Dobre maniery dla miłych ludzi którzy czasem mówią K***A

Okładka książki Dobre maniery dla miłych ludzi którzy czasem mówią K***A
Amy Alkon Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Relacja poradniki
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
poradniki
Tytuł oryginału:
Good Manners for Nice People Who Sometimes Say F*ck
Wydawnictwo:
Grupa Wydawnicza Relacja
Data wydania:
2016-12-02
Data 1. wyd. pol.:
2016-12-02
Data 1. wydania:
2014-01-01
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365087782
Tłumacz:
Anna Rosiak
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
4,0 / 10
55 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
51
38

Na półkach:

"Dobre maniery dla miłych ludzi, którzy czasem mówią K***A" autorstwa Amy Alkon, to z całą pewnością książka warta uwagi, czasu i pieniędzy...

Nie jest to lektura prezentująca zbiór sztywnych regułek, niezbędnych klasie wyższej w efektownym brylowaniu na salonach - nie nauczy sztuki pięknego wysławiania się w kontakcie z brytyjską monarchinią, nie wskaże poprawnego sposobu wyszywania inicjałów na ręcznikach przez małżeństwa.

Jaką wiedzę przekazuje nam - Czytelnikom - przedmiotowy poradnik? Odpowiedź jest stosunkowo mało skomplikowana. Książka uczy, jak żyć w zgodzie z samym sobą oraz otaczającą rzeczywistością, w czasach nam współczesnych - pełnych nowinek technologicznych, braku wolnego czasu, stresu czy stale zmieniającego się otoczenia zewnętrznego. Co zrobić, gdy ktoś dmucha Ci dymem papierosowym prosto w twarz? Jak oznajmić przyjacielowi, że potrzebujemy więcej przestrzeni osobistej? Jak uciszyć imprezujących sąsiadów? Jak korzystać z mediów społecznościowych, nie robiąc sobie przy tym zbyt dużego "obciachu"? Odpowiedź na te oraz inne bolączki dnia codziennego, znajdziecie właśnie w tej książce - w poradniku dobrych manier na miarę XXI wieku. W pakiecie otrzymacie mnóstwo błyskotliwego humoru oraz tezy poparte dowodami z dziedziny behawioryzmu, udzielające odpowiedzi na pytanie: Dlaczego powinniśmy zachowywać się w taki, a nie inny sposób? Omawiana lektura pozwoli Wam wypracować własne wnioski, przemyślenia, konkluzje. Da narzędzie do zmiany swojego codziennego nastawienia, zwróci uwagę na powszechne problemy społeczne.

Dla mnie była fantastycznym sposobem na poprawę nastroju, stanowiła wskazówkę na temat tego, jak skutecznie żyć w świecie różnorodności, odmiennych opinii oraz nieustannej gonitwy za sensem istnienia.

"Dobre maniery dla miłych ludzi, którzy czasem mówią K***A" autorstwa Amy Alkon, to z całą pewnością książka warta uwagi, czasu i pieniędzy...

Nie jest to lektura prezentująca zbiór sztywnych regułek, niezbędnych klasie wyższej w efektownym brylowaniu na salonach - nie nauczy sztuki pięknego wysławiania się w kontakcie z brytyjską monarchinią, nie wskaże poprawnego sposobu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
669
627

Na półkach: , ,

Można powiedzieć, że autorka Amy Alkon spisała przykłady z całego otaczajacego życia w tej książce. Czy przekładają się na zawarty tytuł i przekazują dobre maniery dla miłych ludzi?

Należę do grona miłych osób, w każdym bądź razie staram się być taką osobą. Jednak nie zawsze takie zachowanie przekłada się na drugą osobę, no ale cóż. Jesteśmy tylko ludźmi. Dlatego z ciekawością i zainteresowaniem sięgnęłam po książkę ''Dobre maniery dla miłych ludzi, którzy czasem mówią k***a'', bo człowiek też musi czasem przeklnąć, gdy sytuacja do tego zmusi.

