rozwińzwiń

SPYxFAMILY tom 1

Okładka książki SPYxFAMILY tom 1 autora Tatsuya Endou, 9788380968332
Okładka książki SPYxFAMILY tom 1
Tatsuya Endou Wydawnictwo: Waneko Cykl: SPYxFAMILY (tom 1) komiksy
212 str. 3 godz. 32 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
SPYxFAMILY (tom 1)
Tytuł oryginału:
Spy x Family
Data wydania:
2020-04-30
Data 1. wyd. pol.:
2020-04-30
Data 1. wydania:
2020-06-02
Liczba stron:
212
Czas czytania
3 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380968332
Tłumacz:
Amelia Lipko
Średnia ocen

8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup SPYxFAMILY tom 1 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

SPYxFAMILY tom 1



książek na półce przeczytane 1295 napisanych opinii 860

Oceny książki SPYxFAMILY tom 1

Średnia ocen
8,1 / 10
367 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce SPYxFAMILY tom 1

avatar
964
767

Na półkach: , , ,

To było genialne. Dawno nie bolały mnie usta od uśmiechu przy czytaniu czegokolwiek. Bardzo dobra komedia, przy której nawet skupianie się na wyolbrzymioniach mi nie przeszkadzało.

To było genialne. Dawno nie bolały mnie usta od uśmiechu przy czytaniu czegokolwiek. Bardzo dobra komedia, przy której nawet skupianie się na wyolbrzymioniach mi nie przeszkadzało.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
200
78

Na półkach: , ,

Wracam do tej mangi i nie żałuję!
Wspaniali bohaterowie, wyjątkowe poczucie humoru i wyśmienite tłumaczenie Amelii Lipko.

🔎 Zarys fabuły:
Szpieg o pseudonimie Zmierzch musi pilnie zdobyć rodzinę jako przykrywkę do tajnej misji. Płatna zabójczyni pracująca na co dzień jako urzędniczka potrzebuje męża, aby utrzymywać pozory, że wiedzie przeciętne życie przykładnej obywatelki. Mała osierocona dziewczynka (która na skutek eksperymentów zyskała zdolność czytania w myślach) pragnie kochającego domu.
Ta niezwykła trójka z dnia na dzień staje się rodziną, w której każdy stara się ukryć swoje sekrety przed pozostałymi...

🔎 Ostrzeżenie:
W komiksie pojawiają się brutalne sceny i wulgaryzmy, dlatego nie polecam go młodszym czytelnikom.

Wracam do tej mangi i nie żałuję!
Wspaniali bohaterowie, wyjątkowe poczucie humoru i wyśmienite tłumaczenie Amelii Lipko.

🔎 Zarys fabuły:
Szpieg o pseudonimie Zmierzch musi pilnie zdobyć rodzinę jako przykrywkę do tajnej misji. Płatna zabójczyni pracująca na co dzień jako urzędniczka potrzebuje męża, aby utrzymywać pozory, że wiedzie przeciętne życie przykładnej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
670
670

Na półkach: ,

Pierwszy tom rewelacyjnej serii o szpiegowskiej rodzinie jest tak dobry, jak pierwsze odcinki anime będącego jego adaptacją.

To świetna historia z niecodziennym konceptem, która opowiada nam o patchworkowej rodzinie, w której każdy ma swój sekret. Z pozoru więc rodzina ta powinna być w pełni dysfunkcyjna, jednak jest inaczej. Bohaterowie dają od siebie bardzo wiele i sprawiają, że ich dom jest pełen ciepła i szczęścia. Z tej strony manga jest naprawdę wartościowa, kształcąca i pozytywna.

Problem zaczyna się na poziomie wątków detektywistycznych. Jest tu za dużo przekleństw i przemocy, by tytuł ten możnaby z całą odpowiedzialnością polecić dzieciom. A szkoda. Kilka drobnych zmian i byłaby z tego fantastyczna lektura dla całej rodziny.

Raczej nie sięgnę jednak po kolejne tomy, bowiem całość pokrywa się dobrze z animacją, której obejrzałem już trzy sezony. Niezbyt podoba mi się pomysł przeżywania na nowo akurat tej historii, jest świetna na jeden raz.

Pierwszy tom rewelacyjnej serii o szpiegowskiej rodzinie jest tak dobry, jak pierwsze odcinki anime będącego jego adaptacją.

To świetna historia z niecodziennym konceptem, która opowiada nam o patchworkowej rodzinie, w której każdy ma swój sekret. Z pozoru więc rodzina ta powinna być w pełni dysfunkcyjna, jednak jest inaczej. Bohaterowie dają od siebie bardzo wiele i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

623 użytkowników ma tytuł SPYxFAMILY tom 1 na półkach głównych
  • 495
  • 118
  • 10
314 użytkowników ma tytuł SPYxFAMILY tom 1 na półkach dodatkowych
  • 140
  • 68
  • 35
  • 27
  • 19
  • 13
  • 12

