Upiorna uczta

Okładka książki Upiorna uczta Robert Cichowlas
Okładka książki Upiorna uczta
Robert Cichowlas Wydawnictwo: Phantom Books Horror Seria: Phantom Books Horror horror
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
horror
Seria:
Phantom Books Horror
Wydawnictwo:
Phantom Books Horror
Data wydania:
2018-02-28
Data 1. wyd. pol.:
2018-02-28
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394970642
Tagi:
Horror ekstremalny bizarro fiction bizarro pornhorror
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Okładka książki Efemeryda Robert Cichowlas, Kazimierz Kyrcz jr
Ocena 5,5
Efemeryda Robert Cichowlas, K...
Okładka książki Siedlisko Robert Cichowlas, Kazimierz Kyrcz jr
Ocena 5,9
Siedlisko Robert Cichowlas, K...
Okładka książki Upiorne święta Jakub Bielawski, Robert Cichowlas, Jakub Ćwiek, Hanna Greń, Tomasz Hildebrandt, Graham Masterton, Adam Przechrzta, Artur Urbanowicz, Przemysław Wilczyński, Marek Zychla
Ocena 5,4
Upiorne święta Jakub Bielawski, Ro...

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
6,6 / 10
28 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
636
606

Na półkach: , , ,

Robert Cichowlas, jeden z bardziej doświadczonych i uznanych autorów polskiej grozy postanowił w zbiorze „Upiorna Uczta” zmierzyć się z pulpą i horrorem ekstremalnym. Wyszło, powiedzmy, przyzwoicie. Tam, gdzie autor zaufał swojemu instynktowi i umiejętnościom, jest lepiej, tam, gdzie na siłę stara się być „extreme” wyszło trochę przeciętniej.

Zbiór rozpoczyna niezmiernie zabawny „Duckfucker” (6/10),o tytule dobrze oddającym treść opowiadania. Jest obrzydliwie, do ześmiania komicznie, bez krztyny jakiejkolwiek grozy, z dziwacznym bizarrowym zakończeniem.

„Propozycja” (6/10) uderzająco przypomina jeden z odcinków serialu Black Mirror (jak również znany film „Niemoralna Propozycja”). Będący w bardzo złym położeniu finansowym mężczyzna zgadza się za ogromnym wynagrodzeniem na seks z obrzydliwą staruchą. Okazuje się, że może on otrzymać dużo więcej, jeżeli zgodzi się na kolejne obrzydliwości. Napisane bardzo sprawnie, absolutnie odrażające, ale z nieco przeszarżowanym konceptem – zgoda na kolejne okropieństwa jest psychologicznie mało przekonująca.

Najsłabsze opowiadanie „Upiornej Uczty” to wymuszony do bólu, oparty na kiepskim grepsie „obcięcia na krótko” „Fryzjer” (3/10). Za to pulpowy „Szkieletowy Poznań” (6/10),opisujący atak ożywionych nazistowskich szkieletów na stolicę Wielkopolski, gdyby miał lepszy finał, byłby prawdziwą ozdobą tomu. Ale i tak jest nieźle.

Kolejny tekst, „Pokuta” (6/10) to tzw. porno-horror. Faktycznie, całe opowiadanie to opis niekończących się orgii i seksualnych wyczynów bohaterki, przeżywającej wzloty i upadki swych związków z kolejnymi mężczyznami. Element grozy pojawia się dopiero pod koniec i mimo że niczym nie zaskakuje, jest zgrabny i efektownie kończy opowiadanie. A raczej kończyłBY, gdyby Autora nie poniosła ułańska fantazja i nie dopisał mocno przegiętego finału. (znających tekst pytam, jaka to pokuta ?)

Zgrabna miniaturka „Nawiedzone Mieszkanie” (7/10) przypomina nieco „Ducha Z Canterville” Oscara Wilde. Po niej czas na najlepszy tekst całego zbioru, nieco ketchumowską (jak słusznie napisał we wprowadzeniu sam Autor) „Opowieść O Bardzo Szczęśliwym Zakończeniu” (7/10),historia pewnej szalonej imprezy i strasznych konsekwencji, jakie ona przyniosła dla uczestników. Nie ma żadnych elementów nadprzyrodzonych, ale jest sporo przemocy, brutalnego seksu i moralnego brudu. Mocna rzecz.

