Batman - Detective Comics: Rycerz z Arkham

Okładka książki Batman - Detective Comics: Rycerz z Arkham
Peter J. TomasiBrad Walker Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Batman – Detective Comics DC Universe (tom 2) Seria: Uniwersum DC komiksy
176 str. 2 godz. 56 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Batman – Detective Comics DC Universe (tom 2)
Seria:
Uniwersum DC
Tytuł oryginału:
Detective Comics: Arkham Knight
Data wydania:
2020-10-14
Data 1. wyd. pol.:
2020-10-14
Liczba stron:
176
Czas czytania
2 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328158016
Tłumacz:
Tomasz Sidorkiewicz
Średnia ocen

                6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Batman - Detective Comics: Rycerz z Arkham w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Batman - Detective Comics: Rycerz z Arkham

Średnia ocen
6,4 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
471
29

Na półkach:

Niby tom 2, ale historie nie nawiązują do poprzedniego tomu. Uwielbiam to jak Tomasi pisze interakcje pomiędzy członkami bat-rodziny, Barmanem, Robinem i Alfredem, to co trochę mi nie podeszło to sama postać Rycerza z Arkham. Postać o tym imieniu pojawiła się wcześniej w grze, z postacią z tego tomu łączy ją tylko imię i wygląd, a tak to zupełnie inna postać. Pojawia się znikąd, przychodzi do Batmana z osobistą zemstą za coś co wydarzyło się poza komiksami.

Niby tom 2, ale historie nie nawiązują do poprzedniego tomu. Uwielbiam to jak Tomasi pisze interakcje pomiędzy członkami bat-rodziny, Barmanem, Robinem i Alfredem, to co trochę mi nie podeszło to sama postać Rycerza z Arkham. Postać o tym imieniu pojawiła się wcześniej w grze, z postacią z tego tomu łączy ją tylko imię i wygląd, a tak to zupełnie inna postać. Pojawia się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

46 użytkowników ma tytuł Batman - Detective Comics: Rycerz z Arkham na półkach głównych
  • 37
  • 9
26 użytkowników ma tytuł Batman - Detective Comics: Rycerz z Arkham na półkach dodatkowych
  • 11
  • 7
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Batman - Detective Comics: Rycerz z Arkham

Inne książki autora

Okładka książki Green Lantern Compendium Two: The Sinestro Corps War Dave Gibbons, Geoff Johns, Ivan Reis, Peter J. Tomasi
Ocena 0,0
Green Lantern Compendium Two: The Sinestro Corps War Dave Gibbons, Geoff Johns, Ivan Reis, Peter J. Tomasi
Okładka książki Stowarzyszenie Sprawiedliwości: Przyjdź Królestwo Twoje - Tom 2 Dale Eaglesham, Geoff Johns, Jerry Ordway, Fernando Pasarin, Alex Ross, Peter J. Tomasi
Ocena 6,9
Stowarzyszenie Sprawiedliwości: Przyjdź Królestwo Twoje - Tom 2 Dale Eaglesham, Geoff Johns, Jerry Ordway, Fernando Pasarin, Alex Ross, Peter J. Tomasi
Okładka książki Supersynowie: Kiedy dorosnę Jorge Jimenez, Paul Pelletier, Peter J. Tomasi
Ocena 6,8
Supersynowie: Kiedy dorosnę Jorge Jimenez, Paul Pelletier, Peter J. Tomasi
Okładka książki The Mighty Keith Champagne, Peter Snejbjerg, Peter J. Tomasi
Ocena 0,0
The Mighty Keith Champagne, Peter Snejbjerg, Peter J. Tomasi
Okładka książki Najjaśniejszy Dzień Geoff Johns, Ivan Reis, Peter J. Tomasi
Ocena 7,2
Najjaśniejszy Dzień Geoff Johns, Ivan Reis, Peter J. Tomasi
Okładka książki Batman - Detective Comics: Droga do zagłady Eduardo Risso, Kenneth Rocafort, Mariko Tamaki, Peter J. Tomasi, James Tynion IV, Brad Walker
Ocena 6,3
Batman - Detective Comics: Droga do zagłady Eduardo Risso, Kenneth Rocafort, Mariko Tamaki, Peter J. Tomasi, James Tynion IV, Brad Walker

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Batman - Detective Comics: Pozdrowienia z Gotham Peter J. Tomasi
Batman - Detective Comics: Pozdrowienia z Gotham
Peter J. Tomasi Kyle Hotz Christian Duce Fernandez
