Flash: Mistrzowska sztuczka

Okładka książki Flash: Mistrzowska sztuczka autora Scott Kolins, Joshua Williamson, 9788328158009
Okładka książki Flash: Mistrzowska sztuczka
Joshua WilliamsonScott Kolins Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Flash DC Rebirth (tom 11) Seria: Odrodzenie komiksy
132 str. 2 godz. 12 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Flash DC Rebirth (tom 11)
Seria:
Odrodzenie
Tytuł oryginału:
The Flash: The Greatest Trick of All
Data wydania:
2020-12-02
Data 1. wyd. pol.:
2020-12-02
Liczba stron:
132
Czas czytania
2 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328158009
Tłumacz:
Tomasz Kłoszewski
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Flash: Mistrzowska sztuczka w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Flash: Mistrzowska sztuczka

Średnia ocen
6,9 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Flash: Mistrzowska sztuczka

Sortuj:
avatar
2335
1611

Na półkach: ,

Trickster jest jednym z klasycznych przeciwników Barry’ego Allena. Nigdy za nim nie przepadałem, wydawał mi się podróbką Riddlera czy Jokera, chociaż miał parę fajnych momentów jak chociażby jego rola w historii „Rozpęta się piękło”. To właśnie ta postać gra pierwsze skrzypce w tomie 11.

Tom otwiera historia o spotkanie Barry’ego z Godspeedem i wmieszaniu się w całą aferę Barta Allena. Niestety starcie z Godspeedem wypada bardzo miałko – nic nowego nie jest wprowadzone do motywacji tego złoczyńcy i ostatecznie nie wynikają z tego żadne większe konsekwencje. Jedynie na kilku ostatnich stronach zostaje zapowiedziany nowy antagonista. Również wątek Impulse’a nie jest specjalnie poruszający. Za to bardzo emocjonująco wypada pokazanie tego jak Iris i Barry radzą sobie z konsekwencjami „Kryzysu bohaterów”.

Pozostała część tomu to już główna fabuła. W Central City przestępczość spada do rekordowo niskiego poziomu, a wszyscy są nienaturalnie szczęśliwi. Co stoi za tą dziwną sytuacją?

Początkowo byłem zadowolony z tego jak przedstawiany jest tutaj Trickster. Zostaje ukazana jego przeszłość, dzięki czemu czytelnik może łatwiej zrozumieć tę postać. Niestety ostateczny plan oraz motywacja tego złoczyńcy okazują się bardzo błahe, przez co szybko straciłem zainteresowanie nim.

Również scenariuszowo jest bez szału. Od początku z łatwością można przewidzieć rozwój zdarzeń, a fabuła jedynie odhacza kolejne punkty schematu. Jedynym zaskoczeniem może być wprowadzenie tajemniczej postaci w finale, która jest kolejną zapowiedzią przyszłych wydarzeń. Nie podobało mi się też, że odsunięto na bok tak niejednoznaczną postać jak Gregory Wolfe kierujący więzieniem Iron Heights.

Za rysunki odpowiada Scott Kolins. Jego rysunki są dosyć dynamiczne, ale nie podoba mi się wykorzystywaniem zbyt grubych konturów.

Tom jest maksymalnie przeciętny i najpewniej szybko o nim zapomnę po lekturze. Na plus jednak warto zaliczyć genezę Trickstera oraz emocjonujący moment między Iris i Barrym. Głównie dla największych fanów Flasha.

Trickster jest jednym z klasycznych przeciwników Barry’ego Allena. Nigdy za nim nie przepadałem, wydawał mi się podróbką Riddlera czy Jokera, chociaż miał parę fajnych momentów jak chociażby jego rola w historii „Rozpęta się piękło”. To właśnie ta postać gra pierwsze skrzypce w tomie 11.

