San Francisco. Dziki brzeg wolności

Okładka książki San Francisco. Dziki brzeg wolności autorstwa Magda Działoszyńska-Kossow
Magda Działoszyńska-Kossow Wydawnictwo: Czarne Seria: Seria Amerykańska reportaż
296 str. 4 godz. 56 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Seria Amerykańska
Data wydania:
2020-07-29
Data 1. wyd. pol.:
2020-07-29
Liczba stron:
296
Czas czytania
4 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381910170
Zbudowane w połowie XIX wieku dzięki gorączce złota, San Francisco od początku przyciągało ludzi poszukujących wolności, bogactwa, możliwości zaczęcia od nowa. To miasto marzeń, kontrkultury, ruchu LGBT, muzyki, sztuki i wina. Mekka artystów i niebieskich ptaków. Dom Janis Joplin i Grateful Dead. Intelektualne zaplecze Doliny Krzemowej, centrum start-upów i najnowszych technologii.

Magda Działoszyńska-Kossow zabiera czytelników w podróż w czasie i przestrzeni: pisze o barwnej historii i bogatym pejzażu kulturowym, który towarzyszył powstaniu i rozwojowi miasta przez ponad sto pięćdziesiąt lat. Mówi o artystach, wizjonerach i milionerach, ale też o epidemii HIV/AIDS, narkomanii i tysiącach bezdomnych.

W San Francisco jak w soczewce skupiają się problemy współczesnej Ameryki, kraju ostrych kontrastów i pogłębiających się różnic ekonomicznych. Tutaj właśnie amerykański sen często kończy się gwałtownym przebudzeniem i okazuje się, jak wysoką trzeba za niego zapłacić cenę.
Średnia ocen
7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup San Francisco. Dziki brzeg wolności w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki San Francisco. Dziki brzeg wolności i



1573
22
23

Wyróżniona opinia książki San Francisco. Dziki brzeg wolnościi



Książki 2431 Opinie 1451

Oceny książki San Francisco. Dziki brzeg wolności

Średnia ocen
7,0 / 10
672 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce San Francisco. Dziki brzeg wolności

avatar
914
341

Na półkach: ,

I tak to jest, jak się kupuje książkę w necie...
Nie zwróciłem uwagi na tył okładki. A tam stoi jak wół, że Autorka to wytwór GW i TVN.
No cóż...
Przeczytałem.
Ta książka ma dobre momenty. W sumie warto przeczytać. Ale należy mieć świadomość, że pojawią się nieuchronnie kwiatki typu: "Ani w przypadku klimatu, ani wywołanych ruchami płyt tektonicznych trzęsień nie ma jednak możliwości, stwierdzenia, jak miałyby się sprawy, gdyby nie nasza działalność" (str. 76).
No tak, człowiek nie odpowiada jedynie za wybuchy supernowych, ale współcześni uczeni nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa, więc kto wie?
O hipisach Autorka pisze tak: "Chcieli żyć razem (…) oddychać przyrodą, a nie ją eksploatować, być samowystarczalni, a nie uzależnieni od świstka z wypłatą”. Jasne! Żeby nie eksploatować przyrody da się żyć tylko pozyskując energię ze Słońca, a bycie samowystarczalnym znaczy żebranie i grzebanie po śmietnikach, co Autorka barwnie opisuje.
Są wspaniałe skróty myślowe - o filozofii Dalekiego Wschodu:„(…)obdarzonemu tym umysłem i dodatkowo wolną wolą człowiekowi pisane jest bycie panem wszelkiego stworzenia” (str. 142). Aha, czyli buddyści mogą być panami stworzenia, ale kiedy mówi to inna religia to już jest męska patriarchalna zaborczość?
Autorka myli paskudnie dr Jekylla i mr. Hyde'a (str 187). Wstydź się, Redakcjo!
Natomiast interesujący obraz San Francisco to taki, że to niewielkie miasteczko starające się być kimś ponad stan posiadania, zmuszające mieszkańców do posiadania niestandardowych zarobków.
Ale niech ktoś mi wytłumaczy - czemu ci Amerykanie, których nie stać na mieszkanie we Frisco, nie pojadą tam, gdzie taniej? (casus kobiety z emeryturą, która pewnie doskonale mogłaby żyć na jakimś amerykańskim zadupiu)
Co się Autorce udało? Pokazanie Ameryki, która właściwie dobra jest tylko dla zarabiających dużo ponad średnią. Bo ani ci aspirujący do lepszego życia techies, ani ci, których życie wyrzuciło na margines, szczęścia w Ameryce nie znajdą.