Naziści i horror to zawsze sprawdzone połączenie, o czym przekonuje „Willa Greisera” (7/10),nieco podobna do „Szatańskiego Pierwiosnka” Guya N. Smitha. Młode małżeństwo wprowadza się do willi, w której w trakcie wojny mieszkał nazistowski dygnitarz. W piwnicy domu znalezione zostały zwłoki agenta nieruchomości. Podczas gdy policja gotowa jest uznać sprawę za nieszczęśliwy wypadek, prywatny detektyw przekonany jest, że chodzi o morderstwo…

Kończący „Upiorną Ucztę” drugi „Duckfucker : Monkeyfucker” (3/10),ponownie o tytule zdradzającym fabułę jest niestety napisany na siłę i mało zabawny. Pozostaje tylko niesmaczny bizarrowy koncept.

Na duży plus liczy się warsztatowa sprawność Cichowlasa. Pisze on pewnie, żwawo, widać, że potrafi zgrabnie wybrnąć z każdej mielizny fabularnej, obudować dobrą frazą nawet przeciętny pomysł. Niemniej nad całym tomem unosi się atmosfera pewnej „zadaniowości” – wydaje się, że pornohorrory czy ekstrema to nie jest naturalne środowisko autora.

Wadą większości opowiadań zamieszczonych w książce są również niezbyt dobre, wymuszone zakończenia. Rzuca się też w oczy ogólnie, niewielka ilość grozy, która zastąpiona jest raczej obrzydliwościami. No, ale chyba w sumie o to w extreme horrorze chodzi…

Nieco lepsze końcówki mogłyby poprawić ocenę łączną.

opinia opublikowana na www.lubiegroze.pl
http://www.lubiegroze.pl/artykuly/robert-cichowlas-upiorna-uczta-610/

Robert Cichowlas, jeden z bardziej doświadczonych i uznanych autorów polskiej grozy postanowił w zbiorze „Upiorna Uczta” zmierzyć się z pulpą i horrorem ekstremalnym. Wyszło, powiedzmy, przyzwoicie. Tam, gdzie autor zaufał swojemu instynktowi i umiejętnościom, jest lepiej, tam, gdzie na siłę stara się być „extreme” wyszło trochę przeciętniej.

Zbiór rozpoczyna niezmiernie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
388
45

Na półkach: ,

No cóż, ta książka jest, że tak powiem mocno popierdolona. Sorry innego słowa użyć się nie da. Zarazem poza szokowaniem nie ma za dużo do zaoferowania. Autora lubię i cenię zwłaszcza za rewelacyjną książkę "Miasteczko", ale tu przynajmniej nie trafił do mnie. Historie szokują ale nie angażują. Do tego wydanie szału nie robi. Ot takie poczytadełko na 2 wieczory.

No cóż, ta książka jest, że tak powiem mocno popierdolona. Sorry innego słowa użyć się nie da. Zarazem poza szokowaniem nie ma za dużo do zaoferowania. Autora lubię i cenię zwłaszcza za rewelacyjną książkę "Miasteczko", ale tu przynajmniej nie trafił do mnie. Historie szokują ale nie angażują. Do tego wydanie szału nie robi. Ot takie poczytadełko na 2 wieczory.

Pokaż mimo to

avatar
442
213

Na półkach: ,

"Upiorna uczta" to numer 6 w serii wydanej przez Phantom Books Horror. Tematykę określiłbym jako - ciężki kaliber. I zdecydowanie, odpowiedni poziom zostaje utrzymany. Książka zawiera 9 opowiadań, poprzedzonych krótkim wprowadzeniem do każdego z nich, mamy więc świadomość okoliczności w jakich dane opowiadanie trafiło do tego zbioru. Klimat lekko rozstrzelony, ponieważ poznajemy historie z krainy pornhorroru, bizzaro czy też horroru ekstremalnego. Moim faworytem jest opowiadanie "Propozycja", do tego stopnia, że opowiadam tę historię wśród rodziny i znajomych. Jest genialne.
Mimo, że całość zamyka się w około 220 stronach, czuję się nasycony. Polecam

