Archipelag GUŁag 1918-1956. Tom 2

Okładka książki Archipelag GUŁag 1918-1956. Tom 2 autora Aleksandr Sołżenicyn, 9788375103014
Okładka książki Archipelag GUŁag 1918-1956. Tom 2
Aleksandr Sołżenicyn Wydawnictwo: Rebis historia
616 str. 10 godz. 16 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Archipielag GUŁag 1918-1956. Opyt chudożestwiennogo issliedowanija
Data wydania:
2018-03-20
Data 1. wyd. pol.:
1990-01-01
Liczba stron:
616
Czas czytania
10 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375103014
Tłumacz:
Jerzy Pomianowski
Średnia ocen

8,6 8,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Archipelag GUŁag 1918-1956. Tom 2 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Archipelag GUŁag 1918-1956. Tom 2



książek na półce przeczytane 1041 napisanych opinii 998

Oceny książki Archipelag GUŁag 1918-1956. Tom 2

Średnia ocen
8,6 / 10
354 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Archipelag GUŁag 1918-1956. Tom 2

avatar
153
151

Na półkach:

„Archipelag Gułag”, tom drugi czytało mi się lepiej niż tom pierwszy, i nie wynika to z samej tematyki, ale raczej z bardziej ciągłej i spójnej narracji. Autor skupia się tu w dużej mierze na drodze więźniów do miejsca docelowego, opisując warunki w różnych rodzajach transportu oraz obozy przejściowe, do których trafiali zesłańcy. Niewiele miejsca natomiast poświęca samemu gułagowi, (o ironio; tak wyczekiwanego po gehennie podróży),ale te parę wzmianek o nim nieszybko da się wymazać z czytelniczego umysłu. Porównanie sowieckich łagrów z zesłaniami z czasów carskich ułatwia zrozumienie, jak zmienił się i jak bardzo się rozrósł cały system reprecji w ZSRR. Tragedia tych biednych ludzi ściska za serce, zwłaszcza, gdy się wie, za jakie wyimaginowane winy państwo skazywało ich na taką bezwzględną katorgę. Tym, co przeżyli utraconego czasu i zdrowia nie odda nikt.
Podobnie jak tom pierwszy polecam szczególnie osobom, które idealizują komunizm– książka bowiem pokazuje jego realne konsekwencje.

„Archipelag Gułag”, tom drugi czytało mi się lepiej niż tom pierwszy, i nie wynika to z samej tematyki, ale raczej z bardziej ciągłej i spójnej narracji. Autor skupia się tu w dużej mierze na drodze więźniów do miejsca docelowego, opisując warunki w różnych rodzajach transportu oraz obozy przejściowe, do których trafiali zesłańcy. Niewiele miejsca natomiast poświęca samemu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
563
388

Na półkach: , ,

zakazana w ZSRS, państwa bloku wschodniego (w tym PRL) - od powstania (lata 70.) do pierestrojki (ZSRR) / 1989 (PRL) - fundamentalne oskarżenie systemu sowieckiego, ujawnienie skali łagrów; książka krążyła w samizdacie i drugim obiegu...

zakazana w ZSRS, państwa bloku wschodniego (w tym PRL) - od powstania (lata 70.) do pierestrojki (ZSRR) / 1989 (PRL) - fundamentalne oskarżenie systemu sowieckiego, ujawnienie skali łagrów; książka krążyła w samizdacie i drugim obiegu...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
266
33

Na półkach:

Sołżenicyn jest jednym z tych autorów, którzy nawet bardzo trudne tematy potrafią przedstawić w sposób, który nie przytłacza (w efekcie nie odrzucając) i wciąga. Umiejętnie operuje ironią i poważnym tonem, stopniowo wprowadzając czytelnika w meandry radzieckiego systemu (nie)sprawiedliwości i przerażającego GUŁAG-u.

Podział na tomy nie ma tu znaczenia - to jedna historia o oskarżeniu, skazaniu, kilkunastu latach ukradzionego życia w obozie i na zesłaniu - i milionach innych, ukradzionych żywotów.

Autor przedstawia zarówno historię swoją, jak i współosadzonych. Opowiada zarówno o trudach życia codziennego, jak i o rebeliach całych obozów. Jednocześnie usiłuje naświetlić czytelnikowi cały absurd zarówno procesu "śledczego", jak i "odbywania kary".

