Archipelag GUŁag 1918-1956. Tom 2

- Kategoria:
- historia
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Archipielag GUŁag 1918-1956. Opyt chudożestwiennogo issliedowanija
- Data wydania:
- 2018-03-20
- Data 1. wyd. pol.:
- 1990-01-01
- Liczba stron:
- 616
- Czas czytania
- 10 godz. 16 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788375103014
- Tłumacz:
- Jerzy Pomianowski
Podróż w głąb radzieckiego piekła!
Archipelag GUŁag – monumentalna praca słynnego pisarza i myśliciela Aleksandra Sołżenicyna, poświęcona więzienno-obozowej martyrologii narodu rosyjskiego i obywateli innych republik ZSRR i krajów, łączy w sobie elementy powieści, autobiografii, reportażu, wspomnień świadków i uczestników. Dzięki tej książce, opublikowanej w Paryżu w latach 1973-1975, świat poznał prawdę o łagrach i skrywanej przed opinią publiczną części historii ZSRR.
Archipelag GUŁag, wielki akt oskarżenia systemu totalitarnego, panującego w Związku Radzieckim, jest nie tylko niezwykłym dokumentem zbrodniczej epoki, lecz także utworem o niepodważalnych walorach literackich.
Kup Archipelag GUŁag 1918-1956. Tom 2 w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Archipelag GUŁag 1918-1956. Tom 2
Drugi tom jest w moim odczuciu najciekawszy i najlepiej „przyswajalny” dla czytelnika. Dlaczego? A dlatego, że mamy tu sporo opisów życia codziennego w obozie, opis losów (bardzo ciekawych, dramatycznych) pojedynczych ludzi i w przeciwieństwie do tomu pierwszego i trzeciego, mniej tu polityki, zagłębiania się w przepisy prawa, a więcej faktów z życia zwykłych ludzi, którzy znaleźli się (często niewinnie) w nieludzkich warunkach, jakie panowały na zesłaniu w obozach pracy. Główna idea Archipelagu czyli roboty przymusowe znalazła wyraz tuż po Rewolucji Październikowej. Twierdzono wówczas, że praca jest jedynym środkiem poprawy przestępców, a „kto nie pracuje, ten nie je”. Sołżenicyn uzmysławia nam, że pierwsze obozy koncentracyjne w ZSRR powstają na długo przed Hitlerem, bo już w 1918 roku. Mamy tutaj również bardzo szczegółową i rzetelną relację z budowy Kanału Białomorskiego, łączącego Morze Białe z Morzem Bałtyckim. Zamiast wielkiego dzieła powstał wielki bubel, przy którym życie straciło mnóstwo więźniów, zmuszonych do niewolniczej pracy średniowiecznymi metodami pracy czyli głównie siłą własnych rąk i prymitywnymi narzędziami. Autor wymienia cały szereg różnych robót wykonanych rękami więźniów, ale najbardziej znane i spektakularne to oprócz Kanału Białomorskiego: Kanał Wołga – Moskwa, budowa linii kolejowych na różnych odcinkach, budowa wielu miast, jak chociażby Magadan, Workuta, Norylsk, budowa kombinatów, fabryk, obiektów przemysłowych, autostrad, rurociągów naftowych i wielu, wielu innych. GUŁag podzielono według rodzajów produkcji: leśniej, budownictwa, przemysłowej, kopalnictwa, metalurgii. Autor opisuje też w jaki sposób (jakimi metodami) władza ludowa werbowała kapusiów, zmuszając ich do współpracy i donoszenia na „wrogów systemu”. Na pewno ciekawostką jest to, że w obozach powstawały działy KO – kulturalno-oświatowe. Chodziło o rozbudowę czynnika kulturalnego obozów. Dla wielu więźniów była to jakaś maleńka namiastka normalnego życia:, gdyż: „Jest tak, jakby pośród zawieruchy sił nieczystych ktoś nakreślił na ziemi ledwie widoczny, pełgający krąg świetlny – co to lada chwila może zgasnąć, ale jeszcze jakoś go