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kakegurui - Szał Hazardu tom 1 Homura Kawamoto
Kakegurui - Szał Hazardu tom 1
Homura Kawamoto Toru Naomura
To tak jakby efekt motyla, że moje dotychczasowe ruchy, każde relacje, wydarzenia, zespoły danych i licznych powiązań, czyli wszystko to, co od jakichś dwóch lub trzech tygodni Wszechświat planował z najmniejszą, fundamentalną wręcz dokładnością dla egzystencji mojej osoby, sprowadzały się do doświadczenia pewnego Uniwersum w anime, a potem mangi, na podstawie, której ono powstało. Zresztą prawdopodobieństwo w tym Świecie popkultury odgrywa niezwykłą rolę, oj i to nie małą! Mogę to porównać do sytuacji, w której nie mam absolutnie żadnego wpływu na to, że natrafię w tym w tym momencie na ów tytuł i jego piękne Uniwersum, które okaże się absolutną rewelacją, zarówno w medium mangowym oraz jako serial anime. To tak jakby dużo więcej niż przeznaczenie z perspektywy fana i geeka. Wszechświat żyje, jest naszym sprawcą i obserwatorem, a jak widać również słucha naszych podświadomych potrzeb i pasji. Jest niczym wytrawny hazardzista, tak jak pewna produkcja anime i jej komiksowe źródło, o którym to już za chwile, do którego wszystko to co piszę w tym wywodzie się po prostu odnosi, jakby było mu przeznaczone. Zanim dostałem w swoje ręce tą właśnie dedykowaną mi przez ,, bawiące się w kotka i myszkę z inteligentnym życiem prawdopodobieństwo Wszechświata" książkę, a właściwie graficzną opowieść w konwencji japońskiej stylistyki i techniki, czyli mangi, najpierw wchłonąłem pierwszy sezon jego serialowej adaptacji, którą okazało się anime ,,Kakegurui. Szał hazardu". To tytuł, który - mówiąc dość delikatnie i bardzo, bardzo łopatologicznie - okazał się na tyle dla mnie prosty, ale tak pochłaniający i rewelacyjny, iż obecnie stanowi on jedną z ważniejszych pozycji w Kanonie moich ulubionych niekonwencjonalnych serii animacji, i to w których główną rolę odgrywają oszałamiająco dobrze nakreślone i mega zakręcone żeńskie postaci, co dla takiego wielbiciela typowych ,,akcyjniaków dla samców alfa", jak ja, zetknięcie się z ,,Kakeguri” było czymś niespodziewanym, ot prawie że uderzeniem jakiegoś archanielskiego objawienia. Los bierze moje pasje dalej w swoje ręce, kierując mą uwagę – no, chwała mu za to – do mangi, która dała serialowi jakiekolwiek podstawy by powstał! Tak, to ,,Szału Hazardu”, jednakże zanim przejdę dalej warto o samym anime tego Uniwersum napisać coś jeszcze: wydawać by się mogło z pierwszego punktu widzenia tej miałkiej hazardowej jego tematyki, iż mimo młodego wieku postaci, a także dość ograniczonego miejsca, w którym rozgrywa się akcja w tymże Świecie, po seansach 12 odcinków jego pierwszego sezonu, ,,Kakegurui” można śmiało uznać ze jeden z najbardziej intensywnych, zaskakująco dobrych w kreację napięcia w swojej niszy gatunkowej i tej namacalnej atmosfery potężnych emocji, produkcję w konwencji japońskiej animacji jaką kiedykolwiek widziałem! I tak też się dzieje, tak przedstawia się tu sytuacja, nie inaczej! Nie zdradzając zbyt wiele, w elitarnej szkole, w której ,,Szał Hazardu” faktycznie daje o sobie znać, gdzie blichtr, pozycja społeczna, gra o życie na granicy ryzyka i niszczenia pojęcia tego, iż tabu istnieje zawsze i dalej powino być tym czym jest, gdzie liczą się wpływy i tak zwane ,,plecy” i wysoko uniesiona głowa oraz spoglądanie ,,z wysoka na niżej usytuowanych” jest ważniejsze niż edukacja, króluje nieskrywana lubieżność, podniecenie samym faktem zaryzykowania i oczekiwania na wynik (bo przecież o to w hazardzie chodzi). Tak to bardzo nietypowe podejście do życia nie tylko w szkole gdzie rozgrywa się akcja ,,Kakegurui", ale i poza jej murami - bo przecież hazard uczy umiejętności zachowania ,,pokerowej twarzy", tam gdzie do jest istotne, i to zawsze: w polityce i władzy wszelkiego kalibru. i szkoły. Nie ukrywam, doświadczyłem tu swego rodzaju sodomicznej i celowo hiperbolizowanej niekiedy w przekraczające górne granice intensywności emocje opowieści: historii o pędzeniu przez życie na granicy zalewania organizmu masą adrenaliny i kortyzolu, także dopaminy, gdzie ryzyko stoczenia się na dno jest tak samo wysokie jak zyskanie absolutnie wszystkiego: od bogactwa i powodzenia aż po stabilność u szczytu hierarchii żyjących hazardem uczniów. To bardzo odważnie opowiadana produkcja (zarówno anime oraz manga, tom 1),w której to określić ich bohaterów jako tych, którzy wyznają zasadę ,,bez ryzyka nie ma zabawy”, to zdecydowanie za mało. We wszystko to, w tę specyficzną opowieść wkrada się ta iskra nieprzewidywalności tego, co się za chwilę wydarzy i jak zareagują ,,pokerowe