Pozwala nam poznać cały przekrój ludzi - od przypadkowych zagraniczników, przez osoby, które znalazły się po prostu w złym miejscu, złym czasie albo w złym momencie się uśmiechnęły lub opowiedziały zły żart i członków ich rodzin, aż po zwykłych kryminalistów, osadzonych pospołu z "politycznymi". Inteligencja i robotnicy, bogaci i biedni, polityczni i kryminalni, partyjni i opozycjoniści, czerwoni i biali - losy ich wszystkich splata jedno - Kołyma.

Wielokrotnie odchodziłem i wracałem do tej pozycji - to ciężki kawałek chleba, opowiedziany ustami osoby, która sama przeżyła dziesięć lat w tym piekle na ziemi. Jest to pozycja, którą w mojej ocenie powinien poznać każdy, na równi z "Opowiadaniami Obozowymi" albo "Zbrodnią i Karą". Tamte lektury tworzą wokół miejsc jak to woal jakby mistyczny, miejsc które owszem, istniały, ale dawno i nieprawda.

Tymczasem lata 60. i 70. XX wieku to ta sama historia - głodowe racje, straszne warunki i niewolnicza praca ponad siły ludzi skazanych z fałszywego zarzutu na dekady. Mimo upływu lat na świecie nadal istnieją miejsca, gdzie "być człowiekiem" znaczy tyle co numer do wykreślenia, a od śmierci człowieka dzieli tylko zwykły łut szczęścia, widzimisię strażnika i miska bałandy.

To ciężka, ale ważna pozycja, którą warto poznać. Osobiście polecam przeczytać ją już po lekturze "Wspomnień z martwego domu" i "Jednego dnia Iwana Denisowicza", aby mieć pełen obraz (i kontrast) pomiędzy rzeczywistością obozową czasów carskich i radzieckich. Warto.

Sołżenicyn jest jednym z tych autorów, którzy nawet bardzo trudne tematy potrafią przedstawić w sposób, który nie przytłacza (w efekcie nie odrzucając) i wciąga. Umiejętnie operuje ironią i poważnym tonem, stopniowo wprowadzając czytelnika w meandry radzieckiego systemu (nie)sprawiedliwości i przerażającego GUŁAG-u.

Podział na tomy nie ma tu znaczenia - to jedna historia o...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

955 użytkowników ma tytuł Archipelag GUŁag 1918-1956. Tom 2 na półkach głównych
  • 464
  • 463
  • 28
202 użytkowników ma tytuł Archipelag GUŁag 1918-1956. Tom 2 na półkach dodatkowych
  • 156
  • 12
  • 12
  • 7
  • 5
  • 5
  • 5