,,Batman Detective Comics” tak nazywa się teraz ta linia wydawnicza (wcześniej ,,Detective Comics”). To druga, obok serii ,,Batman”, regularnie ukazująca się linia o przygodach Człowieka-Nietoperza. Obie linie są wydawane po polsku przez Egmont. Jaka pomiędzy nimi różnica? ,,Batman” to ,,serial” - każdy zeszyt stanowi kontynuację poprzedniego. ,,Batman Detective Comics” ma natomiast charakter antologii – pojedyncze, zamknięte historie, czasami luźno nawiązujące do serii ,,Batman” lub innych tytułów z Uniwersum DC. Serię ,,Batman” zacząłem czytać na bieżąco (amerykańskie zeszytówki) niedługo po tym, gdy jej tworzenie przejął James Tynion IV (zrecenzowałem już dla Was jego event ,,Wojna Jokera” - https://www.pokojgeeka.pl/2020/11/wojna-jokera-punchline.html). I muszę przyznać, że bawię się przy niej bardzo dobrze. Po ,,Detective Comics” sięgałem raczej rzadko i wybiórczo... ale nie przepuściłem okazji, by sprawdzić polskie wydanie. ,,Pozdrowienia z Gotham. Batman Detective Comics. Tom 3" to zbiór trzech historii. Wszystkie napisał Peter J. Tomasi, natomiast zilustrowali je kolejno Kyle Hotz, Doug Mahnke oraz Christian Duce. Pierwsza opowieść stanowiła dla mnie nie lada niespodziankę... Po pierwsze – nie przepuszczę niczego, gdzie występuje Spectre, a po drugie... już to czytałem, w amerykańskiej zeszytówce! :-D Sama historia jest naprawdę niezła, a rysunki Hotza (takie z odrobinką ,,nostalgii”) bardzo do niej pasują. Nie będę spoilerował, ale na potrzeby recenzji, napiszę Wam, czego można się po niej spodziewać: Spectre: Jestem Aniołem Śmierci i... Batman: Jestem Batman. Nie, nie możesz tu zabijać. Wynocha z mojego miasta! :-D Druga opowiastka jest zdecydowanie najsłabsza w tym tomie (no, może poza intrygującym, lekko symbolicznym, zakończeniem). Joker pajacuje w Lunaparku, Batman go powstrzymuje... Z tego komiksu zapamiętam chyba tylko dobrze narysowaną przez Mahnkego szaloną twarz Klauna. Ostatnia historia jest najlepsza. Bruce Wayne wylatuje w sprawach biznesowych z całą świtą Wayne Enterprises, w samolocie znajduje się polujący na miliardera Deadshot... a w końcu trafiony piorunem samolot rozbija się na samotnej wyspie (pozdrowienia dla Olivera Queena! ;-P). Komiks zawiera fajny motyw dwóch zamieszkujących ową wyspę weteranów wojennych i Bruca Wayne'a biegającego w ,,pustynnym stroju Batflecka” (fani Batflecka – sprawdźcie!) ;-) Poza tym – wielkim plusem są świetne, bogate w detal rysunki Christiana Duce. A, zapomniałbym! W tomie przewija się też Lex Luthor, który coś kombinuje z Mister Freezem. Padają również nawiązania do serii ,,Liga Sprawiedliwości”. Mam nadzieję, że ten motyw zostanie podniesiony w kolejnym tomie, ponieważ w przeciwnym wypadku, wprowadzenie Luthora i Freeza po prostu mija się z celem. Reasumując – rysunki w ,,Pozdrowienia z Gotham. Batman Detective Comics. Tom 3" stoją na wysokim poziomie (to standard przy komiksach z Batmanem). Scenariusze Tomasiego są, natomiast, tylko niezłe/przeciętne. Po tom warto jednak sięgnąć, jeśli szukamy czegoś ,,szybkiego” i ,,niezobowiązującego” do lektury kolejnych pozycji (jak choćby w regularnej serii ,,Batman”).
PokójGeeka - awatar PokójGeeka
oceniła na 7 5 lat temu
Batman - Detective Comics: Zimna zemsta Dough Mahnke
Batman - Detective Comics: Zimna zemsta
Dough Mahnke Peter J. Tomasi
Od kiedy pamiętam Mister Freeze, a właściwie doktor Victor Fries, starał się ożywić swoją żonę Norę pogrążoną w stanie hibernacji. W tym celu dopuścił się szeregu zbrodni, często wyjątkowo okrutnych, stając się tym samym przekleństwem Gotham oraz jednym z głównych przeciwników Batmana. Po latach w końcu udało mu się doprowadzić swój eksperyment do końca, dzięki drobnej pomocy Lexa Luthora i... nie skończyło się to najlepiej. Album zawiera trzy historie, z których główna dotyczy właśnie Victora i jego żony. Przyznaję, że każda z opowieści trzyma poziom, choć mi osobiście najbardziej spodobała się środkowa z dziećmi z sierocińca. Jednak to Konflikt z Norą, żona sławnego złoczyńcy, jest tutaj w centrum uwagi. Zatem tak - Nora wróciła do świata żywych jako Pani Freeze i nie za bardzo pała gorącą miłością do swego męża. Jej serce zmieniło się w bryłę lodu, jednak wcześniej zasmakowała w kryminalnej przeszłości swego męża. Kobieta zatem nie ma zamiaru spełniać jego wizji wspólnego życia, a to prowadzi do konfliktów i nieoczekiwanych sojuszy. Finał całego starcia nieco mnie zaskoczył, jednak pozytywnie. Pozostałe dwie opowieści nie są bezpośrednio związane z główną historią, ale też dobrze się je czyta. Pierwsza jest związana z sierocińcem i bardziej przypomina opowieść obyczajową, druga to już klasyczne walczenie z popapraną sektą. Obie mają solidny scenariusz, ale ta druga to taka bardziej krwawa łaźnia. Cieszy mnie, że ta seria jeszcze trzyma poziom. Wydarzenia w innych seriach oraz konflikt z Batmanem, który się śmieje mocno nadszarpnęły moim zaufaniem do uniwersum DC, jednak tutaj chce wracać. Do starego, dobrego Batman Detective Comics.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu
Batman, Który się Śmieje: Zarażeni Joshua Williamson
Batman, Który się Śmieje: Zarażeni
Joshua Williamson David Marquez
Drugi tom "Batmana który się śmieje" wykazuje w pewien sposób podobieństwa do drugiego tomu "Batman Metal". Podobnie jak tam, główna opowieść przerywana jest genezami powstania "bohaterów" , tylko że tym razem chodzi o ich zakażone warianty. Genezy te wypadają róźnie i każda jest rysowana przez innego artystę dokładnie tak, jak to miało miejsce w "Batman Metal". Ogólna zasada jest taka, że wraz z rozwojem fabuły genezy te robią się coraz słabsze. Analogicznie zresztą do poziomu głównej fabuły, która wraz z pojawieniem się "Tytanów" wkracza na mniej ambitną i bardziej młodziezową ścieżkę. To co mnie zaczęło przeszkadzać w tym tomie, to brak rozróżnienia mocy między superbohaterami. Można odnieść wrażenie, że taki Superman i Batman mają podobne moce i obaj są niezniszczalni. We wcześniejszych tomach ten problem także miał częściowo miejsce, ale autorzy starali się go zamaskować inteligencją Batmana i nie wrzucanie go na głębokie wody. Tutaj sobie pofolgowano i granice między mocą superbohaterów się zatarły. To samo dotyczy zresztą postaci komisarza Gordona, którego geneza a propos, najbardziej przypadła mi do gustu, a rysunki Herberta w oparach podajacego deszczu - zachwyciły. Graficznie zresztą tom trzyma tradycyjnie wysoki poziom, choć pod koniec także i grafika dostosowuje się poziomem do scenariusza. Z pierwszym tomem komiks ten połączony jest dość luźno i można go sobie spokojnie odpuścić jeśli komuś nie zależy na wprowadzeniu do "Batman Death Metal". Jednak jest tutaj parę rozdziałów które warto przeczytać i kilka nazwisk artystów, z którymi warto się zapoznać. Ja się bawiłem przy tej pozycji dobrze i nie żałuję poświęconego na to wydawnictwo czasu. Ilustracje i oceny : David Marquez - 4,5/5 Joe Bennett. - 4.5/5 Inaki Miranda - 3.5/5 Jack Herbert - 5/5 Freddie E. Williams II - 4.5/5 Brent Peeples - 3/5 Laura Braga - 2.5/5
mika_el - awatar mika_el
ocenił na 6 1 rok temu
Flash Forward Scott Lobdell
Flash Forward
Scott Lobdell Brett Booth
Zaskakujące jaki można mieć rozstrzał, jeżeli chodzi o pisarstwo. Imć Lobdell jest tego świetnym przykładem. Jego Red Hood and the Outlaws w serii DC Rebirth to istne cudo, ale jeżeli spojrzymy na Supermana z New 52 - chyba najgorsze co mogło spotkać tę postać. Więc sięgając po kolejną pracę spod pióra tego Pana byłem mocno nieufny. I w sumie zasłużenie, choć Flash Forward nie jest lekturą złą. Przeciwnie, znajdzie się parę interesujących wątków, jak główny "mentor" bohatera, czy widok rodziny Wally'iego, który miał wybitnie nie po drodze ostatnio czy "wampirzy świat". Odstawiony na boczny tor, opuszczony przez bliskich, szukał swojego miejsca. Teraz tylko on może uchronić światy przed zagładą z rąk mrocznej energii, która wypełnia wszechświat. I da się lubić tą postać mimo, że ponownie mamy naprawianie świata w ramach DC, co jest tak wyeksploatowanym motywem, że idzie zwymiotować. Jakimś cudem autorowi to wychodzi, przez co czuć stawkę, a jak rzeczy idą po myśli, autentycznie się cieszymy. Szkoda tylko, że Egmont zdecydował się jeszcze dodać ten zeszyt stanowiący wprowadzenie do Generation Zero. To już mogli sobie darować, bo akurat to jest BARDZO słabe. Brett Booth i Norm Rapmund dają nam porządną kreskę, ładnie prezentującą się w kontraście do Mocy Prędkości, ale nie jest to nic poza rzetelną robotę amerykańskich standardów komiksów super bohaterskich. Jeżeli miałbym ocenić całość to dałbym słabą czwórkę. Przyjemna, acz niezobowiązująca historia.
