H.P. Lovecraft: Kolor z innego wszechświata

Okładka książki H.P. Lovecraft: Kolor z innego wszechświata autora H.P. Lovecraft, Gou Tanabe, 9788380012134
Okładka książki H.P. Lovecraft: Kolor z innego wszechświata
Gou TanabeH.P. Lovecraft Wydawnictwo: Studio JG Seria: Mangowy Lovecraft komiksy
188 str. 3 godz. 8 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Seria:
Mangowy Lovecraft
Tytuł oryginału:
異世界の色彩 ラヴクラフト傑作集 – H.P. Lovecraft's The Colour Out of Space (Isekai no Shikisai Lovecraft Kessakushuu)
Data wydania:
2017-04-28
Data 1. wyd. pol.:
2017-04-28
Liczba stron:
188
Czas czytania
3 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380012134
Tłumacz:
Paulina Ślusarczyk-Bryła
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup H.P. Lovecraft: Kolor z innego wszechświata w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki H.P. Lovecraft: Kolor z innego wszechświata

Średnia ocen
7,8 / 10
212 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce H.P. Lovecraft: Kolor z innego wszechświata

avatar
49
8

Na półkach: ,

jakis czas temu mialam sie wziac za przeczytanie jakichs opowiadan lovecrafta lecz w koncu nie doszlo to do skutku. moja przyjaciolka pozbywala siw mang, ktore jej sie nie podobaly, wiec dala mi "kolor z innego wszechswiata" na moja prosbe. manga jest cudna, kreska barssiej przypomina komiks niz typowa mange lecz pasuje ona znacznie do fabuly. pojawilo sie tez to, co jest u mnie rzadkoscia: niepokoj na plecach gdy to czytalam. nastapil on glownie pod koniec ale pozostawil niezapomniane wrazenia. polecam ta mange kazdemu kto jest fanem lovecrafta i dla tych co dopiero zaczynaja przygode z jego dzielami! 🖤

jakis czas temu mialam sie wziac za przeczytanie jakichs opowiadan lovecrafta lecz w koncu nie doszlo to do skutku. moja przyjaciolka pozbywala siw mang, ktore jej sie nie podobaly, wiec dala mi "kolor z innego wszechswiata" na moja prosbe. manga jest cudna, kreska barssiej przypomina komiks niz typowa mange lecz pasuje ona znacznie do fabuly. pojawilo sie tez to, co jest u...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
211
48

Na półkach:

Szczerze to nic specjalnego, trzy krótkie i powtarzalne opowiadania

Szczerze to nic specjalnego, trzy krótkie i powtarzalne opowiadania

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
665
661

Na półkach:

Zło, a chodzi o to ,,uniwersalne zło”, potrafiące atakować każdego, zawsze, wszędzie i niespodziewanie, cóż potrafi przybierać różne oblicze. Nowego kontynentu za to się nie odkryje, ani Nobla nie dostanie, ot tak stwierdzając, że ,,potężne, prastare, obłe, niczym nieskrępowane siły zła” nie patrzą na status, kolor skóry, wiek, czy mniemanie jednostki lub grup o sobie". Tak, i to w istocie zła jest najbardziej niepokojące, sprawiające, że samo to ,,zło przez wielkie Z” staje się tym czym jest… złem. To paradoksalna moc, która blokuje, albo otwiera nasze umysły, paraliżuje albo motywuje do działania. Bardzo podobnie jest z ujęciem zła w popkulturze, bo ono i tam… ma niejedno imię.