Inne książki autora

Aleksandr Sołżenicyn
Aleksandr Sołżenicyn
Rosyjski powieściopisarz. Studiował matematykę na Wydziale Fizyki i Matematyki Państwowego Uniwersytetu w Rostowie. Równolegle był zaocznym słuchaczem Moskiewskiego Instytutu Filozofii, Literatury i Historii. Po ukończeniu studiów matematycznych w roku 1941 przez kilka miesięcy pracował jako nauczyciel matematyki w szkole. W październiku 1941 został zmobilizowany i trafił do szkoły artylerii, skąd w końcu 1942 (lub na początku 1943 według innych źródeł) skierowano go na front pod Orłem. Za postawę w walce otrzymał Order Wojny Ojczyźnianej drugiego stopnia, Order Czerwonej Gwiazdy oraz awans do stopnia kapitana artylerii. Wyróżnił się podczas walk w Prusach Wschodnich wyprowadzając swój oddział z okrążenia. Został aresztowany 9 lutego 1945 w okolicach Elbląga (według innych źródeł mogło to być we wsi Dittrichsdorf, dziś Biała Wola w gminie Lubomino) po tym, jak NKWD przechwyciło jego list do przyjaciela zawierający krytyczne opinie na temat sposobów prowadzenia wojny przez Związek Radziecki i roli Stalina. Po aresztowaniu trafił do więzienia na Łubiance, a stamtąd na Butyrki w Moskwie. Na mocy osławionego artykułu 58, p. 10 (antyradziecka agitacja) i 11 (próba utworzenia organizacji antyradzieckiej) ówczesnego radzieckiego kodeksu karnego został skazany na 8 lat wychowawczego obozu pracy. Więziono go w obozie w dawnym monasterze Nowe Jeruzalem pod Moskwą, następnie pracował w szaraszce (specjalny obóz dla specjalistów i naukowców) w Marfinie, a w końcu przewieziono go do obozu w Jekybastuzie. Został zwolniony w lutym 1953 i skierowany na „wieczne osiedlenie” do wioski Kok-Terek w obwodzie dżambulskim w Kazachstanie. Po rozpoznaniu u niego raka żołądka poddawany był leczeniu naświetleniami w szpitalu w Taszkencie, gdzie następnie przeszedł operację usunięcia guza. Pomimo zabiegu, nowotwór miał przerzuty i według diagnozy lekarzy-zesłańców postawionej w grudniu 1953 Sołżenicynowi pozostały trzy miesiące życia. Jednak przerzuty nagle ustąpiły, co Sołżenicyn uznał za realizację Bożego zamysłu – opinię tę wielokrotnie podtrzymywał w przyszłości. W 1956 (albo 1957 – według innych źródeł) został zrehabilitowany i wrócił do europejskiej części Związku Radzieckiego. Podjął pracę jako nauczyciel szkoły wiejskiej pod Riazaniem, a później w samym Riazaniu. W tym okresie intensywnie zajmował się już działalnością literacką, kontynuując to, co rozpoczął w warunkach obozowych. Według własnych wspomnień, od 1947 tworzył jedyną możliwą dla łagiernika metodą – zapamiętując całe fragmenty utworów. Był wówczas przekonany, że za życia żaden jego utwór nie zostanie opublikowany. Pracował między innymi nad utworem Krąg pierwszy i przygotowywał się do rozpoczęcia prac nad Archipelagiem Gułag. Próbował też bezskutecznie opublikować krytyczne recenzje wydanych wówczas wspomnień Ilji Erenburga i Konstantina Paustowskiego. W 1959 w ciągu trzech tygodni napisał opowiadanie Szcz-854 (Jeden dzień jednego więźnia). Po oddaniu do publikacji było ono rozprowadzane również w „niezależnym obiegu” w postaci ręcznych odpisów i wkrótce nazwisko Sołżenicyna stało się publicznie znane. Historia publikacji Jednego dnia jest jednym z bardziej wyrazistych przykładów realiów panujących w Związku Radzieckim. Korzystając ze względnej swobody panującej w okresie chruszczowowskiej „odwilży”, Sołżenicyn złożył Jeden dzień do publikacji w uważanym za liberalny miesięczniku Nowyj Mir. Jego redaktorem naczelnym był poeta Aleksandr Twardowski, mający dostęp do samego Chruszczowa. Maszynopis opowiadania pisarz przekazał przez byłego współwięźnia Lwa Kopielewa sekretarz działu prozy, Annie Samojłownie Berzer, której drogą zręcznych posunięć udało się wręczyć utwór bezpośrednio Twardowskiemu. Sołżenicynowi wypłacono zaliczkę w wysokości jego dotychczasowych dwuletnich