rozwińzwiń

Z czego zrobiony jest świat

Okładka książki Z czego zrobiony jest świat autora Anja Royne, 9788328713642
Okładka książki Z czego zrobiony jest świat
Anja Royne Wydawnictwo: Muza popularnonaukowa
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Menneskets grunnstoffer: Byggeklossene vi og verden er laget av
Data wydania:
2020-05-20
Data 1. wyd. pol.:
2020-05-20
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328713642
Tłumacz:
Małgorzata Rost
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Z czego zrobiony jest świat w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Z czego zrobiony jest świat



książek na półce przeczytane 532 napisanych opinii 72

Oceny książki Z czego zrobiony jest świat

Średnia ocen
7,0 / 10
105 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Z czego zrobiony jest świat

avatar
139
58

Na półkach:

Z jednej strony ciekawa ale bardzo czuć niewykorzystany potencjał, podjęty przez autorkę temat jest przecież arcyciekawy! Rozdział pierwszy, jak i końcówka książki były dla mnie osobiście nudne, przez co start i koniec czytania był ciężką przeprawą.
Najbardziej jednak denerwuje mnie jojczenie autorki o degradację środowiska. W każdym rozdziale pojawia się wspomnienie o tym, jak wydobycie danego surowca obciąża planetę. Oczywiście zgoda, ale niech nie pisze tego w książce, gdzie z 272 stron, tylko 210 zawiera treść, a reszta to podziękowania, opis źródeł, spis treści. Jeżeli odjąć od tego początek i koniec, który jest nudny jak flaki z olejem, to rzetelnej treści mamy na około 120 stron.

Z jednej strony ciekawa ale bardzo czuć niewykorzystany potencjał, podjęty przez autorkę temat jest przecież arcyciekawy! Rozdział pierwszy, jak i końcówka książki były dla mnie osobiście nudne, przez co start i koniec czytania był ciężką przeprawą.
Najbardziej jednak denerwuje mnie jojczenie autorki o degradację środowiska. W każdym rozdziale pojawia się wspomnienie o...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
435
72

Na półkach:

Autorka w przystępny sposób opisuje wykorzystanie pierwiastków w świecie. Skąd się biorą, do czego są nam potrzebne i jak wiele ich jeszcze zostało. Czytając tą książkę, nieraz naszła mnie refleksja jak długo nasza planeta będzie w stanie zaspokajać nasze oczekiwania i potrzeby. Wiele z pierwiastków dostępnych w przyrodzie ma swoje zamienniki wykazujące podobne właściwości, jednak istnieją również takie, których źródła powoli się wyczerpują o czym pewnie część naszej populacji może nie mieć pojęcia.
Bardzo przyjemna lektura, bez trudnej terminologii dająca wiele do myślenia.

Autorka w przystępny sposób opisuje wykorzystanie pierwiastków w świecie. Skąd się biorą, do czego są nam potrzebne i jak wiele ich jeszcze zostało. Czytając tą książkę, nieraz naszła mnie refleksja jak długo nasza planeta będzie w stanie zaspokajać nasze oczekiwania i potrzeby. Wiele z pierwiastków dostępnych w przyrodzie ma swoje zamienniki wykazujące podobne właściwości,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Anja Røyne w swojej książce pt. „Z czego zrobiony jest świat” zaprasza czytelnika w zaskakującą podróż po świecie pierwiastków, bez których nic, by nie istniało, nawet my sami. W tej drodze czytelnik cofa się do początku życia na naszej planecie. Dowiaduje się jak powstały pierwiastki, by dalej dowiedzieć się m.in. jak ekonomia oraz gospodarka uzależnione są od surowców. Książka z 2020 roku, to debiut pisarki i jej jedyna wydana publikacja na polskim rynku (2024 r.).

