Homodestructus: czyli jak być nie powinno

Okładka książki Homodestructus: czyli jak być nie powinno autora Liliana Kłos, 9788365795670
Okładka książki Homodestructus: czyli jak być nie powinno
Liliana Kłos Wydawnictwo: Mamiko biografia, autobiografia, pamiętnik
188 str. 3 godz. 8 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Homodestructus: czyli jak być nie powinno
Data wydania:
2020-07-07
Data 1. wyd. pol.:
2020-07-07
Liczba stron:
188
Czas czytania
3 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365795670
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Homodestructus: czyli jak być nie powinno w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Homodestructus: czyli jak być nie powinno



książek na półce przeczytane 1638 napisanych opinii 801

Oceny książki Homodestructus: czyli jak być nie powinno

Średnia ocen
7,7 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Homodestructus: czyli jak być nie powinno

avatar
758
119

Na półkach: , , , ,

Gdyby tę opowieść poddano porządnej korekcie stylistycznej, ortograficznej i interpunkcyjnej byłaby ciekawą pozycją czytelniczą. Męczące były zmiany stylu narracji, nagłe przeskoki myślowe autorki, zaskakujące porównania i skojarzenia, dziwne zachowania i wypowiedzi postaci. Niektóre dygresje rodzinne i sąsiedzkie rozbijały fabułę i nijak łączyły się z głównym problemem powieści.
W przypadku Homodestruktusa powiedzenie, że z rodziną to dobrze się na zdjęciach wychodzi jest jak najbardziej prawdziwe.

Gdyby tę opowieść poddano porządnej korekcie stylistycznej, ortograficznej i interpunkcyjnej byłaby ciekawą pozycją czytelniczą. Męczące były zmiany stylu narracji, nagłe przeskoki myślowe autorki, zaskakujące porównania i skojarzenia, dziwne zachowania i wypowiedzi postaci. Niektóre dygresje rodzinne i sąsiedzkie rozbijały fabułę i nijak łączyły się z głównym problemem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
43
43

Na półkach: ,

"Homodestructus” Liliany Kłos to książka, która porusza i przygniata swoim ciężarem. Trudny temat, dotknięcie rodzinnego tabu i próba zrozumienia tego, co bolesne i niewyjaśnione. Szczera, emocjonalna, wymagająca – lepiej nie czytać jej obojętnie.

"Homodestructus” Liliany Kłos to książka, która porusza i przygniata swoim ciężarem. Trudny temat, dotknięcie rodzinnego tabu i próba zrozumienia tego, co bolesne i niewyjaśnione. Szczera, emocjonalna, wymagająca – lepiej nie czytać jej obojętnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
841
414

Na półkach:

Książka wbija w ziemię. Pamiętnik córki, której matka po długich latach terroru psychicznego stosowanego przez męża geja, nie wytrzymuje i popełnia samobójstwo.
Książka napisana w ramach autoterapii jest niezwykle cenna. Odkrywa dramaty i krzywdy jakie popełniają osoby homoseksulane znęcając się psychicznie nad kobietami, które nie będąc świadomie stosowanych przez gejów wyrafinowanych kłamstw i manipulacji, decydują się na małżeństwo, wierząc, że ich luby jest w nich zakochany po uszy.

Książka wbija w ziemię. Pamiętnik córki, której matka po długich latach terroru psychicznego stosowanego przez męża geja, nie wytrzymuje i popełnia samobójstwo.
Książka napisana w ramach autoterapii jest niezwykle cenna. Odkrywa dramaty i krzywdy jakie popełniają osoby homoseksulane znęcając się psychicznie nad kobietami, które nie będąc świadomie stosowanych przez gejów...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

88 użytkowników ma tytuł Homodestructus: czyli jak być nie powinno na półkach głównych
  • 60
  • 28
10 użytkowników ma tytuł Homodestructus: czyli jak być nie powinno na półkach dodatkowych
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Homodestructus: czyli jak być nie powinno