Chris Grabovsky - awatar Chris Grabovsky
ocenił na 6 3 lata temu
Batman - Detective Comics: Wojna Jokera Peter J. Tomasi
Batman - Detective Comics: Wojna Jokera
Peter J. Tomasi Brad Walker James Tynion IV Kenneth Rocafort
Batman Detective Comics to w zasadzie ostatnia seria superhero, którą jeszcze czytam. Tom piąty zatytułowany "Wojna Jokera" w zasadzie jest wstępem fabularnym do wspomnianego konfliktu, opisanego w osobnym albumie. Ten jest już w moich rękach, ale nie wiem czy nie będzie też zakończeniem, przynajmniej na dłuższy czas, mojej znajomości z uniwersum DC. Deadpool zakończył mą zabawę z Marvelem, gdzie po prostu odpadłem i po Marvel Fresh nie mam zamiaru sięgać. Tutaj jest podobnie, choć fabularnie komiks jest dobry. Tyle tylko, że nie wnosi nic nowego. Bo tak naprawdę co ma wnieść. Pierwsza połowa to wspominanie przez rodzinę Nietoperza ich zaufanego majordomusa Alfreda, w tym zakończenie pewnej sprawy z czasów gdy był on agentem MI6 i odczytanie listu. Jest to ładnie napisane, daje pogląd na to jak bardzo rodzina polegała na Alfredzie, a on ją cementował, mimo posiadania sekretów. Jednak poza nostalgią do tej postaci nie ma tutaj niczego nowego. Potem wchodzi na scenę Two-Face/Harvey Dent, którego w swoją wojenkę wplątał Joker. No i mamy nieco zonk, bo naszego psychopatycznego klauna jest tutaj zdecydowanie za mało. Niby pociąga za sznurki, ale w zasadzie mogłoby typa nie być. Sam pomysł na wojnę, powód jej zainicjowania i początkowy przebieg jest fajny. Ma to ręce i nogi, ale trwa zwyczajnie za długo. Przynajmniej dla mnie. Oczywiście można mi zarzucić marudzenie, ale obserwuję tą serię od początku i zwyczajnie czuję zmęczenie materiału. Są tutaj krótkie historie naprawdę wyróżniające się na tle wałkowania w kółko i kółko tego samego konfliktu pomiędzy Batmanem a jego przeciwnikami. Po prostu ta linia czasowa jest zbyt rozwleczona w czasie i wiele wątków można było zamknąć szybciej. Obstawiam jednak, że zagorzali fani Nietoperza pozostaną mu wierni i będą śledzić dalej jego losy w Batman Death Metal, Lidze Sprawiedliwości oraz innych seriach. Ja mam zamiar przeczytać "Wojnę Jokera: Saga" i na tym zakończyć moją wędrówkę po uniwersum DC. Przynajmniej obecnym. Na jakiś czas. Na pewno kiedyś znów wrócę do tego mrocznego świata. Skąpanego w mroku Gotham i rozświetlonego Metropolis, ale na razie nic mnie tutaj nie trzyma. Szczególnie, że świat komiksu jest przebogaty i naprawdę mam w czym przebierać :)
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 6 3 lata temu
Batman: Trzech Jokerów Geoff Johns
Batman: Trzech Jokerów
Geoff Johns Jason Fabok
Geoff Johns to jeden z moich ulubionych scenarzystów komiksowych, który potrafi napisać wciągające, emocjonujące i inteligentne historie rozrywkowe, a do tego nigdy nie zszedł poniżej pewnego poziomu, ponieważ nawet jego najsłabsze tytuły można określić mianem całkiem dobrych. Tworzone przez tego autora komiksy superbohaterskie charakteryzują się ciekawymi fabułami pełnymi interesujących pomysłów, dobrze napisanymi dialogami, trafnym humorem, dogłębnym zrozumieniem charakteru i osobowości danego bohatera/danej bohaterki, a także idealnym wyważeniem proporcji pomiędzy akcją a spokojniejszymi momentami nastawionymi na rozwijanie relacji między postaciami. Uczciwie jednak trzeba przyznać, że twórczość Johnsa to nie jest ten sam poziom, co większość komiksów stworzonych przez Alana Moore'a i prawdopodobnie nigdy nie uda mu się napisać przełomowej historii na miarę dokonań Maga z Northampton. Porównanie tych dwóch scenarzystów: jednego bardzo dobrego a drugiego wybitnego, który zasłużenie posiada status żywej legendy jest zasadne o tyle, że Geoff Johns dwa razy próbował skonfrontować się z dorobkiem Alana Moore'a i przy okazji udowodnić wszystkim zainteresowanym, że jest zdolny do stworzenia dzieła dorównującego tym, za które odpowiedzialny był jego starszy kolega po fachu. W obu przypadkach przyjął podobną taktykę napisania kontynuacji do utworów, za które odpowiadał pierwszy Mag, wśród scenarzystów komiksowych (lub pierwszy scenarzysta komiksowy pośród Magów). I tak w "Zegarze Zagłady" mamy możliwość powrotu do świata "Strażników", natomiast "Trzech Jokerów" wykorzystuje wątki, których początki sięgają "Zabójczego Żartu". Z koncepcją, że największy wróg Człowieka Nietoperza nie jest jednym złoczyńcą, ale trzema po raz pierwszy można się było spotkać w "Wojnie Darkseida", czyli wątku fabularnym, który finalizował staż Geoffa Johnsa przy pisaniu scenariuszy do Ligii Sprawiedliwości w okresie znanym jako "New 52" (po polsku "Nowe DC Comics") i dotyczył konfrontacji pomiędzy największymi ziemskimi superbohaterami i superbohaterkami oraz wspierającymi ich bóstwami z Nowej Genezy, a władcą Apokolips. Wówczas to Batman