Prokurator Alicja Horn

Okładka książki Prokurator Alicja Horn autorstwa Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Okładka książki Prokurator Alicja Horn autorstwa Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Tadeusz Dołęga-Mostowicz Wydawnictwo: Wydawnictwo MG kryminał, sensacja, thriller
560 str. 9 godz. 20 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2020-01-29
Data 1. wyd. pol.:
1991-01-01
Liczba stron:
560
Czas czytania
9 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377795958
Pełna niezwykłych zwrotów akcji sensacyjno-romantyczna powieść, której akcja toczy się w Warszawie w latach trzydziestych XX wieku. Jej bohaterem jest Jan Winkler, człowiek umiejący żyć pełną piersią, postać o wielu twarzach i rozlicznych życiorysach, ścigany przez niejeden wymiar sprawiedliwości. Po wielu latach nieobecności, wraca jako obywatel USA do Warszawy, gdzie rzuca się w wir interesów. Niezwykle atrakcyjny, budzi namiętność wśród wielu kobiet. Wśród nich jest także prokurator Alicja Horn, nadzwyczaj atrakcyjna, a przy tym nie do pokonania na sali sądowej.

Gdzie? Kiedy? Przysiągłby, że kiedyś musiał ją znać, że te płonące czarne oczy ze wspaniałymi zrośniętymi łukiem czarnymi brwiami i te złociste włosy, i te wprost nieprawdopodobnie wykrojone wargi... Kto? Kiedy? Na pewno... Na pewno...
Średnia ocen
6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Prokurator Alicja Horn w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Prokurator Alicja Horn



1373 220

Oceny książki Prokurator Alicja Horn

Średnia ocen
6,5 / 10
298 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Prokurator Alicja Horn

avatar
194
186

Na półkach:

LOLITA ODWRÓCONA CZYLI BUHAJEM BYŁ PAN JANEK, KOCHAŁA GO ULICA

"Oczy im zalewała woda, a mózgi krew" dynamiczna scena uwiedzenia pokojówki pod prysznicem przez Pana.
Pana Janka.
Bo.
Pan Janek lubi w kobiety. Każdą komplementuje w wewnętrznych monologach, bardzo lubi porównywać ich fizyczne zalety do zwierząt w obejściu.
Pan Janek lubi też sobie brać. Zawłaszczyć od czasu do czasu inny byt jak swój.
Pan Janek lubi stręczyć, ponieważ działa w szajce stręczycieli, w dodatku niektóre z ofiar przeznacza do badań japońskiego Mengele z Żoliborza, a towar nazywa królikami. Skąd my to znamy?
Ponury cień wisi na tej książce. Teraz Pana Janka nazwiemy przemocowcem, podczas gdy dodatkowo jeszcze pan Janek jest otwartym, czynnym i wrażliwym pedeefem.
To oczywiście pada w słowach naszej tytułowej bohaterki.
Prokurator Alicja Horn została zgwałcona przez Pana Janka w młodości (14 lat),a rozpoznając go po latach na sali sądowej postanawia pozacierać niewygodne ślady przeciw niemu i nawet stwierdza żarliwie, że ludzie są głupcami tak restrykcyjnie przestrzegając prawa, a przede wszystkim narzucając sobie zbędny kaganiec, który zabrania spółkowania małoletniej z dorosłym.
W przeciwnym razie może po tym romantycznym gwałcie pozostaliby parą na zawsze.
Pani Alicja jest romantyczna.
Pan Janek zaś to wytrawny koneser i daje się uwieść pasierbicy pani Alicji, egzaltowanej i zakochanej na śmierć nastolatce.  Ale co jeszcze bardziej pikantne w tym sosie z ołowianego kiczu i głupoty, to to, że pan Janek jest z Alicją oficjalnie.