Tom otwiera historia o spotkanie Barry’ego z Godspeedem i wmieszaniu się w całą aferę...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

38 użytkowników ma tytuł Flash: Mistrzowska sztuczka na półkach głównych
  • 20
  • 18
23 użytkowników ma tytuł Flash: Mistrzowska sztuczka na półkach dodatkowych
  • 10
  • 6
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Flash: Mistrzowska sztuczka

Inne książki autora

Okładka książki Annihilation Modern Era Epic Collection. Annihilation Day Dan Abnett, Renato Arlem, Mitch Breitweiser, Keith Giffen, Javier Grillo-Marxuach, Scott Kolins, Andy Lanning, Ariel Olivetti, Gregory Titus, Kev Walker
Ocena 0,0
Annihilation Modern Era Epic Collection. Annihilation Day Dan Abnett, Renato Arlem, Mitch Breitweiser, Keith Giffen, Javier Grillo-Marxuach, Scott Kolins, Andy Lanning, Ariel Olivetti, Gregory Titus, Kev Walker
Okładka książki Annihilation Modern Era Epic Collection. Desperate Measures Giuseppe Camuncoli, Simon Furman, Keith Giffen, Scott Kolins, Jorge Lucas, Mike McKone, Stuart Moore, Christos N. Gage, Andrea di Vito
Ocena 0,0
Annihilation Modern Era Epic Collection. Desperate Measures Giuseppe Camuncoli, Simon Furman, Keith Giffen, Scott Kolins, Jorge Lucas, Mike McKone, Stuart Moore, Christos N. Gage, Andrea di Vito
Okładka książki Hawkeye Epic Collection. Shafted Brian Michael Bendis, Chuck Dixon, Scott Kolins, Fabian Nicieza, Stefano Raffaele
Ocena 0,0
Hawkeye Epic Collection. Shafted Brian Michael Bendis, Chuck Dixon, Scott Kolins, Fabian Nicieza, Stefano Raffaele
Okładka książki Shazam! and the Seven Magic Lands Dale Eaglesham, Geoff Johns, Scott Kolins
Ocena 0,0
Shazam! and the Seven Magic Lands Dale Eaglesham, Geoff Johns, Scott Kolins
Okładka książki Wolverine. Długa noc Mike Carey, Marc Guggenheim, Scott Kolins, Benjamin Percy, Marcio Takara, Dave Wilkins
Ocena 6,9
Wolverine. Długa noc Mike Carey, Marc Guggenheim, Scott Kolins, Benjamin Percy, Marcio Takara, Dave Wilkins
Okładka książki Flash: Odrodzenie Geoff Johns, Scott Kolins, Ethan Van Sciver
Ocena 6,8
Flash: Odrodzenie Geoff Johns, Scott Kolins, Ethan Van Sciver
Okładka książki Predator. Ksenogeneza / Piekielny wędrowiec Enrique Alcatena, John Arcudi, Mike W. Barr, Chuck Dixon, Ian Edginton, Henry Gilroy, Scott Kolins, Igor Kordey, Terry LaBan, Rick Leonardi, Charles Moore, Dean Ormston, Gordon Rennie, Mel Rubi
Ocena 6,6
Predator. Ksenogeneza / Piekielny wędrowiec Enrique Alcatena, John Arcudi, Mike W. Barr, Chuck Dixon, Ian Edginton, Henry Gilroy, Scott Kolins, Igor Kordey, Terry LaBan, Rick Leonardi, Charles Moore, Dean Ormston, Gordon Rennie, Mel Rubi

