Wielkie włoskie wakacje

Okładka książki Wielkie włoskie wakacje autora Jolanta Kosowska, 9788381477352
Okładka książki Wielkie włoskie wakacje
Jolanta Kosowska Wydawnictwo: Novae Res literatura obyczajowa, romans
294 str. 4 godz. 54 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Data wydania:
2020-02-12
Data 1. wyd. pol.:
2020-02-12
Liczba stron:
294
Czas czytania
4 godz. 54 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381477352
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wielkie włoskie wakacje w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wielkie włoskie wakacje



książek na półce przeczytane 5150 napisanych opinii 1934

Oceny książki Wielkie włoskie wakacje

Średnia ocen
7,1 / 10
195 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wielkie włoskie wakacje

avatar
814
692

Na półkach: , ,

Ta ksiażka byłaby o niebo lepsza, gdyby swoją robote dobrze wykonało wydawnictwo. Tu nie ma redakcji, nie ma korekty! Tyle razy, ile w drugiej polowie książki ona "odgarniala włosy z czoła ruchem, który on tak lubił", to nie zliczę. Wenecja przedstawiona uroczo i zachęcajaco, dlatego daję trzy gwiazdki.

Ta ksiażka byłaby o niebo lepsza, gdyby swoją robote dobrze wykonało wydawnictwo. Tu nie ma redakcji, nie ma korekty! Tyle razy, ile w drugiej polowie książki ona "odgarniala włosy z czoła ruchem, który on tak lubił", to nie zliczę. Wenecja przedstawiona uroczo i zachęcajaco, dlatego daję trzy gwiazdki.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
900
801

Na półkach: ,

Lubię książki Jolanty Kosowskiej, ale tym razem niewiele mi się spinało w logiczną całość.

Lubię książki Jolanty Kosowskiej, ale tym razem niewiele mi się spinało w logiczną całość.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
782
633

Na półkach:

Zaskakująca ale świetna historia Klaudi i Kacpra. Czasem mało trzeba abyśmy się wkręcili. Polecam

Zaskakująca ale świetna historia Klaudi i Kacpra. Czasem mało trzeba abyśmy się wkręcili. Polecam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

407 użytkowników ma tytuł Wielkie włoskie wakacje na półkach głównych
  • 244
  • 157
  • 6
78 użytkowników ma tytuł Wielkie włoskie wakacje na półkach dodatkowych
  • 44
  • 8
  • 6
  • 6
  • 5
  • 5
  • 4