Rozgadałem się!
Podsumuję te wszystkie, bazujące na kompletnie chybionych pomysłach, próby naprawy stanu rzeczy: "To nowoczesne, humanitarne i empatyczne podejście w praktyce okazuje się tylko mrzonką” (str. 242)
No cóż, był już taki ustrój walczący bohatersko z problemami, które w żadnym innym ustroju nie występowały!

I tak to jest, jak się kupuje książkę w necie...
Nie zwróciłem uwagi na tył okładki. A tam stoi jak wół, że Autorka to wytwór GW i TVN.
No cóż...
Przeczytałem.
Ta książka ma dobre momenty. W sumie warto przeczytać. Ale należy mieć świadomość, że pojawią się nieuchronnie kwiatki typu: "Ani w przypadku klimatu, ani wywołanych ruchami płyt tektonicznych trzęsień nie ma...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Świetny zbiór reportaży o mieście legendzie, z jednej strony powielający tą legendę, a z drugiej bezlitośnie i wnikliwie się z nią rozprawiający. Zdecydowałam się przeczytać tę książkę, ponieważ parę miesięcy temu byłam w tym mieście i pomimo że pobyt był krótki, tylko 3 dni, ale zafascynowało mnie ono, jak mało które z dużych miast, jakie dane mi było wcześniej zobaczyć. Ogromną zaletą tej książki jest przede wszystkim to, że autorka opisuje SF bez oceniania zjawisk kulturowych i społecznych w nim zachodzących. Ocenę i refleksję nad tym co się tam wydarzyło i wydarza, a może nawet będzie się w przyszłości wydarzać, pozostawia nam, czytelnikom.

Świetny zbiór reportaży o mieście legendzie, z jednej strony powielający tą legendę, a z drugiej bezlitośnie i wnikliwie się z nią rozprawiający. Zdecydowałam się przeczytać tę książkę, ponieważ parę miesięcy temu byłam w tym mieście i pomimo że pobyt był krótki, tylko 3 dni, ale zafascynowało mnie ono, jak mało które z dużych miast, jakie dane mi było wcześniej zobaczyć....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2951
1835

Na półkach:

Współczesne oblicze stolicy Dzieci Kwiatów. Kim są dzisiaj? Dlaczego rozkwitły właśnie tam, na końcu zachodniego świata? Jak mekka hippisów zmieniła się w krzemową krainę technologii? A może to też tylko stereotyp? Polecam wszystkim, którym San Francisco kojarzy się głównie z kwiatami we włosach

Współczesne oblicze stolicy Dzieci Kwiatów. Kim są dzisiaj? Dlaczego rozkwitły właśnie tam, na końcu zachodniego świata? Jak mekka hippisów zmieniła się w krzemową krainę technologii? A może to też tylko stereotyp? Polecam wszystkim, którym San Francisco kojarzy się głównie z kwiatami we włosach

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2045 użytkowników ma tytuł San Francisco. Dziki brzeg wolności na półkach głównych
  • 1 241
  • 774
  • 30
289 użytkowników ma tytuł San Francisco. Dziki brzeg wolności na półkach dodatkowych
  • 165
  • 32
  • 32
  • 15
  • 15
  • 15
  • 15

