Wszystko jest w twojej głowie

Okładka książki Wszystko jest w twojej głowie autorstwa Suzanne O'Sullivan
Okładka książki Wszystko jest w twojej głowie autorstwa Suzanne O'Sullivan
Suzanne O'Sullivan Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego Seria: Seria z Linią zdrowie, medycyna
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
zdrowie, medycyna
Format:
papier
Seria:
Seria z Linią
Data wydania:
2017-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2017-01-01
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788323343233
Tłumacz:
Katarzyna Dudzik
Fascynująca opowieść o „chorobach z głowy”

Shihana odczuwa silny ból ramienia, na skórze pojawiają się siniaki, a palce zwijają się w przykurczu. Lekarze wstrzykują jej więc botoks, dzięki czemu momentalnie odzyskuje władze w ręce. Tyle tylko że na efekt działania botoksu trzeba przeważnie poczekać dwa dni. Z kolei Yvonne początkowo skarży się na silne pieczenie oczu, a potem z dnia na dzień przestaje widzieć. Ale kiedy trafia do szpitala, lekarze zauważają, że podczas rozmowy ciągle nawiązuje kontakt wzrokowy. Chociaż przypadki te są skrajnie różne, to ich przyczyna jest taka sama – zaburzenia psychosomatyczne, których źródła tkwią w psychice i emocjach.

Przedstawione w książce historie siedmiorga pacjentów neurolożki Suzanne O’Sullivan mogą wydawać się nam nieprawdopodobne. Jednak, jak pokazują badania, nawet u co trzeciej osoby zgłaszającej się do internisty występują objawy, które nie mają fizycznej przyczyny. Nie jest to diagnoza, którą lekarz chce postawić, a pacjent usłyszeć. Wszystko jest w Twojej głowie to wciągająca opowieść o zaburzeniach, które wciąż stanowią zagadkę dla współczesnej medycyny, sekretach, które kryją się w naszych głowach…

Książka otrzymała prestiżową nagrodę literacką Wellcome Book Prize, przyznawaną corocznie w Wielkiej Brytanii tytułom dotyczącym zdrowia.

„Opowieści lekarzy o dolegliwościach pacjentów cieszą się popularnością od czasów Oliviera Sacksa. Jednak zaledwie kilka z nich jest tak dziwnych i tak niepokojących jak historie zawarte w tej niezwykłej i pełnej współczucia książce”.
„Sunday Times”

„Wykorzystując fascynujące studia przypadków jako ramę kompozycyjną, doktor O’Sullivan umiejętnie wplata historyczne rozumienie – i niezrozumienie – chorób czynnościowych w poruszające i zmuszające/skłaniające do przemyśleń opowieści”.
Adam Staten, „The British Journal of General Practice”

„Autorka zajmuje się skomplikowanymi medycznymi i neurologicznymi aspektami chorób psychosomatycznych, a dzięki zrozumiałemu i żywemu językowi uatrakcyjnia przedstawione historie, zamiast utrudniać ich odbiór”.
„BBC Focus Magazine”

„Ważne studium zaburzeń psychosomatycznych, które okazują się jednocześnie poważną chorobą współczesnego społeczeństwa, nierozumianą, błędnie diagnozowaną i budzącą strach”.
Louise Carpenter „The Telegraph”

Suzanne O’Sullivan – brytyjska neurolożka, specjalizację ukończyła w 2004 roku. Pracowała w Szpitalu Królewskim w Londynie, a obecnie jest specjalistą w Narodowym Szpitalu Neurologicznym i Neurochirurgicznym oraz w Towarzystwie Epileptologii. Ma ogromne doświadczenie w pracy z pacjentami psychosomatycznymi
Średnia ocen
7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wszystko jest w twojej głowie w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wszystko jest w twojej głowie



1960 219

Oceny książki Wszystko jest w twojej głowie

Średnia ocen
7,6 / 10
189 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Wszystko jest w twojej głowie

avatar
17
2

Na półkach:

Książka o ciekawej treści, potrafi wiele wyjaśnić laikowi. Wiedza przekazana w przystępny, zrozumiały sposób. Pozwoliła mi zrozumieć zjawisko chorób psychosomatycznych. Polecam :)

Książka o ciekawej treści, potrafi wiele wyjaśnić laikowi. Wiedza przekazana w przystępny, zrozumiały sposób. Pozwoliła mi zrozumieć zjawisko chorób psychosomatycznych. Polecam :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
22
8

Na półkach:

Rewelacyjna książka, którą powinien przeczytać każdy. Im bardziej będziemy świadomi jak nasz umysł wpływa na nasze ciało, tym lepiej będzie nam się funkcjonowało. Nawet jeśli przykłady z książki są dalekie od tego co sami odczuwamy.
Bardzo polecam

Rewelacyjna książka, którą powinien przeczytać każdy. Im bardziej będziemy świadomi jak nasz umysł wpływa na nasze ciało, tym lepiej będzie nam się funkcjonowało. Nawet jeśli przykłady z książki są dalekie od tego co sami odczuwamy.
Bardzo polecam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1508
1508

Na półkach: , ,

"Całkiem często zdarza się, że człowiek poddany długotrwałemu stresowi doświadcza palpitacji serca. Tego rodzaju objawy są dość powszechne, choroby psychosomatyczne mogą jednak manifestować się także w dużo bardziej drastyczny sposób: poprzez paraliż, drgawki czy niemal każdy rodzaj niepełnosprawności"

Precyzyjnie, dość kompleksowo i profesjonalnie potraktowany temat chorób i doznań psychosomatycznych. Autorka jest lekarzem, neurologiem, jednak to o czym pisze i co ją najbardziej interesuje to choroby psychosomatyczne, chociaż jak sama twierdzi

"Błędem jest traktowanie zaburzeń psychosomatycznych jako jakiejś jednej choroby, którą wywołuje jedna przyczyna"

Na przykładzie historii swoich pacjentów pokazuje czytelnikowi, że w takich zaburzeniach nic nie jest jednoznaczne i, mimo że wielu z jej pacjentów ma napady padaczkowe, to nie mają padaczki. Dlatego ona te ataki nazywa "rzekomopadaczkowe".

