rozwińzwiń

Warszawa na przełomie XIX i XX wieku w pamiętnikach Przygodnego

Okładka książki Warszawa na przełomie XIX i XX wieku w pamiętnikach Przygodnego autorstwa autor nieznany
Okładka książki Warszawa na przełomie XIX i XX wieku w pamiętnikach Przygodnego autorstwa autor nieznany
autor nieznany Wydawnictwo: Skarpa Warszawska Seria: Warszawa w Pamiętnikach biografia, autobiografia, pamiętnik
230 str. 3 godz. 50 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Seria:
Warszawa w Pamiętnikach
Data wydania:
2020-01-15
Data 1. wyd. pol.:
2020-01-15
Liczba stron:
230
Czas czytania
3 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366195530
Przewodnik po Warszawie z 1903 roku (oryginalny tytuł Warszawa współczesna w dwunastu obrazkach) rozpoczyna serię Warszawa w pamiętnikach. Jest to przewodnik po mieście, ale dosyć nietypowy. Nie prowadzi nas bowiem śladami wybitnych postaci czy szlakiem zachwycających zabytków. Przedstawia natomiast życie i ruch miasta, zwraca uwagę na wygląd ulicy i kobiet. Przybliża szczególną rolę dozorców w Warszawie. Znalazło się w nim miejsce zarówno na życie towarzyskie, jak i polityczne. Wszystkie obrazki poparte są przykładami z ówczesnej prasy. Archiwalny materiał uzupełniony jest ikonografią z epoki zachowaną w zbiorach Archiwum Państwowego w Warszawie.
Średnia ocen
6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Warszawa na przełomie XIX i XX wieku w pamiętnikach Przygodnego w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Warszawa na przełomie XIX i XX wieku w pamiętnikach Przygodnego

Średnia ocen
6,6 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Warszawa na przełomie XIX i XX wieku w pamiętnikach Przygodnego

avatar
3010
785

Na półkach: , ,

Książka w zasadzie do pominięcia. Nie jest to żaden przewodnik po mieście, bo praktycznie nie padają tu ani nazwy ulic, ani firm, ani nie ma opisów gmachów. Nie jest to też pamiętnik, bo żadnych konkretnych zdarzeń autor tu nie wspomina. Czym więc jest ta publikacja? Ano zbiorem felietonów z epoki. Dość wodnistych i średnio ciekawych, koncentrujących się na biadoleniu nt. upadku kultury polskiej, wynikającym ze splotu niekorzystnych okoliczności.

Głównie chodzi o to, że w Warszawie wychodziło wówczas najwięcej polskojęzycznych czasopism, ale że panowała cenzura i w zasadzie można było się zajmować jedynie sprawami bieżącymi, i to tymi drobniejszymi, to resztę objętości dopychano np. powieściami odcinkowymi. Literatura więc kwitła i pisarze mogli utrzymać się tutaj z pisania (co było trudne w innych zaborach),ale że panowała cenzura, teksty były trochę wykastrowane, częściowo pozbawione cech narodowych, a do tego aluzyjne, a więc niezbyt zrozumiałe poza Kongresówką. W efekcie - według autora - "piśmiennictwo warszawskie pod względem narodowym jest zagrożone i bez uplanowanych celowo uzupełnień i korektyw za kordonem [granicznym] sprowadzić może na bezdroża całą naszą umysłowość", bowiem produkcja obu pozostałych zaborów jest mikra i tamtejsze pisma przedrukowują utwory twórców warszawskich. Ocenzurowane przez Rosjan.

Reszta to podobne biadolenie nt. upadku poezji, sztuki, sceny dramatycznej i opery, a także szkolnictwa i ogólnie jakości życia publicznego.

Z dzisiejszej perspektywy są to felietony niezbyt wartościowe, ciekawe może dla osób zainteresowanych ówczesnym podejściem do kultury i sztuki. Najlepiej natomiast wypadła część, która dla autora prawdopodobnie była jedynie uboczną ciekawostką, czyli rozdział o stróżach, którzy zostali uznani wręcz za pracowników policji. Interesujący też jest rozdział o cenzurze i kawałki o dorożkarzach i warszawiankach. Ogółem jednak książka rozczarowuje.