Cóż.. Niestety moje zaciekawienie nie zostało zaspokojone, a wręcz nie dowierzałam przy większości przedstawionych praktycznych przykładów. Miałam zupełnie inne oczekiwania do powyższej lektury niestety tak liczne 'zasady dobrego zachowania' pokazywały w niektórych przypadkach, że to my sami możemy stać się przez to właśnie taką chamską osobą. Może źle ją odbieram, a po prostu moja mentalność nie pozwala mi na takie zachowanie, jednak już wiem, że lepiej zachowywać się jak dotychczas, a książkę odłożyć i niestety do niej nie wracać. Możliwe, że w USA ta książka robi furorę, jednak w Europie daleko odbiega od naszych zachowań.

Można powiedzieć, że autorka Amy Alkon spisała przykłady z całego otaczajacego życia w tej książce. Czy przekładają się na zawarty tytuł i przekazują dobre maniery dla miłych ludzi?

Należę do grona miłych osób, w każdym bądź razie staram się być taką osobą. Jednak nie zawsze takie zachowanie przekłada się na drugą osobę, no ale cóż. Jesteśmy tylko ludźmi. Dlatego z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
838
768

Na półkach:

Można być miłym człowiekiem i czasem używać wulgaryzmów, ale nie można ich używać, jeśli aspiruje się do miana osoby dobrze wychowanej, znającej savoir-vivre, czy zasady bon tonu. Ciekawy też wydaje się wniosek płynący z tytułu: najwyraźniej dla ludzi niemiłych szkoda czasu i wysiłku, tacy dobrych manier nie nauczą się nigdy, nawet jeśli nie używają słowa k...a. Ale to tak pół żartem, pół serio.

„W kolejnych rozdziałach przedstawię swoją popartą naukowo teorię, która mówi o tym, że stykamy się z większą nieuprzejmością niż kiedykolwiek wcześniej, ponieważ ostatnimi czasy bardzo poluzowały się więzy stawiające nas do pionu przez miliony lat historii ludzkości. Wytłumaczę też, jak możemy przywrócić te więzy, pokażę, jak nie stać się jednym z gburów, których jest wokół nas tak wielu, i jak sprzeciwić się takim osobnikom napotkanym na naszej drodze”[1].

Skąd moje zainteresowanie tą tematyką (zwłaszcza w czasach, gdy polski polityk zwraca się do kogoś publicznie słowem „spieprzaj”)? Zasady savoir-vivre’u w moim domu rodzinnym zawsze uważano za ważne i wpajano mi je od kiedy sięgam pamięcią. Dobre maniery – w moim przekonaniu – pomagają nam nie pozabijać się wzajemnie i żyć w miarę zgodnie wśród innych ludzi.
Nie ukrywano przede mną poważnych trudności z tematem tym związanych. W określonym czasie zwykle funkcjonują trzy wersje takich reguł: współczesna (aktualna, akceptowana przez większość), dawniejsza (mniej więcej z czasów dziadków, taka trochę już trącąca myszką) i nowoczesna (po prostu nowa i dla wielu zbyt nowa). Poza tym reguły te zawsze mają wymiar lokalny. W Polsce wiele zasad będzie różniło się od, na przykład, amerykańskich. U nas mężczyzna nie rozmawia z kobietą, trzymając rękę w kieszeni. W USA nikogo to nie razi. W PRL (czas i miejsce) próbowano nam wmawiać, że do ryb nie używa się noża i je się je przy użyciu dwóch widelców (sic!) itd. Oznacza to, że nie wystarczy (niestety) nauczyć się jakiegoś zestawu zasad raz na zawsze, na każdą okoliczność i miejsce. Dlatego zwróciłem uwagę na poradnik Amy Alkon – zgodnie z opisami nie koncentruje się ona na sztywnych i konkretnych detalach (kolejność sztućców na prawo od talerza), ale raczej na regułach nieco bardziej uniwersalnych. Tu uwaga: nieco bardziej uniwersalnych, a nie uniwersalnych. Jest to poradnik aktualny, ale dotyczy USA, a nie świata, Europy, czy Polski.

Pytałem kiedyś babkę o rady bardziej ogólne, gdyby jednak kłopot się pojawił, mimo znajomości szczegółowych rozwiązań. Powiedziała wtedy, żeby wybierać ten sposób (postawę, zachowanie), które wydaje się trudniejsze. Innym takim jest sugestia „nie rób drugiemu, co tobie niemiłe”. Dobre to, ale nie zawsze. Trzeba też uważać, bo robienie innym tego, co nam miłe, bywa czasem ryzykowne i nie jest godne polecenia.

