji, kiedy uczeń szkoły specjalnej będzie mógł pomachać przed swoimi rówieśnikami dyplomem z ukończonym licencjatem.
werblista - awatar werblista
oceniła na72 lata temu
Szkice z filozofii głupoty Jerzy Stelmach
Szkice z filozofii głupoty
Jerzy Stelmach Michał Heller Bartosz Brożek
Ta krótka książeczka jest zbiorem dwudziestu szkiców napisanych przez trzech autorów. Łączy je wspólna tematyka, którą jest głupota, dzieli sposób pisania i perspektywy poruszane przez autorów. Pierwszym jest Jerzy Stelmach, autor 10 szkiców zawartych w książce pisze o głupocie expressis verbis. Opisuje głupotę jako nieznajomość lub lekceważenie podstawowych zasad komunikacji językowej, jako dystansowanie się od wiedzy, minimalizm poznawczy, brak poczucia humoru, dystansu do siebie, słowem obnaża przejawy głupoty w naszym najbliższym otoczeniu. Kończy szkicem o głupocie bytów zbiorowych, prowadząc obserwacje z perspektywy socjologicznej. Kolejnym autorem jest Michał Heller, przygląda się on głupocie z perspektywy filozoficznej sensu stricto. Pyta więc „jak głupota jest możliwa?”, zastanawia się, czy jest zaraźliwa, analizuje proces Sokratesa, obnażając czynniki, które doprowadziły do jego śmierci, wprost oskarżając o to głupotę. Wszystko to okraszone niebywałą erudycją. Last, but not least; Bartosz Brożek. Ten autor skupił się na metodologii głupoty. Obnaża ją z pozycji autorytarnej, pisząc jaki pływ na rozprzestrzenianie się głupoty mają autorytety, wzorce społeczne. Z jednej strony atakuje filozofię postmodernistyczną reprezentowaną przez takie postacie jak Derrida, Lacan czy Zizek, bezpardonowo obnażając mechanizmy działania oraz narzędzia, którymi powyżsi autorzy się posługują, by sprawnie sprzedawać wyprodukowany przez siebie bełkot jako mądrość. Z drugiej zaś zastanawia się, czy jego krytyka postmodernizmu nie jest wynikiem głupoty, wpływu środowiska naukowego, czy nie jest ona elementem myślenia stadnego, ufundowanego na z góry przyjętych paradygmatach. Podsumowując; bardzo ciekawa pozycja, aczkolwiek czuć niedosyt, chciałoby się bardziej rozwinąć wiele kwestii. Niestety szkicowy charakter tej pozycji nie pozwala jej traktować jako książkę, a co dopiero traktat filozoficzny. Razi też trochę niespójność całej kompozycji, dysonanse tematyczne i różny poziom pisarstwa autorów. Jest to raczej dziełko do przeczytania raz w życiu, bez przemożnej chęci powrotu po latach jak to bywa z wartościową literaturą.
Jacek Jagosz - awatar Jacek Jagosz
ocenił na61 rok temu
Tragizm polityki mocarstw John Mearsheimer
Tragizm polityki mocarstw
John Mearsheimer
Wspaniała pozycja uzupełniająca wiedzę dla każdego, kto chce sam, nie poddając się ogólnie wylewającej się propagandzie, wyrabiać sobie opinię na temat różnych wydarzeń politycznych, których teraz przecież nie brakuje. A, o czym jestem przekonana, jest to niemożliwe bez znajomości historii i rządzących nią mechanizmów, z których kilka jest tutaj wspaniale opisanych... Książka jest bardzo obszerna, czytało mi się ją trudno, choć pisana jest językiem przystępnym i zrozumiałym. Częste powtórzenia, za które niektórzy książkę krytykują, nie są dla mnie wadą – sprzyjają lepszemu zapamiętaniu poruszanych zagadnień. We wprowadzeniu autor ogólnie je objaśnia, by potem przejść do bardziej drobiazgowej analizy. W kolejnych rozdziałach definiuje potęgę (potencjalną i militarną),wyjaśnia jak ją mierzyć, odpowiada na pytanie: dlaczego państwa dążą do hegemonii i rywalizują o potęgę, opisuje strategie stosowane przez mocarstwa w celu jej zwiększenia i zachowania , w prosty sposób tłumaczy, kiedy mocarstwa decydują się na bezpośrednią konfrontację z rywalami, a kiedy wolą przerzucić odpowiedzialność na inne. A wszystkie teorie potwierdza analizując wydarzenia z przeszłości, co czyni książkę tym bardziej interesującą, gdyż równocześnie jest lekcją przypominającą najważniejsze z nich (m.in. epoka wojen napoleońskich, bismarckowskie, wilhelmińskie i hitlerowskie Niemcy, okres zimnej wojny). Ostatni, szczególnie interesujący wg mnie, rozdział poświęcony jest wzrostowi potęgi Chin oraz próby odpowiedzi na pytanie czy może on przebiegać w sposób pokojowy - zważywszy, że książka została napisana sporo lat temu, już dziś możemy zobaczyć, na ile teorie Johna Mearsheimera okazują się trafne, niestety... ...i właśnie również dlatego bardzo ją polecam nie tylko wszystkim wielbicielom historii, ale i tym, którzy po prostu lubią rozumieć, jak działa świat wokół nich.
