Zakochani po uszy

Okładka książki Zakochani po uszy autora Jenn McKinlay, 9788366074330
Okładka książki Zakochani po uszy
Jenn McKinlay Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece Cykl: Bluff Point (tom 1) literatura obyczajowa, romans
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Cykl:
Bluff Point (tom 1)
Tytuł oryginału:
About the dog
Data wydania:
2018-07-19
Data 1. wyd. pol.:
2018-07-19
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366074330
Tłumacz:
Monika Wiśniewska
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zakochani po uszy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zakochani po uszy



książek na półce przeczytane 1688 napisanych opinii 438

Oceny książki Zakochani po uszy

Średnia ocen
7,0 / 10
290 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Zakochani po uszy

avatar
213
168

Na półkach:

Urocza powieść romantyczna ale jak dla mnie brakło czegoś. Od początku wiadomo kto ma być z kim i w jaki sposób do tego dojdzie. Nie porwała mnie

Urocza powieść romantyczna ale jak dla mnie brakło czegoś. Od początku wiadomo kto ma być z kim i w jaki sposób do tego dojdzie. Nie porwała mnie

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
946
505

Na półkach:

Takie sobie czytadełko, mocno przewidywalne, ale nawet przyjemne.

Takie sobie czytadełko, mocno przewidywalne, ale nawet przyjemne.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
435
230

Na półkach:

Do sięgnięcia po książkę „Zakochani po uszy” skłonił mnie jeden z wątków poruszony na kartach powieści. Chodzi mianowicie o relację między człowiekiem a psem.
Czy jestem czytelniczo uwiedziona tą historią?

Główną bohaterką jest Mackenzy zwana przez przyjaciół Mac. Kobieta siedem lat temu opuściła rodzinne miasto Bluff Point po tym jak została porzucona przed ołtarzem przez swojego ukochanego. Niestety lub stety, tak się stało, że musi wrócić do miasteczka, bo jej najlepsza przyjaciółka bierze ślub i Mac ma być jedną z jej druhen.

Mamy jeszcze Gavina, miejscowego weterynarza, który od zawsze kochał się w Mac. Jest więc szczęśliwy, że jego niespełniona miłość znów będzie tak blisko niego i że będą mogli spędzić ze sobą więcej czasu.

Los lubi sprawiać nam najróżniejsze niespodzianki. I taką właśnie przygotował dla tych dwoje. Bowiem Mackenzy pewnego dnia znajduje wystraszonego, małego szczeniaczka. Dziewczyna podejrzewa, że ktoś skrzywdził psiaka. Oczywistym jest, że pierwsze kroki z tą małą znajdą kieruje do weterynarza Gavina. On udziela pomocy psu. Teraz pozostaje rozwiązać zagadkę kto jest jego właścicielem i czy ten zgłosi się po swoją zgubę.
Nie czekając zbyt długo para rozpoczyna poszukiwania osoby, która zabierze uroczą psinę. Tylko że ta coraz bardziej przywiązuje się do pani, która ją przygarnęła. I co teraz?

W całej opowieści najbardziej zaangażowały mnie fragmenty dotyczące Azalii, bo tak miała na imię suczka, którą odnalazła Mac. Uwielbiałam czytać opisy jak psinka okazuje swoją miłość, jak się bawi. Rozczulały mnie momenty, kiedy była smutna i oczkami wypatrywała kogoś, kto przyjdzie jej na pomoc. Życzyłabym sobie, żeby właśnie ten wątek był najważniejszy w tej książce. Tak nie było. Choć nota na okładce nam to sugerowała i mogliśmy odnieść wrażenie, że Azalia będzie tu wiodła prym oraz jej perypetie. Czuję się rozczarowana bo wszystko poszło w zupełnie inną, kiepską stronę.