widać – i oto człowiekowi wydaje się , że wewnątrz tego kręgu nie ma nad nim mocy ciemna siła. Choćby przez pół godziny”. Te spotkania w dziale KO dawały udręczonym ludziom odrobinę wytchnienia, odpoczynku, pozorów normalności. Zeki czyli więźniowie z Archipelagu stanowili odrębną klasę społeczną, mającą nawet cechy narodu, posiadającego wspólne terytorium, własną kulturę, ujednolicone życie gospodarcze, swój własny, specyficzny język, a ich praca stanowiła jeden z zasadniczych wsporników całej gospodarki państwowej. Jakie było jedzenie w obozach? Podstawę stanowiła PAJKA czyli kromka czarnego chleba, SAŁAMACHA to zupa bez tłuszczu, mięsa, warzyw, kaszy czy jarzyn. I jeszcze coś, co nie jest jedzeniem, ale z pewnością „zabija głód” czyli MACHORKA (samosiejka),po prostu tytoń. Stanowiła też rodzaj waluty w więzieniu. Interesujące jest też to, że więźniowie nauczyli się spać w każdych warunkach: na stojąco, w trakcie zbiórki,w marszu. Dlaczego? Bo bardzo ciężko pracowali od świtu do nocy, a na sen zostawało im niewiele (cztery godziny) czasu. W jednym z rozdziałów poznajemy życie kobiet w obozie. Walczyły o przetrwanie, o lepszy los w różny sposób, ale głównie uprawiając prostytucję. Zresztą często były do tego zmuszane. Na porządku dziennym były też liczne gwałty, w tym także zbiorowe. Inna ( i chyba najbardziej przejmująca) historia to los urodzonych tam dzieci. Można było zrobić z nimi dosłownie wszystko: bić, gwałcić, zmuszać do pracy ponad siły. Większość z nich trafiała do sierocińca i tam umierała. Sam Sołżenicyn również przeszedł przez różne więzienia, obozy, zesłania, ale stwierdzi, że wszystko co nas spotyka w życiu jest po coś i stanowi konsekwencję czynów jakie popełniliśmy w przeszłości. Dochodzi do wniosku, że: „Oszołomiony sukcesami , odniesionymi w młodości, uważałem się za istotę niezdolną do omyłek i dlatego stałem się okrutny”... „Nawet gdy czyniłem zło, byłem przekonany, że postępki moje są dobre i miałem na podorędziu bardzo logiczne dowody. Dopiero na zgniłej, więziennej słomie poczułem w sobie drgnienie dobra. Stopniowo pojąłem,że linia oddzielająca dobro od zła, przebiega nie między państwami , nie między klasami, nie między partiami – tylko przecina każde ludzkie serce, nie omijając żadnego. Jest to linia ruchoma i z upływem lat jej bieg zmienia się w nas samych.”. Uważa, że jego dusza ukształtowała się w więzieniu i czas tam spędzony nie był zmarnowany, gdyż: „Nic tak nie sprzyja przebudzeniu w nas zdolności do rozumienia innych, jak szarpiące duszę rozmyślania nad własnymi przestępstwami, błędami przeoczeniami.”. Powtarza jak mantrę: „ Bądź błogosławione więzienie!”. Jednak nie może tego samego powiedzieć o obozach. Przytacza słowa Eugenii Ginzburg: „Więzienie ukształtowało ludzi, obóz ich deprawował”. Ale według Sołżenicyna nie każdy w obozie dał się zdeprawować. Wszystko zależy od charakteru człowieka i od tego , jakie wartości w życiu wyznawał i jakim był wcześniej człowiekiem na wolności. Jak więc widać, ten tom jest niezmiernie interesujący, gdyż tak po ludzku omówiono w nim najważniejsze problemy Archipelagu, rzucając światło na to jak wyglądało życie w więzieniach, obozach, na zesłaniu i jak ludzie radzili sobie w tak ekstremalnych warunkach, z jakimi borykali się problemami, a wszystko zaczerpnięte z obserwacji jakie autor poczynił sam będąc więźniem tych przybytków.
