rozwińzwiń

Polish Porno Graphics

Okładka książki Polish Porno Graphics autora Nikodem Cabala, Tomasz Piorunowski, Anna Helena Szymborska, 9788394735548
Okładka książki Polish Porno Graphics
Tomasz PiorunowskiNikodem Cabala Wydawnictwo: Planeta Komiksów komiksy
72 str. 1 godz. 12 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Data wydania:
2017-12-04
Data 1. wyd. pol.:
2017-12-04
Liczba stron:
72
Czas czytania
1 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394735548
Średnia ocen

6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Polish Porno Graphics w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Polish Porno Graphics

Średnia ocen
6,3 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Polish Porno Graphics

avatar
66
66

Na półkach:

Fani Milo Manary to często ludzie, którzy cenią nie tylko wysokiej jakości erotykę komiksową, ale również sztukę rysunku najtrudniejszego - anatomii oraz mowy ludzkiego ciała, która to często stanowi wyzwanie nawet dla doświadczonych ilustratorów.

Wspominam o tym dlatego, że jako wielki fan Milo Manary, biorę w ręce komiks, który w dużej mierze przypomina mi twórczość włoskiego artysty - czuję się jak w domu i od razu wiem, że jest co doceniać w tego typu publikacji.

A PPG - to twór w zupełności polski, przez polskich ilustratorów i ilustratorki tworzony i wizualnie to perełka w pełni tego słowa znaczeniu.

Oto jest zbiór pięciu niemych opowieści całkowicie erotycznych, niemalże bezfabularnych, w których to właśnie nagość, cielesność oraz sztuka ilustracji pełni rolę największą.

I każda z nich to czysta radość dla oczu. I nie, nie mówię tak, ponieważ cycki. Mówię tak, gdyż rysunkowo to totalne majstersztyki są.

Marcin Nowakowski w swoim Drowned Man zrobił taką robotę, że ja chcę tak rysowanych komiksów milion. Po czym ten sam ilustrator, zostawiając krótką formę o syrenie, zabiera nas w kosmos , ażeby tam, na statku, w stanie nieważkości, pozwolić na chuć swoim bohaterom. Rozrysowane jest to obłędnie.

Na uwagę zasługuje również między innymi WAKE UP! Nikodema Cabały. Futurystyczny retro-stajl w pełnej krasie. Bajeczka.

PPG to twór istotny w polskiej sztuce ilustracji komiksowej. Doświadczenie w zupełności wizualne z bardzo wysokiej półki. Różne stylistyki, jeden motyw i 72 strony ilustracyjnej uczty.

Jestem na tak.

Więcej na IG: @znakiem_tego

Fani Milo Manary to często ludzie, którzy cenią nie tylko wysokiej jakości erotykę komiksową, ale również sztukę rysunku najtrudniejszego - anatomii oraz mowy ludzkiego ciała, która to często stanowi wyzwanie nawet dla doświadczonych ilustratorów.

Wspominam o tym dlatego, że jako wielki fan Milo Manary, biorę w ręce komiks, który w dużej mierze przypomina mi twórczość...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1393
1343

Na półkach:

Nadszedł w końcu ten dzień, gdy przyszło mi zrecenzować komiks porno :) W zasadzie jest to bardziej zbór prac erotycznych polskich artystów, niż faktyczne porno, o jakim myślą nastolatkowie. Mamy tutaj bowiem kilka krótkich historii i całkiem pokaźną galerię portretów. Jak to wypadło w całokształcie? Cóż, dla mnie osobiście trochę nijako, ale w ogólnym rozrachunku oceniam komiks pozytywnie. Swoją rolę spełnił, jeśli idzie o trzymanie się konwencji gatunku. Problem w tym, ze mnie kompletnie nie poruszył, jeśli rozumiecie co mam na myśli. Uprzedzam jednak na starcie - w tym materiale OMÓWIĘ, co myślę o tym dziele, ale nie będę zamieszczał tutaj żadnych zdjęć z jego zawartości. To nadal treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich, natomiast na mojego bloga zaglądają osoby nieletnie i też sporo materiałów, dla takowych recenzuję. Zatem jeśli ktoś liczy na darmowe zdjęcia, rysowanych, roznegliżowanych kobiet w sprośnych pozycjach, to może darować sobie przeglądanie tego materiału. Tych, którzy mają ochotę na lekturę i poznanie mojej opinii, zapraszam do ciągu dalszego :)

"Polish Porno Graphics" jest zbiorem rysunków kilku polskich rysowników i rysowniczek. Jedni są bardziej rozpoznawalni, jak Robert Adler, założyciel bloga Boli Blog i erotycznego komiksu "Statek namiętności" (nie, nie dam linków, jak już mówiłem zaglądają tu dzieci),który na bieżąco obserwuje i czytam. Tak, jest tam tekst, a nie tylko rysunek. Inni znacznie mniej, ale muszę przyznać, że zamieszczone w tym komiksie prace są naprawdę bardzo ładne, od strony graficznej. Dopieszczone, pełne szczegółów i przykuwające oko. Niemniej, nie zadziałały one na mnie, tak jak prawdopodobnie zadziałałyby na większość nastolatków. Więcej emocji na tym polu wzbudziły we mnie sceny erotyczne w "Orłach Rzymu". Czy uznaję to więc jako wadę komiksu? W pewnym sensie tak, ale nie całkowicie, bo jak napisałem wcześniej - warsztatowo rysunek broni się sam.

