Proces

Okładka książki Proces autora Franz Kafka, 9788362409549
Okładka książki Proces
Franz Kafka Wydawnictwo: Officyna Ekranizacje: Proces (1993) Seria: Seria modernistyczna literatura piękna
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Seria modernistyczna
Tytuł oryginału:
Der Prozess
Data wydania:
2016-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2016-01-01
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362409549
Tłumacz:
Jakub Ekier
Ekranizacje:
Proces (1993)
Inne
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Proces w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Proces



książek na półce przeczytane 1736 napisanych opinii 207

Oceny książki Proces

Średnia ocen
7,4 / 10
767 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Proces

avatar
107
36

Na półkach:

to nie tak, że nie doceniam, ale proces czytania był dla mnie wyjątkowo nieprzyjemny

to nie tak, że nie doceniam, ale proces czytania był dla mnie wyjątkowo nieprzyjemny

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
163
54

Na półkach:

To przerażająca wizja życia w ciągłym strachu, gdzie człowiek pozostaje bezradny wobec anonimowej i nieuchronnej władzy. Nikt nie jest bezpieczny a takie życie prowadzi do ciągłego poszukiwania rozwiązania. Trochę jak ciągłe pływanie pod wodą tylko po to aby wreszcie odnaleźć sposób aby się wynurzyć i zacząć normalnie żyć.

Polecam, choć nie jest to łatwa lektura.

To przerażająca wizja życia w ciągłym strachu, gdzie człowiek pozostaje bezradny wobec anonimowej i nieuchronnej władzy. Nikt nie jest bezpieczny a takie życie prowadzi do ciągłego poszukiwania rozwiązania. Trochę jak ciągłe pływanie pod wodą tylko po to aby wreszcie odnaleźć sposób aby się wynurzyć i zacząć normalnie żyć.

Polecam, choć nie jest to łatwa lektura.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
120
12

Na półkach: ,

Świetne. Profesjonalna gra aktorska, perfekcyjnie dobrane głosy postaci oraz narratora. Klimatyczna ścieżka dźwiękowa. Mi się podobało i polecam.

Świetne. Profesjonalna gra aktorska, perfekcyjnie dobrane głosy postaci oraz narratora. Klimatyczna ścieżka dźwiękowa. Mi się podobało i polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

43089 użytkowników ma tytuł Proces na półkach głównych
  • 32 709
  • 9 749
  • 631
6479 użytkowników ma tytuł Proces na półkach dodatkowych
  • 4 174
  • 904
  • 685
  • 290
  • 163
  • 159
  • 104