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Flash Forward Scott Lobdell
Flash Forward
Scott Lobdell Brett Booth
Zaskakujące jaki można mieć rozstrzał, jeżeli chodzi o pisarstwo. Imć Lobdell jest tego świetnym przykładem. Jego Red Hood and the Outlaws w serii DC Rebirth to istne cudo, ale jeżeli spojrzymy na Supermana z New 52 - chyba najgorsze co mogło spotkać tę postać. Więc sięgając po kolejną pracę spod pióra tego Pana byłem mocno nieufny. I w sumie zasłużenie, choć Flash Forward nie jest lekturą złą. Przeciwnie, znajdzie się parę interesujących wątków, jak główny "mentor" bohatera, czy widok rodziny Wally'iego, który miał wybitnie nie po drodze ostatnio czy "wampirzy świat". Odstawiony na boczny tor, opuszczony przez bliskich, szukał swojego miejsca. Teraz tylko on może uchronić światy przed zagładą z rąk mrocznej energii, która wypełnia wszechświat. I da się lubić tą postać mimo, że ponownie mamy naprawianie świata w ramach DC, co jest tak wyeksploatowanym motywem, że idzie zwymiotować. Jakimś cudem autorowi to wychodzi, przez co czuć stawkę, a jak rzeczy idą po myśli, autentycznie się cieszymy. Szkoda tylko, że Egmont zdecydował się jeszcze dodać ten zeszyt stanowiący wprowadzenie do Generation Zero. To już mogli sobie darować, bo akurat to jest BARDZO słabe. Brett Booth i Norm Rapmund dają nam porządną kreskę, ładnie prezentującą się w kontraście do Mocy Prędkości, ale nie jest to nic poza rzetelną robotę amerykańskich standardów komiksów super bohaterskich. Jeżeli miałbym ocenić całość to dałbym słabą czwórkę. Przyjemna, acz niezobowiązująca historia.
Chris Grabovsky - awatar Chris Grabovsky
ocenił na63 lata temu
Flash: Rok pierwszy Joshua Williamson
Flash: Rok pierwszy
Joshua Williamson Howard Porter
Pierwszy rok Flasha pozwala nam poznać genezę tego superbohatera. Temat przewijał się dość często, więc wydarzenia, które doprowadziły do powstania Szkarłatnego Sprintera nie były dla mnie nowością. Barry Allen, kryminolog pracujący w Central City na co dzień zajmuje się rozwiązywaniem zagadek kryminalnych. Za sprawą wydarzeń sprzed lat, kiedy zmarła jego matka, wciąż ma jednak wrażenie, że jest krok do tyłu. Splot wydarzeń prowadzi go jednak do wypadku w wyniku którego otrzymuje moc nadzwyczaj szybkiego poruszania się. Całość została ujęta w zgrabny sposób i mimo że zarys fabularny znałem, to przyjemnie było obserwować rodzącą się relację między Barrym a Iris oraz sposób w jaki mężczyzna pogodził się ze swoimi nowymi umiejętnościami. W trakcie historii poznajemy również Turtle’a, jednego z przeciwników Flasha, z którym musi się zmierzyć, by uratować przyszłość. Ta historia zdecydowanie nadaje się jako pierwszy kontakt z komiksem. Nie jest skomplikowana, więc nawet osoby, które nie miały wiele do czynienia z tym bohaterem, bez problemu będą w stanie zrozumieć wszelkie szczegóły tego uniwersum. Być może nie będzie to komiks, który na długo zapamiętam, ale przyjemnie spędziłem przy nim czas i myślę, że będzie to dobry wybór dla tych, którzy nie wiedzą od czego zacząć swoją przygodę. Całość uatrakcyjniają świetne ilustracje z dynamiczną kreską, która bardzo pasuje do tych wydarzeń. Barry jest moim ulubionym Flashem i jestem przekonany, że jeśli ktoś da tej historii szansę to się nie zawiedzie.
Pirat - awatar Pirat
ocenił na64 lata temu
Superman: Czarny świt Dough Mahnke
Superman: Czarny świt
Dough Mahnke Peter J. Tomasi Mick Gray Patrick Gleason Michael Moreci Scott Godlewski
