Śmierć w Chateau Bremont

Okładka książki Śmierć w Chateau Bremont autora M.L. Longworth, 9788365731401
Okładka książki Śmierć w Chateau Bremont
M.L. Longworth Wydawnictwo: Smak Słowa Cykl: Verlaque i Bonnet (tom 1) kryminał, sensacja, thriller
340 str. 5 godz. 40 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Verlaque i Bonnet (tom 1)
Tytuł oryginału:
Death at the Chateau Bremont
Data wydania:
2018-03-15
Data 1. wyd. pol.:
2018-03-15
Liczba stron:
340
Czas czytania
5 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365731401
Tłumacz:
Anna Krochmal
Średnia ocen

5,8 5,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Śmierć w Chateau Bremont w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Śmierć w Chateau Bremont



książek na półce przeczytane 2962 napisanych opinii 534

Oceny książki Śmierć w Chateau Bremont

Średnia ocen
5,8 / 10
301 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Śmierć w Chateau Bremont

avatar
617
386

Na półkach: ,

Malownicze krajobrazy Prowansji i miasta Aix, szparagi, jagnięcina, risotta i doskonałe szczepy win. I to w zasadzie wszystko, co jest dobre w tej książce. Da się wyczuć, że autorka jest rozkochana we Francji i stara się oddać sprawiedliwość jej kulturze i codzienności, choć sporo jest też tutaj snobizmu.

Zagadka zamordowania dwóch szlachetnie urodzonych braci nie wciągnęła ani na chwilę. Zresztą trudno, by było inaczej - śledztwo polega na przypadkowych rozmowach, jeżdżeniu po Prowansji, stołowaniu się w restauracjach i, pobocznie, rozwijaniu niemrawego wątku romantycznego między sędzią a wykładowczynią prawa. On oczywiście jest uwodzicielski i charyzmatyczny, ona piękna, wdzięczna i inteligenta, ale niestety chemia między nimi jest taka, jaka była u mnie w szkole, czyli teoretyczna i na papierze.

Jeśli miałabym sięgnąć po kolejne tomy, to tylko dla klimatu południowej Francji.

Malownicze krajobrazy Prowansji i miasta Aix, szparagi, jagnięcina, risotta i doskonałe szczepy win. I to w zasadzie wszystko, co jest dobre w tej książce. Da się wyczuć, że autorka jest rozkochana we Francji i stara się oddać sprawiedliwość jej kulturze i codzienności, choć sporo jest też tutaj snobizmu.

Zagadka zamordowania dwóch szlachetnie urodzonych braci nie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1232
1183

Na półkach: ,

Kryminał bardzo słaby i przewidywalny. "5" daję za promocję miasteczka.

Kryminał bardzo słaby i przewidywalny. "5" daję za promocję miasteczka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2036
237

Na półkach:

Mam wrażenie, że wątek kryminalny jest tu raczej pretekstem do opowiedzenia o mieście i okolicach. Bohaterowie przechadzają się pięknymi ulicami, przesiadują w malowniczych miejscach, jedzą, piją i opowiadają sobie o różnych prestiżowych hobby. Gdzieś tam jest jakiś trup, momentami się to nawet dobrze czyta, ale w zasadzie nie wiadomo po co. Aha, i jeszcze trauma! Główny bohater ma jakąś traumę, prawdopodobnie matka była dla niego oziębła. Nie dowiadujemy się szczegółów, więc przypuszczam niestety, że wątek zostanie rozwinięty w kolejnych seriach. Niestety, z rozpędu i na promocji kupiłam więcej tomów, bo jak naiwna gąska dałam się zachęcić opisom i recenzjom...

Mam wrażenie, że wątek kryminalny jest tu raczej pretekstem do opowiedzenia o mieście i okolicach. Bohaterowie przechadzają się pięknymi ulicami, przesiadują w malowniczych miejscach, jedzą, piją i opowiadają sobie o różnych prestiżowych hobby. Gdzieś tam jest jakiś trup, momentami się to nawet dobrze czyta, ale w zasadzie nie wiadomo po co. Aha, i jeszcze trauma! Główny...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

597 użytkowników ma tytuł Śmierć w Chateau Bremont na półkach głównych
  • 360
  • 237
140 użytkowników ma tytuł Śmierć w Chateau Bremont na półkach dodatkowych
  • 66
  • 21
  • 13
  • 12
  • 10
  • 7
  • 6
  • 5

Tagi i tematy do książki Śmierć w Chateau Bremont

Inne książki autora

M.L. Longworth
M.L. Longworth
Mieszka w Aix-en-Provence od 1997 roku. Pisała o tym regionie dla „Washington Post”, „Timesa” (Wielka Brytania),„Independent” (Wielka Brytania) i czasopisma „Bon Appétit”. Jest autorką dwujęzycznego zbioru esejów Une Américaine en Provence, wydanego przez La Martinière w 2004 roku. Czas spędza w Aix, gdzie pisze, oraz w Paryżu, gdzie prowadzi kursy pisarstwa na New York University. Śmierć w Château Bremont to jej pierwsza powieść.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Morderstwo na starej plebanii Jill McGown
Morderstwo na starej plebanii
Jill McGown
Gdy odkryłam książki Pani Sophie Hannah, która za pozwoleniem rodziny Pani Agathy Christie wskrzesiła najsłynniejszego belgijskiego detektywa, myślałam, że nie przeczytam nic lepszego w stylu angielskiego kryminału. Wszystko, jednak wskazuje na to, że książka, z którą ostatnio się zapoznałam kunsztownością swojej fabuły i zagmatwaniem sprawy dorównuje królowej kryminału. Morderstwo na starej plebanii, to wielki powrót do pisania z klasą. Pani Jill McGown zrobiła chyba wszystko, aby oddać klimat najsławniejszych serii z Panną Marple, czy z Herculesem Poirotem, przyznam, że bardzo dobrze Jej się to udało. Na starej plebanii u zacnego pastora ginie człowiek. Sprawa może nie byłaby tak skomplikowana, gdyby nie to, że denat, jest zięciem samego pastora, który delikatnie mówiąc, nie cieszył się sympatią rodziny. Mimo banalności tematu skomplikowana zagadka oraz brytyjska prowincja wciągają od pierwszej strony, zachęcając czytelnika do dalszego kontynuowania powieści, w której sekrety rodzinne oraz wiele wątków pobocznych jeszcze bardziej zaciemnia obraz sytuacji. Kocham tego typu książki, przede wszystkim klimatyczne, bo to jest dla mnie najważniejsze w angielskim kryminale. Nie oszukujmy się, ciężko jest podrobić styl Pani Christie, często zdarza się, że Pisarze robią to tak nieudolnie, że nie da się tego czytać. Pani McGown, chyba wzięła sobie do serca, aby zwrócić uwagę na scenerię, która nadaje ton fabule. Mroczna, nocna okładka jeszcze bardziej zachęca do poznania tajemnicy starej plebanii i jej mieszkańców. W tej publikacji najlepsza jest zawiłość i naprawdę duże skomplikowanie fabuły. Wiele wątków pobocznych powoduje, że aby dojść do prawdy, trzeba zająć się nimi w pierwszej kolejności. Nasi bohaterowie Lloyd i Judy z policji mają co robić. Tutaj akurat policja nie jest przedstawiona, jak w powieściach z detektywem Poirotem, jako banda przygłupów, wręcz przeciwnie, to nadaje ton książce. Morderstwo na starej plebanii ku mojemu zaskoczeniu, to kryminał, po który sięgnę chętnie drugi raz. Tak jak potrafię zaczytywać się po kilka razy w tej samej publikacji Pani Christie, tak samo będzie z powieścią Pani McGown. Bardzo ciężko już teraz trafić na pozycje w stylu klasyki kryminału angielskiego, wielka szkoda, mimo to uważam, że trzeba doceniać Pisarzy, którym udaję się stworzyć coś w duchu tamtej epoki. Książka dosłownie na parę godzin, zabierze Was w świat lekko zacofanej angielskiej prowincji, gdzie każdy każdego zna i wie, o wiele więcej niż mówi. Jeśli można o tym gatunku napisać, że powieść jest ciepła, to naprawdę jest. Wiem, mamy trupa, mordercę i tajemnicę rodzinną, ale ten urok otoczenia, sceneria, ten trzask w kominku w Boże Narodzenie, to jest to, co jak kocham najbardziej. Moim zdaniem otoczka, jest ważna. Zachęcam Was bardzo uczciwie do sięgnięcia po Morderstwo na starej plebanii, jeśli tak jak ja, jesteście fanami gatunku w formie klasycznej, z całą pewnością nie będziecie zawiedzeni.
AniaCzyta - awatar AniaCzyta
oceniła na82 lata temu
Morderstwo na święta Francis Duncan
Morderstwo na święta
Francis Duncan
„Morderstwo na święta” miało swoją premierę w Anglii w roku 1949 i wtedy było wydawniczą sensacją. Na pewno przyczynił się do tego jego autor, który bardzo umiejętnie otoczył się tajemniczą aurą, tak skutecznie ukrywając się pod literackim pseudonimem, że do niedawna nie było wiadomo, kto kryje się pod nazwiskiem Francis Duncan. Po 75 latach jego najsłynniejsza powieść trąci już jednak myszką i choć ma w sobie sporo uroku à la Agatha Christie, to jednak wydaje się wtórna i mało odkrywcza. Owszem, miło spędziłam przy niej dwa dni, ale gdybym jej nie przeczytała, też nic by się nie stało. Jednak wyzwanie grudniowe skierowało mnie do poszukiwań książek z motywem świątecznym i tak trafiłam na powieść Duncana. Tym kryminałem autor zapoczątkował serię powieści, których bohaterem jest utalentowany detektyw- amator Mordecai Tremaine. Zostaje on zaproszony do posiadłości znajomego na angielskiej prowincji, aby tam spędzić święta Bożego Narodzenia. Jest więc stare domostwo, grupa gości i gospodarz słynący z zamiłowania do kultywowania świątecznych tradycji. Kiedy w noc wigilijną pod choinką zostaje znaleziony trup w stroju Świętego Mikołaja nasz bohater może się wykazać zdolnościami śledczymi, wspomagając policję w dochodzeniu do prawdy. Mordecai wnikliwie obserwuje, podpytuje, węszy, by następnie formułować wnioski i wskazać winnego. Zanim jednak do tego dojdzie poznajemy tajemnice wszystkich postaci, bo oczywiście, za każdym ciągnie się jakiś smrodek, każdy coś przemilcza, a niektórzy nie są tymi, za kogo się podają. Zastanawiam się, czy przypadkiem powodem, dla którego byłam trochę zmęczona tym kryminałem nie jest to, że znacznie odbiega on atmosferą i tempem akcji od współcześnie wydawanych powieści tego gatunku. Nie ma tu scen przemocy, brutalności, pościgów, a śledztwo toczy się wolno i metodami analogowymi. Żeby rozwikłać zagadkę trzeba porozmawiać z ludźmi, poobserwować otoczenie, czasem gdzieś zadzwonić (ale z budki lub ze stacjonarnego telefonu). Również motyw zbrodni jest raczej mało wymyślny, choć go nie zdradzę. Czyżbym była już czytelniczo zepsuta kryminałami, w których nie ma dochodzenia bez najnowszych technologii, komputerów, testów DNA, analiz logowania komórek do stacji BTS (czy jakoś tak) i innych cudów. Może warto było zafundować sobie taki literacki reset? Trzeba jednak oddać sprawiedliwość autorowi, że klimat angielskiej wsi oddał naprawdę udatnie. Jest w tym jakaś urocza staroświeckość, ukłon w kierunku mistrzów brytyjskiego kryminału. Nie chciałabym znaleźć takiego prezentu pod choinką jak bohaterowie „Morderstwa na święta”, ale jako powieść do poczytania pod choinką może się sprawdzić.
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na61 rok temu
Zagadka trzech czwartych Sophie Hannah
Zagadka trzech czwartych
Sophie Hannah
„Zagadka trzech czwartych” to klasyczna powieść detektywistyczna w duchu Agathy Christie, będąca kolejną odsłoną serii, w której Sophie Hannah kontynuuje przygody Herkulesa Poirota. Postać Poirota została sportretowana z dużą dbałością o detale: jego sposób myślenia, maniery, a nawet drobne neurozy są wierne oryginałowi. Jednocześnie można odnieść wrażenie, że jest to Poirot nieco „wygładzony” – mniej ekscentryczny, bardziej zdystansowany emocjonalnie. Dla jednych będzie to zaleta, dla innych wada. Największym atutem powieści jest konstrukcja fabuły. Hannah bardzo konsekwentnie buduje sieć powiązań między bohaterami, myli tropy i stopniowo podnosi stawkę. Rozwiązanie zagadki jest logiczne i spójne, choć dla uważnych czytelników może okazać się mniej zaskakujące niż w najlepszych powieściach Christie. Z drugiej strony, finał daje satysfakcję intelektualną – wszystkie elementy układanki faktycznie do siebie pasują. „Zagadka trzech czwartych” to nie tylko klasyczny kryminał logiczny, ale także opowieść o odpowiedzialności zbiorowej, granicach moralnej obojętności oraz konsekwencjach decyzji, które w chwili podejmowania wydają się błahe. Tytuł ma znaczenie wielowarstwowe i jest kluczem do zrozumienia całej intrygi – zarówno na poziomie fabularnym, jak i moralnym. Ciasto witrażowe pozwala Piorotowi na logiczne uporządkowanie wydarzeń oraz ich konsekwencji w związek przyczynowo skutkowy. „Zagadka trzech czwartych” to pozycja, którą szczególnie docenią miłośnicy tradycyjnych zagadek detektywistycznych i fani Herkulesa Poirota. Nie jest to książka przełomowa ani tak błyskotliwa jak dzieła Christie, ale stanowi inteligentną rozrywkę i godną kontynuację legendy jednego z najsłynniejszych detektywów literatury.
sylwia - awatar sylwia
oceniła na63 miesiące temu
Polowanie na skarb Andrea Camilleri
Polowanie na skarb
Andrea Camilleri
Jeśli szukacie książki, która pozwoli Wam poznać bliżej Włochy to powieść „Polowanie na skarb” A. Camillieriego jest właśnie tą, w której rozgrywa się akcja z komisarzem Salvo Montalbano w fikcyjnym miasteczku Vigata. Andrea Camilleri przeniesie nas w mig na słoneczną wyspę. Pod upalnym sycylijskim niebem, delektować się będziemy emocjonującą historią z wyjątkowymi bohaterami. Lubicie powieści, w których autorzy koncentrują się na kryminalnej intrydze, mnożą fałszywe tropy, z detalami przedstawiają motywacje sprawcy i jego czyny, wnikliwie opisują śledztwo? To w tej książce akcja toczy się niespiesznie niczym posiłek w knajpce przy plaży, popijany z lubością lampką orzeźwiającego, sycylijskiego wina. „Polowanie na skarb” jest więc cudownie zdystansowaną wobec rzeczywistości historią. Komisarz Montalbano zaczyna otrzymywać anonimy. Trochę z nudów, a trochę dla sportu próbuje rozwiązać tajemnicze przesłania zawarte w listach. Zaletą tej powieści jest język – jędrny, soczysty, niepozbawiony wulgaryzmów, i zarazem zabawny. Kryminały Camilleriego czyta się nie dla fabuły, a dla wszystkiego poza nią. „Polowanie na skarb” to książka pełna ciepła i uroku. Ten włoski kryminał jest jak sami Włosi: głośny, zwracający uwagę i nieprzejmujący się drobiazgami. A, że mamy w Polsce ostatnio klimat mocno zbliżony do włoskiego ze względu na wybory to polecam.
Stefan Horn - awatar Stefan Horn
ocenił na710 miesięcy temu
Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie Katarzyna Gurnard
Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie
Katarzyna Gurnard
„Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie” autorstwa Katarzyny Gurnard to kryminał w stylu cozy crime – lekki, zabawny i pełen uroku, z sympatyczną emerytką w roli głównej. To opowieść, która udowadnia, że wiek absolutnie nie przeszkadza w rozwiązywaniu zagadek i podejmowaniu przygód, a ciekawość świata i poczucie humoru są kluczem do młodości ducha. Bohaterką książki jest Henryka Orłowska, ciepła, energiczna starsza pani, której spokojne życie zostaje wywrócone do góry nogami przez jeden, pozornie zwykły list. Wiadomość, którą przynosi jej listonosz pewnego ponurego, październikowego popołudnia, staje się początkiem nieoczekiwanej wyprawy do pensjonatu Yorkshire na południu Polski. Miejsce to, choć na pierwszy rzut oka wydaje się sielankowe, szybko zamienia się w scenerię zbrodni – ginie pokojówka. Zaintrygowana wydarzeniami pani Henia z entuzjazmem i zaangażowaniem wciela się w rolę detektywa-amatora. Jej metody śledcze są często nietypowe, ale