Chyba zamysł był romantyczny i czasy oczywiście inne, ale czytając tego kiczucha, ten żarliwy gniot zachodziłem w głowę, dla kogo autor popełnił to ratalne cacko z gazety.
Zwłaszcza, że miał już na koncie książkę, która stanie się kultem - Nikodema Dyzmę.
Co prawda Dyzma nie unika tych stereotypów pan - niewolnica, ale w porównaniu do Alicji Horn rzecz dzieje się w garniturze, podczas gdy Prokurator brodzi w gnojówce.
Do tego japoński Mengele działający na Żoliborzu prowadzi pseudonaukowe badania na kobietach ciężarnych lub w połogu, to takie proroctwo wymierzone w bliźniaki. Dalej są szalone rajdy automobilem po pustej Warszawie wypasioną gablotą Pana Janka utuczone go na stręczycielstwie.
Aż chce się zapytać, co miał w głowie ten naprawdę sprawny pisarz, że spreparował takiego bullshita. Ale tu właśnie zasadza się jądro sensu tej cegły, czasy i stosunek bogatych mężczyzn, obecnie elit do kobiet i dzieci.
Po ponownym dojściu do władzy Pana pomarańczy i wysypaniu się akt dowodzących na korzystanie z Human Traffikingu, ta książka pokazuje, że nic się nie zmieniło, tylko inaczej objawia.

Sięgnąłem po książkę ze względu na wątki warszawskie, chciałem znaleźć choćby szczątki ducha czasu i owszem, znalazłem, ale na tyle nieistotne, że naprawdę z ręką na sercu odradzam nieprzyjemność lektury.

Wracając do tytułu tego wpisu, to jeśli ludzie nie kumają Lolity, która pokazuje umysł pedeefa, to w dobie setek ofiar i milionów dowodowych śmieci po Epsteinie powinni Prokurator Alicję zagrzebać w TojToju.
I zamknąć jego błękitne wrota na solidną kłódkę, a kluczyk utopić w innym TojToju.

Ta książka jest po prostu okrutnie głupia!
Ale to także mapa pewnej umysłowości.
W dodatku smutne jest to, patrząc po recenzjach, że ludzie nadal biorą sprawny warsztat autora za dobrą literaturę!
Ktoś nawet napisał, że to fajnie jest tak sobie wrócić do normalności bez całej tej histerii, bo przecież kobieta lubi być podporządkowana, a co do gwałtu, no oczywiście, że czytelnik nie pochwala, tylko zabrakło tu - ale.
Fakt, Mostowicz ma świetne książki, ale ta w dzisiejszych czasach mogłaby zmieść go z planszy.
Takie były czasy.
Serdecznie odradzam.

LOLITA ODWRÓCONA CZYLI BUHAJEM BYŁ PAN JANEK, KOCHAŁA GO ULICA

"Oczy im zalewała woda, a mózgi krew" dynamiczna scena uwiedzenia pokojówki pod prysznicem przez Pana.
Pana Janka.
Bo.
Pan Janek lubi w kobiety. Każdą komplementuje w wewnętrznych monologach, bardzo lubi porównywać ich fizyczne zalety do zwierząt w obejściu.
Pan Janek lubi też sobie brać. Zawłaszczyć od czasu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Daję dychę żeby trochę zrównoważyć jedynki, choć to solidna książka, a nie arcydzieło. Powieść ciekawa, wciągająca, inteligentna i sprawnie napisana. Dołęgę-Mostowicza zawsze czytam z lekkością i bez poczucia, że autor męczył się przy pisaniu. Szczerze polecam. Takich książek dziś już nie piszą. Jestem zmęczony feminizmem, poprawnością polityczną, zniewieściałymi facetami oraz bezrefleksyjnym kultem nauki, którą wykorzystuje się nie tylko do walki z religią, ale też do zniewalania ludzkości. W tej powieści znalazłem od tego wszystkiego wytchnienie, a nawet przyjemne uczucie odreagowania. A co do gwałtu, to oczywiście nie popieram, niemniej uważam, ze zachowanie prokurator Horn jest psychologicznie wytłumaczalne. Fantazje erotyczne są u kobiet niekiedy bardzo śmiałe, a jednym z najważniejszych, a jednocześnie najbardziej skrywanych ich pragnień jest niezwykle często chęć podporządkowania się mężczyźnie.

Daję dychę żeby trochę zrównoważyć jedynki, choć to solidna książka, a nie arcydzieło. Powieść ciekawa, wciągająca, inteligentna i sprawnie napisana. Dołęgę-Mostowicza zawsze czytam z lekkością i bez poczucia, że autor męczył się przy pisaniu. Szczerze polecam. Takich książek dziś już nie piszą. Jestem zmęczony feminizmem, poprawnością polityczną, zniewieściałymi facetami...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
728
509

Na półkach:

Pseudo nauka, zabobony, gwałty, porwania i eksperymenty na kobietach...