Na okładce czytamy, że jest to wciągająca komedia romantyczna. Tymczasem ja nie znajduję tutaj elementów komedii. Ani razu nie zaśmiałam się podczas lektury, a jedynie uśmiechnęłam przy opowieściach o przygodach suczki. Romantyzmu również nie zauważyłam. Dla mnie to była żenująca historia kobiety i mężczyzny, którzy chyba czym prędzej powinni wybrać się do jakiegoś seksuologa czy psychiatry, bo ich charaktery i osobowości były bardzo delikatnie mówiąc dziwne.
Albo nie! Napiszę wprost – Mac i Gavin to według mnie para obleśnych, niewyżytych seksualnie ludzi, którzy na każdym kroku szukali okazji do zbliżeń, a patrzyli na siebie w taki sposób, że czekałam tylko kiedy przeczytam, że jednemu czy drugiemu nagle zaczęła cieknąć ciurkiem ślina z buzi.
Jeszcze w żadnej książce, a przeczytałam ich już w swoim życiu mnóstwo, nie znalazłam tak głupich, wręcz skretyniałych bohaterów.

Czytając opisy ich spotkań, zachowania robiło mi się słabo i zastanawiałam się, co czytam – powieść obyczajową, przy której odpocznę, czy może książkę mocno erotyczną prawie jak „5o twarzy Greya”. Nie tego oczekiwałam wypożyczając tę powieść, a raczej trzy tomy, z biblioteki. I aż boję się co będzie dalej… Bo jeśli dwie kolejne części będą takie ohydne, to już wiem, że wysokiej noty nie wystawię tej trylogii, a czas jej poświęcony uznam za bezdyskusyjnie stracony.

Podsumowując krótko, nie chodzi o to, że zniesmaczyły mnie liczne erotyczne sceny w tej książce, nie. Byłam bardzo zniesmaczona tym, jak została poprowadzona fabuła i tym, jak wykreowano wiodące postaci. Niby dorośli i dojrzali ludzie, a to, co tu się wyrabiało było dla mnie nie do przyjęcia.
Nie jestem pewna, czy chcecie zagłębiać się w tę opowieść. Jeśli lubicie niedojrzałe historyjki z durnymi postaciami, to czytajcie. Pamiętajcie jednak, że ostrzegałam.

Do sięgnięcia po książkę „Zakochani po uszy” skłonił mnie jeden z wątków poruszony na kartach powieści. Chodzi mianowicie o relację między człowiekiem a psem.
Czy jestem czytelniczo uwiedziona tą historią?

Główną bohaterką jest Mackenzy zwana przez przyjaciół Mac. Kobieta siedem lat temu opuściła rodzinne miasto Bluff Point po tym jak została porzucona przed ołtarzem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

667 użytkowników ma tytuł Zakochani po uszy na półkach głównych
  • 372
  • 283
  • 12
131 użytkowników ma tytuł Zakochani po uszy na półkach dodatkowych
  • 58
  • 24
  • 15
  • 11
  • 9
  • 7
  • 7