Tagi i tematy do książki San Francisco. Dziki brzeg wolności

Czytelnicy San Francisco. Dziki brzeg wolności przeczytali również

Witajcie w rezerwacie. Indianin w podróży przez ziemie amerykańskich plemion David Treuer
Witajcie w rezerwacie. Indianin w podróży przez ziemie amerykańskich plemion
David Treuer
" W XIX w. władze federalne uważały, że rezerwaty to obietnice, których nigdy nie będzie trzeba spełnić. Wielu ludzi sądziło, że wystarczy pokolenie lub dwa, aby Indianie zniknęli wskutek chorób i dzięki mieszanym małżeństwom." Gdy czytamy opowieści o wielkich plemionach indiańskich, jak Komancze, czy Siuksowie, ich historia kończy się zazwyczaj na przymusowym lub dobrowolnym osadzeniu w rezerwacie. Ale co było dalej? Na pytanie to próbuje odpowiedzieć David Treuer, członek plemienia Odżibuejów, który w swoim reportażu" Witajcie w rezerwacie. Indianin w podróży przez ziemie amerykańskich plemion" kreśli obraz życia współczesnych Indian. Współcześnie żyje ok. 2 mln Indian, którzy są członkami 564 plemion. Najliczniejsi są Czirokezowie. Na terenie USA znajduje się 310 rezerwatów, co stanowi 2,3 % jego terytorium. Opowieść o Indianach w rezerwatach, to głównie historia ich ciągłych batalii o przeżycie i zachowanie tożsamości kulturowej. Dopiero w 1924 r. uzyskali oni amerykańskie obywatelstwo, a dopiero od 1978 r. mogą legalnie wyznawać swoje religie. David Treuer opowiada historię powstania rezerwatów, politykę kolejnych rządów USA, która doprowadzała do powolnej eksterminacji Indian oraz batalie sądowe, które zastąpiły krwawe bitwy w dochodzeniu sprawiedliwości. Są to, pełne zawiłości prawnych, opisy sporów sądowych o prawa traktatowe Indian, przejmujące historie szkół internatowych dla indiańskich dzieci, jako metoda ich asymilacji, walka o język i kulturę indiańską, a także odpowiedź na pytanie, dlaczego tylko Indianie mają prawo do prowadzenia kasyn? Autor nie użala się nad losem Indian, wręcz podkreśla, że nie chce litości ani współczucia. Potrafi być obiektywny. Opisuje krzywdy wyrządzone Indianom, ale też wielokrotnie wskazuje ich wady, zacietrzewienie i słabość. Nie mitologizuje swoich współplemieńców -pisze o problemach narkomanii, alkoholizmu, gangach. Stara się zrozumieć całą złożoność problemów występującą w społeczności indiańskiej. Całość napisana jest dość suchym, reporterskim tonem, ubarwianym wywiadami z członkami poszczególnych plemion. Ilość i opis poszczególnych batalii sądowych o prawa Indian może trochę przytłaczać. Polecam.
pam - awatar pam
ocenił na61 rok temu
Gure. Historie z Kraju Basków Katarzyna Mirgos
Gure. Historie z Kraju Basków
Katarzyna Mirgos
Kraj Basków to nie miejsce, to stan umysłu, którego nie da się zamknąć w turystycznej broszurze”. Niestety, po lekturze książki „Gure. Historie z Kraju Basków” autorstwa Katarzyny Mirgos, można odnieść wrażenie, że autorka nie do końca wzięła sobie tę maksymę do serca. Choć publikacja obiecuje intymny wgląd w duszę jednego z najbardziej fascynujących i skomplikowanych narodów Europy, ostatecznie otrzymujemy produkt, który utknął w martwym punkcie między ambitnym reportażem a subiektywnym pamiętnikiem z podróży. Głównym problemem „Gure” jest jej fragmentaryczność. Autorka serwuje nam zbiór luźnych opowieści, które rzadko układają się w spójną całość. Czytelnik liczący na rzetelną analizę baskijskiej tożsamości czy skomplikowanej historii ETA, poczuje się rozczarowany. Mirgos ślizga się po powierzchni tematów, które wymagają chirurgicznej precyzji. Zamiast wejść w trudny dialog z historią, autorka często ucieka w bezpieczne, niemal pocztówkowe opisy krajobrazów i lokalnej kuchni. Styl autorki bywa nużący. Nadmiar poetyckich metafor i osobistych wtrętów sprawia, że sama postać Katarzyny Mirgos staje się momentami ważniejsza niż jej bohaterowie. Reportaż, z definicji, powinien oddawać głos „innemu”, tymczasem w „Gure” ten głos jest skutecznie tłumiony przez