Autorka, norweska fizyczka i popularyzatorka nauki, w niezwykle dowcipny i przystępny sposób opowiada o otaczającym nas świecie. Podejmuje się wędrówki z czytelnikiem przez historię wszechświata, zestawiając odkrywanie pierwiastków z ich wpływem na rozwój cywilizacji. W książce znajdziemy też odniesienia do naszego konsumpcyjnego stylu życia, które autorka krytykuje, podkreślając, że jako społeczeństwo nie jesteśmy wciąż gotowi na poświęcenie własnej wygody, na rzecz ratowania zanieczyszczonej planety. Lektura jest dedykowana wszystkim oczarowanych światem chemii i fizyki, ale i tych, dla których to wciąż tajemnica. Jedni i drudzy z łatwością zrozumieją przekaz, jaki tą pozycją daje jej autorka. Książka „Z czego zrobiony jest świat” została napisana niezwykle prostym, zrozumiałym, ale przede wszystkim zabawnym językiem. Autorka, pisząc ją opierała się na licznych publikacjach naukowych, same odniesienia do tychże źródeł zajmują blisko 50 stron całego opracowania! Sama książka jest mimo to dostępna dla każdego czytelnika, a entuzjazm Røyne przenosi się na czytelnika, sprawiając, że nauka staje dla niego się wyjątkową przygodą.

To dobra książka, po którą warto, by sięgała każda osoba interesująca się światem, niekoniecznie nauką. „Z czego zrobiony jest świat” nie zgłębia całej wiedzy o chemii, a jedynie zapoznaje z nią czytelnika. Dlatego warto ją postawić na początku swojej drogi z literaturą popularnonaukową o tematyce chemicznej, dla znawców tematu książka może jednak okazać się zbyt powierzchowna. Autorka opisuje chemię w sposób ogólny – prezentuje czytelnikowi swoją perspektywę zwięźle i oszczędnie. Język, jakim się posługuje jest prosty (lecz nie prostacki),na czym szczególnie zależało autorce. W mojej opinii, osoby ciekawej świata oraz czytelnika literatury nauk chemicznych, uważam, że jest to naprawdę dobra książka. Pozycja ta jest ciekawa i wciągająca co przypadku książki jest dla mnie najważniejsze.

Są książki, o których czytelnik zapomina- ta zdecydowanie do nich nie należy. „Z czego zrobiony jest świat” to bezsprzecznie udana próba pokazania nauki jako interesujący, ale przede wszystkim dostępny dla wszystkich przedmiot. Ania Røyne stworzyła książkę, którą bez wahania polecam, każdemu, kto pragnie zgłębić tajemnice naszego świata, w towarzystwie autorki pełnej pasji.
Jagoda Lisowska

Anja Røyne w swojej książce pt. „Z czego zrobiony jest świat” zaprasza czytelnika w zaskakującą podróż po świecie pierwiastków, bez których nic, by nie istniało, nawet my sami. W tej drodze czytelnik cofa się do początku życia na naszej planecie. Dowiaduje się jak powstały pierwiastki, by dalej dowiedzieć się m.in. jak ekonomia oraz gospodarka uzależnione są od surowców....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

446 użytkowników ma tytuł Z czego zrobiony jest świat na półkach głównych
  • 300
  • 139
  • 7
73 użytkowników ma tytuł Z czego zrobiony jest świat na półkach dodatkowych
  • 48
  • 8
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Z czego zrobiony jest świat