Książka jest bardzo ciekawie napisana, oprócz historii pacjentów, pani doktor przeplata je ciekawymi historiami o chorobach, lekarzach i sposobach leczenia w minionych wiekach.

To, czego przez całą książkę mi brakowało, to jakichś relacji o tym jak zakończyła się sprawa danego pacjenta, czy wyzdrowiał, czy nie. Z wszystkich przykładów, tylko o jednym się dowiedziałam, o pewnej pani, która straciła wzrok, mimo że fizycznie żadne badania nie wykazywały żadnych powodów, by miała nie widzieć. Pani ta odzyskała wzrok, o innych pacjentach i przypadkach nic autorka nie pisze.

Pod koniec książki dowiedziałam się dlaczego. Otóż kiedy doktor O'Sullivan stwierdza, że objawy, z którymi przychodzi pacjent, nie są natury neurologicznej tylko psychicznej, kieruje pacjenta do psychiatry i tu sprawa się wyjaśnia, na co zresztą autorka kładzie duży nacisk w swojej książce. Otóż tylko nieliczni, rzeczywiście do tego psychiatry się udają, reszta, cóż postępuje różnie... Dlatego nie ma w książce relacji z wyzdrowień...

"Zdecydowanie zbyt często się zdarza, że pacjenci nie spotykają się z psychiatrą. Zbyt często też nie docierają do mnie żadne informacje o tym, jak potoczyły się ich dalsze losy"

Wspomina też pani O'Sullivan o hipochondrykach i o profitach i korzyściach z chorowania. Bardzo dobitnie zwraca też autorka uwagę, że:

"Jeśli chcemy, żeby brano pod uwagę możliwość, że poważne choroby mogą mieć przyczyny natury psychogennej, musimy uwierzyć, że coś takiego jest możliwe. Musimy zdawać sobie sprawę, jak ciężki przebieg mogą mieć zaburzenia psychosomatyczne. Jeśli chcemy, aby były traktowane jak "prawdziwe" choroby, musimy zaakceptować władzę, jaką ma umysł nad naszym ciałem"

I na koniec jeszcze taka ciekawostka dotycząca, naszego starego poczciwego.... śmiechu

"Śmiech może też być oznaką choroby. Niestosowny, niepohamowany śmiech często jest objawem wielu zaburzeń psychicznych i neurologicznych. Ludzie w manii śmieją się długo i hałaśliwie. Niestosowny śmiech może być także wynikiem uszkodzeń płata czołowego, mózg nie potrafi wtedy odróżnić sytuacji zabawnych od niezabawnych."

Książkę polecam, na pewno jest warta przeczytania.

"Całkiem często zdarza się, że człowiek poddany długotrwałemu stresowi doświadcza palpitacji serca. Tego rodzaju objawy są dość powszechne, choroby psychosomatyczne mogą jednak manifestować się także w dużo bardziej drastyczny sposób: poprzez paraliż, drgawki czy niemal każdy rodzaj niepełnosprawności"

Precyzyjnie, dość kompleksowo i profesjonalnie potraktowany temat...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1252 użytkowników ma tytuł Wszystko jest w twojej głowie na półkach głównych
  • 1 010
  • 230
  • 12
109 użytkowników ma tytuł Wszystko jest w twojej głowie na półkach dodatkowych
  • 49
  • 21
  • 14
  • 9
  • 6
  • 5
  • 5

Inne książki autora

Suzanne O'Sullivan
Suzanne O'Sullivan
Brytyjska neurolożka, specjalizację ukończyła w 2004 roku. Pracowała w Szpitalu Królewskim w Londynie, a obecnie jest specjalistą w Narodowym Szpitalu Neurologicznym i Neurochirurgicznym oraz w Towarzystwie Epileptologii. Ma ogromne doświadczenie w pracy z pacjentami psychosomatycznymi
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Wszystko jest w twojej głowie przeczytali również