„Prokurator Alicja Horn” to powieść, która źle się zestarzała.

Czytanie Prokurator Alicji Horn Tadeusza Dołęgi-Mostowicza po niemal stu latach od premiery to doświadczenie niepokojące. Powieść, będąca w swoim czasie sensacyjno-romansowym bestsellerem, dziś uderza w czytelnika szeregiem motywów, które nie tylko straciły na aktualności, ale stały się wręcz trudne do zaakceptowania. Choć autor miał wyczucie obyczajów swojej epoki, jego książka jest nierozerwalnie zakorzeniona w patriarchalnych schematach, co czyni lekturę momentami uciążliwą i szokującą.

Jednym z najbardziej męczących i źle zestarzałych elementów powieści jest wątek pseudonaukowy dotyczący „zapatrzenia”. Teoria, według której dziecko może odziedziczyć cechy fizyczne mężczyzny, w którym matka była zakochana w czasie ciąży, nie jest jedynie drobną ciekawostką. Stanowi ona oś fabularną, wokół której kręci się dramat profesora Brunickiego, przekonanego o niewierności żony, ponieważ jego syn Piotr jest uderzająco podobny do przyjaciela, Bohdana Druckiego. Gdyby autor wspomniał o tym jako o ludowym przesądzie, można by to zbyć. Jednak Dołęga-Mostowicz idzie o krok dalej – próbuje nadać tej teorii pozory naukowej prawdy. To ciągłe nawracanie do tematu jest niezwykle uciążliwe. Japoński biolog, doktor Kunoki, wygłasza całe tyrady o „elektroneuronach”, a kluczowym dowodem staje się historia Luby Załkind, której syn również odziedziczył oczy Druckiego, bo matka się w niego „zapatrzyła”. To, co w latach 30. mogło uchodzić za element fantastyki naukowej, dziś czyta się z zażenowaniem, jako naiwną próbę ubrania zabobonu w naukowe szaty.

Jeszcze bardziej problematyczny jest sposób, w jaki autor traktuje przemoc seksualną. W innej powieści Dołęgi-Mostowicza, Karierze Nikodema Dyzmy, mamy do czynienia z tzw. „gwałtem konwenansów”. Kobieta stawia opór, ale bardziej dlatego, że „tak wypada”, a jej „nie” w rzeczywistości oznacza „tak”. W Prokurator Alicji Horn sytuacja jest diametralnie inna. To nie jest gra pozorów, lecz brutalny, realny gwałt dokonany na czternastoletniej dziewczynce wbrew jej woli.

Najbardziej szokująca jest jednak reakcja ofiary. Alicja, kobieta wykształcona, niezależna i co najważniejsze – prokurator, symbol prawa i sprawiedliwości – nie tylko nie odczuwa traumy, ale zakochuje się w swoim oprawcy. Powieść przedstawia ten akt przemocy nie jako źródło cierpienia, ale jako dramatyczny punkt zwrotny w relacji bohaterów. Współcześni krytycy nazywają to wprost „apologią toksycznej relacji” i „literackim unieważnieniem gwałtu”. Alicja nie ma żadnych objawów traumy; co więcej, w swoim wewnętrznym monologu przenosi winę z gwałciciela na „zbrodnicze kanony moralności społecznej”, które napiętnowały ją za utratę dziewictwa. Z dzisiejszej perspektywy jest to narracja nie do zaakceptowania, upokarzająca dla postaci kobiecej.

Równie niepokojący jest wizerunek świata nauki. Lekarze, tacy jak profesor Brunicki i doktor Kunoki, traktują kobiety w sposób skrajnie przedmiotowy. Prowadzą w tajemnicy zakazane eksperymenty, a w tym celu porywają młode kobiety, które stają się dla nich jedynie „obiektami” badawczymi lub „królikami doświadczalnymi”. Bohdan Drucki zostaje przez profesora wciągnięty w proceder dostarczania ciężarnych dziewcząt do tajnej kliniki.

