rozwińzwiń

Targowica czyli zdrada

Okładka książki Targowica czyli zdrada autorstwa Adam Danilczyk
Okładka książki Targowica czyli zdrada autorstwa Adam Danilczyk
Adam Danilczyk Wydawnictwo: Demart powieść historyczna
239 str. 3 godz. 59 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Data wydania:
2016-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2016-01-01
Liczba stron:
239
Czas czytania
3 godz. 59 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379120338
Adam Danilczyk w książce "Targowica czyli zdrada" przedstawił i omówił ogólne tło, przyczyny, przebieg i skutki konfederacji targowickiej na podstawie badań historycznych archiwaliów polskich i rosyjskich. Choć książka jest skierowana do czytelnika zainteresowanego historią, a nie zawodowego historyka ma solidne podstawy naukowe bowiem Adam Danilczyk zajął się tą tematyką również w swojej rozprawie habilitacyjnej. Do tej pory polscy autorzy nie badali archiwów rosyjskich, więc nie tylko dla przeciętnego czytelnika to opracowanie stanowi prawdziwe novum. W książce zamieszczono mapy i inne ilustracje.
Średnia ocen
7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Targowica czyli zdrada w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Targowica czyli zdrada

Średnia ocen
7,2 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Targowica czyli zdrada

Sortuj:
avatar
94
32

Na półkach:

Bardzo dobrze się czyta, rewelacyjny język, wyczerpuje temat, przedstawia genezę Targowicy, sytuację w kraju i na arenie międzynarodowej, konfederowanie się wojsk, opór części szlachty przed przystąpieniem do Targowicy, wojnę polsko-rosyjską. Miłym dodatkiem są cytaty z listów między innymi króla, księcia Józefa Poniatowskiego i cesarzowej Katarzyny oraz mapy rozbiorowe Polski.

Bardzo dobrze się czyta, rewelacyjny język, wyczerpuje temat, przedstawia genezę Targowicy, sytuację w kraju i na arenie międzynarodowej, konfederowanie się wojsk, opór części szlachty przed przystąpieniem do Targowicy, wojnę polsko-rosyjską. Miłym dodatkiem są cytaty z listów między innymi króla, księcia Józefa Poniatowskiego i cesarzowej Katarzyny oraz mapy rozbiorowe...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
473
252

Na półkach: ,

Książka jest dedykowana czytelnikowi zainteresowanemu historią. Odnoszę jednak wrażenie, że cały materiał jest tak jakby trochę wyrwany z większego opracowania. Z lektury wyłania mi się taki obraz jakby jedynym celem napisania tej książki było udowodnienie przez autora tytułu, którym tą książkę opatrzył, czyli zdrady naszych magnatów.
Dużym pozytywem jest ocena Stanisława Augusta Poniatowskiego. Nie jest to wielka analiza, ale nie jest to też król Staś, który odpowiada za całe zło, które na nas spadło.
Czyta się łatwo, szybko i przyjemnie. Właściwie, nie ma się do czego przyczepić, jeśli chodzi o treść, ale jednak niedosyt pozostaje. Książka nie wnosi wiele do naszej historii, nie pozwala na zrozumienie całego procesu rozbiorowego. Piętnuje tylko zdradę, która sama w sobie nie ma większego znaczenia i nie pozwala na zrozumienie przyczyn i skutków opisywanych wydarzeń.

Książka jest dedykowana czytelnikowi zainteresowanemu historią. Odnoszę jednak wrażenie, że cały materiał jest tak jakby trochę wyrwany z większego opracowania. Z lektury wyłania mi się taki obraz jakby jedynym celem napisania tej książki było udowodnienie przez autora tytułu, którym tą książkę opatrzył, czyli zdrady naszych magnatów.