Neuroerotyka. Rozmowy o seksie i nie tylko Jerzy Vetulani
Neuroerotyka. Rozmowy o seksie i nie tylko
Jerzy Vetulani Maria Mazurek
Nie wiem o co to chodzi, że każdy kto przeprowadza wywiad z Vetulanim musi najpierw wywalić kilkudziesięciostronicowy wywód jaki to profesor jest wspaniały, elokwentny, jakie miał ciekawe życie. Większość osób, które sięgnęły po tę książkę, doskonale wiedzą jaki jest V., a resztę skusiła tematyka, więc tym bardziej przydługa laurka jest zbyteczna. Znając cięty język, chęć szokowania i styl V. można się było domyślać, że książka będzie momentami kontrowersyjna i jeśli nie przefiltruje się pewnych hasełek rzuconych w wywiadzie - przez pryzmat chęci zbulwersowania czytelnika i sprowokowania do szerszej dyskusji, przeszukania internetu w postaci twardych danych i statystyk - to dla wielu osób ta książka może być szkodliwa. Bo jeśli przyjmiemy bezrefleksyjnie tekst, że zoofilia nie jest taka zła, bo przecież żadne zwierze się nie pożaliło (bo nie mówi),no to faktycznie mamy problem. Albo, że pedofilia wśród dzieci płci męskiej jest ok, o ile molestuje kobieta, bo ON miał takie relacje ze służącymi i sobie bardzo chwali... No pozostaje tylko przewrócić oczami, bo trąci to wąsatym wujkiem z PRL a nie wybitnym naukowcem. Ale Vetulani taki był. Z jednej strony seksista, ale z drugiej zatwardziały feminista. Nigdy nie wiesz, czy on to mówi serio, czy żartuje. Albo się to przyjmuje, albo lepiej nie sięgać po wywiady z nim. Więcej uwag mam do pani Mazurek. Bo o ile w pierwszej części książki ograniczyła się tylko do zadawania pytań i prowadzenia wywiadu, o tyle w drugiej części jest już więcej jej dość szokujących prywatnych opinii typu tabletka dzień po dla "gówniarzy" bez kontroli lekarza nie podoba jej się, bo przecież tam są hormony, a owi "gówniarze" mają do niej szeroki i łatwy dostęp. No pewnie, że tak, przecież ciąża nie wywołuje żadnych skutków, wcale nie jest koktajlem hormonów, lepiej nie ryzykować z tabletką dzień po, bo olaboga hormony! O problemie wykluczenia komunikacyjnego pewnie nie słyszała. O tym, że nie w każdej miejscowości jest apteka, czy lekarz (już nie mówiąc o specjaliście) też nie ma pojęcia. Młoda kobieta, po UJ. Aż ją Vetulani usadził, że mówi z perspektywy osoby uprzywilejowanej. Ja to odczytuje jako nieuświadomiony mizoginizm. Bo w tej książce pada kilka haseł w podobnym tonie. I o ile V. widział, że czasami przybiera maskę dziada i bawił się tą kreacją, żeby za chwilę wyskoczyć, że on popiera marsze kobiet i prawo do aborcji, o tyle nie wiem czy pani Mazurek będzie do twarzy z podobną łatką.
Ewa - awatar Ewa
oceniła na71 rok temu
Mózg autystyczny. Podróż w głąb niezwykłych umysłów Temple Grandin
Mózg autystyczny. Podróż w głąb niezwykłych umysłów
Temple Grandin Richard Panek
To książka, która nie opowiada o problemie, tylko o sposobie bycia. Jest jedną z tych pozycji, które nie rzucają nagłych rewelacji, nie obiecują „szybkich odpowiedzi”, ani nie zamieniają neuroróżnorodności w alternatywny trend. Pokazuje za to autyzm od środka, jako sposób przetwarzania świata – nie jako błąd albo deficyt, ale jako inny układ doświadczenia i myślenia. Grandin prowadzi czytelnika przez konkretne mechanizmy: jak działa mózg autystyczny, jak odbiera bodźce, jak układa sens codzienności. Robi to tak, że nawet jeśli nigdy wcześniej nie myślałoby się o tym w kategoriach neurologii, nagle zaczynasz rozumieć zachowania ludzi, których widzisz, ale do tej pory ich zachowania były nie do pojęcia. Dla mnie najważniejsze w tej książce było to, że nie sprowadza autyzmu do etykiety. Nie mówi tylko „co to znaczy być autystycznym”, ale raczej: jak to jest – naprawdę. I jak wiele życia, uczuć, zdolności, obserwacji i logiki kryje się za zachowaniami, które często mylnie nazywamy „dziwnymi”, „obcymi” albo „nieadekwatnymi”. To nie jest lekka lektura, którą się tylko „przerabia pomiędzy jednym a drugim zadaniem”. To książka, która zostaje w głowie i – jeśli chcesz – zmienia sposób patrzenia na siebie i na innych. Nie dlatego, że wszystko wyjaśnia, ale dlatego, że daje język na to, co wcześniej było tylko uczuciem albo domysłem.
Diana - awatar Diana
oceniła na93 miesiące temu
Mikrobiom. Najmniejsze organizmy, które rządzą światem Ed Yong
Mikrobiom. Najmniejsze organizmy, które rządzą światem
Ed Yong
Bardzo przystępnie napisana książka, ze zrozumieniem, której nawet osoby nie biegłe w temacie, powinny nie mieć problemu. Sama konstrukcja książki, pozwala na łatwe i szybkie przyswajanie wiedzy, która pod koniec każdego rozdziału jest podsumowywana, tak aby kluczowe fakty, lepiej wryły się w pamięć. Może nie polecałabym jej osobom, które o bakteriach wiedzą tylko tyle, że są i wywołują choroby, bo natłok informacji na wstępie, może się okazać przytłaczający i zabić całą rozrywkę z lektury. Autor w zabawny i niezwykle prosty sposób, próbuje przekonać czytelnika do tezy postawionej na samym jej początku, tj. że bakterie wyrządzają szkody, ale to ile pożytku płynie z ich istnienia bije ich negatywne aspekty na głowę. Wiele odkryć z zakresu mikrobiologii jest lub niedługo może być wdrożona, w celu poprawy jakości życia ludzi, którzy cały czas poznają i uczą się od bakterii, mechanizmów, które mogą być przydatne także w naszym życiu codziennym. Bardzo podobało mi się zobaczenie znanych już faktów i mechanizmów rządzących światem zwierząt i roślin, w trochę innym świetle. Pokazanie, że tak naprawdę przy zachwianiu równowagi, nawet najdrobniejszy mikroorganizm, może stać się śmiertelnym wrogiem, bo ważniejszym od praw symbiozy i odnoszeniu obopólnych korzyści, jest koniec końców, przetrwanie gatunku i zależność ta zmienia się w rywalizację, kto pierwszy wykiwa tego drugiego. Polecam każdemu niezdecydowanemu, który się waha, bo może być jak ze mną, że przeleżała latami, wydawała się za trudna, a koniec końców, to jedna z lepszych książek przeczytanych w tym roku. Sięgnę po drugą książkę autora, żeby się przekonać czy będzie tak samo ciekawa i przyczyni się do rozwoju mojej świadomości na innym polu świata przyrody.