tymczasowo stał się Bogiem Wiedzy dzięki temu, że udało mu się zasiąść na Tronie Mobiusa, czyli niesamowicie zaawansowanym wszystkowiedzącym urządzeniu, zdolnym udzielić informacji na każdy zadany temat. Na pytanie Mrocznego Rycerza dotyczące prawdziwej tożsamości Błazeńskiego Księcia Zbrodni otrzymał zaskakującą odpowiedź, że nie ma jednego Jokera, ponieważ jest ich trzech. Aż chciałoby się zakrzyknąć "Omne Trinum Perfectum!!!" (Batman szepnął wtedy "Niemożliwe!", ale pewnie pomyślał coś w stylu "O k*rw@, ja p*****lę!!!") i od razu przekonać się czy ten zaskakujący pomysł ma satysfakcjonujące uzasadnienie, ale z rozwiązaniem zagadki trzeba było poczekać kilka lat, aż w końcu Geoff Johns ukończył scenariusz do niniejszej pozycji. Co ciekawe, w omawianym komiksie scenarzysta ani razu nie odwołał się do wydarzeń, które zainicjowały główny wątek tej historii tak, że całą opowieść można przeczytać i nie zdawać sobie sprawy, że wszystko zaczęło się od sytuacji, kiedy to Człowiek Nietoperz posadził swoją batdupę na fotelu znającym odpowiedź na każde pytanie. Zawiązanie akcji recenzowanego komiksu następuje w momencie, kiedy w tym samym czasie, ale w różnych miejscach Joker popełnia trzy dobrze udokumentowane przestępstwa, które natychmiast stają się szeroko komentowane we wszelkiego rodzaju mediach. Mroczny Rycerz próbuje ustalić naturę tego dziwnego zjawiska. Czy mamy do czynienia z sobowtórami? Klonami? Jokerami z alternatywnych rzeczywistości, a może faktycznie od samego początku mierzył się z wyjątkowo paskudnymi trojaczkami? W śledztwie Człowiek Nietoperz wspomagany jest przez Batgirl i Red Hooda, czyli tych członków Batrodziny, którzy zostali najbardziej skrzywdzeni przez Błazeńskiego Księcia Zbrodni i z tego powodu mierzą się z mniej i bardziej przepracowanymi traumami. Próba odnalezienia i powstrzymania trzech Jokerów prowadzi naszych bohaterów i bohaterkę do odkrycia niejasnego powiązania jakie nemezis Batmana posiada z Joe Chillem, czyli mordercą rodziców Bruce'a Wayne'a. Z omawianym tytułem wiązałem obawy, że tym razem Geoff Johns przeliczył się, kiedy mierzył siły na zamiary i jego ambitny projekt okaże się spektakularnym niepowodzeniem. Z tego też powodu zwlekałem z przeczytaniem "Trzech Jokerów". Dopiero powtórna lektura "Zabójczego Żartu", który jest jednym z moich ulubionych komiksów o Batmanie i zarazem najlepszym, w jakim występuje Joker zmotywowała mnie do tego, żeby w końcu zapoznać się z niniejszą pozycją. Może było to spowodowane tym, że nastawiłem się mentalnie na kompletną porażkę i oczekiwania względem tego utworu miałem raczej niewielkie. Tym większe było moje zdziwienie, kiedy brnąłem przez meandry fabuły, ponieważ po lekturze całości jestem autentycznie zachwycony tym tytułem. Uważam, że jest to jeden z najlepszych komiksów superbohaterskich, jaki powstał w przeciągu kilku ostatnich lat i koncentruje się na Batmanie, jego rodzinie oraz arcywrogu. Geoff Johns w "Trzech Jokerach" według mnie wykorzystał cały swój potencjał twórczy i stworzył historię, która intryguje i w moim przypadku przeczytałem całą opowieść za jednym posiedzeniem. Nie jest to dzieło tak przełomowe i redefiniujące gatunek superbohaterskich historii obrazkowych jak "Zabójczy Żart", ale tym razem do tego wysokiego poziomu niewiele mu brakuje. Johns nie naśladuje ślepo stylu Moore'a, ale wyraźnie widać gdzie czerpał inspiracje, a gdzie posiłkował się własnym wypracowanym warsztatem. Omawiany tytuł nie jest tak przepełniony symboliką jak u Maga z Northampton, ale imponuje tym, że scenarzysta panuje nad wszystkimi zainicjowanymi w komiksie wątkami, które mają satysfakcjonujące zakończenie w finale. Każda istotniejsza postać, która pojawiła się w tym komiksie pełni konkretną funkcję i bardzo dobrze wywiązuje się z powierzonej roli, oprócz wyjątkowo zmarnowanej szansy większego wykorzystania Komisarza Gordona, który przecież też mocno ucierpiał z powodu Jokera w przeszłości i to nie raz, ale w tym komiksie niestety jest jedynie postacią drugoplanową, co jest jedną z niewielu wad tego tytułu. Natomiast pochwalić należy prowadzenie bohaterów i bohaterek pod względem psychologicznym, ponieważ tutaj scenarzysta wzorcowo wywiązuje się z powierzonego mu zadania i ani razu nie czułem, żeby jakaś postać zachowywała się nienaturalnie. Motywacje, które kierują postaciami są dobrze ugruntowane w ich charakterach i przeżyciach, a w trakcie rozwoju akcji posiadane przez nich przekonania są spójne z dokonaniami, dzięki czemu mamy do czynienia z konsekwentnym portretowaniem postaci. Niektórym może się nie spodobać sposób ukazania Batmana, który trochę różni się od tego jak jest przedstawiany w innych tytułach, ale mnie ta jego wersja jak najbardziej odpowiada, ponieważ podkreśla, że dla