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Co nas (nie) zabije. Największe plagi w historii ludzkości Jennifer Wright
Co nas (nie) zabije. Największe plagi w historii ludzkości
Jennifer Wright
Co robiliście najczęściej podczas pandemii? Historia ludzkości rzadko bywa opowieścią o triumfach. Znacznie częściej jest kroniką strachu. Autorka w swojej książce prowadzi czytelnika przez czasy, w których choroba była wyrokiem, a niewiedza potrafiła być groźniejsza niż sama zaraza. Dżuma, ospa, cholera czy syfilis nie są tu jedynie hasłami z podręcznika, lecz realnymi doświadczeniami ludzi, którzy próbowali przetrwać w świecie bez antybiotyków, szczepionek i elementarnej wiedzy o higienie. Autorka z premedytacją zagląda w rejony nieprzyjemne, momentami wręcz odpychające, bo tylko w ten sposób można zrozumieć, jak desperackie bywały próby leczenia i jak łatwo strach popychał ludzi ku absurdowi. Okłady z martwych zwierząt, diety graniczące z obłędem czy cudowne terapie sprzedawane przez szarlatanów układają się w przejmujący obraz zbiorowej paniki i potrzeby kontroli nad tym, czego nie dało się pojąć. Autorka pokazuje, jak epidemie obnażały mechanizmy społeczne. Potrzebę znalezienia winnego, skłonność do izolowania innych, ślepą wiarę w autorytety lub całkowite odrzucenie nauki. Jednocześnie oddaje głos tym, którzy próbowali myśleć racjonalnie – lekarzom, badaczom, jednostkom idącym pod prąd powszechnym przekonaniom. To właśnie oni, często wyśmiewani, kładli fundamenty pod współczesną medycynę. Książkę czyta się dziś z niepokojącym poczuciem déjà vu. Choć powstała przed najnowszymi globalnymi kryzysami zdrowotnymi, jej przesłanie pozostaje boleśnie aktualne. Choroby będą wracać, ale to od wiedzy, odpowiedzialności i zbiorowej świadomości zależy, jak wysoką cenę za nie zapłacimy. To nie tylko fascynująca lekcja historii, lecz także lustro, w którym odbija się nasza współczesność i pytanie, czy tym razem naprawdę wyciągniemy wnioski.
mucha_w_ksiazkach - awatar mucha_w_ksiazkach
ocenił na72 miesiące temu
Tak dziś jemy. Biografia jedzenia Bee Wilson
Tak dziś jemy. Biografia jedzenia
Bee Wilson
🍽️🧠 Jedzenie przestało być tylko jedzeniem — stało się systemem, wygodą, wyborem i skutkiem cywilizacyjnej zmiany 🧠🍽️ ⭐ Moja ocena: 7/10 — za bardzo rozsądne i wyważone podejście do tematu. Najbardziej cenię tu to, że autorka nie wpada ani w zachwyt nad nowoczesnością, ani w tanią nostalgię za „dawnym jedzeniem”. 🥪 To nie poradnik, tylko opowieść o tym, jak zmieniło się nasze jedzenie 🥪
 Bee Wilson nie pisze książki w stylu „jedz to, nie jedz tamtego”. To raczej biografia współczesnego jedzenia: opowieść o tym, jak zmieniły się smak, głód, gotowanie, zakupy, rytm posiłków i sama relacja człowieka z jedzeniem. To książka bardziej o tym, jak żyjemy, niż tylko o tym, co mamy na talerzu. ⚖️ Współczesne jedzenie dało nam wygodę — i zabrało prostotę ⚖️ Najmocniej działa tu dla mnie to, że Wilson nie upraszcza. Pokazuje uczciwie, że dzisiejszy system żywnościowy przyniósł ogromne korzyści: jedzenie stało się tańsze, bardziej dostępne, łatwiejsze do zdobycia i mniej zależne od sezonowości, lokalności i zwykłego niedoboru. Ale jednocześnie ten sam system wepchnął nas w nadmiar, przetworzenie, chaos wyboru i stopniową utratę zwykłego, spokojnego kontaktu z jedzeniem. Wilson pokazuje też, że współczesna obfitość bywa złudna: półki uginają się od produktów, ale często jest to tylko pozór różnorodności, bo w tle działa monokultura tych samych składników, smaków i żywieniowych nawyków. 🍔 Problemem nie jest tylko to, co jemy, ale jak jemy 🍔
