Życie. Fascynująca podróż przez 4 miliardy lat
Bardzo dobra książka! Bardziej naukowa niż popularna, ale jeszcze zupełnie przystępna i ciekawa. Faktycznie fascynująca historia ale myślę, że w dużej mierze za sprawą autora, bo nie każda książka o ewolucji tak dobrze się czyta ;) Chyba kolejny autor, którego można czytać w ciemno ;) bardzo dobrze pisze. Bardzo mnie też książka wciągnęła, bardziej nawet niż kilka poprzednich, choć ta była jakby trudniejsza, to jednak także no po prostu lepsza niż jakieśtam ciekawostki zebrane - tutaj jest historia ewolucji na Ziemi opowiedziana od początku do końca, być może autor pominął nieco rośliny, za to zwierzęta, w szczególności naczelne omawia już dość dokładnie, łącznie z tym czy były inne opcje? Czy na innych planetach mogło wyewoluować życie podobnie, a może inaczej? Czy ewolucja była nieunikniona i dlaczego? Po prostu fascynujące tematy :) Owszem, zdarzyło mi się odlecieć kilka razy myślami, ale to bardziej przez akurat dość stresujący moment w życiu, niż książkę, no a i tak zdarzało się to znacznie rzadziej niż przy poprzednich, które niby były "lżejsze", a jednak nie tak dobre.
Dzięki tej książce zrozumiałem też jedną ważną rzecz w moim życiu (dzięki niej i "Ciemnej stronie człowieka" Michaela Ghiglieri, którą równocześnie czytam tylko że "papierową"),o której nie będę się tu rozpisywać, tak tylko chciałem sobie zaznaczyć.
Kilka cytatów zaznaczyłem, na początek wyjaśnienie jak to jest z tą teorią ewolucji:
"To prawda, ewolucja jest teorią, ale w świecie nauki rzeczą najwyższą, do jakiej może aspirować idea, jest… stać się teorią. To również oznacza, że siła faktów może ją obalić, ponieważ teoria jest naukowa tylko wtedy, gdy można poddać ją próbie, jeśli można ją z czymś zestawić i, w pewnych przypadkach, udowodnić, że jest błędna. Naukowcy nie tworzą dogmatów niepodważalnych (ani nikomu ich nie narzucają). Kwestionowanie teorii, wszystkich bez wyjątku, jest esencją nauki. Ale jeżeli czas płynie, a kumulujące się fakty i dane nie przeciwstawiają się teorii, zyskujemy względem niej coraz większą pewność. Nabieramy przekonania, że w przyszłości może zostać ulepszona i że nie dowiedzie się, że jest radykalnie fałszywa. Wtedy zamienia się w teorię uznawaną.
(...)
Żeby jakoś to zobrazować: w kwestii teorii ewolucji nauka ma tyle samo wątpliwości co w kwestii teorii heliocentrycznej – czyli żadnych."
(pdf.str. 30)
I kilka innych po prostu ciekawych/ważnych dla mnie:
"Tak więc metoda naukowa z gruntu wyklucza założenie, że natura kieruje się celem, ale w zamian nie proponuje nam próżni, niczego lub zupełnej ignorancji, ponieważ cele zastępuje prawami, założenia – przyczynami. W świecie fizycznym, do którego przynależymy, nie ma żadnego planu, nie ma woli, by stało się to czy coś innego, są za to prawa materii, które rządzą jej funkcjonowaniem. Prawa, które mogą zostać poznane przez umysł zwierzęcia ludzkiego! Nauka aspiruje do tego, by zrozumieć, jak działa świat, jakimi rządzi się prawami, i nie ma najmniejszego zamiaru nadawać mu sensu (znaczenia) filozoficznego czy moralnego."
(pdf.str. 39)
"Można by pomyśleć, że całe dzieło Darwina jest twierdzeniem przeciwstawiającym się teorii żyjącego przed nim Anglika, Williama Paleya, autora książki zatytułowanej Nature Theology, w której bronił istnienia planu w świecie organicznym. Najlepszym przykładem jest ludzkie oko z jego zadziwiającą doskonałością techniczną. Zaprzeczyć, że zostało zaprojektowane przez istotę inteligentną (Boga),byłoby tym samym, co, widząc zegar, założyć, że jest tam od zawsze, jak kamień, a nie, że z pewnością musiał go skonstruować zdolny zegarmistrz, argumentował Paley. W tej konieczności istnienia Projektanta Darwin różnił się od Paleya – jak my wszyscy, którzy za nim poszliśmy.