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Unorthodox. Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów Deborah Feldman
Unorthodox. Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów
Deborah Feldman
„Unorthodox. Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów” Deborah Feldman jest autobiograficzną opowieścią o dorastaniu w zamkniętej, ultraortodoksyjnej społeczności żydowskiej w Nowym Jorku. Dewojre, dzisiejsza Deborah, od najmłodszych lat żyje w świecie ściśle podporządkowanym religijnym zasadom i tradycji, gdzie codzienność jest dokładnie regulowana przez środowisko, a dostęp do edukacji, kultury czy swobodnych relacji jest bardzo ograniczony. Jako nastolatka zostaje wydana za mąż w aranżowanym związku i zmuszona do szybkiego wejścia w dorosłość, mimo braku przygotowania emocjonalnego i edukacyjnego. Jej życie staje się pasmem ograniczeń, kontroli i wewnętrznych konfliktów, co prowadzi do narastającego poczucia uwięzienia. Z czasem zaczyna dostrzegać opresyjny charakter środowiska, w którym funkcjonuje i chce w końcu zacząć mieć kontrolę nad własnym życiem. Od bardzo dawna żadna książka nie wywarła na mnie takiego wrażenia. Kilka lat temu oglądałam serial na podstawie tej książki, który był naprawdę świetny, a co dopiero pisać o tej książce. Jestem zszokowana tą historią, ciężko mi pojąć, że takie zamknięte społeczności religijne mają rację bytu, że kobiety w nich nie są niczym więcej niż matką i kurą domową. Owszem, trzeba powiedzieć to głośno, to się wciąż dzieje, w każdym zakątku świata, jednak nigdy nie będę w stanie tego zrozumieć. Dewojre poznajemy od późnego dzieciństwa. Dziewczyna jest roztargniona i zapominalska wobec przepisów panujących w społeczności. Dodatkowo czyta zakazane książki - te same książki, które i my czytamy: „Duma i uprzedzenie” czy „Małe Kobietki”. Zakazane, bo nienapisane przez żydów i w jidysz. Dziewczyna stara się się nie zawodzić dziadków i być jak najbardziej bogobojną i skromną, chasydzką dziewczyną, jednak już na tym etapie pojawiają się w niej pytania: „Dlaczego tak jest?”, „Dlaczego MUSZĘ taka być?". Dewojre dorasta w środowisku, w którym kobiety wchodzą w aranżowane małżeństwa, muszą ścinać włosy po ślubie, tracą swoją tożsamość na rzecz bycia matką i kurą domową a ich głos przestaje się liczyć. Dodatkowo w okresie menstruacji są "nieczyste" i odtrącane. Muszą się obmywać w mykwie, będąc upokorzone i okradzione z godności. Nie robiąc tego ześlą na męża i siebie grzech. Czy tego naprawdę chce nastolatka? Czy może sięgnąć po coś więcej? Nie chce wam zdradzać więcej z historii Deborah, tego dowiecie się czytając jej wspomnienia, a zapewniam Was, że warto. Zaskakuje mnie, jak możliwe jest życie w ciągłej kontroli społecznej i rodzinnej, presji, w ukryciu i pod rygorem zasad w imię religii. Jednocześnie czuję ogromny podziw w stronę autorki, że udało jej się w jednej chwili zostawić wszystko za sobą, Dewojre, rodzinę, jedyny świat, który znała. Żeby coś takiego zrobić, trzeba znaleźć w sobie ogrom siły i odwagi, ale również sensu - tym sensem był jej syn, dla którego chciała lepszego życia. Szokuje, wkurza, ale jednocześnie wzrusza mnie ta historia. Bardzo rozszerzyła mi światopogląd i dała moment na zatrzymanie się i zreflektowanie nad własnym życiem, ale też ludzi, których namacalnie nie widzę. Chciałabym poświęcić jeszcze moment na samą budowę książki. Powieść ma dość długie rozdziały, ale przyjemnie się je czyta, dość wyraźnie jest podzielona na kamienie milowe Dewojre. Momentami brakuje mi jakiegoś krótkiego przypisu do słów z jidysz (których nie brakuje),ale nie jest to jakaś trudna przeszkoda. Historia Dewojre dopełniona jest zdjęciami, co nadaje autentyczności i wywołuje ciarki na skórze. Nie ukrywam, że po obejrzeniu zdjęć czuje niedosyt i zobaczyłabym ich więcej, ale może tych „więcej” po prostu nie ma? Nie ocenię tej historii: fajna, nie fajna, polecam, nie polecam, ale napiszę, że naprawdę warto. Naprawdę dobry tytuł i zachęcam, żeby przynajmniej raz w życiu poświęcić mu czas. Dla tych bardziej opornych (z przymrużeniem oka 😝): serial był naprawdę dobry i z tego co pamiętam był dość wierny książce. Po przeczytaniu „Unorthodox” na pewno znowu obejrzę serial ❗