twarze” naszych postaci. Podsumowuje to nie lada dopracowana i w punkt dobrana do wszelakich aspektów budujących wyjątkowość ,,Kakegurui” w wersji anime szata graficzna, która jest tak wylewna, tak nadinterpretowywana, tak przesadzona i potężna w emocje, że ciśnienie skacze u oglądającego za każdym razem, gdy się ma styczność z takimi właśnie scenami. Oszałamiająca seria, której kolejne odcinki jeszcze przede mną, która przesadnie dobrze uwydatnia oszałamiające podejście twórców do tego czym jest hazard, co robi z umysłami osób i w jakich grupach społecznych zbiera największe żniwo. A co w takim razie z mangą? Tylko jedna w tej kwestii zostaje odpowiedź: już wiem z jakiego powodu samo anime okazało się tak pysznie dobre! Homura Kawamoto, Toru Naomura – zapamiętajmy te nazwiska. Dwójka ta to w Polsce nie aż tak jak w kraju kwitnącej wiśni czy ogólnie w kulturze azjatyckiej znani mangacy, autorzy mangowej i pierwotnej wersji Uniwersum ,,Szału Hazardu”; rzecz jasna twórcy zarówno omawianego tomu 1, jak i kolejnych z całego cyklu. Prosto i krótko: wykonali oni – choć to dopiero pilotowy tom serii – kapitalną robotę. Najciekawsze jest to, że oprócz równie kapitalnego wydania mangi, czyli budowy zewnętrznej i jakości druku oraz kartek wewnątrz tomu 1, gdzie okładki i grzbiet są wykonane i namalowane w seksowny i intensywny sposób (tak, rysunek Yumeko na przedzie, z podkreśleniem jej cudownych szkarłatnych oczu, naprawdę robi niezapomniane wrażenie!),mocno na plus zaznacza się ta fizyczna objętość komiksu: to nie 180 czy 200 stron, a prawie 240, a to przy tego rodzaju nieskomplikowanej, ale za to napakowanej w odpowiednie emocje, suspens i dynamikę fabule, ma spore znaczenie – im więcej, tym dla intensywności ,,hazardowego szału” lepiej; w ten sposób manga ma szansę rozkręcić się w odpowiedni sposób i zaspokoić pragnącego górno-granicznych emocji mangowego geeka tak, aby by można było odczuć satysfakcję z lektury z jednoczesnym ,,uzależnieniem się od chęci sięgnięcia po kolejny tom, i to jak najszybciej!”, jak to zresztą w hazardzie, tym razem czytelniczym bywa. Sam początek mangowego rozdania ,,Kakegurui” z początku wydaje się być leciutko ospały, wita nas za to wrażeniem obcowania z Światem tego tytułu jako czymś bardzo dystyngowanym, pompatycznym, wytwornym i ultra-klasowym. Nie ukrywam, że do takiej estetyki samego miejsca i ukształtowania się hierarchii, która w niej panuje, a chodzi o eksplodujący zewsząd prestiż Prywatnej Akademii Hyakkao, w której wszystko to ma miejsce, intensywna akcja, ot tak z buta, od pierwszej do ostatniej kartki nie do końca pasuje. Autorzy mangi wprowadzili nas do tego młodzieżowego, skrytego przed rzeczywistością wymiaru hazardowej sodomy i gomory poprawnie: jest tu coś z Hitchcocka – tempo narracji, całej wylewności świata przedstawionego wzrasta odpowiednio i nie traci tempa tam, gdzie nie powinno. Stabilizatorem całości jest postać zakłócającej ,,święty” porządek hazardowej religii Akademii, Yumeko Jabami, która w placówce tej pojawia się po prostu nagle. Bez Yumeko nie było by niczego, co widzieliśmy w mandze, także w anime: wyzwala w ustawionym świecie hazardu potrzebny mu niepotrzebnie skrywany w gąszczu ,,akademickiej hierarchii” i pozornego porządku szał, tą dzikość i bestialskie wręcz pożądanie; jest osią fabuły i emocji – to od niej zależy tu cała historia, co w niniejszej mandze zostało podkreślone naprawdę dość wyraziście. O pannie Jabami można by rzec ,,jaka ona jest tajemnicza?! Jak trudno jest się przebić do jej wnętrza przez tą zewnętrzną słodką nastoletnią urodę i łagodne z pozoru oblicze i zrozumieć, co kryje się w jej prywatnym Ja, i co nią w ten sposób kieruje!”. Jednak tego samego nie można powiedzieć o fabule tomu: fakt, same rozgrywki, których zasady obrazowane są wizualnie na kadrach i tłumaczone w czytelny i klarowny na tyle, aby odpowiadało to tempie prezentowanej historii sposób, są intensywne, jednakże fabuła jest szybka, ale raczej jedynie jako lekko przewidywalna - to wtedy uwydatniają się same jej plusy. W większości jest ,,hazardowo", dziarsko, ale uważam że dość stabilnie: ta historia nie chce i nie musi za bardzo wyrywać się do przodu, nie zbaczać z kursu tej intensywnej na swój sposób hazardowej przygody i linii poznawania rzeczywistości tajemniczej Akademii z perspektywy Yumeko, której powód ,,zawitania” do jednej z ważniejszych placówek szkolnych w Japonii do końca nie jest znany. Nie dziwmy się temu, skoro prawie cała treść (jak na razie tomu 1) rozgrywa się wokół osoby Yumeko i wszystkiego tego, co po prostu sobą i swoją schematycznym ujęciem idei hazardu i nieszablonowym ukazywaniem w