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na87 miesięcy temu
Czesi. Przewodnik po historii narodu i państwa Petr Jokeš
Czesi. Przewodnik po historii narodu i państwa
Petr Jokeš
Czesi są mi bardzo bliscy. Nie tylko "duchowo", ale również namacalnie (moja siostra ma męża Czecha i mieszkają wraz z dziećmi w tym pięknym kraju, co powoduje, że bywam tam bardzo często, starając się przy okazji poznać kolejne fascynujące jego zakątki). Jako miłośnik Czech, Czechów i czeskiej historii, postanowiłem zapoznać się z pracą czeskiego historyka wykładającego na naszym Uniwersytecie Jagiellońskim, z nadzieją, że - jak zapowiedział sam autor - dowiem się o ich historii z ich własnej perspektywy, ale z uwzględnieniem faktu, iż książka jest dedykowana polskiemu odbiorcy. No i w gruncie rzeczy się nie zawiodłem. Ważne jednak, aby pamiętać, że tytuł "Czesi", posiada podtytuł: "Przewodnik po historii narodu i państwa". Pamiętając co znaczy słowo "przewodnik", nie spodziewałem się dogłębnej analizy każdego z zagadnień, wręcz przeciwnie, nastawiałem się raczej na formę wolnej wypowiedzi, coś w rodzaju eseju. A więc może najpierw zacznę od tego co otrzymałem i w jakiej jakości, a później przejdę do tego, czego nie dostałem i czy stanowi to duży problem. Przede wszystkim mamy tu do czynienia z bardzo ciekawą syntezą, która w odróżnieniu od przestarzałej "Historii Czechosłowacji" autorstwa Orzechowskiego i Hecka, nie jest napisana pod dyktando konkretnej ideologii. Jokes ma talent literacki i potrafi swą historią zaciekawić czytelnika. A to już naprawdę dużo. Umiejętności syntetyczne autora stoją na wysokim poziomie, stąd książkę czyta się bardzo dobrze i z rosnącym zaciekawieniem. W tok wywodów autor umiejętnie wplata anegdoty, które nie tylko wzmacniają jego przekaz, ale w odpowiednim miejscu podkreślają najistotniejsze momenty dziejów opisywanego państwa. Wielka chwała dla autora za postawę sine ira et studio. Przykładem na nią może być bardzo ciekawa i słuszna krytyka Husa (a jak sam autor zauważa: "Hus jest niewątpliwie jedną z kluczowych postaci czeskiej historii. Do dziś Czesi czczą go z nabożeństwem rzadkim w tym raczej pragmatycznym narodzie"). Wystarczy sobie wyobrazić, co by się stało, jakby polski historyk wykładający na Uniwersytecie Karola w Pradze napisał historię Polski dedykowaną Czechom i skrytykował w niej Jana Pawła II. Sądzę, że odsądzaniu go od czci i wiary nie byłoby końca w naszym ciemnogrodzie. Ale wróćmy do naszej książki. Kolejnym przykładem na nie klękanie przed opinią oczekującą pisania pod dyktando samouwielbienia narodowego jest kwestia mordów, jakie w 1945 roku Czesi zadawali wyganianym z ich kraju Niemcom oraz, trochę wcześniej, czeskiej wersji naszego szmalcownictwa -"Od roku 1941 Żydzi musieli nosić na ubraniu żółtą gwiazdę z napisem <<Jude>> (znaleźli się Czesi, którzy denuncjowali Żydów łamiących ten przepis)". Znowuż, wystarczy sobie wyobrazić histeryczną reakcję naszej prawicy i ich polityki historycznej na podobne słowa polskiego historyka, dotyczące Polaków, a kierowane do zagranicznej opinii publicznej. Warto również pochylić się nad opisem autora dotyczącym trudnych momentów historii naszych państw (sprawa Śląska Cieszyńskiego po I wojnie światowej, czy też problem Zaolzia