Punktem kulminacyjnym jest porwanie nastoletniej Julki Hornówny. Zostaje ona podstępem zwabiona, uwięziona i odurzana narkotykami. Podobnie jak w przypadku gwałtu na Alicji, brakuje tu jakiejkolwiek refleksji nad traumą ofiary. Julka, po ocaleniu przez sobowtóra Druckiego, niemal natychmiast się w nim zakochuje. Jej porwanie staje się jedynie pretekstem do wprowadzenia romantycznego wątku, a nie wstrząsającym przeżyciem, które powinno pozostawić głębokie ślady w jej psychice. Kobiety w tej powieści, czy to ofiary gwałtu, czy porwania, wydają się pozbawione psychologicznej głębi, a ich cierpienie jest trywializowane na rzecz sensacyjnej fabuły.

Podsumowując, Prokurator Alicja Horn to powieść, która uderza archaicznym i szkodliwym podejściem do kluczowych kwestii. Może być interesująca jedynie jako świadectwo mentalności lat 30., ale dziś stanowi bolesny przykład tego, jak literackie motywy mogą być szokujące i nie do przyjęcia dla współczesnego odbiorcy.

Pseudo nauka, zabobony, gwałty, porwania i eksperymenty na kobietach...

„Prokurator Alicja Horn” to powieść, która źle się zestarzała.

Czytanie Prokurator Alicji Horn Tadeusza Dołęgi-Mostowicza po niemal stu latach od premiery to doświadczenie niepokojące. Powieść, będąca w swoim czasie sensacyjno-romansowym bestsellerem, dziś uderza w czytelnika szeregiem motywów, które...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

628 użytkowników ma tytuł Prokurator Alicja Horn na półkach głównych
  • 381
  • 234
  • 13
105 użytkowników ma tytuł Prokurator Alicja Horn na półkach dodatkowych
  • 71
  • 8
  • 8
  • 5
  • 5
  • 4
  • 4