Tagi i tematy do książki Zakochani po uszy

Inne książki autora

Jenn McKinlay
Jenn McKinlay
Jenn is the New York Times and USA Today bestselling author of several mystery series and will be debuting a new women's fiction series in June 2017, starting with the title About a Dog. She lives in sunny Arizona in a house that is overrun with kids, pets and her husband's guitars.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zawsze przy tobie K.A. Linde
Zawsze przy tobie
K.A. Linde
O utracie miłości i zrozumieniu jak znów ją znaleźć.. Autorka pokazuje, jak człowiek toczy walkę z samym sobą i oczekiwaniami innych. Jak trudna sytuacja i ból nie jest w stanie pokonać marzeń młodej dziewczyny do szczęśliwego życia. Przez całą powieść ukazany jest piękny wątek prawdziwych przyjaciół, którzy są w dobrych i złych chwilach. Choć nie każdy był do tego zdolny ze znajomych z przeszłości. Jak serce próbuje żyć od nowa. Jak miłość rozkwita między bohaterami powodując szybsze bicie serca. Narracja jest bardzo lekka i z przyjemnością czytałam historię Sutton, najmłodszej z rodzeństwa Wrightów. To na niej opiera się piąty tom z serii o rodzeństwie. Jak się o tym dowiedziałam byłam zaskoczona. Nie odczułam tego aż tak bardzo. Można podejść do niej jak do oddzielnej fabuły. Jak na romans przystało momentami zapierało mi dech w piersiach. To było takie romantyczne! Opisy były nieziemskie i uwodzące. 🔞 Bycie matką jest ciężkim zadaniem na całe życie. Dla młodej Sutton tym bardziej. W grę wchodzi opinia innych, lęk, tajemnice, zranienie, miłość, powtarzające się słowo - śmierć. Wszystko pięknie się układało. Wychodziło na prostą. Aż tu nagle.. puf. Z każdą chwilą coś szło nie tak. Raz do góry, a raz w dół. Na kartach bardzo czułam ból, otwieranie się na drugiego człowieka i dużo niepewności, co powoduje, że nie wiadomo na czym się stoi w życiu i można być tym po prostu zmęczonym. Rozumiałam obawy i to co czują jak nigdy. Ale czy Sutton i najbliżsi będą wstanie zrozumieć? Czy Davidowi uda się zawalczyć o swoją miłość? Tylko ostrzegam na emocjonalny rollercoaster. .......... IG: d_wachowicz
Dominika Wachowicz - awatar Dominika Wachowicz
ocenił na102 lata temu
Wyszczekana miłość Jenn McKinlay
Wyszczekana miłość
Jenn McKinlay
Carly po tym jak zostaje zwolniona z pracy, wraca do rodzinnego domu w Bluff Point. Tam też przypadkiem poznaje fizjoterapeutę Jamesa, z którym spędza przygodną noc. Dla niej wydaje się to koniec relacji, gdyż nie wchodzi w stałe związki. Jednak mężczyzna ma na ten temat całkiem inne zdanie. Kolejna część z trylogii obyczajowej “Bluff Point”. I powiem szczerze, że bawiłam się przy niej lepiej niż przy pierwszym tomie. Przede wszystkim nie było tutaj infantylnych żartów, które w pewnym momencie powodowały zażenowanie. Same wątki związane z “zakochiwanie się” bohaterów także okazały się całkiem sympatyczne. Jednak tak jak z poprzednią częścią, tak i tutaj wszystko jest dość przewidywalne i dość powszechne w obyczajówkach. Chociaż nie ukrywam, zjazd rodziny Jamesa był naprawdę uroczy ( a w szczególności jego dziadek). Tak jak w poprzedniej części brakowało mi także jakiejś dużej bomby, która zrujnowała na chwile relacje bohaterów (tak, jestem okropna),a jednocześnie zmieniła bieg historii. Co prawda pojawiła się jedna pod koniec opowieści, lecz dla mnie była ona trochę wyolbrzymiona. I na pewno dało się rozwiązać ją w inny sposób. “Wyszczekana miłość” to dość przyjemna i urocza obyczajówka z wątkiem romantycznym i zwierzętami w tle. Idealna na lenistwo w upalne lato. Chociaż podejrzewam, że tak jak z poprzednią częścią, większość fabuły szybko zapomnę. Dlatego też ode mnie otrzymuje 6/10.