Gdybym miał wybrać najładniejszy portret zawarty w tym komiksie, to tak naprawdę podałoby na dwie prace. Praca Nikodema Cabały zamieszczona na 52 stronie oraz praca Roberta Adlera z stron 70-71. Te dwa rysunki chciałbym mieć wręcz w postaci plakatów. Chętnie też przeczytałbym jakiś komiks gdzie te plansze byłyby inspiracją do historii. W przypadku pierwszej aż się prosi o erotyczny thriller polityczny w klimatach noir, umiejscowiony w latach 70-tych XX wieku. Idealnie pasowałoby to do tarć pomiędzy Wschodem a Zachodem, gdzie główną bohaterką byłaby kobieta piękna i inteligentna, pracująca jako podwójny agent, albo najemnik. W przypadku drugiej pracy mógłby to być rasowy kryminał erotyczny, też w stylistyce noir, gdzie główna bohaterka byłaby policjantką lub zabójczynią. W praktyce w obu wypadkach, wyobraźnia aż sama nasuwa mi pomysły na scenariusze, właśnie inspirowane tymi pracami.

W przypadku wyboru najzabawniejszej historyjki to zdecydowanie padłoby na "Wake Up!" Nikodema Cybały, choć tam rysunek nie zachwycił mnie aż tak, jak przy wspomnianym portrecie tegoż rysownika. Zresztą opowieść jest narysowana w zupełnie innym, mocno prześmiewczym stylu, a finał całej historyjki rozbraja. W przypadku opowieści, która najbardziej podobała mi się od strony graficznej, to będzie "Drowned man" Marcina Nowakowskiego. Kreska jest tam miła dla oka, zabawna i przywodząca na myśl klasyczne baśnie, co jak obstawiam było zabiegiem celowym. W praktyce też można byłoby z tej historyjki wykrzesać komedię erotyczną, bazującą na absurdzie sytuacyjnym i wyśmiewającą pewne stereotypy o relacjach damsko-męskich.

Jak zatem podsumowuję "Polish Porno Graphics"? To komiks niezły, miejscami dobry, ale mnie nie oczarował, tak jak tego oczekiwałem. Z tego powodu czuję nieco zawodu. Z drugiej zaś strony jest on naprawdę ładnym portfolio naszych artystów i na tym polu może przykuć szerszą uwagę. Cieszę się, że taka praca powstała, bo jakby nie patrzeć jest ważna. Przełamuje pewne stereotypy o komiksie i pokazuje, że można zrobić coś ze smakiem. Niedawno też ogłoszono, że powstanie jego kontynuacja, a wydawca szuka do całego projektu świeżej krwi.

Nadszedł w końcu ten dzień, gdy przyszło mi zrecenzować komiks porno :) W zasadzie jest to bardziej zbór prac erotycznych polskich artystów, niż faktyczne porno, o jakim myślą nastolatkowie. Mamy tutaj bowiem kilka krótkich historii i całkiem pokaźną galerię portretów. Jak to wypadło w całokształcie? Cóż, dla mnie osobiście trochę nijako, ale w ogólnym rozrachunku oceniam...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1058
1022

Na półkach: ,

Lektura ,,Polish Porno Graphics” była dla mnie swego rodzaju eksperymentem. Nie interesowałam się wcześniej erotycznymi komiksami, ale jak to mówią do odważnych świat należy i jestem zdania, że trzeba mieć otwarty umysł. Bez większych oporów otworzyłam więc karty antologii polskich komiksów i ilustracji erotycznych i muszę przyznać, że było to niezwykłe doświadczenie.

Na ,,Polish Porno Graphics” składa się 5 historii i 4 galerie prac różnych autorów, które łączy jeden wspólny element – sex. Czytelnikowi przyjdzie między innymi obserwować nietypowe sposoby reanimacji stosowane przez pewną syrenę, podziwiać namiętne akrobacje w przestrzeni kosmicznej, weźmie też udział w polowaniu, którego finał będzie dość niezwykły czy będzie miał okazję obejrzeć erotyczną wersję kart tarota. Oczywiście to nie wszystko co czeka na kartach antologii.

Prace są bardzo zróżnicowane, tak samo jak ich tematyka. Bywa śmiesznie, niesamowicie czy wręcz strasznie. Autorzy zaprezentowali miłość w najróżniejszych formach – namiętną, zmysłową, czasami ślepą, a czasami przerażającą. Każdy więc znajdzie coś co z pewnością przypadnie mu do gustu. Osobiście dawno nie trafiłam na antologię, w której praktycznie każdy z autorów czymś mnie ujął – tutaj mimo zaprezentowania różnorodnych stylów praktycznie każdy mi się podobał i z przyjemnością zatrzymywałam wzrok by dłużej podziwiać rysunki. Warto także dodać, że cała antologia utrzymana jest w czarno-białej kolorystyce, co również bardzo mi się podobało.

,,Polish Porno Graphics” to album w którym nie pada ani jedno słowo – z resztą czy są tu one potrzebne? Obrazy mówią same za siebie i pobudzają wyobraźnię na tyle, że wszelkie opisy czy dialogi zepsuły by tylko klimat zawartych w nim historii. Co ciekawe dzięki temu zabiegowi i angielskiemu tytułowi antologia, ma szansę trafić na półki nie tylko polskich czytelników. Na co moim zdaniem zdecydowanie zasługuje.

Pod względem wydania tytuł prezentuje się bardzo dobrze – wydany w twardej oprawie, w dużym formacie nie tylko sprawia wrażenie ekskluzywnego, ale także w pełni pozwala nacieszyć oczy zawartymi wewnątrz pracami. Sama okładka już przyciąga wzrok i myślę, że nawet osoby nie zainteresowane komiksami erotycznymi nie przeszłyby obok niej obojętnie.

,,Polish Porno Graphics” uważam za nad wyraz udany eksperyment. Bo choć tytuł zdecydowanie nie należy do tych który można by polecić każdemu, to jednak dorosły, bezpruderyjny czytelnik będzie nim pewnością zachwycony. Osobiście z niecierpliwością czekam na kolejne odsłony (Planeta Komiksów ogłosiła iż trwają prace nad trzema kolejnymi projektami),pewna, że jeszcze nie raz zostanę pozytywnie zaskoczona.