subiektywny filtr autorki. Czytając o baskijskich tradycjach, częściej dowiadujemy się, co czuła autorka, patrząc na góry, niż co czują sami Baskowie, żyjąc w cieniu swojej burzliwej przeszłości. Kolejnym zarzutem jest unikanie trudnych pytań. Kraj Basków to region zdefiniowany przez konflikt, opór i niezwykle silne napięcia polityczne. Mirgos traktuje te zagadnienia z niemal lękową ostrożnością. W efekcie otrzymujemy obraz wygładzony, pozbawiony pazura i niezbędnego w literaturze faktu krytycyzmu. To wizja Baskonii „dla turystów” – bezpieczna, estetyczna, ale przez to mało autentyczna. „Gure. Historie z Kraju Basków” to książka poprawna, ale nic ponadto. Brakuje w niej drapieżności charakterystycznej dla najlepszych polskich szkół reportażu. To pozycja, która ładnie wygląda na półce i może służyć jako nastrojowy wstęp do wakacji w San Sebastián, ale zawodzi jako próba zrozumienia fenomenu baskijskości. Jeśli szukasz głębokiej analizy i mięsa dziennikarskiego, „Gure” prawdopodobnie pozostawi Cię z poczuciem niedosytu i poznawczej pustki.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na62 miesiące temu
Nomadland. W drodze za pracą Jessica Bruder
Nomadland. W drodze za pracą
Jessica Bruder
Książka otworzyła mi oczy na problem, którego wcześniej właściwie nie dostrzegałam: skalę współczesnego nomadyzmu ekonomicznego w Stanach Zjednoczonych oraz fakt, że dla wielu starszych ludzi nie jest on wyborem stylu życia, lecz koniecznością wynikającą z biedy, braku zabezpieczeń społecznych i kryzysu mieszkaniowego. Reporterska praca autorki — jej podróże z bohaterami, rozmowy z pracownikami sezonowymi, opisy życia w vanach i na parkingach — mają dużą wartość poznawczą i uświadamiają realne konsekwencje niewydolności systemu. Jednocześnie książka zawodzi jako próba pełnego ukazania tego doświadczenia. Układ narracji sprawia wrażenie fragmentarycznego, a powracanie do tych samych postaci i motywów nie zawsze pogłębia temat, lecz raczej go zawęża. Zamiast szerokiego spektrum historii dostajemy powtarzalny obraz, który z czasem traci swoją siłę oddziaływania. Brakuje wyraźniejszego zróżnicowania perspektyw — zarówno pod względem wieku, pochodzenia, jak i alternatywnych losów osób, które z tego stylu życia próbowały się wydostać. Autorka z dużą empatią opisuje swoich bohaterów, ale momentami ta empatia zastępuje analizę. Systemowe przyczyny nomadyzmu są sygnalizowane, jednak nie zawsze wystarczająco rozwinięte, przez co książka bardziej dokumentuje skutki problemu niż pozwala w pełni zrozumieć jego złożoność. W efekcie Nomadland pozostawia czytelnika z poczuciem, że poznał ważny i poruszający temat, ale nie otrzymał narzędzi, by zobaczyć go w całej jego skali. To książka potrzebna i momentami przejmująca, lecz niedostatecznie pogłębiona — bardziej wprowadzająca w problem niż rzeczywiście go wyczerpująca. Ale skoro wracam do niej pamięcią oznacza, że stała się dla mnie jakkolwiek cenna, choć wysoce niedoskonała. Doceniam to, iż autorka nie udaje, że w pełni zrozumiała ludzi, którzy prowadzą koczowniczy tryb życia nie z wyboru czy ciekawości, lecz z powodu bycia jedyną lub jedną z najmniej złych dróg, aby przetrwać w życiu oraz nie być ciężarem dla innych.
Tamaryszka - awatar Tamaryszka
oceniła na64 miesiące temu
Złap i ukręć łeb. Szpiedzy, kłamstwa i zmowa milczenia wokół gwałcicieli Ronan Farrow
Złap i ukręć łeb. Szpiedzy, kłamstwa i zmowa milczenia wokół gwałcicieli
Ronan Farrow