Blueberry_cake13 - awatar Blueberry_cake13
ocenił na63 lata temu
Biegając boso Amy Harmon
Biegając boso
Amy Harmon
@amy.harmon.author ma niepowtarzalny styl pisania. Chociaż ta historia czekała na swój czas prawie dwa (!) lata jednak właśnie teraz nadszedł jej czas. " Jesteś dźwiękiem, który słyszę, nawet jeśli nikt nie naciska na klawisze Jesteś punktem, który mnie przyciąga przez te wszystkie lata." Nieszablonowy bohater, który zmaga się z wieloma przejawami nietolerancji to przykład niezłomności. Samuel Yates Yazzie pochodzi z indiańskiego plemienia Nawaho. Kiedy przeprowadza się z rezerwatu postrzegany jest jako dziwak. Osiemnastolatek nawiązuje wyjątkową więź z Josie Jo Jensen. Ta rezolutna trzynastolatka odkrywa w sobie pasję do muzyki. Dzięki cudownej mentorce pokochała swoją romantyczną cząstkę duszy. Kiedy chłopak staje się żołnierzem piechoty morskiej kontakt stopniowo zanika. Josie przeżywa niezwykle trudne chwile i kiedy już przyzwyczaiła się do jego nieobecności zjawia się niczym rycerz w lśniącej zbroi... Kultura,natura, piękna muzyka i tradycja są tu na każdym kroku podnoszone do rangi kolejnego cudu. Kto by pomyślał, że szkolny autobus może połączyć te jakże różne światy. Nie mogłam długo przestać myśleć o tym,co autorka nam zafundowała. Najbardziej przebija się stare stwierdzenie, że wszystko w życiu ma swój odpowiedni czas. Nie możemy siłowo zdobywać gór, zatrzymywać tych, którzy akurat w dawnej chwili nam najbardziej pasują. Jeśli puścimy coś wolno i powróci - należało do nas. W przeciwnym przypadku nigdy nie było nasze. Szukając ukojenia możemy naprawdę trafić na perełki. Ale to przecież książka nas wybiera, nie odwrotnie. Zgadzacie się z tym?
Zaczytana - awatar Zaczytana
oceniła na91 rok temu
Z łapą na sercu Jenn McKinlay
Z łapą na sercu
Jenn McKinlay
Zach to współwłaściciel browaru w Bluff Point, który mieszka samotnie wraz z przygarniętym pudlem. Życie wiecznego kawalera bardzo mu odpowiada i nie ma ochoty niczego w nim zmieniać. Jednak pewnego dnia do jego drzwi pukają córki jego sąsiadki, aby prosić o pomoc w sprawie jednego kota. Tak zaczyna się historia pomiędzy nim, dziewczynkami i ich matką Jessie. “Z łapą na sercu” to ostatni tom z serii o mieszkańcach miasteczka Bluff Point. Tym razem opowiada ona o dobrze już znanych z poprzednich części, Zachu oraz Jessie. On jest wiecznym kawalerem lubiącym przygody na jedną noc. Ona natomiast jest rozwódką, która na razie ma dość wszelakich związków. I od razu można się domyślić finału tej historii. I chociaż jest bardzo przewidywalna, a zakończenie naciągnięte do granic możliwości, czytało mi się ją chyba najlepiej ze wszystkich części. Miała zdecydowanie najsympatyczniejszą opowieść ze wszystkich. Nie da się też ukryć, że wszystko, co robił Zach, zwłasza z córkami Jessie, było bardzo urocze. Niestety jednak autorka postanowiła, aby wszystko w tej historii odbyło się w naprawdę krótkim czasie. I o ile w poprzednich częściach jeszcze to miało sens, tak tutaj no niestety mnie nie przekonało. Kolejna