Wspomnienia, emocje, ich prywatne, indywidualne, bo własne!, odczucie. Przepowiednia, ślady silnej, mrocznej mistyki; te odczucia zagubienia, przeświadczenia obecności ,,tego czegoś”, tego złego! To jedne z cech, to cała ,,uroda” świetnego, czy co najmniej bardzo dobrego horroru w literaturze czy ogólnie w kinematografii albo i w całej popkulturze! Autorów, którzy niegdyś tworzyli, i ci, którzy obecnie kreują tego rodzaju nurt w różnych formach ,,rozrywkowych mediów”, a którzy napisali, nakręcili czy narysowali kapitalne, uderzające (bo uniwersalne) praktycznie w każdego z nas dzieło, nie mamy aż tak wielu. Zresztą to kwestia indywidualna w rozumieniu tego rodzaju kwestii. Sądzę, że King, Koontz, Deaver, no i nasz mistrz, H. P. Lovecraft, co wielokrotnie podkreślam przy omawianiu i recenzowaniu literatury, i to dość szerokiej, tej mocno ,,około-horrorowej” – tylko oni, plus góra dwóch lub trzech o który zapewne zapomniałem wspomnieć w tym tekście, tworzyli, tworzą czy są w stanie tworzyć powieści/opowiadania mające niewiarygodną moc przebicia, trafiające do duszy ,,własnego Ja” każdego z odbiorcy – każdego nawet początkowo wątpiącego w siłę takiego tworu czytelnika. Przy tworzeniu całej otoczki danego dzieła w nazwijmy to ,,literackiej prozie grozy” można się mocno przejechać. Aby horror trafił do ogólnego grona odbiorców, by nas po prostu urzekł i przyszpilił do surowego emocjonalnego muru, musi niczego nie pokazywać tylko wprost, ale ,,straszyć głęboko, wielowymiarowo”. I tak, w ten oto inteligentny i rozważny sposób w swej powinności twórczej realizują się wyżej wymienieni artyści pióra, jednak to od nietuzinkowego, bo trudnego jako człowiek, a poważanego jako pisarz, słynnego H. P. Lovecrafta wszystko w materii potężnego uniwersalnego horroru się zaczęło.

Nie inaczej, H. P. Lovecraft to nie tylko wybitny, stawiający z milion kamieni węgielnych naraz pod rozwój nie tylko horroru w popkulturze, ale i głębokiej, odrębnej rewolucji w podejściu do gatunków rozrywkowych naszej ogólnej kultury. Tego specyficznego człeka i jego twórczość ciężko podsumować nie tylko jednym zdaniem, ale i całym jednym felietonem mu poświęconym. To ktoś, kto potrafi, jakby nawet o tym nie wiedząc, otworzyć skryte gdzieś w umyśle każdego z odbiorców swych tworów, pokłady innej, nieznanej dotąd percepcji i wrażliwości na bodźce, które daje rozmyślnie tworzony horror – horror, który w taki właśnie sposób dostarczał nam przez lata Pan Lovecraft. I to jest, było i zawsze, bo nawet dla przyszłych pokoleń czytelników, będzie w nim fenomenalne. Fakt, może i był to, mówiąc delikatnie… dziwny człowiek, ale artystycznie okazał się być Bogiem w kreowaniu nadnaturalnie nieobliczalnie suspensowych opowiadań czy powieści w szeroko rozumianej grozie, zmieszanej często z mitologią, okultyzmem, fantastyką, gdzie atak w postaci negatywnych emocji i wydarzeń mógł na czytelnika paść totalnie niespodziewanie. Co ciekawe, sądzę, że Lovecraft popularny będzie zawsze. Większość entuzjastów horroru, zwłaszcza tego klasycznego, surowego, rozwijanego w swych fabułach powoli, często niejednoznacznego, prędzej czy później sięga po Kanon Lovecrafta, po te niezgłębione arkana, te ,,pierwociny”, aby spróbować poznać siłę prawdziwego mroku, od której czerpią współcześni twórcy horroru, thrillera i temu podobnych. Nasz mistrz i specjalista od ,,przedwiecznego inno-wymiarowego zła” już wiele, wiele lat temu poprzez swój wkład w ewolucję grozy we wszystkich kierunkach kultury i popkultury, sam postawił sobie solidny Pomnik, który będzie stał niestrudzenie, przez eony, nawet gdy nasza Cywilizacja będzie chylić się ku upadkowi, albo zmieni swoje miejsce docelowe w egzystencji na obszar poza planetę Ziemię – wtedy i tak Lovecraft będzie obecny, on będzie trwał w nicości jak ci jego nieskończeni przedwieczni... Będzie czuwał.

