
W pogoni za wielką rybą. Medytacja. Świadomość. Kreatywność.
Reżyser filmowy David Lynch dzieli się refleksjami na temat kreatywności, medytacji, rozwijania w sobie procesu twórczego i ciekawostkami z planu filmowego.
Jak rodzi się pomysł?
Międzynarodowej sławy reżyser David Lynch opowiada o inspiracjach, procesie twórczym, medytacji, a także o swoich największych produkcjach.
W pogoni za wielką rybą to nie tylko wspaniała gratka dla fanów Davida Lyncha, ale również doskonała książka dla każdego, kto poszukuje kreatywnych rozwiązań i pomysłów. W krótkich rozdziałach autor omawia etapy rozwoju idei porównując je do „zanurzania się” i „wyławiania” tych najlepszych, które wykorzystuje w projektach kinowych, telewizyjnych, malarstwie i muzyce.
W tej książce po raz pierwszy wspomina o swoim ponad trzydziestoletnim zaangażowaniu w Transcendentalną Medytację oraz o tym, jaki miała wpływ na jego dotychczasową twórczość dzieląc się ciekawostkami z planu filmowego.
To książka, dzięki której:
Poznasz sekrety legendarnych produkcji filmowych i telewizyjnych, takich jak Miasteczko Twin Peaks, Zagubiona autostrada, czy Mulholland Drive
Zainspirujesz się, aby obudzić w sobie kreatywność i chęć do działania,
Dowiesz się, jak pracuje geniusz!
Kup W pogoni za wielką rybą. Medytacja. Świadomość. Kreatywność. w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
W pogoni za wielką rybą. Medytacja. Świadomość. Kreatywność.
W kolejce po wędkę Im głębiej, tym lepiej. Szczęście pochodzi z naszego środka, zdaje się mówić Dawid Lynch w swojej książce. Pomysły porównuje do ryb, a pragnienie – do przynęty. Wbrew pozorom, początkowo wcale nie myślał o karierze filmowca, a jego stosunek do medytacji transcendentalnej, której w swym dziele poświęca wiele uwagi, był sceptyczny. Towarzyszyły mu też negatywne emocje; często brakowało środków finansowych na realizację artystycznych wizji. Lynch dzieli się z nami swoim (wielkim) doświadczeniem, anegdotami, refleksjami odnośnie procesu twórczego. Przyznaje się do błędów. Inspiruje. Znajdą się i ciekawostki, ale nawet one podporządkowane są jednemu celowi – wykorzystaniu w pełni swojego potencjału, wzbudzaniu kreatywności. Bo „im głębiej docieramy, tym więcej szczęścia zyskujemy, aż urzeczywistnimy stuprocentową, czystą rozkosz.” Od kompletnego braku zainteresowania medytacją – bo to „strata czasu” – do stanu, gdzie od kilkudziesięciu lat nigdy nie opuścił żadnej medytacji! David Lynch po raz pierwszy, jak donosi wydawca, dzieli się z czytelnikiem ponad trzydziestoletnimi doświadczeniami z medytacji transcendentalnej, jako sprawdzonej i polecanej drodze do wykorzystania pełni naszego potencjału. Oczywiście publikacja ta, pod względem zagadnienia medytacji, nie wyczerpuje tematu, a ledwie go zarysowuje jako inspirację do osobistych refleksji i poszukiwań. Natomiast główne motto, poświęcone temu blokowi tematycznemu w książce, brzmi: „Prawdziwe szczęście bierze się z wnętrza”. Każdy powrót Lyncha do owego zagadnienia, poprzedzielany refleksjami, sprowadza się do tego, by zajrzeć w głąb siebie, bo tylko tam – w jednolitym polu (oceanie świadomości) – znajdziemy to, co najlepsze: wolność, szczęście oraz spokój. Bardzo często Lynch, wyjaśniając czytelnikowi podstawy medytacji, powołuje się na termin „oceanu świadomości”, który w nauce określany jest jako „jednolite pole” – zjawisko z zakresu fizyki kwantowej. Doświadczanie transcendencji reżyser tłumaczy na niezwykle sugestywnym, plastycznym przykładzie pewnego okrągłego pokoju, wypełnionego różnymi barwami – naprawdę warto przeczytać rozdział pt. „Czwarty stan”! Lynch zdradza też pokrótce swoje, niezmienne od kilkudziesięciu lat, podejście do medytacji, jakie miejsce w jego codziennym grafiku ona zajmuje, kiedy i ile razy jej się poddaje. ocean świadomości -> świadomość -> intuicja -> odpowiedzi Życie poświęcone sztuce to wolność, to też w pewnym sensie egoizm. Nie musi tak być, ale „życie artysty wymaga, by mieć dość czasu dla siebie”. U Lyncha bycie artystą na samym początku wiązało się wyłącznie z malarstwem, zaś film, podobnie jak wcześniej medytacja, zupełnie go nie interesował. Ale to właśnie malarstwo zaprowadziło go w świat wielkiego ekranu. A już dalej, w swej publikacji, Lynch przechodzi do tematu kina, porównując je do języka, pozwalającego na przekazanie abstrakcyjnych treści. Podpowiada, że tworząc dzieło, musimy być wierni pierwotnej idei i cały czas dążyć do zgodności z nią. . . . Dokończ recenzję pod adresem: http://dobrakomplementarne.blogspot.com/2018/01/w-kolejce-po-wedke-w-pogoni-za-wielka.html
Oceny książki W pogoni za wielką rybą. Medytacja. Świadomość. Kreatywność.