sprawa to przedstawienie postaci, z poprzednich części. Totalnie zatraciły swój charakter z własnych opowieści, przez co miałam wrażenie jakby stały sięjedną masą. Ja wiem, zeszli już z głównego planu, jednak gdyby nie dopiski to bohaterowie mogliby rozmawiać z jedną osobą, a ja bym i tak nie zauważyła. Ta historia, gdyby nie mankamenty zasługiwałaby nawet na 7.5/10. Jednak coś dziwnego się zadziało, przez co “Z łapą na sercu” dostaje ode mnie 6/10. A szkoda, bo sama w sobie była najciekawsza ze wszystkich z serii. Pomimo trudnych sytuacji w życiu bohaterów, opowieść ta ma w sobie dużo optymizmu. Niestety jednak nie ma tak pięknie, jak byśmy chcieli.
Blueberry_cake13 - awatar Blueberry_cake13
ocenił na63 lata temu
Clementine Lex Martin
Clementine
Lex Martin
Nie zawsze moja opinia pokrywa się z opinią większości czytelników, ale i tak za każdym razem zaskakuje mnie, gdy powieść z niezwykle wysoką średnią ocen, dla mnie okazuje się w jakimś stopniu rozczarowująca. A niestety, jest to dokładnie przypadek „Dearest Clementine” Lex Martin. To taka klasyczna historia miłosna New Adult osadzona w realiach akademickich, gdzie ona ma problemy z zaangażowaniem w relacje ze względu na trudne doświadczenia z przeszłości, a on stara się zmienić jej podejście w tym temacie. I nie byłoby w tym nic złego - zdarzało mi się już w przeszłości zachwycić tego rodzaju opowieściami, ale czegoś tu jednak zabrakło. Mam wrażenie, że Lex Martin nigdy nie udało się sprawić żebym do końca uwierzyła w przedstawioną relację - trudno pozbyć się wrażenia że czasami w tej historii brakuje jakiś fragmentów, które uczyniłyby całość bardziej wiarygodną (i nie chodzi mi tylko o wątek romantyczny, ale także np. konflikt głównej bohaterki z jej rodziną). W niektóre dialogi wkrada się jakaś sztuczność, a wszystko to co miało stanowić jakieś ciekawe uzupełnienie głównej fabuły (choćby wątek debiutanckiej powieści Clem, czy swego rodzaju wątek „kryminalny”) jest dosyć mocno przewidywalne. Nie wspominając już o tym, że odniosłam wrażenie, że autorka niekiedy wycofuje się ze swoich decyzji (choćby kreacja postaci pierwszego chłopaka głównej bohaterki). Być może gdyby nie te pozytywne opinie na które natrafiłam przed lekturą, zasiadałabym do tej historii z niższymi oczekiwaniami i koniec końców bawiła się ciut lepiej. Czy polecam? Raczej nie.
Karolina Suder - awatar Karolina Suder
ocenił na66 miesięcy temu
Miłość zimową porą Carrie Elks
Miłość zimową porą
Carrie Elks
Romans świąteczny 🌶️ Chatka w górach Młoda opiekunka On po przejściach „Chociaż na zewnątrz pada śnieg, to w zacisznej górskiej chatce atmosfera robi się bardzo gorąca” Kitty Shakespeare młoda studentka marzy aby odnieść sukces w branży filmowej w Los Angeles. Ale zamiast wymarzonego stażu dostaje na czas świąt posadę niani u producenta filmowego. Całe szczęście, że dziewczyna uwielbia mróz i dzieci, kiedy wyrusza w podróż do zasypanej śniegiem Wirginii. Kitty nie przewidziała, jednak że na miejscu znajdzie się w centrum rodzinnej intrygi nowego szefa, a do tego poznaje jego brata Adama który wpadł jej w oko ale jego sposób bycia nie jest przyjemny. Nie widuję go często a jak już to wiecznie dochodzi do nich do spięć i całe szczęście że ukrywa się w górskiej chacie, dzięki czemu unika brata, który zniszczył mu życie. Z każdym dniem serce Adama zaczyna bić mocniej w obecności dziewczyny. Kiedy zbliżają się święta, Kitty i Adam uświadamiają sobie, że jednak ciś ich do siebie ciągnie. Czy te świata będą dla Kitty i Adama inne niż zwykle? Jakie tajemnice skrywa przed Adamem rodzina? Świetna opowieść o uczucia, od początku iskrzy między bohaterami. Klimat Świat jednak wpływa na rozwój uczucia. Wszystko teraz zależy od nich aby się otworzyć i zaakceptować siebie! „Święta są tylko raz w roku, ale prawdziwa miłość trwa całe życie”
na_deszczowe_dni - awatar na_deszczowe_dni
ocenił na71 rok temu
Zapadnij w serce Ginger Scott
Zapadnij w serce
Ginger Scott
Historia zaczyna się jak wszystkie inne, ale… to co się dzieje później jest po prostu niesamowite. I tu nie chodzi o to, że są poruszone wątki, których jeszcze nie było. Nie. Po prostu sposób przedstawienia tej historii sprawia, że czytasz i czujesz, że to jest właśnie ta wyjątkowa książka. Rowe ma za sobą ciężką przeszłość. Jedno wydarzenie, które zmieniło jej życie o 180 stopni. Przez to jest bardzo zamknięta w sobie. Nosi rany w głowie, w sercu i na ciele. Po kilku latach w izolacji od całego świata postanawia coś zmienić. Wyjechała i próbuje zacząć od nowa. Na jej drodze pojawia się Nate – mówię Wam - ten chłopak to skarb. Jest tak niesamowicie dobry. Pomimo tego, że bardzo ciężko jest się zbliżyć do Rowe to on się nie poddaje. Jest dla niej największym wsparciem i daje jej czas. Czas aż poukłada w sobie na nowo wszystkie wspomnienia oraz uczucia. Bo problemem jest to, że Rowe jest bardzo zraniona. I pomimo tego, że bardzo chciałaby dać mu szansę to jej serce dalej jest… przy innym chłopaku. Tylko, że jest jeden mały problem z tym chłopakiem. Jest, ale jakby go nie było – i tylko tyle zdradzę. Możecie interpretować to na różne sposoby. Wątek Tysona i Cass również bardzo mi się podobał. Uwielbiam kiedy postacie drugoplanowe również są barwne i ciekawe. Książka jest bardzo przyjemna, są momenty zabawne, są momenty łamiące serce. Są niektóre takie sceny przy których miałam ochotę potargać książkę, bo.. czemu oni się tak zachowywali? Tak lekkomyślnie i prawdziwie...A zakończenie tej historii jest takie piękne i wzruszające. Na pewno za jakiś czas do niej wrócę.
wiecej_niz_ksiazki - awatar wiecej_niz_ksiazki
ocenił na93 lata temu
Poświęcenie Adriana Locke
Poświęcenie
Adriana Locke
📖 "Poświęcenie" – Adriana Locke „Poświęcenie” to książka, która uderza prosto w serce i zmusza do refleksji nad tym, jak radzimy sobie ze stratą, samotnością i potrzebą bliskości. Autorka z niezwykłą wrażliwością przedstawia trud samotnego macierzyństwa oraz żałoby, która nie ma swojego właściwego czasu ani instrukcji obsługi. Główna bohaterka mierzy się z życiem na własnych warunkach – uparcie wierzy, że musi poradzić sobie sama, bo inaczej poniesie porażkę. Nie dopuszcza do siebie myśli, że przyjęcie pomocy nie oznacza słabości, a wręcz przeciwnie – wymaga odwagi. To właśnie jej wewnętrzna walka i niechęć do otwarcia się na wsparcie sprawia, że jej życie staje się jeszcze trudniejsze. Nie można też pominąć skomplikowanej relacji z bratem zmarłego męża. To historia nacechowana niedomówieniami, brakiem rozmowy, tłumionymi emocjami. Każde niewypowiedziane słowo to kolejna cegła w murze nieporozumień, który rujnuje ich szansę na jakąkolwiek stabilność. Bohaterka zmaga się również z relacją z własną córką – z całych sił stara się ochronić ją przed bólem i żałobą, ale czy to w ogóle możliwe? Czy można uciec przed stratą i zamknąć emocje na klucz? Adriana Locke tworzy niezwykle realistyczny świat, w którym postacie są pełne skaz i ludzkich słabości. Emocjonalność tej historii jest tak wyrazista, że czytelnik może wręcz fizycznie poczuć ból, tęsknotę i desperację bohaterów. A co z happy endem? W świecie, w którym jedno nieprzepracowane cierpienie prowadzi do kolejnego, a niedopowiedziane słowa tworzą mur między ludźmi, czy w ogóle jest miejsce na szczęśliwe zakończenie? Czy w życiu, gdzie problemy się nawarstwiają, można jeszcze odnaleźć spokój i nadzieję? Na te pytania każdy musi odpowiedzieć sobie sam. 🔖 Jeśli lubisz książki pełne emocji, trudnych relacji i prawdziwego życia – „Poświęcenie” z pewnością trafi w Twoje serce. https://www.instagram.com/book_inkognito/
mozg_inkognito - awatar mozg_inkognito
ocenił na81 rok temu
Odrobina brokatu Shari L. Tapscott
Odrobina brokatu
Shari L. Tapscott
📖🐲 Nawet przyjemna i szybko ją przeczytałam, ale główna bohaterka bywała dla mnie miejscami irytująca w swoim powierzchownym podejściu do związku z Grantem i zaplanowanego małżeństwa, nie mając nawet rozsądnego kandydata na męża. I tym znacznie większym skupieniem na wyglądzie, niż na esencji. I z takim podejściem to sorry, ale byłaby beznadziejną żoną dla tej biednej ofiary jak chociażby taki Grant, który kompletnie do niej nie pasował, ale jak głupia upierała się, żeby w tym układzie trwać. Płakanie po Grancie jest dla mnie kompletnie nie zrozumiałe, bo w ogóle nie widzimy tej pogłębiającej się czułości i przyjaźni. Autorka nas po prostu informuje, że tak było, ale tego nie pokazuje. Poza tym rodzice Lauren to też chodząca porażka rodzicielska, bo upupiają to dziecko i nie dają jej w ogóle dorosnąć i dalej starają się z niej robić małą, bezmyślną dziewczynkę. Osiemnastolatka ma nie zostać sama w domu na noc 😳? Wygodnie pominięto tu w ogóle temat pożądania i seksu za to ni z gruszki ni z pietruszki jest marzenie o ślubie. Nie mówię, że mają być od razu anatomiczne opisy zbliżeń, ale w przypadku ludzi którzy mają 18 i 20 lat całkowite zignorowanie tego aspektu życia jest nienaturalne. Tak samo związek z Grantem w takiej formie, jak to opisano, to może by się sprawdził w przypadku 15-16 latków, ale na pewno nie prawie dorosłych ludzi, którzy zasadniczo trzymają się za rączki i przytulają. Mimo wszystko ja przeczytałam szybko i w całości, więc ode mnie 6/10.
Book_Dragoness - awatar Book_Dragoness
ocenił na62 lata temu
Bez słowa Rosie Walsh
Bez słowa
Rosie Walsh
Powieść pt. „Bez słowa” angielskiej pisarki Rosie Walsh ukazała się w 2018 roku, nie jest zatem najświeższą propozycją czytelniczą, niemniej jednak bardzo się cieszę, że na nią trafiłam. Przypadki, a nie zaś zaplanowane tytuły, także potrafią być przyjemne i udane. Żałuję wyłącznie tego, że autorka jak dotąd wydała dopiero dwie powieści, a tylko „Bez słowa” otrzymaliśmy w polskim tłumaczeniu. Widzę, że Rosie Walsh ma potencjał twórczy i oby go nie zmarnowała. „Bez słowa” to powieść obyczajowa podzielona na trzy części, natomiast łącznie mamy do odkrycia aż 51 rozdziałów. Główny wątek dotyczy nagłego uczucia między zranioną przez życie Sarah i tajemniczym Eddim. Spotykają się oni w jednej z londyńskich wiosek, gdzie mieszkają rodzice Sarah. Ich pierwsze zetknięcie się ze sobą można nawet uznać za nieco śmieszne, ale późniejszy rozwój wydarzeń jest bardzo dynamiczny. Zakochani od pierwszego wejrzenia spędzają ze sobą siedem intensywnych i upojnych dni, po czym obiecują sobie dozgonną miłość. Na razie brzmi to wszystko dość banalnie i sądziłam, że fabuła mnie nie zainteresuje, lecz popełniłabym ogromny błąd, gdybym nie zagłębiła się w dalsze dialogi. Eddie, po powrocie z Hiszpanii, ma nawiązać na nowo kontakt z Sarah. Niestety, mężczyzna przepada jak kamień w wodę. Nie odbiera on telefonów, nie odpowiada na wiadomości, maile. Sarah zostaje nawet wykluczona z jego znajomych na Facebooku. Dlaczego tak się dzieje? Czy Eddie to typowy macho, który zawrócił w głowie zakochanej kobiecie i teraz poszukuje nowej zdobyczy? A może autorka postawiła jednak na coś bardziej ambitnego i zawiłego? Obiecuję, że warto się temu przyjrzeć, gdyż w historii tej nie ma nic, co przypominałoby serial brazylijski z lat dziewięćdziesiątych. Poza historią Sarah i Eddiego, która momentami bardzo mnie wciągała, autorka postanowiła wpleść jeszcze inne, ale równie interesujące wątki. Poczęstowała czytelników ogromną dawką empatii i szczerej, ludzkiej pomocy. Dowiemy się, że Sarah była niegdyś mężatką, ale po rozwodzie ona i jej były mąż, Reuben, nie zerwali całkowicie kontaktu. Łączy ich wspólna działalność charytatywna. Doktorzy Klauni to w ich firmie wyszkoleni ludzie, którzy w strojach cyrkowych klaunów odwiedzają chore dzieci w szpitalach, hospicjach czy innych placówkach medycznych. Może się wydawać, że taka działalność to nic trudnego, jednak jestem pewna, że tylko człowiek bez serca nie wzruszy się przy tym temacie. Rosie Walsh udowodniła także, na czym polega prawdziwa, stuprocentowa przyjaźń, o którą dziś bardzo trudno. Sarah nie szuka Eddiego sama. Ma obok siebie dwójkę oddanych przyjaciół, choć zarówno Tommy, jak i Jo, mają odmienne zdanie na temat sytuacji uczuciowej Sarah. Raz kobieta słyszy, żeby przestać się przejmować i na siłę szukać ukochanego, a innym znowu razem jest zagrzewana do walki. Kogo ma słuchać? Czy ktoś odpowie na jej rozpaczliwe posty? Tego zdradzić nie mogę, jednak przyjaciółką Sarah numer jeden jest dla mnie Jenni. Zwykle jest to niemal prawa ręka w firmie Sarah i jej byłego męża, jednak prywatnie kobieta robi wszystko, by pocieszyć przyjaciółkę. Co więcej, sama ma ogromne kłopoty, a mimo to nie widzi tylko czubka swojego nosa. To coś wspaniałego i bardzo nietypowego w dzisiejszych czasach. Muszę też pochwalić autorkę za dodanie do swojej powieści formy epistolarnej. Który z bohaterów pisze listy i do kogo? Tego nie zdradzę, jednak dla mnie słowa własnoręcznie pisane na papierze mają niebagatelną wartość. Papier w końcu ścierpi wszystko, dlatego sama kocham prowadzić pamiętnik, a marzę o tym, by jeszcze kiedyś w swojej skrzynce pocztowej zobaczyć prawdziwy list. Niestety, to się chyba już nie spełni, niemniej jednak bardzo dziękuję pisarce za tak mocno romantyczny wątek. Co mogę powiedzieć na zakończenie? „Bez słowa” to doskonały obyczaj, pełen niespodzianek, powrotów do przeszłości. Z całą pewnością czytelnicy zrozumieją, że świat rzeczywiście jest bardzo mały. Polecam.
FioletowaRóża - awatar FioletowaRóża
oceniła na72 lata temu

Cytaty z książki Zakochani po uszy

Więcej
Jenn McKinlay Zakochani po uszy Zobacz więcej
Więcej