Moim zdaniem Paley jest najwybitniejszym przedstawicielem idei zastosowania zdrowego rozsądku do objaśniania zjawisk natury. Jego argumentacja opiera się na analogii, metaforze. Jeżeli organizmy, przede wszystkim zwierzęta, przypominają maszyny, muszą mieć autora podobnego do nas, Inżyniera. Jako że istoty żywe są o wiele bardziej doskonałe niż nasze maszyny (a tym bardziej niż te z początku XIX wieku),ich autor musi być znacznie lepszy od nas, istot ludzkich.
To ciekawe, jak ten argument zwraca się przeciwko Paleyowi, ponieważ maszyny stworzone przez ludzi są jednak, w pewnym sensie doskonalsze niż te biologiczne. Już wyjaśniam. Mimo że istoty żywe mają zdumiewające cechy (performances, jak mówi Monod),gdy przyjrzeć im się z bliska, w ich anatomii pojawia się wiele fuszerek, niezrozumiałych, absurdalnych błędów, jakich żaden człowiek nigdy nie popełniłby w projekcie przemysłowym. To logiczne, ponieważ inżynier pracuje na kartce lub na ekranie komputera, zaczynając od zera. Natomiast gatunki biologiczne pochodzą z przeobrażenia innych, wcześniejszych, i to w nich widać. Bardzo dobitnie ktoś (Francuz François Jacob, laureat Nagrody Nobla wraz z Jacques’em Monodem) powiedział, że ewolucja majsterkuje. Jak zobaczymy dalej, to właśnie ludzkie oko jest dobrym przykładem fuszerki w projekcie."
(pdf.str. 39-40)
"Rzecz jasna, obecnie nikt już nie broni ślepego determinizmu genetycznego, ale niewielu naukowców utrzymuje też, że ludzi nic nie łączy ze zwierzętami w kwestii zachowania i że nie warunkują nas – w odróżnieniu od zwierząt – geny, choćby pod postacią predyspozycji do nauki. Czy nie byłoby to popadanie w dualizm francuskiego matematyka i filozofa Kartezjusza: wyznawanie teorii, że istota ludzka składa się z ciała i umysłu, natomiast zwierzę jest jedynie maszyną zbudowaną z tkanek organicznych, automatem z nie większą ilością osobniczego życia niż nasz samochód, który nie przysparza nam dylematów, gdy musimy go zezłomować, jak się zużyje w ciągu lat?"
(pdf.str. 202)
- nasuwa mi się tu komentarz do ostatniego zdania: chyba tobie! XD gdyż akurat jestem w procesie pożegnania ze starym samochodem i nie jest łatwo ;) Dlatego trochę mnie to rozbawiło. Tym niemniej cały cytat to słuszne spostrzeżenie.
"Nicholas Humphrey zadaje sobie pytanie, do czego służy świadomość „ja”, opierając się na założeniu, że musi do czegoś służyć, skoro została wykształcona poprzez dobór naturalny. Do powracającego pytania (które zadawał już sobie Denis Diderot) o to, czy automatom (urządzeniom, komputerom, robotom) można wszczepić świadomość (duszę),dodaje pytanie o to, jak by to można było zauważyć. To znaczy: jakie skutki wywołuje świadomość? Żabie, a nawet krowie, odpowiada Humphrey, nie przydałaby się na nic i dlatego jej nie posiadają. I to jest rzecz ważna: świadomość „ja” nie jest użyteczna dla wszystkich gatunków, jedynie dla tych o złożonej biologii społecznej, na przykład ludzi, i do pewnego stopnia szympansów, i może psów (…)."