dochodów, ale zabiegi wokół publikacji trwały jeszcze kilka miesięcy. W końcu, po ingerencjach redakcyjnych, stylistycznych i zmianie tytułu na Jeden dzień Iwana Denisowicza (wszystko za zgodą Sołżenicyna),Twardowskiemu udało się uzyskać zgodę na publikację od samego Chruszczowa, ten zaś z kolei doprowadził do zgody Prezydium KC KPZR. Opowiadanie ukazało się pod koniec 1962. Do 1966 Nowyj Mir opublikował kilka kolejnych utworów Sołżenicyna, który prawie z dnia na dzień zdobył sławę jako pisarz. Przyjęto go do Związku Pisarzy Radzieckich, a Jeden dzień nominowano do Nagrody Leninowskiej, której jednak ostatecznie nie otrzymał. Uznanie otworzyło Sołżenicynowi dostęp do szeregu archiwów, co wykorzystał zbierając materiały do Archipelagu Gułag. Zawarł w nim ustne relacje 227 świadków i mnóstwo informacji zaczerpniętych z listów byłych więźniów. Trzytomowe dzieło zostało ukończone w 1968, mimo równoległej pracy nad Oddziałem chorych na raka i Kręgiem pierwszym. Rozpoczęte w tym czasie prace nad powieścią Sierpień czternastego zaowocowały po ponad dwudziestu latach epopeją Czerwone koło (1969-1991).Własne przeżycia i wiedza jaką zdobył w trakcie prac nad Archipelagiem spowodowały, że Sołżenicyn coraz bardziej przeistaczał się z ostrożnego przeciwnika w otwartego wroga ustroju radzieckiego. Zachowywał przy tym daleko posuniętą ostrożność, przechowując rękopisy utworów w rozproszeniu u przyjaciół. Niektóre z nich już wtedy „wyciekały” na Zachód, jak na przykład Okruchy wydane w 1964 w kwartalniku Grani. Po odsunięciu od władzy Chruszczowa w 1964, ekipa Breżniewa kontynuowała jego politykę ograniczania względnych swobód przyznanych społeczeństwu w okresie „odwilży”. To z kolei umacniało radykalizm Sołżenicyna. We wrześniu 1965 KGB skonfiskowało większość zakonspirowanego archiwum pisarza, a rok później jego pisma zostały objęte nieoficjalnym zakazem publikacji. On sam poddawany był rozmaitym szykanom, rozpowszechniano m.in. pogłoski o jego żydowskim pochodzeniu i współpracy z gestapo. W 1966 ukazało się ostatnie opowiadanie Aleksandra Sołżenicyna w Nowym Mirze. Rok później skierował on do IV zjazdu pisarzy radzieckich list otwarty z żądaniem m.in. likwidacji cenzury. Ocalałe lub odtworzone utwory przekazywał na Zachód, stopniowo zezwalając na publikację (Krąg pierwszy i Oddział chorych na raka w 1968). W 1969 został wykluczony ze Związku Pisarzy Radzieckich. Zamieszkał wówczas na daczy słynnego rosyjskiego wiolonczelisty-wirtuoza Mścisława Rostropowicza. W 1970 roku Aleksandr Sołżenicyn otrzymał literacką Nagrodę Nobla za całokształt twórczości. W jej uzasadnieniu znalazły się m.in. słowa: za moralną siłę, z jaką spełnia obowiązki wobec niezastąpionych tradycji literatury rosyjskiej. Niektóre źródła podają, że nagroda przyznana została pisarzowi za Archipelag Gułag, jednak w 1970 dzieło to nie było jeszcze opublikowane (choć mogło być znane Komitetowi Noblowskiemu w nieoficjalnym odpisie). Sołżenicyn przez długi czas nie mógł zdecydować się na odebranie nagrody, obawiając się zakazu powrotu do ojczyzny. Po ukazaniu się w Paryżu w 1971 Sierpnia Czternastego (roku),pierwszej części epopei Czerwone koło, władze nasiliły szykany wobec pisarza. W prasie ponownie zaczęły się pojawiać „pytania od czytelników” o żydowskie pochodzenie i wojenną przeszłość pisarza. We wrześniu 1973 KGB skonfiskowało rękopis Archipelagu Gułag. W tej sytuacji pisarz zezwolił na publikację książki przez wydawnictwo YMCA Press, co nastąpiło w Paryżu w grudniu tego roku. Oliwy do ognia dolało opublikowanie na Zachodzie jego Listu do wodzów Związku Radzieckiego. W odpowiedzi władze podjęły zdecydowane działania. Zorganizowano akcję „spontanicznych” protestów zbiorowych ludu pracującego i lawinę indywidualnych oświadczeń. Sołżenicyna wezwano na przesłuchanie do prokuratury, a gdy się nie stawił, został na krótko aresztowany. Wydany