"Upiorna uczta" to numer 6 w serii wydanej przez Phantom Books Horror. Tematykę określiłbym jako - ciężki kaliber. I zdecydowanie, odpowiedni poziom zostaje utrzymany. Książka zawiera 9 opowiadań, poprzedzonych krótkim wprowadzeniem do każdego z nich, mamy więc świadomość okoliczności w jakich dane opowiadanie trafiło do tego zbioru. Klimat lekko rozstrzelony, ponieważ...

więcej Pokaż mimo to

avatar
481
476

Na półkach:

"Odkryłam w sobie nimfomankę, gdy twój tato rozebrał mnie w krzakach, a potem zaczął pieścić jądrami moją twarz." ~ Robert Cichowlas, 2018

Ten, kto spodziewa się dobrej zabawy po zbiorze opatrzonym taką okładką, w zasadzie sam jest sobie winien. Gdyby "Upiorna uczta" nie wyszła w numerowanej serii, nawet czołgiem nie dalibyście rady zaciągnąć mnie do lektury; niestety, przymus obsesyjno-kompulsywny każe mi złapać i tego Pokemona, więc miejmy to już za sobą... Starczy powiedzieć, że zestawienie wieńczy tekst o tytule "Duckfucker 2: Monkeyfucker", a jedno z opowiadań zawiera postać Roberta (Cichowlasa?),seksualnego mistrza z dwoma pokaźnymi członkami, pracującego w nienazwanym wydawnictwie (Replika?). Choć Cichowlas wychodzi z siebie, by szokować, umówmy się, że "Flaki" Palahniuka to to nie są. "Upiorna uczta" ma taką mniej więcej wartość literacką jak wulgarny napis wydrapany na obszczanym murze grożącego zawaleniem squatu: zniesmacza - owszem, oburza - niektórych pewnie tak, ale głównie daje świadectwo umysłowej pustki. Może gdy za tysiąc lat odkryją ją archeologowie, zostanie przypadkiem uznana za dzieło sztuki, ale do tego czasu nie wróżę jej kariery w mainstreamie. Innymi słowy, Cichowlas powinien się wstydzić za swoje opowiadania przez co najmniej najbliższe milenium.

"Odkryłam w sobie nimfomankę, gdy twój tato rozebrał mnie w krzakach, a potem zaczął pieścić jądrami moją twarz." ~ Robert Cichowlas, 2018

Ten, kto spodziewa się dobrej zabawy po zbiorze opatrzonym taką okładką, w zasadzie sam jest sobie winien. Gdyby "Upiorna uczta" nie wyszła w numerowanej serii, nawet czołgiem nie dalibyście rady zaciągnąć mnie do lektury; niestety,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
201
17

Na półkach:

O ludzie.. jakież to było poj***ne!
Przez Duckfacker'a początkowo nie mogłam przebrnąć. Zdecydowanie za mocny klimat jak dla mnie.. Dopiero gdy ograniczyłam nieco wyobraźnię to jakoś to poszło.. ALE nie polecam dla miłośników zwierząt wszelakich. ;)
Cała reszta na plus. Serio, horror ekstremalny w naprawdę dobrym wydaniu.

O ludzie.. jakież to było poj***ne!
Przez Duckfacker'a początkowo nie mogłam przebrnąć. Zdecydowanie za mocny klimat jak dla mnie.. Dopiero gdy ograniczyłam nieco wyobraźnię to jakoś to poszło.. ALE nie polecam dla miłośników zwierząt wszelakich. ;)
Cała reszta na plus. Serio, horror ekstremalny w naprawdę dobrym wydaniu.