Howard Phillips Lovecraft stworzył wokół siebie mit, który umacnia wiara jego czytelników w to co tworzył. To dużo większe niż tylko ,,szerokie” pisanie w otoczce horroru i podobnych gatunkowo dzieł, działanie twórcze Amerykanina jest tak rozbrajające wewnętrznie niejednego czytelnika, tak urzekające i w nienazwany sposób poruszające, że ta lovecraftowska ,,strachogenna uniwersalna siła oddziaływania na odbiorcę” dopadła mnie ponownie. Tak, to była ona, ta niewidzialna moc, ta obła potęga, która scaliła mnie z jego twórczością – bo chyba tako można tylko to tłumaczyć – popchnęła mnie niedawno do sięgnięcia po kolejny tom japońskiego komiksu z cyklu, którego autorem (scenariusz, rysunki, większość projektów wizualnych) jest Tanabe Gou. To twórca specyficznie traktujący samego Lovecrafta, jakby próbował widzieć świat swojej pracy, swojego artystycznego podejścia do kreacji thrillera i horroru w mandze, oczami jego samego, oczami Lovecrafta! Tanabe wykreował swego rodzaju ,,mangowe lovecraftowskie MiniVersum”, do którego po poprzednio przeczytanym ,,H. P. Lovecraft. Ogar i inne opowiadania” dołączałam do swej kolekcji, jak i niniejszym recenzuję i omawiam: „H. P. Lovecraft. Kolor z innego Wszechświata”. Cóż, nie lubię się powtarzać, ale z racji tego, co Pan Gou zdziałał i tym razem w swych adaptacjach naszego amerykańskiego mistrza szeroko rozumianego, immersyjnego horroru, podkreślę to i tym razem: ten mangaka jest niesamowity, on znów to zrobi! W ,,Kolorze” nie tylko dał nam kawał pięknej lovecraftowskiej stylówy w realiach książkowo-komiksowego horroru, ale zdaje się iż fabularnie zrobił to jeszcze bardziej zagadkowo, z jeszcze większą głębią w ,,dokopywaniu się” do sedna lovecraftovskiej wizji uniwersalnego horroru, niżeli w ,,Ogarze". Ten tom okazał się tą cholerną, porażającą niespodzianką, której wartość dociera do ciebie dość długo, zapadając w pamięci chyba na ,,geekowskie wieki wieków” po ogarnięciu lektury. Skutecznie, immersyjnie, nadnaturalnie intuicyjnie!

Przed sięgnięciem po ,,Kolor z innego Wszechświata”, sam ten komiks na pewno wzbudzał we mnie początkowo to dziwne uczucie, znane każdemu fanowi oddanemu swojej pasji do danego Uniwersum/Serii dzieł: ,,zaciekawienie zmiksowane z lękiem i konsternacją odnośnie tego, czy ów tom ulubionego cyklu spełni moje, czy nasze oczekiwania”, czy coś na zasadzie ,,czy udźwignie ten ciężar poprzedniej rewelacji z serii, czy może polegnie”. To dość normalny objaw fascynacji i oddania danej rzeczy. U mnie to było raczej lekko obsesyjne, na szczęście chwilowo. Bo niczym chytry lis siła tego, co ów tom rysunkiem i scenariuszem wykreował, a jak kadry to specyficznie ,,pomontowane” na planszach w płynną historię zaprezentowały… dotarła do mnie od razu po wchłonięciu pierwszych kilku stron mangi. Tym samym momentalnie ,,Kolory” zyskały u mnie spory szacunek porównywalny do respektu oddanemu dla jakiegoś absolutnego archetypu i dziedzictwa w danym gatunku czy ogólnie czegoś w kulturze lub popkulturze. Bezapelacyjnie Gou pobił samego siebie w tym co tym razem (ów tom czytam jako drugi z MiniVersum, po ,,Ogarze i innych opowiadaniach”) podał nam na tacy. Nie znokautował sam siebie, ale podbił swoją wartość w moich geekowskich oczach. Sama manga, z tytułem wydania: ,,Kolory z innego Wszechświata”, powiedzieć że z perspektywy treści i rysunku zaczyna się normalnie czy niewinnie to tak jakby nie powiedzieć o tym zbiorze niczego. To jedna wielka – z początku, jak i przez cały czas trwania – tajemnica, lektura na temat oddziaływania nienazwanych sił na niczemu winnych ludzi. I ta lektura to taka określona fabularnie historia, spójna, logiczna, ale i cholernie posępna, zdradliwa, depresyjna, wprawiająca w stan dziwnych emocji... w stan, i napiszę to ponownie, tak jak do zrobiłem przy okazji omówienia poprzedniej mangi Gou z tego cyklu, ,,Ogar i inne opowiadania”: lovecraftowskiego lęku! Lęku, który przenosi z arkan czegoś przedwiecznego mistrzowski Gou, na formę odpowiednio dobranego i spójnie połączonego w narrację obrazu, dzięki bardzo artystycznej szacie graficznej, zarówno ciężkiej, jak i swobodnej, tworzącej chaos, ale piękny, idealny do tego, co opowiada ów tom... chaos. Operowanie odcieniami szarości, bladych jak i głębokich czerni, delikatnych bieli – ten element stylu i techniki tegoż to artysty, tak, to w tej mandze zwala z nóg; pierwszy raz od dawna (a nie wiem czy w ogóle nie będzie to pierwszy raz w całej mojej historii kontaktów z medium komiksu na świecie, oczywiście poza tomem ,,Ogar i inne opowiadania") spotykam się z takim rysunkiem, który jest w stanie wywoływać w czytelniku jakieś skrajności: fabuła jest co najmniej tajemnicza, bo jest to jedna długa, bardzo oryginalnie się rozpoczynająca (jeśli chodzi o tempo i nastrój) i dość ciężko i podchwytliwie finiszująca, posępna i bardzo drobiazgowo opowiadana jak na około 200 stron całości, mroczna, druzgocąca, owiana depresyjnością i czymś nienazwanym, opowieść, podzielona dość dobrze na kilka rozdziałów. Właśnie ta historia opowiadana pewnemu wędrowcowi, który w celach badawczo-inwestycyjnych pojawia się w pewnej wiosce w Ameryce przez postać starca Ammi Pierce'a wywoływała z jednej strony ,,suspensowo-mroczne ciarki ekscytacji” podczas lektury, ze strony na stronę; z drugiej jednak to zmysłowe, jakby prowadzone ręką demonicznego, podpisanego z samymi istotami przedwiecznymi cyrografu ,,stylistycznie pociągnięcia”, kreowanego dzięki odpowiednio dobranymi do rysunku przez Gou narzędziami, co miało przenieść scenariusz na światło dzienne… potrafiło zgiąć psychikę czytelnika w pół, przewrócić jego pojęcie obrzydzenia, czegoś złego i odrażającego na drugą stronę. I to jest niesamowite!