Pole bitewne Hamilton. Miasteczko, gdzie mieszkają Kentowie zostaje zaatakowane przez wielkiego potwora. Wkrótce dochodzi do kolejnych incydentów, które zdają się być częścią większego planu. Historia ta wieńczy wątki porozpoczynane w poprzednich tomach. Czytelnik dostaje nareszcie odpowiedzi na chociaż część pytań. Niestety nie wszystkie pomysły przypadły mi do gustu. Wolałem jak pewne rzeczy były bardziej przyziemne, a tutaj nadaje im się wielkiego znaczenia i sprawia, że nie będzie już można ich wykorzystać w ten sam sposób. Także wprowadzenie tu pewnego znanego antagonisty nie do końca mnie satysfakcjonuje. Z jednej strony ma on tutaj bardzo sensowny i skuteczny plan, ale z drugiej jego motywacja jest bardzo banalna. Fabularnie jest jednak bardzo epicko, a także zabawnie i poruszająco w odpowiednich miejscach. Nawet gościnne występy paru innych superbohaterów wypadają tu bardzo naturalnie. Podobało mi się też, że komiks rzuca parę mylnych tropów bawiąc się tym samym z oczekiwaniami czytelnika. Za rysunki w tej części tomu odpowiadają znani już w serii Patrick Gleason i Doug Mahnke. Pierwszy bardzo spektakularnie pokazuje różne fantastyczne sceny czy czasami bawi się kadrami. Jednakże zdarza się, że rysowane przez niego postacie mają bardzo nienaturalny wyraz twarz. Za to Doug Mahnke wyraźnie lepiej radzi sobie już z twarzami. Jednakże w paru miejscach używa bardzo grubych konturów, przez co rysunki wyglądają bardzo nieestetycznie. Tom kończy krótka historia „Rozum kontra krzepa” pokazująca rutynowe wspólne zadanie Supermana i Jona. Podobało mi się, że całość zestawiono ze wspomnieniami Clarka z dzieciństwa. Pokazuje to podobieństwa między ojcem i synem, a także wskazuje na pewne źródło inspiracji. Rolę przeciwników odgrywają tu mniej popularni wrogowie znani w innych wersjach, ale tak naprawdę stanowią oni jedynie pretekst do stworzenia przeszkody dla bohaterów. Autorem rysunków jest tu Scott Godlewski. Postacie w jego wykonaniu wyglądają dosyć nienaturalnie. Jon ma tutaj zbyt dużą głowę oraz rysy osoby dorosłej. Również sam Superman ma często dosyć dziwny wyraz twarzy. Jeśli jednak przymknie się na to oko, to można cieszyć się całkiem dynamiczną akcją. Podsumowując, jest to całkiem satysfakcjonujące zakończenie pewnego etapu. Zauważyłem parę pewnych drobnych problemów, ale nie przeszkadzają one w radości czytania. Moim zdaniem jest to rozrywka z klasą.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na76 lat temu
Superman: Nadzieje i lęki Peter J. Tomasi
Superman: Nadzieje i lęki
Peter J. Tomasi Doug Mahnke Tyler Kirkham Keith Champagne Patrick Gleason James Bonny Scott Godlewski
Poprzedni tom był bardzo burzliwy i doprowadził wiele wcześniejszych wątków do końca. W piątym tomie postanowiono w pewnym sensie trochę zwolnić tempa i czytelnik dostaje trzy zamknięte historie. Jak się prezentują? Pierwsze dwie opowieści tomu to „Deklaracja” i”Dzień niepodległości”, ale tak naprawdę można je traktować jako całość. Clark Kent postanawia razem ze swoją rodziną udać się na zasłużony urlop i ruszają w podróż po USA. Jest to historia obyczajowa. Relacje pomiędzy członkami rodziny Kentów są tutaj przesympatyczne. Nie ma tutaj zbyt wielu superbohaterskich akcji, ale są za to bardzo przyziemne problemy, które jednak potrafią złapać za serce. Dużo jest tu też motywów historyczno-krajoznawczych. Sporo miejsca poświęcone jest autentycznej historii USA, co w pewnym momencie robi się trochę męczące, chociaż prowadzi też to do całkiem przyjemnego finału. Ten fragment tomu rysuje Scott Godlewski. Jego kreska jest bardzo przejrzysta i czytelna. Niestety postacie mają dosyć ograniczoną mimikę twarzy i czasami brakuje szczegółów. Następna historia to „Minuta dłużej”. W niewyjaśnionych okolicznościach znikają dzieci i Człowiek ze Stali postanawia się tym zająć. Najprawdopodobniej we wszystko zamieszony jest Korpus Sinestro. Pierwsza połowa historii