Tajemnica Hintersee

Okładka książki Tajemnica Hintersee autorstwa Zbigniew Pankiewicz
Okładka książki Tajemnica Hintersee autorstwa Zbigniew Pankiewicz
Zbigniew Pankiewicz Wydawnictwo: Sol horror
420 str. 7 godz. 0 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Data wydania:
2018-07-04
Data 1. wyd. pol.:
2018-07-04
Liczba stron:
420
Czas czytania
7 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362405961
Marzyli o wyjeździe ze Szczecina i zamieszkaniu pod lasem, z dala od zgiełku dużego miasta. Chcieli mieć dom otwarty dla gości, w którym zapach kawy i porannej jajecznicy witałby przyjaciół odwiedzających ich małą enklawę.

Gdy wreszcie znaleźli wymarzone miejsce - po drugiej stronie polsko-niemieckiej granicy, w malowniczym Hintersee - nie spodziewali się, że ich obecność da początek tragedii, która przetoczy się przez wieś.

Hintersee miało bowiem swoją mroczną stronę, o której nikt - poza mieszkańcami - nie wiedział.

Paweł Lange - szczeciński fotograf, miał niewiele czasu, by znaleźć sposób na przetrwanie i ochronić swoją rodzinę przed złem obudzonym 250 lat temu, na polecenie cesarza Fryderyka II Wielkiego.

Północna Meklemburgia, dawne Prusy Wschodnie i Inflanty, a nawet kolonialna Niemiecka Afryka Południowo - Zachodnia, stały się tłem historii małej społeczności skazanej na życie w odosobnieniu.
Średnia ocen
6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tajemnica Hintersee w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Tajemnica Hintersee

Średnia ocen
6,2 / 10
17 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Tajemnica Hintersee

avatar
1119
403

Na półkach: , , , ,

#chłostampolskągrozę
DNF 100/420 stron. Tego się nie da czytać!
Źle napisana, źle zedytowana książka, najgorsza jaką czytałam w swoim życiu! Początkowo typowo obyczajowa, skupiona na opisach najprostszych czynności domowych, remontowych, gdzie bolączki pierwszego świata są wyniesione pod niebiosa. Za to uboga w opisy przeżyć, krajobrazu, charakterystyki postaci. Dalej pojawia się poradnikowy ton jak z najgorszych sesji coachingowych.
Łopatologicznie napisana, jednoczenie w 1 i 3 osobie, z akapitami w złych miejscach, brakiem konkretnie zarysowanych rozdziałów. Płytka, pretensjonalna powieść, która nie powinna zostać wydana w takiej wersji. Do horroru się nie dokopałam, ale domyślam się, że będzie się coś działo w tej materii na ostatnich 50 stronach.
Nie planuję kończyć tej książki, bo jeszcze choć trochę szanuję swój czas i zdrowie.
Ocena 1/10

#chłostampolskągrozę
DNF 100/420 stron. Tego się nie da czytać!
Źle napisana, źle zedytowana książka, najgorsza jaką czytałam w swoim życiu! Początkowo typowo obyczajowa, skupiona na opisach najprostszych czynności domowych, remontowych, gdzie bolączki pierwszego świata są wyniesione pod niebiosa. Za to uboga w opisy przeżyć, krajobrazu, charakterystyki postaci. Dalej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1260
63

Na półkach: ,

Uczestnictwo w warsztatach kreatywnego pisania może być jedynym usprawiedliwieniem dla autora. Fabuła budowana była chyba na zasadzie burzy mózgów, gdzie uderzająca naiwność dot. stosunków na naszym pograniczu była najmniejszym "grzechem". Element fantasy kompletnie od czapy - energożercza Pramatka? No błagam...

Uczestnictwo w warsztatach kreatywnego pisania może być jedynym usprawiedliwieniem dla autora. Fabuła budowana była chyba na zasadzie burzy mózgów, gdzie uderzająca naiwność dot. stosunków na naszym pograniczu była najmniejszym "grzechem". Element fantasy kompletnie od czapy - energożercza Pramatka? No błagam...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
442
122

Na półkach: , ,

Po „Głębi” Marka Świerczka „Tajemnica Hintersee” jest drugą przeczytaną przeze mnie w tym roku powieścią grozy (horrorem),której akcja dzieje się na Pomorzu Zachodnim. Motyw przeprowadzki i problemów natury paranormalnej w nowym miejscu zamieszkanie pojawia się dość często w polskich horrorach. „Domofon” Zygmunta Miłoszewskiego, „Szkarłatny blask” Łukasza Henela czy trylogie „Dom na Wyrębach” Stefana Dardy oraz „Pan na Wisiołach” Piotra Kulpy są dobrymi tego przykładami.