Dorzucam plus za zdjęcia i reprodukcje, bo wiele jest tutaj wizerunków nieopatrzonych.

Książka w zasadzie do pominięcia. Nie jest to żaden przewodnik po mieście, bo praktycznie nie padają tu ani nazwy ulic, ani firm, ani nie ma opisów gmachów. Nie jest to też pamiętnik, bo żadnych konkretnych zdarzeń autor tu nie wspomina. Czym więc jest ta publikacja? Ano zbiorem felietonów z epoki. Dość wodnistych i średnio ciekawych, koncentrujących się na biadoleniu nt....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
734
48

Na półkach:

"W Rosji więzienia istnieją na to, aby tym, co nie zostali zamknięci, wydawało się, iż są na swobodzie"

str. 45

"W Rosji więzienia istnieją na to, aby tym, co nie zostali zamknięci, wydawało się, iż są na swobodzie"

str. 45

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
915
814

Na półkach:

"Warszawa na przełomie XIX i XX wieku w pamiętnikach Przygodnego",

Nie wiadomo dokładnie kim był Przygodny. Być może to Zygmunt Wasilewski, polityk Narodowej Demokracji, przebywający, zanim powstała książka, przez kilka lat w Warszawie, redaktor naczelny "Głosu", który w 1901 roku przeniósł się do Lwowa, gdzie redagował "Słowo Polskie". To w tej gazecie, w odcinkach, opublikował "Obrazki Warszawskie", bo taki tytuł pierwotnie nosiła wydana niedługo potem książka. Po latach @skarpawarszawska wraz z Archiwum Państwowym w Warszawie, odkurzyła zapiski tajemniczego autora, dołożyła też sporo zdjęć miasta i ludzi je zamieszkujących z przełomu wieków. Zmieniła w końcu tytuł publikacji. Dzięki temu możemy cofnąć się do czasów sprzed ponad stu lat, przespacerować po Krakowskim Przedmieściu, zajrzeć na Pragę czy na Powiśle, sprawdzić co wtedy czytano, jak się bawiono, dlaczego budowano tyle cerkwi czy jak pod zaborem rosyjskim wyglądała chociażby edukacja.

Mój stosunek do Warszawy opiera się na relacjach love/hate. Im bardziej wstecz, tym jestem tym miastem mocniej zaciekawiona. Stąd nie mogłam oprzeć się zajrzeniu do tej publikacji, która w założeniu autora miała być swego rodzaju przewodnikiem po mieście i jego ludziach, przybliżającym zamieszkującym zabór austriacki lwowianom życie warszawiaków. Tych porównań czy też doszukiwania się różnic pomiędzy Kongresówką i Galicją znajdzie się tutaj z resztą więcej.

Świetnie są spostrzeżenia, autora, tym bardziej że niektóre pomimo upływu czasu nie straciły dużo na swojej aktualności. O ruchu ulicznym pisze chociażby tak: "Różne przyczyny składają się na tę niezwykłą ruchliwość ulicy warszawskiej. Przede wszystkim główne dzielnice zbyt są skupione na niewielkiej przestrzeni. (...) Koleje żelazne przecinają ulice i tamują ruch uliczny, a miasto nie zdobyło się dotąd ani na jeden wiadukt, ani na jeden tunel: toteż odcięte przez koleje dzielnice komunikują się przez odległe ulice śródmieścia. Nie ma wreszcie dogodnej komunikacji obwodowej ani dla towarów, ani dla osób; nie ma dworca centralnego. Między odległymi dworcami kursuje cała masa dorożek i wozów. "

Albo taka ciekawostka:" Są ulice, jak Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście, gdzie się chodzi tylko po jednej stronie. Niepodobna wprowadzić zwyczaju rozbijania tłumu na oba chodniki, z tego powodu jedna strona ulicy ma sklepy mniej okazałe i tańsze."