sugeruje historię grozy, w której Superman trafił na potężnego przeciwnika. Potem jednak wraz z pojawieniem się pewnej postaci opowieść idzie w innym kierunku. Podobało mi się jak zostaje ukazane czego tak naprawdę boi się Człowiek ze Stali. Trochę rozczarowało mnie ujawnienie tego kto za wszystkim stał – spodziewałem się czegoś bardziej oryginalnego. Być może jednak ta opowieść będzie miała wpływ na pewnych przeciwników Zielonych Latarni. Ta opowieść zilustrowana jest przede wszystkim przez Eda Benesa, chociaż wspierali go również Tyler Kirkham i Phillip Tan. Uważam, że Ed Benes nadużywa tutaj czarnego tuszu, przez co postacie wyglądają nienaturalnie. Udaje mu się jednak oddać epickość paru superbohaterskich starć. Tom kończy „Moment krytyczny”. Lois Lane postanawia przeprowadzić wywiad ze słynnym najemnikiem Deathstrokiem. Ten jednak postanawia wykorzystać reporterkę do pewnego rodzaju gry z Supermanem. Początkowo historia wydaje się bardzo prosta, ale wraz z rozwojem fabuły okazuje się, że Deathstroke ma dosyć ciekawy plan, trochę kojarzący się z relacją Punishera z Daredevilem z komiksów Marvela. Trochę niepotrzebny jest jednak zwrot akcji w finale- moim zdaniem zuboża motywację Slade’a Wilsona. Dobrym pomysłem było też pokazanie jak Lois jest starannie przygotowana na spotkanie z najemnikiem. Szkoda że na łamach komiksu nie ma całości wywiadu, bo byłaby to naprawdę ciekawa rozmowa. Tutaj rysuje Tyler Kirkham znany już z pierwszego tomu „Action Comics” z „Odrodzenia”. Większość postaci w jego wykonaniu jest wyidealizowana, przez co wyglądają bardzo nienaturalnie. Również mimika twarzy sprawia, że nie można uwierzyć w emocje bohaterów. Początek tomu prawdopodobniej o wiele bardziej trafi do amerykańskiego czytelnika niż polskiego, którego historia USA może męczyć. Pozostałe historie w tomie są fabularnie w porządku, ale rysunkowo jest tak sobie.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na62 lata temu
Superman – Action Comics: Booster Gold Dan Jurgens
Superman – Action Comics: Booster Gold
Dan Jurgens Brett Booth Will Conrad
Booster Gold jest jedną z moich ulubionych postaci z uniwersum DC. Ten przybysz z przyszłości przez wielu uważany jest wyłącznie za pozera, chociaż tak naprawdę odpowiada za całą czasoprzestrzeń. Bardzo lubiłem komiksy z nim pisane przez Geoffa Johnsa czy Keitha Giffena. Paradoksalnie najbardziej rozczarowały mnie komiksy ze scenariuszem twórcy tej postaci czyli Dana Jurgensa, który jest też scenarzystą tego tomu. Jak tutaj mu poszło? Dochodzi tutaj do pewnego odwrócenia ról. To Booster Gold jest tym rozsądnym, podczas kiedy Superman działa zaskakująco lekkomyślnie. Jednakże odbywa się to na zasadzie ogłupienia postaci, bo zarówno Człowiek ze Stali, jak i inne postacie są o wiele mniej rozgarnięte niż zazwyczaj. Także wiele obiecujących pomysłów zostało niewykorzystanych. Niemal zupełnie nie zostaje ukazana alternatywna wizja Kryptona, postacie związane z Boosterem nie rozwijają się po drodze, a przeciwnicy znani chociażby z poprzedniego tomu czwartego mają bardzo banalne plany. O wiele ciekawiej na tym tle wypada wątek poboczny związany z Lois Lane, która wyrusza na misję do afrykańskiego kraju. Pokazane tu jest jak musi sobie radzić bez supermocy, chociaż z trochę nieoczekiwaną pomocą. Za rysunki w tej części tomu odpowiadają kolejno Dan Jurgens, Brett Booth i Will Conrad. Pamiętam rysunki Dana Jurgensa jeszcze z czasów TM-Semic i wówczas bardzo je lubiłem. Tutaj też ma parę widowiskowych i dokładnych kadrów, ale dużo też jest niestaranności i scen, które wyglądają niedokładnie. Z kolei Brett Booth dzięki pomysłowemu kadrowaniu i dynamicznej kresce potrafi nadać epickości każdej scenie. Czasem jednak twarze w jego wykonaniu są zbyt podobne do siebie. Ostatnim rysownikiem jest Will Conrad, którego cenię za szczegółowość, ale tutaj coś jest nie tak z mimiką postaci – nie zawsze wypada naturalnie. Następnie dostajemy dwie historyjki niepowiązane bezpośrednio z główną fabułą. Pierwsza z nich to „Co by zrobił Superman?”