Paradoksalnie sam tytuł dość długiego opowiadania, który składa się ze słowa ,,Kolor…” cudownie kontrastuje z tym, co kreśli fabularnie i jak to uwydatnia poprzez ,,kreskę” autor. Niby same ,,szarości, czernie i skisniała biel" - no i gdzie tu kolor? No właśnie - ,,Kolor", istota tego słowa, jego mroczna moc, tkwi w tym, co ta manga nam niniejszym kreśli, jakie tajemnice opowiada, z jakim skutkiem na odbiorcy się ona ,,kładzie". Gou zajrzał w umysł Lovecrafta totalnie; ów tom potwierdza jedno: to artysta z duszą i talentem (głównie ze względu na swój rysunek) tylko i wyłącznie do gatunku grozy, thrillera, czy horroru zmiksowanego z różnymi stylizacjami. Niech tak zostanie, niech tak będzie zawsze...

Zło, a chodzi o to ,,uniwersalne zło”, potrafiące atakować każdego, zawsze, wszędzie i niespodziewanie, cóż potrafi przybierać różne oblicze. Nowego kontynentu za to się nie odkryje, ani Nobla nie dostanie, ot tak stwierdzając, że ,,potężne, prastare, obłe, niczym nieskrępowane siły zła” nie patrzą na status, kolor skóry, wiek, czy mniemanie jednostki lub grup o...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

427 użytkowników ma tytuł H.P. Lovecraft: Kolor z innego wszechświata na półkach głównych
  • 262
  • 165
154 użytkowników ma tytuł H.P. Lovecraft: Kolor z innego wszechświata na półkach dodatkowych
  • 77
  • 26
  • 12
  • 10
  • 9
  • 8
  • 7
  • 5