Ocena: 8/10

Recenzja (wraz ze zdjęciami) dostępna na stronie Kosz z Książkami!

https://koszzksiazkami.pl/polish-porno-graphics-recenzja/

Lektura ,,Polish Porno Graphics” była dla mnie swego rodzaju eksperymentem. Nie interesowałam się wcześniej erotycznymi komiksami, ale jak to mówią do odważnych świat należy i jestem zdania, że trzeba mieć otwarty umysł. Bez większych oporów otworzyłam więc karty antologii polskich komiksów i ilustracji erotycznych i muszę przyznać, że było to niezwykłe doświadczenie.

Na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

33 użytkowników ma tytuł Polish Porno Graphics na półkach głównych
  • 20
  • 13
14 użytkowników ma tytuł Polish Porno Graphics na półkach dodatkowych
  • 6
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Polish Porno Graphics

Inne książki autora

Okładka książki The Best of Likwidator. 30 lat słusznych likwidacji Robert Adler, Nikodem Cabala, Olgierd Olaf Ciszak, Ryszard Dąbrowski, Krzysztof Gawronkiewicz, Marek Oleksicki, Krzysztof Owedyk, Janusz Pawlak, Michał Śledziński, Przemysław Truściński
Ocena 8,0
The Best of Likwidator. 30 lat słusznych likwidacji Robert Adler, Nikodem Cabala, Olgierd Olaf Ciszak, Ryszard Dąbrowski, Krzysztof Gawronkiewicz, Marek Oleksicki, Krzysztof Owedyk, Janusz Pawlak, Michał Śledziński, Przemysław Truściński
Okładka książki Komiks i My - 15 Nikodem Cabala, Patryk Cabała, Irek Konior, Przemysław Mazur, Waldemar Miaśkiewicz, Paweł Moszczyński, Mieczysław Skalimowski, Edvin Volinski, Jacek Widor, Krzysztof Wyrzykowski, Sławomir Zajączkowski, Jarosław Żukowski
Ocena 7,0
Komiks i My - 15 Nikodem Cabala, Patryk Cabała, Irek Konior, Przemysław Mazur, Waldemar Miaśkiewicz, Paweł Moszczyński, Mieczysław Skalimowski, Edvin Volinski, Jacek Widor, Krzysztof Wyrzykowski, Sławomir Zajączkowski, Jarosław Żukowski
Okładka książki Encyklopedia kreskówek wyssanych z miętówek. W podziękowaniu dla Tadeusza Baranowskiego Marcin Bałczewski, Nikodem Cabala, Patryk Cabała, Wojciech Cichoń, Ryszard Dąbrowski, Dominika Dziapa, Mieczysław Fijał, Paweł Gierczak, Daniel Grzeszkiewicz, Olga Jackiewicz, Andrzej Janicki, Maciej Jasiński, Tomasz Kaczkowski, Karol Kalinowski, Sławomir Kiełbus, Mirosław Korkus, Jarosław Kostrzewa, Daniel Koziarski, Łukasz Kuciński, Maciej Kur, Mateusz Kurczoba, Zbigniew Larwa, Tomasz Lew Leśniak, Krzysztof Leszczewski, Ryszard Łobos, Szymon Majewski, Jakub Martewicz, Maciej Mazur, Piotr Nowacki, Wojciech Olszówka (ilustrator), Marcin Osuch, Radosław Owczarek, Krzysztof Owedyk, Maciej Pałka, Janusz Pawlak, Mariusz Podleś, Adam Polkowski, Hubert Ronek, Artur Ruducha, Rafał Skarżycki, Jacek Skrzydlewski, Michał Śledziński, Kamil Śmiałkowski, Adam Święcki, Maciej Szatko, Mateusz Szlachtycz, Rafał Szłapa, Witold Tkaczyk, Przemysław Truściński, Marek Turek, Grzegorz Wawrzyńczak, Emilia Wójcik, Patryk Wójcik, Jarosław Wojtasiński, Janusz Wyrzykowski, Mariusz Zabdyr, Wojciech Żółkiewicz
Ocena 7,9
Encyklopedia kreskówek wyssanych z miętówek. W podziękowaniu dla Tadeusza Baranowskiego Marcin Bałczewski, Nikodem Cabala, Patryk Cabała, Wojciech Cichoń, Ryszard Dąbrowski, Dominika Dziapa, Mieczysław Fijał, Paweł Gierczak, Daniel Grzeszkiewicz, Olga Jackiewicz, Andrzej Janicki, Maciej Jasiński, Tomasz Kaczkowski, Karol Kalinowski, Sławomir Kiełbus, Mirosław Korkus, Jarosław Kostrzewa, Daniel Koziarski, Łukasz Kuciński, Maciej Kur, Mateusz Kurczoba, Zbigniew Larwa, Tomasz Lew Leśniak, Krzysztof Leszczewski, Ryszard Łobos, Szymon Majewski, Jakub Martewicz, Maciej Mazur, Piotr Nowacki, Wojciech Olszówka (ilustrator), Marcin Osuch, Radosław Owczarek, Krzysztof Owedyk, Maciej Pałka, Janusz Pawlak, Mariusz Podleś, Adam Polkowski, Hubert Ronek, Artur Ruducha, Rafał Skarżycki, Jacek Skrzydlewski, Michał Śledziński, Kamil Śmiałkowski, Adam Święcki, Maciej Szatko, Mateusz Szlachtycz, Rafał Szłapa, Witold Tkaczyk, Przemysław Truściński, Marek Turek, Grzegorz Wawrzyńczak, Emilia Wójcik, Patryk Wójcik, Jarosław Wojtasiński, Janusz Wyrzykowski, Mariusz Zabdyr, Wojciech Żółkiewicz
Okładka książki RELAX nr 37 Enrique Sanchez Abuli, Nikodem Cabala, Wojciech Cichoń, Ryszard Dąbrowski, Mieczysław Fijał, Alfonso Font, Artur Grzenda, Hermann Huppen, Yves Huppen, Dariusz Janiczak, Sławomir Kiełbus, Adam Kmiołek, Maciej Kmiołek, Joe Kubert, Maciej Kur, Monika Laprus-Wierzejska, Maciej Mazur, Mariusz Moroz, Bogusław Polch, Grzegorz Rosiński, Jacek Skrzydlewski, Mariusz Zabdyr
Ocena 7,3
RELAX nr 37 Enrique Sanchez Abuli, Nikodem Cabala, Wojciech Cichoń, Ryszard Dąbrowski, Mieczysław Fijał, Alfonso Font, Artur Grzenda, Hermann Huppen, Yves Huppen, Dariusz Janiczak, Sławomir Kiełbus, Adam Kmiołek, Maciej Kmiołek, Joe Kubert, Maciej Kur, Monika Laprus-Wierzejska, Maciej Mazur, Mariusz Moroz, Bogusław Polch, Grzegorz Rosiński, Jacek Skrzydlewski, Mariusz Zabdyr
Okładka książki RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 35 Nikodem Cabala, Pierre Dubois, Mieczysław Fijał, Alejandro Jodorowsky, Sławomir Kiełbus, Maciej Kur, Mathieu Lauffray, Wilfrid Lupano, MarcRiou & Mark Vigouroux, Carlos Meglia, Grzegorz Rosiński, Jacek Skrzydlewski, Mirosław Sobiecki, Rafał Szłapa, J. H. Williams III, Andrzej Włudecki, Bernie Wrightson, Mariusz Zabdyr
Ocena 7,1
RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 35 Nikodem Cabala, Pierre Dubois, Mieczysław Fijał, Alejandro Jodorowsky, Sławomir Kiełbus, Maciej Kur, Mathieu Lauffray, Wilfrid Lupano, MarcRiou & Mark Vigouroux, Carlos Meglia, Grzegorz Rosiński, Jacek Skrzydlewski, Mirosław Sobiecki, Rafał Szłapa, J. H. Williams III, Andrzej Włudecki, Bernie Wrightson, Mariusz Zabdyr
Okładka książki Zeszyty komiksowe #29: Superkobiety Piotr Burzyński, Edyta Bystroń, Nikodem Cabala, Łukasz Chmielewski, Paweł Chmielewski, Małgorzata Chudziak, Weronika Dobrowolska, Grażyna Fołtyn-Kasprzak (Graza), Paweł Gierczak, Dominika Gracz, Jakub Jankowski, Damian Kaja, Joanna Karpowicz, Sylwia Kaźmierczak, Monika Laprus-Wierzejska, Joanna Mielech, Hubert Możdżeń, Tomasz Niewiadomski, Krzysztof Otorowski, Tomáš Prokůpek, Trina Robbins, Joanna Roszak, Adam Rusek, Marcin Rustecki, Michał Siromski, Dominik Szcześniak, Michał Traczyk, Joachim Tumanowicz, Marek Turek, Megan Uosiu, Renata Wilfling, Dennis Wojda, Robert Zaręba, Przemysław Zawrotny
Ocena 8,0
Zeszyty komiksowe #29: Superkobiety Piotr Burzyński, Edyta Bystroń, Nikodem Cabala, Łukasz Chmielewski, Paweł Chmielewski, Małgorzata Chudziak, Weronika Dobrowolska, Grażyna Fołtyn-Kasprzak (Graza), Paweł Gierczak, Dominika Gracz, Jakub Jankowski, Damian Kaja, Joanna Karpowicz, Sylwia Kaźmierczak, Monika Laprus-Wierzejska, Joanna Mielech, Hubert Możdżeń, Tomasz Niewiadomski, Krzysztof Otorowski, Tomáš Prokůpek, Trina Robbins, Joanna Roszak, Adam Rusek, Marcin Rustecki, Michał Siromski, Dominik Szcześniak, Michał Traczyk, Joachim Tumanowicz, Marek Turek, Megan Uosiu, Renata Wilfling, Dennis Wojda, Robert Zaręba, Przemysław Zawrotny
Okładka książki Zeszyty Komiksowe #28: Sto lat polskiego komiksu Szczepan Atroszko, Wojciech Birek, Michał Błażejczyk, Edyta Bystroń, Nikodem Cabala, Łukasz Chmielewski, Marta Falkowska, Roman Gajewski, Paweł Gierczak, Henryk Glaza, Dominika Gracz, Damian Kaja, Piotr Kasiński, Jan Korczyński, Kinga Kuczyńska, Maria Lengren, Wojciech Łowicki, Stanisław Michałowski, Hubert Możdżeń, Tomasz Niewiadomski, Krzysztof Otorowski, Bogumiła Pepasińska, Karolina Plewińska, Katarzyna Poterek, Adam Rusek, Marcin Rustecki, Józef Śliwiński, Kamil Śmiałkowski, Beata Sosnowska, Dominik Szcześniak, Michał Traczyk, Robert Trojanowski, Marek Turek, Dennis Wojda, Przemysław Zawrotny
Ocena 7,5
Zeszyty Komiksowe #28: Sto lat polskiego komiksu Szczepan Atroszko, Wojciech Birek, Michał Błażejczyk, Edyta Bystroń, Nikodem Cabala, Łukasz Chmielewski, Marta Falkowska, Roman Gajewski, Paweł Gierczak, Henryk Glaza, Dominika Gracz, Damian Kaja, Piotr Kasiński, Jan Korczyński, Kinga Kuczyńska, Maria Lengren, Wojciech Łowicki, Stanisław Michałowski, Hubert Możdżeń, Tomasz Niewiadomski, Krzysztof Otorowski, Bogumiła Pepasińska, Karolina Plewińska, Katarzyna Poterek, Adam Rusek, Marcin Rustecki, Józef Śliwiński, Kamil Śmiałkowski, Beata Sosnowska, Dominik Szcześniak, Michał Traczyk, Robert Trojanowski, Marek Turek, Dennis Wojda, Przemysław Zawrotny

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Barbarella Jean-Claude Forest
Barbarella
Jean-Claude Forest
"Przybywa z Ziemi, planety z oddali z innego czasu i innego świata. Niesie nam miłość, a wojnę obali i nieprzyjaciół pieszczotą oplata..." Najgorszym grzechem czytelnika w przypadku "Barbarelli" byłoby rozpatrywanie albumu tylko pod kątem fantazji erotycznych. Fantazje owszem, istnieją, ale mają ścisły związek z konwencją i konkretnym czasem. "Barbarella" bowiem to pocisk miłości, kolejny gwóźdź do purytańskiej trumny. Jako wyraz emancypacji jest nie tylko komiksem inteligentnym, ale też świadomym i zabawnym. W tej samoświadomości jest to album również niezwykle uczciwy. Zabawne jest natomiast to, że główna bohaterka wydaje się być ponad tym wszystkim, ponad gatunkiem, w którym umiejscowił ją w 1962 roku Jean‑Claude Forest. "Barbarella" to przede wszystkim dzieło głęboko zakorzenione w swojej epoce. Kamp, era Wodnika, seksualna rewolucja. Barbarella jako emisariuszka wszystkich wolnościowych petycji niesie w sobie niezliczone pokłady uroku. Jej bronią jest naturalny wdzięk i seksapil. Fabularnie to kwintesencja frymuśnej absurdalnej space-opery. Młoda kosmiczna podróżniczka i awanturniczka, najczęściej odziana skąpo (lub nierzadko w ogóle) przemierza galaktykę trafiając na niezwykłe światy i osobliwe cywilizacje. Wplątuje się w lokalne konflikty, polityczne intrygi, doświadcza naukowych eksperymentów. Oprócz tego prowadzi kosmiczny cyrk (delirium, nazwa jak znalazł) i odwiedza coraz bardziej abstrakcyjne światy. Opowiastki mają epizodyczny charakter, co kilka plansz możemy znaleźć się z główną bohaterką w zupełnie innym miejscu i w zupełnie innym czasie. Jean‑Claude Forest doskonale wie jakim materiałem dysponuje. Łączy science fiction, erotykę i surrealistyczny humor. Natomiast ona, emisariuszka tylko pozytywnych wartości, świadoma swojej seksualności, niezależności i kobiecej siły stała się jednym z wielu symboli wyzwolenia. Lekka kreska autora, która wychodzi jasno ze szkicu, fantastycznie kontrastuje z gęsto przedstawionymi światami. Tak, światami, bo ta wspomniana epizodyczna struktura "Barbarelli" to również cały kalejdoskop kosmicznych środowisk. Czegoż tu nie ma! Od razu trzeba zaznaczyć, że Mirosław Birek wspiął się na translatorskie Himalaje kreując wszystkie te nazwy własne. Mniemam, że trudna była to walka, ale każda jedna potyczka wygląda na tą zwycięską. Odważny wizerunek nowoczesnej kobiety, symboliczna kulturowa zmiana i jasny sygnał dla rzeszy innych twórców, że to już jest ten moment, gdy komiks dla dorosłego odbiorcy ma rację bytu. Przetarte szlaki i sygnał dla innych? Jasne, ale "Barbarella" nawet jeżeli nosi znamiona bycia ramotką, to dzielnie przetrwała po dzień dzisiejszy. Mimo upływu kilku dekad wciąż pulsuje energią. Rysunek wciąż potrafi zachwycić, a treść przyprawić o zawrót głowy.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na73 miesiące temu
Tyler Cross. Black Rock Fabien Nury
Tyler Cross. Black Rock
Fabien Nury Bruno Thielleux
Z pracami Fabiena Nury miałem już styczność, więc sięgając po pierwsza przygodę Tylera Crossa, liczyłem na solidny, gangsterski tytuł. Dostałem natomiast porządną, rzemieślniczą pracę. Komiks nie był zły, miejscami naprawdę wypadał rewelacyjnie, ale tylko miejsca. Do tego prace Bruno, który podjął się narysowania go, mają podobny efekt. Są dobre, czasami wręcz genialne, niemniej posiadają też pewne irytujące mnie elementy. Zatem czy nowa pozycja od Wytwórni Słowobrazu jest przeciętna? Nie. To dobry komiks, który może spodobać się szerszej publice i zaraz to udowodnię. Niemniej zbyt mocno popełnia jeden z grzechów, który czasem bardzo szkodzi - jest wtórny. Zanim przejdziemy do omówienia moich wrażeń z lektury i wyłożenia opinii, skupmy się na poruszonej we wstępie kwestii. Wtórność. Słowo mające dość negatywny wydźwięk, ale czasem sprawiające, że dane dzieło wypada dobrze. Przynajmniej tak to widzę, a siedząc w portkach recenzenta promującego filmy, gry i komiksy, od ponad dekady, pozwolę sobie na stwierdzenie, że wiem o czym mówię. No... piszę. Mam w mojej kolekcji sporo komiksów, które fabularnie są wtórne. Czasami nawet mocno, jak na przykład "Jezioro Ognia". Totalny średniak, gdzie rysunek nie każdemu podpasował pod scenariusz, o prostej i wartkiej akcji. Tutaj jest podobnie, ale w moich oczach "Tyler Cross" nie ma tego czegoś. Tej iskierki, która sprawiłaby, że chciałbym wracać do tego komiksu. Z drugiej strony samą opowieść czytało mi się dobrze, aczkolwiek nie zaskoczyła mnie ani razu. Liczyłem na to po cichu, gdyż Fabien Nury odpowiadał za scenariusz. Bardzo podobał mi się jego komiks "Jam jest Legion" oraz "Legion: Kroniki", gdzie Nury właśnie osiągnął to, o czym wspomniałem przy "Jeziorze ognia". Przekuł wtórne schematy w coś ciekawego i dodał tą iskrę, która rozpaliła w moim, nerdowskim serduszku ogień ciekawości. Tak. Do tamtych komiksów wracam, choć pierwszy z nich ma dla mnie mało ciekawy rysunek. Jednak historia nadrabia tą stratę. A tutaj? Cóż... opowieść jest prosta i w mojej opinii idealnie nadaje się na scenariusz, lekkiego filmu sensacyjnego. Główny bohater na zlecenie bandziora, wplątuje się w porachunki mafijne i ląduje z 20 kilogramami heroiny w worku. Samochód w kawałkach, a jedyne miasto do jakiego dociera, to zabita dechami dziura w Teksasie, o nazwie Black Rock. Oczywiście należy do lokalnego gangstera i jego synalków, z których jeden to szeryf sadysta, drugi burmistrz laluś, a trzeci bankier tchórz. Jak łatwo się domyśleć, jeden z nich pragnie położyć łapę na narkotykach, nie mając pojęcia do kogo należą. Potem jest jeszcze weselej, gdy na plan wchodzi młoda, piękna kobieta. Zatem kalka jakich wiele, która jest dobrze napisana, ale przy tym boleśnie przewidywalna. Z całości najbardziej podobała mi się scena z grzechotnikiem, znajdująca się w drugim rozdziale. Zajmuje raptem 4 strony, ale jest napisana i narysowana po prostu wyśmienicie. Takiego klimatu i ognia brakowało mi jednak na początku albumu oraz w wielu monetach drugiego i trzeciego rozdziału. Co do tytułowego bohatera, to wypada on najciekawiej z całej plejady postaci. W praktyce tylko jego zapamiętałem, bo był naprawdę wyraziście napisany. Blondynkę, o której wspomniałem wcześniej, zapamiętałem tylko z powodu jednej, dość brutalnej sceny, mającej miejsce w połowie albumu. A tak poza tym "zagrała" dobrze i tyle. No... miała w pewnym momencie swoje pięć minut i wykorzystała je w pełni. Niestety to co przeszkadzało mi najbardziej to rysunek twarzy postaci. Czasami są one naprawdę mało przekonujące i... hmm... no dla mnie, nieciekawe. Nieraz wypadają świetnie, jak na zdjęciu powyżej, ale innym razem po prostu nijako. Szczególnie widać to na sporej ilości postaci kobiecych, w tym wspomnianej blondynki. Powiem wprost - przeszkadzało mi to bardzo w lekturze. Szczególnie, gdy jakaś postać tego typu przewijała się dłuższy czas. Z drugiej strony na ogromną pochwałę, z moich ust, zasługują rysunki plenerów, lokacji oraz kolorystyka. Za ten ostatni punkt odpowiada francuska artystka Laurence Croix. Tak naprawdę to ona tchnęła życie w wiele scen, narysowanych przez Bruno i bez jej pracy, warstwa graficzna, w mojej opinii, by leżała. Dlatego wielkie brawa dla niej, za trud włożony w swoją pracę.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na63 lata temu
Monika #1 - Bale maskowe Guillem March
Monika #1 - Bale maskowe
Guillem March Thilde Barboni
Jak narysować dobry erotyk? Cóż, to trudna sztuka. Szczególnie jeśli zależy nam na rasowym komiksie erotycznym, nie zaś pakowaniu tonażu scen seksu, często pozbawionych jakiegokolwiek sensu w odniesieniu do fabuły. Zatem dobry erotyk powinien intrygować, przykuwać uwagę i subtelnie nas rozgrzewać, ale jednocześnie nie odsłaniać za dużo. Guillem March i Thilde Barboni osiągnęli ten cel w swej serii "Monika", która jest bardzo młodą historia, gdyż światło dzienne ujrzała dopiero w 2015 roku. Aby stworzyć coś co zaintryguje widza, napisali prostą historię nawiązującą do porządnych thrillerów politycznych, zaś całość ubrali w niecodzienna stylistykę bieli, czerni i czerwieni. "Bale Maskowe" to pierwszy tom ich wspólnej pracy, który zarówno od strony wizualnej jak i fabularnej zapowiada się ciekawie. A wszystko za sprawą tytułowej Moniki. Na pierwszy rzut oka komiks przypomina jeden z skandynawskich thrillerów pokroju "Milenium" czy czegoś w tym rodzaju. Otóż mamy młodego, do tego oczywiście przystojnego, polityka, spisek knuty przeciw niemu i zmysłową artystkę, która przeżywa trudne chwile zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym. Tą kobietą jest Monika, malarka i graficzka, niejednokrotnie uciekająca w świat fantazji. Prawdę powiedziawszy to ona przykuwa uwagę czytelnika, mimo że wokoło niej krąży masa, zdawać by się mogło, ciekawszych postaci. Naukowiec ukrywający się przed korporacją, której zakosił super nowoczesny wynalazek, polityk starający się zjednoczyć umiarkowaną lewicę i nie popierający skrajnych ugrupowań tego obozu, tajemnicza kobieta chcąca go za wszelką cenę skompromitować czy detektyw próbujący ogarnąć obecny bałagan polityczny w mieście. Ta grupka ludzi wnosi bardzo dużo do całej historii od zamachów bombowych nękających miasto po sekretne loże masońskie, jednak w przeciwieństwie do tytułowej bohaterki wypadają zwyczajnie wtórnie. W tym momencie mamy niejako zderzenie dwóch światów - klasycznej intrygi politycznej, gdzie ciężko odgadnąć kto tutaj jest tak naprawdę dobry a kto zły, z intrygującą, z pozoru łatwą w rozszyfrowaniu, a w praktyce bardzo tajemniczą kobietą. Monika z każdą kolejna sceną jest coraz bardziej tajemnicza dla czytelnika. Z początku wydaje nam się, że niczym nas ta postać nie zaskoczy. Ot artystka którą goni deadline wernisażu borykająca się z zaginięciem siostry i kumplem-hakerem, który ukradł Japończykom zaawansowany projekt. Gdy natrafia na ślad w osobie młodego polityka Christiana Epsona, postanawia się z nim spotkać, ale pod postacią Kate. I tutaj pojawia się prawdziwa magia tej bohaterki. Szybko odkrywamy, ze posiada ona wiele sekretów a jednym z nich jest tworzenie nowych tożsamości. Niby ma to jakiś cel, jak na przykład zbliżenie się do kogoś aby zdobyć informacje o osobie jakiej szuka, ale szybko orientujemy się, że coś tutaj nie gra. Jakby sama Monica grała z czytelnikiem w subtelną grę pozorów, robiąc to na swój własny użytek. Kiedy poznajemy kolejne fakty związane z tą postacią, zaczynamy się zastanawiać co tez naprawdę stało się w jej przeszłości, którą tak ochoczo, choć pobieżnie, nam przedstawiono. To samo pytanie stawia sobie detektyw prowadzący sprawę zamachów bombowych nękających miasto, gdy z czasem łączy z sobą kilka tropów. Równie interesująco przedstawiono to zagadnienie oraz osobę Monika od strony graficznej. Kobieta ma czarne włosy, niebieskie oczy i mlecznobiałą skórę. Do tego nie jest zagłodzonym kościotrupem, jakie ostatnio nachalnie promuje nam branża modowa, a kobietą kształtną, a przy tym ponętną i umiejącą wykorzystywać język ciała. Można powiedzieć, ze to taki obraz idealnej kochanki - wiecznie głodnej nowych doznań, jednak przy tym posiadającej uczucia oraz z punktu czysto fizycznego bardzo pociągającej. Z tego powodu jest ona niebezpieczna, choć na tle innych postaci i wydarzeń wydaje się być bezbronna i zagubiona. Udowadnia to szczególnie mocno ostatnia strona komiksu, szokująca i dająca do myślenia. Wtedy czytelnik zaczyna rozumieć, że tak naprawdę nic nie wie o głównej bohaterce. "Bale Maskowe" to naprawdę świetne wprowadzenie do historii, która porusza współczesne problemy polityczne, jednak to stanowi tylko tło. Tło dla Moniki, artystki skrywającej sekrety, chcącej kochać i będącej dla wszystkich tajemnicą. po obejrzeniu finału z niecierpliwością czekam na kolejny tom serii i liczę, że utrzyma poziom oraz w końcu wyjaśni trochę więcej odnośnie kilku kwestii. W tym głównie przeszłości Moniki oraz jej relacji z siostrą. Całość zapowiada się na mocny thriller polityczny z sporym ładunkiem psychologicznym. Do tego od strony wizualnej mamy fenomenalny pokaz barw, gdzie biel i czerń są mocno eksponowane na tle innych kolorów. To sprawia, że całość staje się w odbiorze na swój sposób unikalna, kusząc swym pięknem jak tytułowa bohaterka o mlecznobiałej skórze. To potrafi pobudzać wyobraźnię, jak się okazuje nie tylko u bohaterów tej opowieści.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na83 lata temu
Niezwykła podróż. Tom 1 Silvio Camboni
Niezwykła podróż. Tom 1
Silvio Camboni Filippi Denis-Pierre
PopKulturowy Kociołek: Akcja albumu Niezwykła podróż. Tom 1 zabiera nas do Wielkiej Brytanii roku 1927. Czasu kiedy I Wojna Światowa ciągle trwa, a południe kraju nieustannie nękane jest nalotami bombowymi. Niespodziewanie na arenie wojny pojawia się trzecia tajemnicza siła, której potęga przyćmiewa oba mocarstwa. W takich realiach żyje dwójka młodych bohaterów Noemie i Emilien, Kuzyni pochodzący z bogatej rodziny, którzy większość swojego dzieciństwa spędzili w szkole z internatem. Pewnego dnia niespodziewanie jednak zostają oni ściągnięci do wielkiej rezydencji rodziców Noemie. Ogromna posiadłość pełna jest sekretów, które tylko czekają na odkrycie. Nic więc dziwnego, że dwójka ciekawskich i genialnych dzieciaków szybko zabiera się za badanie tego miejsca, odkrywając przy okazji pełno niezwykłych wynalazków stworzonych przez ojca Emiliena (który zaginął w tajemniczych okolicznościach). Mamy tutaj do czynienia z komiksem wypełnionym po brzegi wartką przygodową treścią, kierowaną głównie do młodszego czytelnika. Scenariusz jest więc prosty, dosyć przewidywalny, ale też na swój sposób przyjemny w odbiorze. Tak jak zostało to już wspomniane we wstępie scenarzysta Denis-Pierre Filippi łączy steampunkowy klimat (wylewający się z kolejnych kadrów) z przygodową treścią nawiązującą do dzieł Juliusza Verne'a i szczyptą lekkiego humoru. Fani twórczości genialnego pisarza, muszą jednak ostudzić swój zapał. Autor albumu co prawda wykorzystuje pewne schematy i atmosferę znaną z powieści Verne’a (chociażby sama grafika na okładce). Nie jest to jednak bezpośrednie przełożenie książek na realia komiksu i dużo w scenariuszu jest własnej inwencji twórczej. Dla jednych będzie to zaleta, dla innych zaś wada (wszystko zależne od indywidualnych gustów). Do samej „przygodowej” treści trudno jest się tutaj mocniej przyczepić. Potrafi być ona satysfakcjonująca i w kilku miejscach miło zaskoczyć. Pewną łyżeczką dziegciu są jednak niektóre zachowania młodych bohaterów. W niektórych scenach przypominają oni rozwydrzone dzieciaki z bogatego domu, które nikogo i niczego nie szanują (prawda jest jednak troszkę bardziej złożona). Tym, co na pewno wyróżnia tytuł i sprawia, że wpada on w oko zarówno młodym, jak i starszym miłośnikom komiksów, jest jego oprawa graficzna. Rysunki Silvio Camboniego nie tylko dobrze obrazują steampunkowy klimat, ale również przesycone są dziecięcym akcentem, co szczególnie widać po projektach postaci. Nie każdemu jednak przypadną do gustu dosyć duże oczy bohaterów, momentami przypominające swoją stylistyką starszą mangę. Perfekcyjnie za to prezentują się tła, które pełne są szczegółów i nadają poszczególnym scenom znaczącej głębi. https://gameplay.pl/news.asp?ID=143730
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na63 lata temu
Wehikuł czasu i inne opowieści Waldemar Andrzejewski
Wehikuł czasu i inne opowieści
Waldemar Andrzejewski
O twórczości Andrzejewskiego dowiedziałam się zaraz po przeczytaniu "Wehikułu czasu" H.G.Wellsa i od razu wzbudziła moje zainteresowanie. Sam koncept adaptacji komiksowej powieści wywodzącej się z innego kręgu kulturowego niż autor komiksu niesamowicie mnie fascynuje – zwłaszcza jak rysownik może przedstawić coś z innej kultury w, można powiedzieć, rodzimym stylu (takim przykładem mogą być mangi, które są adaptacjami powieści niejapońskich, przykładowo Frankenstein autorstwa Junji Ito). Dlatego też byłam bardzo ciekawa tego, jak ta klasyczna powieść science-fiction może wyglądać w stylu starego polskiego komiksu. Niestety muszę przyznać, że dosyć mnie ta antologia zawiodła pod kątem fabularnym. Zaczynając od powodu, dla którego postanowiłam po nią sięgnąć, adaptacja „Wehikułu czasu” pozostawia dużo do życzenia. Wiele istotnych szczegółów obecnych w oryginale zostało tutaj kompletnie wyciętych, części z nich brakuje właściwego wprowadzenia czy wyjaśnienia, a niektóre fakty są wręcz przekręcone. To wszystko przekłada się na nadmierne uproszczenie fabuły powieści Wellsa, przez co komiks ten wypada zwyczajnie blado w porównaniu z pierwowzorem. O ile w przypadku tytułowego komiksu mogłam się wspomóc znajomością materiału źródłowego, tak „Wojnę światów” czy „Kapitana Nemo” czytało mi się znacznie gorzej. Z perspektywy osoby, która nie czytała tych powieści, komiksy Andrzejewskiego były ledwo zrozumiałe. Wydawały się one strasznie niekompletne, jakby dużo scen i kontekstu zostało z nich wyciętych, a fabuła skakała z jednego wydarzenia na drugie bez większego ładu i składu. Gdyby nie jakaś tam moja szczątkowa wiedza odnośnie wyżej wymienionych książek, zupełnie nie wiedziałabym, co tam się dzieje. Mimo wszystko nadal jestem zdania, że komiksy Andrzejewskiego stanowią bardzo ciekawą interpretację wyżej wymienionych książek pod kątem czysto wizualnym. Sam styl autora uważam za świetny, jednak nawet i w nim zdarzają się pewne elementy, które negatywnie wpływają na czytelność i przejrzystość komiksów – mam tu na myśli nieintuicyjną nieraz kolejność poszczególnych scen czy dymków oraz fakt, że postacie bardzo trudno odróżnić od siebie. „Tam gdzie słońce zachodzi seledynowo” jest moim zdaniem najlepszym komiksem w całej antologii. Jest to autorska praca Andrzejewskiego i zdecydowanie nie cierpi na wymienione wyżej problemy; fabuła jest o wiele bardziej zrozumiała a sama kompozycja poszczególnych paneli jest nie tylko czytelna, ale miejscami wręcz genialna. Szkoda właśnie, że tylko jeden z czterech głównych komiksów dostępnych w tej antologii wyróżnia się w taki sposób. Podsumowując, niniejsza antologia jest zdecydowanie wartościową pozycją, jeśli chodzi o twórczość Andrzejewskiego czy ogólnie polski komiks, jednak nie sposób niestety przymknąć oko na widoczne w zebranych komiksach wady. Zdecydowanie jest na co popatrzeć i popodziwiać w kwestii rysunku, jednak autorowi nie najlepiej wychodzi prowadzenie fabuły w podjętych przez siebie adaptacjach. Odnoszę wręcz wrażenie, że dopóki skupi się na samych rysunkach bez zwracania uwagi na tekst wypadają one znacznie lepiej, co w przypadku komiksu nie powinno za bardzo mieć miejsca.
Niesporczak - awatar Niesporczak
ocenił na64 miesiące temu

Cytaty z książki Polish Porno Graphics

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Polish Porno Graphics