Dżoana - awatar Dżoana
oceniła na89 miesięcy temu
Mózg. Granica życia i śmierci Adrian Owen
Mózg. Granica życia i śmierci
Adrian Owen
"Wszystko, co żyje, umiera bez wyjątku, Lecz może i wraca, zacząć od początku. (Bruce Springsteen)" Jak to jest dobra książka! Chociaż tutaj także opis jest moim zdaniem nie do końca zgodny z treścią książki... bo ten "genialnie obmyślony sposób komunikacji" niekiedy jednak też zawodzi, co się okazuje na przykładzie innego pacjenta :) Generalnie można powiedzieć: jeśli uda się uzyskać "odpowiedzi", to znaczy że pacjent jest świadomy, jeśli się nie uda, to nie znaczy że na pewno świadomy nie jest. Poza tym książka wcale nie odpowiada na wypisane w opisie pytania! Ale je stawia, rozwija, są ciekawe rozważania na te tematy i jest to bardzo dobre! Szczerze powiedziawszy to spodziewałem się po książce zupełnie czegoś innego, może nawet jakichś ezoteryczno-duchowych relacji z pogranicza śmierci :P a tu jest czysta nauka i jestem rozczarowany - bardzo pozytywnie! Początek był dla mnie troszkę ciężki do przebrnięcia (no i niektóre momenty potem też),bo autor wszystko dokładnie tłumaczy co jest momentami nużące (ale konieczne) i zdarzało się odpływać myślami, więc na pytanie czy to najbardziej pasjonująca książka jaką przeczytałem odpowiem: nie; czy zawsze lekka do czytania? Nie. Ale i tak WARTO! Jednym z ciekawych zagadnień jest, czy odżywianie pacjenta za pomocą sondy jest częścią terapii czy nie? W końcu to nie respirator... Pewnie każdy pamięta głośną sprawę Terri Schiavo, też wtedy byłem za "zaprzestaniem podtrzymywania przy życiu" ale właśnie no dziś nie jestem już taki pewien czy to można nazwać podtrzymywaniem przy życiu... I nie chodzi o to, że ona mogła wyzdrowieć, bo zapewne nie, ale to jednak tylko odżywianie było - już bardziej humanitarnie byłoby chyba zastosować eutanazję wprost... Książka stawia też inne ciekawe pytania, np.. w kwestii świadomości: "Mogą zwrócić uwagę na nową zabawkę, ale z chwilą gdy zabawka znika im z pola widzenia, przestaje istnieć w ich świecie. Czy zatem jednomiesięczne niemowlęta są świadome? Czy „wiedzą”, że istnieją jako osoby i że istnieje świat zewnętrzny, z którym mogą wchodzić w interakcje, na który mogą wywierać wpływ i który może wpływać na nie? Jeżeli tak, to jaką formę może przybierać ta „wiedza”? Krótko mówiąc, określenie, czy w pierwszym miesiącu życia świadomość występuje czy nie, wcale nie jest proste i, jak łatwo się domyślić, zdania są podzielone: niektórzy uważają, że tak, inni nie są tego pewni. W Brazylii w 2010 roku dyskutowałem na ten temat z Dalaj Lamą i otrzymałem taką samą odpowiedź, jaką słyszę od badaczy mózgu: „To zależy, co rozumiesz przez świadomość”. Otóż to! Które zdolności umysłowe zaświadczają o świadomości? Debbie była w stanie wykryć mowę, nie dowodziło to jednak w przekonujący sposób – przynajmniej według mnie – że była świadoma. Nie każdy zgadza się z takim rozumowaniem. Popytajcie wśród znajomych, a bez wątpienia szybko znajdziecie kogoś absolutnie przekonanego, że jednomiesięczne dziecko jest świadome (być może sam tak uważasz). Proponuję pójść o krok dalej i spytać o płód. Czy on jest świadomy? Nawet najbardziej zatwardziali obrońcy tezy o występowaniu u człowieka świadomości mogą zacząć się łamać. Idźmy jeszcze dalej – a zygota, pojedyncza komórka powstała z połączenia plemnika i jajeczka, z której za dziewięć miesięcy urodzi się dziecko? Czy jest świadoma? Większość ludzi zgodzi się, że nie – częściowo dlatego, że zygota nie przejawia żadnych zdolności charakteryzujących noworodka. Poza tym nie wydaje się prawdopodobne, by organizmy jednokomórkowe były obdarzone świadomością. Powstaje tutaj interesujące pytanie: kiedy w cyklu rozwojowym – od zygoty przez płód, noworodka, kilkulatka do dorosłego - pojawia się świadomość? Nie ma większego znaczenia, czy uważasz, że jednomiesięczne niemowlę (czy nawet płód) jest obdarzone świadomością. Jeżeli zgadzasz się, że zygota prawie na pewno jej nie posiada, natomiast zdrowy dorosły z pewnością tak, wówczas gdzieś między tymi dwoma skrajnymi etapami życia musi nastąpić moment osiągnięcia świadomości. Ale gdzie? Oczywistym i widowiskowym punktem zwrotnym byłby moment narodzin, ale jest wysoce nieprawdopodobne, aby noworodek kilka minut po przyjściu na świat był bardziej świadomy niż dziewięciomiesięczny płód na chwilę przed porodem." I jeszcze jeden, dłuuugi cytat, ale muszę ;) "Wydawałoby się, że jeśli osoba z ciężkim uszkodzeniem mózgu, uznawana za wegetatywną, nagle okazuje się zdolna