To jedna z tych książek, które czyta się z rosnącym napięciem i coraz większym niedowierzaniem. To nie tylko zapis śledztwa, ale przede wszystkim wstrząsająca opowieść o tym, jak działa system chroniący ludzi władzy, nawet gdy dopuszczają się najcięższych nadużyć. Farrow odsłania kulisy dochodzenia dotyczącego Harvey Weinstein, pokazując nie tyle same zbrodnie, ile mechanizmy ich ukrywania. Najbardziej przerażające okazuje się to, jak wiele osób wiedziało o procederze i przez lata milczało lub aktywnie pomagało w jego tuszowaniu To realna praktyka polegająca na wykupywaniu i blokowaniu niewygodnych historii, zanim ujrzą światło dzienne . Największą siłą tej książki jest jednak ukazanie, jak niebezpieczna potrafi być praca dziennikarza śledczego. Farrow działa w atmosferze ciągłego nacisku, zastraszania i izolacji. Jego materiały są blokowane, współpracownicy wycofują się pod presją, a on sam staje się celem działań wynajętej przez Weinsteina agencji Black Cube. Inwigilacja, manipulacja, próby kompromitacji – to codzienność, z którą musi się mierzyć, próbując dotrzeć do prawdy. Równolegle autor pokazuje sieć powiązań Weinsteina – od prawników, przez media, aż po wpływowe kręgi biznesu i polityki. To system, który nie tylko chroni sprawcę, ale aktywnie niszczy ofiary: podważa ich wiarygodność, zmusza do milczenia, zmienia narrację. W tym kontekście ruch #MeToo nie jawi się jako spontaniczna fala, lecz jako efekt ogromnej pracy i odwagi tych, którzy zdecydowali się mówić – często wbrew wszystkiemu. Styl Farrowa przypomina thriller – napięcie rośnie z każdą stroną, a kolejne odkrycia układają się w misterną, lecz przerażającą układankę. Jednak świadomość, że to wszystko wydarzyło się naprawdę, odbiera czytelnikowi komfort dystansu. To nie fikcja, lecz rzeczywistość, w której prawda wymaga nie tylko determinacji, ale i odwagi graniczącej z poświęceniem. Reportaż, który demaskuje nie tylko jednego człowieka, ale cały system przyzwolenia. To także hołd dla dziennikarstwa w jego najczystszej, najbardziej ryzykownej formie – takiej, która potrafi zmienić świat, ale często kosztuje znacznie więcej, niż jesteśmy gotowi dostrzec.
Freja78 - awatar Freja78
ocenił na825 dni temu
Tragedia na przełęczy Diatłowa. Historia bez końca Alice Lugen
Tragedia na przełęczy Diatłowa. Historia bez końca
Alice Lugen
"Kraj tysiąca donosicieli, geniuszy informacji i arcymistrzów intryg" - takie były realia polityczne, społeczne i obyczajowe ówczesnej Rosji w latach "zimnej wojny" i autorka pokazuje to w swojej książce w sposób bardzo rzeczowy i wyważony. Wydawałoby się, że w kraju dwukrotnie przekraczającym obszar całej Europy jest rzeczą niemożliwą, żeby cały sztab służb, specjalistów, ekspertów do "zadań specjalnych" , mających dostęp do specjalistycznych narzędzi i środków, niejednokrotnie doskonale radzących sobie z o wiele trudniejszymi zadaniami, nie był w stanie poradzić sobie z ogarnięciem tak prostej konkluzji, jak zejście lawiny w miejscu wypadku. Zakłamywanie faktów zdaje się wpisywać w mentalność kraju za naszą wschodnią granicą już od niepamiętnych czasów - tak było w przypadku Katynia, Czarnobyla oraz zakładów atomowych "Majak" (tajemnica o wycieku skażonej wody, utrzymywana była przez ówczesny ZSRR przez 30 lat). Nic nowego. Tyle, że o ile prawda o Katyniu i Czarnobylu po latach ujrzała światło dzienne, to ta o tragedii na Przełęczy Diatłowa po dziś dzień nie została wyjaśniona do końca. Dlaczego? Oto kluczowe pytanie, na które nie uzyskałam do końca odpowiedzi dlatego też czuję pewien niedosyt. Dzięki sugestii znajomego doczytałam sobie dostępną w internecie i najbardziej zbliżoną do prawdy, hipotezę o tej tajemniczej tragedii, czym choć w części zaspokoiłam swoją ciekawość. Historię nieprawdopodobnie tajemniczą w dobie sowieckich zagadek czyta się jak rasowy thriller mimo, że to literatura faktu. Sporo zagadek, niezliczonej ilości hipotez oraz pytań, które mnożą się w myśl zasady "im dalej w las, tym gorzej". Wznowienie śledztwa po 60- latach od tragedii tylko zatoczyło koło i nie wniosło kompletnie nic nowego dlatego historia ta nie ma końca i "kręci się w kółko po zamkniętym obwodzie" ....
Joanie - awatar Joanie
ocenił na717 dni temu
Kto odejdzie, już nie wróci. Jak opuściłem świat chasydów Shulem Deen
Kto odejdzie, już nie wróci. Jak opuściłem świat chasydów
Shulem Deen