Jeśli macie ochotę przespacerować się tym bardziej a może mniej zatłoczonym chodnikiem, którym z pewnością przechadzała się kiedyś Izabela Łęcka, spojrzeć w okna sklepu Stanisława Wokulskiego "Warszawa na przełomie XIX i XX wieku" da Wam tego namiastkę, bo to świetna lektura nie tylko dla varsavianistów.

"Warszawa na przełomie XIX i XX wieku w pamiętnikach Przygodnego",

Nie wiadomo dokładnie kim był Przygodny. Być może to Zygmunt Wasilewski, polityk Narodowej Demokracji, przebywający, zanim powstała książka, przez kilka lat w Warszawie, redaktor naczelny "Głosu", który w 1901 roku przeniósł się do Lwowa, gdzie redagował "Słowo Polskie". To w tej gazecie, w odcinkach,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

66 użytkowników ma tytuł Warszawa na przełomie XIX i XX wieku w pamiętnikach Przygodnego na półkach głównych
  • 35
  • 30
  • 1
19 użytkowników ma tytuł Warszawa na przełomie XIX i XX wieku w pamiętnikach Przygodnego na półkach dodatkowych
  • 8
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

autor nieznany
autor nieznany
Książki, których autorów trudno jest ustalić bądź są nieznani, np. w przypadku pism religijnych lub podań ludowych; również książki podpisane Anonim, chyba że osoba taka funkcjonuje również w kontekście innych publikacji pod takim pseudonimem (wtedy funkcjonuje w katalogu autorskim jako osobna pozycja).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kot. Opowieść o Konstantym A. Jeleńskim Anna Arno
Kot. Opowieść o Konstantym A. Jeleńskim
Anna Arno
…a wszystko zaczęło się od biografii Józefa Czapskiego. Ilość fascynujących osób przedstawionych w lekturze spowodowała, że zapragnęłam poznać ich bliżej. Towarzystwo tych nietuzinkowych postaci, oryginalnych i wolnych umysłem, spowodowało, że sięgnęłam po kolejne biografie- Leonor Fini i Kota Jeleńskiego, za chwilkę zaczynam też biografię Iwaszkiewicza. Konstanty Jeleński, kiedy o nim czytałam, dał mi obraz siebie jako człowieka cichego, lecz bardzo aktywnego w działaniach. Przyjacielskiego i pomocnego aczkolwiek nie narzucającego się. Witold Gombrowicz, który mu bardzo wiele zawdzięczał, tak o nim napisał: „Wszystkie wydania moich dzieł w obcych językach powinny być opatrzone pieczątką 'dzięki Jeleńskiemu’. „By opisać Kota, trzeba by odwołać się do oksymoronów- wspomina Renata Gorczyńska- bo był on uważny i roztrzepany, troskliwy i arogancki, bezbożny i nabożny. Był liberałem i reakcjonistą, kombatantem i pacyfistą, szydercą i kolanopokłonnym. I to nie raz jednym, a raz drugim, lecz tym wszystkim jednocześnie. Można było odnieść wrażenie, że Kotów było wielu. Moim zdaniem, na koniec Kot był jeden”. Po przeczytaniu Gattory- biografii Leonor Fini, miałam w głowie obraz jej i Kota na skalistym wybrzeżu Sardynii nad Morzem Śródziemnym. Czytając tę książkę na kamienistej plaży Wielkiego Morza miałam magiczne wrażenie, że część ich energii wibruje wokół mnie. Ta książka jest o niesamowitym człowieku. Wykształcony w Oksfordzie, mówiący wieloma językami, erudyta, żołnierz Polskich Sił Zbrojnych. Po wojnie mieszkający na zachodzie Europy, piszący dla Kultury, genialny eseista i krytyk. Ale ja wciąż sądzę, że z tych wszystkich tytułów najważniejszym była zdolność bycia przyjacielem. Przyjaciele w moim życiu zawsze odgrywali największą rolę, chciałabym mieć takiego lojalnego powiernika. Najbardziej jednak czytając tę opowieść, czułam zazdrość. Chciałabym ich wszystkich poznać razem. Chciałabym usiąść przy jednym stole z Jeleńskim, Miłoszem, Czapskim, Gombrowiczem, Iwaszkiewiczem, Fini. To był inny świat, to byli inni ludzie, to były rozmowy i życie o czymś. Byli piękni.