Mrocznego Rycerza codzienna i conocna walka z przestępczością w Gotham jest ważniejsza nawet od postępowania zgodnie z wymiarem sprawiedliwości. Zakończenie komiksu to jedna z jego największych zalet i byłem pod wielkim wrażeniem tego, jak Johnsowi udało się się stworzyć tak bardzo angażujący, emocjonalny i satysfakcjonujący finał, a jednocześnie dodać od siebie kilka naprawdę interesujących pomysłów, które być może zostaną rozwinięte w przyszłych projektach. Aczkolwiek dla wielu osób wyjaśnienie zjawiska trzech Jokerów może się wydać rozczarowujące, zwłaszcza, że ich obecność nie zdominowała komiksu (co w zależności od osobistych preferencji może być zarówno wadą jak i zaletą), ale ja jestem niezmiernie usatysfakcjonowany tym, jak z tego problemu, który jakby nie patrzeć sam stworzył, wybrnął scenarzysta. Według mnie wątku więcej niż jednego Błazeńskiego Księcia Zbrodni nie dałoby się lepiej przedstawić i rozwiązać. No może Alan Moore byłby w stanie, gdyby nie jego resentyment względem Wydawnictwa DC. Kolejna z zalet omawianej pozycji, czyli pewne różnice w zachowaniu wszystkich trzech Jokerów, przez co każdy z nich jest definiowany innym terminem: przestępca, komik i klaun, to jednocześnie błyskotliwy metakomentarz dotyczący tego jak komiksowe postacie na przestrzeni wielu lat musiały mieć modyfikowane charaktery, żeby nadążyć za zmianami i trendami zachodzącymi w społeczeństwie. Również scenarzysta "Zabójczego Żartu" wykorzystał tę technikę, żeby zwrócić uwagę na niekończący się cykl walki pomiędzy superbohaterem, a jego największymi przeciwnikami, który powtarza się tak długo, jak długo trwa zainteresowanie czytelników i czytelniczek, przez co każda ostateczna potyczka staje się tylko jednym z wielu ogniw w nieskończonym łańcuchu. Jeżeli chodzi o warstwę graficzną to muszę przyznać, że styl rysunków powinien się spodobać nawet tym osobom, które będą rozczarowane fabułą tego utworu. Jason Fabok to obecnie jeden z najlepszych rysowników tworzących dla Wydawnictwa DC i w recenzowanej pozycji wspiął się na wyżyny swojego talentu. Grafiki przez niego stworzone są fenomenalne i znacząco wzbogacają całą opowieść o wyjątkową atmosferę. Według mnie ten artysta dorównuje talentem niezapomnianemu Brianowi Bollandowi, przy czym wypracował własny, bardzo realistyczny styl rysunku. Recenzowany tytuł to z pewnością jeden z najpiękniejszych komiksów, jakie narysowano. Podsumowując tę dosyć długą recenzję "Batman: Trzech Jokerów" zarówno pod względem scenariusza i rysunków jest pozycją wybitną, która mnie przyniosła ogrom czytelniczego zadowolenia. Geoff Johns zmierzył się ze spuścizną Alana Moore'a i chociaż trochę mu zabrakło, żeby dorównać Magowi z Northampton, to tym razem był już całkiem blisko zamierzonego celu i wrócił stamtąd z tarczą. Dla mnie to najlepszy komiks superbohaterski od wielu lat, a także drugi w kolejności, jeżeli chodzi o najbardziej udane wykorzystanie postaci Jokera (a raczej Jokerów). Na pierwszym miejscu oczywiście uplasował się "Zabójczy Żart" i prawdopodobnie to się już nigdy nie zmieni.
Mahtias TheMightyLibrarian - awatar Mahtias TheMightyLibrarian
ocenił na 10 1 miesiąc temu
Flash: Rok pierwszy Joshua Williamson
Flash: Rok pierwszy
Joshua Williamson Howard Porter
Pierwszy rok Flasha pozwala nam poznać genezę tego superbohatera. Temat przewijał się dość często, więc wydarzenia, które doprowadziły do powstania Szkarłatnego Sprintera nie były dla mnie nowością. Barry Allen, kryminolog pracujący w Central City na co dzień zajmuje się rozwiązywaniem zagadek kryminalnych. Za sprawą wydarzeń sprzed lat, kiedy zmarła jego matka, wciąż ma jednak wrażenie, że jest krok do tyłu. Splot wydarzeń prowadzi go jednak do wypadku w wyniku którego otrzymuje moc nadzwyczaj szybkiego poruszania się. Całość została ujęta w zgrabny sposób i mimo że zarys fabularny znałem, to przyjemnie było obserwować rodzącą się relację między Barrym a Iris oraz sposób w jaki mężczyzna pogodził się ze swoimi nowymi umiejętnościami. W trakcie historii poznajemy również Turtle’a, jednego z przeciwników Flasha, z którym musi się zmierzyć, by uratować przyszłość. Ta historia zdecydowanie nadaje się jako pierwszy kontakt z komiksem. Nie jest skomplikowana, więc nawet osoby, które nie miały wiele do czynienia z tym bohaterem, bez problemu będą w stanie zrozumieć wszelkie szczegóły tego uniwersum. Być może nie będzie to komiks, który na długo zapamiętam, ale przyjemnie spędziłem przy nim czas i myślę, że będzie to dobry wybór dla tych, którzy nie wiedzą od czego zacząć swoją przygodę. Całość uatrakcyjniają świetne ilustracje z dynamiczną kreską, która bardzo pasuje do tych wydarzeń. Barry jest moim ulubionym Flashem i jestem przekonany, że jeśli ktoś da tej historii szansę to się nie zawiedzie.