Tagi i tematy do książki H.P. Lovecraft: Kolor z innego wszechświata

Inne książki autora

Okładka książki Widmo nad Innsmouth François Baranger, H.P. Lovecraft
Ocena 8,6
Widmo nad Innsmouth François Baranger, H.P. Lovecraft
Okładka książki Widmo nad Innsmouth H.P. Lovecraft, Gou Tanabe
Ocena 8,2
Widmo nad Innsmouth H.P. Lovecraft, Gou Tanabe
Okładka książki Czyhający w progu August Derleth, H.P. Lovecraft
Ocena 7,0
Czyhający w progu August Derleth, H.P. Lovecraft
Okładka książki Weird Fiction: An Antology D. K. Broster, Arthur Conan Doyle, W.W. Jacobs, R.M. James, Vernon Lee, H.P. Lovecraft, Edgar Allan Poe, May Sinclair, Edith Wharton
Ocena 9,0
Weird Fiction: An Antology D. K. Broster, Arthur Conan Doyle, W.W. Jacobs, R.M. James, Vernon Lee, H.P. Lovecraft, Edgar Allan Poe, May Sinclair, Edith Wharton
H.P. Lovecraft
H.P. Lovecraft
Amerykański pisarz, autor opowieści grozy (weird fiction) i fantasy, twórca mitologii Cthulhu. Jest jednym z prekursorów fantastyki naukowej, opowiadania utrzymane w tej konwencji wprowadzają znaczną część istot znanych z jego mitologii (zwanej potocznie „mitologią Lovecrafta” lub „mitologią Cthulhu”). Lovecraft urodził się 20 sierpnia 1890 w domu nr 194 na Angell Street w Providence. Był jedynym dzieckiem Winfielda Scotta Lovecrafta, komiwojażera, sprzedającego kamienie szlachetne i Sary Susan Lovecraft (de domo Phillips). Jego rodzice pobrali się, mając po trzydzieści lat. Kiedy Lovecraft miał trzy lata, jego ojciec podczas spotkania służbowego w chicagowskim hotelu popadł w głęboką psychozę. Po niedługim czasie senior powrócił do Providence. Na miejscu został skierowany do lokalnego szpitala, gdzie pozostał aż do swojej śmierci w 1898 r.. Młody Lovecraft przez całe swoje życie podtrzymywał, że jego ojciec zmarł w wyniku powikłań po wycieńczeniu psychicznym. Naukowcy przypuszczają, że zgon Winfielda Scotta Lovecrafta był wynikiem paraliżu ciała po zarażeniu się kiłą. Historycy zajmujący się badaniem przeszłości H.P. Lovecrafta nie wiedzą, czy kiedykolwiek miał on pojęcie o rzeczywistych problemach zdrowotnych swojego ojca. Po hospitalizacji ojca Lovecraft był wychowywany przez swoją matkę, dwie ciotki (Lillian Delorę Phillips i Annie Emeline Phillips) oraz dziadka, Whipple’a Van Burena – amerykańskiego biznesmena. W piątkę zamieszkiwali rodzinny dom w Providence. Lovecraft był genialnym dzieckiem. Mając trzy lata potrafił recytować poezję, w wieku sześciu lat zaczął pisać wiersze. Dziadek zachęcał go do lektury, a ponadto wprowadził do świata grozy, opowiadając mu własne historie. W młodości Lovecraft często chorował. Ze względu na jego niestabilny stan zdrowia uczęszczał do szkoły podstawowej z dłuższymi przerwami, podczas których uczyli go prywatni nauczyciele. W tym okresie intensywnie czytał, poznawał świat nauk ścisłych, a także łacinę i historię rzymską. W 1899 zaczął wydawać amatorskie czasopismo „The Scientific Gazette”, które powielał domowym sposobem. W następnych latach wydał w tej samej formie serię naukowych publikacji dotyczących fizyki, chemii i astronomii, a także biografie wybitnych postaci z historii starożytnego Rzymu. Przetłumaczył też część „Przemian” Owidiusza. W 1903 powrócił do szkoły. Dostał się do Hope High School w stanie Rhode Island. Począwszy od wczesnych lat życia, Lovecraft uważał, że cierpi na parasomnię. W czasie drzemki myślał, że jest atakowany przez wychudzone zmory nocne. Wiele jego późniejszych prac było bezpośrednio inspirowanych problemami ze snem. Śmierć dziadka w 1904 odcisnęła na Lovecrafcie ogromne piętno. Niewłaściwe zarządzanie spuścizną Whipple’a Van Burena doprowadziło do bankructwa jego