. Tutaj rodzina Kentów spotyka się na rodzinnej kolacji z Samuelem Lanem, ojcem Lois Lane. Jest to okazja do szczerej rozmowy, gdzie na jaw wyjdą dawne zaszłości, ale przy tym pojawia się nadzieja na lepszą przyszłość. Równie podnoszący na duchu jest wątek, gdzie Superman postanawia dać szansę jednemu ze swoich wrogów. Jest to coś idealnie oddającego na czym polega idea Człowieka ze Stali. Oba wątki autentycznie mnie wzruszyły i jest to chyba na razie najlepsza historia na łamach serii „Superman – Action Comics”. Niestety nie mogę tego powiedzieć o drugiej historii czyli „Ostatniej woli i testamencie Luthora”. Dochodzi tutaj do serii zamachów na życie Lois Lane, a Clark podejrzewa, że to Lex Luthor jest za nie odpowiedzialny. Podobało mi się, że historia tworzy pewną zagadkę, której rozwiązanie jest inne niż można się spodziewać. Jednakże równocześnie dalej wałkuje się tu relacje między Lexem, a Supermanem, które już zostały moim zdaniem ostatecznie ustalone w tomie trzecim. W obu tych opowieściach rysuje wspominany wcześniej Will Conrad i muszę przyznać, że tutaj już radzi sobie lepiej z mimiką. Podsumowując, tytułowa historia jest dosyć przeciętna scenariuszowo, a rysunki też nie zawsze dają radę. Niestety nie mogę polecić jej nawet fanom Boostera Golda. Jednakże tom zawiera też moją ulubioną historię „Co by zrobił Superman?”, więc nie uznaję lektury za czas stracony.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na66 lat temu
Superman - Action Comics: Ludzie ze stali Dan Jurgens
Superman - Action Comics: Ludzie ze stali
Dan Jurgens Tyler Kirkham Stephen Segovia
„Odrodzenie” nie jest na tę chwilę inicjatywą, która zapisywałaby się złotymi zgłoskami w historii Uniwersum DC. Oczywiście w jej ramach w życiu kolejnych superbohaterów dzieje się naprawdę dużo, jednak ich perypetie nie zawsze są odpowiednio angażujące dla fanów trykociarstwa. Mamy kilka serii szorujących po dnie, mamy kilka przeciętnych, ale szczęśliwie jest też parę takich, które nie pozwalają ocenić całego tego wydarzenia źle. Jedną z nich jest „Action Comics”, które, mimo wybitnie rozrywkowego charakteru, w dotychczasowych dwóch zbiorczych tomach nie zeszło poniżej dobrego poziomu. Sprawdzam, czy to samo można powiedzieć o trzeciej odsłonie serii, „Ludziach ze Stali”. Lex Luthor pragnie zostać nowym Supermanem i robi wszystko, by udowodnić, że zasługuje na pelerynę, którą pozostawił po sobie zmarły Człowiek Ze Stali. Biznesman, przedsiębiorca, a teraz także superbohater, wpada jednak w poważne tarapaty, gdy przybysze z odległej planety przybywają na Ziemię i zamierzają go zgładzić, twierdząc, że dopuści się w przyszłości zbrodni i stanie się despotą na kosmiczną skalę. Jakkolwiek Lex nie jest ulubieńcem Supermana, który objął pieczę nad Metropolis, gdy zginął poprzedni obrońca miasta, takie postawienie sprawy jest sprzeczne z zasadami Kal-Ela. Obaj jednoczą więc siły by zażegnać zagrożenie, zostawiając rozwiązanie nieporozumień na później. W „Ludziach ze Stali” na pierwszym planie stoją dwaj mężczyźni, noszący na piersi znak „S”. Dan Jurgens postanowił tym razem nieco bardziej zagłębić się w ich relacje i pokazać panujące między nimi napięcia. Czytelnik musi wyrzucić do kosza dotychczasowe wyobrażenia o Luthorze-superprzestępcy. Jego wersja z tej Ziemi znacząco różni się bowiem od tej, jaką znaliśmy do tej