Pirat - awatar Pirat
ocenił na 6 4 lata temu
Batman: Ostatni rycerz na ziemi Greg Capullo
Batman: Ostatni rycerz na ziemi
Greg Capullo Scott Snyder
Ostatni? Widzieliście kiedyś kadry z komiksu, gdzie okazuje się, że Bruce nie był Batmanem, a był cały czas w Arkham? To początek Ostatniego Rycerze, który zagwarantuje nam jeszcze kilka podobnie zaskakujących plot twistów. A wszystko w elseworldowej otoczce, więc nie trzeba czytać innych komiksów (teoretycznie). Nie należy się jednak nastawiać, że początkowy premise utrzyma się długo. Jest on w sumie zwrócić uwagę czytelnika i jest dość życzeniowy, a także wiele innych chwytów, za które sięga Scott Snyder. Czy to źle? Nie, bo to wszystko składa się na jedną historię. W gruncie rzeczy tytuł sugeruje coś apokaliptycznego "Batman. Ostatni Rycerz na Ziemi". Komiks opowiada o tym, jak bardzo w takim apokaliptycznym świecie potrzebny jest idealizm. A w dodatku – na przekór Jokerowi z Zabójczego Żartu – udowadnia, że to co potrafi zmienić człowieka to jedna dobra rzecz albo dzień, jak kto woli. Fabułę tego komiksu i to, co spotkało świat, można interpretować w różnych rejestrach: współczesnej polityki, bardziej uniwersalnego dyskursu, albo po prostu z perspektywy osobistej. Pierwszy klucz to coś czego wszyscy wszędzie chyba starają się doszukać. Czasem jest to śmieszne, czasem bardziej trafne, a czasem dotyczy szerszego zjawiska. Aktualna polityka, czy chcemy, czy nie, krąży wokół Trumpa i jego populistycznych haseł o sprawczości. Nasz komiks ukazywał się pod koniec jego pierwszej kadencji, więc z pewnością mógł być to komentarz do tego prezydenta USA. Choć może to realny prezydent przypomina innego z komiksów? W końcu dziś czasem trudno stwierdzić, co jest bardziej przerysowane – rzeczywistość, czy fikcja. W bardziej uniwersalnym kluczu wchodzimy w dyskusję nad zagrożeniami demokracji. Nad konfliktem ludu i elity. Bo czy jeśli naprawdę dać ludziom bezpośrednią władzę, to czy nie zmieni się to w ochlokrację (rządy motłochu)? Z jednej strony istnieje realny strach, ale jak inaczej nauczyć ludzi rządzić się samemu? Gdy świat kontrolują elity złych i dobrych (tu super), czy jeśli dać ludziom szansę, to czy naprawdę go zniszczą? Czy jedynym wyjściem jest absolutna kontrola? W końcu gdyby dać ludziom wolną rękę to "się pozabijają! Rozerwą się na strzępy! Nigdy nie będą Cię słuchać...". Hobbowska idea wojny wszystkich ze wszystkimi, której jedyną alternatywą jest lewiatan, we współczesnej myśli liberalnej okazuje się niezwykle żywy w kontekście końca historii. Tyle że to fałszywa dychotomia. Rzeczywistość nie jest tak prosta, a zawsze jest nadzieja. To stara się przekazać nam omawiany komiks, a bardzo fajnie w podobne tony uderzają wydawane aktualnie (2025) Absolute i Ultimate Universe. Trzeci osobisty klucz krąży wokół dylematu jeża. Dylematu, który w pewnym sensie bardzo pasuje do Batmana. Jeśli dopuścić do siebie ludzi to przecież "złamią Ci serce. W końcu... Jeśli ich wpuścisz, zrobią to". Ale jeśli nie spróbujesz, to już przegrałeś. Nasz Rycerz w swojej podróży spotyka lub wspomina najróżniejsze postacie ze swojego życia. Nie jestem batmanologiem, ale możliwe i wszystkie. W tym sensie to komiks dla wszystkich, którzy twierdzą, że Batman to cool samotny wilk i chcą być jak on. Nic bardziej mylnego. Skoro Batman zawsze ma Batrodzinę i inne bliskie postacie z uniwersum DC, to czemu Ty nie miałbyś spróbować? A najwyżej mieć nadzieję? "Batman. Ostatni Rycerz na Ziemii" przypomina trochę "Chainsaw Mana". Nie jest jednak aż takim misery porn, a jest bardziej melancholijny. Ten natłok postaci miejscami dla osób niezaznajomionymi z mitologią Batmana może być przytłaczający. Ja nie znam jej, aż tak bardzo i udało mi się przeczytać ten komiks, więc chyba nie trzeba się bać. Warto jednak wpierw wiedzieć cokolwiek, bo można się rozczarować. Nie znaczy, że trzeba rozpoznać wszystkich postaci, ale Jim Gordon wyglądający jak Stan Lee był czymś, czego nie miałem w bingo na ten rok. Pierwsza strona komiksu ma dużo tekstu, więc go nie zamieszczę. Przedstawia, jednak ważną powracającą sprawę Batmana, która na koniec okazuje się esencjonalna dla fabuły komiksu. Pod koniec zaczynałem wątpić, ale mimo tego okazało się, że było warto zamieszczać tu ten w sumie poboczny wątek. Takie małe krążące wątki w mniejszej i większej skali zwyczajnie bardzo dobrze Scotowi Snyderowi wychodzą. Rysunek jest dość standardowy. Jedyną wyróżniającym się wizualnie elementem są czarne dymki antagonisty. Trudno je opisać, więc chyba najlepiej samemu zobaczyć w komiksie. Skoro jednak został wspomniany "Chainsaw Man", to trzeba pokazać coś dorównującemu dziwnością z naszego "Rycerza", a wyjętego wręcz rodem z odcinka "400 Boys" z serialu "Love, Death & Robots", choć to raczej komiks był tu inspiracją.  https://cdn.nakanapie.pl/FlSxAm8YU0DYR7YNIlRH1AEWPnM=/origxorig/010e780f1cff77e8a0d410bb842d1874 Początek części 3 komiksu Piękne zielone dzieci, a w lampionie adwentowym Batman trzyma głowę Jokera. Jeśli to was nie przeczyta do lektury, to nie wiem, co może. Mnie się czytało bardzo płynnie i przyjemnie. Ale przyjemność to nie wszystko, bo z tego komiksu zwyczajnie można co nieco wyciągnąć. I na pewno nie tylko to, co napisałem. Komiks czytany dzięki życzliwości Biblioteki na Koszykowej (Biblioteki Głównej Województwa Mazowieckiego).