Pokaż mimo to

avatar
100
21

Na półkach: ,

O zbiorze opowiadań „Upiorna uczta” Roberta Cichowlasa od początku mówiło się, że jest ekstremalny i przeznaczony dla dorosłych czytelników – na okładce widnieje nawet specjalne oznaczenie. Oczywiście, jest ono uzasadnione, bo takie opowiadania jak „Pokuta”, „Propozycja” czy kultowy już w pewnym środowisku grozomaniaków „Duckfucker” i napisana specjalnie do tego zbioru kontynuacja o jakże absorbującym tytule „Mockeyfucker” – to teksty przeznaczone do czytelników, którzy mocne bizarro, ekstremę i historie z rodzaju ostrego porn-horror preferują jako formę rozrywki. Tu od razu dodam, że te opowieści są nie tylko mocne i solidnie napisane, ale i charakteryzują się dobrą fabułą. Wciągają od początku po sam koniec, a lekkość pióra autora powoduje, że mamy wrażenie, jakbyśmy uczestniczyli w tych chorych, momentami absurdalnych, innym razem autentycznie przerażających chwilach w życiu bohaterów.
Ale „Upiorna uczta” to też opowiadania z gatunku typowego horroru klasy b. Takim tekstem jest choćby moja ulubiona historia z tej książki – „Szkieletowy Poznań – opowieść o dwóch policjantach, którzy podczas nocnego patrolu jednymi z mroczniejszych ulic Poznania natykają się na wyłażące z ziemi szkielety. Wszystkie drogi w tej historii prowadzą do Zamku Cesarskiego w centrum miasta – miejsca, gdzie w trakcie drugiej wojny swoją komnatę miał Adolf Hitler.
„Szkieletowy Poznań” to jedno z dwóch opowiadań rasowego horroru z wojną w tle. Drugie to „Willa Greisera”, gdzie z kolei mamy do czynienia z domem, który stanowił rezydencję namiestnika kraju Warty – zbrodniarza wojennego Artura Greisera. Klimat tej opowieści zasługuje na duży plus, podobnie jak bohater – nieco ekscentryczny prywatny detektyw, badający sprawę morderstwa , trafiający – jak się potem okazuje nie przypadkiem – do willi na ulicy Berwińskiego, dawnej rezydencji nazisty.
„Upiorna uczta” to też dwa przewrotne szorty. „Fryzjer” to miażdżąca zakończeniem czarna humoreska, a „Nawiedzone mieszkanie” to kompletnie odjechana opowieść, w której główne skrzypce grają duchy…
Dziewięć zawartych w tomie opowiadań to naprawdę dobra rozrywka. Znajdą w niej coś dla siebie zarówno fani mocnej, bezkompromisowej prozy, jak i miłośnicy opowieści klasy b, rodem z książek wydawanych przez pamiętne wydawnictwa Amber horror i Phantom Press. Zresztą zamysł wydawnictwa Phantom Books horror jest właśnie taki, by prezentować czytelnikowi pozycje, budzące pozytywne skojarzenia ze wspomnianymi oficynami i ich hitami pokroju Grahama Mastertona, Jamesa Herberta czy Guya N. Smitha. To – jak na razie – się udaje!

Autor recenzji: Filip Borkowski

O zbiorze opowiadań „Upiorna uczta” Roberta Cichowlasa od początku mówiło się, że jest ekstremalny i przeznaczony dla dorosłych czytelników – na okładce widnieje nawet specjalne oznaczenie. Oczywiście, jest ono uzasadnione, bo takie opowiadania jak „Pokuta”, „Propozycja” czy kultowy już w pewnym środowisku grozomaniaków „Duckfucker” i napisana specjalnie do tego zbioru...

więcej Pokaż mimo to

avatar
109
28

Na półkach:

http://czysciecmorrisona.blogspot.com/2018/03/upiorna-uczta-czyli-bardziej-boli-tylko.html

http://pl-pl.facebook.com/czysciecmorrisona/

"Upiorna uczta" czyli bardziej boli tylko jak nadepniesz na LEGO

Myślę, że nie ma sensu powtarzać po raz kolejny jak strasznie czekam na następne tytuły od Phantom Books Horror. Moje uwielbienie do B klasy jest już Wam chyba dość znane. Sam z resztą po sobie widzę, że kiedy leci do mnie nowa pozycja od PBH, to w oczekiwaniu zaczynam się wiercić jakby mi się kłos zboża w gacie zaplątał. I tak samo było ostatnio, kiedy wyczekiwałem na najnowszy tytuł.
Czym jest "Upiorna uczta" (bo tak właśnie ochrzczone jest najnowsze dziecko PBH)? Treść od wydawcy mówi, że to "Horror ekstremalny pełen erotyki i przemocy. Tylko dla dorosłych czytelników".