pory i wszystko wskazuje, że nie są to ani zmiany powierzchowne, ani żaden wyrafinowany fortel mający na celu zamydlenie wszystkim oczu. Jurgens faktycznie pokazuje nam Luthora jako postać, która nie jest zła, i która chce działać dla dobra lokalnej społeczności, inspirować jej członków do bycia lepszymi ludźmi. Trzeba przyznać, że zabieg jest dosyć zaskakujący, ale przede wszystkim odświeża nieco zatęchłą galerię przeciwników i sojuszników Supermana. Dlatego uważam, że jeśli scenarzysta zdecyduje się całą sprawę odkręcić i ponownie zrobić z SuperLexa tego złego, będzie to duże rozczarowanie. Pomysł na fabułę „Ludzi ze Stali” jest prosty, ale zarazem naprawdę dobry. To wariacja na temat zagadnienia, czy wiedząc o przyszłości Hitlera, zabiłoby się go już w kołysce. Tutaj przedmiotem takiego dylematu jest Lex Luthor. Przedstawienie kwestii jest oczywiście typowo rozrywkowe, musimy wszak pamiętać, że mamy do czynienia z mainstreamowym komiksem superbohaterskim, osadzonym w dodatku w głównej linii wydarzeń – to nie Elseworld, w którym można by eksperymentować. Jednak, patrząc całościowo, trzeba przyznać, że Jurgens podołał wyzwaniu. W jego opowieści odnaleźć można kilka odcieni szarości, zaś antagoniści nie są jednoznacznie źli, ich motywacja wydaje się po części zrozumiała, co sprawia, że nabierają tak potrzebnej wiarygodności. Zaprezentowane w tym tomie „Action Comics” wydarzenia nabierają kosmicznego rozmachu. Akcja zabiera czytelnika poza Ziemię i czyni go świadkiem wydarzeń mogących zadecydować o losie dwóch postaci, noszących pelerynę Supermana. Taka decyzja scenarzysty bez wątpienia podnosi efektowność całości, co idealnie pasuje do tytułu całego cyklu, jednak na dalszy plan zepchnięto innych bohaterów. Jurgens stara się co prawda kontynuować ich wątki, jednak tym razem czyni to dosyć niemrawo. Nie robię z tego wielkiego zarzutu, ponieważ dotychczasowe odsłony serii pokazały, że autor potrafi w interesujący sposób poprowadzić choćby Lois czy Clarka (tego drugiego, niebędącego Supermanem),ale tym razem tło głównej opowieści prezentuje się nieco gorzej. Za ilustracje ponownie odpowiadało kilku artystów. Na szczęście są oni dobierani w taki sposób, że efekty ich pracy wydają się dosyć podobne – pasują do siebie stylistycznie i nie zaburzają ciągłości opowieści. W tym konkretnym tomie wyróżniłbym może Patcha Zirchera, który tworzy rysunki efektowne, świetnie sprawdzające się w zaproponowanej przez scenarzystę dynamicznej i akcyjnej fabule. Rysownik pracował nad segmentem dziejącym się w znacznej mierze na obcej planecie i dobrze zaprezentował jej pustynne i kamienne krajobrazy. Bardzo dobrze wyszły mu także twarze poszczególnych postaci, choć Supermen bywa w jego interpretacji nieco zbyt posągowy. W trzeciej odsłonie „Action Comics” scenarzysta potwierdził, że na tę chwilę jego seria stoi na wysokim poziomie. „Ludzie ze Stali” to co prawda tytuł nieco słabszy niż „Powrót do Daily Planet”, niemniej Jurgens ponownie pokazał w nim, że wie o co chodzi w postaci Supermana i umie ją odpowiednio poprowadzić. Seria jest jednym z najjaśniejszych punktów całego „Odrodzenia” i mam nadzieję, że taki stan rzeczy utrzyma się długo, ponieważ lektura kolejnych jej tomów przynosi zaskakująco dużo dobrej, superbohaterskiej zabawy. To zdecydowanie satysfakcjonująca rozrywka. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2018/06/superman-action-comics-odrodzenie-tom-3.html oraz na łamach serwisu Szortal - http://szortal.com/node/14465
Marek Adamkiewicz - awatar Marek Adamkiewicz
ocenił na77 lat temu

Cytaty z książki Flash: Mistrzowska sztuczka

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Flash: Mistrzowska sztuczka