 I tu siedzi dla mnie sedno tej książki. Wilson dobrze pokazuje, że problem nie zaczyna się wyłącznie na poziomie składu czy kalorii. Zaczyna się też na poziomie rytmu życia. Jemy w biegu, między bodźcami, często odruchowo, z wygody albo zmęczenia. I wtedy jedzenie przestaje być częścią codzienności, a zaczyna być szybką reakcją na stres, pośpiech i rozproszenie. 🍞 Jedzenie to kultura, status, marketing i pamięć 🍞 
Bardzo podoba mi się też to, że autorka nie traktuje jedzenia jak czystej biologii. Tu jedzenie jest częścią większej układanki: historii, rynku, reklamy, dzieciństwa, rodzinnych rytuałów i społecznych zmian. Dzięki temu książka nie zamyka się w prostym haśle „jedz zdrowiej”, tylko pokazuje, że nasze wybory żywieniowe są zanurzone w całym stylu życia. 🪞 Największa zaleta: rozsądek bez fanatyzmu 🪞
 To, co naprawdę mnie tu przekonuje, to ton. Bez moralizowania, bez histerii, bez ideologicznego napinania się. Wilson nie robi z jedzenia religii i nie udaje, że istnieje jeden prosty powrót do rzekomo lepszej przeszłości. Zamiast tego daje coś cenniejszego: porządek, proporcje i szerszy ogląd. 📌 Wniosek: mądra książka o jedzeniu jako obrazie współczesnego życia 📌
 To nie jest książka, która miażdży literacko albo zostawia po sobie wielki wstrząs, ale jest naprawdę sensowna i potrzebna. Dobrze porządkuje temat i zostawia z myślą, że dziś problemem nie jest już tylko brak jedzenia, ale to, że mamy go za dużo, za łatwo i coraz częściej bez prawdziwej relacji z nim. 📖 Ta książka nie mówi tylko o jedzeniu. Ona mówi o człowieku, który najpierw dostał ogromny wybór, a potem został z tym wyborem trochę sam.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na71 miesiąc temu
Co za ohyda! Po mrocznej stronie nauki Erika Engelhaupt
Co za ohyda! Po mrocznej stronie nauki
Erika Engelhaupt
Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego widok makabrycznego wypadku sprawia, że zwalniamy auto, albo dlaczego dzieci z takim zapałem dłubią w nosie? Erika Engelhaupt w swojej książce "Co za ohyda! Po mrocznej stronie nauki" nie tylko zadaje te pytania, ale udziela na nie rzetelnych odpowiedzi, podlanych sosem czarnego humoru. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto posiada w sobie choć odrobinę mrocznej ciekawości świata. Autorka, ceniona dziennikarka naukowa, zabiera nas w podróż po peryferiach biologii, psychologii i medycyny sądowej. Książka jest podzielona na krótkie, treściwe rozdziały, co czyni ją idealną pozycją do czytania „z doskoku”. Engelhaupt z ogromną gracją przechodzi od tematów związanych z ludzkim ciałem – jak analiza składu chemicznego woskowiny usznej – do królestwa zwierząt, gdzie poznajemy pasożyty przejmujące kontrolę nad umysłami swoich żywicieli. Choć tytuł sugeruje obrzydzenie, autorka unika taniej sensacji. Każda anegdota jest poparta badaniami, a obrzydliwość służy tu jako punkt wyjścia do zrozumienia ewolucji. Najmocniejszą stroną publikacji jest styl narracji. Engelhaupt pisze z lekkością, jakby opowiadała fascynujące (choć nieco niepokojące) historie przy kolacji. Potrafi sprawić, że czytelnik zamiast odwracać wzrok, zaczyna z fascynacją studiować cykl życiowy roztoczy żyjących w naszych rzęsach. To rzadka umiejętność – przekształcenie odrazy w autentyczny zachwyt nad złożonością natury. Mimo wielu zalet, książka momentami wydaje się zbyt pobieżna. Niektóre tematy aż proszą się o głębszą analizę, jednak autorka szybko przeskakuje do kolejnej ciekawostki. Może to pozostawiać pewien niedosyt u czytelników oczekujących bardziej akademickiego podejścia. Niemniej, dla przeciętnego odbiorcy jest to kompendium wiedzy podane w sposób niezwykle przystępny. "Co za ohyda!" to hołd dla nauki, która nie boi się pobrudzić rąk. Engelhaupt udowadnia, że to, co uznajemy za tabu lub śmieci, często skrywa najważniejsze informacje o nas samych i naszej planecie. To lektura inteligentna, zabawna i – co najważniejsze – rozszerzająca horyzonty w sposób, którego nie zaznacie w podręcznikach szkolnych. Jeśli nie boicie się prawdy o tym, co żyje na waszej poduszce, dajcie tej książce szansę. Moja ocena to mocne 8/10. Przygotujcie się na to, że po tej lekturze już nigdy nie spojrzycie na świat w ten sam sposób. Co za wspaniała ohyda!
Muminka - awatar Muminka
oceniła na85 dni temu
Życie. Fascynująca podróż przez 4 miliardy lat Juan Luis Arsuaga
Życie. Fascynująca podróż przez 4 miliardy lat
Juan Luis Arsuaga
Bardzo dobra książka! Bardziej naukowa niż popularna, ale jeszcze zupełnie przystępna i ciekawa. Faktycznie fascynująca historia ale myślę, że w dużej mierze za sprawą autora, bo nie każda książka o ewolucji tak dobrze się czyta ;) Chyba kolejny autor, którego można czytać w ciemno ;) bardzo dobrze pisze. Bardzo mnie też książka wciągnęła, bardziej nawet niż kilka poprzednich, choć ta była jakby trudniejsza, to jednak także no po prostu lepsza niż jakieśtam ciekawostki zebrane - tutaj jest historia ewolucji na Ziemi opowiedziana od początku do końca, być może autor pominął nieco rośliny, za to zwierzęta, w szczególności naczelne omawia już dość dokładnie, łącznie z tym czy były inne opcje? Czy na innych planetach mogło wyewoluować życie podobnie, a może inaczej? Czy ewolucja była nieunikniona i dlaczego? Po prostu fascynujące tematy :) Owszem, zdarzyło mi się odlecieć kilka razy myślami, ale to bardziej przez akurat dość stresujący moment w życiu, niż książkę, no a i tak zdarzało się to znacznie rzadziej niż przy poprzednich, które niby były "lżejsze", a jednak nie tak dobre. Dzięki tej książce zrozumiałem też jedną ważną rzecz w moim życiu (dzięki niej i "Ciemnej stronie człowieka" Michaela Ghiglieri, którą równocześnie czytam tylko że "papierową"),o której nie będę się tu rozpisywać, tak tylko chciałem sobie zaznaczyć. Kilka cytatów zaznaczyłem, na początek wyjaśnienie jak to jest z tą teorią ewolucji: "To prawda, ewolucja jest teorią, ale w świecie nauki rzeczą najwyższą, do jakiej może aspirować idea, jest… stać się teorią. To również oznacza, że siła faktów może ją obalić, ponieważ teoria jest naukowa tylko wtedy, gdy można poddać ją próbie, jeśli można ją z czymś zestawić i, w pewnych przypadkach, udowodnić, że jest błędna. Naukowcy nie tworzą dogmatów niepodważalnych (ani nikomu ich nie narzucają). Kwestionowanie teorii, wszystkich bez wyjątku, jest esencją nauki. Ale jeżeli czas płynie, a kumulujące się fakty i dane nie przeciwstawiają się teorii, zyskujemy względem niej coraz większą pewność. Nabieramy przekonania, że w przyszłości może zostać ulepszona i że nie dowiedzie się, że jest radykalnie fałszywa. Wtedy zamienia się w teorię uznawaną. (...) Żeby jakoś to zobrazować: w kwestii teorii ewolucji nauka ma tyle samo wątpliwości co w kwestii teorii heliocentrycznej – czyli żadnych." (pdf.str. 30) I kilka innych po prostu ciekawych/ważnych dla mnie: "Tak więc metoda naukowa z gruntu wyklucza założenie, że natura kieruje się celem, ale w zamian nie proponuje nam próżni, niczego lub