Amy Alkon zwykle podchodzi do tematu w odmienny sposób; stara się znaleźć rozwiązania… globalne, jeśli tak można to nazwać. Wyniki swoich przemyśleń, czy wniosków, opiera często na naukowych badaniach lub pseudo dowodach. Na przykład uważa ona, że jesteśmy niegrzeczni/niekulturalni, bo żyjemy w społecznościach zbyt dużych dla naszego mózgu. Podobno potrafimy funkcjonować w grupach nie większych niż 150 osób. Dowodem na to mają być badania socjologiczne, psychologiczne i antropologiczne, ale też przekonania huterytów (fundamentalna sekta religijna w USA i Kanadzie). To ostatnie właśnie nazywam pseudo dowodem. Nie znam huterytów, więc ich pomysły nie są dla mnie dowodem na nic.
Jeśli nawet autorka ma rację, co do tych stupięćdziesięcioosobowych grup, to pojawia się problem inny, daleko poważniejszy, który zawrzeć można w pytaniu: no i co w związku z tym?

Amy Alkon stara się być zabawna i dowcipna, żeby nie wszystkie tematy w książce były ciężkie i poważne. Jej humor przypomina mi nieco telewizyjnych amerykańskich showmanów z lat dziewięćdziesiątych, jednak na papierze wychodzi to nieco gorzej. Do tego trzeba pamiętać, że to jest przekład, a więc znowu nie wszystko da się oddać tak, jak to autorka zaplanowała. Pisze ona chociażby, że w epoce kamienia nie było sklepów spożywczych na każdym rogu, a cousurfing dopiero raczkował. Tak… bardzo śmieszne.

Oczywiście poza sygnalizowaniem problemów i diagnozowaniem, skąd się wzięły, są też w książce propozycje rozwiązań. Na przykład sprzeciwianie się chamstwu, czyli zwracanie uwagi ludziom, zachowującym się niewłaściwie. Odpowiedzialnie autorka uprzedza, że metoda ta może zakończyć się pobiciem. A oto inna propozycja.

„Możemy to zmienić, stosując wobec nich taktykę pozytywnego ośmieszania, którą nazwałam ośmieszaniem w sieci, czyli pozbawiając agresorów anonimowości poprzez dyskretne nagranie ich zachowania, a potem publikowanie tego w internecie”[2].

Nie mam pojęcia, jak wygląda to w USA, ale zastanawiam się, czy w Polsce filmowanie ludzi bez ich wiedzy i zgody, a następnie publikowanie ośmieszających ich materiałów, jest legalne.

Poradnik zwraca uwagę na potrzebę poprawy jakości naszej komunikacji, podpowiada, jak odmawiać, w jaki sposób tworzyć relacje z sąsiadami albo chorymi przyjaciółmi, jak być grzecznym i uprzejmym przez telefon i w internecie, jak zachowywać się na randce albo w podróży, w restauracjach i na przyjęciach, jak przepraszać i przyznawać się do błędów, i w dziesiątkach innych sytuacji. Lekko, z humorem, ciekawie. Zalecałbym jednak ostrożność i rozwagę w kopiowaniu tych porad. Reguły savoir-vivre’u bywają różne w różnych krajach. Nie w tym rzecz, że jedne są lepsze od drugich, ale po prostu czasem są inne. A może po prostu nie chcę polemizować z autorką, która poleca pisanie anonimów i kłamstwa...

„Żuj z zamkniętymi ustami. Siedząca naprzeciwko ciebie osoba nie chce widzieć tego, co zobaczyłaby, gdyby zajrzała ci do przełyku”[3].

I to ma sens, a ja dodałbym tylko, żeby jeść po cichu. Jednak zdarzają się sugestie zbyt amerykańskie, jak na warunki w Polsce, na przykład odkładanie sztućców po każdym kęsie. Możliwość wylizywania talerza, gdy jest przerwa w dostawie prądu albo gdy spożywa się posiłek w towarzystwie osoby niewidomej, zapewne autorka zaplanowała jako żart. Ludzie dobrze wychowani pozostają tacy także wtedy, kiedy nikt nie patrzy (dżentelmen to facet, który wychodzi spod prysznica, gdy chce mu się sikać).

Książkę polecam, jednak przede wszystkim za jej wartość rozrywkową.





---
[1] Amy Alkon, „Dobre maniery dla miłych ludzi, którzy czasem mówią K***A”, przekład Anna Rosiak, Iwona Mączka, Grupa Wydawnicza Relacja, 2021, s. 10,
[2] Tamże, s. 20.
[3] Tamże, s. 220.








Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

Można być miłym człowiekiem i czasem używać wulgaryzmów, ale nie można ich używać, jeśli aspiruje się do miana osoby dobrze wychowanej, znającej savoir-vivre, czy zasady bon tonu. Ciekawy też wydaje się wniosek płynący z tytułu: najwyraźniej dla ludzi niemiłych szkoda czasu i wysiłku, tacy dobrych manier nie nauczą się nigdy, nawet jeśli nie używają słowa k...a. Ale to tak...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
55
2

Na półkach:

Nie byłam w stanie przeczytać do końca, w okolicy połowy osiągniety został mój limit cierpliwości.

Nie będę powtarzać po innych, a słowną ocenę pozostawiam jedynie ku przestrodze innym. Nie kupujcie tych wypocin, tam naprawdę jest jeden rodział tylko o znajomości z Marlonem Brando. Książka nic nie wnosi do życia, rady rodem z forów internetowych (a i tam chociaż przy zbieraninie różnych ludzi zdarzyć się może zacna porada od osoby znającej etykietę). Oddam za darmo z przeprosinami z góry gratis.

Nie byłam w stanie przeczytać do końca, w okolicy połowy osiągniety został mój limit cierpliwości.

Nie będę powtarzać po innych, a słowną ocenę pozostawiam jedynie ku przestrodze innym. Nie kupujcie tych wypocin, tam naprawdę jest jeden rodział tylko o znajomości z Marlonem Brando. Książka nic nie wnosi do życia, rady rodem z forów internetowych (a i tam chociaż przy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
548
118

Na półkach:

Książka napisana lekkim językiem, z multum humorystycznych komentarzy oraz sytuacji dobrze znanych każdemu. Autorka ma ambicje poprzeć swoje praktyczne porady kontekstem socjo/psychologicznym, stara się wyjaśnić, dlaczego ludzie są nieuprzejmi i dlaczego jednak opłaca się powściągać impulsywne zachowanie.

Trudno jednak powiedzieć dla kogo właściwie jest ta pozycja a sama podskórnie czułam, że niewiele wnosi do mojego dobrego wychowania. Zdecydowanie nie jest przeznaczona dla eleganckiego towarzystwa, pragnącego podszlifować swój savoir vivre. Poziom porad raczej kwalifikuje się pod osoby nieokrzesane albo mocno bezmyślne. Czy jedni lub drudzy sięgają po poradniki jak lepiej żyć z innymi ludźmi? Szczerze wątpię. Osoby z odrobiną wyobraźni, empatii czy pomyślunku, z ogromnej większości przedstawionych scenariuszy wybrną gładko. Zaś gbury nie tylko nie uważają za stosowne pracować nad sobą, ale przede wszystkim nie widzą, że są gburami.

Patrząc na przedstawione scenariusze, wydaje się, że docelową publicznością jest czytelnik amerykański i nie chcę osądzać jak duża część tego społeczeństwa może faktycznie potrzebować takich porad. Niektóre przedstawione sytuacje wydały mi się zbyt absurdalne, żeby w ogóle o nich dyskutować, a co dopiero przygotowywać do nich kompletną instrukcję obsługi.

Mimo wątpliwej wartości edukacyjnej, przeczytałam książkę do końca (szybko wchodzi) i wysnułam z niej taką naukę, że warto być życzliwym i starać się wczuć w sytuację drugiej strony.

Książka napisana lekkim językiem, z multum humorystycznych komentarzy oraz sytuacji dobrze znanych każdemu. Autorka ma ambicje poprzeć swoje praktyczne porady kontekstem socjo/psychologicznym, stara się wyjaśnić, dlaczego ludzie są nieuprzejmi i dlaczego jednak opłaca się powściągać impulsywne zachowanie.

Trudno jednak powiedzieć dla kogo właściwie jest ta pozycja a sama...

więcej Pokaż mimo to

avatar
240
20

Na półkach:

Wg autorki tego „poradnika” do dobrych manier zaliczyć możemy fotografowanie kogoś, kto robi coś niechwalebnego (np. nie sprząta kupy swojego psa), i wrzucanie tych zdjęć do mediów społecznościowych bądź wywieszanie wydruków w okolicy. Och, doprawdy..? Ta "świetna rada" (jedna z wielu w tej książczynie), ma zasilać szeregi "dobrych manier?". Ja dziękuję. I nie do końca podoba mi się snobistyczna postawa autorki, w stylu "znam tego sławnego aktora, a z tamtą piękną kobietą rozmawiałam. Och, obracam się w wyższych sferach!". Bleh!

(tekst pochodzi z bloga Miejskiej Biblioteki Publicznej w Katowicach - mbp.katowice.pl/blog)

Wg autorki tego „poradnika” do dobrych manier zaliczyć możemy fotografowanie kogoś, kto robi coś niechwalebnego (np. nie sprząta kupy swojego psa), i wrzucanie tych zdjęć do mediów społecznościowych bądź wywieszanie wydruków w okolicy. Och, doprawdy..? Ta "świetna rada" (jedna z wielu w tej książczynie), ma zasilać szeregi "dobrych manier?". Ja dziękuję. I nie do końca...

więcej Pokaż mimo to

avatar
39
39

Na półkach: ,

"Dobre maniery dla miłych ludzi którzy czasem mówią K***A (tutaj)" autorstwa Amy Alkon i od razu rozczarowanie. Po co używać w tytułach wulgarne słowa skoro i tak się je cenzuruje? W moim odczuciu chyba tylko dlatego, by przyciągnąć czytelnika, ale szczerze powiedziawszy jest to słabe. Osoba czytająca książki i tak zawsze interesuje się treścią, a nie samym tytułem. Dlatego też nie rozumiem trenu używania słów wulgarnych skoro i tak cenzura pozostaje.

Do zapoznania się z tą książką skusiły mnie właśnie bardzo podzielone opinie na jej temat. Sama chciałam sprawdzić co z nią jest nie tak? Teraz już wiem. Pozycja miała być lekka i przyjemna, a niestety częściej mnie irytowała, niż zachęcała do przeczytania. Choć nie ukrywam, kilka razy autorka zdołała mnie rozśmieszyć swoim tekstem.

Po krótkim opisie na okładce, spodziewałam się na prawdę dużej dawki porad dotyczących zachowania się w trudnych sytuacjach. By zwracanie komuś uwagi nie opierało się na wiązance wulgaryzmów w kierunku drugiej osoby, a pokazaniem spojrzeniem na problematyczne sytuacje z innej perspektywy. Niestety nie znalazłam w tej książce tego czego szukałam. Autorka zbyt często opowiada o sobie i problemach z przeszłości zamiast, przynajmniej podjąć próbę nauki czytelnika jak radzić sobie z codziennymi sytuacjami, które są dla większości z Nas bardzo problematyczne. Pozycja nudzi i choć czyta się szybko to treść jest na tyle nudna, że po odłożeniu książki trudno znów po nią sięgnąć.

"Dobre maniery dla miłych ludzi którzy czasem mówią K***A (tutaj)" autorstwa Amy Alkon i od razu rozczarowanie. Po co używać w tytułach wulgarne słowa skoro i tak się je cenzuruje? W moim odczuciu chyba tylko dlatego, by przyciągnąć czytelnika, ale szczerze powiedziawszy jest to słabe. Osoba czytająca książki i tak zawsze interesuje się treścią, a nie samym tytułem....

więcej Pokaż mimo to

avatar
795
108

Na półkach: ,

Duże rozczarowanie. Pasywno-agresywne nastawienie autorki raczej nie czyni jej "miłym człowiekiem". Niektóre jej porady są dziwne, niektóre wręcz szkodliwe. Zaleca czepialstwo, zwracanie uwagi wszystkim naokoło. Uważa, że publiczne ośmieszanie jest w porządku - ktoś coś robi nie tak? Zrób zdjęcie, wrzuć na facebooka (albo wydrukuj na plakatach i anonimowo porozklejaj po okolicy), zamiast podejść i porozmawiać jak człowiek z człowiekiem. Ale to wszystko nic, wisienką na torcie jest rozdział dotyczący randkowania. Otóż autorka twierdzi, że rozmowa przez telefon w miejscu publicznym to skandal, naruszenie prywatności i prawa do ciszy i spokoju, więc należy takim osobom zwracać uwagę i traktować jak zbrodniarzy, ale jeśli jesteś kobietą i masz założone słuchawki na uszach/czytasz książkę w tramwaju, to mężczyzna ma prawo cię zaczepiać i masz być dla niego miła, żeby nie urazić jego uczuć. Albo - mężczyzna-zdobywca może się umawiać na przygodny seks, a kobieta nie powinna, bo jej hormony zaszaleją (wydzieli się oksytocyna) i się zakocha. Na początku rozdziału autorka uprzedza, że porady w nim zawarte są "babcine" - ale nawet moja babcia nie ma aż tak stereotypowych poglądów...
Nie polecam.
PS. Jest cała długa część poświęcona temu, jak to autorka przyjaźni się z Marlonem Brando, która nic nie wnosi poza tym, że autorka może się pochwalić znajomością z Marlonem Brando. Serio.

Duże rozczarowanie. Pasywno-agresywne nastawienie autorki raczej nie czyni jej "miłym człowiekiem". Niektóre jej porady są dziwne, niektóre wręcz szkodliwe. Zaleca czepialstwo, zwracanie uwagi wszystkim naokoło. Uważa, że publiczne ośmieszanie jest w porządku - ktoś coś robi nie tak? Zrób zdjęcie, wrzuć na facebooka (albo wydrukuj na plakatach i anonimowo porozklejaj po...

więcej Pokaż mimo to

avatar
355
328

Na półkach:

Moim zdaniem autorka jest fenomenem. Bo kto piszę książkę o dobrych manierach i na samym wstępie pisze, że nie ma wielkiego pojęcia o nich?

Mam wrażenie, że autorka nie ma wiedzy na temat psychologii. Po pierwsze cytuje co chwile innych autorów, dając przy tym prawdy oczywiste. Z drugiej strony z prawd oczywistych chce stworzyć perełki rozwojowe.

Jeśli pragniesz drogi na skróty, to ta pozycja jest dla Ciebie. Uważam jednak, że duchowość oraz rozwój osobowości, to nie szukanie dróg na skróty tylko głęboka praca nad swoim charakterem oraz wartościami.

Na sam koniec warto pamiętać, że niezdrowy tryb życia, brak manier, przeklinanie itp. itd to nie powód do dumy. A mam wrażenie, że autorka myśli inaczej. Bo po co chwalić tych co zaszli wyżej, jak można chwalić tych co w kupie siedzą.

Moim zdaniem autorka jest fenomenem. Bo kto piszę książkę o dobrych manierach i na samym wstępie pisze, że nie ma wielkiego pojęcia o nich?

Mam wrażenie, że autorka nie ma wiedzy na temat psychologii. Po pierwsze cytuje co chwile innych autorów, dając przy tym prawdy oczywiste. Z drugiej strony z prawd oczywistych chce stworzyć perełki rozwojowe.

Jeśli pragniesz drogi na...

więcej Pokaż mimo to

avatar
136
61

Na półkach:

O kulturze i etyce pół żartem pół serio. Na pewno oczekiwałam czegoś więcej. Momentami można się zaśmiać, jednak za mało tu tych "dobrych manier"

O kulturze i etyce pół żartem pół serio. Na pewno oczekiwałam czegoś więcej. Momentami można się zaśmiać, jednak za mało tu tych "dobrych manier"

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Amy Alkon Dobre maniery dla miłych ludzi którzy czasem mówią K***A Zobacz więcej
Amy Alkon Dobre maniery dla miłych ludzi którzy czasem mówią K***A Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd