rozwińzwiń

Oktawian August. Ojciec chrzestny Europy

Okładka książki Oktawian August. Ojciec chrzestny Europy autorstwa Richard Holland
Okładka książki Oktawian August. Ojciec chrzestny Europy autorstwa Richard Holland
Richard Holland Wydawnictwo: Amber Seria: Wielcy Historii historia
286 str. 4 godz. 46 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Wielcy Historii
Data wydania:
2005-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2005-01-01
Liczba stron:
286
Czas czytania
4 godz. 46 min.
Język:
polski
ISBN:
8324122850
Oktawian August, cesarz władający imperium rzymskim przez czterdzieści cztery lata, urodził się na prowincji, w plebejskiej rodzinie. Jak więc temu outsiderowi z małego miasteczka udało się dotrzeć na sam szczyt i zostać ojcem-założycielem zachodniej cywilizacji?Jako adoptowany syn Juliusza Cezara Oktawian pojawił się niespodziewanie na scenie politycznej po Idach Marcowych, rozpętał wojnę domową, aby pomścić zabójstwo przybranego ojca, i został konsulem najmłodszym w historii Rzymu. Dlaczego lud Rzymu zaufał dziewiętnastolatkowi i powierzył mu władzę? Zapewniając, że dąży do przywrócenia świetności republice rzymskiej, Oktawian uczynił się monarchą absolutnym. Patronował złotemu wiekowi literatury i sztuki, a znacznej części ludzkości dał bezprecedensowy okres pokoju i dobrobytu. Przechytrzył i przeżył wszystkich swoich głównych przeciwników, doczekał się praprawnuka i umarł we własnym łóżku, ucałowany przez kobietę, która była jego żoną od ponad pięćdziesięciu lat, w otoczeniu rodziny i przyjaciół, czczony jako bóg. Ale jakim był człowiekiem?
Średnia ocen
6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Oktawian August. Ojciec chrzestny Europy w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Oktawian August. Ojciec chrzestny Europy

Średnia ocen
6,8 / 10
41 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Oktawian August. Ojciec chrzestny Europy

avatar
262
191

Na półkach:

Oktawian August - postać fascynująca. Książkę jednak dość topornie się czyta. No ale - przeczytałem. Więcej o samym bohaterze tej biografii u końca książki. Bogate przypisy, bibliografia - przemawiają jednak na korzyść. Poza tym - książka pokazuje, jak jeszcze jest wiele jest do odkrycia na temat starożytnego Rzymu.

Oktawian August - postać fascynująca. Książkę jednak dość topornie się czyta. No ale - przeczytałem. Więcej o samym bohaterze tej biografii u końca książki. Bogate przypisy, bibliografia - przemawiają jednak na korzyść. Poza tym - książka pokazuje, jak jeszcze jest wiele jest do odkrycia na temat starożytnego Rzymu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
657
221

Na półkach: , , ,

To znakomita książka, która nie jest znakomitą biografią Augusta. Tak naprawdę, to opowieść o wojnie domowej która wyniosła go na szczyt - opowieść o niej zajmuje 220 z 320 jej stron. Trochę szkoda, że zagadką charakteru pierwszego cesarza Imperium autor zajął się dopiero w końcówce książki, nawet tych kilka stron zdradza, jak niezwykłym człowiekiem był ten wiecznie młody cezar patrzący na nas z tak wielu posągów.