czyleciznamipilotka - awatar czyleciznamipilotka
oceniła na74 lata temu
Tango Milonga, czyli co nam zostało z tamtych lat Ryszard Wolański
Tango Milonga, czyli co nam zostało z tamtych lat
Ryszard Wolański
Nie jest tajemnicą, że uwielbiam XXlecie Międzywojenne i praktycznie połykam każdą książką o tym okresie. Ta epoka ma niepowtarzalny klimat, czas, nastrój. To okres gdy stare miesza się z nowym. W tym tkwi bogactwo kultury, niespożyty entuzjazm i pęd ku nowoczesności. Chyba jednym z elementów kultury, który najbardziej oddaje koloryt i energię tego okresu jest kabaret. A jeśli już wspominamy o kabarecie to chyba samo nasuwa się nazwisko Włast, Andrzej Włast - jeden z najpopularniejszych, najpłodniejszych i najbardziej znanych twórców piosenek tego okresu. Jego utwory znali i nucili wszyscy, a nawet współcześnie nie odeszły one w totalne zapomnienie, żeby tylko wspomnieć o tytułowym ,,Tangu Milonga" Ryszard Woliński zabiera czytelnika w pasjonująca podróż po warszawskich kabaretach. Poznajemy je przez pryzmat biografii jednego z najważniejszych twórców Andrzeja Własta. To on pisał dla Eugeniusza Bodo, Zuli Pogorzelskiej, Aleksandra Żabczyńskiego. To w jego przedstawieniach tańczyły siostry Halama, z Lodą na czele. To on założył kabarety Perskie Oko, Morskie Oko, których legenda przetrwała do dzisiaj. To on rywalizował o widza z nie mniej sławnym kabaretem Qui Pro Quo, gdzie królowali Marian Hemar i Julian Tuwim. I to on, co chyba jest najbardziej zaskakujące, spopularyzował i wymyślił słowo ,,przebój" jako polskie odpowiednik niemieckiego ,,szlagieru". Włast - człowiek orkiestra, szalony kreator w szalonych i barwnych czasach, fabryka przebojów, odkrywca talentów i twórca legend. Świat na który patrzymy zza kulis teatrów i kabaretów jest barwny, szalony, rozśpiewany i roztańczony. To świat gdzie króluje słowo - czasem bardziej precyzyjne, dosadne, lepiej opisujące otoczenie a czasem sprowadzone do prostej funkcji rozrywkowej. Jednak nawet ten świat nie jest wolny od problemów. Konflikty personalne, rywalizacja, problemy finansowe, lokalowe - wszystko to tutaj znajdziemy. ,,Tango Milonga" to opowieść nie tylko o Właście, jego kabaretach, gwiazdach i piosenkach. To także opowieść o rodzącym się świecie kina i zmianach społecznych jakie ono wywołało. To opowieść przesycona piosenkami, muzyką, szczególnie, że do książki dołączona jest płyta, która wręcz zachęca by zamknąć oczy i przenieść się w świat, którego już niestety nie ma. Autor zebrał potężny materiał źródłowy i wyciągnął z niego to co najlepsze i najcenniejsze. Sprawił, że utwory rozbrzmiały na nowo, nadał im kontekst, głębie, pokazał ich pierwotny odbiór. Ale równocześnie na kartach jego książki ożyły na nowo wielkie postaci polskiej kultury, zapaliły się światła ramp, ożył na kilka chwil teatr i znowu można poczuć niezwykłego, barwnego, żywiołowego ducha Dwudziestolecia. Polecam!