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na 8 4 miesiące temu
Deadpool: Tajne Imperium Gerry Duggan
Deadpool: Tajne Imperium
Gerry Duggan Matteo Lolli Mike Hawthorne
Czy Deadpool naprawdę uratował świat przed złym Kapitanem Ameryką? czy pomógł powstrzymać sługusów Hydry? Czy był w końcu tym dobrym, od kiedy Steve Rogers zaprosił go w struktury Avengers? Na te i wiele innych pytań odpowiada własnie ten komiks. Jego wydarzenia dzieją się niejako za kurtyną i uzupełniają to, czego czytelnik nie zobaczył w Tajnym Imperium, będącym i tak kolosalną cegłą. Co mi się podobało 1. Jak zły Kapitan Ameryka manipulował Deadpoolem Jest to wątek przewodni całego albumu i od niego zresztą się rozpoczyna. Z jednej strony czytelnik ma do czynienia z przemyśleniami Wade'a, którym targają wątpliwości, z drugiej zaś jego walkę w imię swego herosa. Całość przeplatają liczne retrospekcje z poprzednich albumów, więc ich znajomość bardzo się przydaje. 2. Deadpool vs Wielki Przywódca Hydry Cudowna konfrontacja ukazująca przy okazji jak głupia jest to organizacja. Choć przyznaję, że sami herosi też nieraz nie grzeszą inteligencją, ale ten gatunek już mnie do tego przyzwyczaił. Niemniej starcia słowne między tą dwójką są miłe, a finał genialny. 3. Zakończenie przygody Mimo, że całość jest uzupełnieniem historii z Tajnego Imperium, to przedstawiono tutaj ciekawie Deadpool. Do tego finał jest mocno intrygujący i sprawi, że nasz najemnik będzie miał ręce pełne roboty. PODSUMOWANIE Komiks czytało mi się naprawdę dobrze. Należy jednak zaznaczyć, że koniecznie trzeba znać całą serię o Deadpoolu, Tajne Imperium oraz Atak na Pleasent Hills, plus kilka mniejszych przygód z udziałem naszego zawadiaki, aby w pełni ogarnąć obraz sytuacji. Taki urok tych tasiemców. Jestem ciekaw jak potoczą się dalsze losy Wade'a Wilsona bo potencjał jest spory. Oby tylko go nie zmarnowano, jak to już nieraz miało miejsce.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 6 3 lata temu
Thanos. Tom 2 Donny Cates
Thanos. Tom 2
Donny Cates Geoff Shaw Dylan Burnett
Dwójka w tytule może być dla niektórych mocno myląca. Co prawda mamy tu do czynienia z bezpośrednią kontynuacją wydarzeń ukazanych w pierwszym albumie serii, tak naprawdę jednak obie części są zamkniętymi historiami, które można czytać w dowolnej kolejności i nie ma konieczności znajomości wcześniejszej odsłony. Dodatkowo wydany na naszym rynku album składa się w zasadzie z trzech oddzielnych tworów, które należy traktować jako całkowicie oddzielne byty. Na sam początek mamy więc do czynienia z historią autorstwa wspomnianego już Catesa, która pierwotnie ukazała się w zeszytach Thanos #13-#18. Twórca w naprawdę niezłym stylu zabrał się za powierzonego mu bohatera i stworzył historię, obok której żaden miłośnik dobrych komiksowych opowieści nie będzie mógł przejść obojętnie. Nie ma tutaj również większego sensu bezpośrednio porównywać dzieło Catesa i Lemire’a. Obie „wersje” znacząco się od siebie różnią, obie jednak trzymają podobny wysoki poziom jakościowy. Donny Cates postanowił tutaj na mocno rozbudowaną narrację, dzięki której możemy poznawać losy Thanosa i zagłębiać się w jego szalony świat. Jest to dość istotny element komiksu, biorąc pod uwagę manierę twórcy do szafowania mocną akcją, która potrafi zaskakiwać dosłownie na każdej stronie i nie zawsze jest nazbyt oczywista (przynajmniej dla mniej obeznanych fanów Marvela). Prowadzenie czytelnika za przysłowiową rączkę i niepozostawianie mu zbyt dużo miejsca do własnych interpretacji, dla niektórych może być cechą negatywną komiksu. Moim jednak zdaniem w przypadku tego tytułu sprawdza się to znakomicie i bez tego wykreowana komiksowa rzeczywistość mogłaby być o wiele mniej przyjemna w odbiorze. Jeśli chodzi o samą fabułę, to stawia ona przede wszystkim na widowiskowość, nie należy więc spodziewać się tutaj porywających i głębokich treści. Miało być łatwo, mocno i przyjemnie i dokładnie tak jest. Niczego złego nie można również napisać na temat warstwy wizualnej tej części albumu. Geoff Shaw postawił na ciężki, mroczy klimat, który idealnie pasuje do postaci Thanosa. Potrafi on również, jeśli istnieje taka potrzeba wydobyć ze swoich rysunków naprawdę sporą dynamikę scen akcji, dzięki czemu ogląda się je z niekłamaną przyjemnością. Cała recenzja na: https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-thanos-tom-2/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 7 4 lata temu

Cytaty z książki Batman - Detective Comics: Rycerz z Arkham

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Batman - Detective Comics: Rycerz z Arkham