Dużym pozytywem jest ocena Stanisława...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

32 użytkowników ma tytuł Targowica czyli zdrada na półkach głównych
  • 19
  • 13
14 użytkowników ma tytuł Targowica czyli zdrada na półkach dodatkowych
  • 7
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dywizje Waffen SS 1939-1945 Chris Bishop
Dywizje Waffen SS 1939-1945
Chris Bishop
Książka jest przewodnikiem po wszystkich powstałych dywizjach SS. Obok najbardziej znanych, takich jak „Leibstandarte Adolf Hitler„ czy „Das Reich„, mamy możliwość poczytania o chorwackich, norweskich, a nawet muzułmańskich dywizjach spod znaku trupiej czaszki. W książce autor zastosował podział chronologiczny. Po krótkim wprowadzeniu, dotyczącym historii powstania Waffen SS, jako pierwszą mamy omówią dywizję „Leibstandarte Adolf Hitler”, a jako ostatnią dywizję grenadierów SS „Nibelungen”, która została sformowana w marcu 1945 roku. Autor przedstawiając historię poszczególnych dywizji, zastosował następujący schemat: dla każdej z dywizji przedstawiono historię jej powstania, udział w poszczególnych kampaniach, listę dowódców, strukturę jednostki oraz (co dla mnie było wyjątkowo ciekawe) szczegółowo wyjaśniono symbolikę emblematów dywizyjnych. Niewątpliwym walorem recenzowanej przeze mnie publikacji są liczne rysunki oraz dane pojazdów, czołgów oraz artylerii, które były używane przez Waffen SS podczas walk. Rysunki są kolorowe i przejrzyste. Choć początkowo może się wydawać, że ilość różnorodnych informacji, które pojawiają się na stronach książki, jest przytłaczająca, czytelnik nie uświadczy wrażenia chaosu. Szybko można odnaleźć interesujące nas informacje. W publikacji zostały zamieszczone ciekawe (również kolorowe) fotografie przedstawiające Waffen SS w czasie walk oraz odpoczynku. W dodatkach na końcu książki została zamieszczona struktura organizacyjna SS oraz schemat centrum dowodzenia operacyjnego i administracyjnego jednostek Waffen SS (SS-Führungshauptamt). Całość uzupełnia bardzo dobrze opracowany indeks dotyczący bitew, postaci i nazw geograficznych występujących w książce. Dodatkowym atutem jest twarda oprawa, dobrej jakości papier oraz wygodny do czytania format publikacji. https://historia.org.pl/2015/05/06/dywizje-waffen-ss-chris-bishop-recenzja/
Kamil Kartasiński - awatar Kamil Kartasiński
ocenił na86 lat temu
Śmiertelna Choroba Hitlera i Inne Tajemnice Nazistowskich Przywódców John Kingsley Lattimer
Śmiertelna Choroba Hitlera i Inne Tajemnice Nazistowskich Przywódców
John Kingsley Lattimer
Jak się okazuje, wygrzebałam z domowej biblioteczki unikatową perełkę. Relacja Johna K. Lattimera, dr medycyny i nauk przyrodniczych, lekarza przy Trybunale Norymberskim okazała się wstrząsająca i niesłychanie ciekawa . Gdy uświadomiłam sobie, że to wszystko wydarzyło się naprawdę, to ciarki przeszły mi po plecach. Autor był oficerem służby medycznej, który dowodził żołnierzami. Opowiadał o pociągach pełnych trupów, o komorach gazowych, krematoriach. Zgromadził też wiele pamiątek i artefaktów związanych w nazizmem. Może zabrzmi to dziwnie, ale bardzo mu zazdroszczę, iż udało mu się zgromadzić tyle eksponatów, które wprawdzie są trochę kontrowersyjne, ale dają namacalne świadectwo tego, czego osobiście był naocznym świadkiem. W osobnych podrozdziałach opisano między innymi różne fakty i ciekawostki związane z takimi tuzami nazizmu jak: Adolf Hitler – który chorował na Parkinsona, zapalenie zatok, a oprócz tego miewał problemy z żołądkiem, z zębami. Do tego był uzależniony od leków i narkotyków. Miał też anomalia anatomiczne i swoje dziwactwa. Malował obrazy i szkicował projekty budynków, a ciekawostką jest fakt, iż elementy obrazów i budynków zamiast stać prosto, pochylały się w którąś stronę. Dowiadujemy się też sporo intersujących faktów z życia Ewy Braun i roli jaką pełniła przy boku Hitlera. Charakteryzowało ją upodobanie do luksusu i ćwiczeń gimnastycznych. Mamy okazję prześledzić nie tylko fakty z ich życia ( w tym ostatnich godzin życia),ale również poznać szczegóły dotyczące samobójczej śmierci obojga. Hermann Goring – dowiadujemy się o jego roli w partii nazistowskiej, upodobaniu do polowań i luksusu słabostkach, dziwactwach, uzależnieniu od narkotyków. O tym jak zachowywał się podczas procesu norymberskiego jak również poznajemy szczegóły jego samobójczej śmierci. Rudolf Hess – zastępca Hitlera i jego nietypowe zachowanie na procesie norymberskim, symulujące chorobę psychiczną i rzekomą amnezję a potem zagadkowe samobójstwo popełnione w więzieniu Spandau w wieku 93 lat, które równie dobrze mogło być morderstwem, na co wskazywało wiele faktów. W dalszych rozdziałach autor przybliża więzienny system bezpieczeństwa i występujące w nim luki, a także charakterystykę niektórych skazanych (tych znanych i sławnych jak np. Speer , Ribbentrop i tych pozostających gdzieś bardziej w cieniu, co nie znaczy, że mniej winnych zbrodni wojennych) w głównym procesie norymberskim. Ostatni rozdział (na szczęście krótki) poświęcono Lindberghowi, a był on dla mnie trochę nudny i nie wiem czy tak do końca potrzebny. Na koniec autor wyjaśnia jeszcze w jaki sposób zdobywa wojenne pamiątki, jak odbywają się aukcje, sprzedaże i wymiany cennych i unikatowych artefaktów wojennych, takich jak rzeczy osobiste należące do nazistów. Na szczęście autor książki nie gustował w tak drastycznych pamiątkach jak abażury z ludzkiej skóry czy fragmenty sznurów, na których powieszono zbrodniarzy wojennych. W książce zamieszczono sporo niezwykłych i unikatowych fotografii, dokumentów, szkiców, listów pisanych przez więźniów, a całość okazała się niesamowicie ciekawa, tym bardziej, że wszystko to dotyczy nad wyraz mrocznej prawdy historycznej. Dużo tu ciekawostek, które w relacji naocznego świadka tamtych wydarzeń robią ogromne wrażenie. Lektura wciągająca nawet dla kogoś, kto nieszczególnie interesuje się historią II wojny światowej, natomiast dla pasjonatów tego tematu – prawdziwa gratka.