Oceny książki Archipelag GUŁag 1918-1956. Tom 2
Poznaj innych czytelników
955 użytkowników ma tytuł Archipelag GUŁag 1918-1956. Tom 2 na półkach głównych- Chcę przeczytać 464
- Przeczytane 463
- Teraz czytam 28
- Posiadam 156
- Historia 12
- Ulubione 12
- Literatura rosyjska 7
- Reportaż 5
- Do kupienia 5
- 2023 5




























































OPINIE i DYSKUSJE o książce Archipelag GUŁag 1918-1956. Tom 2
„Archipelag Gułag”, tom drugi czytało mi się lepiej niż tom pierwszy, i nie wynika to z samej tematyki, ale raczej z bardziej ciągłej i spójnej narracji. Autor skupia się tu w dużej mierze na drodze więźniów do miejsca docelowego, opisując warunki w różnych rodzajach transportu oraz obozy przejściowe, do których trafiali zesłańcy. Niewiele miejsca natomiast poświęca samemu gułagowi, (o ironio; tak wyczekiwanego po gehennie podróży),ale te parę wzmianek o nim nieszybko da się wymazać z czytelniczego umysłu. Porównanie sowieckich łagrów z zesłaniami z czasów carskich ułatwia zrozumienie, jak zmienił się i jak bardzo się rozrósł cały system reprecji w ZSRR. Tragedia tych biednych ludzi ściska za serce, zwłaszcza, gdy się wie, za jakie wyimaginowane winy państwo skazywało ich na taką bezwzględną katorgę. Tym, co przeżyli utraconego czasu i zdrowia nie odda nikt.
Podobnie jak tom pierwszy polecam szczególnie osobom, które idealizują komunizm– książka bowiem pokazuje jego realne konsekwencje.
„Archipelag Gułag”, tom drugi czytało mi się lepiej niż tom pierwszy, i nie wynika to z samej tematyki, ale raczej z bardziej ciągłej i spójnej narracji. Autor skupia się tu w dużej mierze na drodze więźniów do miejsca docelowego, opisując warunki w różnych rodzajach transportu oraz obozy przejściowe, do których trafiali zesłańcy. Niewiele miejsca natomiast poświęca samemu...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tozakazana w ZSRS, państwa bloku wschodniego (w tym PRL) - od powstania (lata 70.) do pierestrojki (ZSRR) / 1989 (PRL) - fundamentalne oskarżenie systemu sowieckiego, ujawnienie skali łagrów; książka krążyła w samizdacie i drugim obiegu...
zakazana w ZSRS, państwa bloku wschodniego (w tym PRL) - od powstania (lata 70.) do pierestrojki (ZSRR) / 1989 (PRL) - fundamentalne oskarżenie systemu sowieckiego, ujawnienie skali łagrów; książka krążyła w samizdacie i drugim obiegu...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSołżenicyn jest jednym z tych autorów, którzy nawet bardzo trudne tematy potrafią przedstawić w sposób, który nie przytłacza (w efekcie nie odrzucając) i wciąga. Umiejętnie operuje ironią i poważnym tonem, stopniowo wprowadzając czytelnika w meandry radzieckiego systemu (nie)sprawiedliwości i przerażającego GUŁAG-u.
Podział na tomy nie ma tu znaczenia - to jedna historia o oskarżeniu, skazaniu, kilkunastu latach ukradzionego życia w obozie i na zesłaniu - i milionach innych, ukradzionych żywotów.
Autor przedstawia zarówno historię swoją, jak i współosadzonych. Opowiada zarówno o trudach życia codziennego, jak i o rebeliach całych obozów. Jednocześnie usiłuje naświetlić czytelnikowi cały absurd zarówno procesu "śledczego", jak i "odbywania kary".
Pozwala nam poznać cały przekrój ludzi - od przypadkowych zagraniczników, przez osoby, które znalazły się po prostu w złym miejscu, złym czasie albo w złym momencie się uśmiechnęły lub opowiedziały zły żart i członków ich rodzin, aż po zwykłych kryminalistów, osadzonych pospołu z "politycznymi". Inteligencja i robotnicy, bogaci i biedni, polityczni i kryminalni, partyjni i opozycjoniści, czerwoni i biali - losy ich wszystkich splata jedno - Kołyma.
Wielokrotnie odchodziłem i wracałem do tej pozycji - to ciężki kawałek chleba, opowiedziany ustami osoby, która sama przeżyła dziesięć lat w tym piekle na ziemi. Jest to pozycja, którą w mojej ocenie powinien poznać każdy, na równi z "Opowiadaniami Obozowymi" albo "Zbrodnią i Karą". Tamte lektury tworzą wokół miejsc jak to woal jakby mistyczny, miejsc które owszem, istniały, ale dawno i nieprawda.
Tymczasem lata 60. i 70. XX wieku to ta sama historia - głodowe racje, straszne warunki i niewolnicza praca ponad siły ludzi skazanych z fałszywego zarzutu na dekady. Mimo upływu lat na świecie nadal istnieją miejsca, gdzie "być człowiekiem" znaczy tyle co numer do wykreślenia, a od śmierci człowieka dzieli tylko zwykły łut szczęścia, widzimisię strażnika i miska bałandy.
To ciężka, ale ważna pozycja, którą warto poznać. Osobiście polecam przeczytać ją już po lekturze "Wspomnień z martwego domu" i "Jednego dnia Iwana Denisowicza", aby mieć pełen obraz (i kontrast) pomiędzy rzeczywistością obozową czasów carskich i radzieckich. Warto.
Sołżenicyn jest jednym z tych autorów, którzy nawet bardzo trudne tematy potrafią przedstawić w sposób, który nie przytłacza (w efekcie nie odrzucając) i wciąga. Umiejętnie operuje ironią i poważnym tonem, stopniowo wprowadzając czytelnika w meandry radzieckiego systemu (nie)sprawiedliwości i przerażającego GUŁAG-u.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodział na tomy nie ma tu znaczenia - to jedna historia o...
Styl autorski Sołżenicyna nie należy do łatwych. Bo książka chce być powieścią, a w głównym nurcie ma wiele cech reportażu. Ale za to jakiego! Wstrząsająca, przerażająca wizja świata, w którym nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby uczestniczyć. Siłą jego książek, a tej w szczególności, jest autentyczność! Chyba każdy dorosły słyszał już o sowieckich łagrach, kiedy jednak przeczyta się ARCHIPELAG GUŁAG, przez pewien czas spada temperatura otoczenia i własnego ciała.
Styl autorski Sołżenicyna nie należy do łatwych. Bo książka chce być powieścią, a w głównym nurcie ma wiele cech reportażu. Ale za to jakiego! Wstrząsająca, przerażająca wizja świata, w którym nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby uczestniczyć. Siłą jego książek, a tej w szczególności, jest autentyczność! Chyba każdy dorosły słyszał już o sowieckich łagrach, kiedy jednak...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłośna książka, wielokrotnie opisywana i cytowana, dlatego pominę.
POLECAM, jeśli ktoś jeszcze nie przeczytał.
Głośna książka, wielokrotnie opisywana i cytowana, dlatego pominę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPOLECAM, jeśli ktoś jeszcze nie przeczytał.
Po aresztowaniach i więzieniach przychodzi czas na odsiadkę w obozach. Przynajmniej w realiach stalinowskiej Rosji. Historia tak smutna i tragiczna jak można by się spodziewać. Ale dzięki piórze i przemyśleniom Sołżenicyna również mądra i przepełniona wzgardą dla głupoty.
Po aresztowaniach i więzieniach przychodzi czas na odsiadkę w obozach. Przynajmniej w realiach stalinowskiej Rosji. Historia tak smutna i tragiczna jak można by się spodziewać. Ale dzięki piórze i przemyśleniom Sołżenicyna również mądra i przepełniona wzgardą dla głupoty.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDruga część z trylogii opisuje już samo życie obozowe. Autor kolejny raz udowadnia jak absurdalne, wyniszczające i nie mające sensu rzeczy dzieją się w życiu codziennym więźniów. Gułagi zabijały pracą, a z ludzi tworzyły jednostki, które żeby przeżyć dopuszczają się rzeczy niemoralnych, czasem strasznych. Chociaż i od tej reguły zdarzały się wyjątki. Nieustającą propaganda, dezinformacja i zakłamanie zniszczyły rosyjskie społeczeństwo na kilkadziesiąt lat, co zostało opisane. Książka wartościowa i warta lektury, chociaż czytało mi się ją osobiście dosyć ciężko i żmudnie, podobnie jak pierwsza część.