w 1938 roku). Słowa Jokesa są wyważone i odpowiedzialne, tak jak te, w których jakże lakonicznie, ale bardzo celnie podsumował bezsensowną wrogość polsko-czeską w dwudziestoleciu międzywojennym: "W Pradze, tak samo jak w Warszawie, ulegano iluzjom o własnym znaczeniu i jednocześnie postrzegano sąsiada jako <<państwo sezonowe>>, z którym nie warto nawiązywać bliższych stosunków - co zresztą przyczyniło się do tego, że ostatecznie sezonowymi okazały się oba państwa". Następną sprawą jest czeski humor i podejście do życia (niektórzy w Polsce w nim nie gustują, stąd epitety w stylu "czeski film"; ja natomiast go uwielbiam, ponieważ uważam, że ma wiele wspólnego z humorem angielskim, a tym samym humorem odpowiadającym mi najbardziej). Jokes nie robi z Czech "Chrystusa narodów", nie epatuje na każdym kroku martyrologią (choć są ku temu, podobnie jak u nas, odpowiednie przesłanki) i nie prześciga się z nikim na ofiary. Interesują go bardziej sprawy wolności i specyficznie czeskie postawy wobec trudnych zagadnień. Co do wyżej wspomnianego humoru czeskiego historyka to warto przytoczyć jeden przykład: "Kiedy w roku 1982 zmarł Breżniew, próbowano rozwiązać problem sukcesji w ramach kremlowskiej gerontokracji, ale natury nie dało się oszukać: jego dwaj następcy, Jurij Andropow i Konstantin Czernienko, zmarli z szybkością, która ocierała się o kompromitację". Teraz przejdę pokrótce do minusów książki. Nie znajdziemy w niej prawie nic o gospodarce, niewiele o społeczeństwie, bardzo mało o kulturze, nauce i sztuce. Jest to stricte historia polityczna. Takie prawo autora, które zapowiedział w podtytule. Gdyby ujął to wszystko, to książka nie miałaby 400 stron, tylko dwa razy tyle, a i pewnie wtedy nie wyczerpałaby tematu. Także coś za coś. Na koniec wspomnę tylko o kilku błędach rzeczowych, które nie powinny się wprawdzie w niej znaleźć, ale i tak nie obniżają wysokiej o niej mojej opinii. Po pierwsze Jokes nazywa Celtów zamieszkujących ziemie czeskie w starożytności "narodem". Nie będę się nad tym rozpisywał, bo osoby znające historię zrozumieją o co mi chodzi (te, które jej nie znają, pewnie tego nie przeczytają). Po drugie, już gorsze, przypisuje Janowi Zizce z Trocnova sławę wynalezienia taktyki walki taboryckiej przy pomocy wozów. Gdyby autor zapoznał się choćby ze świetną biografią wodza husytów pióra Petera Corneja (tą, która ukazała się u nas w 2024 r., ale pierwsze czeskie wydanie miało miejsce w 2019 r., czyli rok przed ukazaniem się "Czechów"),to wiedziałby, że nie jest to prawda. Ostatni lapsus to podanie informacji, że w czasie I wojny o sukcesję austriacką Morawy opanowały wojska elektora saskiego i króla polskiego... Augusta II Mocnego. Nie powinno się pisać takich rzeczy, kiedy kieruje się książkę Polakom, którzy mogą mieć w pamięci daty panowania swoich historycznych władców. Ostatecznie praca czeskiego historyka jest godna uwagi polskiego czytelnika i jako taką polecam ją wszystkim miłośnikom muzy Klio. Warto wiedzieć cokolwiek o naszym południowym sąsiedzie, który w tak wielu istotnych kwestiach nas niewątpliwie przewyższa.
Munk - awatar Munk
ocenił na811 miesięcy temu

Cytaty z książki Dlaczego liberalizm zawiódł?

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dlaczego liberalizm zawiódł?