Agafitness - awatar Agafitness
ocenił na72 lata temu
Wielka Wojna Ojczyźniana 1941-1945 Christian Hartmann
Wielka Wojna Ojczyźniana 1941-1945
Christian Hartmann
Krótka, ale kompetentnie napisana historia wojny między Niemcami a ZSRR w latach 1941-1945, widziana z perspektywy niemieckiej. Autor pisze, że dla Niemców ta wojna była krucjatą: mieli zniszczyć wrogi ustrój, rozgrabić kraj, przesiedlić ludność i zbudować na gruzach imperium niemieckie. Podkreśla wyjątkowo okrutny charakter wojny. Minusem brak źródeł i przypisów. Zacznijmy od tego, że tytuł książki jest mylący, sugeruje położenie nacisku na operacje sowieckie, a rzecz pisana jest raczej z pozycji niemieckich, zresztą oryginalny tytuł „Unternehmen Barbarossa. Der Deutsche Krieg Im Osten 1941–1945” nie pozostawia złudzeń. Autor pokazuje, że Hitler i jego dowódcy traktowali wojnę z Sowietami jak krucjatę, wszystko tam było silnie zideologizowane, nastawione na kompletne wyniszczenie wroga, za nic mieli niepisane i pisane prawa wojenne oraz prawo międzynarodowe. Dobrym przykładem są tu losy radzieckich jeńców wojennych: spośród 5,7 miliona wziętych do niewoli zamorzono głodem 3 miliony. Poza tym Hitler planował ukształtować przestrzeń na wschodzie „wedle własnego uznania – nie licząc się ani z jej przeszłością, ani z ludźmi, którzy tam żyli. Dziesiątki milionów Słowian (w tym Polaków) „zamierzano wysiedlić na Syberię i pozostawić tam ich losowi albo unicestwić.” Na opustoszałych ziemiach miano osiedlić miliony Niemców i stworzyć nazistowskie imperium. To prawdziwie potworny projekt, który na szczęści pozostał tylko utopią. Także ziemie okupowano traktowano w sposób skrajnie łupieżczy, grabiąc co się dało, a ludność lokalną w najlepszym razie pozostawiono samą sobie: „niemieckie dowództwo za nic miało obowiązek sprawowania opieki nad tymi ludźmi, mimo że zwyczaje i prawo wojenne to gwarantują”. W szczególności wywożono do Rzeszy miliony robotników przymusowych „program, który świadkom naocznym coraz częściej przywodził polowania na niewolników w zamierzchłych czasach.” A gdy Niemcy się wycofywali, to planowo i systematycznie niszczyli kraj i mordowali ludność. Mocno ideologiczne znaczenie miało też oblężenie Leningradu, twierdzi Hartmann. Nie miało to wielkiego sensu militarnego: chodziło o to żeby zamorzyć głodem kolebkę rewolucji. Porównuje też Hartmann obu dyktatorów, obaj byli wojskowymi dyletantami, Stalin nawet większym, ale w miarę rozwoju wojny dowódcy sowieccy mieli większą autonomię, a generałowie niemieccy jeszcze ściślej byli kontrolowani przez Hitlera. Dużo się u nas pisze ostatnio, i słusznie, o bestialstwach Armii Czerwonej w Polsce i Niemczech w latach 1944-45. Absolutnie nie usprawiedliwiając tych potworności, trzeba pamiętać, że poprzedziły je potworne czyny Niemców w Rosji. Ta książka daje temu świadectwo. Dużym minusem książki jest brak źródeł i brak przypisów, niemniej to zwięzła i dobrze napisana historia przypominająca bestialstwa ostatniej wojny, o których trzeba zawsze pamiętać.
almos - awatar almos
ocenił na78 lat temu
SS-Hitlerjugend. Historia 12 Dywizji SS 1943-1945 Rupert Butler
SS-Hitlerjugend. Historia 12 Dywizji SS 1943-1945
Rupert Butler
Przyjemna w odbiorze, dzięki stylowi pisania ta historia 12 Dywizji Pancernej Waffen SS nie nuży. Ta zaleta jest jednocześnie wadą dla tych, którzy są "technikami" i szukają detalicznych szczegółów dotyczących organizacji, uzbrojenia, wyposażenia, czy też uwielbiają wertować dziesiątki schematów organizacyjnych. To nie tego typu praca. Pierwsza część to historia młodzieżówki Hitlera jaką było Hitlerjugend kierowane przez von Schirach, a później przejęta przez Axmanna. Autor pokazał wychowanie młodzieży, historie ruchów młodzieżowych w Niemczech, ich konsolidację po 1936 r., a w końcu obowiązkowość bycia czlonkiem HJ, co skutkowało blisko 9 mln członków, gdy stery HJ obejmował Axmann. To z tej formacji rozpoczęto wcielanie młodzieży do nowo powstałej w 1943 r. 12 Dyw Panc Waffen SS, a obniżenie wieku ochotników do Waffen SS do 18 lat umożliwiło uniknięcie konfliktu o poborowych z Wehrmachtem. Kościec czyli dowództwo nowej dywizji przybyło z 1 Dywizji Pancernej Waffen SS o nazwie "Leibstandarte Adolf Hitler", z którą to dywizją 12 Dyw Panc Waffen SS byla związana przez lata na swoim szlaku bojowym, najpierw w I Korpusie SS, a później 6 Armii Panc SS. Kolejna część pracy to opis szlaku walk od Normandii-Caen, przez Falaise, Ardeny, Balaton na Węgrzech i ostateczne poddanie się Amerykanom. Widzimy krwawe walki, ogromne straty, niektóre poniesione kompletnie bez sensu, odtwarzanie komponentów dywizji z kolejnych pokoleń młodzieży, a było co odtwarzać, bo jak pisze Butler, po Falaise 4 września 1944 dywizja przeszła Mozę z 600 ludzi na stanie. Książkę kończy rozdział z biogramami głównych wodzów Hitlerjugend i dowódców 12 DPanc Waffen-SS Hitlerjugend takimi jak Fritz Witt, Kurt "Panzer" Meyer, Hubert Meyer czy też ostatni dowódca dywizji Hugo Kraas. Praca zawiera bardzo ciekawe fotografie, mapy pozwalają się jedynie generalnie odnaleźć z kolejnymi walkami, ale to nie są mapy znane z np. monografii Ospreya.
Getos - awatar Getos
ocenił na71 rok temu
Wojny Mussoliniego Frank Joseph
Wojny Mussoliniego
Frank Joseph
Po raz pierwszy spotkałem się z książką, gdzie naprawdę było widać dużo włożonej pracy przez redakcję. Autor bowiem pisząc książkę o działaniach Włoch podczas II wojny światowej podaje mnóstwo błędnych lub niejasnych informacji, które redakcja musiała, niewątpliwie mozolnie, poprawiać. I chwała jej za to! Inaczej książka byłaby pełna błędów i niejasności. Autor, amerykanin włoskiego pochodzenia, choć na początku książki zaznacza, że jest obiektywny, w istocie pisze z nieskrywaną sympatią o włoskich działaniach wojennych i osiągnięciach oraz z nieskrywanym smutkiem opisuje ich porażki. Z tego powodu ciężko jest traktować "Wojny Mussoliniego" jako wiarygodne źródło informacji, nawet pomimo tytanicznej pracy redakcji. Tym bardziej, że czytając książkę można odnieść wrażenie, iż Włosi byli daleko przed Aliantami w wielu aspektach, a ich klęski wynikały albo ze złej woli dowódców, albo z niedoinformowania Duce, albo z powodu kapryśnego losu. Czasem jeszcze przyznaje, że aliancki wywiad ULTRA też wielokrotnie pokrzyżował włoskie plany. Jeśli chodzi o samą treść, to mamy tutaj nie tylko opis działań Włochów podczas II wojny światowej, ale także ich działania w Abisynii, Hiszpanii oraz w Albanii. Każdy z rozdziałów opisuje działania wojenne z punktu widzenia Włochów i włoskich interesów - co jest dobrym zabiegiem, bo warto spojrzeć na wojnę oczami przeciwników, jednak warto mieć na uwadze sympatię autora do Włochów. Niezaprzeczalnym plusem książki jest to, że można się dowiedzieć wielu ciekawych informacji. Na przykład tego, że Włosi korzystali z olbrzymim sukcesem z tzw. "żywych torped", które niejednokrotnie zapewniły im przewagę, tego że Włoch wymyślił radar, który mógł pomóc Włochom podczas walk o Morze Śródziemne, jednak z powodu zaniechania prac nad tym radarem ostatecznie zaprzepaszczono wielką szansę, że włoskie wojsko zaatakowało Grecję nie po to by ją podbić, lecz po to by odciągnąć uwagę Brytyjczyków od frontu libijskiego i w ten sposób dać wojskom włoskim w Afryce szansę na ofenywę i zajęcie Aleksandrii - co ostatecznie się nie udało przez opieszałość marszałka Grazzianego. Tego, że słynny "Lis Pustyni", gen. Rommel, wysłany na pomoc Włochom, został w istocie uratowany przez Włochów kiedy sam znalazł się w pułapce. Tego, że po kapitulacji króla Włoch, gdy Mussolini utworzył Włoską Republikę Socjalną, to miała ona wysokie wsparcie społeczeństwa włoskiego. Autor zaproponował też śmiałe teorie, że Duce utrzymywał kontakt korespondencyjny z Churchillem, o czym miały świadczyć pewne poszlaki oraz dziwne zachowanie agentów brytyjskiego wywiadu we Włoszech, czy o włoskiej bombie atomowej, która przygotowywana przy współpracy z Niemcami, miała być gotowa na lato 1945 roku i o planach by, jeśli ta bomba została skonstruowana wcześniej, wysłać włoski okręt podwodny na Nowy Jork i ją tam zdetonować. Choć te teorie mogą być naciągane, to niewątpliwie są one ciekawe i warto się im przyjrzeć. Zastanawia mnie tylko czemu autor, choć tak lubi wspominać o włoskich sukcesach, to nie wspomniał o działaniach włoskiego konsula w Antiochii, który zdobywał dla Włoch cenne materiały, a jednocześnie pracował potajemnie jako "człowiek-żaba", nurek-komandos, czy o tym, że ostatnią bitwę II wojny światowej stoczyli włoscy żołnierze. Podsumowując, książka jest warta przeczytania ze względu na włoski punkt widzenia wojny oraz na mnogość ciekawych informacji jakie są tam zawarte, ale trzeba ją czytać ostrożnie, mając z tyłu głowy, że autor nie jest obiektywny w tym co pisze.