To znakomita książka, która nie jest znakomitą biografią Augusta. Tak naprawdę, to opowieść o wojnie domowej która wyniosła go na szczyt - opowieść o niej zajmuje 220 z 320 jej stron. Trochę szkoda, że zagadką charakteru pierwszego cesarza Imperium autor zajął się dopiero w końcówce książki, nawet tych kilka stron zdradza, jak niezwykłym człowiekiem był ten wiecznie młody...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
6019
835

Na półkach:

To nie jedyna biografia postaci Oktawiana Augusta wydana w języku polskim, warto ją jednak przeczytać nawet przy znajomości poprzednich (np. P. Southern, Oktawian August, Warszawa 2003). Sam tytuł, z dopełnieniem „ojciec chrzestny Europy”, może trochę mylić (pomijam już to, że takim mianem obdarza się zazwyczaj Karola Wielkiego). A to dlatego, że okresowi pokojowej działalności bohatera, gdy jako niekwestionowany pan Imperium Rzymskiego kładł podwaliny pod nowy ustrój, nowy porządek świata, popierał rozwój kultury itp. (okresowi zajmującemu 44 lata, czyli ponad połowę życia Augusta) w książce poświęcono stosunkowo mało uwagi (ok. 1/4 objętości). Zdecydowanie obszerniej omówił Autor 14 lat walk o władzę po zabójstwie Cezara, z których to batalii Oktawian August wyszedł jako zwycięzca (nieco inaczej proporcje wyważyła wspomniana P. Southern). A i wówczas R. Holland zdaje się skupiać więcej uwagi na partnerach i rywalach Augusta: Cyceronie, Brutusie, Antoniuszu, Kleopatrze. Sam bohater tytułowy przez kilkanaście omawiających jego drogę do władzy rozdziałów pozostaje wręcz na drugim planie. Wynika to z jednej strony z optyki starożytnych autorów źródeł, a może też jednak z tego, że Oktawian aż tak barwną postacią jak wspomniane powyżej nie był. W sumie otrzymujemy więc bardziej obraz epoki niż biografię tytułowej postaci. To jednak nie przeszkadza w lekturze, książkę czyta się z zainteresowaniem, napisana została wartko, w przystępny i zrozumiały sposób. Niezależnie od tych zalet, Autor przedstawia w kilku miejscach własne hipotezy dotyczące poszczególnych wydarzeń oraz przyczyn postępowania różnych znaczących postaci (np. Kasjusza czy Oktawii),oparte na często wykorzystywanych źródłach, ale wnoszące zaskakująco nowe spojrzenie.

To nie jedyna biografia postaci Oktawiana Augusta wydana w języku polskim, warto ją jednak przeczytać nawet przy znajomości poprzednich (np. P. Southern, Oktawian August, Warszawa 2003). Sam tytuł, z dopełnieniem „ojciec chrzestny Europy”, może trochę mylić (pomijam już to, że takim mianem obdarza się zazwyczaj Karola Wielkiego). A to dlatego, że okresowi pokojowej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

114 użytkowników ma tytuł Oktawian August. Ojciec chrzestny Europy na półkach głównych
  • 62
  • 52
43 użytkowników ma tytuł Oktawian August. Ojciec chrzestny Europy na półkach dodatkowych
  • 26
  • 4
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Richard Holland
Richard Holland
Znakomity pisarz i wieloletni dziennikarz „The Times”, znawca historii starożytnej, autor biografii Oktawian August –
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

W imię Rzymu. Wodzowie, których zwycięstwa stworzyły rzymskie imperium Adrian Goldsworthy
W imię Rzymu. Wodzowie, których zwycięstwa stworzyły rzymskie imperium
Adrian Goldsworthy
Zbiór niepełnych biografii militarnych 15 wybranych dowódców rzymskich. Biografii niepełnych, gdyż Autor koncentruje się głównie na kwestiach czysto wojskowych, inne zagadnienia traktując skrótowo. Nie omawia też bynajmniej wszystkich kampanii swoich bohaterów, pomija nawet te najsłynniejsze (np. bitwę pod Zamą, w której Scypion Afrykański pokonał Hannibala – zdaniem A. Goldsworthy'ego żaden z obydwu wodzów nie popisał się tam szczególnym kunsztem),przedstawia w zamian szczegółowo inne, mniej nagłośnione (np. zdobycie Nowej Kartaginy oraz zwycięstwo pod Ilipą – wybitne osiągnięcia Scypiona w Hiszpanii). Książka oparta na bogatym wykorzystaniu źródeł, napisana dobrym, wciągającym stylem, z licznymi, interesującymi konstatacjami Autora. Co prawda, paradoksalnie, głównej swojej tezy (czyli polemiki z tradycyjnym poglądem, iż rzymscy wodzowie byli zazwyczaj przeciętnie uzdolnionymi amatorami na polu bitwy, obejmującymi dowództwo jako element kariery polityczno-urzędniczej albo później jako następstwo koneksji z rodziną cesarską, spisywali się na ogół słabo, a poszczególne batalie i całe wojny wygrywali zdyscyplinowani żołnierze oraz doskonale znający swój fach zawodowi oficerowie niższego szczebla) Autor uzasadnić nie zdołał. Przeciwnie, w książce aż roi się od przykładów kiepskich, rzymskich generałów, a podstawową siłą Rzymu jawi się zdolność do mobilizowania i wystawiania po każdej z klęsk kolejnych armii – czego nie byli zazwyczaj w stanie uczynić przeciwnicy – w oczekiwaniu na wodza, który przynajmniej nie będzie przeszkadzał w odniesieniu zwycięstwa. Nawet niektóre z bitew przedstawianych jako wielkie triumfy poszczególnych bohaterów pracy (np. batalie pod Pydną czy Aque Sextiae) były w istocie starciami zainicjowanymi bez rozkazu wodza, przez czysty przypadek, a stoczonymi chaotycznie, bez żadnego planu. Górę wzięło wyszkolenie, zdyscyplinowanie, uzbrojenie legionistów oraz fachowość centurionów. Wątpliwości może również wzbudzić dobór postaci (Autor tłumaczy go głównie dostępnością źródeł omawiających kampanie tego czy innego wodza, w ten sposób trafiają się postacie niekoniecznie szczególnie wybitne na polu militarnym – nawet zdaniem samego A. Goldsworthy'ego – np. Julian Apostata, inne są natomiast pomijane, pomimo niewątpliwych zdolności dowódczych – np. Marek Agryppa, jego kampanie byłyby szczególnie ciekawe ze względu na to, że dowodził i zwyciężał przede wszystkim na morzu). Niezależnie od tych uwag, lektura ze wszech miar godna polecenia.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na92 lata temu
Hannibal Serge Lancel
Hannibal
Serge Lancel
Świetna lektura, zaczynająca się od życia ojca Hannibala, Hamilkara, a kończąca się na recepcji postaci bohatera książki od jego śmierci aż po czasy współczesne. Dla mnie szczególnie ciekawy jest wątek napoleoński pojawiajacy się przy tym ostatnim temacie. Autor ma własną koncepcję przejścia Hannibala przez Alpy i nie boi się jej przedstawić. Jako Francuz naturalnie skupia wiele uwagi na galijskim etapie wyprawy Barkidy. Swoje wywody opiera głównie na pismach Polibiusza, rzadko przyznając rację Liwiuszowi. Osoby zainteresowane polityką, w tym geopolityką, mają szansę na prawdziwą ucztę realpolitik. Osoby refleksyjne