deana - awatar deana
oceniła na73 lata temu
Śmiech przez łzy. Opowieść o Adolfie Dymszy, Dodku Zuzanna Szydłowska
Śmiech przez łzy. Opowieść o Adolfie Dymszy, Dodku
Zuzanna Szydłowska Elżbieta Draczyńska
Niestety jest bardzo mało publikacji dotyczących Adolfa Bagińskiego powszednie znanego pod artystycznym pseudonimem Adolf Dymsza. Z tego względu każda publikacja która pozwala poznać tego artystę jest cenna. Mam jednak trochę mieszane uczucia co do tej pozycji. Książkę napisała osoba spokrewniona z aktorem , dzięki czemu autorka miała zapewne dostęp do dokumentów , zdjęć do których inna osoba pewno by nie dotarła. To duży plus . Z drugiej strony to odwoływanie się do wątków rodzinnych , licznych koligacji było dla mnie trochę nużące i niewiele mi z tego zostało w głowie. Nużący był dla mnie także opis licznych ról scenicznych artysty . Może dlatego że nie można sobie kliknąć na you tube by taką rolę obejrzeć. Znacznie ciekawsze były zatem dla mnie informacje dotyczące filmów z udziałem A .Dymszy. I to zapewne dlatego , że miałam okazję obejrzeć je wiele razy w telewizji, co zabawne niezbyt lubianej przez artystę. Zdecydowanie ciekawszą i mocniejszą stroną tej pozycji było natomiast pokazanie Dymszy jako człowieka. Z książki dowiedziałam się np. , że był to człowiek wszechstronnie utalentowany. Miał bowiem talent nie tylko do ról komediowych ale i dramatycznych. Nie sądziłam też ,że potrafił szyć, reperować buty i zegarki. Nie wiedziałam także iz przez wiele lat grał na scenie mimo, iż na jedno ucho był praktycznie głuchy. Osobną kwestią poruszoną przez autorkę było odniesienie się do stawianych Dymszy niesprawiedliwych zarzutów kolaboracji . Wreszcie autorka opisała ostatnie miesiące życia artysty, co przyznam było niezmiernie przykre zważywszy, iż Dymsza był niebywale sprawnym wręcz cyrkowo uzdolnionym artystą. Wydaje mi się , że zdradziłam już wiele by zachęcić do przeczytania tej pozycji, mimo że pozycja nie została napisana przez literata, warta jest przeczytania. Szkoda że została napisana tak późno. W książce zabrakło mi bowiem relacji osób, już nieżyjących, które zapewne mogłyby bardziej przybliżyć Adolfa Dymszę . Mimo to polecam tę pozycję by poznać Dymszę przede wszystkim jako człowieka.
Marzena - awatar Marzena
oceniła na74 lata temu
Jego portret. Opowieść o Jonaszu Kofcie Piotr Derlatka
Jego portret. Opowieść o Jonaszu Kofcie
Piotr Derlatka
Po blisko rocznym przestawaniu z wierszami i piosenkami Jonasza Kofty zebranymi w dwóch tomach zatytułowanych „Co to jest miłość”, sięgnęłam nareszcie po biografię ich autora. A gdy ją skończyłam, poczułam żal, jak po stracie bliskiego mi człowieka. Przeczytany „Jego portret. Opowieść o Jonaszu Kofcie” dopełnił obraz twórcy, ten, który poznawałam wcześniej poprzez jego poezję i piosenki. To wcześniej było wizerunkiem romantyka, u którego liczy się słowo, jego brzmienie i nostalgia przemieszana z melancholią, który widzi i czuje więcej, który banał przemienia w brylant, który absurd przekuwa w celną ripostę. A który, na koniec, czuje wielkie zmęczenie i rozgoryczenie. Przedtem miałam tylko wyobrażenie, teraz otrzymałam fakty i konkrety. Teraz, dzięki Piotrowi Derlatce, objawił mi się dobry, utalentowany