Julia - awatar Julia
oceniła na99 dni temu
Listy do Emilki Andrzej Głowacki
Listy do Emilki
Andrzej Głowacki
Zacznę może od tego, że książka jest bardzo ładnie wydana. Twarda okładka, graficznie doskonała. Tekst wydrukowany na dobrej jakości, kremowym papierze. Pod względem formy literackiej książka podobała mi się. Napisana jest w formie listów, pięknym, literackim językiem. Widać tu bez wątpienia duży talent literacki autora, umiejętność posługiwania się słowem pisanym i wszechstronną wiedzę autora z wielu dziedzin. Jednak sama treść książki nie przypadła mi do gustu. Tak jak już wspomniałam książka to zbiór listów. Ich autorem jest starszy pan, który zakochał się w młodziutkiej dziewczynie (tytułowej Emilce). Do niej pisze listy w których mówi o oczarowaniu jej dziewczęcą urodą, opisuje też swoje codzienne życie, udziela dziewczynie rad. Niektóre listy kierowane są również do matki i siostry Emilki. Autor listów poznał Emilkę na targu. Wraz z matką i siostrą sprzedawała tam owoce i warzywa. Starszy pan był stałym klientem kobiet. Zakupy jednak najbardziej lubił robić u Emilki. Urzekła go młodość i uroda dziewczyny, jej skromność oraz miła aparycja. Starszy pan zaczął obdarowywać dziewczynę drobnymi prezentami, udzielał jej niechcianych rad. W pewnym momencie zachowania starszego pana zaczęły być dla Emilki uciążliwe. Dziewczyna starała się rozluźnić istniejącą relację ze starszym panem, czuła się osaczona, niepewna, przestraszona. Podobną postawę przyjmują matka i siostra Emilki. Również chłopak dziewczyny daje starszemu adoratorowi jasno do zrozumienia, żeby już się z nią nie kontaktował. Autor listów wiedział więc z kilku źródeł, że dziewczyna nie życzy już sobie kontaktów z nim, ani prezentów i listów. I chociaż zakochany pan twierdzi, że nie można zabronić nikomu kochać i nie widzi nic złego w swoim nachalnym zachowaniu, ja doskonale rozumiem postępowanie dziewczyny i jej bliskich. Bardzo emocjonalnie odebrałam naganne dla mnie zachowanie zakochanego, który nie rozumie sprzeciwu młodej kobiety, słowa nie chcę, nie podoba mi się to... W żaden sposób nie potrafiłam zaakceptować takiego zachowania, które było dla mnie działaniem na granicy przestępstwa. A sama miłość, o której zapewniał starszy pan, wcale według mnie, nie była miłością, ale dziwnym zauroczeniem dziewczęcym urokiem i chęcią podporządkowania sobie skromnej dziewczyny. Chcę podkreślić, że nie razi mnie możliwość związku dwojga ludzi, których dzieli duża różnica wieku. Bardzo razi mnie natomiast narzucanie się drugiej osobie, udzielanie niepotrzebnych rad, namawianie do oglądania nielubianych filmów itp. Swojego czasu czytałam powieść o związku dwojga ludzi, których dzieliła duża różnica wieku. Była to bardzo piękna książka, która wywarła na mnie duże wrażenie - „Spóźnieni kochankowie”. W tym związku dużo starsza od partnera była kobieta. Ale ich związek opierał się na wzajemnym uczuciu, fascynacji i szacunku. Nikt tu na nikogo nie wywierał nacisków, wszystko odbywało się za zgodą obojga partnerów. Mimo wszystko książkę polecam ze względu na jej literacki język oraz kontrowersyjny temat. Dziękuję autorowi za przesłanie bezpłatnego egzemplarza książki. Życzę wielu dalszych sukcesów literackich
jousna - awatar jousna
oceniła na65 lat temu
Żółty dom. Wspomnienia Sarah M. Broom
Żółty dom. Wspomnienia
Sarah M. Broom