Tagi i tematy do książki Proces

Inne książki autora

Franz Kafka
Franz Kafka
Niemieckojęzyczny pisarz pochodzenia żydowskiego, przez całe życie związany z Pragą. W swoich powieściach stworzył model sytuacji zwanej sytuacją kafkowską i określanej w języku niemieckim za pomocą przymiotnika „kafkaesk”, którego istotą jest konflikt zniewolonej jednostki z anonimową, nadrzędną wobec niej instancją. Deformacja groteskowa, niejednoznaczne, paraboliczne obrazy oraz poczucie zagrożenia i niepewności składają się na panoramę literackiego świata Kafki. Kafka urodził się w Pradze należącej wówczas do monarchii austro-węgierskiej. Był synem Hermanna Kafki (1852-1931) i Julii Kafki, z domu Löwy (1856-1934). Pochodzący z prowincji ojciec prowadził sklep galanteryjny. Matka wywodziła się z bogatej rodziny osiadłej w Podiebradach. Oprócz dwóch braci, Georga i Heinricha, którzy zmarli niedługo po narodzinach, Franz Kafka miał jeszcze trzy siostry: Gabrielę znaną jako „Elli” (1889-1942),Walerię – „Valli” (1890-1942) i Ottilię – „Ottla” (1892-1943). Gabriela i Waleria wraz z rodzinami zostały wywiezione w październiku 1941 do łódzkiego getta (wówczas Litzmannstadt),skąd zostały wywiezione we wrześniu 1942 do ośrodka zagłady w Chełmnie nad Nerem (Kulmhof am Nehr) i tam zginęły. Jego językiem ojczystym był niemiecki, którym w Pradze posługiwało się w tamtym okresie 10% ludności. Kafkowie byli Żydami, jednakże Franz Kafka, jak i zresztą pozostali członkowie rodziny, mówił i pisał prawie wyłącznie po niemiecku. Znał również bardzo dobrze język czeski, a języka hebrajskiego zaczął się uczyć dopiero pod koniec życia. Studiował Niemieckim Uniwersytecie w Pradze. Po dwutygodniowej przygodzie z chemią Kafka postanowił studiować prawo. Pomimo to potrafił wygospodarować czas, by przez semestr uczęszczać na wykłady z historii kultury i germanistyki. W międzyczasie odbył kilka podróży i chwilowo zastanawiał się nad studiami germanistycznymi w Monachium. Porzucił jednak ten zamysł, kontynuując studia prawnicze w Pradze. W 1906 r. został wypromowany na doktora nauk prawnych, po czym odbył staż w sądzie ziemskim i karnym. W 1902 poznał swojego najlepszego przyjaciela, dobrze wówczas znanego w praskim środowisku literackim pisarza, Maxa Broda. Wokół Maxa Broda istniała grupa kilku zaprzyjaźnionych pisarzy, których wspólnym mianownikiem było żydowskie i jednocześnie praskie pochodzenie. Oprócz Kafki, do kręgu tego należeli też Felix Weltsch i Oskar Baum. Od 1908 do 1922 Kafka pracował w Zakładzie Ubezpieczeń Robotników od Wypadków Królestwa Czeskiego w Pradze, instytucji będącej kombinacją zakładu ubezpieczeń społecznych i inspekcji pracy. W ramach swoich obowiązków służbowych Kafka podróżował często po całych Czechach nadzorując warunki pracy w dziesiątkach zakładów przemysłowych. Wbrew temu, co sam pisał w swoich dziennikach, analiza opisów jego dokonań zawodowych robiona przez przełożonych wskazuje na to, że był on cenionym i sumiennym pracownikiem. Wskazuje też na to jego częste awansowanie. W momencie gdy musiał zrezygnować z pracy, piastował dobrze opłacane stanowisko nadinspektora. Kafka, wbrew rozpowszechnionym stereotypom, był dość znany w środowisku praskich, niemieckojęzycznych głównie pochodzenia żydowskiego, elit intelektualnych. Był stałym członkiem kilku praskich salonów literackich, gdzie czytywał swoje opowiadania i uczestniczył w dyskusjach. Publikował w „Prager Tagblatt” i później w „Berliner Tageblatt” recenzje sztuk teatralnych i dzieł literackich. W 1909 zostały wydane jego pierwsze