Poznaj innych czytelników
780 użytkowników ma tytuł W pogoni za wielką rybą. Medytacja. Świadomość. Kreatywność. na półkach głównych- Chcę przeczytać 417
- Przeczytane 355
- Teraz czytam 8
- Posiadam 83
- Ulubione 9
- Film 6
- Chcę w prezencie 5
- 2025 4
- Sztuka 3
- Rozwój osobisty 3



















































OPINIE i DYSKUSJE o książce W pogoni za wielką rybą. Medytacja. Świadomość. Kreatywność.
W podstawowce rozmawialam z kolezanka o "Miasteczku Twin Peaks". To byly fascynujace rozmowy i rodzaj dziwnego niepokoju towarzyszy mi, gdy mysle o filmie i tamtych dziwnych latach. Pamietam zachwyt, kiedy idac przejsciem podziemnym, po zmroku zimowa pora, nagle przeczytalam pomazana sprejem sciane: "Wiem kto zabil Laure Palmer". To byl swoisty rodzaj spolecznej histerii. Dzis juz niespotykanej i zapewne to dobrze.
Nigdy nie obejrzalam, dotad, nic innego Lyncha. Teraz jednak po przeczytaniu jego refleksji, zdawkowych opowiesci i porad, zapalalam ochota, aby poznac chocby "Blue velvet".
Co do ksiazki to jesli nie boicie sie opowiesci o medytacji i zetkneliscie sie juz z "Technika uwalniania" albo "Potega terazniejszosci" to polecam. Ja jestem ogromnie zadowolona. Cudnie, ze zdarzaja sie na swiecie takie istoty. Warto od nich czerpac garsciami.
W podstawowce rozmawialam z kolezanka o "Miasteczku Twin Peaks". To byly fascynujace rozmowy i rodzaj dziwnego niepokoju towarzyszy mi, gdy mysle o filmie i tamtych dziwnych latach. Pamietam zachwyt, kiedy idac przejsciem podziemnym, po zmroku zimowa pora, nagle przeczytalam pomazana sprejem sciane: "Wiem kto zabil Laure Palmer". To byl swoisty rodzaj spolecznej histerii....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSkierowane do fanów Lyncha i twórców filmowych. Nie należę ani do jednych, ani do drugich 😆 (widziałam tylko Miasteczko Twin Peaks, podobało mi się).
Przyznaję, że rozdzialiki dotyczące konkretnych filmów trochę przeskakiwałam, bo większości nie znam. Za to skorzystałam z tekstów dotyczących medytacji czy ogólnie procesów kreatywnych - można coś wyhaczyć dla siebie. :)
Książkę czyta się szybko, można wyrywkowo (rozdzialiki są krótkie i treściwe). Polecam tym, którzy postać Davida Lyncha choć trochę znają i cenią - albo w jakiś szczególny sposób zajmują się kinem. Pozostali chyba mogą pominąć. 😃
Skierowane do fanów Lyncha i twórców filmowych. Nie należę ani do jednych, ani do drugich 😆 (widziałam tylko Miasteczko Twin Peaks, podobało mi się).
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyznaję, że rozdzialiki dotyczące konkretnych filmów trochę przeskakiwałam, bo większości nie znam. Za to skorzystałam z tekstów dotyczących medytacji czy ogólnie procesów kreatywnych - można coś wyhaczyć dla siebie....
To już moje trzecie wydanie tej książki. Każde z nich wydane jest przez inne wydawnictwo i tłumaczone przez inną osobę. To najnowsze wydanie zawiera co najmniej jeden poważny błąd tłumaczeniowy w jednym z pierwszych rozdziałów, w którym tłumacz zaniża o 10 lat doświadczenie Lyncha w praktyce TM. Teraz o samej książce. Jestem wielkim fanem twórczości Lyncha jak również wielkim fanem praktyki medytacji transcendentalnej, dlatego nie mogłem dać tej książce niższej oceny niż maksymalna. Rozumiem jednak tych wszystkich, którzy oceniają krytycznie i Lyncha i TM, ponieważ nie da się ukryć, że i reżyser i technika medytacji są kontrowersyjni. Cieszę się jednak ze wznowienia tej książki, ponieważ jej poprzednie wydania trudno było dostać.
To już moje trzecie wydanie tej książki. Każde z nich wydane jest przez inne wydawnictwo i tłumaczone przez inną osobę. To najnowsze wydanie zawiera co najmniej jeden poważny błąd tłumaczeniowy w jednym z pierwszych rozdziałów, w którym tłumacz zaniża o 10 lat doświadczenie Lyncha w praktyce TM. Teraz o samej książce. Jestem wielkim fanem twórczości Lyncha jak również...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBędę wracać. Migawki, które inspirują. Gorąco polecam, zwłaszcza jeśli chcecie się otworzyć na kreatywność, twórczość, ale też szukacie sensu życia.
Będę wracać. Migawki, które inspirują. Gorąco polecam, zwłaszcza jeśli chcecie się otworzyć na kreatywność, twórczość, ale też szukacie sensu życia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNawet nie tyle autobiografia, co zbiór refleksji Lyncha - o życiu (jako takim, ale też i swoim),swoich filmach, ale przede wszystkim o medytacji transcendentalnej i sztuce bycia zainspirowanym. Sympatyczne czytadło, ale lepiej jednak sięgnąć po "Room to Dream".
Nawet nie tyle autobiografia, co zbiór refleksji Lyncha - o życiu (jako takim, ale też i swoim),swoich filmach, ale przede wszystkim o medytacji transcendentalnej i sztuce bycia zainspirowanym. Sympatyczne czytadło, ale lepiej jednak sięgnąć po "Room to Dream".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo raz 5 obejrzał_ś Mulholland Drive i wciąż się zastanawiasz, o chu chodzi? „Miasteczko Twin Peaks” zryło Ci banie? A może wcale nie taka prosta „Prosta historia” sprawiła, że zrobiło Ci się ciepło na serduszku? Jeśli tak, to znaczy, że twórczość Lyncha nie pozostawiła Cię w obojętności i „Złowić wielką rybę” powinno trafić w Twoje ręce.
Lynch pisze o medytacji, świadomości i kreatywności tak, jak kręci filmy - fragmentarycznie, intuicyjnie, momentami zaskakująco prosto. Bez wielkich definicji, bez teorii i coachingowego tonu. Zamiast tego są krótkie refleksje, anegdoty i myśli, które układają się w mapę prowadzącą do miejsca, pozwalającego nieco lepiej zrozumieć jego twórczość (a może lepiej poznać siebie?). Sposób, w jaki pisze Lynch - bezpośredni, bez egzaltacji i wzniosłych motywujących haseł - daje wrażenie rozmowy przy kawie i papierosie. Gdzieś w dusznym, jazzowym lokalu albo na parkowej ławce, kiedy dosiada się do Ciebie nieznajomy i zaczyna opowiadać swoją historię. A kiedy skończy, czujesz, że coś się zmieniło…
Ciekawe było to spotkanie z przemyśleniami legendy kina. Inne, nieoczywiste, pozostawiające przestrzeń do kolejnych interpretacji wykreowanych przez niego światów.