(pdf.str. 229)
Książka zahacza nawet o temat sztucznej inteligencji, z czego przytoczę szczególnie ciekawy fragmencik:
"Algorytmy komputerowe są realizowane przez procesory oparte na substracie krzemowym, zaś doznania (ból, gorąco, głód),stany emocjonalne (przerażenie, czułość, wściekłość, smutek i przygnębienie) oraz myśli ludzkie opierają się na chemii węglowej (ta sama chemia organiczna jest wspólna dla całego życia na Ziemi). A skoro subiektywność zależy wyłącznie od jej zaprogramowania, nie powinno być zasadniczej różnicy pomiędzy algorytmami krzemowych urządzeń a algorytmami biochemicznymi zwierząt i człowieka, pomiędzy czipem a neuronem."
(pdf.str. 230)
"(…) mówi Conway Morris, że ewolucja jest sposobem świata na poznanie siebie samego."
(pdf.str. 268)
(czytana/słuchana: 11-13.03.2026)
5/5 [8/10]
OPINIE i DYSKUSJE o książce Z czego zrobiony jest świat
Z jednej strony ciekawa ale bardzo czuć niewykorzystany potencjał, podjęty przez autorkę temat jest przecież arcyciekawy! Rozdział pierwszy, jak i końcówka książki były dla mnie osobiście nudne, przez co start i koniec czytania był ciężką przeprawą.
Najbardziej jednak denerwuje mnie jojczenie autorki o degradację środowiska. W każdym rozdziale pojawia się wspomnienie o tym, jak wydobycie danego surowca obciąża planetę. Oczywiście zgoda, ale niech nie pisze tego w książce, gdzie z 272 stron, tylko 210 zawiera treść, a reszta to podziękowania, opis źródeł, spis treści. Jeżeli odjąć od tego początek i koniec, który jest nudny jak flaki z olejem, to rzetelnej treści mamy na około 120 stron.
Z jednej strony ciekawa ale bardzo czuć niewykorzystany potencjał, podjęty przez autorkę temat jest przecież arcyciekawy! Rozdział pierwszy, jak i końcówka książki były dla mnie osobiście nudne, przez co start i koniec czytania był ciężką przeprawą.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajbardziej jednak denerwuje mnie jojczenie autorki o degradację środowiska. W każdym rozdziale pojawia się wspomnienie o...
Autorka w przystępny sposób opisuje wykorzystanie pierwiastków w świecie. Skąd się biorą, do czego są nam potrzebne i jak wiele ich jeszcze zostało. Czytając tą książkę, nieraz naszła mnie refleksja jak długo nasza planeta będzie w stanie zaspokajać nasze oczekiwania i potrzeby. Wiele z pierwiastków dostępnych w przyrodzie ma swoje zamienniki wykazujące podobne właściwości, jednak istnieją również takie, których źródła powoli się wyczerpują o czym pewnie część naszej populacji może nie mieć pojęcia.
Bardzo przyjemna lektura, bez trudnej terminologii dająca wiele do myślenia.
Autorka w przystępny sposób opisuje wykorzystanie pierwiastków w świecie. Skąd się biorą, do czego są nam potrzebne i jak wiele ich jeszcze zostało. Czytając tą książkę, nieraz naszła mnie refleksja jak długo nasza planeta będzie w stanie zaspokajać nasze oczekiwania i potrzeby. Wiele z pierwiastków dostępnych w przyrodzie ma swoje zamienniki wykazujące podobne właściwości,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAnja Røyne w swojej książce pt. „Z czego zrobiony jest świat” zaprasza czytelnika w zaskakującą podróż po świecie pierwiastków, bez których nic, by nie istniało, nawet my sami. W tej drodze czytelnik cofa się do początku życia na naszej planecie. Dowiaduje się jak powstały pierwiastki, by dalej dowiedzieć się m.in. jak ekonomia oraz gospodarka uzależnione są od surowców. Książka z 2020 roku, to debiut pisarki i jej jedyna wydana publikacja na polskim rynku (2024 r.).