westchną nad rozdźwiękiem między Fides a rzymskimi zagrywkami po ośmiomiesięcznym oblężeniu Saguntu, mamieniem Greków mrzonkami o wolności i okolicznościami wypowiedzenia wojny Seleukidom. Co do zdania autora, że II wojna punicka to była pierwsza prawdziwie wojna światowa (a nie jak w recenzji poniżej WWI),to spektakularny upadek późnej epoki brązu i związane z nim zmiecenie z powierzchni ziemi wielu państw, przetasowania układu sił i załamanie handlu międzynarodowego był dobre 1000 lat wcześniej. Jest to więc teza tyleż efektowna, co naciągana. Poza rzetelnym opisem biegu rzeczy Lancel przytacza wiele anegdot, które ubarwiają lekturę i tchną życie w ludzi, którzy dawno temu obrócili się w proch. Przykładów jest wiele, jak np. - o nieszczęsnym Fabiuszu, którego opieszałość na froncie przypomniała rzymskiej opinii publicznej jego dziecięce przezwisko "ovicula", czyli owieczka; - tragiczna historia pięknej Sofonisbaal i jej jednodniowego małżeństwa z królem Massinissą, która rozegrała się we wstrząsająco malowniczej scenerii Konstantyny w dzisiejszej Algierii; - horror bitwy pod Kannami z siejącymi śmierć Numidami; - piękne mieszkanki Krotony uwiecznione w anegdocie o Zeuksisie; - przebrania i fortele Hannibala, które czynią z niego archetypowego herosa-trickstera; - numinotyczna śmierć w jednym roku trzech wielkich wodzów zmierzchającej epoki, czyli Hannibala, Scypiona Afrykańskiego i Filopojmena; - przysłowiowo rzymskie cnoty Scypiona, małoduszność Katona i epitafium na grobie tego pierwszego... I wiele, wiele innych. Polecam!
Fija - awatar Fija
oceniła na82 lata temu
Miłość w starożytnym Rzymie Pierre Grimal
Miłość w starożytnym Rzymie
Pierre Grimal
Moje trzecie spotkanie z twórczością francuskiego filologa klasycznego i historyka. Wcześniejsze to biografie Seneki i Marka Aureliusza wydane w serii BSL. Tutaj tematyka zgoła inna niż biografistyka. Bez dwóch zdań trudniejsza do kompleksowego ujęcia, ponieważ zjawisko miłości bardziej pasuje do rozważań z zakresu innych dziedzin niż historia, ale w XX wieku historycy zaczęli pisać o wielu sprawach, które nie wiązały się jedynie z polityką, dyplomacją, czy wojnami - jako naturalnymi konsekwencjami dwóch wcześniej wymienionych. "Miłość w Rzymie" ma swoje ramy czasowe w książce. "Rzym" został tu potraktowany od legendarnych początków (od ucieczki Eneasza z płonącej Troi, po podania o dzieciach Rei Sylwii: Romulusie i Remusie),aż po schyłek dynastii julijsko-klaudyjskiej. Jeśli autor wykracza poza ten okres, to tylko w paru przykładach (i to chyba ani razu w czasy późniejsze niż panowanie Kommodusa). Pierwsze rozdziały o czasach najdawniejszych to sporo dywagacji teoretycznych, na niewielkiej bazie przykładów. Wiąże się to oczywiście z nikłą podstawą źródłową. Im bliżej czasów schyłku Republiki i początków Cesarstwa, tym więcej soczystych historii z życia wziętych. Trochę zaburza to narracyjny odbiór książki, ale nie stanowi wielkiego problemu. Przede wszystkim mamy tutaj do czynienia z naukowcem, który gładko operuje piórem, a wszechstronna znajomość całokształtu problematyki historii starożytnego Rzymu umożliwia mu interesujące przedstawienie "miłości" - jako zagadnienia, które miało spory wpływ na najważniejsze decyzje ludzkie, determinujące powstanie, rozwój i liczne perturbacje społeczeństwa i państwa rzymskiego. W centralnym miejscu zagadnienia "miłości" stoi kobieta. Z wielu względów. Chyba