Druga część z trylogii opisuje już samo życie obozowe. Autor kolejny raz udowadnia jak absurdalne, wyniszczające i nie mające sensu rzeczy dzieją się w życiu codziennym więźniów. Gułagi zabijały pracą, a z ludzi tworzyły jednostki, które żeby przeżyć dopuszczają się rzeczy niemoralnych, czasem strasznych. Chociaż i od tej reguły zdarzały się wyjątki. Nieustającą propaganda,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTeż to czytałem jakiś czas temu, było dość wstrząsające, ale nie rozwaliło do reszty.
Też to czytałem jakiś czas temu, było dość wstrząsające, ale nie rozwaliło do reszty.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrugi tom tuż przed 79 rocznicą zakończenia drugiej wojny światowej. Jakie to dziwne, że nie wszystkie zbrodnie zostały potępione. Zwłaszcza ZSRR, które było jednym wielkim obozem pracy, dla wrogów i własnych obywateli.
,,Nie sposób oczyścić świata z wszelkiego zła, ale można w każdym człowieku zmniejszyć obszar jego władania. Od tego czasu stał się także dla mnie jasny fałsz wszystkich rewolucji w dziejach: niszczą one tylko współczesnych im nosicieli zła (a w ogólnym zamieszaniu również nosicieli dobra) - samo zaś zło, jeszcze bujniej rozrosłe, biorą sobie w spadku".
Istota rewolucji. Zrobić zryw, namieszać i ustanowić własne, nowe porządki. Każda rewolucja pożera i przeciwników i jej wyznawców. Lenin obalił rządy cara Mikołaja Romanowa, a wzamian za to wprowadził swoje rządy, który był bezmyślnym terrorem. Miał plan stworzyć kraj dla chłopów i robotników. Pierwsze państwo socjalistyczne, równych szans, a okazało się niczym innym, jak fabryką śmierci.
Tematyka sowieckich obozów pracy, czyli łagrów to ciężki temat, ale nie żałuję ani chwili poświęconej. Jakie to dziwne, że w szkołach mówi się tak wiele o Hitlerze, o obozach koncentracyjnych, natomiast o Stalinie mniej, a zwłaszcza o łagrach, które istnieją w Rosji do dziś. Może ciut na lekcjach polskiego, gdy jest przerabiana lektura ,,Inny świat".
,,Szczególnie ciężko robi się na myśl, że człowiek wyjdzie stąd jako monstrum, nieuleczalnie chore nerwowo, ze zdrowiem bezpowrotnie podkopanym na skutek niedojadania i ciągłego szczucia. Tu ludzie podlegają ostatecznemu zepsuciu. Jeśli ktoś przed rozprawą nawet do konia mówił łagodnie i z szacunkiem, to teraz jest patentowanym chamem i łotrem".
Istota sowieckiego Gułagu. Zdziera z człowieka wszystkie ludzkie cechy, i przemienia w potwora. Ludzie są obojętni na los towarzyszy. Nie sądziłem, że w obozie sowieckim obowiązują nie tylko grzechy główne, ale i kilka własnych, wymyślonych przez Bolszewików. Choćby zaprzaństwo, patrzysz, gdy katują kogoś na śmierć i nie robisz nic. Także donosicielstwo. Wierzysz, że służysz w słusznej sprawie, wydając ludzi, którzy udzielają Ci schronienia. Dają chleb.
Nie zamierzam pisać o wszystkim, co jest w książce. Trzeba samemu przeczytać.
Nadal uważam, że dziś Rosja, o nie wiele różni się od swojego poprzednika. Mam wrażenie, że ZSRR jest wiecznie żywe. System, przywódcy i aparat bezpieczeństwa.