Po raz 5 obejrzał_ś Mulholland Drive i wciąż się zastanawiasz, o chu chodzi? „Miasteczko Twin Peaks” zryło Ci banie? A może wcale nie taka prosta „Prosta historia” sprawiła, że zrobiło Ci się ciepło na serduszku? Jeśli tak, to znaczy, że twórczość Lyncha nie pozostawiła Cię w obojętności i „Złowić wielką rybę” powinno trafić w Twoje ręce.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLynch pisze o medytacji,...
Kino Davida Lyncha fascynuje mnie od lat, w jego obrazach jest coś nieuchwytnego i trudnego do zdefiniowania. Jak opowiedzieć jego film? Trudna to sprawa, bo sama fabuła brzmi co najmniej dziwacznie, a jej streszczenie nie oddaje zupełnie sensu całości. Każdy fan lynchowskiego świata ma swoje ulubione dzieło, a i chyba wszyscy bez wyjątku kochają Twin Peaks. Sama do dziś piekę ciasteczka z wydrukowanego wieki temu w “Bravie” przepisu na “ulubione ciastka Agenta Coopera.. 😄 Uwielbiam Mulholland Drive. Ale przecież ten post nie ma być o mnie i mojej relacji z kinem mistrza. Przychodzę dziś z książką Lyncha “Złowić wielką rybę. O świadomości, kreatywności i medytacji.”
Reżyser zaczął swoją przygodę z medytacją transcendentalną w 1973 roku – to właśnie wtedy po raz pierwszy nauczył się tej techniki i od tamtej pory praktykował ją codziennie. O tym, jak mocno go ten temat wciągnął, jak szczerze nim żył dowiecie się najwięcej z dokumentu Davida Sievekinga „David Wants to Fly”.
Doświadczenia z medytacją były dla Lyncha tak ważne, że stały się głównym tematem jego książki, w której łączy praktykę TM z własną wizją procesu twórczego.
Lynch uważał, że TM nie tylko pomaga jednostce, ale może redukować stres i przemieniać społeczeństwo, co doprowadziło go do założenia David Lynch Foundation w 2005 roku – organizacji promującej medytacje w szkołach, wśród weteranów i społeczności zagrożonych stresem.
W “Złowić wielką rybę” reżyser dzieli się osobistym doświadczeniem: jak dba o swoją świadomość, dlaczego nie boi się ciszy i jak pogłębianie kontaktu z własnym wnętrzem wpływa na jego sztukę.
Widzimy, że Lynch nie traktuje kreatywności jako aktu kontroli, tylko aktu receptywności.
Pomysłów się nie wymyśla - je się „chwyta”, gdy się pojawią. Umysł to ocean, tam już jest wszystko, medytacja zaś pozwala zanurkować głębiej, bez wysiłku, bez analizy.
Mistrz kina twierdzi, że medytacja - choć sama nie tworzy idei - usuwa wewnętrzny hałas, który je zagłusza, zwiększa również tolerancję na niepewność, pozwala nie panikować, gdy pomysł jest dziwny, niejasny lub mroczny. A to kluczowe, bo jego idee zawsze zaczynają się od obrazu lub nastroju, nie od fabuły.
Dla mnie najciekawsze było oczywiście to, w jaki sposób medytacja przekłada się na sztukę Lyncha. W procesie filmowym miała mu ona pomagać: ufać intuicyjnym decyzjom (casting, dźwięk, montaż),pozwalać, by znaczenia symboli pozostały otwarte i wieloznaczne. Dlatego tak konsekwentnie odmawia on interpretowania własnych filmów - „Idea jest jak jajko. Gdy je rozbijesz, umiera.”
Medytacja wzmacniała w nim przekonanie, że sens nie musi być werbalny, żeby był prawdziwy.
„Złowić wielką rybę. O świadomości, kreatywności i medytacji” to książka zbudowana z refleksji mistrza kina. Dla każdego Fana to zdecydowanie must read. Polecam.