zupełnej ignorancji, ponieważ cele zastępuje prawami, założenia – przyczynami. W świecie fizycznym, do którego przynależymy, nie ma żadnego planu, nie ma woli, by stało się to czy coś innego, są za to prawa materii, które rządzą jej funkcjonowaniem. Prawa, które mogą zostać poznane przez umysł zwierzęcia ludzkiego! Nauka aspiruje do tego, by zrozumieć, jak działa świat, jakimi rządzi się prawami, i nie ma najmniejszego zamiaru nadawać mu sensu (znaczenia) filozoficznego czy moralnego." (pdf.str. 39) "Można by pomyśleć, że całe dzieło Darwina jest twierdzeniem przeciwstawiającym się teorii żyjącego przed nim Anglika, Williama Paleya, autora książki zatytułowanej Nature Theology, w której bronił istnienia planu w świecie organicznym. Najlepszym przykładem jest ludzkie oko z jego zadziwiającą doskonałością techniczną. Zaprzeczyć, że zostało zaprojektowane przez istotę inteligentną (Boga),byłoby tym samym, co, widząc zegar, założyć, że jest tam od zawsze, jak kamień, a nie, że z pewnością musiał go skonstruować zdolny zegarmistrz, argumentował Paley. W tej konieczności istnienia Projektanta Darwin różnił się od Paleya – jak my wszyscy, którzy za nim poszliśmy. Moim zdaniem Paley jest najwybitniejszym przedstawicielem idei zastosowania zdrowego rozsądku do objaśniania zjawisk natury. Jego argumentacja opiera się na analogii, metaforze. Jeżeli organizmy, przede wszystkim zwierzęta, przypominają maszyny, muszą mieć autora podobnego do nas, Inżyniera. Jako że istoty żywe są o wiele bardziej doskonałe niż nasze maszyny (a tym bardziej niż te z początku XIX wieku),ich autor musi być znacznie lepszy od nas, istot ludzkich. To ciekawe, jak ten argument zwraca się przeciwko Paleyowi, ponieważ maszyny stworzone przez ludzi są jednak, w pewnym sensie doskonalsze niż te biologiczne. Już wyjaśniam. Mimo że istoty żywe mają zdumiewające cechy (performances, jak mówi Monod),gdy przyjrzeć im się z bliska, w ich anatomii pojawia się wiele fuszerek, niezrozumiałych, absurdalnych błędów, jakich żaden człowiek nigdy nie popełniłby w projekcie przemysłowym. To logiczne, ponieważ inżynier pracuje na kartce lub na ekranie komputera, zaczynając od zera. Natomiast gatunki biologiczne pochodzą z przeobrażenia innych, wcześniejszych, i to w nich widać. Bardzo dobitnie ktoś (Francuz François Jacob, laureat Nagrody Nobla wraz z Jacques’em Monodem) powiedział, że ewolucja majsterkuje. Jak zobaczymy dalej, to właśnie ludzkie oko jest dobrym przykładem fuszerki w projekcie." (pdf.str. 39-40) "Rzecz jasna, obecnie nikt już nie broni ślepego determinizmu genetycznego, ale niewielu naukowców utrzymuje też, że ludzi nic nie łączy ze zwierzętami w kwestii zachowania i że nie warunkują nas – w odróżnieniu od zwierząt – geny, choćby pod postacią predyspozycji do nauki. Czy nie byłoby to popadanie w dualizm francuskiego matematyka i filozofa Kartezjusza: wyznawanie teorii, że istota ludzka składa się z ciała i umysłu, natomiast zwierzę jest jedynie maszyną zbudowaną z tkanek organicznych, automatem z nie większą ilością osobniczego życia niż nasz samochód, który nie przysparza nam dylematów, gdy musimy go zezłomować, jak się zużyje w ciągu lat?" (pdf.str. 202) - nasuwa mi się tu komentarz do ostatniego zdania: chyba tobie! XD gdyż akurat jestem w procesie pożegnania ze starym samochodem i nie jest łatwo ;) Dlatego trochę mnie to rozbawiło. Tym niemniej cały cytat to słuszne spostrzeżenie. "Nicholas Humphrey zadaje sobie pytanie, do czego służy świadomość „ja”, opierając się na