specjalnie dekret Prezydium Rady Najwyższej ZSRR pozbawiał go obywatelstwa Związku Radzieckiego i nakazywał administracyjne wydalenie pisarza z ZSRR. Zrealizowano to natychmiast, wywożąc go samolotem do Frankfurtu nad Menem. Sołżenicyn jest autorem określenia „obrazowanszczina” (образованщина) użytego jako tytuł eseju, będącego pejoratywnym określeniem ludzi, którzy dzięki władzy bolszewików zastąpili tradycyjną inteligencję. Termin ten przełożył na jęz. polski Roman Zimand jako „wykształciuchy”, natomiast prof. Andrzej de Lazari używa pojęcia „wykształceńcy”. Po wydaleniu zamieszkał na krótko w Zurychu, a po odebraniu Nagrody Nobla w 1975 i podróży do USA osiadł rok później z rodziną koło Cavendish w stanie Vermont. Pracował tam nad wielotomową epopeją historyczną Czerwone koło, która miała składać się z 20 części – od sierpnia 1914, przez wiosnę 1922 (stłumienie przez Tuchaczewskiego powstania w guberni tambowskiej),do wydarzeń z lat 1928, 1931, 1937, 1941 i 1945, ostatecznie jednak powieść pozostała nieukończona. Przywiązany do rosyjskiego patriotyzmu, trzymał się osobno od całej emigracji rosyjskiej, której przedstawiciele – i nie tylko oni – traktowali jego poglądy jako nacjonalizm. „Samotnik z Vermont”, jak nazwała go zachodnia prasa, coraz bardziej skłaniał się ku pozycjom słowianofilstwa i panslawizmu. W utworach z tego okresu przeciwstawiał demokracji, kulturze i mentalności Zachodu zasady moralne wywodzące się z prawosławia i tradycyjnej religijności „ludu rosyjskiego”. Wywołało to krytykę ze strony innych dysydentów radzieckich, a część z nich, zwłaszcza nastawiona lewicowo, traktowała go jako skrytego monarchistę, tęskniącego za rządami autorytarnymi, nacjonalistę i izolacjonistę. Sparodiowano go nawet w satyrycznym utworze Władimira Wojnowicza Moskwa 2042 jako Sima Simycza Karnawałowa, mesjanistycznego zbawcę na białym koniu. Gorbaczowowska pierestrojka stała się mimo woli początkiem demontażu Związku Radzieckiego. Świadectwem zmian był choćby fakt, że bez przeszkód można było drukować jego utwory. W Nowym Mirze opublikowano jego wykład noblowski i kilka fragmentów Archipelagu, a we wrześniu 1989 roku Komsomolska Prawda i Litieraturnaja Gazieta zamieściły jego artykuł-manifest Jak odbudować Rosję. Sam Sołżenicyn odnosił się jednak do tych zmian nieufnie i, mimo iż 18 sierpnia 1989 roku przywrócono mu radzieckie obywatelstwo, wrócił do Rosji dopiero 27 maja 1994 roku. Po powrocie odbył szereg podróży wzdłuż całego kraju, od Władywostoku aż do Moskwy. Zamieszkał pod Moskwą w posiadłości otrzymanej od rządu. Włączył się w życie społeczne i publicystyczne, dając serie odczytów, publikując w prasie i prowadząc własny program telewizyjny. Jego zdecydowane poglądy i moralizowanie spowodowały jednak, że po początkowym uznaniu i pewnym wpływie na rosyjskie elity intelektualne, z czasem tracił popularność. We wrześniu 1995 roku zlikwidowano jego program w państwowej telewizji ORT Ostankino. Niemniej, w 1997 roku został wybrany na członka Rosyjskiej Akademii Nauk, a 12 czerwca 2007 roku, podczas obchodów Dnia Rosji, Sołżenicyn odebrał z rąk Władimira Putina wysokiej rangi odznaczenie państwowe.Aleksandr Sołżenicyn zmarł 3 sierpnia 2008 na zawał serca, przeżywszy 89 lat. Jego pogrzeb odbył się 6 sierpnia 2008 na starym cmentarzu przy monasterze Dońskim. W uroczystościach pożegnalnych udział wziął m.in. Prezydent Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Archipelag GUŁag 1918-1956. Tom 3 Aleksandr Sołżenicyn
Archipelag GUŁag 1918-1956. Tom 3
Aleksandr Sołżenicyn