„Żółty dom” to jedna z najlepszych książek, jakie od dawna trafiły mi w ręce. Pisarzom często radzi się, by pisali o tym, co znają – Broom zastosowała się do tej rady i opisała to, co jej najbliższe: swoją rodzinę oraz rodzinny dom. „Żółty dom” nie zaczyna się jednak od ckliwego przedstawienia dzieciństwa autorki – najpierw poznajemy jej przodków, rodziców oraz jedenastkę starszego rodzeństwa. To jednocześnie historia całej rodziny, tytułowego żółtego domu, autobiografia autorki i analiza funkcjonowania Nowego Orleanu. Dość dużą część zajmuje relacja dwojga braci, którzy przetrwali huragan Katrina, zostawszy w mieście. Broom po mistrzowsku kreśli portret miasta podzielonego – słynnej Dzielnicy Francuskiej, odpowiadającej wyobrażeniom turystów, i New Orleans East, które są prawdziwą małą ojczyzną familii Broomów. Przeciwstawia uliczki rozbrzmiewające muzyką, pełne pocztówkowych kamienic z balustradami z kutego żelaza, z rzeczywistością, w jakiej się wychowała: odciętym od funduszy ogromnym obszarem, który był domem dla ludzi podtrzymujących magię Vieux Carré, pracujących w restauracjach, kawiarniach i hotelach. Dualizm i niejednoznaczność przewijają się przez całą powieść: sama Sarah Broom wyjeżdża z Nowego Orleanu i do niego wraca. Żółty dom także nie jest jednoznacznym monolitem: chociaż udziela schronienia całej rodzinie, jest miejscem, „w którym inni nie czują się dobrze”. Jednocześnie się go kocha i wstydzi, bo nie wygląda tak dobrze, jak powinien. Przez strony przebija pasja i wiedza.
panika - awatar panika
oceniła na104 lata temu
Położna. O mojej cioci Stanisławie Leszczyńskiej Maria Stachurska
Położna. O mojej cioci Stanisławie Leszczyńskiej
Maria Stachurska
"Położna" to poruszająca biografia poświęcona Stanisławie Leszczyńskiej - odważnej kobiecie, która narażając swoje życie i innych odbierała porody od współwięźniarek, z którymi była osadzona w obozie Auschwitz-Birkenau. Pomagała kobietom w trudnej sytuacji i dbała o to, by nowo narodzone dzieci mogły przyjść bezpiecznie na świat. Współczuła matkom, które nie mogły zbyt długo nacieszyć się swoimi pociechami i podejmowała starania, by ocalić jak najwięcej istnień. Dbała również o zaspokojenie potrzeb własnych dzieci, ich edukację oraz rozwój zainteresowań. Kiedy Niemcy ją aresztowali i osadzili w obozie wraz z córką, martwiła się nie tylko o nią, lecz także o synów i kochającego męża. Modliła się o nich oraz wierzyła, że po wojnie ponownie będą mogli wspólnie cieszyć się szczęściem i spokojem. "Położna" Marii Stachurskiej to opowieść o kobiecie oddanej swojej pracy. Pomoc kobietom w poczęciu na świat dzieci traktowała jako swoją misję i starała się, by nie działa się im krzywda. Była również kochającą matką i żoną, która mocno ceniła wartości rodzinne. Cechowała ją również ogromna wiara w Boga. Pokładała w nim ufność i modliła się do niego w każdej sytuacji. Kiedy została osadzona obozie w Auschwitz pragnęła ponownie zobaczyć swoich bliskich. Dbała nie tylko o młode matki i ich nowo narodzone pociechy, lecz także o swoją córkę, która podczas pobytu w obozie mocno podupadła na zdrowiu. Czuła ona ogromne wsparcie od swoich bliskich, a także cieszyła się, gdy kobiety, którym pomogła okazywały jej wdzięczność. Warto przeczytać.
Maras - awatar Maras
ocenił na91 rok temu
(Nie)dziennik Jacek Poniedziałek
(Nie)dziennik
Jacek Poniedziałek
„(Nie)dziennik” nie jest klasyczną autobiografią, lecz intymnym, prowadzonym przez rok zapisem z życia jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów. To kronika walki z uzależnieniem – od alkoholu i narkotyków – oraz bolesna próba rozliczenia się z przeszłością. Poniedziałek nie bierze jeńców: opisuje dni spędzone w mroku nałogu, toksyczne relacje, samotność w tłumie wielbicieli oraz trudny proces trzeźwienia. W książce przeplatają się wątki zawodowe – kulisy pracy w teatrze, frustracje związane z zawodem aktora – z osobistymi dramatami. Autor wraca do dzieciństwa na krakowskim osiedlu, trudnych relacji z matką i lęków, które towarzyszyły mu przez całe dorosłe życie. To historia człowieka, który osiągnął szczyt popularności, by jednocześnie spaść na dno emocjonalnego wycieńczenia, szukającego ratunku w terapii i bezlitosnej autoanalizie. Recenzja: Między autentyzmem a ekshibicjonizmem (6/10) Lektura „(Nie)dziennika” to doświadczenie trudne i ambiwalentne. Z