zakomunikować swoją wolę odejścia z tego świata, to wolę tę należy uszanować, zezwalając jej na odejście. Czy człowiek znajdujący się w podobnej sytuacji nie ma ewidentnego prawa do zakończenia życia? Muszę jednak stwierdzić, że odpowiedź na to pytanie wcale nie jest tak oczywista. Gdyby podeszła do ciebie zdrowa pod innymi względami osoba i oznajmiła, że chce umrzeć, czy twoją pierwszą reakcją nie byłoby zakwestionowanie jej stanu psychicznego? Albo przynajmniej jej trzeźwego osądu w danej chwili? Być może cierpi na depresję i nie jest w stanie podjąć zdroworozsądkowej decyzji. Ale nawet gdybyś potwierdził, że jest w pełni władz umysłowych, czy nie miałbyś odruchu, by sprawdzić, co powie następnego dnia i następnego tygodnia – czy przypadkiem nie zmieni zdania? Może akurat przechodzi trudny okres. Być może po pewnym czasie ten grobowy nastrój minie. (…) Tak czy tak, jakim prawem mielibyśmy oczekiwać większego społecznego przyzwolenia na przerwanie życia tylko dlatego, że ktoś znajduje się w szarej strefie świadomości? Czy komukolwiek należy pozwolić podjąć decyzję o własnej śmierci, bo takie jest jego życzenie? Nasza odpowiedź jako społeczeństwa na tego rodzaju pytania jest na ogół przecząca. Teraz jednak dysponujemy techniką, która pozwala wypowiedzieć się na ten temat samym pacjentom z szarej strefy. Wiedząc, że wielu z nich nie jest tym, na co wyglądają, powinniśmy bardzo głęboko zastanowić się, zanim podejmiemy w ich imieniu podobną decyzję. Z badań przeprowadzonych przez Stevena Laureysa ze współpracownikami wynika, że życzenia, które dziś wydają nam się oczywiste („Nie pozwól, żeby utrzymywano mnie przy życiu w szarej strefie świadomości”),nie pokrywają się z tym, czego rzeczywiście sobie życzymy w razie spełnienia się czarnego scenariusza. Zespół Stevena przebadał 91 osób z zespołem zamknięcia – świadomych, ale zdolnych porozumiewać się jedynie za pomocą mrugania albo pionowych ruchów gałek ocznych. Poproszono je o udzielenie odpowiedzi na pytania dotyczące przebiegu ich choroby, aktualnego samopoczucia oraz postaw dotyczących życia i śmierci. Zmierzono też deklarowaną jakość życia na skali od +5 (odpowiednik najszczęśliwszych chwil sprzed choroby) do –5 (poziom najgorszych zaznanych doświadczeń). Wbrew temu, czego większość z nas mogłaby się spodziewać, pacjenci w większości (72 procent spośród tych, którzy udzielili odpowiedzi) oświadczyli, że są szczęśliwi. Co więcej, poziom szczęścia w tej grupie był wprost proporcjonalny do czasu, jaki upłynął od zapadnięcia na chorobę! Choć większość z nas deklaruje, że nie chciałoby kontynuować życia z zespołem zamknięcia po uszkodzeniu mózgu, tylko 7 procent wszystkich ankietowanych przez Laureysa wyraziło życzenie poddania się eutanazji, co sugeruje, że nasze przewidywania swoich przyszłych życzeń na wypadek najgorszego są błędne. Przeciwnie, większość pacjentów z syndromem zamknięcia jest stosunkowo zadowolona z jakości życia – śmierć bynajmniej nie jest najczęstszym wyborem osób, które faktycznie doświadczyły tych stanów. (…) Wyniki tych badań podważają zdolność kogokolwiek z nas do należytej oceny naszych przyszłych życzeń na wypadek ciężkiego uszkodzenia mózgu. Czy zatem sporządzanie testamentu życia nie jest ryzykowne? Wyobraźmy sobie grozę sytuacji, w której – ponieważ wydaliśmy dyspozycję o niestosowaniu terapii podtrzymującej życie – pozostajemy w pełni świadomi w momencie wykonywania tego polecenia wbrew naszej (aktualnej) woli…" - to jest właśnie powód, dla którego raczej nigdy nie wyrażę żadnej deklaracji co do siebie na taki wypadek :P Reasumując: książka nie zawsze najłatwiejsza w czytaniu ale bardzo dobra! [ https://intothegrayzone.com/mindreader/ - wideo autora z niektórymi przypadkami z książki ] (czytana/słuchana: 1-5.10.2024) 5/5 [9/10]
lex - awatar lex
ocenił na81 rok temu
Dziwne przypadki ludzkiego mózgu Sam Kean
Dziwne przypadki ludzkiego mózgu
Sam Kean
"Dziwne przypadki ludzkiego mózgu" Sama Keana to bardzo dobra książka popularnonaukowa, z którą można rozpocząć swoją przygodę z neurobiologią. Autor bardzo przystępnie opisuje ustalenia wielu pokoleń naukowców i stosuje do tego język prosty, pozbawiony hermetycznej terminologii. Dodatkową zaletą recenzowanej pozycji jest bardzo narracyjny sposób przedstawiania treści, ponieważ każdy rozdział zaczyna się od studium przypadku osoby, która cierpiała na konkretne neurologiczne schorzenie wynikające przeważnie z nabytego uszkodzenia mózgu. Sam Kean każdy taki przypadek osadza w historycznym kontekście, co jest bardzo cenne, ponieważ oprócz przyswajania sobie informacji dotyczących budowy i funkcjonowania mózgu dowiadujemy się o wielu ciekawych postaciach z przeszłych wieków i epok. Książkę czyta się trochę jak dobry kryminał, ponieważ: - mamy ofiary, których mózgi nie funkcjonują prawidłowo; - mamy detektywów, w tej roli głównie występują lekarze i/lub chirurdzy próbujący ustalić jaki konkretny obszar mózgu został uszkodzony (chociaż autor opisuje również wyjątkowo nieetycznych badaczy, którzy bardziej nadawaliby się do roli przestępców niż bohaterów); - mamy wreszcie winowajcę, czyli uraz, uszkodzenie, albo defekt konkretnej części danego mózgu. Taki sposób prowadzenia narracji jest niezwykle atrakcyjny i sprawia, że wiedzę przyswajamy mimowolnie i bez wysiłku. Sam Kean nie spieszy się z przekazaniem jak największej liczby informacji, które mogłyby nas przytłoczyć, za to stara się przede wszystkim ciekawie i zajmująco pisać i jak najbardziej ta niełatwa sztuka mu się udaje. Oprócz powieści detektywistycznej „Dziwne przypadki ludzkiego mózgu” sprawdzają się również bardzo dobrze w roli kroniki naukowo-historycznej, która opisuje stopniowy rozwój i kumulację wiedzy neurobiologicznej. Jest to cenne, ponieważ taka forma pozwala nam po kolei uporządkować sobie wszystkie informacje od tych najbardziej podstawowych po coraz bardziej wyspecjalizowane. Przykładowo pewien tragiczny wypadek Króla Francji Henryka II podczas Turnieju Rycerskiego pozwolił ustalić w XVI wieku (przynajmniej w pewnych kręgach),że mózg każdej osoby może zostać uszkodzony nawet wtedy, gdy czaszka pozostała nienaruszona. Dowiemy się także o konflikcie między uczonymi wyznającymi teorię retikularną (według której wszystkie neurony zawsze działają jednocześnie) a zwolennikami doktryny neuronalnej, w której neurony są od siebie oddzielone i potrafią funkcjonować autonomicznie. To tylko dwa przykłady, ale cała książka jest poświęcona wielu bardzo interesującym zagadnieniom dochodzenia do tego jak pewne mechanizmy neurobiologiczne rzeczywiście funkcjonują. Lektura „Dziwnych przypadków ludzkiego mózgu” to także wspaniała lekcja pokory. Większości z nas wydaje się, że jesteśmy Panami i Paniami własnego ciała, a nasza osobowość to coś więcej niż tylko działanie mózgu i dzięki sile woli albo mocnym przekonaniom potrafimy wpływać może nie na wszystkie, ale przynajmniej na wiele naszych cielesnych lub umysłowych mechanizmów. Opisane w tej książce uszkodzenia neuronalne potrafią jednak nieodwracalnie zniszczyć lub wyjątkowo utrudnić ludzkie życie. Czasami są nawet w stanie doprowadzić do zmiany osobowości. Najsłynniejszym takim przypadkiem był żyjący w XIX wieku Phineas Gage, którego metamorfoza charakteru wywołana była przez uszkodzenie metalowym prętem przedniej części płatów czołowych. Ciekawostką, którą się dowiedziałem z tej książki, była informacja, że przez jakiś czas po wypadku Gage występował w muzeum P.T. Barnuma w Nowym Jorku. Dla fanów i fanek musicali to nazwisko może wydawać się znajome, ponieważ Barnum jest głównym bohaterem filmu „Król Rozrywki” z 2017 roku, a zagrany został przez Hugh Jackmana. Natomiast jeżeli chodzi o przykłady takich uszkodzeń, przez które zwykłe funkcjonowanie jest już praktycznie niemożliwie, przy zachowaniu nienaruszonej osobowości, to wyjątkowo smutnym przypadkiem nieodwracalnej zmiany percepcji wzrokowej jest historia pewnej czterdziestoletniej kobiety ze Szwajcarii, która po przebytym udarze przestała rejestrować ruch z powodu częściowego zniszczenia płata ciemieniowego. Nagle jej postrzeganie świata zaczęło przypominać serię zdjęć wyświetlanych jeden po drugim lub oglądania animacji poklatkowej, w której pojedyncze klatki byłyby wyświetlane w tak wolnym tempie, że percepcja ruchu nie byłaby możliwa. Za to osoby cierpiące na zespół Capgrasa są przekonane, że ich bliscy zostali porwani i podmienieni przez sobowtóry lub klony. Chociaż takie uszkodzenie mózgu dla niektórych może początkowo wydawać się zabawne, zdecydowanie takie nie jest. Wręcz przeciwnie jest to wyjątkowo tragiczny los nie tylko dla ofiary, ale również dla jej bliskich. W tym momencie pragnę zaznaczyć, że w książce znajdziemy dużo więcej ciekawych przypadków tego typu, które podczas lektury autentycznie napawają grozą. Po przeczytaniu tej pozycji czułem wdzięczność do Losu, że przynajmniej na razie udało mi się w życiu uniknąć tych najstraszniejszych uszkodzeń mojego mózgu. "Dziwne przypadki ludzkiego mózgu" z czystym sumieniem mogę polecić wszystkim zainteresowanym, aczkolwiek według mnie najbardziej na lekturze skorzystają te osoby, które bardzo ciekawi jak działa mózg, ale jest to dla nich tematyka zupełnie obca i nieznana. Dla całej reszty też jest to świetna lektura, która wzbogaci wiedzę o nieznane do tej pory niuanse lub ciekawostki, albo pomoże przypomnieć sobie lub uporządkować posiadane informacje. Jestem przekonany, że każda jednostka, która po nią sięgnie znajdzie przynajmniej jeden opisany przez autora przypadek, który ją zainteresuje. Przede wszystkim uzyskamy z tej książki potwierdzoną naukowo wiedzę na temat budowy i funkcjonowania mózgu. Należy przy tym pamiętać, że neurobiologia jest dyscypliną naukową, która bada jeden z najbardziej skomplikowanych i złożonych struktur we Wszechświecie. Na odkrycie wszystkich tajemnic, jakie skrywa ten organ w naszych głowach musimy jeszcze poczekać. Być może pełni wiedzy dotyczącej jego budowy i funkcjonowania nigdy nie osiągniemy. Na pewno na ten moment nierozwiązane pozostaje następujące zagadnienie na ile my kontrolujemy nasz mózg, a na ile jest to jedynie złudzenie i to mózg narzuca nam nasze pragnienia, marzenia i zachowania.
Mahtias TheMightyLibrarian - awatar Mahtias TheMightyLibrarian
ocenił na83 miesiące temu
Zaburzony umysł. Co nietypowe mózgi mówią o nas samych Eric R. Kandel
Zaburzony umysł. Co nietypowe mózgi mówią o nas samych
Eric R. Kandel