Sołżenicyn jest jednym z tych autorów, którzy nawet bardzo trudne tematy potrafią przedstawić w sposób, który nie przytłacza (w efekcie nie odrzucając) i wciąga. Umiejętnie operuje ironią i poważnym tonem, stopniowo wprowadzając czytelnika w meandry radzieckiego systemu (nie)sprawiedliwości i przerażającego GUŁAG-u. Podział na tomy nie ma tu znaczenia - to jedna historia o oskarżeniu, skazaniu, kilkunastu latach ukradzionego życia w obozie i na zesłaniu - i milionach innych, ukradzionych żywotów. Autor przedstawia zarówno historię swoją, jak i współosadzonych. Opowiada zarówno o trudach życia codziennego, jak i o rebeliach całych obozów. Jednocześnie usiłuje naświetlić czytelnikowi cały absurd zarówno procesu "śledczego", jak i "odbywania kary". Pozwala nam poznać cały przekrój ludzi - od przypadkowych zagraniczników, przez osoby, które znalazły się po prostu w złym miejscu, złym czasie albo w złym momencie się uśmiechnęły lub opowiedziały zły żart i członków ich rodzin, aż po zwykłych kryminalistów, osadzonych pospołu z "politycznymi". Inteligencja i robotnicy, bogaci i biedni, polityczni i kryminalni, partyjni i opozycjoniści, czerwoni i biali - losy ich wszystkich splata jedno - Kołyma. Wielokrotnie odchodziłem i wracałem do tej pozycji - to ciężki kawałek chleba, opowiedziany ustami osoby, która sama przeżyła dziesięć lat w tym piekle na ziemi. Jest to pozycja, którą w mojej ocenie powinien poznać każdy, na równi z "Opowiadaniami Obozowymi" albo "Zbrodnią i Karą". Tamte lektury tworzą wokół miejsc jak to woal jakby mistyczny, miejsc które owszem, istniały, ale dawno i nieprawda. Tymczasem lata 60. i 70. XX wieku to ta sama historia - głodowe racje, straszne warunki i niewolnicza praca ponad siły ludzi skazanych z fałszywego zarzutu na dekady. Mimo upływu lat na świecie nadal istnieją miejsca, gdzie "być człowiekiem" znaczy tyle co numer do wykreślenia, a od śmierci człowieka dzieli tylko zwykły łut szczęścia, widzimisię strażnika i miska bałandy. To ciężka, ale ważna pozycja, którą warto poznać. Osobiście polecam przeczytać ją już po lekturze "Wspomnień z martwego domu" i "Jednego dnia Iwana Denisowicza", aby mieć pełen obraz (i kontrast) pomiędzy rzeczywistością obozową czasów carskich i radzieckich. Warto.
Piotr Bandyra - awatar Piotr Bandyra
oceniła na103 miesiące temu
Leningrad. Tragedia oblężonego miasta Anna Reid
Leningrad. Tragedia oblężonego miasta
Anna Reid
e book Miałam wątpliwości co właściwie sądzę o tej książce i jak ją mam ocenić. Początkowo myślałam, że będzie to klasyczna monografia historyczna, zupełnie jednak monografią nie jest i zdecydowanie bliżej tu do reportażu historycznego. Mamy tu dość dokładny opis początku inwazji Niemców na Związek Radziecki, autorka zarysowuje tło wydarzeń oraz nastroje polityczne i postaci głównych "bohaterów" odpowiedzialnych za tragedię frontu wschodniego. Jest to początek. Kolejne rozdziały, to właściwie (poparta wypowiedziami) relacja świadków tragedii jaka dotknęła Leningradczyków. Lwia część książki to opowieść o głodzie, który dotknął miasto i odmienia się go przez wszystkie przypadki. Tak jak wiem iż jest to temat najbardziej bolesny i najważniejszy, tak ciągnie się naście rozdziałów i w zasadzie dominuje książkę kompletnie. Mniej więcej w połowie orientujemy się, że już nie bardzo wiemy w zasadzie co z tymi najeźdźcami w roku 42 się dzieje. Owszem wiemy, że gdzieś tam są jacyś Niemcy, wiemy, że front się zbliża, z relacji świadków wiemy, że słyszą w tle bomby i eksplozje, ale brakuje tu balansu pomiędzy częścią reporterską, a tą typowo historyczną i to jest mój największy zarzut... Na koniec autorka "wraca na front", ale środek książki jest kompletnym reportażem. Pomijając to.... Nadal... Jest to bardzo ciekawa, lekko napisana(choć w kontekście treści słowo lekko zgrzyta),przystępna książka, która nie przytłoczy, a oferuje sporo informacji oraz jest świadectwem ofiar tego strasznego, podłego czasu w historii. To jest największą wartością tej książki. Na pewno nie jest to książka, która zaskoczy czy będzie dużą dawką wiedzy dla historyka, ale nie każda książka musi taką książką być. Na pewno warto przeczytać i na pewno jest to pozycja, która rewelacyjnie sprawdzi się jeśli chcemy dowiedzieć się czegoś o oblężeniu, a boimy się przytłoczenia mnogością dat, szczegółowych opisów kampani itp Ta książka tego z pewnością nie zrobi. Nie jest to ani wada, ani zaleta, a jedynie jej cecha. Dobra i ciekawa pozycja.
NiegdyśNatalia - awatar NiegdyśNatalia
oceniła na74 miesiące temu
Na Zachodzie bez zmian Erich Maria Remarque
Na Zachodzie bez zmian
Erich Maria Remarque
bezkompromisowa krytyka wojny, częściowo autobiograficzna powieść pacyfistyczna o straconym pokoleniu doświadczającym potworności i bezsensu na wojnie nowego typu - wielkiej zdehumanizowanej, mechanicystycznej jatce w interesie upadających imperiów i "rozkręcającego się na dobre" (vide LTI) kapitalizmu - obok masakry ludzi, masową ofiarą tej wojny były również konie... https://pl.wikipedia.org/wiki/Front_zachodni_(I_wojna_%C5%9Bwiatowa) warto oglądnąć liczne kroniki filmowe Pathe czy Gaumount, rejestrujące zaciąg i front - zwłaszcza warto zwrócić uwagę na beztroskość i entuzjazm z jakim wyprani imperialno-kapitalistyczną propagandą (wolą mocy i zysku),młodzi ludzie udawali się na front oraz same warunki pola walki... obok słynnego filmu Milestone'a, wielkiego antywojennego filmu ery pre-code, półkownika III Rzeszy (z ramienia goebbelsowskiego Film-Oberprüfstelle),filmu ocenzurowanego we Francji (fragmenty powolnej śmierci Francuzów),filmu zakazanego w Austrii, Włoszech, laureata Photoplay Medal of Honor #11 oraz Oscara za Best Picture... All Quiet on the Western Front (1930),reż. Lewis Milestone https://letterboxd.com/film/all-quiet-on-the-western-front/ warto również zaznajomić się z równie bezkompromisową francuską odpowiedzią... Les Croix de bois (1932),reż. Raymond Bernard https://letterboxd.com/film/wooden-crosses/ *** W 1933 roku naziści z rozkazu Josepha Goebbelsa, ówczesnego ministra propagandy zabronili wydawania dzieł Remarque’a i publicznie spalili jego książki. Nazistowska propaganda zaczęła rozpowszechniać nieprawdziwe informacje, jakoby Remarque był potomkiem francuskich Żydów, a jego prawdziwe nazwisko brzmiało Kramer (sugerując, że Remarque to pseudonim, który powstał przez odwrócenie kolejności liter w nazwisku Kramer; w rzeczywistości nazywał się Remark),oraz że Remarque nie służył aktywnie podczas I wojny światowej. Pierwsze niemieckie wydanie ukazało się w styczniu 1929. W ciągu roku sprzedano milion egzemplarzy książki w samych Niemczech, następny milion rozszedł się za granicą. Na podstawie książki w 1930 nakręcono film pod tym samym tytułem, który zdobył dwa Oscary, w tym za najlepszy film. Dzieło wyreżyserował Lewis Milestone. Druga ekranizacja powieści powstała w 1979 r. Trzecia, produkcji w 2022 roku... https://pl.wikipedia.org/wiki/Na_Zachodzie_bez_zmian_(powie%C5%9B%C4%87)
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na913 dni temu
Hitler. Narodziny zła 1889-1939 Volker Ullrich
Hitler. Narodziny zła 1889-1939
Volker Ullrich
„Hitler. Narodziny zła 1889-1939” autorstwa niemieckiego historyka Volkera Ulricha to jedna z tych książek, obok których nie sposób przejść obojętnie. Książka została wydana w ramach cyklu „Oblicza zła”. Dotychczas przeczytałem dwie pozycje z tego cyklu: „Mao. Cesarstwo cierpienia” i Lenin Dyktator, obydwie bardzo mi się podobały i wzbogaciły moją wiedzę na temat historii Rosji i Chin XX wieku. W przypadku biografii Adolfa Hitlera, napisanej przez niemieckiego historyka (czynnie zaangażowanego w działalność CDU/CSU),miałem pewne obawy co do jego obiektywizmu. Po lekturze mogę stwierdzić, że autor surowo ocenił postawę zarówno swoich rodaków, jak i elit rządzących w ówczesnej Europie. Ponadto styl oraz oprawa graficzna tej biografii sprawiają, że nie czuje się zmęczenia, czytając 967 stron tomu I. Na kartach książki Ulricha czytelnicy śledzą losy Adolfa Hitlera od jego narodzin przez