Inne książki autora

Okładka książki Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu Marta Jednachowska, Jolanta Kosowska
Ocena 8,5
Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu Marta Jednachowska, Jolanta Kosowska
Okładka książki Kalendarz adwentowy Marta Jednachowska, Jolanta Kosowska
Ocena 7,9
Kalendarz adwentowy Marta Jednachowska, Jolanta Kosowska
Okładka książki Spotkamy się we śnie Marta Jednachowska, Jolanta Kosowska
Ocena 7,6
Spotkamy się we śnie Marta Jednachowska, Jolanta Kosowska
Jolanta Kosowska
Jolanta Kosowska
Urodzona na Opolszczyźnie, całe życie związana z Wrocławiem, absolwentka wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych Akademii Wychowania Fizycznego, z zawodu lekarka, specjalistka w trzech dziedzinach medycyny, szukająca nieustannie nowych wyzwań i swojego miejsca na ziemi. Od paru lat mieszka i pracuje w Dreźnie. Związana jest z Polonią Dreźnieńską. Na co dzień przyjmuje pacjentów w praktyce lekarskiej przyjaznej dla cudzoziemców. Od wielu lat dzieli swój czas między pracę zawodową, podróże i pisanie powieści.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Niebieskie motyle Anna Sakowicz
Niebieskie motyle
Anna Sakowicz
ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗦𝘁𝗿𝗮𝗰𝗵 𝗶 𝗽𝗼𝘇𝗼𝗿𝘆 Są takie książki, które zostają w człowieku na lata, nawet jeśli minie sporo czasu od ich poznania. Tak właśnie jest z powieścią 𝑁𝑖𝑒𝑏𝑖𝑒𝑠𝑘𝑖𝑒 𝑚𝑜𝑡𝑦𝑙𝑒 Anny Sakowicz. Pamiętałam ją, choć minęło pięć lat od chwili, gdy wysłuchałam jej w formie audiobooka. Jednak dopiero sięgnięcie po papierową edycję sprawiło, że emocje powróciły z taką mocą, jakbym dopiero co poznawała tę historię. Co więcej, zakończenie gdzieś mi umknęło, więc ponowne odkrycie historii okazało się prawdziwą niespodzianką. Razem z bohaterkami prowadziłam śledztwo, próbując zrozumieć, co mogło się wydarzyć w życiu kobiety, która nagle zostawiła dwójkę dzieci i zniknęła bez śladu. Autorka z niezwykłą wrażliwością kreśli obraz rodziny, w której relacje sióstr, napięcia i tajemnice z przeszłości splatają się w misterną sieć emocji. To właśnie te więzi, zarówno między siostrami, jak i w małżeństwie Gosi, stanowią serce tej opowieści. Pomysł na fabułę jest intrygujący, a pytania, które pojawiają się w trakcie lektury o ucieczkę, chorobę, porzucenie czy potrzebę odpoczynku od życia, długo pozostają bez odpowiedzi, potęgując napięcie i emocjonalny ciężar tej historii. 𝑆𝑡𝑟𝑎𝑐ℎ 𝑘𝑜𝑛𝑠𝑡𝑟𝑢𝑢𝑗𝑒 𝑠𝑖ę 𝑧 𝑚𝑦ś𝑙𝑖, 𝑤𝑦𝑜𝑏𝑟𝑎ż𝑒ń 𝑖 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑐𝑧𝑢ć. 𝐽𝑒𝑔𝑜 𝑔𝑚𝑎𝑐ℎ 𝑟𝑜ś𝑛𝑖𝑒 𝑠𝑧𝑦𝑏𝑘𝑜 𝑖 𝑡𝑟𝑢𝑑𝑛𝑜 𝑛𝑖𝑚 𝑧𝑎𝑐ℎ𝑤𝑖𝑎ć, 𝑏𝑜 𝑚𝑎 𝑠𝑜𝑙𝑖𝑑𝑛𝑒 𝑓𝑢𝑛𝑑𝑎𝑚𝑒𝑛𝑡𝑦. 𝑀𝑖𝑒ś𝑐𝑖 𝑤 𝑠𝑜𝑏𝑖𝑒 𝑚𝑎ł𝑒 𝑠𝑡𝑟𝑎𝑠𝑧𝑎𝑘𝑖 𝑜 𝑠𝑡𝑟𝑢𝑘𝑡𝑢𝑟𝑎𝑙𝑛𝑦𝑐ℎ 𝑏𝑎𝑟𝑤𝑎𝑐ℎ. 𝑇𝑟𝑢𝑑𝑛𝑜 𝑝𝑜𝑤𝑖𝑒𝑑𝑧𝑖𝑒ć, 𝑗𝑎𝑘𝑖𝑒 𝑛𝑎𝑝𝑟𝑎𝑤𝑑ę 𝑜𝑛𝑒 𝑠ą. 𝑀𝑖𝑒𝑛𝑖ą 𝑠𝑖ę 𝑡𝑦𝑚 𝑟𝑎𝑧𝑒𝑚 𝑛𝑎 𝑛𝑖𝑒𝑏𝑖𝑒𝑠𝑘𝑜. Trzy siostry, Anka, Gośka i Matylda, przed laty podpisały tajną przysięgę, w której obiecały sobie, że zawsze będą trzymać się razem. Na ten pomysł wpadła Anka po obejrzeniu filmu „Trzej muszkieterowie”. Po podpisaniu, włożeniu przysięgi do koperty i zakopaniu jej w ogrodzie, w miejscu znanym tylko im, siostry Mazur miały być już na zawsze nierozłączne. Żadna nie chciała złamać obietnicy. Żadna nie chciała być frajerką. Minęło od tamtej pory trzydzieści lat. Wszystkie siostry są już dorosłe i mają swoje rodziny. Najstarsza, Anka, jest nauczycielką, Gosia malarką, a najmłodsza z nich, Matylda, stewardesą. Dwie starsze mieszkają w Polsce, natomiast Matylda dawno temu wyjechała do Anglii i została żoną angielskiego lotnika. Pewnego dnia średnia