człowiek, niedostosowany do szarej prozy życia, zagubiony w niej i niepotrafiący zadbać o swoje pozaliteracko-towarzyskie powinności. Wymykający się codzienności i nudnym obowiązkom, któremu „kultura” picia alkoholu w PRL-u, padając na podatny grunt, odebrała zdrowie, rodzinę i życie. Według mnie najpiękniej o Jonaszu powiedział Andrzej Poniedzielski - „Jonasz pokazał nam, że w tym czarno-białym, zniewolonym kraju za pomocą dobrego manipulowania czernią i bielą można uzyskać szarość wpadającą w zieleń”. I chociaż, przed sięgnięciem po tę biografię, życie Jonasza Kofty nie było mi zupełnie obce, to dzięki niej dowiedziałam się o wiele, wiele więcej. Nie znałam bowiem wcale okresu poznańskiego i związanych z nim barwnych lat nauki w tolerancyjnym, na tle innych szkół średnich, liceum plastycznym. Wydawało mi się też, że o niezapomnianym XV Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, którego Kofta był dyrektorem artystycznym, wiem sporo, jednak o tym, że Telewizja Polska wycięła z montażu konferansjerkę Jerzego Stuhra podczas jednego z koncertów – nie wiedziałam! Właśnie podczas tego koncertu, krakowski aktor wcielił się w rolę technicznego, tego od przestawiania mikrofonów i kabli na scenie, tyle że na koniec i on sięgnął po mikrofon, i zaśpiewał… Wykonanie, ale przede wszystkim przesłanie piosenki Kofty „Śpiewać każdy może”, w tamtych czasach, było mocno kontrowersyjne. Autor biografii Jonasza Kofty wykonał godną podziwu weryfikację dokumentów i materiałów, dotarł do imponującej rzeszy osób, związanych z Koftą zawodowo i prywatnie, z którymi przeprowadził ogrom rozmów. Przedstawił szeroki kontekst historyczny, społeczny, kulturalny i obyczajowy czasów, w których żył twórca piosenek, ale tym samym rozmył Koftę na tym tle, zamiast go na nim wyróżnić. Pełny portret poety pojawia się tak naprawdę dopiero w ostatnim okresie życia, tym zdeformowanym chorobą i nałogiem. Mimo iż Derlatka ma niezły styl i gładko czytało mi się tę napisaną przez niego opowieść, wychodził z niego polonista-interpretator, który narzucał czytelnikowi swoje rozumienie sensu utworów Kofty. Miałam też podczas czytania wrażenie charakterystycznej akademickości tej książki, objawiającej się przesadnym nagromadzeniem cytatów, jak w naukowej dysertacji. Wydaje mi się, że autorowi zabrakło luzu, dystansu i wyrobienia, jakie prezentuje, chociażby, Mariusz Urbanek. Chylę jednak czoła przed kwerendą, której dokonał. I na koniec trochę Kofty… https://www.youtube.com/watch?v=00aoNd5osvY&ab_channel=fotopilot - w parodii „Grande Valse Brillante” Tuwima I jeszcze mój ulubiony „Song o ciszy”, bo milczenie jest złotem, naprawdę ;) https://www.youtube.com/watch?v=R3BGeDKqUIo&list=RDEMthoI8ID3LRPKvMM9aGT4HA&index=9&ab_channel=JonaszKofta-Topic Mister Oizo, dziękuję za mobilizację :)
wiola - awatar wiola
oceniła na71 rok temu

Cytaty z książki Warszawa na przełomie XIX i XX wieku w pamiętnikach Przygodnego

Więcej

W Rosji więzienia istnieją na to, aby tym, co nie zostali zamknięci, wydawało się, iż są na swobodzie.

W Rosji więzienia istnieją na to, aby tym, co nie zostali zamknięci, wydawało się, iż są na swobodzie.

autor nieznany Warszawa na przełomie XIX i XX wieku w pamiętnikach Przygodnego Zobacz więcej
Więcej