dzieciństwo, młodość, objęcie stanowiska kanclerza i ustanowienie w Niemczech państwa totalitarnego. W kolejnych rozdziałach autor ukazuje wydarzenia, które jego zdaniem wpłynęły na ukształtowanie się osobowości przyszłego „Führera”: nieprzyjęcie do Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu, przeżycia wojenne podczas I wojny światowej oraz nieudany pucz z 1923 roku. W poszczególnych rozdziałach książki autor opisuje również życie prywatne Hitlera, m.in. jego relacje z kobietami, podejrzenia o homoseksualizm, różne prace, które podejmował po zakończeniu „Wielkiej wojny”, a także codzienną dietę i zainteresowania. W moim odczuciu najciekawszymi rozdziałami były te, które opisują założenia polityki antyżydowskiej przed i po objęciu władzy w Niemczech. Autor nie szczędził opisów szykan i pogromów, jakie spotkały Żydów oraz Niemców, którzy ich bronili. Stawia kilka śmiałych tez mających wyjaśnić bierność niemieckiego społeczeństwa w tej kwestii, obarczając winą zarówno prezydenta Paula von Hindenburga, jak i rządy sprawujące władzę w Republice Weimarskiej w latach 1918-1933. Jego zdaniem, wskutek nieudolnej polityki wewnętrznej stworzono podatny grunt dla rozwoju dwóch skrajnych nurtów ideologicznych w Niemczech: komunizmu i narodowego socjalizmu. W konsekwencji doprowadziło to do demokratycznego przejęcia władzy przez Adolfa Hitlera i NSDAP (na drodze koalicji z konserwatywnym DVP). Szczególnie zszokowało mnie, w jaki sposób Niemcy, dzięki pieniądzom i różnym koncesjom, kupowały sobie przychylność zagranicznych mediów oraz osobistości ze świata sportu, aby te przymykały oczy na prześladowania w okresie przed i po zimowej oraz letniej olimpiadzie w Niemczech w 1936 roku. Warto również wspomnieć, że na końcu książki znajduje się bardzo bogata bibliografia, obejmująca zarówno źródła archiwalne, jak i materiały znajdujące się w prywatnych kolekcjach.
Książkowa_Wieża - awatar Książkowa_Wieża
oceniła na101 rok temu
Bracia Karamazow (edycja kolekcjonerska) Fiodor Dostojewski
Bracia Karamazow (edycja kolekcjonerska)
Fiodor Dostojewski
Życiowe osiągnięcie - Dostojewskiego, że taką kobyłę napisał, i moje, że ją przeczytałem. Książka pełna kontrastów i starć: między pozytywizmem a romantyzmem, liberalizmem a konserwatyzmem, ateizmem a Bogiem... można tak wymieniać. Skłania do refleksji, choć wiele poruszanych problemów można uznać za nieaktualne. Postacie są świetnie napisane, z własnymi motywami, bolączkami i radościami. Poza aniołkiem Aloszą <3 cała reszta jest niejednoznaczna moralnie - i to jest piękne, to się czyta!!! "Bracia" cierpią jednak miejscami na grafomanię autora i natłok informacji, niekoniecznie dynamizujących historię, a raczej nużących, wtrąconych dla samego wtrącenia. Są tu rozdziały rozwleczone i załamujące tempo fabuły, która sama w sobie jest naprawdę dobra. Dla przykładu: dostajemy w połowie powieści 50-stronnicowy opis żywota jednego mnicha (!),do którego nigdy potem już historia nie wraca xd Monologi postaci też potrafią zmęczyć, szczególnie gdy dotyczą one non stop tego samego tematu, a jedyne, co się zmienia, to anegdoty opowiadane na potwierdzenie tezy. Po jednym z takich monologów, 2 lata temu, poddałem się z czytaniem xd Pieprzony Wielki Inkwizytor... Teraz wróciłem i, na szczęście, kliknęło. Pozycja zdecydowanie warta do polecenia, ale do której należy podchodzić z odpowiednim nastawieniem. Gdyby nie rozwleczone rozdziały, przez które historia niepotrzebnie meandruje, luźno rozważyłbym 9 albo 10.
NABUCHODONOZOR - awatar NABUCHODONOZOR
ocenił na88 dni temu

Cytaty z książki Archipelag GUŁag 1918-1956. Tom 2

Więcej
Aleksandr Sołżenicyn Archipelag GUŁag 1918-1956. Tom 2 Zobacz więcej
Aleksandr Sołżenicyn Archipelag GUŁag 1918-1956. Tom 2 Zobacz więcej
Aleksandr Sołżenicyn Archipelag GUŁag 1918-1956. Tom 2 Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne