rozwińzwiń

Kiedy była porządną dziewczyną

Okładka książki Kiedy była porządną dziewczyną autorstwa Philip Roth
Okładka książki Kiedy była porządną dziewczyną autorstwa Philip Roth
Philip Roth Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie literatura piękna
392 str. 6 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
When She Was Good
Data wydania:
2017-08-31
Data 1. wyd. pol.:
1978-01-01
Liczba stron:
392
Czas czytania
6 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308063323
Tłumacz:
Cecylia Wojewoda
Wnikliwy i jak zawsze prowokacyjny portret amerykańskiego społeczeństwa pióra Philipa Rotha – mistrza współczesnej powieści.

Lata czterdzieste dwudziestego wieku, małe miasteczko na Środkowym Zachodzie. Lucy Nelson ma za sobą trudne dzieciństwo. W walce z uzależnieniem alkoholowym ojca, który ostatecznie trafił do więzienia, poniosła sromotną porażkę. Pomimo tego wciąż próbuje zmieniać mężczyzn wokół siebie, nawet jeśli może to doprowadzić do jej zguby.

Jednym z kolejnych „pacjentów” Lucy staje się mąż, Roy – człowiek niedojrzały i nieodpowiedzialny, życiowy nieudacznik. Czy Lucy wygra w tej nierównej walce?

Gdy była porządną dziewczyną (jedyna w karierze amerykańskiego pisarza książka z żeńską główną bohaterką) to fascynujące i przerażające zarazem studium małżeństwa, w którym dopatrywano się – co nie rzadkie u Rotha – wątków autobiograficznych. Autor Kompleksu Portnoya tym razem wyszydza prowincjonalną amerykańską pobożność i chorobliwy wręcz przymus czynienia dobra.
Średnia ocen
6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kiedy była porządną dziewczyną w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Kiedy była porządną dziewczyną i



396
19
76

Opinia społeczności książki Kiedy była porządną dziewczynąi



Książki 8239 Opinie 3789

Oceny książki Kiedy była porządną dziewczyną

Średnia ocen
6,9 / 10
222 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kiedy była porządną dziewczyną

avatar
550
534

Na półkach:

Dziwna książka. Taka nie za bardzo wiadomo o czym.

Dziwna książka. Taka nie za bardzo wiadomo o czym.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
9
9

Na półkach: ,

Jedna z wcześniejszych powieści Rotha. Początkowo trudno złapać rytm książki, nie satysfakcjonował mnie jej język. Później natomiast wrażenie robi konstrukcja głównych postaci. Każda sytuacja (a są to tylko rodzinne sceny) jest niejednoznaczna w ocenie; pobudki, motywy bohaterki są niby zrozumiałe, ale czy jej działania mają sens? Kończy się posępnie.
Powieść jest nieco przegadana, ale emocjonująca. Dająca do myślenia.

Jedna z wcześniejszych powieści Rotha. Początkowo trudno złapać rytm książki, nie satysfakcjonował mnie jej język. Później natomiast wrażenie robi konstrukcja głównych postaci. Każda sytuacja (a są to tylko rodzinne sceny) jest niejednoznaczna w ocenie; pobudki, motywy bohaterki są niby zrozumiałe, ale czy jej działania mają sens? Kończy się posępnie.
Powieść jest nieco...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2861
2268

Na półkach:

Ta książka wciąga i mocno angażuje czytelnika. Kipi od emocji i przekazuje te emocje dalej. Jak dla mnie, kolejny majstersztyk w wykonaniu Philipa Rotha.
Lucy ma za sobą ciężkie dzieciństwo naznaczone alkoholizmem ojca i biernością marki. Lucy starała się im matkować, albo wręcz naprawiać. Lucy miała zacięcie psychologiczne,. chciała by ojciec był odpowiedzialnym człowiekiem, a matka sprawczą i silną kobietą. Mimo niepowodzeń dalej szła jak taran.
Roy, mężczyzna, który nie powinien stać się jej mężem. Słaby, bierny i stłamszony przez rodzinę. To on założył z Lucy rodzinę. Przedwczesną i bardzo nieszczęśliwą. I to w niej zadział się prawdziwy dramat.
To książka o wielkiej samotności, lęku i próbie naprawy całego świata. Lucy zbierała emocje ludzi dookoła, ale ile mogła ich unieść?
Naprawdę mnie poruszyła, i zdecydowanie poczułam się blisko Lucy. Przejęłam jej emocje i gdzieś tam starałam się ją uratować. Dawno żadna książka nie odcisnęła na mnie takiego piętna.
Smutna, przerażająca prawdziwa....