- faken - pomyślałem, bo po tym wstępie nie dałem rady wykrzesać z siebie głębszej myśli.

Czytam, dotykam, oglądam, wącham (zapach niespotykany, intrygujący) i myślę sobie:

- przeczytam, już durniejszy nie będę.

I wiecie co? Byłem w błędzie. Zdurniałem jeszcze bardziej... To było mocniejsze niż wizje po butaprenowym odlocie jakiego doświadczyłem będąc dwunastolatkiem... Z resztą, czy musze mówić coś więcej jeśli tytułem pierwszego opowiadania jest "Duckfucker"...?

Może zacznę jednak dość nietypowo. Może nawet troszkę niekulturalnie. Ale zawsze pisze szczerze więc i szczerze napiszę teraz. No więc wspomnę, że... nie do końca porywała mnie proza Roberta Cichowlasa. Kiedyś czytałem pozycję jego autorstwa pod tytułem "Szósta era". To było aż tak B klasowe, że nawet dla mnie było to zbyt wiele... Ostatecznie tytułu nawet nie skończyłem. No i taki też obraz książek Roberta Cichowlasa utrwalił się w mojej głowie. Jednak tytuł "Upiorna uczta" był wydany przez PBH, to nie mogły być pomyje! Oni nie wydają niczego słabego! I nie było! A w moich oczach Robert Cichowlas stał się od razu człowiekiem nieobliczalnym jak ruski kalkulator i czuć, że w jego głowie nawalone jest jak w cygańskim tobołku! I tak, to są komplementy!

No to co, przechodzimy do mięsa?

W książce jest dziewięć opowiadań. Niektóre dłuższe (powiedzmy na pięćdziesiąt stron),a niektóre krótsze (nawet na cztery strony). I te dłuższe są zdecydowanie dużo, dużo lepsze niż te króciuteńkie formy.
Całość jest subtelna jak spadająca cegła. Mamy tu wszystko co w obrzydliwych horrorach najlepsze. Tak cholernie czuć pióro lat 90 i wszelkiej pulpy która wtedy się ukazywała, że bardziej się nie da. Mamy kupę flaków, masę seksu, mnóstwo obrzydlistwa, hektolitry krwi, popieprzone pomysły, wymyślne tortury i ogólnie samą śmietankę bizarro. Ja generalnie czytając byłem podniecony jak epileptyk z ADHD.

Pokrótce o czym są poszczególne opowiadania? No dobra, to jedziemy.

"Duckfucker" - serio, czy to wymaga jakiegoś głębszego tłumaczenia?!

"Propozycja" - mocna sprawa. Gość traci pracę, dzieciak nieustannie choruje, a jego żona jest stabilna emocjonalnie jak powierzchnia szklanki wody trzymanej przez chorego na parkinsona. I nagle dostaje propozycję zarobku okrągłego miliona. Robota niby nie ciężka ani skomplikowana. Ale zawsze musi być pewien haczyk. Te tutaj jest olbrzymi i śmierdzący...

"Fryzjer" - króciuteńkie opowiadanko. Raptem kilka stron (sześć?). Krótka historyjka o facecie zauroczonym zawodem fryzjera. A jakie jest główne narzędzie pracy w takim fachu? No więc właśnie.

"Szkieletowy Poznań" - wydaje się jakby to miało być opowiadanie wiodące zbiorku. Przynajmniej kilka jego zdań znajduje się we wstępie książki. Horror lat 90 i polskiego kawioru (czyt. kaszany) wychodzącej w tym okresie aż wylewa się z tego opowiadania. Najbardziej B klasowe opowiadanie w całym zbiorze. Ducha Ambera czy Phantom Pressu czuć tutaj w każdym słowie.
Z ziemi powstają szkielety i zmierzają do podziemi w Zamku Cesarskim. Tylko po co? Powiem tylko, że Guyem N. Smithem pachnie z kilometra. Zagadkę próbuje rozwiązać policjantka, która wraz ze swoim partnerem zobaczyła jako pierwsza powstające truchła.

"Pokuta" - no co temat to szok!!! Jedno z najbardziej chorych "pieces of shit" jakie w życiu czytałem!!! Nimfomanka, erotomanka, etc. i jej przygody. Nawet nie będę zgłębiał się w fabułę żeby nie psuć Wam zabawy. Ale przygotujcie się na dogłębne rycie mózgu.

"Nawiedzone mieszkanie" - najkrótsze w całym zbiorku. Historia mieszkania w którym straszy. A czemu straszy? Staropolskie powiedzenie mówi, że "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom". Czy jakoś tak...

"Opowieść z bardzo szczęśliwym zakończeniem" - Robert Cichowlas mówi, że inspirował się tutaj Ketchumem. I ta inspiracja faktycznie jest wyczuwalna.
Facet idzie na imprezę, gdzie w pewnym momencie urywa mu się film. Nic nie pamięta. Przypomni sobie co się działo? Sami chyba wecie, że czasem zdarzyło Wam się po pijaku nawywijać, prawda? Ale ciekaw jestem czy zdarzyło się poszaleć Wam aż tak jak bohaterowi tego opowiadania. A może podzielicie się swoimi doświadczeniami z imprez gdzie urwał Wam się film;)?
Dobre, dobre, bardzo dobre.

"Willa Greisera" - Greiser, jeden z największych zbrodniarzy II Wojny Światowej. Ogólnie widać, że autor lubuje się w tematyce Drugiej Wojny. I tutaj też czuć pulpowatość i kiczowatość raczkującego horroru.
Co może się wydarzyć jak kupisz dom w którym mieszkał zbrodniarz wojenny? Ano na pewno nie będzie nudno... A w całość zamieszana jest... Małgorzata Rozenek (ciekaw jestem czy dostrzeżecie aluzję;)).

"Duckfucker 2: Monkeyfucker" - zarzućcie sobie google tłumacza i wszystko będzie dla Was jasne;). Część druga części pierwszej. Że tak się wyrażę... Aż strach pomyśleć jaki "fucker" może być kolejny...

Tak więc jak widzicie każdy tytuł jest uroczy i pociągający jak wydalona malina. Ale jednocześnie całość wypada naprawdę bardzo, bardzo przyzwoicie. Faktycznie zbiorek skierowany jest dla raczej dla wysublimowanego grona odbiorców (a to jest wąskie jak spodnie obecnych przedstawicieli płci męskiej wieku młodzieńczego). Proponuję nie podrzucać babci na imieniny, wujkowi księdzu czy dziesięcioletniemu dziecku. Choć jednocześnie taki prezent wręczony każdemu z nich byłby ciekawym eksperymentem społecznym i chętnie obserwowałbym ich reakcję podczas czytania.
Tytuł jest hardcorowo poryty. Określenia bizarro i pornhorror są jak najbardziej zasadne, a oznaczenie 18+ na okładce swobodnie można by swobodnie zamienić na 21+;P. No dalej, linczujcie małolaty;)! I śmiało, możecie mnie nawet wyzywać od tego, że jestem tak stary że wiszę kasę Mojżeszowi;). Nie rusza mnie to;P.
Co jeszcze? No szczerze umówmy się - nie jest to tytuł który kiedykolwiek trafi do Empiku;).

Ja bawiłem się czytając prześwietnie. Miałem momentami taki WTF, że pewnie moja gęba przypominała twarz Pinokia po inwazji korników. Ale zdecydowanie było warto!
Ogólnie po całej lekturze czuję się wymięty jak zbrukana gołębica ale to naprawdę był kawał dobrego pisania! I śmiało mogę odszczekać stereotyp jaki utrwalił się w mojej głowie co do książek wychodzących spod pióra Autora.

P.S.

Panie Robercie – „Szósta Era” wraca na pozycje „do przeczytania”;).

Moja ocena - 7/10

http://czysciecmorrisona.blogspot.com/2018/03/upiorna-uczta-czyli-bardziej-boli-tylko.html

http://pl-pl.facebook.com/czysciecmorrisona/

"Upiorna uczta" czyli bardziej boli tylko jak nadepniesz na LEGO

Myślę, że nie ma sensu powtarzać po raz kolejny jak strasznie czekam na następne tytuły od Phantom Books Horror. Moje uwielbienie do B klasy jest już Wam chyba dość...

więcej Pokaż mimo to

avatar
413
232

Na półkach: , , ,

Powiem tak: zdrowo poryta książka, bizarro horror w najmocniejszym wydaniu... Robert Cichowlas uraczył nas 9 opowiadaniami, różnej długości i treści. Mamy tutaj kilka "normalnych" opowiadań grozy (Willa Geisera czy Szkieletowy Poznań) ale są też takie które naprawdę mocno szokuje swoją treścią - Duckfucker i jego kontynuacja pt. Duckfucker 2: Monkeyfucker. Pewnie domyślacie się o czym są... 😨 Opowiadanie o tytule Propozycja też może Was zaszokować swoją treścią, ale zdaje sobie sprawę, że książka ta raczej trafi do osób, które wiedzą czego się spodziewać i oczekiwać (nie jest to pozycja ogólnodostępna w księgarniach).
Podsumowując: ciekawa i mocna antologia, lecz tylko dla fanów gatunku. U mnie nastąpił przesyt tego typu książek, więc robię reset i wracam do klasyki. I Wam, czytającym takie książki, też tak radzę, bo po takiej "Upiornej uczcie" przyda się oczyszczenie organizmu i duszy...

Powiem tak: zdrowo poryta książka, bizarro horror w najmocniejszym wydaniu... Robert Cichowlas uraczył nas 9 opowiadaniami, różnej długości i treści. Mamy tutaj kilka "normalnych" opowiadań grozy (Willa Geisera czy Szkieletowy Poznań) ale są też takie które naprawdę mocno szokuje swoją treścią - Duckfucker i jego kontynuacja pt. Duckfucker 2: Monkeyfucker. Pewnie domyślacie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
497
154

Na półkach: ,

Robert Cichowlas ma naprawdę odjechane pomysły i bardzo dobre pióro. "Duckfucker" to wielkie "łot de fak". Mam tylko nadzieję, że do Roberta Cihchowlasa nie przylgnie - jak swojego czasu do Halamy - łatka "tego od kurczaków" (w tym przypadku "tego od kaczek ;)). "Fryzjer" też kapitalny. Co do poznańskich szkieletów, to aż tak zachwycony nie byłem. Reszta - niezła. Jako całość zbiorek wypada bardzo, ale to bardzo dobrze. Polecam fanom bizzaro, pornohorroru (a może zwłaszcza tym),czy nawet tradycyjnych klimatów w stylu np. Henela.

Robert Cichowlas ma naprawdę odjechane pomysły i bardzo dobre pióro. "Duckfucker" to wielkie "łot de fak". Mam tylko nadzieję, że do Roberta Cihchowlasa nie przylgnie - jak swojego czasu do Halamy - łatka "tego od kurczaków" (w tym przypadku "tego od kaczek ;)). "Fryzjer" też kapitalny. Co do poznańskich szkieletów, to aż tak zachwycony nie byłem. Reszta - niezła. Jako...

więcej Pokaż mimo to

avatar
158
134

Na półkach:

Mocna to lubię

Mocna to lubię

Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Chcę przeczytać
    44
  • Przeczytane
    32
  • Posiadam
    18
  • Horror
    6
  • 2018
    4
  • Chcę przeczytać- posiadam
    1
  • Do przeczytania
    1
  • Groza ekstremalna
    1
  • Szukam
    1
  • Status: posiadam
    1

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Upiorna uczta


Podobne książki

Przeczytaj także