Inne książki autora

Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Tadeusz Mostowicz (przydomek "Dołęga", wzięty z rodowego herbu matki, przybrał w latach dwudziestych) urodził się 10 sierpnia 1898 r. w Okuniewie (ówczesna gubernia witebska). Ojciec jego był dość zamożnym prawnikiem. Ok. 1915 r. przyszły pisarz ukończył gimnazjum w Wilnie, potem zaczął studiować prawo w Kijowie, gdzie był też członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej. Po I wojnie Okuniewo znalazło się poza granicami ówczesnej Polski, ale rodzina przeniosła się do kraju, a Tadeusz Mostowicz - do Warszawy, gdzie k. 1918 r. wstępuje do wojska jako ochotnik, a później bierze udział w wojnie polsko-bolszewickiej i dopiero w 1922 r. wraca do życia cywilnego. W Warszawie wówczas wiąże się z dziennikarstwem, pracując najpierw jako zecer, później jako korektor, a wreszcie jako reporter. W 1925 r. otrzymał stałe miejsce w redakcji "Rzeczpospolitej", dziennika prorządowego o orientacji szlachecko-ziemiańskiej, reprezentującego Chrześcijańską Demokrację i nastawionego także endecko oraz antypiłsudczykowsko. Po przewrocie majowym w 1926 r. cięte pióro Mostowicza sprawiło, że naraził się zwolennikom Piłsudskiego i we wrześniu 1927 r. został na ulicy napadnięty, wywieziony do lasku i tam pobity oraz wrzucony do glinianki przez sanacyjną bojówkę. W 1928 r. Mostowicz, już od 1925 r. ogłaszający w prasie humoreski i opowiadania, zrywa z dziennikarstwem i zajmuje się wyłącznie pracą sensu stricte literacką. W 1929 r. kończy pierwszą powieść, Ostatnią brygadę, opublikowaną w 1930 r. na łamach katowickiej gazety "Polonia". Popularność i pozycję wyrobiła mu jednak dopiero Kariera Nikodema Dyzmy (1932),po której pisarz wydawał po dwie powieści rocznie (w sumie napisał ich 17),uzyskując ogromne - jak na ówczesne czasy - honoraria (dochody jego wynosiły, podobno, ok. 15 000 zł miesięcznie). W momencie wybuchu II wojny Mostowicz znalazł się w przygranicznym miasteczku Kuty, gdzie organizował obronę, i gdzie 20 września 1939 r. dosięgła go kula z ręki żołnierza wkraczających oddziałów radzieckich. Ciało jego zostało ekshumowane i pochowane na warszawskich Powązkach w 1978 r. Już pierwsza powieść, Ostatnia brygada (tytuł jest aluzją do I Brygady Piłsudskiego) przynosi wartką akcję, w której m.in. pojawia się Kobieta Fatalna, szpiegująca na rzecz Rosjan. Pojawiające się w tych dwóch początkowych powieściach Dołęgi-Mostowicza ich główne cechy - wartka akcja, sensacyjne motywy, postacie o randze archetypów, a także umiejętność obserwacji przedstawionego krytycznie czy nawet satyrycznie życia politycznego - spotykamy, choć w różnym stopniu, we wszystkich pozostałych jego utworach: Prokurator Alicja Horn (1932, ekranizowanej w okresie międzywojennym, z Jadwigą Smosarską w roli głównej); W innych utworach Dołęgi-Mostowicza opisujących środowiska urzędnicze (są to wydane w 1936 r. powieści: Dr Murek zredukowany i Drugie życie dr Murka) wątki sensacyjne pojawiają się także (są tu związane przede wszystkim z osoba tytułowego bohatera),ale obok nich spotykamy różne problemy społeczne (ubóstwo, bezrobocie). Sensacja natomiast zdominowała powieści, których akcja rozgrywa się w środowiskach wielkiej finansjery (są to pochodzące z 1933 r. utwory: Bracia Dalcz i S-ka i Czeki bez pokrycia),gdzie spotykamy zarówno "mocnego" mężczyznę, hochsztaplera na skalę światową, jak gigantyczne mistyfikacje i malwersacje, pozorowaną śmierć, a wreszcie - kobietę występującą od dzieciństwa jako mężczyzna. Wszystkie te elementy składają się zaś na dynamiczną akcję, zaskakującą niejednokrotnie czytelnika. Dylogia Znachor (1937) i Profesor Wilczur (1939) rzadziej posługuje się motywami kryminalnymi czy sensacyjnymi, jej podstawowym motywem jest amnezja głównego bohatera, który ze znanego warszawskiego chirurga stał się słynnym wiejskim znachorem. Nie brak i tu zaskakujących perypetii oraz olbrzymich nieprawdopodobieństw (np. bohater bez sali operacyjnej, właściwej narkozy i ze znikomą ilością narzędzi chirurgicznych przeprowadza udaną trepanację czaszki). ostatnia i najbardziej dojrzała powieść Dołęgi-Mostowicza, Pamiętnik pani Hanki (1939) wraca do motywów politycznych, tj. ukazuje w krzywym zwierciadle dyplomację II Rzeczypospolitej, jej nieudolność i życie ponad stan. I tutaj pojawiają się wątki sensacyjne, powiązane ze szpiegami, ale doskonale skonstruowana narracja pierwszoosobowa, pozwalająca zauważyć głupotę polityczną i naiwność życiową oraz egoizm głównej bohaterki a zarazem narratorki, wnosi do utworu coś więcej niż humor - drwinę. Powieści Dołęgi-Mostowicza po II wojnie były najpierw atakowane przez krytykę, po 1956 r. wznowiono te, które uważano za najbardziej "demaskatorskie", na przełomie lat 80/90 zaś wydano wszystkie. Na ich popularność wpłynęła przede wszystkim interesująca fabuła i zindywidualizowane, odwołujące się do archetypów postacie, ale niebagatelną rolę w kształtowaniu tej popularności odegrał także film, a później telewizja.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Prokurator Alicja Horn przeczytali również