Ta książka wciąga i mocno angażuje czytelnika. Kipi od emocji i przekazuje te emocje dalej. Jak dla mnie, kolejny majstersztyk w wykonaniu Philipa Rotha.
Lucy ma za sobą ciężkie dzieciństwo naznaczone alkoholizmem ojca i biernością marki. Lucy starała się im matkować, albo wręcz naprawiać. Lucy miała zacięcie psychologiczne,. chciała by ojciec był odpowiedzialnym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

792 użytkowników ma tytuł Kiedy była porządną dziewczyną na półkach głównych
  • 480
  • 309
  • 3
85 użytkowników ma tytuł Kiedy była porządną dziewczyną na półkach dodatkowych
  • 61
  • 6
  • 6
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2

Inne książki autora

Philip Roth
Philip Roth
Jeden z najwybitniejszych współczesnych pisarzy amerykańskich. Urodził się w konserwatywnej rodzinie żydowskiej, w mieście Newark w stanie New Jersey. Większość jego wczesnych powieści i opowiadań rozgrywa się w tamtych okolicach. Od lat 60. swą literacką karierę łączył z pracą naukową. Od 1988 był profesorem w nowojorskim Hunter College. Oprócz wyżej wspomnianych, jego najbardziej znane powieści to: "Operacja Shylock", "Teatr Sabata", "Amerykańska sielanka". Bohaterem wielu jego powieści jest Natan Zuckerman, uważany za literackie alter ego pisarza. Za swą twórczość Roth otrzymał dwukrotnie National Book Critics Circle Award oraz trzykrotnie nagrodę PEN/Faulkner. Przez wiele lat był jednym z najpoważniejszych kandydatów do literackiej Nagrody Nobla, której jednak nie otrzymał.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Niepamięć David Foster Wallace
Niepamięć
David Foster Wallace
David Foster Wallace pochodzi z tego gatunku twórców, których albo się kocha, albo nienawidzi. Nie dane było mi się w nim zakochać – na razie. A bardzo bym tego chciał, bo mielibyśmy sobie mnóstwo do powiedzenia. To pisarz, mogący dać oparcie, co brzmi paradoksalnie. Cała trudność tkwi jednak, w sumie jak zawsze, w języku. Wypada, wyjątkowo, zacząć od wad, a później piać z zachwytu. Nie brnąc dalej w stylistyczne zawijasy – Wallace to taki pisarz, który lubi dużo mówić. Czytając, odnosiłem wrażenie, że ktoś przepuszcza przez Wallace’a język, jak przez maszynkę do mięsa, a on wypuszcza z siebie długie paski zdań i akapitów, często niezbornych, pozornie nieskładnych i złożonych z nieprzystających do siebie słów. I tak pierwsze opowiadanie, Mister Squishy, jest wypchane nowomową z zakresu marketingu, obrzydlistwem, które „fachowcy” wlewają nam wprost do mózgów, a co w teorii sprowadza się do żerowania na najprostszych odruchach, opakowanych ładnym papierem języka. To także zgrabnie scharakteryzowana tragedia „specjalistów ds. marketingu” – w gruncie rzeczy istot do cna nieszczęśliwych, które po pracy nie potrafią rozmawiać o niczym jak o pracy, a ich wolny czas sprowadza się do masturbacji, przeskakiwania po kanałach telewizyjnych i snucia fantazji erotycznych z podtekstem władzy i poniżenia, z przełożonymi i współpracownikami w rolach głównych. Czyli samo dno korpo-pracy. To opowiadanie, mam wrażenie, obnaża moją pomieszaną z fascynacją niechęć. Pomysł świetny, Wallace obraca marketingowe narzecze w proch, ukazując pustkę, ale to tłumaczenie… Jakby w nadmiarze słów czegoś zabrakło. Jakby narracja Wallace’a rozbijała się na drobne kawałki – czasem zdania są od siebie odległe, czasem wygląda to na brak zgrabnego łącznika, finezyjnego „ale”. Czytałem opowiadanie w oryginale. Było lepiej, choć nie o niebo lepiej. Narzekanie czas zamknąć – nadszedł czas na czyste olśnienie autorem. Może popełniłem błąd, rozpoczynając romans z autorem właśnie od Niepamięci. Może na tle Krótkich rozmów z paskudnymi ludźmi czy Rzekomo fajnej rzeczy, której nigdy nie zrobię wypada lepiej. Ale czego nie ma w tych opowiadaniach, ile tu świeżości i pomysłów odbiegających od sztampy. Jest Kanał cierpienia, o dziennikarzu, który tworzy materiał o sztuce robionej z… własnego kału. To doskonałe nawiązanie do Gówna artysty Piera Manzoniego. Pytania o kondycję sztuki, moralność artysty czy może zupełnie inny rzut oka na korpo-wypalenie? A może metafora Stanów i amerykanizmu? Warto zwrócić uwagę na czas i miejsce powstawania artykułu, robi się jeszcze ciekawiej. I, jak to u Wallace’a, struktura zdania trudna, idealny materiał na rozstrój oka, a jednocześnie – frazy tak mocne, że bolą. Wallace zamiata czytelnika pod dywan, każe mu tam siedzieć i gorzko płakać nad kondycją świata. Jest mocno, jest ożywczo i do bólu ponuro. Struktury zdań wprowadzają czytelnika w świat rodem z sennych koszmarów Wallace’a, połączonych jednocześnie z dysfunkcjami nerwowymi bohaterów-autora, pomieszany, żeby było jeszcze trudniej, z analizą współczesności, nie tylko amerykańskiej. Chociaż jeśli Wallace chce – potrafi w kilka stron obrócić czytelnika w proch. Inkarnacje poparzonych dzieci są tego najlepszym przykładem. Około 700 słów (w polskim tłumaczeniu, nie jest to wynik dokładny) o chłopcu, który poparzył się (najprawdopodobniej) wylanym na siebie z garnka wrzątkiem, jego rodzicach i późniejszej egzystencji. W 700 słowach, co niezwykłe, zamknął Wallace cały mikroświat uczuć, emocji, wyrażanych często jednym, idealnie wręcz dobranym słowem. Mistrzowska miniatura, która opowiedziana w kilku słowach przez recenzenta wygląda na ponury banał; wystarczy jednak 5 minut poświęcone lekturze, może mniej. Opowieści z tomu Niepamięć można rozgryźć za pomocą fragmentu z najlepszego nie tylko moim zdaniem opowiadania Dusza to nie jest kuźnia: „W rezultacie tamten samotny, koszmarny panel pojawił się w oknie jako chwilowy peryferyjny błysk horrendalnej sceny, tak jak pojedyncze horrendalne przebłyski pojawiają się w złych snach – a prędkość, z jaką się pojawiają i znikają, i brak czasu na nabranie do nich dystansu, na przetrawienie tego, co się widzi, na wplecenie tego obrazu w tkankę całego snu, czyni przeżycie jeszcze gorszym i często takie błyskawiczne, peryferyjne mignięcie czegoś wyrwanego z kontekstu i straszliwego może stanowić najbardziej przerażającą część koszmaru, tę część, która najżywiej zostaje w pamięci i wraca w wyobraźni w dziwnych chwilach, na przykład kiedy szorujesz zęby albo wyjmujesz z szafki pudełko muesli na przekąskę, i znów wytrąca cię z równowagi, pewnie dlatego, że przez tę swoją momentalność we śnie zmusiło twój mózg do podświadomego nawracania do tego obrazu, żeby go jakoś rozgryźć lub inkorporować”. Opowiadania Wallace’a to właśnie te „horrendalne przebłyski”, „złe sny” z naszej rzeczywistości; mignięcia wyrwane z kontekstu koszmaru egzystencji, ożywione niezwykłą frazą i powracające w najmniej odpowiednich momentach. Wytrącające z równowagi polukrowanej i fałszywej codzienności koszmary, ujawniające podszewkę dojmująco smutną.
ZaMałoRegałów - awatar ZaMałoRegałów
ocenił na71 rok temu
Oto jestem Jonathan Safran Foer
Oto jestem
Jonathan Safran Foer
Jonathan Safran Foer przebył długą drogę: zaczął od niezwykłej wyprawy w poszukiwaniu żydowskiej historii i tożsamości (Wszystko jest iluminacją),poprzez kilka innych mocnych książek; w koncu – Oto jestem, czyli parodia Odysei według Foera. “Spójrz na Julię i Jacoba, małżeństwo z 16-letnim stażem. Czego im brakuje? Tego, co ich połączyło. Na początku zależało im, starali się, chcieli. Potem powołali do życia pierwszą istotę, dwie kolejne. Pojawiła się odpowiedzialność, jednocześnie każde z nich zaczęło się zamykać w sobie coraz mocniej, gubić w codzienności. Wygasło pożądanie, pojawił się wstyd, tajemnice”. Czyżby Oto jestem było zatem powieścią o upadku małżeństwa, a tym samym – rodziny? Czyżby podjął jeden z najbardziej eksploatowanych motywów literackich i, jako kolejny, przepuścił go przez siebie? Faktycznie, Foer nie jest nowatorski ani w treści, ani w formie – wygrał szczerością. Oto jestem to przede wszystkim wiwisekcja małżeństwa. Rozpisana na role-napięcia między aktorami dramatu: Jacoba, Julię, ojca oraz pradziadka Jacoba – Irva i Isaaca, oraz najmłodszych, czyli Sama, Maxa i Benjy’ego. Pierwsze, co nasuwa się po przeczytaniu powieści, to słowo „klatki”. Każdy z bohaterów jest zamknięty w swego rodzaju więzieniu. Jacob i Julia są zamknięci w piekle swojego małżeństwa, które ostatecznie – żaden spoiler, mniej więcej po 20 stronach można wyczuć ich emocje – okazuje się niewypałem. Irv, ojciec Jacoba, to rasista i ksenofob, prowadzący bloga, na którym publikuje antyarabskie i pełne krzywdy oraz poczucia winy teksty. Isaac to z kolei wciąż niezabliźniona rana po Zagładzie. Dla Sama klatką jest Inne życie, gra komputerowa, a także forma swojej niedojrzałości, połączona z nieuchronną bar micwą, czyli żydowskim wejściem w dorosłość. Nawet Argus, pies Jacoba, jest uwięziony w starości i chorobie. Każdy usiłuje z czegoś wyjść, z czegoś do czegoś uciec. W chęci ucieczki nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie fakt, że bohaterowie sami nie wiedzą, czego tak naprawdę chcą, a ich klatki mają tak grube kraty, że żaden z nich, choćby chciał, i tak nie ucieknie. Pozostaje im miotanie się między formami, między gębami; wiecznie przeglądają się w zwierciadle społeczeństwa, za wszelką cenę chcą do niego pasować, a jednocześnie żyć w wolności – i na tym polega ich tragedia. Sam Jacob powie przecież: „Poświęciłem mnóstwo swojego skończonego ziemskiego czasu na błahe rozmyślania, błahe emocje, wślizgiwanie się pod drzwiami do wolnych pokojów. Ile godzin spędziłem w sieci, oglądając po raz kolejny te same durne filmiki, przepatrując dokładnie spisy domów, których nigdy nie kupię, klikając raz po raz by sprawdzić, czy nie przyszły zdawkowe mejle od ludzi, na których mi nie zależy? Ile siebie, ile swoich słów, uczuć i działań z przekonaniem powstrzymywałem?”. Może Foer nie pisze tylko o małżeństwie, ale o nas wszystkich – o przeroście świata, przeroście, który boli coraz bardziej. Poczucie klęski wzmacnia także odwrócony przez Foera mit o Odyseuszu. Argus to Argos – bezgranicznie wierny Odyseuszowi-Jacobowi, jego żona, Julia, to Penelopa, pojawiają się też zalotnicy Penelopy (Marc i Daniel). Foer, burząc mit o Odyseuszu, opowiada jednocześnie o upadku rodziny; dobitnie podkreśla, że nie ma czegoś takiego jak „dom”, „powrót do domu”, „odzyskanie domu” czy „poszukiwanie domu”. Penelopa-Julia jest przytłoczona codziennymi obowiązkami; siłą rzeczy w jej oczekiwanie na powrót dawnego męża wkrada się rutyna, nuda, szarość, a wreszcie – nienawiść i potrzeba odrzucenia swego dotychczasowego życia. Odys-Jacob nie zamierza powrócić do żony, najbardziej boli go to, że sam nie wie czego chce. Pozostaje mu tylko samotność w podróbce domu, którą ostatecznie sam sobie stworzy. Penelopa pójdzie za zalotnikiem, a Odyseusz będzie żył i umrze w poczuciu klęski. Oboje zmęczeni sobą nawzajem – i cierpiący przez zły wybór. Czyżby Foer napisał powieść głęboko konserwatywną? W pewnym sensie tak, opowiada przecież o kresie rodziny. Jonathan Safran Foer pozostawia za sobą mnóstwo niedopowiedzeń, które kryzys małżeński drążą – ale wiele rozgrywa się też między słowami; trudno jednoznacznie stanąć po stronie Jacoba lub Julii, kluczowe kwestie pozostają zawieszone bądź przekłamane. „Jacob i Julia próbowali. Wymyślali znaki, przeliterowywali słowa w obecności wciąż małych dzieci, były też zasady. Ale język, który stworzyli i tworzyli nawet w tej chwili, zawęził świat, zamiast go objaśniać”. Blochowie to Buddenbrookowie Stanów Zjednoczonych, jednak upadek tych pierwszych tkwi w przeroście codzienności, który ich zabił. Trudno także poszukiwać w jego powieści jakiejkolwiek nadziei – jeśli Foer przekreśla mit o Odyseuszu, przekreśla sens dążenia do budowania jakichkolwiek ryzykownych relacji. Bo czy nie taką jest małżeństwo? Oprócz kryzysu małżeństwa/rodziny Foer nakreśla także panoramę żydowskiej społeczności w Stanach Zjednoczonych, mnogość postaw, konfliktów i tarć międzypokoleniowych. Isaac Bloch należy do pokolenia najstarszego, wciąż pamiętającego Zagładę; wciąż krwawi. Irv, jego syn, nosi w sobie poczucie wyjątkowości żydowskiej krzywdy; dla niego Holocaust nie jest już czymś, o czym należy jak najszybciej zapomnieć i spróbować odnaleźć się w świecie „po”, zacząć od nowa – Holocaust to narzędzie politycznych gier i element wywierania presji na tych, którzy są Żydom obojętni lub otwarcie deklarują antysemityzm. Irv pozostaje zawieszony między Ameryką (snem) a Izraelem (snem, do którego wstydzi się przyznawać). Jacob i Julia to z kolei pokolenie pozostające obojętne na Zagładę, a skupione wyłącznie na małżeńskich niesnaskach i rosnącym głazem codzienności. Ich przeciwieństwem jest kuzynostwo Jacoba rodem z Izraela, pojawiające się jako kontra dla małżeństwa Blochów – z jednej strony są Żydzi amerykańscy, nadpsuci, a z drugiej – kibucowy kręgosłup i kibucowa moralność izraelskich kuzynów. Foer wyszydza jednych i drugich, w Blocach widząc pokolenie zagubione w szarości i poczuciu „nie wiem, czego chcę”, a w Izraelczykach – militarnych fanatyków. Sam, Max i Benjy to z kolei millenialsi – chcący świadomie decydować o sobie miłośnicy nowych technologii i Facebooka. W jaki zatem sposób wygrywa Foer z konwencją i pisze tak, że z każdą stroną chce się czytać dalej (chociaż znalazłyby się też fragmenty przegadane czy doklejone na siłę)? Jego sekret tkwi w kreacjach bohaterów, ich drobnych cechach i dziwactwach, które pozostają z tyłu głowy, oraz wiarygodności – trudno się zresztą dziwić, skoro Foer w 90 zapewne procentach posklejał powieść z siebie samego. Jest także wnikliwy i gorzki w analizie społeczeństwa, ironiczny w poszukiwaniu żydowskiej tożsamości oraz uciekaniu od niej, a także bolesny w diagnozie współczesności, małżeństwa, rodziny. Jacob-Odyseusz-Foer na kartach powieści tworzy Biblię – księgę uczuć i emocji, których nikt nie będzie umiał w przyszłości odtworzyć, zrekonstruować. „Jak zagrać kłucie nadziei”, „Jak zagrać dom”, „Jak zagrać ostatnią w pełni szczęśliwą chwilę” – to tytuły poszczególnych ksiąg owej Biblii. Może nawet Foer, poprzez małżeństwo, opowiada o nas wszystkich; o dziwnym kryzysie, w jakim się pogrążamy i ledwo sobie z tego zdajemy sprawę. Wyjątkowo ponurą wróży nam przyszłość. Pierwszy cytat pochodzi z wywiadu Michała Nogasia z Jonathanem Safranem Foerem pod tytułem Niebezpieczny spacer po miękkim dywanie. Pozostałe cytaty pochodzą z książki Foera.
ZaMałoRegałów - awatar ZaMałoRegałów
ocenił na61 rok temu
Zimowe królestwo Philip Larkin
Zimowe królestwo
Philip Larkin
Ach literatura, ta sztuczka magiczna, ezoteryczna, wystarczy jakoby dobrać zgrabnie słowa te ładne i piękne - wzywają mnie - jak kwiaty na łące, aniołów oczy i zestroić je cudem we frazę co błyszczy na niebie gwiazdozbiorem. Księżycowe krople na mą duszę i spacer. Materia wczesnego poranka, coraz bardziej przejrzysta, jezioro lśni jak zwierciadło, wysoko na niebie samolot niczym maleńki srebrny opiłek, iskra wykrzesana z ciszy. Cień nagle okrył dolinę, płyną obłoki szybko niby myśli, połyskliwy deszcz, szept drzew, skradzione na chwilkę słońce. Kuliki lecące od wschodu krzyknęły chyba na powitanie, jazda rowerem nad rzekę, na drugim jej brzegu gałęzie wierzby płaczącej zwieszają się tworząc namiot nad butwiejącym czółnem. Błogie wspomnienie, nastrój dawnych dni, zapach wodorostów, powiew nostalgii. I ta wspaniała dziewczyna poznana zimą w czasie wojny, kiedy jedyne światło zdawało się pochodzić z zalegającego w zaspach śniegu. I z Niej. Udało się ją przywołać, wyczarować z listnych gałązek, z lśnień wody, z promieni słońca. Stała daleka, utkana z cieni, ciemnozielone lasy okrywały wzgórza. A w dole rzeki schyłek dnia, złote światło odbija się od wody, ukazując roje owadów unoszących się na przezroczystych skrzydłach. Cała społeczność ptaków śpiewających szuka schronienia w szmaragdowych koronach drzew. Pohukiwanie puszczyków tajemniczo witających zmierzch. I my. Przepych baśniowej krainy. Księżyc świeży wydobyty prosto z mennicy, a gdy zmroczył się krajobraz, nadał mgle kolor perłowy. I znowu zima, napięta chłodem czasza powietrza, obojętna, skorupa mrozu, zawieszona udręka, w ciemności górującej jak katedra, kim jest ta dziewczyna? W spiralach niepamięci zadrgał słaby krzyk. A w białym, przejmującym świetle latarni w jasnoniebieskiej tęczówce szła po kamieniach bruku obłożonych brudnymi płachtami śniegu drobna jej postać, taka samotna. Zachwycająca, senna odyseja.
Yulquen - awatar Yulquen
ocenił na102 miesiące temu
Wchodzi koń do baru Dawid Grosman
Wchodzi koń do baru
Dawid Grosman
Lektura trochę przypadkowa, bo niezaplanowana teraz, choć planowana od dawna. Wabikiem była Nagroda Bookera z 2017r. Widać, że nie wybrałam nowości, ale przecież od dawna wiadomo, że upływ czasu jest doskonalym testerem jakości literatury. Gdy przeminie moda na coś lub kogoś, emocje ostygną, sponsorzy się znudzą, dobry tekst niewiele straci. Mała rzecz wielkiego kalibru. Streszczać nie będę, albo może ciut. Rzecz dzieje się podczas jednego wieczoru. W pewnym klubie odbywa się występ, standup czy performance. Ma być śmiesznie, zabawnie, ale jest zupełnie inaczej. Ten występ okazuje się mieć inny charakter i cel. Staje się swoistą wiwisekcją, publicznym wypatroszeniem bolesnego wspomnienia. Publika oglada, słucha i ocenia. Czasem głośno komentuje w zniecierpliwieniu i złości opowieść ze sceny,która staje się dla nich ( nas?) coraz bardziej nieprzyjemna i niewygodna w odbiorze. Zarazem bardzo wciąga, kusi do pozostania do jej finalu. Część publiczności jednak się wykruszy. Znudzeni i niezadowoleni idą gdzieś indziej. [Przy okazji rodzą się pytania: czym i jaka jest dobra sztuka. Czy musi być łatwiej przyjemna, czy też powonna wywoływać dyskomfort?] Na scenie występuje mężczyzna, który opowiada splecioną z żartami historię, która sięga do jego dzieciństwa. Dużo tam przemocy, ludzkiego okrucieństwa i skrywanych przez lata tajemnic. Jest też pewne wydarzenie, właściwie dzień, którego treść staje się głównym tematem wystepu. [Przy okazji: czy można mówić o czymś bardzo trudnym wbudowując w wypowiedz niewybredne żarty? Czy śmiech pomaga czy psuje występ?] Opowieść dotyczy czernastoletniego chłopca. W czasie obozu wojskowo- szkoleniowego dowiaduje się o śmierci rodzica. Tylko że nikt nie chce zdradzić, czy chodzi o matkę, czy ojca. W czasie wielogodzinbej jazdy na miejsce pogrzebu chłopczyk walczy z myślami na temat śmierci. W wyobrażeniach żegna raz ojca, potem matkę, znowu ojca. Potem oskarża się za te mimowolne myślowe zabijanie. Nie wiadomo, czemu ma służyć tą tajemnica. Uchronić? Istotna jest postać sędziego. Trochę przymuszony do oglądania, śledzi postępy na scenie. Jaką pełni funkcję? Znan6ly z bezkompromisowości prawdopodobnie ma osądzić artystę. Tyle, że nie chodzi o noty dla występu, ale dla zachowania i decyzji z przeszłości głównego bohatera. Forma książki jest wymagająca, ale mnie się to podoba. Pływamy między wyspami pamięci, które na końcu łączy występ na scenie. Krótki tekst, a pozostawia z wieloma pytaniami. Myślę, że przyda mi się więcej czasu, żeby po wystudzeniu emocji, poukładać sobie przemyślenia. Na pytanie, czy warto przeczytać, nie muszę chyba odpowiadać.
xymenka - awatar xymenka
oceniła na95 miesięcy temu
Śmierć przewodnika rzecznego Richard Flanagan
Śmierć przewodnika rzecznego
Richard Flanagan
Australijski pisarz - Pan Richard Flanagan to prawdziwy wirtuoz, który wręczył nam przepiękną historię w postaci "Śmierci przewodnika rzecznego", opowiadaną przez głównego bohatera - Aljaza Cosini. Autor już na samym początku zagłębia czytelnika w historię Tasmanii, gdzie głównie ma miejsce akcja książki. Prowadzi nas przez grząskie tereny, rodzinne domy oraz obok porwistych rzek i wód zdradliwych wodospadów. W tym wszystkim opowiada nam o pracy - przewodnika rzecznego, która dostarcza każdego dnia ogromnych pokładów ryzyka i szczyci się popularnością na ichniejszych terenach oraz odludnych tasmańskich rzekach. Przedstawiony w powieści główny bohater posiada olbrzymie doświadczenie w walce z żywiołem, z którym świetnie sobie radzi prowadząc wyprawy turystyczne. Spływy po rzece Franklin towarzyszyły mu przez znaczną część życia i dlatego na prośbę dawnego szefa decyduje się go wspomóc i pokierować podróżą wraz z drugim towarzyszem, zabierając ze sobą żądnych przygód klienów. Klienci nazywani są przez nich "frajerami", co wzbudza pewne rozbawienie podczas całej lektury, szczególnie, że określenie to pojawia się w powieści dość powszechnie. Traktują oni spływ po rzece jako dobrą zabawę, nie zdając sobie sprawy, że za swoje bezpieczeństwo odpowiadają tak samo, jak i koordynujący wyprawę opiekunowie. W pewnych momentach widać ich bezsilność, niechęć, a następnie przerażenie, ponieważ jeden z uczestników spływu...spada do wody. W momencie, gdy Cosini wyrusza na pomoc i jego dosięgają wody zabójczej rzeki, ale...dosięga go coś jeszcze. Przez głowę Aljaza przechodzą wszelkie wspomnienia od dzieciństwa po czasy obecne. Retrospekcje z jednej strony sprawiają, że bohater tonie jeszcze bardziej w wirze popełnionych życiowych błędów, a z drugiej podtrzymuje go to przy nadziei i pobudza do walki z żywiołem. Autor w bardzo precyzyjny sposób przedstawił ślady, jakie nosiło w sobie życie Cosiniego. Jest to historia, która sprawia wrażenie autentycznej, pomimo tego, że miejsce akcji oraz charakter scen mogą wydawać się nieprawdopodobne. Wyobraźnia czytelnika działa na najwyższych obrotach, chcąc poukładać sobie fragmenty opowiadanych przez narratora historii, jednocześnie czując niewyobrażalną bezsilność, wobec zdarzeń, które powodują odczucia jakby działy się tu i teraz, ponieważ bohater tonie...na naszych oczach.
Greettta - awatar Greettta
oceniła na71 rok temu
Pod wulkanem Malcolm Lowry
Pod wulkanem
Malcolm Lowry
Przebrnęłam, ale czy było warto? Chyba popełniłam błąd zabierając się za tę powieść w Angielskim oryginale. Można było czytać po polsku a pewnie i tak byłoby nielekko. Pozytywy Bardzo ciekawy obraz człowieka już doszczętnie zniszczonego alkoholem. Temat, wiemy że istnieje, jednak ja nigdy nie poświęciłam mu wiele uwagi. Tutaj zmierzymy się ze szczegółową i brutalną ilustracją jak wygląda dzień z życia osoby w ostanim już chyba stadium alkoholizmu. Bardzo mocne i przejmujące. Negatywy Już sam fakt że książka zaczyna się 50-stronnicową przedmową w której autor broni i argumentuje dlaczego absolutnie nic z żadnego rozdziału nie powinno być pominięte ani skrócone - wskazuje że chęć skracania i pomijania pojawiła się już na samym początku. I ja bym się z tą sugestią zgodziła. W dodatku w tej przedmowie zdradzana jest fabuła, przez co od początku wiedziałam już jak powieść się skończy. Książka pełna jest dzikich zabiegów literackich, których ja nie kupuję. Wyegzaltowany język, przedłużane niemiłosiernie zdania, które w zasadzie prowadzą donikąd, na początku cała masa mylących odniesień do wątków które zostaną dopiero wprowadzone w kolejnych rozdziałach. Albo te fragmenty gdzie fabuła przeplatana jest całymi paragrafami oderwanego od reszty tekstu, np. opisem budowy katedry, który był bez żadnego znaczenia dla powieści. Po przeczytaniu jednego takiego zdania, porządnie zmęczona już tą powieścią kończyłam zwyczajnie przeskakując linijki tekstu. Autor zapewne widział sens i wartość w tego typu smaczkach, ja niekoniecznie podzielam tę wizję. Takie eksperymenty literackie są fajne i ciekawe, ale te nie były dobrze skomponowane w całość, a książka była przez to nie do zniesienia. Historia i pomysł bardzo ciekawy ale styl pisania powodował że odliczałam strony do końca. Szkoda! Dałabym niższą ocenę, ale dodam parę gwiazdek tylko i wyłącznie ze względu na pewien szacunek do ludzi świata literatury którzy bardziej niż ja poważają to dzieło.
truku - awatar truku
ocenił na65 miesięcy temu

Cytaty z książki Kiedy była porządną dziewczyną

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kiedy była porządną dziewczyną