Tak w ogóle jakie to dziwne. Ludzie wiedzieli, że powstają łagry. Czym one są, mówię o Sowietach, a nic z tym nie robili. Mogli się zbuntować! Inaczej
Ludźmi z zewnątrz, oni to trafiali do domu widzeń, tam wszystko wybielone. Maska, która skrywa podłość i brutalność nieludzkiego systemu jak stalinizm.
Związek Sowiecki i ich władze to jedna wielka paranoja. Wszystkich posadzić o paragraf 58, czyli kontrrewolucja i doszczętnie niszczyć państwo, pozbawiając inteligencji i wartościowych ludzi. Tak! Nie zapominajmy o tym, że nawet w Rosji byli też normalni ludzie, którzy nie chcieli wojny oraz pluli na Stalina.
Ja wiem, że nie wypada się śmiać, ale żeby aresztować człowieka za pomazaną gazetę (przypadkiem),a tu wizerunek Stalina, czy też nieść popiersie Stalina na plecach przypięte paskiem wokół szyi wodza uznać za przestępstwo? To jest chore, a zarazem komiczne. Państwo zła, absurdów. Jedna wielka fabryka śmierci.
Dziwi mnie też, że choć świat miał pojęcie o sowieckich obozach, wiedzieli, czym jest komunizm radziecki, to pozostał bierny. Nie robił nic. Sami wyhodowali ten chwast na prawie sto lat albo i do dziś? Jak mówiłem, ZSRR jakby wiecznie żywe.
Nie pozostaje mi nic innego, jak sięgnąć po trzeci, ostatni tom.
Drugi tom tuż przed 79 rocznicą zakończenia drugiej wojny światowej. Jakie to dziwne, że nie wszystkie zbrodnie zostały potępione. Zwłaszcza ZSRR, które było jednym wielkim obozem pracy, dla wrogów i własnych obywateli.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,,Nie sposób oczyścić świata z wszelkiego zła, ale można w każdym człowieku zmniejszyć obszar jego władania. Od tego czasu stał się także dla mnie jasny...
W drugim tomie „Archipelagu…” Sołżenicyn opowiada już głównie o życiu i śmierci w łagrze. Dzięki niezliczonym faktom i przykładom przywoływanym przez autora możemy się przekonać, że „cała sowiecka Rosja to jedna wielka zona” (jak wyraził się jeden z więźniów, skazanych właśnie za tę wypowiedź).
Zapoznajemy się zatem ze strukturą społeczną obozu, z codziennym funkcjonowaniem zeków (m.in. losem kobiet i małoletnich),z postawami więźniów politycznych (np. tzw. prawomyślnych) i subkulturą knajaków (pospolitych przestępców).
Czytamy o brawurowych ucieczkach, zwykle kończących się tragicznie (niektóre opisane przypadki mogłyby stać się fabułą epickiego filmu). Dowiadujemy się o urągających godności ludzkiej warunkach sanitarnych panujących w gułagach oraz o katorżniczej pracy, do jakiej zmuszano więźniów (np. przy wyrębie lasu, w kamieniołomach, w kopalniach). Przekonujemy się o okrucieństwie nie tylko całego systemu, ale i tworzących go ludzi – nadzorców i komendantów obozów. Były to jednostki zdeprawowane samowładztwem, traktujące łagry jak prywatne folwarki – z własnymi haremami, niewolnikami etc.
Sołżenicyn przytacza mnóstwo dowodów na istnienie sowieckiego piekła. Dzięki jego świadectwu odsłania się ono przed nami z porażającą ostrością.
W drugim tomie „Archipelagu…” Sołżenicyn opowiada już głównie o życiu i śmierci w łagrze. Dzięki niezliczonym faktom i przykładom przywoływanym przez autora możemy się przekonać, że „cała sowiecka Rosja to jedna wielka zona” (jak wyraził się jeden z więźniów, skazanych właśnie za tę wypowiedź).
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZapoznajemy się zatem ze strukturą społeczną obozu, z codziennym...