Marysieńka Sobieska Tadeusz Boy-Żeleński
Marysieńka Sobieska
Tadeusz Boy-Żeleński
To przystępna i wciągająca lektura, która odbrązawia postacie znane nam z historii. Boy - Żeleński przedstawia je z całym dobrodziejstwem inwentarza: z małostkami, kaprysami, głupotą, ale i uporem, dążeniem do celu, bezgranicznym oddaniem. Zaskakującą dla wielu czytelników może okazać się postać Marii Kazimiery d’ Arquien, którą poprzez uwielbienie Jana III Sobieskiego zwykliśmy nazywać Marysieńką, co z kolei niosło za sobą obraz słodkiej i kruchej kobietki. Tymczasem poznajemy kobietę, która wie, czego chce i konsekwentnie dąży do osiągnięcia swoich celów. Zastanawiam się, jakie pragnienia i umiejętności uaktywniłyby w niej dzisiejsze czasy, kim byłaby dzisiaj. Związek Jana III Sobieskiego z Marią Kazimierą d’ Arquien autor przedstawia niejako w dwóch opowieściach: mamy tu historię miłosną i historię polityczną. Jedna jest siłą napędową dla drugiej. Książkę czyta się szybko, jest łatwa w odbiorze nawet dla czytelników niezbyt biegłych w historii XVII wieku. Boy – Żeleński w dużej mierze oparł swoją opowieść na korespondencji Sobieskiego do Marysieńki, co pozwoliło otworzyć drzwi intymności i wpuścić do opowiadanej historii wiele smaczków z życia osobistego i ukazać, że wielkie wydarzenia historyczne często są wynikiem czyjegoś bólu głowy, nieporozumienia bądź kaprysu. 7/10 w kategorii: Reportaże, publicystyka i literatura faktu
beata - awatar beata
oceniła na76 miesięcy temu
Kamienne tablice Wojciech Żukrowski
Kamienne tablice
Wojciech Żukrowski
Kto zna autora ? Kto czytał ? A był jednym z największych tuzów polskiej literatury, rekomendowana książka miała 13 wydań w ponadmilionowym nakładzie, wysprzedanym !!! Jego kariera skończyła się 13.12. 1981 r. gdy w mundurze wojskowym wystąpił przed kamerami TV, popierając stan wojenny. Pisał: " Poczucie polskości bywa w pewnych środowiskach kłopotliwe, trzeba mieć sporo odwagi, żeby bronić racji narodu, narażając się na piętno nacjonalisty ". Esej " Piękny Adolf ". Ale pisał również do J. Iwaszkiewicza na blankiecie: Wojciech Żukrowski, poseł na Sejm PRL. "... ( dlaczego ) przyjął funkcję prezesa Zarządu Gł. Zw. Literatów Polskich, w którym jest jeszcze kilku niedoszlachtowanych Żydów... ". M. F. Rakowski, " Dzienniki polityczne ". Nie jestem zdziwiony !!! Jako nastolatek często słyszałem od osób w wieku autora opinię, że II WŚ była wielką tragedią dla Polski, ale miała też swoją dobrą stronę. Prawdę powiedziawszy, innych opinii nigdy nie słyszałem. Wiele jego książek sfilmowano: '" Lotna ", " Skąpani w ogniu ", " Lis ", " Kamienne tablice ". Był również scenarzystą: " Barw walki ", Kierunku Berlin ", " Ostatnich dni", a nawet "Potopu". Brał udział w wojnie 1939 r. został ranny, zbiegł z niewoli niemieckiej, był w AK, wstąpił do LWP, ale kariery tam nie zrobił ze względu na AK -owską przeszłość. Skończył jako ideowy komunista, którego nazwiska nie wymieniało się w " dobrym " ( ...tych, którzy wcześniej... bez mydła... ) towarzystwie. Chcąc nie chcąc musiał się zająć innym gatunkiem literackim. Cdn. Książkę POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na84 miesiące temu
Z pamiętników młodej mężatki Gabriela Zapolska
Z pamiętników młodej mężatki
Gabriela Zapolska
Przyznam uczciwie, że „Z pamiętników młodej mężatki”, to tego rodzaju utwór, po przeczytaniu którego jestem wdzięczna losowi, że żyję w obecnym miejscu i czasie. Sama koncepcja małżeństwa przedstawiona w książce po prostu mną wstrząsnęła. Młoda dziewczyna, bez znajomości świata, życia, czy choćby nawet podstawowych realiów otaczającego ją świata zostaje żoną człowieka, z którym de facto rozmawiała dłużej może ze dwa razy i już po ślubie musi zmierzyć się przede wszystkim z własną niewiedzą i samotnością. Wychowana w tak zwanym „porządnym domu” odebrała edukacją stosowną do swojej pozycji. Potrafi więc grać na instrumentach (kiepsko, bo kiepsko, ale zawsze),śpiewać, tańczyć, konwersować, lecz pojęcia nie ma o prowadzeniu domu, zarządzaniu służbą, czy kosztach utrzymania, toteż nic dziwnego, że pieniądze „na życie” rozchodzą się błyskawicznie, a budżet domowy nie spina się już od pierwszego miesiąca. Jednak żadnych problemów nie sposób omówić z mężem, który chodzi wiecznie zły i pochmurny z byle powodu, a kwestie finansowe doprowadzają go do szewskiej pasji. Choć jak słusznie w którymś momencie zauważa autorka, ewidentnie on na tym związku zarobił, żyjąc po ślubie wygodniej niż za czasów kawalerskich, w czasie, kiedy ona straciła, obniżając swoją stopę życiową. „Zarobek” męża to nic innego jak jej posag, którego wysokość stanowi dla niej tajemnicę, nota bene. Spostrzeżenie to jednak w niczym nie umniejsza jej strachu przed wszechwładnym panem i władcą, jego groźnym zmarszczeniem brwi, wybuchem wściekłości, wreszcie niewybrednymi epitetami, których małżonek jej nie szczędzi. W efekcie desperatka robi co może, aby ukrywać przed nim kłopoty finansowe i dotyczące prowadzenia domu, posuwając się nawet do zastawiania osobistych drobiazgów, bo lepsze to niż proszenie się chłopa o więcej kasy (jej własnej kasy, gwoli ścisłości). Zdecydowanie szybciej niż przestraszona i uległa mężatka doszłam do wniosku, że chłop ożenił się z nią tylko dla pieniędzy, a że tych zawsze jest mało (problem istniejący chyba od czasu wynalezienia pieniądza, jak słowo daję!),to całą swoją złość i frustrację wyładowuje na nie dość majętnej młodej żonie, do tego w najmniejszym stopniu nie czuje się zobowiązany do zachowania choć pozorów grzeczności czy wierności. Problem w tym jednak, że nawet dojście do tej wiedzy, czy zdobycie dowodów zdrady męża w niczym nie zmienia sytuacji obojga. Teoretycznie końcówka jest ciut bardziej pozytywna, ale czy pogodzenie się z losem i porzucenie chęci zadowolenia apodyktycznego męża to faktycznie happy end? Moim zdaniem ta książka powinna być lekturą obowiązkową dla każdego wielbiciela stwierdzenia „Dawniej to były wspaniale czasy, nie to co teraz” ….
Elżbieta - awatar Elżbieta
oceniła na618 dni temu
Strachy Maria Ukniewska
Strachy
Maria Ukniewska
Strachy nie są jakąś wybitną literacko książką, ale są też ostatnią. Jednak jest bardzo ciekawa, ponieważ narratorką jest siedemnastoletnia dziewczyna tańcząca w teatrze w czasach dwudziestolecia międzywojennego. Książka po raz pierwszy ukazała się w 1938 roku. I choć nie jest to powieść stricte autobiograficzna, to autorka w krótkiej przedmowie wyjaśnia, że sama także tańczyła i napisała ją z tęsknoty za występami. Można więc przypuszczać, że opisane postacie i wydarzenia nie są zupełnie wyssane z palca. Narratorką jest Teresa Sikorzanka, młoda dziewczyna, która dzięki przypadkowi nauczyła się tańczyć i trafiła do zespołu tańca przy prywatnym teatrze w Warszawie. Dziewczyna przez pryzmat swojej pracy opisuje realia życia biedoty miejskiej niedługo przed II Wojną Światową. Jest to bardzo ciekawa perspektywa, bo nie ma zbyt wielu książek, które poruszają tematy związane z byciem biedną kobietą w tamtych latach. 👻 Być tancerką Teresa pochodzi z ubogiej rodziny, w której ojciec – szewc – jest głównym żywicielem. Niestety, nie można o nim powiedzieć, że jest wzorowym rodzicem, i gdy ucieka z kochanką, to Teresa, jako najstarsza córka, musi utrzymać matkę i trójkę rodzeństwa. Dostaje pracę jako “girlsa”, czyli tancerka w zespole wykonującym utwory rewiowe, kabaretowe, a nawet baletowe. Życie tancerki nie było łatwe. Raz, że taka rozrywka przędła cienko, więc często dziewczyny nie dostawały regularnych wynagrodzeń. Bieda aż piszczała. Często żyły w wieloosobowych pokojach, bez bieżącej wody czy ustępów, nie jadły dobrze, zadłużały się wszędzie. Chodziły w jednych zniszczonych butach i starych ubraniach. Dwa, że tancerki miały wtedy opinię panienek lekkich obyczajów. Trudno było się takiej opinii pozbyć, nawet jeśli to tylko stereotyp. 👻 Tak naprawdę było Największą zaletą książki Strachy jest jej autentyczność. Ukniewska pisze, jak mówi. Tu nie było wielkiej redakcji, wyszło, jak wyszło, momentami kwadratowo. Ale to wcale nie przeszkadza, bo wydaje mi się, że autorka nie kolorowała za bardzo swoich wspomnień. Nie tylko bieda jest tłem, ale także niewiedza młodych dziewczyn (a nawet ich matek) na tematy prokreacyjne czy ogólna naiwność i uległość wobec mężczyzn skorych do płacenia za wiadomo co. Ukniewska porusza także temat samego “puszczania się” oraz jego owoców w postaci niechcianych ciąż i tego, co się w takich przypadkach robiło. Bardzo to smutny obrazek. Kobiety nie miały łatwo, oj, nie miały. Dzisiaj jest naprawdę znacznie lepiej, a od tamtych czasów minęło tylko niecałe sto lat. To i dużo i mało jednocześnie. 👻 “Głód zmusza do wszystkiego. Taka jest ohydna siła głodu”. s. 247 Mimo że ogólny obraz ówczesnego życia jest dość przygnębiający, Strachy nie są książką smutną. Teresa radzi sobie, jak umie, choć momentami jej zachowanie prawdziwie irytuje. Ostatecznie jednak wychodzi na prostą, choć życie nadal rzuca jej pod nogi róże, wprawdzie piękne, ale z kolcami.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na61 miesiąc temu

Cytaty z książki Prokurator Alicja Horn

Więcej

Wszyscy stróże moralności rekrutują się z ludzi o podłożu najbardziej niemoralnym. Są to indywidua tak przerażone nadmiarem brudu pokrywającego dno ich świadomości, że wszędzie widzą brud i aż wyją o zakazy i anatemy. W szlamie zapełniającym ich podświadomość ci ideowi moraliści mają wylęgarnię sprzeciwów przeciw własnej naturze. Dlatego nie wiedzą, kim są, i tą reakcję uważają za swoją naturę. Najzawzięciej tępi złodziejstwo ten, który jest wręcz predestynowany na złodzieja. Pornografię wszędzie widzi ten, który w swym gruncie jest najbezwstydniejszym erotomanem. Cała jego uwaga koncentruje się na kwestiach płciowych i w tym widzi największą zbrodnię. Przeważnie jest zwykłym brudasem i płaskim hipokrytą, czasami jednak święcie wierzy w swój wstręt do spraw seksualnych. Wówczas jest erotomanem, u którego mamy do czynienia z urazem psychicznym, powstałym na tle gwałtownego zahamowania popędów erotycznych i wbicia ich w podświadomość skąd nadają siłę diametralnie przeciwnej reakcji. Tacy są stróże moralności.

Wszyscy stróże moralności rekrutują się z ludzi o podłożu najbardziej niemoralnym. Są to indywidua tak przerażone nadmiarem brudu pokrywając...

Rozwiń
Tadeusz Dołęga-Mostowicz Prokurator Alicja Horn Zobacz więcej

Jakże wielkie jest szczęście, które pozwala zapomnieć o tym, że co dzień tysiące pospolitych, naiwnych kobiet tak samo zarzuca ręce na szyję tysiącom mężczyzn, które pozwala zapomnieć, że w tych ramionach tyle już tuliło się innych...

Jakże wielkie jest szczęście, które pozwala zapomnieć o tym, że co dzień tysiące pospolitych, naiwnych kobiet tak samo zarzuca ręce na szyję...

Rozwiń
Tadeusz Dołęga-Mostowicz Prokurator Alicja Horn Zobacz więcej

Chciała przeżywać tę miłość kompletnie, wydobyć z niej nie tylko te skarby emocjonalne, nie tylko najpiękniejszą tęczę uczuć i całą gamę rozkoszy, lecz i te nadwartości, jakie daje intelektualne badanie jej włókna po włóknie, szczegółowa a tak pasjonująca analiza najdrobniejszych przejawów, najmniej dostrzegalnych wiązadeł, przyczyn i skutków.

Chciała przeżywać tę miłość kompletnie, wydobyć z niej nie tylko te skarby emocjonalne, nie tylko najpiękniejszą tęczę uczuć i całą gamę roz...

Rozwiń
Tadeusz Dołęga-Mostowicz Prokurator Alicja Horn Zobacz więcej
Więcej