szkice prozy w monachijskim czasopiśmie literackim „Hyperion”. Jego pierwszy zbiór opowiadań i fragmentów prozy został wydany w 1913 pod tytułem Betrachtung. Wtedy też powstał Palacz, pierwszy rozdział niedokończonej powieści Ameryka. Kilka zbiorów opowiadań ukazało się w wydawnictwie Wolff-Verlag z Lipska, w nakładach nie przekraczających 1000 egzemplarzy, do których druku doszło głównie dzięki przyjaźni Maxa Broda z właścicielem wydawnictwa, Kurtem Wolffem. Mimo pochlebnych recenzji tych zbiorów, m.in. przez Roberta Musila, sprzedawały się one bardzo słabo. Do popularyzacji dzieł Kafki w znacznej mierze przyczynił się najbliższy przyjaciel Max Brod, który zdołał wylansować twórczość Kafki w latach 40 i 50. na fali powojennej popularności egzystencjalizmu. Pośmiertnie wydał on trzy niedokończone powieści (Ameryka, Proces i Zamek) oraz liczne opowiadania i miniatury, pomimo że Kafka kazał mu spalić wszystkie teksty po swojej śmierci. Max Brod wydał także Dzienniki Kafki, które ten pisał systematycznie od 1910 roku, oraz listy do siebie, Felice Bauer i kilku innych osób. Dzieła Kafki odzwierciedlają niestabilny stan duchowy wielu ludzi na początku XX wieku. Utworów Kafki nie należy interpretować jako krytyki nadmiernie rozbudowanej i niezrozumiałej w swoich decyzjach machiny biurokratycznej, która straciła rację bytu, słuszniej jest potraktować je jako szeroko pojęte i wieloaspektowe przesłania o wymiarze egzystencjalnym. Trudno przyporządkować dzieła Kafki do któregoś z prądów literackich, chociaż część badaczy jest skłonna zaliczyć twórczość Kafki do nurtu ekspresjonistycznego, co jednak nie wszystkim badaczom literatury wydaje się trafne. Wielu badaczy i teoretyków Kafki, uważa go za prekursora literatury nurtu egzystencjalizmu. Kafka wprowadził do literatury, w miejsce tradycyjnej opisowości, liczne niedomówienia, korzystał z niejasnych, parabolicznych obrazów. Jego styl charakteryzowała maksymalna prostota, pozbawiona wszelkich ozdobników. Nawet najbardziej skrajne, nieprawdopodobne sytuacje, takie jak opis działania maszyny tortur w opowiadaniu Kolonia karna, czy też opis wykonania egzekucji w powieści Proces są opisane w chłodny, precyzyjny i beznamiętny sposób. Kafka przedstawia w swoich dziełach najczęściej człowieka wyobcowanego, którego związki z innymi ludźmi uległy znacznemu zniszczeniu. Bohater kafkowski walczy samotnie z niezrozumiałymi strukturami rządzącymi światem. Mimo buntu i starań nie jest w stanie zmienić swego położenia, a walka kończy się klęską. Uwikłania bohatera w grozę istnienia mają na tyle niejasną strukturę, że możliwa jest bardzo różna interpretacja symboliki i sekwencji wydarzeń jakim ten bohater jest poddany. Samotność jest głównym z wielkich tematów kafkowskich – bohater walczy i przegrywa zawsze sam. Strach, koszmary, rozdwojenia jaźni i kompleksy to inne z niszczycielskich i symbolicznych elementów. Oddają one dobrze atmosferę dzieł, w których wyobcowani i samotni bohaterowie bezustannie poszukują – jak można sądzić – bezpieczeństwa i pewności, czego nigdy nie będzie im dane doświadczyć.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zbrodnia i kara Fiodor Dostojewski
Zbrodnia i kara
Fiodor Dostojewski
Do dziś ciężko znaleźć w literaturze postać tak złożoną a równocześnie odpychającą jak Raskolnikow. Nie da się go polubić, w zasadzie do samego końca jego sposób rozumowania i usprawiedliwiania się był dla mnie niezrozumiały. Z drugiej strony to właśnie jest najjaśniejszy punkt tej powieści. Mamy młodego mężczyznę który uważa się za lepszego od innych, za jednostkę wybitną, rozumiejącą więcej - na równi z wielkimi przywódcami tego świata. Ja, czytając jego przemyślenia, widziałam jedynie smutnego, żałosnego człowieczka z kruchym ego. Skrzywdzonego przez los, przez biedę i brak możliwości, ale jednocześnie okrutnego i cynicznego, przez co od początku ciężko było mi z nim sympatyzować, nawet jeszcze przed tytułową zbrodnią. Pierwsza połowa powieści jest absolutnie genialna - znakomitym zabiegiem jest to, że punktem startowym jest Raskolnikow przymierzający się do już wcześniej zaplanowanego morderstwa. Ma gotowy plan, wszystko przemyślał, jest zimny i kalkulujący. Możemy domyślać się, co go do tego popycha, ale nie widzimy specjalnie jego rozterek, strachu, nie widzimy momentu desperacji. Dopiero później dowiadujemy się o artykule który opublikował wcześniej bohater, w którym szczegółowo opisał to, jak widzi świat. I to jest naprawdę przerażające, bo dzieli w nim ludzi na silnych i słabych, na nadzwyczajnych, którzy burzą porządek świata i dokonują rewolucji - oraz zwyczajnych, których głównym celem jest rozmnażanie się i posłuszne, spokojne życie. Nietrudno się domyślić, za członka której grupy Raskolnikow sam siebie uważa... I ten rozdział chyba najwięcej mówi mi o głównym bohaterze. Ostatecznie zbrodni dokonał, lecz choć w zasadzie od razu odczuwa psychiczne konsekwencje - majaki, gorączkę, paranoję, to w zasadzie do końca nie widzi w swoich poczynaniach niczego złego. Ba, przy każdym starciu z Porfirym który jest głównym śledczym w tej sprawie, wychodzi z niego ego i cynizm, kpi z niego prosto w twarz a także narasta w nim coraz większa nienawiść. Na szczęście Porfiry szybko widzi z kim ma do czynienia i w moment rozpracowuje Raskolnikowa pomimo braku dowodów, co doprowadza bohatera do białej gorączki. Porfiry to zresztą chyba mój ulubiony bohater - cudownie radzi sobie z Rodionem, potrafi sprawić, że tamten wpadnie w szał, a jednocześnie nigdy nie daje zbić się z tropu. Mimo że pojawia się zaledwie w kilku scenach, to każdą kradnie. Jedyne co mnie nie do końca przekonuje, to finał historii, ostatnie strony epilogu. Dopiero wtedy Raskolnikow ulega przemianie. Dzieje się to jednak tak nagle, że niezbyt mnie to przekonało. Nie czułam, że łzy które wypłakuje bohater w kolana Sonii są szczere. Nie było wcześniej momentów które sugerowałyby że ich relacja rozwinie się w ten sposób. Ba, większość czasu Sonia wydawała się przerażona Rodionem a ich spotkania zarówno przed odbywaniem kary jak i po wydawały się dla niej męczące i toksyczne. Sonia jest tutaj niestety bardziej symbolem, niż pełnoprawną kobiecą postacią. Ostatecznie to ona podsuwa Raskolnikowowi ewangelię, a my dostajemy sugestię, że w tym momencie dopiero rozpoczyna się jego droga do zmiany. I chyba dzięki temu nie jest to dla mnie duży problem - mogę przyjąć, że tak wygląda nowy początek dla naszego bohatera, a my sami musimy zdecydować, czy uwierzymy w to, że mu się to uda, czy nie.
Kitsu-nee - awatar Kitsu-nee
ocenił na93 dni temu
Folwark zwierzęcy George Orwell
Folwark zwierzęcy
George Orwell
Kilka lat temu przeczytałam „1984” i było to dla mnie bardzo nieudane spotkanie z Orwellem. Tym razem podeszłam do „Folwarku zwierzęcego” bez większych oczekiwań… i dostałam złoto. I co może być niepopularną opinią — nie miałam przy tej książce rozkmin w stylu „jakie to aktualne” ani „jakie to odkrywcze”. Dla mnie to po prostu trafne, konkretne ujęcie mechanizmów propagandy, manipulacji społecznej i psychologii tłumu, zamknięte w formie alegorii zwierząt folwarcznych. I to działa. Rozumiem, że w czasach, w których książka powstała, mogła być czymś wstrząsającym — szczególnie jeśli miała trafiać do zwykłych ludzi i otwierać im oczy na to, co dzieje się wokół nich. W tym kontekście to pomysł 11/10. Dziś te mechanizmy nie są dla mnie żadnym odkryciem, ale to nie odbiera książce wartości — wręcz przeciwnie. To, co mnie naprawdę zachwyciło, to lekkość. Prosty, dosadny język, brak rozwleczeń, zero zbędnego dramatyzowania. Czyta się to szybko, przyjemnie i… z niepokojącym spokojem. Robiłam sobie kilka krótszych podejść i za każdym razem z przyjemnością wracałam do lektury. Emocjonalnie też działa: najbardziej żal mi było oczywiście Boksera (💔),ale Gospodyni i Chyży też robią swoje. Najbardziej wkurzały mnie… owce. I to chyba mówi samo za siebie. Napoleon? Top złol. Krzykała? idealny propagandysta. Duet, który aż się prosi o symboliczne „rozliczenie”. Podsumowując: rewelacyjna książka, która nie musi być dla mnie odkrywcza, żeby była dobra. Czasem wystarczy, że coś jest po prostu celne, dobrze napisane i działa dokładnie tak, jak powinno. PS. Najbardziej przerażające w tej książce nie jest to, co się wydarzyło — tylko jak łatwo można było do tego doprowadzić.
gadyuka - awatar gadyuka
oceniła na92 dni temu
Szewcy Stanisław Ignacy Witkiewicz
Szewcy
Stanisław Ignacy Witkiewicz
Wśród najważniejszych utworów polskiej literatury XX wieku „Szewcy” Stanisława Ignacego Witkiewicza zajmują miejsce szczególne. To dramat trudny do jednoznacznej klasyfikacji, pełen brutalności, groteski, filozoficznych koncepcji i skrajnego pesymizmu wobec świata. Choć formalnie „Szewcy” są dramatem, warto rozpatrywać je również jako powieść dramatyczną — wielowarstwowy, literacki konstrukt, który, mimo że nieprzystępny, odciska trwały ślad w wyobraźni czytelnika. To utwór, który nie tylko opowiada, ale przede wszystkim diagnozuje rzeczywistość, komentuje ją i z wyprzedzeniem przewiduje jej upadek. W tej recenzji podejmuję próbę uchwycenia istoty tego niepokojącego arcydzieła, które nie tylko przeraża i odrzuca, ale także fascynuje swoim rozmachem i przenikliwością. Już od pierwszych scen czytelnik zostaje wrzucony w świat pełen przerysowania, absurdu i przekształconej rzeczywistości. Witkacy posługuje się konwencją groteski, która staje się tu nie tylko formą estetyczną, ale także głębokim narzędziem krytyki społecznej i filozoficznej. Szewcy — tytułowi bohaterowie — to nie tylko przedstawiciele jednego z najniższych stanów społecznych, ale także alegorie całego ludu, który w końcu się buntuje, przejmuje władzę i... nie zmienia niczego. Ten mechanizm ironicznego błędnego koła, w którym każda rewolucja kończy się restauracją nowego ucisku, jest motywem kluczowym i centralnym dla całej konstrukcji utworu. Jednym z największych atutów „Szewców” jest ich język. To język nasycony neologizmami, przerysowaniami, brutalnością, a jednocześnie filozoficznym żargonem i swoistym „bełkotem ideologicznym”. Witkacy ukazuje, jak język może przestać służyć porozumieniu, a zacząć budować nowe rzeczywistości, nowe porządki, nowe absurdy. Słowa nie są tu nośnikiem znaczeń, lecz narzędziem propagandy, manipulacji, destrukcji. Bohaterowie „Szewców” nie rozmawiają, oni walczą słowami, osaczają się nawzajem językowo, próbują dominować i przetrwać. To właśnie język sprawia, że dramat Witkacego tak mocno oddziałuje — zarówno na scenie, jak i w lekturze. Styl ten bywa momentami wręcz hipnotyczny. Przez swoją intensywność i celową nielogiczność wymusza na czytelniku nieustanną czujność i gotowość do interpretacji. Każda fraza może być grą pozorów, każda wypowiedź — drwiną z ideologii, literatury, a nawet z samego języka jako narzędzia. W centrum „Szewców” znajduje się głęboko pesymistyczna diagnoza cywilizacji. Witkacy, w duchu katastrofizmu, przewiduje upadek kultury i porządku społecznego. Rządy ludu, rewolucje, technokracja, dyktatura — wszystko prowadzi nie do rozwoju, lecz do entropii, do rozkładu, do pustki. W tej wizji pobrzmiewają echa Nietzschego, Schopenhauera i samego Witkacego jako filozofa, który w swoich pismach postulował potrzebę „metafizycznego uczucia istnienia” — świadomości głębi i tajemnicy bytu, którą nowoczesność zabija. Postacie dramatu — Sajetan Tempe, Prokurator Scurvy, Księżna, Kapłan Baalfasa, czy Krucjata Technokratyczna — to nie tylko figury fabularne, ale uosobienia idei, które w realnym świecie ścierają się ze sobą. Witkiewicz nie daje żadnej z tych sił zwycięstwa. Każda idea, każda forma rządów, każda wizja przyszłości kończy się groteskowym fiaskiem. Jest to wizja nie tylko społeczeństwa, które zmierza ku samozagładzie, ale i człowieka — istoty niezdolnej do transcendencji, więźnia chaosu i braku sensu. W warstwie formalnej „Szewcy” to dramat totalny — łączący różne style, poziomy języka, konwencje i gatunki. Witkiewicz bawi się konwencją teatralną, łamie czwartą ścianę, balansuje między dramatem filozoficznym, satyrą, farsą, a momentami wręcz dramatem religijnym. Ta forma nie służy jednak tylko artystycznemu eksperymentowi. Ona wyraża rozpad — świata, języka, człowieka. Chaos formy to odbicie chaosu istnienia. W tym sensie dramat ten wpisuje się w najbardziej nowoczesne i prekursorskie tendencje literatury XX wieku — jest zwiastunem teatru absurdu, teatru okrucieństwa Artauda, Becketta, Ionesco, a nawet „Szewcy” to utwór, który — mimo swojej trudności — broni się na wielu poziomach. Po pierwsze, jego profetyczna siła poraża. Pisany w latach 30., dramat przewidział zarówno nadchodzący faszyzm, jak i komunizm, pokazując, jak ideologie niszczą człowieczeństwo. Po drugie, forma — eksperymentalna, ale spójna w swoim zamyśle — udowadnia, że Witkacy był nie tylko pisarzem, ale i wizjonerem sztuki. Po trzecie, „Szewcy” są niepokojąco aktualni. Ich przesłanie o pustce nowoczesnego świata, o kryzysie tożsamości i niemożności ucieczki od absurdu wciąż rezonuje z dzisiejszym czytelnikiem. Arcydzieło nie musi być przyjemne. Często największe dzieła literatury są jak lustra — ukazują nasze lęki, niepokoje i kryzysy. „Szewcy” są właśnie takim lustrem — zniekształcającym, krzywym, ale prawdziwym. Ich siła leży nie w tym, że nam się podobają, ale w tym, że nas niepokoją, rzucają wyzwanie, wymuszają refleksję. To utwór, który pozostaje z czytelnikiem długo po zakończeniu lektury — jak niewygodna myśl, jak koszmar, z którego nie sposób się wyzwolić. „Szewcy” Stanisława Ignacego Witkiewicza to nie tylko dramat, ale literacki manifest — dzieło totalne, które zawiera w sobie całą gorycz i rozpacz XX wieku. To utwór głęboko zakorzeniony w tradycji, a jednocześnie brutalnie nowoczesny. To dzieło, które wciąż szokuje i fascynuje, wciąga w wir absurdu i zmusza do ponownego przemyślenia fundamentów naszej cywilizacji. Jeśli istnieje coś takiego jak „literacka profecja” — Witkacy był jej kapłanem. A „Szewcy” są jego najczystszym, najbardziej dobitnym i najpotężniejszym aktem wizjonerskiego głosu. Moja recenzja z portalu "nakanapie"
Aleksy - awatar Aleksy
ocenił na1010 miesięcy temu
Zamek Franz Kafka
Zamek
Franz Kafka
„Zamek” Franza Kafki to wyjątkowo specyficzna lektura — wybitnie ambitna i, być może, pisana przez autora dla samego siebie. Można ją jednak próbować odczytać jako rozwinięcie pesymistycznej wizji „Procesu”, ale jednocześnie z wyraźnym przestawieniem akcentów: zamiast historii o wyroku, który wydaje system, dostajemy historię o tym, że system nie daje żadnej odpowiedzi. W obu powieściach Kafka opisuje w istocie ten sam konflikt — CZŁOWIEK KONTRA SYSTEM. O ile w „Procesie” Józef K. zostaje nagle aresztowany i zmuszony do obrony wobec systemu, który działa bez wyjaśnień, o tyle w „Zamku” sytuacja odwraca się zasadniczo. K. przybywa do wsi dobrowolnie, przedstawiając się jako geometra wezwany przez władze. Nie jest ścigany — sam staje się petentem. To przesunięcie zmienia wszystko. Józef K. walczy o uniewinnienie, K. walczy o uznanie. Tamten próbuje uniknąć wyroku, ten – uzyskać potwierdzenie, że w ogóle ma prawo istnieć w obrębie systemu. Jednak właśnie ta aktywna postawa ujawnia głębszy poziom absurdu. Im bardziej K. stara się zalegalizować swój byt, tym wyraźniej okazuje się kimś zbędnym — „ponadliczbowym”, kimś, kto wszędzie przeszkadza, choć nigdzie formalnie nie został odrzucony. W „Procesie” system jest agresywny, osaczający, niemal namacalny. W „Zamku” przeciwnie — pozostaje cichy, rozproszony, nieuchwytny. Nie atakuje, lecz nie odpowiada. Jego przedstawiciele mówią dużo, ale nie rozstrzygają niczego. Nawet momenty pozornej bliskości kończą się fiaskiem: najbardziej wymowna jest nocna rozmowa z Bürglem, podczas której urzędnik mimochodem odsłania mechanizm działania systemu i wskazuje K. możliwą w nim lukę. K. jednak, wyczerpany, zasypia w chwili, która mogłaby stać się przełomem. Szansa istnieje, lecz nie zostaje wykorzystana — i natychmiast znika. Pesymizm „Zamku” jest więc innego rodzaju niż w „Procesie”. Nie polega na nieuchronności wyroku, lecz na jego nieobecności. Bohater nie zostaje skazany — zostaje zawieszony. To zawieszenie znajduje wyraz także w formie utworu: powieść pozostaje niedokończona, co nie jest tylko faktem biograficznym, lecz znaczącym gestem. Być może Kafka celowo nadał „Zamkowi” formę bardziej rozwlekłą, momentami wręcz bardzo nużącą, aby czytelnik sam doświadczył tego stanu przeciągającego się oczekiwania i bezowocnego krążenia wokół nierozwiązywalnej sprawy — doświadczenia, które w „Procesie”, jako powieści bardziej zwartej i skondensowanej, jest znacznie mniej odczuwalne. Łatwo napisać w recenzji, że „Zamek” można odczytać — znacznie trudniej rzeczywiście przez niego przejść: lektura zajęła mi sporo czasu, czytałem ją powoli, po kilka–kilkanaście stron dziennie, z przerwami. W praktyce dopiero obejrzenie spektaklu Teatru Telewizji z 1989 roku w reżyserii Marka Grzesińskiego pomogło mi uporządkować i utrwalić w głowie przebieg powieści — mimo że inscenizacja wprowadza pewne zmiany. Brak zakończenia utworu (celowo lub przypadkiem) staje się częścią jego sensu — K. nie dochodzi do żadnego punktu, bo taki punkt nie istnieje. W obu utworach człowiek ponosi klęskę w starciu z systemem, ale jej charakter jest odmienny. Józef K. ginie gwałtownie, „jak pies”, natomiast K. z „Zamku” nie ginie — jego porażka polega na czymś bardziej rozciągniętym i trudniejszym do uchwycenia: na nieskończonym trwaniu w stanie oczekiwania, które nigdy nie prowadzi do rozstrzygnięcia.
tomollot - awatar tomollot
ocenił na98 dni temu

Cytaty z książki Proces

Więcej
Franz Kafka Proces Zobacz więcej
Franz Kafka Proces Zobacz więcej
Franz Kafka Proces Zobacz więcej
Więcej