„Tajemnica Zajezierza” jest książką rozrywkową, od której ciężko się oderwać. Zamiast powolnie budowanego nastroju grozy mamy tu szybką akcję oraz sporo efektów specjalnych. Momentami tekst ociera się wręcz o pulpę literacką i horror klasy B (co dla mnie nie jest akurat wadą). Znalazło się tutaj też miejsce na kilka akcentów komediowych. Niewątpliwie ocenę tej powieści podwyższa fakt, że autor nie tylko chciał napisać horror, ale również starał się w tej historii przedstawić, jak wygląda sytuacja Polaków, którzy decydują się zamieszkać w Niemczech.

Zdecydowanie książka godna polecenia nie tylko mieszkańcom województwa zachodniopomorskiego, ale również czytelnikom bardziej rozrywkowych horrorów.

Po „Głębi” Marka Świerczka „Tajemnica Hintersee” jest drugą przeczytaną przeze mnie w tym roku powieścią grozy (horrorem),której akcja dzieje się na Pomorzu Zachodnim. Motyw przeprowadzki i problemów natury paranormalnej w nowym miejscu zamieszkanie pojawia się dość często w polskich horrorach. „Domofon” Zygmunta Miłoszewskiego, „Szkarłatny blask” Łukasza Henela czy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

52 użytkowników ma tytuł Tajemnica Hintersee na półkach głównych
  • 27
  • 25
10 użytkowników ma tytuł Tajemnica Hintersee na półkach dodatkowych
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy Tajemnica Hintersee przeczytali również