rodzinę, która zmuszona została do zamieszkania w mniejszym domu, znajdującym się na Angell Street nr 598. W 1908 roku Lovecraft przeszedł załamanie nerwowe, w wyniku którego nie mógł zaliczyć odpowiedniej liczby przedmiotów, aby uzyskać dyplom szkoły średniej. Wiele wskazuje na to, że nie potrafił opanować trudnych zagadnień matematycznych, które musiał przyswoić, aby dostać się na uniwersytet na wymarzony kierunek (astronomię lub chemię). Za młodu Lovecraft napisał kilka opowiadań, jednakże od 1908 do 1913 roku zajmował się głównie pisaniem poezji. W tym czasie prowadził pustelnicze życie. Nie utrzymywał kontaktu z nikim prócz matki. Wszystko zmieniło się w chwili, gdy napisał list do redakcji gazety „The Argosy”, w którym wyraził swoją dezaprobatę dla pozbawionej smaku historii miłosnej Freda Jacksona. Debatą pisarzy zainteresował się ówczesny prezes United Amateur Press Association, Edward F. Daas, który osobiście zaprosił Lovecrafta do swojej organizacji w 1914 r. Włączenie się w prace organizacji zrzeszającej dziennikarzy amatorów (UAPA) zapoczątkowało nowy rozdział w życiu młodego pisarza. W 1917 roku, zachęcony przez znajomego, Lovecraft postanowił wznowić pisanie dzieł fantastycznych. Dopracował opowiadania „Grobowiec” i „Dagon”. Ta ostatnia była jego pierwszą, w pełni profesjonalną pracą, która została opublikowana w gazetach „The Vagrant” i „Weird Tales”. Samotnik z Providence czynnie korespondował ze swoimi czytelnikami i poważanymi ludźmi sztuki ze sceny krajowej. Wśród korespondentów Lovecrafta można wyróżnić Roberta Blocha, Clarka Ashtona Smitha czy Roberta E. Howarda. W 1919 matka Lovecrafta została wysłana do szpitala w Providence, z którego korespondowała z synem aż do swojej śmierci, 24 maja 1921 roku, na skutek powikłań po operacji pęcherzyka żółciowego. Kilka tygodni po śmierci matki Lovecraft uczestniczył w konwencji dziennikarzy-amatorów, która odbywała się w Bostonie (Massachusetts). Tam spotkał Sonię Greene, swoją przyszłą żonę. Sonia urodziła się w 1883 w żydowskiej rodzinie na Ukrainie. Pobrali się w 1924. Tuż po zaręczynach Lovecraft wprowadził się do jej domu na Brooklynie. Ciotki pisarza mogły być niezadowolone z faktu, że związał się z handlarką (Greene specjalizowała się w sprzedaży kapeluszy). Początkowo Lovecraft był zadowolony z życia w Nowym Jorku, jednak niedługo potem małżeństwo zaczęło popadać w problemy finansowe. Sonia straciła sklep i zachorowała. Howard Phillips nie mógł znaleźć pracy. Wcześniej odrzucił propozycję objęcia stanowiska redaktora naczelnego magazynu „Weird Tales”. Dorywczo dorabiał poprawiając teksty innych autorów, co miało stać się jednym z głównych źródeł jego utrzymania aż do końca życia. W końcu Sonia znalazła pracę, jednak wiązała się ona z częstymi wyjazdami, najpierw do Cleveland, a potem do Chicago. Lovecraft wyprowadził się z dawnego mieszkania żony i zamieszkał samotnie w kawalerce w Red Hook, jednej z dzielnic Brooklynu. Nie mógł pogodzić się z tym, że dzieli mieszkanie z bezrobotnymi imigrantami. Podczas pobytu w Nowym Jorku zaostrzyła się jego nienawiść do obcokrajowców. Swoje dotychczasowe zmagania w ubogiej dzielnicy opisał w opowiadaniu „Koszmar w Red Hook”. Życie w separacji od żony i potęgująca się różnica charakterów doprowadziły do rozpadu związku. W 1926 Lovecraft powrócił do Providence, gdzie towarzyszył ciotkom w ich ostatnich latach życia. Po kilku latach zgodził się na rozwód, który nigdy nie został oficjalnie zatwierdzony na drodze sądowej. Od powrotu do rodzinnego miasta zaczął się właściwie najlepszy okres w twórczości pisarza, powstały wtedy najbardziej znane dzieła. Pomimo dobrej passy