założeniu, że musi do czegoś służyć, skoro została wykształcona poprzez dobór naturalny. Do powracającego pytania (które zadawał już sobie Denis Diderot) o to, czy automatom (urządzeniom, komputerom, robotom) można wszczepić świadomość (duszę),dodaje pytanie o  to, jak by to można było zauważyć. To znaczy: jakie skutki wywołuje świadomość? Żabie, a nawet krowie, odpowiada Humphrey, nie przydałaby się na nic i  dlatego jej nie posiadają. I  to jest rzecz ważna: świadomość „ja” nie jest użyteczna dla wszystkich gatunków, jedynie dla tych o  złożonej biologii społecznej, na przykład ludzi, i do pewnego stopnia szympansów, i może psów (…)." (pdf.str. 229) Książka zahacza nawet o temat sztucznej inteligencji, z czego przytoczę szczególnie ciekawy fragmencik: "Algorytmy komputerowe są realizowane przez procesory oparte na substracie krzemowym, zaś doznania (ból, gorąco, głód),stany emocjonalne (przerażenie, czułość, wściekłość, smutek i przygnębienie) oraz myśli ludzkie opierają się na chemii węglowej (ta sama chemia organiczna jest wspólna dla całego życia na Ziemi). A skoro subiektywność zależy wyłącznie od jej zaprogramowania, nie powinno być zasadniczej różnicy pomiędzy algorytmami krzemowych urządzeń a algorytmami biochemicznymi zwierząt i człowieka, pomiędzy czipem a neuronem." (pdf.str. 230) "(…) mówi Conway Morris, że ewolucja jest sposobem świata na poznanie siebie samego." (pdf.str. 268) (czytana/słuchana: 11-13.03.2026) 5/5 [8/10]
lex - awatar lex
ocenił na830 dni temu
Offline Mark Boyle
Offline
Mark Boyle
Mam dużo przemyśleń po przeczytaniu tej książki, jednak większość z nich nie dotyczy w ogóle głównego tematu, a raczej osoby autora i jego snobizmu. Książkę czytało mi się przyjemnie, byłam na wakacjach, z dala od komputerów, z ograniczonym zasięgiem i internetem w telefonie, co w pewien sposób korespondowało z przemyśleniami i trybem życia autora. Jednak jest w tej narracji kilka rzeczy, które mnie zastanawiają, a może nawet denerwują. Przede wszystkim autor dzielił przez większość czasu życie na swojej niemal samowystarczalnej farmie ze swoją dziewczyną, a ich wspólne dnie wypełniała głównie ciężka praca związana z zaspokojeniem swoich podstawowych potrzeb. Ona była artystką, tancerką i jak podkreślał wielokrotnie autor, wolnym duchem. Momenty szczerości, w których przyznawał, że są chwilę, gdy obojgu im brakowało dostępu do technologii i choćby obejrzenia wspólnie filmu, zdarzyły się w tej książce może dwa razy. Przez większość czasu czytelnik zapoznaje się z trybem życia autora (to akurat ciekawy aspekt) oraz jego rozterkami odnośnie zakresu i elastyczności własnego przedsięwzięcia (mam tu na myśli np. rozważania nad kupnem wyposażenia wędkarskiego lub zwykłego ołówka). Autor ma dużą świadomość wpływu swoich nielicznych decyzji konsumenckich na świat natury, ale po kilku takich wywodach stają się ona mocno przewidywalne i zwyczajnie nudne - tak, wszyscy wiemy, że moglibyśmy obyć się bez wielu przedmiotów, którymi na co dzień się otaczamy, w dodatku myślę, że po tę książkę sięgają ludzie, którym również, jak autorowi, temat dewastacji środowiska naturalnego przez człowieka itp. nie jest obcy. Chyba spodziewałam się trochę bardziej praktycznego opisu tej nietypowej codzienności, którą autor wybrał dla siebie. Pod koniec książki, gdy niespodziewanie (czyżby?) ukochana autora zostawia go, by wyruszyć w podróż za przygodą dotarło do mnie, że najchętniej poznałabym tę historię z jej perspektywy. Myślę, że kobieta oprócz wszystkich trudności, które