jednej strony trzeba docenić odwagę Jacka Poniedziałka – niewielu artystów w Polsce zdecydowało się na tak radykalne obnażenie własnych słabości. Z drugiej jednak strony, jako dzieło literackie, książka budzi spore zastrzeżenia. Głównym problemem tej pozycji jest jej forma. Zgodnie z tytułem, jest to „nie-dziennik”, co autor wykorzystuje jako licencję na całkowity brak struktury. Narracja bywa chaotyczna, momentami wręcz męcząca. Czytelnik odnosi wrażenie, że uczestniczy w sesji terapeutycznej, która nigdy się nie kończy. O ile szczerość w literaturze faktu jest cnotą, o tyle tutaj momentami ociera się o męczący ekshibicjonizm. Nie wszystkie detale z życia seksualnego czy fizjologicznego autora wnoszą coś istotnego do procesu „trzeźwienia” – czasem sprawiają wrażenie chęci zszokowania odbiorcy za wszelką cenę. Poniedziałek dużo miejsca poświęca środowisku warszawskiej inteligencji i artystów. Dla osób spoza tego kręgu liczne nazwiska, branżowe anegdoty i narzekania na specyfikę pracy w teatrze mogą wydać się nużące i hermetyczne. Autor bywa egocentryczny – co w dzienniku jest naturalne – ale w „(Nie)dzienniku” ten egocentryzm bywa przytłaczający, sprawiając, że inne postaci w tej historii są jedynie bladymi cieniami odbijającymi traumy aktora. Ocenę 6/10 przyznaję za ważny społecznie głos w temacie nałogów oraz za bezkompromisowe zmierzenie się z mitem „wielkiego aktora”. To książka potrzebna jako świadectwo walki o siebie, ale literacko – zbyt przegadana i niespójna. Może być cenną lekturą dla osób zmagających się z podobnymi problemami, jednak dla przeciętnego czytelnika szukającego rzetelnego reportażu lub pogłębionej autobiografii, „(Nie)dziennik” może okazać się pozycją zbyt chaotyczną i emocjonalnie wyczerpującą.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na62 miesiące temu
Kto odejdzie, już nie wróci. Jak opuściłem świat chasydów Shulem Deen
Kto odejdzie, już nie wróci. Jak opuściłem świat chasydów
Shulem Deen
Książka pisana jest od serca, a jej autorem jest Shulem Deen – Żyd wychowany w tradycji chasydzkiej w społeczności Skwer niedaleko Nowego Jorku. Już sam tytuł zapowiada nieodwracalny zwrot w życiu bohatera, jednak nie zdradza szczegółów fabuły, pozwalając czytelnikowi skupić się na treści. Deen opisuje swoje życie, rozpoczynając narrację od momentu zawarcia małżeństwa z kobietą, którą niemal nie znał, a którą poślubił zgodnie z zasadami swojej społeczności. Początkowo nie rozumie ani nie chce tego związku, lecz presja wychowania i oczekiwań otoczenia sprawia, że stara się być wzorowym członkiem wspólnoty chasydzkiej. Autor szczegółowo przedstawia codzienność swojej rodziny, sposób funkcjonowania wewnątrz społeczności oraz kontakt ze światem zewnętrznym. Z czasem w jego sercu pojawiają się wątpliwości, zaczyna zadawać pytania, które w tamtym środowisku są zakazane. Proces ten nie jest nagły – to długie miesiące, a nawet lata rozterek i refleksji. W końcu Deen wkracza na ścieżkę, z której nie ma już powrotu, świadomie wybierając drogę, która wyklucza go ze społeczności. Interesująco ukazuje reakcje żony – najpierw pełne strachu i niezrozumienia, później stopniowo oswajającej się z myślą, że mogą opuścić świat, który wypełniał ich życie od zawsze. Deen kapitalnie wyjaśnia mechanizmy władzy, kontroli i nacisku społecznego, jakie panują w zamkniętych grupach religijnych. Nie oskarża, nie ocenia, lecz dzieli się własnymi doświadczeniami i samotnością, która coraz silniej go dotyka. Książka jest bardzo sugestywna; narracja może chwilami wydawać się powolna, ale warto poświęcić jej uwagę, by dostrzec to, co ukryte między wierszami. Dzięki temu czytelnik może głębiej zrozumieć, jak trudna była droga autora i jak specyficzna jest społeczność, w której się wychował.
Arek - awatar Arek
ocenił na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Homodestructus: czyli jak być nie powinno

Więcej
Liliana Kłos Homodestructus: czyli jak być nie powinno Zobacz więcej
Więcej