skuteczne – wykorzystuje swoją życiową mądrość, intuicję i naturalną sympatię, jaką wzbudza w ludziach. Zamiast dramatycznych konfrontacji mamy tu dociekliwe rozmowy, drobne podstępy i mnóstwo ciepła. Bohaterka przywodzi na myśl pannę Marple Agathy Christie, choć z wyraźnie polskim, bardziej swojskim charakterem – z humorem, dystansem i dużą dozą serdeczności. Gurnard znakomicie oddaje klimat małego pensjonatu z jego zamkniętą społecznością, w której każdy ma coś do ukrycia. Intryga kryminalna, choć niezbyt złożona, jest wciągająca i dobrze poprowadzona – czytelnik z przyjemnością śledzi kolejne tropy razem z panią Henią, próbując samodzielnie wytypować sprawcę. Autorka nie epatuje przemocą ani mrokiem, stawiając raczej na psychologię postaci i relacje międzyludzkie. Jednym z największych atutów książki jest jej ciepły, lekki styl. Narracja płynie gładko, dialogi są naturalne, a humor sytuacyjny i językowy nadają opowieści lekkości. Pani Henryka to postać, której nie sposób nie polubić – rezolutna, ciekawska, z duszą społeczniczki, a jednocześnie nieco roztrzepana, co sprawia, że wypada bardzo autentycznie. Czytelnik szybko czuje się z nią zaprzyjaźniony, a jej przygody śledzi z szerokim uśmiechem. „Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie” to książka idealna na relaksujący wieczór z kubkiem herbaty. Łączy w sobie elementy klasycznego kryminału, powieści obyczajowej i komedii. To historia o tym, że nigdy nie jest za późno na nowe przygody, a detektywistyczna żyłka może ujawnić się nawet na emeryturze. Polecana zwłaszcza fanom Agathy Christie, Joanny Chmielewskiej i lekkich, optymistycznych historii z dreszczykiem. Gwarantowana dobra zabawa i urocze towarzystwo pani Henii!
Bettygreen - awatar Bettygreen
ocenił na91 rok temu
Nie całkiem białe Boże Narodzenie Mag­da­ Knedler
Nie całkiem białe Boże Narodzenie
Mag­da­ Knedler
#books_consumption_2025: 075 Nie wiem dlaczego w głowie miałem zakodowane, że ten tytuł będzie komedią kryminalną. Gdyż zdecydowanie komedia to nie jest. Nie jest to też jakaś bardzo ciężka historia, nie znajdują się tutaj bardzo plastyczne opisy wymyślnych tortur, czy jeszcze bardziej obrazowe opisy stanu odnalezionych truposzy. Same truposze też pojawiają się w umiarkowanej liczbie. Jest natomiast ciekawa zagadka, jest klimat niczym u Aghaty Christie, jest grupa nieznajomych zgromadzonych w jednym miejscu (pensjonat),z której to grupy każda postać jest podejrzana, każda kłamie jak najęta, każda ma swoje powody i przyczyny, które spowodowały przyjazd na święta w takie miejsce, i które powodują, że mimo okoliczność nikt nie wyjeżdża. Nie będę ukrywać, że mnie wciągnęło. Wciągnęło i to bardzo. Historia prowadzona jest ciekawie, stopniowo odsłaniane są kolejne fragmenty układanki i oczywiście, że próbowałem je ze sobą dopasować i odgadnąć kto zabił. Jednak – jak to na ogół bywa w przypadku dobrze napisanego kryminału (a „Nie całkiem białe Boże Narodzenie” do takich należy) – zawsze autorka ma przewagę nad czytelnikiem. Wobec czego niestety nie udało mi się odgadnąć kto jest mordercą. Cała historia natomiast sensownie i logicznie się spina w całość, nie ma się reakcji „no seeeerio?”, a i uśmiechnąć się można nie raz i nie dwa. Generalnie rzecz biorąc moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Knedler wypadło bardzo pozytywnie i po inne tytuły autorki sięgnąć mam zamiar. Zaś co do oceny dla „Nie całkiem Bożego Narodzenia”, to ode mnie dostaje bardzo solidne 7/10.
PrzemekRyk - awatar PrzemekRyk
ocenił na73 miesiące temu

Cytaty z książki Śmierć w Chateau Bremont

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Śmierć w Chateau Bremont