Książka pisana jest od serca, a jej autorem jest Shulem Deen – Żyd wychowany w tradycji chasydzkiej w społeczności Skwer niedaleko Nowego Jorku. Już sam tytuł zapowiada nieodwracalny zwrot w życiu bohatera, jednak nie zdradza szczegółów fabuły, pozwalając czytelnikowi skupić się na treści. Deen opisuje swoje życie, rozpoczynając narrację od momentu zawarcia małżeństwa z kobietą, którą niemal nie znał, a którą poślubił zgodnie z zasadami swojej społeczności. Początkowo nie rozumie ani nie chce tego związku, lecz presja wychowania i oczekiwań otoczenia sprawia, że stara się być wzorowym członkiem wspólnoty chasydzkiej. Autor szczegółowo przedstawia codzienność swojej rodziny, sposób funkcjonowania wewnątrz społeczności oraz kontakt ze światem zewnętrznym. Z czasem w jego sercu pojawiają się wątpliwości, zaczyna zadawać pytania, które w tamtym środowisku są zakazane. Proces ten nie jest nagły – to długie miesiące, a nawet lata rozterek i refleksji. W końcu Deen wkracza na ścieżkę, z której nie ma już powrotu, świadomie wybierając drogę, która wyklucza go ze społeczności. Interesująco ukazuje reakcje żony – najpierw pełne strachu i niezrozumienia, później stopniowo oswajającej się z myślą, że mogą opuścić świat, który wypełniał ich życie od zawsze. Deen kapitalnie wyjaśnia mechanizmy władzy, kontroli i nacisku społecznego, jakie panują w zamkniętych grupach religijnych. Nie oskarża, nie ocenia, lecz dzieli się własnymi doświadczeniami i samotnością, która coraz silniej go dotyka. Książka jest bardzo sugestywna; narracja może chwilami wydawać się powolna, ale warto poświęcić jej uwagę, by dostrzec to, co ukryte między wierszami. Dzięki temu czytelnik może głębiej zrozumieć, jak trudna była droga autora i jak specyficzna jest społeczność, w której się wychował.
Arek - awatar Arek
ocenił na72 miesiące temu
Łódź. Miasto po przejściach Wojciech Górecki
Łódź. Miasto po przejściach
Wojciech Górecki Bartosz Józefiak
"Łódź. Miasto po przejściach" Autorzy: Wojciech Górecki, Bartosz Józefiak Moja ocena: 7/10. Książka "Łódź. Miasto po przejściach" to fascynujący zbiór opowieści, który przedstawia Łódź przede wszystkim z perspektywy jej mieszkańców. Autorzy skupiają się na ludziach, ich osobistych historiach i doświadczeniach, co nadaje książce wyjątkową intymność i bliskość. Pod tym względem publikacja przypomina mi zeszłoroczną "Jerozolima. Nowa biografia starego miasta", gdzie również głównym bohaterem byli mieszkańcy miasta, a nie tylko jego architektura czy historia. Wojciech Górecki, którego prace darzę dużym szacunkiem, wprowadza w książkę swój charakterystyczny styl i dbałość o szczegóły, co z pewnością wpływa na moją ocenę. Jego podejście do reportażu jest zawsze wnikliwe i pełne szacunku dla opisywanych postaci. Bartosz Józefiak, choć mniej mi znany, również dobrze wpisuje się w ten schemat, tworząc z Góreckim zgrany duet. Styl książki jest przejrzysty, ale niepozbawiony głębi, choć momentami może wydawać się zbyt podobny do innych tego typu publikacji. Brak nowatorskiego podejścia lub mocniejszych akcentów sprawia, że Łódź. Miasto po przejściach może nie wywoływać aż tak silnych emocji, jak niektóre inne reportaże. Pomimo to, książkę polecam każdemu, kto jest zainteresowany Łodzią jako miastem pełnym kontrastów i niezwykłych historii jej mieszkańców. Choć moja ocena może być nieco zawyżona z powodu osobistego szacunku dla Góreckiego, jest to z pewnością wartościowa pozycja, szczególnie dla tych, którzy chcą lepiej poznać tę część Polski. ** 23:35 * 26.03.2025 * 28/2025 *
Paweł - awatar Paweł
ocenił na71 rok temu
Kocie chrzciny. Lato i zima w Finlandii Małgorzata Sidz
Kocie chrzciny. Lato i zima w Finlandii
Małgorzata Sidz