związku z tym emocji ,,rozsiewa” dookoła. I tak, najważniejsze dla czytelnika w Uniwersum Kakegurui, co tyczyć się powinno podobnego podejścia do treści tego Świata, które mamy w anime, powinno być nastawienie się nie na schematyczną, ale konkretną i stabilną oraz szybką fabułę, ale na nieprzewidywalne i nagłe hazardowe emocje, które dodatkowo o kilka stopni może zwiększyć nieprzewidywalna, niekiedy piekielnie agresywna, wręcz diabelska a innym razem potulna i zaskakująco cicha wspomniana już niniejszym postać Yumeko oraz towarzyszący jej Ryota, którego powinno się uznać za narratora w cyklu mang, co nie jest aż tak stricte oczywiste jak w przypadku serialu. Nie bawmy się w dziennikarzy, krytyków kultury masowej, bądźmy po prostu fanami – istotne jest to z perspektywy tomu 1 mangi ,,Szału Hazardu”, iż wydarzenia w nim prezentowane są proste, bez żadnej wyszukanej głębi i dramaturgii, i odpowiednio dynamiczne. Teoretycznie mamy do czynienia z szybką lekturą, w której większość zdarzeń, mniejszych i większych scen, zawsze owinięte jest wokół jakiejś gry. O dziwo nie możemy narzekać na nudę, gdyż przy rozgrywkach a’la ,,rasowe kasyna w Las Vegas" naszym głównym postaciom udziela się najwięcej emocji, ukazuje się przy tym ta ważna części ich osobowości – to jak postaci wypadną w ,,konflikcie przy stole" rzutuje na ich zachowanie w dalszej części historii, co udowadnia z kolei to, jak konsekwentnie w odpowiednim miejscu na osi fabuły nasi mangacy ustawili całą strukturę tudzież wątek gier hazardowych, jak i to czym niepisanym tak naprawdę hazard jest w rzeczywistości Akademii Hyakkaou. Grafika wszystko to, a także wiele innych aspektów, które przy omówieniu tej mangi także anime nakreśiłem, sądzę odpowiednio wydajnie tylko potwierdza: potrafi być ona ostra jak żyleta, niekiedy jednak przepełniona szarymi barwami, np. w kadrach z retrospekcjami, także nie sposób jej odmówić umiejętnego dostosowania się do szarpanych i bardzo energicznych, asymetrycznych kadrów na przestrzeni całego tomu, gdzie potrafi zalać czytelnika kreacjami bardzo ekspresyjnych sylwetek graczy podczas rozgrywek, w której aktywne są potężne, mięsiste kontury, z akcentami na oczy lub twarz. Yumeko Jabami to ,,szał hazardu”; to ta bezapelacyjnie bardzo indywidualna, znająca swoją wartość nastolatka ustawia całą rzeczywistość fabularną, jak i rzeczywistość hazardowej aktywności w Akademii do odpowiedniego pionu. Z ,,niby" potężnych członków Akademii robi zwykłe wycieruchy, ot pionki: to, jak ,,skończyła" z Meari i Yuriko zakrawa właśnie... na oryginalne tylko dla jej osobowości szaleństwo i potężną osobowość. Tak, szał równa się tu nie tylko emocje, ale i… skupienie! Musi on iść w parze z odpowiednym zimnem i wyrachowaniem, aby zawsze wyjść na swoje i być sobą tak jak się tego chce, tak jak to prezentuje Yumeko Jabami.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na81 rok temu
SPYxFAMILY tom 3 Tatsuya Endou
SPYxFAMILY tom 3
Tatsuya Endou
Coś w tym jest, że fani różnego rodzaju tworów popkultury mają tak, że w pewnych sytuacjach szukają ,,leku na nudę”, zwłaszcza jeśli ich ulubiony Świat, Uniwersum, temat, postaci i temu podobne zwyczajnie zaczynają się nudzić bądź wyczerpywać tematycznie. Nic nie jest idealne, nic nie jest wieczne, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że w popkulturze dzieje się tyle, ba!, powstaje tyle… że nikt nie jest już w stanie, chyba nawet w zakresie swoich wąskich, ale i szerokich dla siebie, zainteresowań, nad tym wszystkim nadążyć. . Jednak dla wprawnego oka, a raczej duszy i ,,zmysłu doświadczenia” fana wystarczy odrobina zaangażowania, dobrej woli i zrozumienia swoich potrzeb w obrębie pielęgnowanych pasji, aby ten ,,zastój egzystencjalny”, nudę i natłok popkulturowy zniwelować. A można tego dokonać poprzez szukanie innego rozwiązania tego, co może zaoferować mi mój geekowski Świat, moi bohaterowie, po prostu dana seria lub temat, z którym jest się od dawna. Bogate i najrozmaitsze realia mangi i anime, to taki tygiel najdziwniejszych, ale i najwspanialszych rozmaitości – momentami chaotyczny, momentami aż zbyt uporządkowany – patrz ,,One Piece” mający tysiące odcinków, setki rozdziałów w mandze Świat kontra z lekka chaotyczny, choć doskonały dla wielu miłośników Multiświat Dragon Ball, mający kilka scalonych ze sobą wspólnym tematem Smoczych Kul i ,,ekipy Goku” Światów i zawierających się w ich ramach mini-serii czy pojedynczych krótkich filmów pełnometrażowych. Fani słynnego ,,OP” i np. ,,Zetki” bądź ,,Superka” nie mają prawa narzekać na nudę, ba! Geecy takowych Wszechświatów mają spore możliwości doświadczania w nich czegoś nowego, jakiejś