twórczej stan finansów Lovecrafta ulegał ciągłemu pogorszeniu, musiał zmieniać mieszkania na mniejsze. Kolejnym tragicznym wydarzeniem, jakie go spotkało, była samobójcza śmierć jego przyjaciela Roberta E. Howarda. Na początku 1937 roku wykryto u Lovecrafta raka jelita i objawy niedożywienia. Na leczenie było już za późno. Długo zmagał się z bólem, ostatecznie w 1937 trafił do szpitala, gdzie zmarł po pięciu dniach. Został pochowany 18 marca na cmentarzu Swan Point. Obok pisania fantastyki Lovecraft zajmował się też publicystyką. Poglądy polityczne pisarza były bardzo wyraziste. Był on rasistą, autorytarystą i ateistą. Uważał kulturę anglosaską za najwyższą w świecie, do innych odnosił się z pogardą. Przeważająca większość twórczości Lovecrafta odnosi się do stworzonej przez niego „mitologii Cthulhu” (termin ten wprowadził już po jego śmierci pisarz August Derleth) – panteonu niewyobrażalnych istot, o boskich wręcz mocach, z innych światów. Najpoważniejsza nadinterpretacja Augusta Derletha to podzielenie bogów lovecraftowskich na dobrych Starszych Bogów i złych Wielkich Przedwiecznych. Sam Lovecraft mówił o „kosmicznym horrorze” – w którym strach wykracza poza racjonalne czynniki, gdy człowiek spotyka się z rzeczami, których nie jest w stanie objąć umysłem. Powracającym motywem jest bluźniercza księga „Necronomicon” napisana przez szalonego Araba Abdula Alhazreda (prawdopodobnie jest to pseudonim, który Lovecraft sam sobie nadał w młodości). Zawarte są tam tajemnice o pradawnych bóstwach, które kiedyś rządziły Ziemią i teraz czekają na moment, aby wrócić. Jednym z Wielkich Przedwiecznych jest Cthulhu – bóstwo śpiące na dnie oceanu. Akcja opowiadań dzieje się zazwyczaj w Nowej Anglii – północno-wschodnim krańcu Stanów Zjednoczonych, który u Lovecrafta jest miejscem wciąż dzikim i niezbadanym, przesiąkniętym tajemnicą, i domem dla pradawnych kultów, których nie zniszczyły procesy czarownic. Pełno jest opisów wiktoriańskich, niszczejących domów w starych dzielnicach Providence i niezamieszkanych wzgórz za miastem. Lovecraft stworzył fikcyjne miasto w stanie Massachusetts – Arkham, którego głównym punktem jest równie fikcyjny Uniwersytet Miskatonic. Lovecraft oprócz opowiadań pisał wiele listów, prowadził korespondencję z dziesiątkami przyjaciół i znajomych, którzy dzielili się własnymi pomysłami na nowe utwory rozszerzające „mitologię Cthulhu” i oceniali je, lub po prostu dyskutowali o sprawach bieżących. Ocenia się, że od roku 1912 do śmierci napisał około 87 000 listów. Zebrana korespondencja Lovecrafta została wydana przez kilka wydawnictw w Stanach Zjednoczonych. Lovecraft pisał też dużo prac krytycznych, z których najbardziej znaną jest „Nadnaturalny horror w literaturze”. Pisarz zawarł tam charakterystykę i historię powieści grozy w literaturze angielskiej i amerykańskiej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Okładka książki Koszmary Hazel Heald, H.P. Lovecraft
Ocena 7,2
Koszmary Hazel Heald, H.P. Lovecraft
Okładka książki Saga o Potworze z Bagien. Tom Drugi Stephen Bissette, Alan Moore, John Totleben, Stan Woch
Ocena 8,0
Saga o Potworze z Bagien. Tom Drugi Stephen Bissette, Alan Moore, John Totleben, Stan Woch
Okładka książki Zew Cthulhu François Baranger, H.P. Lovecraft
Ocena 7,9
Zew Cthulhu François Baranger, H.P. Lovecraft
Okładka książki Gdy zapłaczą cykady: Księga Morderczej Klątwy Ryukishi07, Karin Suzuragi
Ocena 8,0
Gdy zapłaczą cykady: Księga Morderczej Klątwy Ryukishi07, Karin Suzuragi

Cytaty z książki H.P. Lovecraft: Kolor z innego wszechświata

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki H.P. Lovecraft: Kolor z innego wszechświata