doliwaq - awatar doliwaq
ocenił na64 lata temu
Anatomia konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego. Grozny 1994/1995, 1999/2000 Maciej Maciejak
Anatomia konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego. Grozny 1994/1995, 1999/2000
Maciej Maciejak
Kilka miesięcy wcześniej przeczytałem doskonałą biografię Szamila Basajewa autorstwa Mirosława Kuleby i gdyby któraś z jego kolejnych książek była dostępna, z pewnością sięgnąłbym po nią. W zamian zdecydowałem się na „Anatomię konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego”, co okazało się być bardzo dobrym pomysłem. Obie zgrabnie się uzupełniają, przy czym książka Maciejaka została wydana kilkanaście lat później, dodając rozdziały dotyczące rządów Ramzana Kadyrowa i powstania Emiratu Kaukazu. Dodatkowo pierwsza część poświęcona jest czasom carskim i radzieckim, które nieraz powracają jako kontekst dalszych wydarzeń. Czytając o dziejach Czeczenii przypomina się nie bez powodu — wszak fragment jego listu z 1996 roku znalazł się w książce — „Raport z oblężonego miasta” Zbigniewa Herberta. I nie chodzi tu tylko o Grozny. Ci, których dotknęło nieszczęście rzeczywiście są zawsze samotni. Gdy bomby kasetowe spadają na zatłoczone targowiska, stolica jest niszczona niczym Warszawa w 1944 roku, a obozy koncentracyjne funkcjonują według najlepszych wzorów, Zachód nadal stara się uwierzyć, że Rosja kiedykolwiek się zmienia. Główną kontrowersją otaczającą Jelcyna jest jego pijaństwo, nie odpowiedzialność za ludobójstwo. Zmiana rządów w USA nie przynosi Czeczenom nic dobrego: i Clinton i Bush powstrzymują się od niedelikatnych uwag w stronę Rosji, a pierwszy dodatkowo wydaje wyrok śmierci na Dudajewa. I rzeczywiście dziesięć lat po sylwestrowym szturmie Groznego niepojęte było, że Czeczenia jeszcze się broni. I atakuje - w Biesłanie, Moskwie, Stawropolu. Okazuje się, że lata bezkrytycznego akceptowania przez Zachód rosyjskiej narracji o walce z terroryzmem faktycznie pchnęły Czeczenów do bezwzględnych ataków wobec cywili. Wielkie postaci z czasów pierwszej wojny giną lub sprzymierzają się z kolaboracyjnymi władzami. Ich miejsce zajmują salaficcy bojownicy bardziej związani z ponadnarodowym islamem niż z ojczyzną, finansowani przez bliskowschodnich bogaczy. Można na to narzekać, ale sunniccy radykałowie tylko wykorzystali lukę, której w porę nie zapełnił świat zachodni. A tu z innego wiersza Herberta: „rozsądni mówią że można współżyć z potworem /należy tylko unikać gwałtownych ruchów gwałtownej mowy”. Autorowi nie można odmówić obiektywizmu, za to zdecydowanie nie jest bezstronny. Z racji, że mam praktycznie takie samo zdanie jak on, nie przeszkadzały mi jego uwagi. Wiem, że trudno zachować bezstronność pisząc o systematycznym ludobójstwie, ale myślę, że fakty przedstawione bez komentarza mogłyby mówić same za siebie. Z drugiej strony, suchy i bardziej naukowy charakter odbiłby się niekorzystnie na całokształcie. Wielką zaletą „Anatomii...” jest właśnie płynna narracja wzbogacona o barwne opisy scenerii, fizjonomii postaci oraz dygresje dotyczące ich życia osobistego. Książce przydałaby się jakakolwiek korekta, bo w ostatecznym tekście znalazły się nawet ordynarne błędy ortograficzne. Do tego niekonsekwentnie stosowane są polskie i angielskie transkrypcje z rosyjskiego. Gdybym za każdą literówkę dostał grosz, byłoby mnie stać na pizzę Apetito z Biedronki. Gdybym za każde zdanie o dziwnej składni albo wyglądające wprost na powstałe w wyniku podzielenia jednego dłuższego znów dostał grosz, do pizzy dokupiłbym napój winny Amarena (brzoskwiniowy) i miałbym gotową kolację. Choć nawał wydarzeń, nazwisk i dat może przytłaczać, autorowi udało się zamknąć go w szczelne ramy. Jak już wspomniałem, styl pisania wciąga i motywuje do dalszego czytania. Przypisy czasem wybijają z rytmu i wolałbym, by stały się integralną częścią tekstu, który prawdopodobnie byłby o przynajmniej jedną trzecią dłuższy. Ogólnie rzecz biorąc, „Anatomia...” jest świetnym wyborem nawet dla czytelników zupełnie niezaznajomionych z prezentowaną tematyką.
twujstary8 - awatar twujstary8
ocenił na81 rok temu
Za zamkniętymi drzwiami. Kulisy II wojny światowej Laurence Rees
Za zamkniętymi drzwiami. Kulisy II wojny światowej
Laurence Rees
Rewelacja! Autor wskazuje nam, kto tak naprawdę jest odpowiedzialny za wybuch drugiej wojny światowej. Powszechnie wszyscy wiedzą, że to wina Hitlera i Stalina, bo oni nas zaatakowali, lecz mało, kto wie, w jakich okolicznościach zdołali dopiąć swego i dokonać IV rozbioru polski. Zdradzać wiele szczegółów nie będę, gdyż najlepiej samemu zajrzeć do książki/ serialu. Podpowiem, że w znacznym stopniu do II Wojny Światowej doprowadziła polityka Appeasement-u. Oczywiście wszystko skupia się na Związku Sowieckim i na Józefie Stalinie. Przedstawiono metody NKWD, terror stalinowski i przebieg wojny. Muszę też zaznaczyć, że wręcz fascynuje mnie generalissimus. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Dlaczego? Dlatego, gdyż każdy potajemnie układał się z nim, jakby naprawdę był władcą świata. Najpierw Hitler, potem Churchill i Roosevelt. Także jak nam wiadomo, największym zwycięzcą okazał się właśnie Stalin! Poszerzył granice swojego imperium, i nawet nie doczekał się własnej Norymbergii. To jednak smutna prawda, że zwycięzców się nie sądzi… Moim zdaniem, każdy z nas powinien zadać sobie pytanie: jak to się stało, że największy wpływ na losy Europy miał sowiecki dyktator? Jak wiadomo wojna mogła potoczyć się inaczej. To jest wręcz zadziwiające, że Europa zachodnia była gotowa sprzymierzyć się z jednym tyranem, by pokonać drugiego Adolfa Hitlera… II Wojna Światowa za zamkniętymi drzwiami otwiera wszystkim oczy, i uświadamia nam, kto tak naprawdę wyhodował te chwasty w postaci III Rzeszy, czy ZSRR, które stało się światową potęgą i groziło wojną nuklearną w latach powojennych. Zachodni Alianci sami zgotowali taki los dla Europy. Autor podkreśla, że choć Churchill deklarował się, jako zagorzały sprzymierzeniec Polski, to dbał wyłącznie o własne interesy. Świadczy o tym fakt, że za każdym razem spławiał Władysława Sikorskiego. Zaś Franklin Delano Roosevelt? Potrzebował Stalina do własnej wojny z Japonią. No i wisienka na torcie, książka, serial starają się przede wszystkim rzetelnie przedstawić opis sylwetki samego Józefa Stalina. Wiecznie podejrzliwy, nieco naiwny, z manią wielkości. Za jego panowania ZSRR urosło do rangi światowego mocarstwa, ale jakim kosztem? Ponad 60 milionów istnień ludzkich, w tym większość to obywatele kraju Rad. Wciągająca, pouczająca. W sam raz na rocznicę pokonania Hitleryzmu – dziś dzień zwycięstwa.
bARTosz - awatar bARTosz
ocenił na106 lat temu
Waffen-SS. Piekło na froncie wschodnim Christopher Ailsby
Waffen-SS. Piekło na froncie wschodnim
Christopher Ailsby
Niewątpliwie SS uchodzi za organizację zbrodniczą i jednoznacznie kojarzone jest z okrucieństwami okresu Drugiej Wojny. Jeżeli jednak na moment zapomnimy o ideologii i polityce, a skupimy się wyłącznie na aspekcie militarnym i technicznym to książkę Christophera Ailsby'ego można uznać za niezłe wprowadzenie w temat Waffen SS. Jako zbrojne ramię Allgemeine-SS mające swoje początki w u schyłku Republiki Weimarskiej rozwinęło się niesamowicie do poziomu właściwie państwa w państwie. Trzeba też nadmienić, że w historii wojskowości – pod względem wyszkolenia, bitności, wyposażenia i efektywności wojskowej - często stawiane jest na równi z legionami rzymskimi czy gwardią Napoleona. Wspólnie z autorem ruszamy w podróż obejmującą całą historię tej organizacji: od skromnych początków jako gwardia przyboczna Hitlera aż po szczyt rozwoju osiągnięty pod koniec 1944 roku, kiedy to stan wynosił prawie 40 dywizji, kilkanaście brygad i mnóstwo mniejszych jednostek. O ile sama historia jest względnie dobrze znana to Ailsby uwypuklił dwa jej aspekty. Pierwszy to wyraźne pokazanie, że Waffen SS to nie było wojsko reprezentacyjne, w którym o awansie decydowało jedynie „oddanie ideologii” (choć bywały takie praktyki),ale często pełniło rolę swoistej straży pożarnej rzucanej na najbardziej zagrożone odcinki frontu i używane do najbardziej ryzykownych operacji. Trzeba dodać, że skutecznej, gdyż biorąc pod uwagę przewagę przeciwnika – szczególnie na froncie wschodnim - to osiągnięcia mieli wybitne i znacząco przyczynili się do przedłużenia wojny aż do maja 1945 roku. Druga sprawa to same początki Waffen SS, które obejmują proces formowania pierwszych jednostek, problem ich wyekwipowania (częste konflikty z Wehrmachtem na tym tle) i samego poboru – zwłaszcza w późniejszych latach wojny (kwestia czystości i „aryjskości” jednostek, a rzeczywistość). Jest to mniej znany aspekt, acz nieźle opisany przez autora. Warto też zaznaczyć, że podszedł on do sprawy obiektywnie. Obok warstwy historycznej (ogólna sytuacja w Europie w danym momencie) i militarnej (opis taktyki działań i wykorzystywanego sprzętu) w „Piekle ma froncie wschodnim” znajdziemy spore fragmenty dotyczące zbrodni i bestialstwa popełnianego przez Niemców, co szybko stało się rutynową, krwawą praktyką. Książka nie stroni także od zwracania uwagi, że w siłach zbrojnych SS służyły niemal wszystkie narody Europy, które – czy to przymuszone do wystawienia kontyngentów czy też dobrowolnie – brały udział w „wielkiej rozprawie z bolszewizmem”. Ich rola często była dwuznaczna: świetni żołnierze, ale też niestroniący od pacyfikacji ludności cywilnej. Od strony technicznej książka jest wydana przyzwoicie. Twarda okładka, logiczny podział na rozdziały, nawet szata graficzna pokazuje że mamy do czynienia z ponurym tematem i przede wszystkim dużo fotografii z epoki. Część z nich jest naprawdę rzadka, co dodaje atrakcyjności lekturze. Niektóre z opisów mogą razić skrótowością i miejscami aż chciałoby się żeby autor nieco bardziej rozpisał się o niektórych operacjach („Fall Gelb” czy zdjęcie oblężenia Rygi które uratowało Grupę Armii „Północ'),ale też trzeba mieć na uwadze, że pełne, wyczerpujące dzieje Waffen SS są nierozerwalnie połączone z losami III Rzeszy, więc ich szczegółowa analiza zajęłaby kilka tomów. Przydatnym dodatkiem jest wykaz dywizji na końcu książki oraz zestawienie stopni w Waffen SS wraz z ich polskimi odpowiednikami. Jako opracowanie, całość prezentuje się całkiem solidnie choć trzeba pamiętać, że to tylko taka „pigułka” wiedzy.
Koval - awatar Koval
ocenił na76 lat temu
Tygrysy w błocie Otto Carius
Tygrysy w błocie
Otto Carius
Jeśli ktoś interesuje się niemiecką bronią pancerną, to znajdzie tu sporo ciekawostek i informacji. Nie miałem np. pojęcia że jeden Tygrys mógł bez problemu holować drugiego, że czołgiści w warunkach bojowych potrafili pomóc odpalić koledze czołg "na popych" - i wiele innych. Szczególnie interesująca jest dokumentacja na końcu książki - zawiera ona uwagi zebrane w trakcie eksploatacji maszyn, opis częstych usterek i wad konstrukcyjnych oraz propozycje naprawy. Natomiast same wspomnienia budzą we mnie bardzo skrajne uczucia. Przede wszystkim - od samego początku wyraźnie widać że autor opisuje starannie wyselekcjonowane wydarzenia. Chociaż służył od 1940, to tak naprawdę niczego nie mówi o swojej służbie aż do 1943. To jest bardzo dziwne i od samego początku czytelnik ma wrażenie że facet coś tu próbuje ukryć. Autor nie wspomina ani słowem o tym co się działo z rosyjską ludnością cywilną ani jak była traktowana przez wojska i oddziały niemieckie. Ot, raz napisze że "ludność uciekła z wioski" - i tyle. Aż się chce krzyczeć, że to jakaś kpina, tu coś zostało z rozmysłem przemilczane. A musiałby być ślepy żeby niczego nie widzieć, stąd prosty wniosek że postanowił to przemilczeć. Gardzę takim podejściem. Günter Koschorrek miał dużo więcej odwagi i chociaż w jego wspomnieniach również wyczuwam dziury i przemilczenia, to darzę je większym szacunkiem niż nadęte wypociny Cariusa, bo dał radę wspomnieć o paru niewygodnych rzeczach. Mocno razi stosunek Cariusa do wojny i nazizmu. Facet przyjął bardzo wygodną (dla siebie) postawę: stara się ich nie zauważać. Ideologia i wodzowie przewijają się gdzieś w tle, walka jest najważniejsza. Unika jakichkolwiek deklaracji i wyjawiania swoich poglądów. Nie krytykuje samej zasadności rozpętania wojny i jej prowadzenia, boli go co najwyżej niekompetencja dowództwa i marnowanie okazji. Poza jednym przypadkiem: zażarcie broni niemieckiej armii, dzielności i poświęcenia niemieckich żołnierzy. Mógłbym to zrozumieć, ale facet robi to w najgłupszy możliwy sposób: zrównuje niemieckich agresorów i alianckich żołnierzy jako jedną społeczność ludzi którzy "wykonują rozkazy". Nosz... Nie muszę chyba mówić, jaką wściekłość uruchamia Niemiec mówiący o "wykonywaniu rozkazów"? Podsumowując: wartość techniczną oceniam wysoko, wartość merytoryczna szoruje po dnie. Samego Cariusa szanuję jako żołnierza, ale gardzę za całokształt. Stąd taka ocena a nie inna.
stud3nt - awatar stud3nt
ocenił na65 dni temu
Bałachowcy. Notatki oficera łącznikowego..... Stanisław Lis-Błoński
Bałachowcy. Notatki oficera łącznikowego.....
Stanisław Lis-Błoński
Pozwolę sobie pójść na łatwiznę i wkleić opinię, którą wystawiłem do książki o Generale Bułak-Bałachowiczu w książce Pana Cabanowskiego: Genialna książka o moim ulubionym Generale. Przez lata panowania u nas komuchów osoba Generała Bułak-Bałachowicza była całkowicie anonimowa. Trudno się dziwić, wszak jego obowiązkiem było "przejechanie się" po bolszewikach. Niesamowita to Armia, bo taka "egzotyczna" - Polacy, Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini, Litwini, Łotysze, Estończycy, Żydzi, Mongołowie, Kozacy dońscy, krymscy i wiele innych nacji + jeden Murzyn. :) Szkoda, że w historii naszej Ojczyzny miał miejsce taki fakt, jak traktat ryski. Tak wielu ludzi zostawiliśmy poza granicami, tak wspaniałe armie z nami sprzymierzone zdradziliśmy! Po podpisaniu Ochotnicza Armia Bałachowicza walczyła dalej na Białorusi. Miał poparcie tamtejszej inteligencji i generalnie najlepszych ludzi tej ziemi. Generał proklamował niepodległość państwa białoruskiego i został Naczelnikiem Białorusi! Niejaki Nikita oznajmił, że bolszewicy dają nagrodę w wysokości miliona rubli w złocie za Generała. Nikita - jak wszyscy napotkani na drodze "Rycerzy Śmierci" komisarze - skończył na gałęzi. II wojna światowa - Generał staje do walki i znowu odznacza się niepomiernie, a był już bliski 60 lat! Mnóstwo ciekawych wątków. Sylwetkę "baćki" gen. Bułak-Bałachowicza i jego synków "Bałachowców" winien znać każdy patriota. Bardzo polecam!
Michał - awatar Michał
ocenił na86 lat temu
Kreta 1941 - Callum MacDonald Callum MacDonald
Kreta 1941 - Callum MacDonald
Callum MacDonald
Jest dobrze, ale tylko dobrze. Wydanie Bellony ma dwie, główne wady- beznadziejną jakość opracowania graficznego i mapy. Książka została wydana okropnie. Na okładce umieszczono dwie, mocno rozpikselowane fotografie, które na pewno nie przyciągną uwagi potencjalnego czytelnika. W środku brak jakichkolwiek wkładek ze zdjęciami, tak powszechnych w literaturze tego typu. Mapa jest jedna, przygotowana na tyle niedokładnie, że 2/3 nazw geograficznych pojawiających się w tekście nam umyka. Musiałem znów posiłkować się Mapami Google, oglądając współczesną Kretę, mocno różniącą się od tej opisywanej przez autora. Co do samej treści- czytało się dobrze. Informacji jest dużo i są one przedstawione w sposób przejrzysty. Sceny batalistyczne zostały opisane bardzo plastycznie, co jest kolejnym walorem, dla niektórych kluczowym. Dyskusyjna jest za to decyzja autora o przedstawieniu w pierwszym rozdziale historii niemieckich sił powietrznodesantowych. Rozumiem, że chciano w ten sposób zbudować tło dla opisywanego na początkowych stronach Kurta Studenta. Dla zaznajomionych z tematem (w tym mnie),jest to przerabianie tego samego po raz kolejny, a nie taki mam zamiar kiedy sięgam po książkę traktującą stricte o walkach w trakcie operacji Merkury. Gdyby wydawca postarał się bardziej, publikacja dostałaby ode mnie dwie gwiazdki więcej, co dałoby 8, nie 6. Zawsze można nie zwracać uwagi na oprawę i zająć się konsumpcją treści.
LukasAlexander - awatar LukasAlexander
ocenił na64 lata temu

Cytaty z książki Targowica czyli zdrada

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Targowica czyli zdrada