dotyczą przy takim stylu życia mężczyzn, ma dodatkowo więcej dylematów i spraw do rozwiązania/zaopiekowania. Jak np. radziła sobie z okresem? Czy stosowała jakąkolwiek antykoncepcję? To nie są pytania wydumane, bo w jednym fragmencie autor wyraźnie daje do zrozumienia, że oboje nie chcieli mieć dzieci, a niedługo potem, że z braku rozrywek typu telewizja, czy internet, w długie jesienne i zimowe wieczory uprawiali seks przy kominku. Tak, to brzmi romantycznie, ale od razu przyszło mi do głowy, że skoro autor ma wielki dylemat, czy kupić syntetyczną żyłkę do wędki, z pewnością prezerwatywy nie są na jego liście zakupów - egzaltowanie przeżywał nawet to, że książkę musiał pisać ołówkiem i że w ogóle musiał ten ołówek kupić (sic). Jak więc połączyć rezygnację z technologii i jednocześnie nie panikować każdego miesiąca? Tak, są sposoby naturalne, ale umówmy się, one nie działają i nie bez przyczyny ludzie w poprzednich epokach mieli zazwyczaj wiele dzieci... Ale oczywiście, tak przyziemne sprawy nie zostały uznane przez niego za godne opisania, a wielka szkoda. Bardzo interesuje mnie właśnie taka kobieca perspektywa w życiu bez elektryczności i technologii; pomiędzy wierszami z narracji autora wyczytałam co najmniej kilka powodów, dla których jego ukochana zrezygnowała z tego życia i ze związku z nim.
Romsi - awatar Romsi
ocenił na66 miesięcy temu
Ziemia nie do życia. Nasza planeta po globalnym ociepleniu David Wallace-Wells
Ziemia nie do życia. Nasza planeta po globalnym ociepleniu
David Wallace-Wells
Książka, w której autor zabiera czytelnika na wyprawę do naszego świata w przyszłości, w którym zmiany klimatu już "zrobiły co swoje". I nie są to tylko czcze dywagacje z wyobraźni, tylko przewidywania oparte na opracowaniach naukowych. Odnośników do literatury jest w tej książce naprawdę mnóstwo - grubo ponad 500. Ponadto, autor przygotowując tę książkę, korespondował z wieloma osobami, których kompetencji nie sposób podważyć. To bardzo na plus. Książka składa się z 2 części, z których pierwsza jest "kroniką możliwych zdarzeń", naszpikowaną odniesieniami do literatury i mnóstwem liczb oraz statystyk. Druga część to rodzaj eseju, bardziej w ujęciu etyki, humanizmu i podejścia społecznego. I w sumie, mogła to być naprawdę niebagatelna i ważna książka, gdyby trochę (moim zdaniem) nie zawiodła strona literacka, bo jest to jednak dość żmudna lektura. Może nie aż tak ciężka, jak np. "To zmienia wszystko" Naomi Klein, ale brakuje takiej "chwytliwości", jaką znajdziemy np. w "Szóstym wymieraniu. Historia nienaturalna" Elizabeth Kolbert. I jeszcze jeden drobny niuans: w drugiej części Wallace-Wells zwraca uwagę, że zmiany klimatu nie doczekały się dotąd żadnej udanej i realistycznej literatury beletrystycznej. Poczułem w tym momencie smutek, że w swoim bez wątpienia szerokim rozeznaniu, nie zetknął się z prozą jednego z moich ulubionych pisarzy - Paolo Bacigalupiego. "Nakręcana dziewczyna. Pompa numer 5", "Złomiarz", "Wodny nóż" - te powieści pokazują właśnie to, czego szuka autor "Ziemi nie do życia". Panie Wells - gorąco polecam :) Ze względu na dość ciężki styl, książkę oceniam jako zaledwie dobrą. Za merytorykę wystawiłbym ocenę 8, jednak sposób w jaki zostało to zaprezentowane, raczej zasługuje na co najwyżej 5 gwiazdek. W sumie, wychodzi ocena 6+.
drawn - awatar drawn
ocenił na62 lata temu

Cytaty z książki Z czego zrobiony jest świat

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Z czego zrobiony jest świat


Ciekawostki historyczne