Autorka, norweska fizyczka i popularyzatorka nauki, w niezwykle dowcipny i przystępny sposób opowiada o otaczającym nas świecie. Podejmuje się wędrówki z czytelnikiem przez historię wszechświata, zestawiając odkrywanie pierwiastków z ich wpływem na rozwój cywilizacji. W książce znajdziemy też odniesienia do naszego konsumpcyjnego stylu życia, które autorka krytykuje, podkreślając, że jako społeczeństwo nie jesteśmy wciąż gotowi na poświęcenie własnej wygody, na rzecz ratowania zanieczyszczonej planety. Lektura jest dedykowana wszystkim oczarowanych światem chemii i fizyki, ale i tych, dla których to wciąż tajemnica. Jedni i drudzy z łatwością zrozumieją przekaz, jaki tą pozycją daje jej autorka. Książka „Z czego zrobiony jest świat” została napisana niezwykle prostym, zrozumiałym, ale przede wszystkim zabawnym językiem. Autorka, pisząc ją opierała się na licznych publikacjach naukowych, same odniesienia do tychże źródeł zajmują blisko 50 stron całego opracowania! Sama książka jest mimo to dostępna dla każdego czytelnika, a entuzjazm Røyne przenosi się na czytelnika, sprawiając, że nauka staje dla niego się wyjątkową przygodą.
To dobra książka, po którą warto, by sięgała każda osoba interesująca się światem, niekoniecznie nauką. „Z czego zrobiony jest świat” nie zgłębia całej wiedzy o chemii, a jedynie zapoznaje z nią czytelnika. Dlatego warto ją postawić na początku swojej drogi z literaturą popularnonaukową o tematyce chemicznej, dla znawców tematu książka może jednak okazać się zbyt powierzchowna. Autorka opisuje chemię w sposób ogólny – prezentuje czytelnikowi swoją perspektywę zwięźle i oszczędnie. Język, jakim się posługuje jest prosty (lecz nie prostacki),na czym szczególnie zależało autorce. W mojej opinii, osoby ciekawej świata oraz czytelnika literatury nauk chemicznych, uważam, że jest to naprawdę dobra książka. Pozycja ta jest ciekawa i wciągająca co przypadku książki jest dla mnie najważniejsze.
Są książki, o których czytelnik zapomina- ta zdecydowanie do nich nie należy. „Z czego zrobiony jest świat” to bezsprzecznie udana próba pokazania nauki jako interesujący, ale przede wszystkim dostępny dla wszystkich przedmiot. Ania Røyne stworzyła książkę, którą bez wahania polecam, każdemu, kto pragnie zgłębić tajemnice naszego świata, w towarzystwie autorki pełnej pasji.
Jagoda Lisowska
Anja Røyne w swojej książce pt. „Z czego zrobiony jest świat” zaprasza czytelnika w zaskakującą podróż po świecie pierwiastków, bez których nic, by nie istniało, nawet my sami. W tej drodze czytelnik cofa się do początku życia na naszej planecie. Dowiaduje się jak powstały pierwiastki, by dalej dowiedzieć się m.in. jak ekonomia oraz gospodarka uzależnione są od surowców....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę oceniam jako ciekawą lekturę. W kilku miejscach otwiera oczy na pewne mechanizmy, zasady działania, przekazuje sporo ciekawej wiedzy, ale bez bardzo szczegółowego, naukowego żargonu. Jak już wspomniano jest napisana lekkim językiem, może miejscami zbyt lekkim. Warta uwagi.
Książkę oceniam jako ciekawą lekturę. W kilku miejscach otwiera oczy na pewne mechanizmy, zasady działania, przekazuje sporo ciekawej wiedzy, ale bez bardzo szczegółowego, naukowego żargonu. Jak już wspomniano jest napisana lekkim językiem, może miejscami zbyt lekkim. Warta uwagi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo spodobała mi się koncepcja, w której napisano tę książkę. Kolejne rozdziały są poświęcone poszczególnym pierwiastkom. Każdy rozdział rozpoczyna się od "chemiczno-fizycznego" przedstawienia pierwiastka, wynikające z tych właściwości zastosowanie, historię odkrycia (w kontekście ekonomicznym) oraz przyszłość z nim związaną.
Jedyny minus (choć może być i na plus) to, że książka jest krótka... Za krótka :) Aż tak dobrze ją się czyta :)
Bardzo spodobała mi się koncepcja, w której napisano tę książkę. Kolejne rozdziały są poświęcone poszczególnym pierwiastkom. Każdy rozdział rozpoczyna się od "chemiczno-fizycznego" przedstawienia pierwiastka, wynikające z tych właściwości zastosowanie, historię odkrycia (w kontekście ekonomicznym) oraz przyszłość z nim związaną.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedyny minus (choć może być i na plus) to, że...
Autorka w bardzo przystępny i niestronniczy sposób przedstawia zagadkowy świat surowców naturalnych, ich zasobów, sposobu pozyskiwania i wykorzystania. Czyta się to bardzo lekko i przyjemnie, a w głowie pozostaje wiele ciekawych informacji, które pozwalają w głębszy sposób spojrzeć na otaczający nas świat i rozwój technologiczny. Polecam!
Autorka w bardzo przystępny i niestronniczy sposób przedstawia zagadkowy świat surowców naturalnych, ich zasobów, sposobu pozyskiwania i wykorzystania. Czyta się to bardzo lekko i przyjemnie, a w głowie pozostaje wiele ciekawych informacji, które pozwalają w głębszy sposób spojrzeć na otaczający nas świat i rozwój technologiczny. Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomysł na książkę doskonały - wykonanie nieco gorsze. Wszystkie merytoryczne informacje z tej książki zajmują 1/3 jej objętości - reszta to puste wypełniacze o niczym. Szczególnie irytujące są wstawki z życia prywatnego autorki; co kogo interesuje, że ma wujka w Australii? Dla totalnych laików będzie to dobra pozycja, głównie ze względu na prosty język - czasami aż za prosty: moje ulubione zdanie z tej książki: "Układając kamienie jeden na drugim można otrzymać ciekawe budowle".
Pomysł na książkę doskonały - wykonanie nieco gorsze. Wszystkie merytoryczne informacje z tej książki zajmują 1/3 jej objętości - reszta to puste wypełniacze o niczym. Szczególnie irytujące są wstawki z życia prywatnego autorki; co kogo interesuje, że ma wujka w Australii? Dla totalnych laików będzie to dobra pozycja, głównie ze względu na prosty język - czasami aż za...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFantastyczna. Na pewno będę do niej wracać ❤
Fantastyczna. Na pewno będę do niej wracać ❤
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOgromną ilość ciekawych informacji na temat otaczającego nas świata. Według mnie jedna z najlepszych czytanych przeze mnie ostatnio książek popularno-naukowych.
Ogromną ilość ciekawych informacji na temat otaczającego nas świata. Według mnie jedna z najlepszych czytanych przeze mnie ostatnio książek popularno-naukowych.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka "Z czego zrobiony jest świat" Anja Royne jest norweską fizyczką, a przy okazji ma świetny, lekki styl i cudownie objaśnia wszelkie zawiłości materii 😎 Swoją niewielką książką ze sporą ilością przypisów, co zawsze dobrze świadczy o wiarygodności pozycji popularno-naukowej, opowiada nam głównie o pozyskiwaniu użytecznych pierwiastków. Muszę przyznać, że ta książka otworzyła mi oczy na wiele kwestii, a właśnie po to czytam literaturę faktu. Nasze życie biegnie dość wygodnie w otoczeniu wielu przedmiotów i usług nieznanych jeszcze kilkanaście lat temu, ale tak naprawdę nie zastanawiamy się, skąd biorą się np metale w "mózgu" naszego smartfona czy też energia z gniazdka potrzebna do jego naładowania. Royne ukazuje blaski i cienie wszelkiego wydobycia (a niestety cieni jest sporo...),współczesnych upraw, a także sposobów na pozyskiwanie energii. Nie popada przy tym w fanatyzm, nie straszy końcem świata. Po prostu punktuje słabe strony naszej epoki kopalin jednocześnie pokazując, że są inne możliwości i należy próbować je odnaleźć. Warto czytać takie książki, warto być świadomym otaczającego nas świata. Okazuje się, że można pisać o rozkopanym, zaśmieconym świecie (taka prawda niestety) nie ziejąc pesymizmem, a raczej inspirując do otwarcia się na inny rodzaj myślenia. Mądrych ludzi trzeba słuchać, dlatego łapcie i czytajcie 😊
Autorka "Z czego zrobiony jest świat" Anja Royne jest norweską fizyczką, a przy okazji ma świetny, lekki styl i cudownie objaśnia wszelkie zawiłości materii 😎 Swoją niewielką książką ze sporą ilością przypisów, co zawsze dobrze świadczy o wiarygodności pozycji popularno-naukowej, opowiada nam głównie o pozyskiwaniu użytecznych pierwiastków. Muszę przyznać, że ta książka...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to