Mainstream Miroslav Pech
Mainstream
Miroslav Pech
Miroslav Pech zabiera czytelnika w głąb ludzkiego umysłu, w którym zamieszkało szaleństwo i obłęd. Na początku poznajemy na pozór zwyczajne małżeństwo. On niespełniony pisarz. Ona matka dwumiesięcznej Sary, ciesząca się ciepłem domowego ogniska. Z czasem dostrzegamy, że coś się wypaliło, że oni zamiast tworzyć prawdziwą rodzinę odgrywają tylko społeczne role. Rodzi się pomiędzy nimi nienawiść. Są jak beznamiętne skorupy nie potrafiące kochać się nawzajem. Piękny, zimowy krajobraz. Boże Narodzenie, chatka na odludziu. W kącie pachnąca choinka migocze milionem świateł, a wokół jej pnia dumnie prezentują się kolorowe prezenty. Wystarczy jeden celny strzał prosto w głowę, kilka cichych podszeptów o niewierności i tajemnice ukrywane od lat, aby przemienić ten spokojny, świąteczny obrazek w Wigilię z piekła rodem. W tej książce nic nie jest dosłowne i jednoznaczne. Ogromna ilość niedomówień pozwala nam popuścić wodze wyobraźni. Tak naprawdę to my tworzymy tę chaotyczną historię, to my dopowiadamy resztę. Dostajemy surowy szkic pełen luk, które samy musimy zapełnić. "Mainstream" to książka oszczędna w słowa. Zdania są krótkie, a strony ubogie w treść. Czyta się ją w tempie ekspresowym. Moim zdaniem jest to horror ekstremalny dla początkujących. Mamy tutaj motyw kanibalistyczny potraktowany po macoszemu oraz rozdziały zawierające retrospekcje związane z branżą pornograficzną. Owe opisy ograniczone do minimum nie zszokowały mnie, ani nie obrzydziły dlatego, że często sięgam po o wiele mocniejsze lektury. Niemniej jednak uważam, że "Mainstream" pomimo kilku wad ma wiele zalet i warto dać tej powieści szansę.
Haunted_books - awatar Haunted_books
ocenił na65 lat temu
Nierozdzielne Joanna Pypłacz
Nierozdzielne
Joanna Pypłacz
Jak dla mnie? Wszystko zaczęło się w XIX wieku. Mam na myśli, literacko się zaczęło. Bo wspominam tutaj o pierwszych krokach, które skierowałem do biblioteki osiedlowej W Bydgoszczy. I uroczych paniach (a może pannach?) bibliotekarkach, które wpuściły mnie międy półki. Tam natknąłem się na niesamowitość i na czarne grzbiety książek. Najpierw była „Literatura niesamowita w prozie niemieckiej”, a pod okładką? Mój ulubiony „Piaskun” E.T.A Hoffmana. Po nim nastąpiła proza rosyjska, niderlandzka, francuska, japońska. I rozliczni autorzy, których w wyobraźni widziałem, jako przyodzianych w nieodłączną czerń powłóczystego płaszcza artystów. Mknących trochę za szybko zatłoczona przez ludzi, powozy i błoto literatów. Zajętych własną wyobraźnią i tymi nielicznymi zwidzeniami, które mieli. W świecie rzeczywistym, udało mi się poznać kilka takich osób. Jedną z nich jest Joanna Pypłacz. Czarna Plama staromodnego, ale wykwintnego tuszu, w literackim świecie polskiej grozy. Z wiszącą gdzieś na wysokości oczu pociągłą twarzą. O oczach tak pięknych, że nie warto się w nich tylko raz przejrzeć (albo im przyjrzeć). Warto się im przyglądać. Bo są w jakimś sensie i młode, i wiekowe zarazem. I choć wspominam w tym poście o książce „Nierozdzielne” Joanny, to nie mogę traktować tej właśnie pozycji w oderwaniu od samej autorki. Bo i te dwa fenomeny są właściwie... Nierozdzielne. A Ciebie, czytelniku, muszę prosić o zrozumienie. Istnieje sens w tym całym rozpisywaniu. (Fakt, wynika to z samej lektury, gdy chce się nadążyć za językiem, z którym tak mocno się zetknąłeś, z całą potoczystością słów Joanny Pypłacz. Z ich rytmem. Swoistością.) Bliźniaczki w horrorach, to dość popularny motyw, często symbolizujący podwójność, opętanie i psychologiczną strukturę. Niezapomniane siostry Grady z "Lśnienia", to tylko ucieczka w stronę świata najbardziej popularnej grozy, i mógłbym, jak każdy, posunąć się do bardziej swoistych przykładów. Wspomnę jednak tylko o Davidzie Cronenbergu i jego „Nierozłącznych”, tam bowiem dwie kobiety są absolutnie inne od siebie (co jeszcze lepiej widać w niedawnym sequelu z udziałem Rachel Weish) Przydługi wstęp, wybaczcie. Sama książka Joanny, to powieść wydarta z literatury doby Młodej Polski. Nie z tego świata i nie z tego czasu, jeżeli już przy tym jesteśmy, bo to, co tknęło mnie podczas lektury, to dwie myśli. Myśli okrutne wobec autorki. Obie ze sobą mocno powiązane, bo traktują o... zasadniczo tym samym. O uwielbieniu dla stylu na swój sposób zapomnianego. Doi treści niepopularnej, formy niemodnej, a przy okazji wymagającej. Nierozerwalnym węzłem, te dwie myśli łączy głębokie psychologiczne studium, z opowieścią trącącą romansem w stylu Le Fanu czy Emilie Bronte. Myśl nr 1: Takich książek się już nie pisze. Krążyła ta pierwsza myśl, rodząc drugą. A ta... jest chyba jeszcze bardziej gorzka. Takich książek się już nie czyta, czy raczej nie czyta ich wielu ludzi. Stały się, cóż, czymś niemodnym, być może, zapomnianym, a szkoda. Bo „Nierozdzielne”, to solidny i pokryty patyną słów bagaż nie tylko literatury wiktoriańskiej, ale też swoistego wątku. Siostry powracają co i rusz. Czy to w kinie, czy to w literaturze. Nierozłączność dwóch sióstr, stanowiąca nie tylko pożywkę dla historii o duchach, ale swoiste przypomnienie, jak niewiele wiemy, o pokrewności duszy jako takiej. Czy w tym wypadku nie tyle pokrewności, ale jakiegoś generycznego uwarunkowania, który sprawia, że umarli wracają w świat żywych, a mesmeryzm, fenomen spajający metafizykę XIX i XX wieku, na powrót staje się czymś bardzo namacalnym, aktualnym, czymś, w co warto wierzyć, pomimo tego, że przeczy on wszelkim arkanom nauki. Podobnież było z Katarzynami w Wichrowych Wzgórzach. Czy innych klasycznych historiach, gdzie zmarła miłość wraca w nowym ciele. Będąc i nie będąc duchem. Skąd jednak ta niemodność literatury Joanny Pypłacz? Chyba chodzi o jej delikatny ton. Choć druzgocząca i pełna majaków, wyprawa w świat Pypłaczowej nie dowozi czytelnika w miejsce plugawości i ohydy. Tutaj nawet śmierć jest piękna. Przystrona czarnymi różami i mgłą niepamięci. Czytelnik, współcześnie chce zaznać brudu, jest czytelnikiem brukowym, chce, aby kadry filmu stworzonego w jego wyobraźni były zapałnione aktami wyuzdanego seksu, przeczącego jakiejkolwiek, poza zwierzęcą naturze. Smutne, ale literatura grozy obróciła się, mam wrażenie o 180 stopni i to, co dawniej było niedopuszczalne, jest esencją. A co tylko indukowało czytelnika niedopowiedzeniem, dziś pomijamy. Wspomniałem o studium psychologicznym, bo i ono odciska piętno. Nie chodzi tylko o to, że psychika jednej kobiety wypiera drugą, że w oczach bohaterki coś osobliwego się mąci, że spojrzenie to nie przypomina już niczego, co je charakteryzowało. Są także postronni obserwatorzy dramatu. Kostrzewski. Ten nie powie do końca prawdy, zachowując stoicki sposób pana Archera powieści Edith Wharton, „Wiek Niewinności”. Jest i matka dwóch sióstr, która z pozoru wydaje się mało rozumieć i żyje jakby na granicy świadomości tego, co naprawdę się wydarzyło. Lecz może znowu, niczym u Edith Wharton, jest tą zdradzaną żoną? Nie nazywa więc spraw po imieniu, choć jako niewidomy (z pozoru) świadek, dostrzega kątem oka dokładnie to, co się dzieje? Tak, powiueśc Joanny, przesycona jest tymi i cała masą innych rzeczy, którą należy czytelnikowi odszukiwać, tropić. I stworzona jest dla odbiorcy wymagającego, ale i takiego, który w skupieniu i spokoju, obserwuje bieg zdarzeń. Jest na swój sposób wykwintna, dystygowana i barokowa, zupełnie jak ten prolog, z muzyką Bacha. Jest to literatura na naszym rynku rzadka, jakby wyjęta z zupełnie innej mody na czytanie. I pisanie niesamowitości, w sposób wynikający z klasyki, a zatem? Przewidywalny, ale i gustowny. Jest niczym koronka. Wszystko ma tutaj swoje miejsce, wszystko się ministernie splata. I w momencie, gdyby nastąpiła jakaś forma dysharmonii, oderwania od kanonu, cała koronka rozleciałaby się. I nie miała sensu. Nie ma tu więc miejsca na pewne rzeczy. Nie ma tutaj miejsca przede wszystkim na inny sposób postrzegania rzeczywistości, niż jako spokojna, melancholijna i na swój sposób senna. To bardzo mglista opowieść. Która w XIX wieku odniosłaby zdecydowanie sukces. Polecam wszystkim, którzy wierzą w duchy i lubią słowa bardziej, niż cielesność. Jarek Klonowski, Studio Grozy.
jaroslawklonowski - awatar jaroslawklonowski
ocenił na94 miesiące temu
Dom horroru Tomasz Siwiec
Dom horroru
Tomasz Siwiec
Taaadaaam, przed Państwem numerek "szesnaście" czyli kolejna i jak dotąd ostatnia część serii nawiązująca stylem jak i treścią do klimatów z lat 90' i prezentowanych wówczas tytułów przez gdańskie Wydawnictwo Phantom Press. Póki co, kończącym ten niejako hołd jest Tomasz Siwiec i jego "Dom Horroru", ale mam skrytą nadzieję, że mimo minionych dwóch lat od momentu pojawienia się tego tytułu, w końcu nastąpi zryw a z nim kolejne porcje b-klasowego horroru. Tomasz Siwiec już na wstępie burzy wszelkie wyobrażenia. Dom horroru, w pierwszym skojarzeniu, powinien kreować się jako zapuszczony budynek i wśród sąsiadów być osnuty nie do końca pochlebną opinią. Coś w nim stuka, coś w nim charczy a domownikami zwykle zostaje przykładna rodzina z dwojgiem dzieci i najlepiej jeszcze jeśli będą mieli psa. Tak, bo przecież to zwierzęta najszybciej wyczuwają „niewidzialne” zagrożenie. Wszystko pasowałoby idealnie. Otóż nie, nie idźmy tą drogą, bo autor znalazł inne rozwiązanie – "Czteropiętrowy moloch, złamany trzyskrzydłową konstrukcją lśniący nowością i luksusem." – to pierwsze określenie mające czytelnikowi przybliżyć obraz z którym spotyka się jeden z głównych bohaterów tej opowieści – porucznik policji Jacek Majchrowski. Mało tego, tutaj nie ma tanich mieszkań więc i lokatorzy są albo majętni, albo wzięli w tym celu kosmiczny kredyt stawiając wszystko na jedną szalę, a tym samym wiążąc z tym miejscem długowieczne plany. Jacek Majchrowski dokonując wstępnych rozważań na temat budynku nie przyjechał tu w celu poglądowych i podziwiania współczesnej architektury. To było wezwanie do masakry jaka miała miejsce w jednym z mieszkań budynku. Jako czytelnik już dawno wiemy co tam się wydarzyło, a autor nie oszczędzał w środkach i bardzo dokładnie zrelacjonował minione wydarzenia. Znając szeroki wachlarz twórczości Tomasza Siwca, można co nieco być przygotowanym na serwowane obrazy masakry oraz okoliczności ich występowania. Tutaj, również nie było taryfy ulgowej. Krew, ludzkie fekalia i „nieludzkie” chciałem napisać, ale szybko zmieniłem na „niewyobrażalne” ale nadal mijałbym się z prawdą. To przecież zostało właśnie napisane więc jak niewyobrażalne skoro ja mam przed oczami takie właśnie obrazy?! Widzę tych mieszkańców co wyczyniają w swoich wymarzonych mieszkaniach, wciąż podjeżdżające pod blok karetki, rozdzielające teren taśmy z napisem „policja”. Jakie wyobrażenia? Ale to przecież Sucha Beskidzka. To niemal jak Pułtusk idąc za myślą serialowego Stanisława Anioła z „Alternatywy 4” – Myśmy w Pułtusku nie takie numery robili. Sucha Beskidzka patrząc przez pryzmat twórczości Tomasza Siwca to twórczo specyficzne miejsce na mapie Polski. To właśnie tutaj dokonują się najgorsze scenariusze. Plagi, mordercze zwierzęta, w sumie wszystko co można sobie wyobrazić, choć i tak autor ciągle potrafi zaskakiwać nowym i wyszukanym sposobem aby zakończyć żywot tutejszych mieszkańców. „Dom Horroru” nie odstępuje kroku i świetnie wpisuje się w szereg pozostałych tytułów autora jak i tych zasilających ówczesną, kultową serię b-klasowego horroru. Na dziś, mamy numerek „szesnaście”, ale życzę sobie i Wam by w przyszłości choć zbliżyć się zarówno pod względem ilości tytułów jak i autorów, którzy kilka dekad temu brali udział w podobnym projekcie.
Michał Laskowski - awatar Michał Laskowski
ocenił na61 rok temu
Wi@rus Marek Zychla
Wi@rus
Marek Zychla
Marka Zychlę poznałem w październiku ubiegłego roku w Krakowie, na Targach Książki. Niedługo później miałem okazję przeczytać książkę „Scheda gigantów”, która została wydana nakładem wydawnictwa Alegoria. W grudniu spotkaliśmy się ponownie we Wrocławiu, na kolejnych Targach Książki. W trakcie imprezy Marek podarował mi egzemplarz swojej wcześniejszej książki pt. „Wi@rus”, która z kolei wydana została nakładem wydawnictwa Dom Horroru. Akcja tej książki ma miejsce w Irlandii, w kraju, w którym na co dzień żyje autor. Głównym bohaterem jest Kris, który pochodzi z Polski. Marek połączył dwa ukochane kraje w swojej książce. Oprócz Krisa jest także Eamonn oraz pies Atos. Cała trójka walczy z pochodzącym z Zaświatów złem. Dla Krisa jest to swoista zemsta za to, co stało się niegdyś z jego córką. Jednak streścić Wiarusa jest niezmiernie trudno, gdyż z każdą stroną dzieje się co innego. Do tego dochodzi tajemniczy Antybajt, który przekazuje informacje oraz ostrzega przed zagrożeniami Sztucznej Inteligencji. Niewiadomo komu przekazuje te informacje oraz kogo ostrzega (czy nas czytelników) czy ludzi, którzy odkryją jego nagrania. Muszę się przyznać, że takiego połączenia elementów, jakie pojawiły się w tej książce nie spotkałem nigdzie indziej. Jednak tak dużo w jednej książce sprawia, że książkę czyta się nieco ciężko. Nie oznacza to, że jest ona zła. Wręcz przeciwnie jest naprawdę świetna. Wi@rus ma 291 stron, które przeczytałem w ciągu ośmiu dni i siedmiu posiedzeń, co pokazuje, że książkę czytało mi się ciężko. Rzecz jasna chciałbym Wam ją polecić, bo innej takiej książki na rynku nie znajdziecie. Ocena: 9/10 https://www.facebook.com/czytamnatronie
Czytam_Na_Tronie - awatar Czytam_Na_Tronie
ocenił na96 lat temu
Odludzie Krystian Kłomnicki
Odludzie
Krystian Kłomnicki
Ciekawa powieść i wydaje mi się że dość nietypowa dla portfolio wydawnictwa, które ją puściło na świat dzienny. Dom Horroru to wydawnictwo znane z drukowania ekstremalnych powieści grozy. Mają pod sobą takich autorów jak Edward Lee, John Everson, James Warth White. Odludzie Krystiana Kłomnickiego jest zaś powieścią dużo bardziej stonowaną, i stawiającą na przerażającą atmosferę. Jest zupełnie niepodobna do tego czym zazwyczaj raczy czytelników Dom Horroru. Książka opowiada o Winiewskim, emerytowanym policjancie, który dziedziczy drewniany dom w lesie, w pobliżu pewnej zapadłej wioski. Główny bohater nie angażuje się zbytnio w życie wioski. Powoli poznaje mieszkańców, nawet gdy dochodzi do serii dziwnych zaginięć. Dopiero gdy w okolicach zaczynają się dziać coraz straszniejsze rzeczy, nasz były gliniarz zaczyna interesować się sprawą. To co mi się bardzo podobało to atmosfera powieści. To że chata Winiewskiego to przeklęte miejsce czuć od samego początku. Zaś końcówka jest szybka i emocjonująca do ostatniej kartki. Nie mniej cała akcja powieści toczy się dość leniwie. Przez długi czas pokazywane mamy życie Winiewskiego w chacie, poznawanie przez niego mieszkańców pobliskiej wioski, wizyty po zakupy itp. Sam mimo świetnej atmosfery powieści niekiedy ziewałem przy tych momentach. Niby autor robił wszystko co mógł by czytelnik się nudził. Co chwila bohater poznaje jakąś nową osobę, a to Księdza Bartka, a to natrętnego właściciela miejscowego domu pogrzebowego, który chce odkupić od bohatera działkę. Nie mniej całe to pokazywanie życia Winiewskiego w nowym domu trwa po prostu za długo Podobają mi się za to bohaterowie. Wyraziści, a jednocześnie zwyczajni swojscy ludzie ze wsi. Każdy jest inny, i w jakiś sposób ciekawy. Moimi ulubionymi postaciami byli ksiądz Bartek i Emilka. Najbardziej znielubioną przezemnie postacią jest wspomniany właściciel domu pogrzebowego, który jest przykładem typowego natręta. Podoba mi się też styl autora, który skupia się na przedstawianiu wydarzeń a nie da szczegółowych opisach każdego z bohaterów. Przy i tak już wolniejszym tempie powieści Dłuższe opisy sprawiły by że była by ona nie do wytrzymania. Odludzie to bardzo dobra i ciekawa powieść. Jest inna niż to co zazwyczaj wydaje dom horroru. Bliżej jej klimatem do brytyjskich historii o duchach, oraz przekętych, nawiedzonych miejscach niż powieści gore. Jednak kto lubi takie klimaty raczej się nie zawiedzie.
Marcin Fryncko - awatar Marcin Fryncko
ocenił na76 lat temu

Cytaty z książki Tajemnica Hintersee

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tajemnica Hintersee