Właśnie dlatego uwielbiam reportaże wydawane przez wydawnictwo Czarne, bo wymykają się schematom pisania o innych krajach, gdzie wyobrażenia są kreowane poprzez pewnego rodzaju intuicje, które przychodzą na myśl, kiedy myśli się o danym miejscu. W tej książce Małgorzata Sidz wchodzi daleko głębiej w to, czym Finlandia naprawdę jest. Uczestniczy bowiem w życiu codziennym zwyczajnej społeczności, wchodzi w relacje, nawiązuje znajomości, zaprzyjaźnia się, po to tylko, żeby lepiej poznać mieszkańców tego kraju, a przez to sam kraj. Większości osób Finlandia kojarzy się jako cicha, spokojna, nieco zimna oaza położona gdzieś na uboczu historii, gdzie piękno przyrody przeplata się z literackim wyobrażeniem jej tematu poprzez pryzmat przede wszystkim Muminków. Autorka widzi daleko więcej, dostrzega samotność, przemoc domową, traumy wynikające z trudnych historycznych doświadczeń i bieżących problemów, alkoholizm – wszystko to, co wydawałoby się nie pasuje do wizerunku tego kraju, a jednak tam jest. Autorka pisze bardzo oszczędnym językiem, opowiada historie, ale stara się ich nie komentować, nie staje po  żadnej ze stron, pozwalając aby to historie opowiadane przez życie zwykłych Finów wybrzmiały najmocniejszą opowieścią. Książka pokazuje wielowymiarowość Finlandii, która już po lekturze nie będzie mi się kojarzyła tylko z dobrobytem i pięknem Skandynawii, ale także z trudami dnia codziennego, który nie jest wolny od cierpienia spotykanego pod każdą szerokością geograficzną.
Arek - awatar Arek
ocenił na61 miesiąc temu
Kebabistan Krystian Nowak
Kebabistan
Krystian Nowak
Keba(p) bardziej po turecku, czy może keba(b) bardziej po arabsku? A może chcecie się dowiedzieć, jak smakuje „prawdziwy polski kebab”? Ten nasz, ojczysty, doprawiony jest – w zależności od regionu – ostrzejszą lub łagodniejszą nutką rasizmu. Najbardziej gorzki smak ma w dniu 11 listopada, kiedy to świętujemy odzyskanie niepodległości, nie pozwalając jednocześnie zapomnieć cudzoziemcom kebaby w pity zawijającym że… ”klient Wasz Pan”. I niestety nie chodzi tu o uwagi co do jakości dania. Te - paradoksalnie – muszą być bez zarzutu, bo klient najpierw danie zamawia, zjada a potem swoje uwagi przekazuje sprayem albo kamieniem, pisząc na szybie co mu nie smakowało lub tą szybę rozbijając. Tylko czemu kebab zjada do końca, skoro miał do niego tyle uwag? Jakie najczęściej smaki prezentuje kebab w naszym kraju i czym zazwyczaj jest „przyprawiony”? Ile jeszcze wspólnego ma ze swoją ojczyzną a na ile został spolszczony? O tym wszystkim przeczytacie w książce Krystiana Nowaka. Oprócz tego co w bułce lub picie należało by znaleźć, to w głównej mierze książka opowiada o trudnym romansie Polaków z kuchnią Bliskiego Wschodu. Autor pośród budek mniejszych i większych, z różną odmianą słowa kebab, buduje opowieści o nas samych, o polskim społeczeństwie i polityce państwa wobec imigrantów zwłaszcza z krajów arabskich. Kolejne strony tego reportażu tylko utwierdzają w przekonaniu, że za każdym daniem stoi jakiś człowiek i jego historia, kultura oraz tradycja. Wszystkie one mają wpływ na ostateczny smak tytułowego rarytasu. Okazuje się jednak, że jest to smak daleki od oryginału, w którym zamiast baraniny i wołowiny rządzi kurczak i wieprzowina, gdzie mniej jest miejsca na świeże warzywa a zdecydowanie więcej na sos. Historie poszczególnych osób uzmysławiają jak ciężką drogę mieli pionierzy tej naówczas przydrożnej sztuki kulinarnej, dziś trafiającej już na biurka pracowników korporacji lub członków zarządu dużych spółek. Autor bowiem na własnym podniebieniu poznawał smaki orientalno – rodzimej kuchni, ale przy tym swoje uszy i oczy pozostawił otwarte na to co najważniejsze tj. na ludzi po każdej ze stron lady. Czy z kebabem jest podobnie jak z disco polo, którego nikt nie słucha ale słowa hitów są znane każdemu? Zapraszam Was wraz z autorem do podróży po Polsce, by na tle zmieniającej się od początku lat 90’ tych budki z kebabem, prześledzić zmieniające się smaki i gusta Polaków. Nie tylko te kulinarne. Czy zamiast na wódkę i śledzika „grozi” nam pójście na kebab-a?
Alone_in_silence - awatar Alone_in_silence
ocenił na61 miesiąc temu