Kino Davida Lyncha fascynuje mnie od lat, w jego obrazach jest coś nieuchwytnego i trudnego do zdefiniowania. Jak opowiedzieć jego film? Trudna to sprawa, bo sama fabuła brzmi co najmniej dziwacznie, a jej streszczenie nie oddaje zupełnie sensu całości. Każdy fan lynchowskiego świata ma swoje ulubione dzieło, a i chyba wszyscy bez wyjątku kochają Twin Peaks. Sama do dziś...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniałe
Wspaniałe
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPróbowałeś/aś kiedyś medytacji transcendentalnej? To właśnie ona jest jednym z głównych tematów tej niewielkiej książki Davida Lyncha, reżysera, którego cenię bez dwóch zdań.
Czy Twin Peaks to rzeczywiście wielopoziomowa sztuka pełna symboli, czy raczej efekt świadomego chaosu, który tylko dobrze udaje głębię i czy słynny kadr stojącego konia w salonie - faktycznie coś oznacza?
Forma książki jest bardzo specyficzna i przemyślana. Składa się wyłącznie z mikrorozdziałów, większość z nich ma mniej niż stronę, maksymalnie dwie. Chociaż niektóre fragmenty łączą się ze sobą i tworzą delikatną progresję, całość można bez problemu czytać wyrywkowo, w dowolnej kolejności.
To pozycja szczególnie interesująca dla osób ciekawych podstaw i samej idei medytacji transcendentalnej. Nie jest to rozbudowany poradnik o tworzeniu dzieła życia. Jest to raczej krótka perspektywa kogoś, komu udało się stworzyć własne dzieło. Znalazłem tu kilka prawdziwych perełek inspiracji do własnych interpretacji twórczości Lyncha, ale też kilka fragmentów naprawdę kiczowatych… choć chyba właśnie za to też go kochamy, prawda?
Szczególnie zapamiętałem fragment, w którym Lynch odrzuca przekonanie, że cierpienie daje artyście przewagę albo że narkotyki są potrzebne do poszerzania świadomości. Bardzo ceni sobie również szybkość i elastyczność, jakie daje wideo cyfrowe w porównaniu z tradycyjną taśmą filmową, a jednocześnie nie czuje się dobrze z bardzo wysoką rozdzielczością HD, ponieważ tworzenie przekonujących scen staje się przez to trudniejsze i droższe.
„Złowić wielką rybę. O świadomości, kreatywności i medytacji” to książka zbudowana z chwil i refleksji. I choć jest bardzo krótka, dziś (już po odejściu reżysera) daje wciąż cenny wgląd w jego nieuchwytną osobowość. Te uspokajające, miękkie myśli Lyncha sprawiają, że tęsknię za nim jeszcze bardziej.
Minus? Zdecydowanie za krótka.
Rest in Peace, Lynch.
[Materiał powstał we współpracy reklamowej z @wydawnictworelacja].
Próbowałeś/aś kiedyś medytacji transcendentalnej? To właśnie ona jest jednym z głównych tematów tej niewielkiej książki Davida Lyncha, reżysera, którego cenię bez dwóch zdań.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy Twin Peaks to rzeczywiście wielopoziomowa sztuka pełna symboli, czy raczej efekt świadomego chaosu, który tylko dobrze udaje głębię i czy słynny kadr stojącego konia w salonie - faktycznie coś...
Tylko dla fanów Lyncha, ale w zasadzie: po co?
Nie pamiętam kiedy ostatnio się czymś tak rozczarowałam.
Cenię sobie produkcje reżysera.
Chętnie słuchałam z nim wywiadów.
"Złowić wielką rybę" jest zbiorem myśli-migawek, tylko, że one ani nic nie wnoszą, ani nic nie tłumaczą, ani nie stymulują człowieka do refleksji. Gdyby chociaż język czytelnika wmurował... nie.
Poziom literacki tej pozycji jest mniej więcej taki jak rozmowy po kielichu z przyjaciółmi, którzy mają coś do powiedzenia i przekazują komunikaty na poziomie, ale nic się nie stanie jak raz odpadniemy na imprezie pierwsi i tego nie posłuchamy.
Tylko dla fanów Lyncha, ale w zasadzie: po co?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie pamiętam kiedy ostatnio się czymś tak rozczarowałam.
Cenię sobie produkcje reżysera.
Chętnie słuchałam z nim wywiadów.
"Złowić wielką rybę" jest zbiorem myśli-migawek, tylko, że one ani nic nie wnoszą, ani nic nie tłumaczą, ani nie stymulują człowieka do refleksji. Gdyby chociaż język czytelnika wmurował... nie.
Poziom...