z sióstr, Gosia, znika i nikt nie wie, co się z nią stało. Nie zostawiła listu ani nie daje znaku życia. Matylda postanawia przylecieć do Polski, by wesprzeć starszą siostrę w poszukiwaniach Gośki. Wkrótce obie przekonują się, że tak naprawdę niewiele wiedzą o jej życiu, choć wydawało się, że miały ze sobą dobry kontakt. Stopniowo wychodzą na jaw tajemnice Gośki, ale wciąż nie pojawia się żaden konkretny ślad, który pozwoliłby ją odnaleźć. Dokąd pojechała? Czy ukryła się przed wszystkimi? Tylko dlaczego? Czy Gosia jeszcze żyje? I czemu w ostatnim czasie tak uparcie rysowała niebieskie motyle? Narratorką w powieści jest Matylda i to jej oczami widziałam, jak kobieta bezskutecznie próbowała rozgryźć tajemnicę zaginięcia siostry. We wspomnieniach wracała do dzieciństwa i do tego, że Gośka zawsze była zbuntowana i nieprzewidywalna. Anka i Matylda gloryfikowały ją, bo same były poukładane i odpowiedzialne. W ich oczach Gośka była tą odważną, która żyje po swojemu i nie boi się ryzyka. Za jej zniknięcie Matylda obarcza winą Patryka, męża Gośki, którego od zawsze nie lubiła. Niestety, gdy na światło dzienne wychodzą sekrety siostry, nie jest już tak bardzo przekonana o jego winie. Bo jaka matka pozostawia swoje dzieci na pastwę losu? Bez słowa, tak że nikt nie wie, co się z nią stało. Przecież odpowiadała za nie, nie tylko ojciec. Była im winna stabilność i opiekę, a tymczasem zniknęła bez śladu. Dla chwilowego kaprysu porzuciła rodzinę? Czy naprawdę miała poważny powód, by to zrobić? Matylda, która od lat bezskutecznie starała się o dziecko, nie potrafi zrozumieć siostry, która postanowiła uciec od rodziny, od własnych dzieci. Może nigdy nie powinna wychodzić za mąż i zostać matką? Ale przecież je miała. Matylda odkrywa, że wbrew pozorom Patryk wcale nie jest taki zły i doskonale orientuje się w poczynaniach Gośki, w przeciwieństwie do jej sióstr. Szczera rozmowa ze szwagrem pozwala jej spojrzeć na małżeństwo siostry z zupełnie innej perspektywy. Gosia przed laty potraktowała Patryka przedmiotowo, idąc z nim do łóżka, choć wiedziała, że chłopak podobał się Matyldzie. Potem pojawiła się niechciana ciąża, która sprawiła, że tych dwoje obcych sobie ludzi zostało małżeństwem. Matylda uświadamia sobie, że przez te wszystkie lata patrzyła na szwagra przez pryzmat tamtej imprezy, a niechęć do siostry za dawny postępek przeniosła na Patryka. Dostrzegłam pewne napięcie w relacjach między Matyldą a Patrykiem od samego początku. Może gdyby sprawy przed laty potoczyły się inaczej, Matylda nie wyjechałaby do Anglii. Ale przecież do tanga trzeba dwojga i trzeba ponosić konsekwencje własnych czynów. Późniejsza rozmowa z policjantem prowadzącym śledztwo, uświadamia Matyldzie, że był kochankiem Gośki, jednym z wielu. A ilu ich tak naprawdę było? Pracownia, w której często przebywała Gośka, dawała jej możliwość spotykania się z innymi mężczyznami, z dala od wzroku dzieci i męża. Jak się jednak okazało, Patryk doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Gośka go zdradza. Nosił się nawet z zamiarem rozwodu. Matylda rozwiesiła ogłoszenia z wizerunkiem siostry i podała własne dane kontaktowe. Zyskała tylko tyle, że zamiast konkretnych informacji o zaginionej wciąż wydzwaniali do niej świry, a ich coraz bardziej absurdalne historie doprowadzały ją do granic cierpliwości. Czuła się coraz bardziej bezradna. Nic nie chciało złożyć się w jedną całość. Była bezsilna i wściekła, mogła już tylko płakać. W niczym, co znalazła w pracowni, nie było żadnej logiki i nic nie wskazywało na to, by mogło ją to naprowadzić na ślad zaginionej siostry. W trakcie lektury okazało się, że pamiętałam z tej historii mniej, niż początkowo mi się wydawało. Ostatecznie wyszło to jednak na plus, ponieważ mogłam delektować się opowieścią na nowo. Odsłaniałam ją stopniowo, element po elemencie, podobnie jak Matylda, która odkrywała ślady siostry i jej tajemnice. To było ekscytujące doświadczenie, a radość była tym większa, bo wcześniej byłam pewna, że niczego nie pamiętam, a później okazało się, że doskonale orientuję się w przebiegu wydarzeń. Matylda wspomina czasy dzieciństwa i Gośkę, która potrafiła chować się tak sprytnie, że nikt nie mógł jej odnaleźć. Może tym razem też tak zrobiła, ale przecież teraz była już dorosłą kobietą. Czy naprawdę jest chora, jak podejrzewają z Anką, ale dlaczego ukryła się przed całym światem? Może dlatego malowała niebieskie motyle, które w przyrodzie tak naprawdę nie istnieją, bo ich kolor jest tylko złudzeniem optycznym. Motyle Morpho jedynie udają niebieskie. Czy Gośka próbowała wszystkich oszukać? W głowie Matyldy co rusz rodzą się nowe teorie spiskowe. Gośka zniknęła, ale najwyraźniej nie chce, by ją odnaleziono. Ani siostry, ani mąż, ani kochanek, ani nikt z ludzi, którzy ją znali, nie wie, gdzie jest. Ale czy naprawdę ją znali? Objawy zachowania Gośki nasuwały mi na myśl różne schorzenia, o których mam jakiekolwiek pojęcie. Najbardziej pasowała mi osobowość typu borderline, charakteryzująca się silnymi wahaniami emocji, niestabilnymi relacjami i trudnością w utrzymaniu poczucia tożsamości. Jej zachowanie przypominało zmaganie się ze sobą, jakby w ciele dorosłej kobiety uwięziona była nastolatka. Z jednej strony chciała pędzić przed siebie, z drugiej trzymały ją dzieci. Mogły to być również objawy depresji, bo przecież ta choroba potrafi przyjmować różne formy. Podejrzewałam też możliwość stwardnienia rozsianego, ponieważ wskazywałyby na to kłopoty ze wzrokiem. Wszyscy, którzy znali ją w ostatnim czasie, zgodnie twierdzili, że chciała wyjechać, ale siostrom nawet o tym się nie zająknęła. Jakby istniały dwie Gośki. Jedna dla świata, a druga dla sióstr. Czyżby próbowała wszystkich oszukać? Dlaczego nic im nie powiedziała? Kim właściwie była Gośka? Dlaczego i przed kim miałaby się ukrywać? Każdemu opowiadała tylko fragment swojej historii, nikomu całej. A może jej znajomi wiedzą więcej, lecz nie chcą tego siostrom ujawnić? Anka i Matylda bardzo zbliżyły się do siebie, ale równocześnie na powierzchnię wypłynęły dawne żale. Niezłe z nich siostry, skoro przez całe życie coś przed sobą ukrywały. A może w ten sposób próbowały chronić się przed cierpieniem. Gośka zawsze stawała kantem, a one były potulne i posłuszne. Nie była ideałem i każda z nich miała powód, by jej nie szukać. Była specyficzna, można się było na nią wściekać, ale nie można jej było przestać kochać. Zaginięcie średniej siostry sprawiło, że dwie pozostałe dokonały wiwisekcji swojego życia i rozliczenia z przeszłością. To, że tak niewiele wiedziały o Gośce i o sobie, wynikało z tego, że w ich relacjach było sporo dziur. Autorka napisała niesamowicie emocjonalną powieść. Przedstawiła obraz depresji, jakiego jeszcze nie znałam. Bo depresja jest jak kameleon. Choremu towarzyszy irracjonalny lęk, choć sam nie wie, dlaczego się boi, a mimo to całkowicie go paraliżuje. Nieustannie towarzyszy mu niepokój. Nawet jeśli wokół ma ludzi, wewnętrznie czuje się samotny. Jest jak kamyk pośrodku oceanu, leży pod taflą wody i patrzy, jak obok niego przepływa życie, a to ani go nie grzeje, ani nie ziębi. Ma poczucie, że wszystko go przerasta, że już nie ma siły dźwigać tego ciężaru, a mimo to ktoś wciąż dokłada mu kolejny. Chce stać się niewidzialny, by wszyscy dali mu święty spokój. Chce schować się pod kołdrą albo po prostu zniknąć z tego świata. Chwilowy spadek formy to nic groźnego i dotyka każdego, ale depresja to podstępny wróg, który zakrada się niepostrzeżenie, odbiera siły, zaciera granice między smutkiem a rozpaczą i sprawia, że nawet najprostsze rzeczy stają się trudne do udźwignięcia. Anna Sakowicz mistrzowsko budowała niepokój, wprowadzając retrospekcje, które chwilowo łagodziły emocje, by za moment zaskoczyć nowym tropem lub nieoczekiwanym wydarzeniem, tworząc równowagę między napięciem a refleksją. Autorka wykreowała niezwykle wyraziste postacie, z których każda miała własny charakter, wpływający w subtelny sposób na przebieg wydarzeń. Samą powieść 𝑁𝑖𝑒𝑏𝑖𝑒𝑠𝑘𝑖𝑒 𝑚𝑜𝑡𝑦𝑙𝑒 trudno przypisać do jednego gatunku literackiego. Zawiera w sobie cechy powieści obyczajowej, a równocześnie wciąga elementami thrillera psychologicznego. Czytałam ją z zapartym tchem, a w głowie pozostawał niepokojący mętlik pytań, na które odpowiedzi przychodziły powoli, kawałek po kawałku. Siostry poruszały się po omacku w poszukiwaniu zaginionej Gosi, a ich frustracja i stres narastały z każdą stroną. Chwytały się wszystkiego, co mogło przybliżyć je do prawdy, nawet sięgając po jasnowidza. W miarę odkrywania kolejnych warstw i niedoskonałości w obrazie Gosi, powieść wciągała coraz głębiej, pokazując skomplikowaną psychikę bohaterów. A gdy wydawało się, że wszystko wymyka się spod kontroli, poszczególne elementy w końcu znalazły swoje miejsce. Tytuł książki moim zdaniem jest metaforą, bo w naturze nie istnieją prawdziwie niebieskie motyle. Ich zachwycający, mieniący się kolor nie pochodzi z żadnego barwnika, lecz z misternej, niemal magicznej struktury skrzydeł. W rzeczywistości łuski, które je pokrywają, są przezroczyste, a błękit, który widzimy, to jedynie złudzenie, gra światła i powietrza, efekt subtelnego rozpraszania i interferencji. Podobnie jak w świecie tych niezwykłych stworzeń, także w książce nie wszystko jest takie, jak się wydaje. To, co wydaje się lekkie i piękne, może mieć w sobie więcej, niż widać na pierwszy rzut oka. 𝑁𝑖𝑒𝑏𝑖𝑒𝑠𝑘𝑖𝑒 𝑚𝑜𝑡𝑦𝑙𝑒 przypominają, że pozory potrafią zwodzić, a prawdę często odkrywamy dopiero z czasem.
Gala - awatar Gala
oceniła na104 miesiące temu
Mam na imię Ania Anita Scharmach
Mam na imię Ania
Anita Scharmach
Powieść Anity Scharmach „Mam na imię Ania” to poruszająca, intymna i momentami bolesna historia, która udowadnia, że za fasadą zwyczajnego życia często kryją się dramaty, o których świat woli milczeć. To literatura z nurtu domestic noir wymieszana z dramatem obyczajowym, w której autorka bierze na warsztat temat traumy, przemocy i powolnego procesu odzyskiwania własnej tożsamości. Główną bohaterką jest Anna – kobieta, którą poznajemy w momencie absolutnego kryzysu. Jej dotychczasowe życie w Niemczech, u boku męża, który miał być gwarantem bezpieczeństwa, okazało się złotą klatką, a z czasem – prawdziwym piekłem. Anna pada ofiarą przemocy domowej, która nie zawsze objawia się sińcami na ciele, ale przede wszystkim systematycznym niszczeniem poczucia własnej wartości i psychicznym zniewoleniem. Zdesperowana kobieta podejmuje radykalną decyzję o ucieczce. Wraca do Polski, do rodzinnego miasteczka na Pomorzu, mając nadzieję, że powrót do korzeni pomoże jej złożyć roztrzaskane życie w całość. Fabuła koncentruje się na jej zmaganiach z przeszłością, lękiem przed odnalezieniem przez męża oraz próbami nawiązania nowych, zdrowych relacji. Na drodze Ani staje Adam – mężczyzna, który również dźwiga swój bagaż doświadczeń. Ich spotkanie staje się katalizatorem zmian, jednak droga do spokoju jest wybrukowana bolesnymi wspomnieniami i koniecznością skonfrontowania się z własnymi demonami. Anita Scharmach stworzyła opowieść, która wciąga czytelnika od pierwszych stron, nie dzięki gwałtownym zwrotom akcji, ale dzięki niesamowitemu ładunkowi emocjonalnemu. „Mam na imię Ania” to przede wszystkim wiarygodne studium psychologiczne ofiary, która uczy się na nowo wypowiadać swoje imię z dumą, a nie ze strachem. Autorka unika taniej sensacji. Choć temat przemocy jest brutalny, Scharmach skupia się na tym, co dzieje się „po”. Najciekawszym elementem książki jest opis procesu wychodzenia z traumy – to nie jest prosta linia w górę, lecz droga pełna upadków, ataków paniki i paraliżującego wstydu. Czytelnik współodczuwa z Anią każdy moment zawahania, co jest zasługą bardzo empatycznego i plastycznego stylu pisania autorki. Ważnym aspektem powieści jest ukazanie reakcji otoczenia na powrót „marnotrawnej” bohaterki. Scharmach celnie punktuje mentalność małych społeczności, gdzie plotka bywa groźniejsza od prawdy, ale też pokazuje siłę bezinteresownej pomocy. Postać Adama została nakreślona z dużą subtelnością – nie jest on typowym „rycerzem na białym koniu”, lecz człowiekiem z krwi i kości, który daje Ani to, czego potrzebuje najbardziej: czas i przestrzeń. Reasumując, „Mam na imię Ania” to książka o wielkiej sile rażenia. Choć momentami bywa przygnębiająca, ostatecznie niesie ze sobą ogromną dawkę nadziei. To lektura dla każdej kobiety, która kiedykolwiek poczuła się niewidzialna we własnym życiu, oraz dla tych, którzy chcą lepiej zrozumieć mechanizmy przemocy domowej. Scharmach przypomina, że ucieczka to nie tchórzostwo, lecz pierwszy, najtrudniejszy krok ku wolności. To solidny kawałek literatury kobiecej, który zostaje w sercu na długo po zamknięciu okładki.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na92 miesiące temu
Odważne i romantyczne Malwina Chojnacka
Odważne i romantyczne
Malwina Chojnacka
Książka obyczajowa, ale z wątkiem detektywistyczno- kryminalnym. ___________ ...Ale po kolei. ★ Ola, Justyna i Wiktoria są przyjaciółkami z ogromną empatią do ludzi i zwierząt. * Wiktoria pokonała raka, realizuje się jako biznes woomen prowadząc szkołę tańca. Jest szczęśliwą żoną Włocha Guido i matką szesnastoletniego Jaśka. * Aleksandra po bezskutecznych staraniach o dziecko i tkwienia w toksycznym małżeństwie postanawia zmienić swoje życie diametralnie. Rzuca pracę nauczycielki plastyki w szkole, wyprowadza się od męża, a poprzez portal randkowy poznaje przystojnego obcokrajowca, z którym przeżywa upojne chwile, Zdaje sobie sprawę z tego, że ta znajomość nie ma przyszłości, ale żyje chwilą w tym czasie na rozdrożu. * Justyna pracuje w schronisku dla zwierząt w podwarszawskiej miejscowości, gdzie dochodzi do makabrycznych zbrodni na psach. Próbuje więc znaleźć oprawcę, o mały włos nie przepłacając tego własnym zdrowiem, ale zyskując nową miłość. Jest młodsza od dwóch pozostałych przyjaciółek, ale również z niebanalną przeszłością. ____________ Te trzy kobiety otwierają wspólny biznes, kawiarnię przyjazną psom o nazwie Karma. Pomimo przeciwności losu wszystkie trzy obdarzone są niezwykłą siłą i próbują zrealizować swoje marzenia. Choć to fikcyjne postaci, to chciałabym mieć taką siłę i wiarę w przyjaźń jak one. ___________ Czy uda im się poukładać swoje prywatne życie prowadząc kawiarnię? Czy Wiktoria pokonana demony z przeszłości? Czy Oli uda się poukładać swoje życie na nowo? Czy Justyna dopadnie zwyrodnialca trującego i zabijającego psy? Odpowiedzi są w książce. ___________ Wartka akcja tej powieści nie pozostawia czasu na nudę. O problemach muszkieterek i ich pokonywaniu czyta się z zapartym tchem. Oprócz wątków obyczajowych mamy sporo rozkminów psychologicznych, podtekstów wychowawczych i wątek kryminalny z nieprzewidzianym zakończeniem. Ciekawa, wciągająca fabuła o przyjaźni, której można pozazdrościć. Ja to kupuję, książkę polecam. #jolamab_zaczytana
Jolanta Maciejowska - awatar Jolanta Maciejowska
oceniła na81 rok temu
Wszystko nie tak! 2 Izabella Frączyk
Wszystko nie tak! 2
Izabella Frączyk
Izabella Frączyk powraca z kontynuacją przygód swoich bohaterów, udowadniając, że w gatunku polskiej komedii obyczajowej czuje się jak ryba w wodzie. Wszystko nie tak! 2 to klasyczny przykład literatury "poprawiającej humor", która nie aspiruje do miana wielkiej filozofii, ale doskonale spełnia swoją podstawową funkcję – bawi, relaksuje i pozwala na chwilę oderwać się od szarej codzienności. Moja ocena to solidne 7/10: to książka napisana z lekkością, polotem i dużą dawką dystansu, choć momentami ocierająca się o dość przewidywalną farsę. Życie pisze najzabawniejsze scenariusze Siłą twórczości Frączyk jest jej niesamowite ucho do dialogów oraz umiejętność kreowania postaci, które moglibyśmy spotkać na własnym klatkowym korytarzu. W drugiej części perypetii znanych nam już bohaterów, autorka jeszcze mocniej podkręca tempo. Sytuacje, w które wplątują się protagonistki, są absurdalne, a jednak podane w sposób tak sugestywny, że trudno nie wybuchnąć śmiechem. Frączyk mistrzowsko operuje ironią i sarkazmem, co sprawia, że nawet codzienne kłopoty – od sercowych zawirowań po biurowe intrygi – nabierają komicznego wymiaru. Warsztatowo książka stoi na bardzo dobrym poziomie. Styl jest płynny, a autorka sprawnie przeskakuje między wątkami, nie pozwalając czytelnikowi na nudę. To literatura, którą czyta się "na jeden raz", chłonąc kolejne strony z uśmiechem na ustach. Frączyk ma rzadki dar opisywania polskiej rzeczywistości bez zbędnego patosu, za to z ogromną życzliwością wobec ludzkich potknięć i niedoskonałości. Mimo niewątpliwego uroku, Wszystko nie tak! 2 cierpi na typową przypadłość kontynuacji – momentami odnosi się wrażenie, że pewne gagi są powielane, a bohaterowie kręcą się w kółko. Niektóre zbiegi okoliczności są tak mało prawdopodobne, że nawet w konwencji komediowej wydają się nieco naciągane. Ponadto, dla osób, które nie znają pierwszej części, wejście w środek tej dynamicznej opowieści może być początkowo nieco dezorientujące. Wszystko nie tak! 2 to idealna lektura na wakacje lub pochmurny wieczór pod kocykiem. Izabella Frączyk po raz kolejny pokazuje, że potrafi pisać o problemach w sposób, który daje nadzieję i wywołuje salwy śmiechu. Jeśli szukasz czegoś lekkiego, co nie obciąży Twojej głowy, a jedynie dostarczy porządnej dawki endorfin – ten rydwan humoru jest właśnie dla Ciebie.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na714 dni temu
Zamrożona Natasza Socha
Zamrożona
Natasza Socha
Książka opowiada o historii codziennego życia nauczycielki języka polskiego - Julii. Jest to kobieta cicha, wycofana, zgadzająca się na wszystko. Jest to osoba, która nigdy się nie kłóci o swoje, idzie za głosem innych i choć czasami może się z czymś nie zgadzać - nigdy nie powie tego na głos. Smutne prawda? 🥺 Kobieta ma wrażenie, że jej małżeństwo to już po prostu przyzwyczajenie. Julia po prostu robi to czego oczekuje od niej mąż, gdzieś po drodze gubiąc samą siebie i swoje pragnienia. Nie ma odwagi z kimkolwiek porozmawiać o tym „co ją boli”, nie ma żadnej przyjaciółki. 💔 Pewnego dnia Julia udaje się do kawiarni gdzie staje się światkiem rozmowy dwóch kobiet o portalu dla ludzi, którzy szukają wrażeń. Początkowo jest zbulwersowana ich słowami - jak to żony, matki dzieci, a znajdują sobie mężczyzn na jedną noc i jeszcze się tym sobie nawzajem chwalą? W tamtym momencie jeszcze nie wie, że ta sytuacja będzie miała wprawy na jej życie… a przecież to była tylko podsłuchana rozmowa w kawiarni. 🫣 I tak właśnie Julia trafia na taki sam portal jak kobiety, których rozmowę słyszała. Początkowo chciała tylko zaspokoić swoją ciekawość jak to tam wszystko wygląda, a oczywiście została na dłużej, a to wszystko za sprawą jednego człowieka, który jako jedyny napisał do niej normalną wiadomość - Michała. Tak właśnie rozpoczyna się ich znajomość, która im obojgu przynosi wiele dobrego choć zarówno ona jak i on zdają sobie sprawę, że zdradzają swoich małżonków. Jednak coś ich ewidentnie do siebie ciągnie i nie są w stanie tego zatrzymać. Dzięki sobie nawzajem odkrywają się na nowo - swoje marzenia, pragnienia. Opowiadają sobie o swoich bolączkach co pomaga im zrzucić ze swoich barków ciężar tych spraw. Bo Michał też nie ma łatwego życia ze swoją chorą żoną, która przez to co ją spotkało zobojętniała na wszystko, w tym na niego. Dzięki Michałowi Julia na nowo odkrywa swoją seksualność, która w jej rodzinie zawsze była tematem tabu. I w końcu zaczyna czuć, że wychodzi ze swojej skorupy, w której ukryta była od nastoletnich czasów. Na co wpływ miała również jej sąsiadka Barbara 😊. Ale czy ten związek przetrwa? Czy Julia i Michał zostawią swoje rodziny? A może będą próbowali naprawić swoje małżeństwa, a to wszystko było po to aby spojrzeli na swoje życia z innej strony? 🤔 Koniecznie musicie się dowiedzieć! Książka porusza temat zamknięcia w sobie i późniejszego wychodzenia ze skorupy. Pokazuje jaki wpływ mają na nas inni ludzie - są tacy przez których się zamykamy i tacy dzięki którym otwieramy się na świat. Po lekturze uświadomiłam sobie, że tak jak bohaterka książki cały czas odkładam swoje marzenia na później, a przecież nie o to chodzi w życiu, które mamy tylko jedno! Nowa jest również o seksualności, która faktycznie dla wielu z nas dalej jest tematem tabu. Przeplata się również wątek swoistej hierarchii w rodzinie, traktowanie jednego domownika przez innych. Julia zdecydowanie czuła się przezroczysta nie tylko dla swojego męża, ale również i dzieci. Każdy traktował ją jako osobę która jest i wszystko ogarnia bez słowa sprzeciwu. Cóż to był za szok kiedy kobieta się postawiła. 🙃 Ogólnie bardzo przyjemna pozycja naprawdę warta przeczytania. 👍🏼
dag_mara_m - awatar dag_mara_m
ocenił na93 miesiące temu

Cytaty z książki Wielkie włoskie wakacje

Więcej
Jolanta Kosowska Wielkie włoskie wakacje Zobacz więcej
Jolanta Kosowska Wielkie włoskie wakacje Zobacz więcej
Więcej