Cytaty z książki San Francisco. Dziki brzeg wolności

Więcej

- W takim razie co sądzisz o tym, co dzieje się dzisiaj?-pytam go. - Dzisiaj? Dzisiaj jest jak wtedy, ale bez nadziei - odpowiada. - A gdybyś dziś był młody, to co byś teraz robił? - Byłbym razem z dzieciakami z Parkland, Black Lives Matter. Ale oni popełniają ten sam błąd: jeśli na kogoś krzyczysz, to niki nie przyjmie tego jako zaproszenia do rozmowy czy współpracy. Albo Ocasio-Cortez ciesząca się z tego, że Amazon nie zbuduje siedziby w Nowym Jorku. To jest młodzieńcza krótkowzroczność. - Ale jak to? - Ona widzi w tym jednoznaczne dobro, bo jeszcze nie wie wszystkiego. Zapobiegła inwestycji na sto pięćdziesiąt milionów dolarów, powstaniu iluś miejsc pracy dla tych ludzi z Bronxu i Queens, których reprezentuje. Powinniśmy dyskutować o warunkach, na jakich taka inwestycja się odbywa, a nie tylko mówić tak albo nie. Zamiast od razu stawać po czyjejś stronie, dlaczego nie użyje swoich wpływów, żeby przeprowadzać poważną analizę plusów i minusów? Wpływowość uderza jej do głowy i skończy się to tak, że do ludzi po drugiej stronie dotrze tylko karykatura tego, co ona robi. Ale to jest perspektywa starego człowieka, byłem tam, popełniałem te same błędy, uczę tego na zajęciach, ale młodzi nie słyszą. Dlatego w plemionach jest starszyzna.

- W takim razie co sądzisz o tym, co dzieje się dzisiaj?-pytam go. - Dzisiaj? Dzisiaj jest jak wtedy, ale bez nadziei - odpowiada. - A gdyby...

Rozwiń
Magda Działoszyńska-Kossow San Francisco. Dziki brzeg wolności Zobacz więcej

Nadanie nazwy bywa momentem zwrotnym w rozwoju zjawisk - zamknięcie złożonych idei i procesów w kapsułce słowa wytrychu sprawia, że rozprawiać o nich można nawet bez zrozumienia głębszego sensu. Bez zbędnych przeszkód semantycznych można też przystąpić do oceniania.

Nadanie nazwy bywa momentem zwrotnym w rozwoju zjawisk - zamknięcie złożonych idei i procesów w kapsułce słowa wytrychu sprawia, że rozprawi...

Rozwiń
Magda Działoszyńska-Kossow San Francisco. Dziki brzeg wolności Zobacz więcej

Nie trzeba być Janis Joplin, by czuć w sobie wielką, czarną pustkę. Można się jej nabawić, żyjąc w kulturze opętanej ideą rozwoju - osobistego i biznesowego. Gdzie nie da się spocząć na laurach, być zadowolonym z osiągnięć, ciągle trzeba pozyskiwać więcej kapitału, nowych użytkowników, więcej rozgłosu. Iść do przodu, w górę, rozrastać się, przyrastać, pęcznieć, szerzyć się, potężnieć i pomnażać. Rozwój nie ma być zrównoważony ani z korzyścią dla wszystkich, tylko taki, żeby innym poszło w pięty. Tym światem rządzi testosteron, więc celem muszą być podbój i dominacja.

Nie trzeba być Janis Joplin, by czuć w sobie wielką, czarną pustkę. Można się jej nabawić, żyjąc w kulturze opętanej ideą rozwoju - osobiste...

Rozwiń
Magda Działoszyńska-Kossow San Francisco. Dziki brzeg wolności Zobacz więcej
Więcej