Bardzo dobra książka! Wciągająca, przystępnie napisana - nie za trudna. No i ciekawa, bo o zaburzonych umysłach ale nie psychologicznie tylko neurologicznie - co tam się dzieje w mózgu (albo działo przed urodzeniem co sprawiło to czy tamto),czym się różnią od zdrowych i trochę o tych zdrowych też :) Autyzm, zachowania społeczne, depresja, choroba afektywna dwubiegunowa, schizofrenia, otępienie (np. Alzheimer),zaburzenia mózgowe a sztuka, zaburzenia ruchowe, biologia emocji, a nawet transeksualizm i różnicowanie płci - ten ostatni temat w takiej książce mnie zaskoczył ale było to też bardzo ciekawie :) Parę cytatów: "Zdaniem Thomasa Insela, byłego dyrektora Narodowego Instytutu Zdrowia Psychicznego, ostry kontrast między autyzmem a zespołem Williamsa–Beurena sugeruje, iż mózg wykorzystuje konkretne sieci do sprawowania konkretnych funkcji, takich jak interakcje społeczne. Deficyt czynnościowy sieci społecznej może skłaniać mózg do kompensacji przez wyjątkowo silny rozwój innych sieci, co skutkuje różnymi niezwykłymi umiejętnościami, jakie widujemy u autystycznych sawantów." (pdf.str. 61) "Nowe spostrzeżenia na temat powiązań dymorfizmu płciowego w mózgu ludzkim z tożsamością płciową uzyskaliśmy dzięki badaniom genetycznym. Wynika z nich, że pewne mutacje pojedynczego genu powodują oderwanie płci anatomicznej od gonadalnej i chromosomalnej. Na przykład anatomiczne dziewczęta z genem wrodzonego przerostu nadnerczy (WPN) są narażone w życiu płodowym na działanie nadmiernej ilości testosteronu. Stan ten jest z reguły diagnozowany zaraz po urodzeniu i odpowiednio korygowany, jednak wczesna styczność dziewczynek z testosteronem koreluje z późniejszymi zmianami w zachowaniach związanych z płcią. Przeciętna dziewczynka z WPN preferuje zabawki i gry typowe dla chłopców w jej wieku. Ponadto u kobiet leczonych w dzieciństwie na WPN notuje się niewielki, ale istotny statystycznie wzrost występowania orientacji homoseksualnej i biseksualnej. Co więcej, znaczny odsetek tych kobiet wyraża pragnienie życia jako mężczyzna, spójnego z ich tożsamością płciową. Ustalenia te wskazują, że hormony płciowe wydzielane w naszym organizmie przed urodzeniem mają wpływ na specyficzne dla płci zachowanie niezależnie od naszej płci chromosomalnej i anatomicznej. Przyczyny tego wyjaśniają Dick Swaab i Alicia Garcia-Falgueras z Holenderskiego Instytutu Neuronauk. Zauważają, że tożsamość płciowa i orientacja seksualna „zostają zaprogramowane w strukturach naszego mózgu, gdy wciąż jesteśmy w macicy. Ponieważ jednak różnicowanie płciowe genitaliów zachodzi w pierwszych dwóch miesiącach ciąży, a różnicowanie płciowe mózgu zaczyna się w drugiej połowie ciąży, procesy te podlegają niezależnym wpływom, co może skutkować transseksualizmem." (pdf.str. 242) "Różnicowanie płciowe mózgu stanowi wielowątkowe i ważne pole badawcze, na którym zaczynamy odkrywać obwody nerwowe zarządzające specyficznymi dla płci zachowaniami, w tym poznawczymi aspektami zachowania, takimi jak tożsamość płciowa. Zdajemy już sobie na przykład sprawę, że tożsamość płciowa ma fundament biologiczny i w okresie prenatalnym może rozejść się z płcią anatomiczną." (pdf.str. 250) "Wiemy, że mózg korzysta z nieświadomych i świadomych procesów do konstruowania wewnętrznej reprezentacji zewnętrznego świata, która kieruje naszym zachowaniem i myślami. Jeśli obwody nerwowe w mózgu są zakłócone, doświadczamy świata inaczej w sensie ilościowym i jakościowym niż pozostali ludzie, i to zarówno na poziomie świadomym, jak i nieświadomym." (pdf.str. 251) (czytana/słuchana: 7-8.04.2026) 5/5 [8/10]
lex - awatar lex
ocenił na813 dni temu
Mózg chce więcej. Dopamina naturalny dopalacz Daniel E. Lieberman
Mózg chce więcej. Dopamina naturalny dopalacz
Daniel E. Lieberman Michael E. Long
Dopamina, czyli C8H11NO2 to samodzielny neuroprzekaźnik działający w obwodowym, jak i ośrodkowym układzie nerwowym. Czym jednak tak naprawdę jest i w jaki sposób wpływa na nasz mózg? Co z popularnym mitem definiującym dopaminę jako „hormon szczęścia”? Na te pytania oraz wiele innych stara się odpowiedzieć książka „Mózg chce więcej. Dopamina. Naturalny dopalacz”. Jej autorami są Daniel Z. Lieberman i Michael E. Long. Daniel Lieberman to amerykański lekarz psychiatra oraz wykładowca na George Washington University, a Michael Long jest m.in. pisarzem, scenarzystą i mówcą publicznym. Jest to ich pierwsza wspólna książka. Oryginalne wydanie ukazało się w księgarniach w 2018 roku pod tytułem „The Molecule of More”. Wydanie polskie zostało opublikowane w 2019 roku przez Wydawnictwo JK w przekładzie Jarosława Irzykowskiego. Według początkowych rekomendacji autorzy „z biografii neuroprzekaźnika uczynili zajmującą lekturę”, a celem książki jest lepsze zrozumienie człowieczeństwa poprzez „pojęcie potęgi i grozy dopaminy”. Książka składa się z siedmiu głównych rozdziałów oraz obszernego wprowadzenia, które zawiera przegląd kluczowych koncepcji związanych z dopaminą m.in. przewijające się przez całą książkę „Cząsteczki chemiczne, kojarzone z tym, co jest na dole.” nazwane przez autorów „związkami tu i teraz (TiT)”. Zawartość książki została szczegółowo przedstawiona w spisie treści: od pierwszego rozdziału o miłości, poprzez narkotyki, panowanie, twórczość i szaleństwo, politykę, aż po postęp i harmonię. Tak szeroki przekrój tematów pokazuje, że autorzy chcieli objąć wszystkie obszary życia, w których dopamina odgrywa ważną rolę. Pierwszy rozdział poświęcony jest miłości. Autorzy przyglądają się w nim, jak dopamina napędza procesy zakochania i pożądania. Przez cały rozdział przywoływana jest jedna anegdota, na podstawie której wyjaśniane są kolejne mechanizmy, co znacząco ułatwia zrozumienie bardziej skomplikowanych procesów. Wprowadzony został tu termin „błąd przewidywania nagrody”. Autorzy odpowiadają na pytania, dlaczego miłość słabnie, tłumaczą mechanizm zauroczenia oraz chemiczne klucze do długotrwałej miłości. Zauważają, że w początkowej fazie związku wszystko wydaje się ekscytujące, a dopamina zalewa mózg nowością i możliwościami. Gdy jednak zanikają niespodzianki, poziom dopaminy spada, miłosna euforia gaśnie, a związek wymaga innych neuroprzekaźników TiT, takich jak oksytocyna, wazopresyna i endorfiny. W rozdziale o uzależnieniach (rozdział drugi) autorzy omawiają mechanizmy działania narkotyków, używek oraz uzależnień, takich jak pornografia czy gry wideo. Podkreślają, że substancje psychoaktywne potrafią skutecznie stymulować obwód pragnienia i tym samym silnie uzależniać (parafrazowane). Dla ułatwienia zrozumienia czytelnikowi przedstawiony zostaje również rysunek wizualizujący opisywane procesy. Szczególnie zapadł mi w pamięć cytat: „Jak wciągnę kreskę, czuję się jak nowy człowiek. A pierwsze, czego chce ten nowy, to kolejna kreska”. Idealnie ilustruje on fakt, że dopamina nie pozwala na zaspokojenie pragnienia, zawsze domaga się więcej, napędzając uzależnienie. Daniel Z. Lieberman i Michael E. Long podsumowują ten rozdział stwierdzeniem, że używki wywołują nieustający głód substancji, co dobrze oddaje jeden z podtytułów tego rozdziału „Pragnienie jest trwałe, a szczęście ulotne”. W rozdziale zatytułowanym „Panowanie” autorzy pokazują dwie role dopaminy. Pierwszą z nich jako funkcja motywacyjna (dopamina jako kluczowe źródło motywacji do osiągania celów): „Dopamina pragnienia nakłania nas do tego, byśmy chcieli różnych rzeczy. Jest źródłem czystego pragnienia: dopomina się o więcej.” Druga to zaskakująco wytrwałość i samodyscyplina, umożliwiające planowanie i działanie. W rozdziale o twórczości i szaleństwie autorzy zauważają, że osoby o mocno „dopaminergicznym” temperamencie są zwykle bardzo kreatywne i poszukujące nowości. „Sztuka i nauka mają ze sobą więcej wspólnego, niż przypuszcza większość ludzi, gdyż jedno i drugie napędza dopamina.” Jednak nie jest to bez swoich niebezpieczeństw: „...podwyższona aktywność dopaminergiczna może przyćmić systemy TiT, ograniczając zdolność do wchodzenia w relacje z innymi ludźmi i poruszanie się po realnym, doczesnym świecie.” W części poświęconej polityce Daniel Z. Lieberman i Michael E. Long analizują związki pomiędzy cechami osobowości, a poglądami politycznymi. Twierdzą, że konserwatyści i liberałowie kierują się różnymi motywacjami: liberałowie są napędzani dopaminą wyobrażeniem lepszej przyszłości oraz chęcią zmian. Cytując: „Postępowcy są idealistami wykorzystującymi dopaminę do tworzenia wyobrażeń świata o wiele lepszego niż ten, w którym obecnie żyjemy.”. Z kolei konserwatystom bliższy jest stabilny porządek, co autorzy wiążą z silnym układem TiT. Kolejny rozdział zatytułowany „Postęp” autorzy opisują wpływ dopaminy na wielkie migracje i rozwój cywilizacji. W skrócie, według nich dopamina jako mechanizm nagradzania ryzyka mogła odegrać kluczową rolę w przetrwaniu naszych przodków, którzy wędrowali do nieznanych krain. Ostatni rozdział „Harmonia” ma charakter poradnikowy i próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak zrównoważyć działanie dopaminy i neuroprzekaźników TiT. W tej części autorzy zachęcają do stosowania prostych technik wspierających koncentrację tu i teraz (TiT). Książka Liebermana i Longa opatrzona jest bogatą bibliografią, a autorzy odwołują się do wielu prac z neurobiologii, psychologii i ewolucji. Dodatkowo po każdym rozdziale zachęcają czytelników do dalszej lektury. Obietnice złożone we wprowadzeniu (zwłaszcza te dotyczące rzucania nowego światła na wcześniej zadane pytania) zostały spełnione. Autorzy dostarczają nie tylko licznych anegdot i przykładów, ale także argumentów opartych na badaniach, choć w przypisach mogłyby pojawić się dokładniejsze dane umożliwiające samodzielną weryfikację przez czytelnika. Książka została napisana w sposób przystępny. Autorzy unikają żargonu naukowego, a przy wprowadzaniu bardziej skomplikowanych pojęć każdorazowo je objaśniają. Lektura jest stosunkowo lekka i przyjemna dzięki licznym przykładom z życia codziennego, co skłania do refleksji nad własnymi motywacjami i decyzjami. Pewnym problem tej książki jest jednak skłonność do nadmiernego uwydatniania roli dopaminy, przez co czytelnik może odnieść wrażenie, że stanowi ona niemal uniwersalne wyjaśnienie wszelkich zjawisk od miłości, uzależnień, twórczości, politykę itd. Pewnym ograniczeniem rozdziału poświęconego polityce jest to, że został on silnie osadzony w realiach amerykańskich, przez co traktowałabym go raczej jako analizę konkretnego przypadku. Mimo to książkę oceniam bardzo pozytywnie jako interesujące wprowadzenie do omawianej tematyki.
Martyna Gosławska - awatar Martyna Gosławska
oceniła na83 miesiące temu

Cytaty z książki Wszystko jest w twojej głowie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wszystko jest w twojej głowie