alternatywy lub rozwiązania, którego nie można by się spodziewać. A co z Uniwersum mniej popularnym w medium mangowo-anime z kraju kwitnącej wiśni, przestrzenią wydarzeń rozgrywanych w jednym z obecnie najpopularniejszym wśród różnego typu odbiorców Uniwersów, Świecie ,,SpyXFamily”, gdzie mamy i trochę ,,familiady" i drama-komedii z motywami szpiegowskimi, gdzie po kilkudziesięciu odcinkach animacji i jednej mega dobrej ,,kinówce" (której osobiście… jeszcze nie widziałem!) nie wiadomo do końca, co w tym Wszechświecie będzie się działo, zważywszy na fakt, iż samej mangi ,,Spy’a” wyszło całkiem dużo. Czy fani mają w ogóle prawo do niepokojów; czy jest w czym przebierać do zatracenia, aby ze stoickim spokojem i w równowadze czekać na nowe zresztą długo już wyczekiwane odcinki przygód rodzinki Forgerów, które to tak naprawdę będą tą ,,pierwszą nowością w tym Uniwersum” od dawna? Nic bardziej mylnego – bolączki i rozmaite ,,bóle dupomózgowia” w tej kwestii powinno się wyrzucić do kosza. A dlaczego? Popularnie zwany ,,Spy”, to taki mocno ciekawy Świat, tak samo rozdarty, tak samo spójny, ale na tyle oryginalny, iż z całym swym grajdołkiem dotychczasowo wyprodukowanych treści w mandze i serialu oraz pełnym metrażu, który nawet gościł polskie kina, sam w sobie jest… lekiem na nudę. To brzmi dziwnie, i jest po trochu paradoksem, bo nawet gdy obejrzy się wszystkie odcinki i film po wielokroć, przeczyta się całą mangę, która w ,,SXF” do tej pory wyszła, ma się wrażenie, że robiąc kolejny ,,re-watch” anime teo i ,,re-reading” mangi można się dowiedzieć z środowiska Spy’a czegoś zupełnie nowego, jakby to było nowe jakościowo, inne niż do tej pory doświadczenie. Każda mniejsza bądź większa, ważna lub mniej istotna opowieść, wątek, relacja w ,,Spy x Family” jest dość wyjątkowa w odniesieniu do tego, co współcześnie ,,taśmowo” i dość chałturniczo produkuje się w danych Uniwersach w anime i jej adaptacji bądź źródle, czyli narracji graficznej. Luźna forma narracji potrafi się przeplatać w serduchu rzeczywistości kreowanej w ,,SXF" z komedią, czymś bardziej dramatycznym, ale i z tajemnicą, co dobrze podkreśli sentencja Edgara Allana Poego: „Czy to co widzimy okiem jest prawdą czy snem głębokim.” - a wspominam w niniejszym opracowaniu, czy też recenzjo-opinii kolejnej mangi z tego cyklu nie bez powodu. Szukając powiewu świeżości w swych popkulturowych zainteresowaniach, także inspiracji do (w końcu!) sięgnięcia po ,,watching” filmu z realiów, w których rodzinka Forgerów i miły pieseł odgrywają pierwsze skrzypce, sięgnąłem po 3 tom mangi ,,SXF” od Tatsuyi Endou. Rezultaty lektury tomu okazały się takie, jakie na wstępie oczekiwałem: pełne zadowolenie i satysfakcja na tysiąc plusów z doświadczenia tych ponad 160 stron, z każdego ich kadru, każdego rysunku i dymka umieszczonego w kadrach z tekstami postaci czy opcją ,,narratora w tle”. "SPY" dla wielu miłośników serii, bez względu na rodzaj medium, istnieje tylko jeśli chodzi o charaktery, ich CV, i kreacje głównych bohaterów. Rzecz jasna rozchodzi się o familię Forgerów oraz ewentualnie niektóre postaci poboczne mające z Forgerami ,,coś wspólnego”. Duet Anya i Bond – tak, pieseł w samej serii odcinków zrobił niesamowicie pozytywny wrażenie, dając nam ciepły, piękny w więź i emocje pomiędzy nimi, duet. Natomiast Pani Forger, czyli Yor, ale w wersji nieco bardziej agresywniej, czyli w takiej nietuzinkowej roli ,,Terminatora”, który czasem musi ,,stracić nad sobą kontrolę” i pokazać to swoje prawdziwe, kształtowane przez lata oblicze, oraz Pan Forger a.k.a. ,,zadowolony z życia psychiatra", który musi ukryć przed resztą rodziny (poza Any’ą),że nie jest tym za ,,kogo się uważa!” (to samo tyczy się Yor) ofiarowali fanom niezły tygiel komedii, akcji, familijności i specyfiki emocji, w których znajdziemy całkiem sporo ciepła, radości, smutku i tej szpiegowskiej agresji i thrillerka, które ,,stoją obok i czekają kiedy nadejść!". I tak, wszystkie te postaci, bo one, a nie sama oś fabuły, w której liczy się w ogólnym rozrachunku napięcie na linii stosunków dwóch krajów/narodów, które może doprowadzić, albo i nie do konfliktu zbrojnego, to najważniejsza rzecz w tej opowieści. One a nie miejsce, okoliczności fabularne, wątki polityczne są paliwyem, aby to wszystko wrzucało swój odpowiedni bieg, aby stało się po prostu namacalne, ciekawe i przyjemne dla każdego odbiorcy. Forgerowie i wiele z sylwetek pobocznych nie zawiodły nas i w niniejszym omawianym tomie Mangi no.3 z środowiska ,,Spy’a”, to, co ciekawe, równowaga pomiędzy wkładem w rozwój opowieści tych stu-kilkudziesięciu stron postaci: Any’i, Yor i Loida oraz wszystkiego tego, co nawinie się z sylwetek podrzędnych charakterów wokół tej trójki wyeksploatowały swe możliwości narracji na pewno nie do granic, ale do pożądanego przez odbiorcę poziomu. Poprzedni tom, to lekka przewaga Loida w tej kwestii; w tomach 1 i 2 ,,Pan Psychiatra” figurował jako – choć to bardziej subiektywne spostrzeżenie - najważniejsza postać w mandze jak i anime, ale nie jako ta najlepsza; najlepsza w poprzednich komiksach serii okazała się Any’a: spajała i umacniała więź między Yor a Loidem, dorzucając od siebie sporo ,,komedyjności”, flirtu z czytelnikiem, czyli niezapomnianego uroku. Ów tom, zresztą jak poprzednie dwa, podkreśliły jedną podstawową zaletę komiksowej wersji ,,Spy’a”: mimo ,,braku koloru”, i mimo że jest to manga a nie ruchoma i żywa wersja tych historii jako anime, to w omawianym tomie i poprzednikach kreowana opowieść okazała się tak przejrzysta, że aż tak samo żywa jak ,,w pełni pokolorowany serial bądź film z realiów SXF”. To co i jak się dzieje wokół naszej rodzinki, jak to jest przedstawiane fabularnie i ,,kreską”… robi spore, pozytywne wrażenie – czytelnik może nawet nie zdawać sobie sprawy, że czyta komiks. Historia płynie sama, nasze neurony przyswajają ją jak jakiś film, jak coś co nie jest iluzją, a rozgrywa się w naszej projekcji wyobraźni, ma własne życie, dynamikę, scalone przez spójną w gatunku akcji, szpiegostwa i komedii fabułę. I chyba po dziś dzień każdego z nas, fanów ,,Spy x Family” zarówno w obu mediach będzie zastanawiać jedno: w jaki sposób Endou wpadł na tak genialne, płodne w akcję, nietuzinkowe motywy, gatunek, okoliczności rozwiązanie; w ogóle na taki ,,mangowo-anime smakołyk”, ot Uniwersum jak ,,Spy” właśnie. Jaka siła wyższa tchnęła tego artystę do zaprojektowania każdego jego milimetra czy minuty, jeśli chodzi o wersję anime, wraz z postaciami? Nie dziwę się, że ta szpiegowska treść, której całokształtu i komediowego show (bo to, co wyprawia rodzina Forgerów, czy to w omawianym tomie, czy w jej pozostałych cyklach bądź nawet w anime, nie inaczej!, zasługuje na miano komediowego, z ,,humorzastym jajem” przedstawienia, momentami aż nierealnej gry pomyłek i slapsticku) nadała nasza czwórka ,,MC” (tak, w końcu w mandze za niedługo dołączy do wyjątkowego trio poczciwy pieseł, swą aparycją i zachowaniem godnie nazwany ,,Bond”),w której ostatni, ot ,,świeży", członek tej ekipy zaprezentował się w swego rodzaju ,,zwiastunie” – duży, a raczej zbyt przerośnięty pies, o niesłychanie milusińskiej i dostojnej sylwetce, ale i sporej sile, zakończył cały tom 3. Forgerowie przymierzają się do zaopatrzenia się w psa, przeglądając jakieś katalogi w domu – robi to w większości Anya, z uśmiechem i tymi swoimi maślanymi oczami na twarzy. Z działaniami rodzinki kontrastują wymieniające się kadry z przyszłym ,,piesełem” familii, który bezdusznie traktowany jest w jakimś obskurnym, zaniedbanym schronisku dla zwierząt. Tak, kto oglądał anime ten wie, jak ,,nabycie” Bonda się zakończy, jakie z tym będą związane perypetie – dostaniemy, tak myślę, nieco dramatu, wzruszenia i gagowego śmiechu oraz dynamiki – które ukaże nam zapewne tom 4. Yor i Loid zaczęli trzecie wydanie mangi z serii ,,SXF” – wydarzenia, które rozwinęło wątek starcia ich fikcyjnego małżeństwa z bratem Yor, który co do ich relacji ma pewne wątpliwości (w końcu to szpieg, ale i co zabawne przerysowanie nadopiekuńczy brat pani Forger),a rozwinęła całkowicie nasza milusińka, Anya, poprzez wątek ,,infiltracji” szkoły, a głównie przypodobania się Damianowi Desmondowi, synowi elitarnego polityka, który (no jakże by inaczej!)… swoimi działaniami może zdestabilizować pokój między dwoma nacjami, po której to stronie jednej z nich walczy jako szpieg Loid, ale i Yor; to ich wzajemne ukrywanie się przed sobą jako szpiedzy-wojownicy jest perełką w niniejszym wydaniu, ale i w ogóle w całości komiksowej i anime. W okolicy ¾ całości tomu familia Forgerów wzięła fabułę na klatę; sądzę, że ciężar narracji, a co za tym idzie odpowiedni i dynamiczny rysunek (któremu miejscami brakowało tylko dokładności) spadł na całe ich jestestwo. Było i w owej dynamice sporo ,,komedyjek” w styli familijno-romantyczno-omyłkowym, ale nie zgubiło to siły całej przygody. Akurat tom 3, do którego idealnie na chłodnej, stalowej obwolucie polskiego wydania pasuje Yor Forger, to te ponad 160 stron fajnego, klimatycznego w gatunku komedii szpiegowskiej mięska treści, od których Forgerowie zaczną spełniać się jako rodzina, jako współgrający ze sobą mechanizm, gdzie brak jakiegokolwiek składnika może zniweczyć urok i styl działania Yor, Anyi i Loida, no i w końcu w przyszłości: ich ukochanego psiaka. Bo wszystko na to wskazuje, że czwórka ta w końcu zacznie wrzucać narracyjny wyższy bieg, nie tracąc tym samym stabilności relacji między sobą. A co do ich relacji, o ich mocnej stronie, gdzie swoje 5 minut potrafiła znaleźć nawet odrobina akcji-komedii świadczy skromny dodatek po zakończeniu wszystkich rozdziałów. Owe kilkanaście stron staje się również czymś dużo większym niżeli tylko tą ,,wisienką na torcie” tomu. To materiał ,,extra” w postaci komiksowej ekstra misji, gdzie samo słowo ,,extra” w przewrotny sposób odzwierciedla to jak cholernie nietuzinkowo prezentują się tu przygody w głównej mierze Loida i Anyi, a także ze swoim ,,gościnnym" występem Yor. No bo co by było, gdyby naszych ,,MC" w ogóle nie było? Nie do wyobrażenia jest oprzeć to Uniwersum na innych postaciach i okolicznościach.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na911 miesięcy temu
Wotakoi. Miłość jest trudna dla otaku #1 Fujita
Wotakoi. Miłość jest trudna dla otaku #1
Fujita
Główny wątek fabularny w postaci relacji Narumi i Hirotaki jest obecny, ale wydaje mi się tylko pretekstem do zaistnienia mniej lub bardziej absurdalnych sytuacji. Wisienką na torcie są Taro i Hanako, którzy dla odmiany nie zaczynają związku, ale są w nim od wielu lat i romantyczne uniesienia w ich przypadku zastępuje rutyna. Czasem bardzo dosadna, bo nie boją się mówić sobie nawzajem na przykład o postawieniu klocka, aby się uspokoili. Lub na wieść, że jedno ma odwiedzić drugie bez skrępowania proszą o kupienie srajtaśmy po drodze. Z drugiej strony znają się na tyle, że wystarczy im jedno spojrzenie, aby domyślić się, że z ich połówką jest coś nie tak, nawet jeśli ta gra lepiej niż najlepszy aktor za Oscara. Największym plusem Wotakoi - nawet pomimo bycia absurdalną komedią, przy której non stop śmiałam się prawie na głos - jest… mimo wszystko prostota. Problemy i sytuacje, które dotykają bohaterów są nad wyraz zwyczajne - oczywiście biorąc poprawkę na to, jakie hobby posiadają. Bo anime z mangą oraz gry to hobby jak każde inne, tylko - tak jak każde inne - ma swój klimat. I może przez to, że sama obracam się w tematach mangi i anime oraz gier i mam takich samych znajomych, to bez problemu się tu odnalazłam. Postaci bardzo szybko zapadają w pamięć. Każdy z bohaterów jest charakterystyczny, czasem nawet można powiedzieć, że charakterny (szczególnie Taro z Hanako, gdy zaczynają się kłócić). I to też nie tak, że wszyscy kochają to samo, w sumie każdy poszedł w swoją odnogę bycia ,,otaku” (Narumi - yaoice, Hanako - cosplay, Hirotaka - gry, Taro - mangi i anime z bohaterkami co mają cyce jak donice). Nie przeszkadza im to jednak w dogadywaniu się, a czasem pójściu na jakieś kompromisy (czasem nawet niespodziewane kompromisy). Wotakoi to tak naprawdę luźna komedyjka o grupce dobrych znajomych, która akurat ma takie a nie inne hobby. Jeszcze co warto pochwalić, to kreska. Bardzo ładna i schludna, jednak przede wszystkim rozbrajała mnie mimika Narumi. Czasem nie trzeba było żadnych podpisów - kadr z głupią miną Narumi tłumaczył wszystko lepiej niż tysiąc słów!
TerraEpsilon - awatar TerraEpsilon
ocenił na82 lata temu
Pokój w kolorach szczęścia 1 Hakuri
Pokój w kolorach szczęścia 1
Hakuri
„Pokój w kolorach szczęścia” to moje pierwsze spotkanie z tego rodzaju lekturą. Ten egzemplarz należy do mojej Małej Czarowny, która ostatnio pochłania mangi w ogromnych ilościach. Dla mnie była to zupełna nowość i – przyznam – ciężko było mi się początkowo przyzwyczaić do takiej formy czytania. Mój wzrok co chwilę uciekał od tekstu do tekstu, przeskakując ilustracje 🙈 choć same rysunki naprawdę robią wrażenie i zasługują na uwagę. Czy lektura mi się podobała? Mogę powiedzieć, że spotkanie z mangą uważam za udane, choć co do samego tytułu mam mieszane uczucia. Historia wydaje mi się dość… patologiczna. Dziewczyna, która żyje w bardzo trudnych i bolesnych warunkach rodzinnych, zostaje porwana i uznaje to za najlepsze, co mogło ją spotkać. Sam fakt, że przetrzymywanie w pokoju wypełnionym jej zdjęciami traktuje jak coś dobrego, już budzi ogromny niepokój. Owszem, porywacz nie okazuje się typowym zwyrodnialcem – martwi się o nią, współczuje jej sytuacji rodzinnej, jest dla niej opiekuńczy i miły. Jednak samo uprowadzenie i sposób budowania tej relacji są mocno kontrowersyjne. Nie można nazwać jej zdrową czy normalną, wręcz przeciwnie – dominuje tu wrażenie patologii i zaburzonego postrzegania więzi. To dopiero pierwszy tom (a jeśli się nie mylę, całość liczy aż dziesięć 🤔),więc być może w dalszych częściach relacja bohaterów się zmienia i nabiera innych odcieni. Na razie jednak moje odczucia są dość ambiwalentne – trochę ciekawości, ale też sporo niepokoju i obaw co do tego, jak taka historia zostanie przedstawiona dalej. Myślę, że ta manga jest też dobrym przykładem na to, że nie wszystkie historie obrazkowe są lekkie i łatwe w odbiorze. „Pokój w kolorach szczęścia” porusza bardzo trudny temat, zmuszając czytelnika do zastanowienia się nad granicami wolności, bezpieczeństwa i relacji międzyludzkich. To nie tylko opowieść o uczuciach, ale też o samotności, potrzebie akceptacji i poszukiwaniu ciepła, nawet w najbardziej wypaczonych warunkach.
zacisze_wiedzmy - awatar zacisze_wiedzmy
ocenił na67 miesięcy temu
Pokój w kolorach szczęścia 8 Hakuri
Pokój w kolorach szczęścia 8
Hakuri
W 8 tomie cofamy się do przeszłości i bohater opowiada Sachi , że znalazł go i wychował bezdomny o imieniu Oota , ale Haru nigdy nie nazwał go tatą i mieszkali wśród innych bezdomnych , ale sam Haru marzył by kupić dom i zamieszkać tam z Ootą i nawet próbował okraść innego bezdomnego , ale ten go przyłapał i próbował zgwałcić , ale Ooto go uratował i obaj odeszli i zamieszkali sami nad rzeką i po jakimś czasie bohaterowi dzięki pracy udało się znaleźć małe mieszkanko i zamieszkali tam razem , ale Ooto się zmienił i częściej bywał nad rzeką niż w domu i pewnego dnia nawet przeprosił Haru za to , że zmarnował mu życie wychowując go wśród bezdomnych. A po jakimś czasie , gdy Haru go szukał ujrzał go nad rzeką z małym chłopcem i Ooto powiedział mu , że chłopiec ma problemy z rodzicami i nie chcę do nich wracać i bohater wierząc , że Ooto go zastąpił wraca wściekły do domu , a gdy po jakimś czasie Ooto pyta czy chłopiec może z nimi zamieszkać ten na Niego krzyczy i mówi , że skoro tak bardzo się nudzi niech wreszcie znajdzie pracę i mężczyzna go przeprasza , ale ich stosunki się ochłodziły i mimo , że Ooto próbował z nim rozmawiać ten nie chciał gadać , ale pewnego dnia odkrył , że Ooto przelał mu wiele pieniędzy na konto i zrozumiał , że znalazł pracę i w myślach powiedział – „Muszę znaleźć tatę” I Haru pobiegał nad rzekę , ale tam ku swojemu przerażeniu ujrzał gapiów , policję i ciało swojego ojca , ale nie chciał w to uwierzyć i wrócił do domu czekając na Niego , ale Ooto już nie wrócił i potem chłopak przeczytał w wiadomościach , że Ooto utonął ratująca tamtego chłopca. I wracamy do teraźniejszości i po opowieści bohatera Sachi mówi mu , że tak naprawdę nie chciał umrzeć tylko pokazać komuś , że warto żyć i po tych słowach przytula go i prosi by nie umierał i , że Ona chcę być z Nim na zawsze. I Haru również Ją objął i wracamy do Matsubase i Yashiro i Ci dają rady kobiecie , a Yashiro daję nawet numer swojego telefonu i wtedy zjawia się policja zawiadomiona przez męża kobiety i ta bierze winę na siebie za kwestię noża , ale wyznaję policjantom , że mąż Ją maltretuję i prosi ich o pomoc. Następnie wracamy do Haru i Sachi i dziewczyna żegna się z dawną sobą i szczęśliwa odchodzi z Haru i spotykają Matsubase i Yashiro i dziewczyna mówi detektywowi , że odrzuca Jego propozycję , bo dopóki Haru jest obok Ona zawsze wybierze Jego. I przechodzimy do matki dziewczyny i ta właśnie rozmawia ze swoją matką i jak się okazuję kobieta nienawidzi swojej córki i nigdy Jej nie chciała. I znów wracamy do bohaterów i okazuję się , że Matsubase zaciągał Haru do nich na popijawę i zapytał czy ten kocha Sachi , ale Haru nie umiał na to odpowiedzieć i wtedy detektyw powiedział mu , że za dużo myśli. A rano Sachi przychodzi do nich i widzi jak Matsubase i Haru śpią po alkoholu , a jak się budzą są na kacu i , gdy słucha jak się przekomarzają zaczyna się śmiać i mówi , że zachowują się jak dzieci , a na koniec widzimy policję i okazuję się , że namierzyli samochód Haru , a jeden z policjantów łącząc fakty odkrywa , że Matsubase już dawno znalazł ten samochód i prosi swojego kolegę by miał na kogoś oko. I skończył się 8 tom. Historia Haru naprawdę mnie poruszyła. Choć szkoda , że bardziej nie rozwinięto wątku ze śmiercią Jego taty. No i tak jak myślałem Sachi odrzuciła propozycję Matsubase. I wybrała Haru. Tak samo rozwaliła mnie końcowa popijawa:D Intryguję również wątek matki Sachi , a konkretnie Jej stosunki z matką. Ciekawe czy jeszcze do tego wrócimy. No i coś czuję , że to ostatnie szczęśliwe chwilę Sachi. Zważywszy na fakt , że zostały 3 tomy , a policja namierzyła auto Haru obstawiam , że w następnym tomie ich odnajdą. Kurczę ciekawi mnie jak tam manga się zakończy.
Marcin92 - awatar Marcin92
ocenił na101 rok temu

Cytaty z książki SPYxFAMILY tom 1

Więcej
Tatsuya Endou SPYxFAMILY tom 1 Zobacz więcej
Tatsuya Endou SPYxFAMILY tom 1 Zobacz więcej
Tatsuya Endou SPYxFAMILY tom 1 Zobacz więcej
Więcej