najważniejszym z nich była sprawa "czystości krwi". Tak, tak, ta sama sprawa, która przewijała się w późniejszej historii świata w trochę innych kontekstach, aczkolwiek zazwyczaj złowieszczych. Otóż kobieta w Rzymie musiała zachować "czystość krwi" z uwagi na to, aby nie skalać rodu. Było to niesłychanie istotne dla mężczyzn, którzy dbali o tę sprawę dosyć skrupulatnie, tym bardziej, że była ona mocno osadzona religijnie (tego typu myślenie miało swoją przyszłość także w religii, która zastąpiła w Rzymie wiarę w dawnych bogów; tu i ówdzie w dalszym ciągu ma wpływ na niektóre umysły). Czego w takim razie nie wolno było robić kobiecie? Po pierwsze... pić wina (moja partnerka skwitowała to, iż w takim razie nie przeżyłaby długo w starożytnym Rzymie:). Już w najdawniejszych prawach, przypisywanych Romulusowi, mąż mógł odtrącić kobietę za... przywłaszczenie kluczy. Chodziło o klucze do piwniczki, gdzie trzymano wina. Bywały przypadki, że tzw. trybunał familijny karał kobiety - które mimo grożących surowych kar nie potrafiły powstrzymać się od tańca z Bachusem - śmiercią. Ktoś by zapytał: skąd takie absurdalne z naszego punktu widzenia praktyki? Uważano, że wino, jako tajemnicza zasada życia, które mieszało krew kobiety z obcą zasadą, mogło doprowadzić do splamienia całego rodu; po wtóre wino traktowano jako środek antykoncepcyjny i abortywny; po trzecie zaś rezerwowano je dla świętej bogini Wenus. Która z tych trzech hipotez jest najbardziej prawdopodobna, tego nie wiadomo. A może grały rolę wszystkie po trochę. Z tym wszystkim wiązał się dosyć osobliwy zwyczaj. Jak pisze Grimal: "panie z dobrych rodzin przez długi czas witały swoich krewnych lub powinowatych pocałunkiem w usta. Szczególne to prawo, którego nie mogły żądać dla siebie zwykłe kobiety, może być wyjaśnione, jak to zresztą rozumieli już sami starożytni, jedynie poprzez tabu związane z winem. Po prostu krewni szlachetnej damy sprawdzali w ten sposób, czy jej oddech wolny był od odoru alkoholu". Drugi zakaz, jaki wiązał kobiety to oczywiście sfera seksualności. Słynny cenzor Katon mawiał: "Jeśli przyłapiesz żonę na cudzołóstwie, będziesz mógł zabić ją bez sądu, i to bezkarnie; ale jeśli ty byś popełnił cudzołóstwo (…) ona nie odważy tknąć cię nawet palcem, a zresztą nie ma nawet do tego prawa". Idealny ten stan (chyba dla wielu mężczyzn nawet w naszych czasach) miał się często nijak do rzeczywistości. Był on związany ponownie z kwestią "czystości krwi" całego rodu, ponieważ, siłą rzeczy, mater semper certa est. Gorzej z ojcem, z czego zdawali sobie sprawę biedni Rzymianie i co spędzało im nierzadko sen z powiek. Tym bardziej, że do możliwości sprawdzenia ojcostwa poprzez badania DNA daleka była jeszcze droga. Tak więc kobiety musiały być "czyste" w 100%. Od wina i od seksu z nie-mężem. A co kiedy dochodziło do dramatycznej dla każdego mężczyzny decyzji o konieczności oddalenia swej połowicy? Musiał on użyć uświęconej tradycją formuły: "Zabieraj swoje rzeczy i wynoś się" (jakże nasze czasy są jednak tolerancyjne! Aktualnie taką formułę słyszy się chyba częściej w drugą stronę...). A co jeśli były widoki na złagodzenie mężowskiego gniewu? Oto na Palatynie swe sanktuarium miała bogini Viriplaca - Łagodząca Mężowski Gniew. Pary mogły się do niej udać i wygarnąć sobie co leżało na wątrobie. Pod wpływem mówienia (i oczywiście bogini),często dochodziło do złagodzenia mężowskiego gniewu i "zespolenia" małżonków "jak nigdy przedtem". W świadomości wielu prawdziwych Rzymian kobieta była złem. Na szczęście koniecznym. Jeden z nich Metellus Numidyjski (zwycięzca Jugurty),będąc cenzorem w 102 r.p.n.e. wygłosił następujące słowa: "Jeśli moglibyśmy, Kwiryci, żyć bez kobiet, wszyscy zrezygnowalibyśmy z tego kłopotu: ale ponieważ natura tak pokierowała, że ani z nimi wystarczająco wygodnie, ani bez nich żadnym sposobem żyć nie można, należy raczej doradzać trwały związek niż przelotną przyjemność". Chodziło oczywiście o nakłanianie do zawierania związków małżeńskich, aby owoce miłości przychodziły na świat bez wątpliwości natury prawnej i bez podejrzeń o "czystość krwi". A że prawdziwi rzymscy mężczyźni lubili prawdziwy sport mężczyzn wszystkich czasów - wojny, to problem zasilania państwa kolejnymi prawdziwymi Rzymianami coraz bardziej stawał się pilny. O książce tej można by było pisać jeszcze i jeszcze. Zainteresowanych tego typu sprawami zachęcam do lektury. Jeśli powyższe przykłady choć trochę to już uskuteczniły, to zapewniam, że jest ich więcej w tej ciekawej i pouczającej publikacji.
Munk - awatar Munk
ocenił na725 dni temu
Septymiusz Sewerus, cesarz z Lepcis Magna Tadeusz Kotula
Septymiusz Sewerus, cesarz z Lepcis Magna
Tadeusz Kotula
Biografia Septymiusza Sewera pióra Tadeusza Kotuli to kawał dobrego historycznego "rzemiosła". Na stosunkowo niewielkiej liczbie stron (166) autor prezentuje nam panoramę ówczesnego Imperium Romanum. Szczególnym względem, z racji swej specjalizacji, Tadeusz Kotula darzy prowincję Afrykę, skąd wywodził się bohater książki - cesarz z Lepcis Magna. Największym plusem książki jest jej zwięzłość (nie mylić z pobieżnością). Dowiadujemy się wielu interesujących faktów z różnych dziedzin działalności starożytnych, począwszy od prawa, kwestii ustrojowych państwa, kultury i sztuki, zasad zarządzania Imperium, a kończywszy na magii oraz astrologii. Autor, pomimo tego iż poświęcił sporą część swego naukowego życia okresowi Sewerów w dziejach Rzymu, nie razi czytelnika (często występującą wśród twórców biografii) stronniczością w przedstawianiu faktów, czy też interpretowaniu ich "na korzyść" przedmiotu swych badań. Wręcz przeciwnie, ukazuje wszystkie blaski i cienie panowania Septymiusza, a nawet wprost zaznacza, że "Jeśli nawet nie potępiamy absolutnego władcy, bohatera książki, to dlatego, że moralny kodeks historyka nakazuje nam pisać sine ira et studio i oceniać zjawiska dziejowe w ich historycznym kontekście na tle epoki, jej warunków i potrzeb" (s. 155). Ta bardzo ważna deklaracja, o której, niestety, bardzo często zapominają niektórzy historycy (a szerzej - ignorują ją także ci, którzy starają się wykorzystywać historię do swych bieżących potrzeb i celów) jest odpowiednim zwieńczeniem tej jednej z lepszych pozycji książkowych z serii Ossolineum.
Munk - awatar Munk
ocenił na74 lata temu
Hellada królów Anna Świderkówna
Hellada królów
Anna Świderkówna
Świat hellenistyczny w monumentalnej książce Świderkówny staje się obszarem żywym, pełnym emocji, namiętności, intryg i zawodów. Pod wieloma względami jest to nie tyle książka historyczna, co opowieść. Bardzo gorzka, pozbawiona lukru i typowej dla gawęd płynnej narracji, ale jednak opowieść. Świderkówna nie stara się niuansować tej historii. Nie wplata w nią zbyt wielu rozważań na temat wiarygodności źródeł czy różnych punktów widzenia. Jej przekaz zdaje się być tym jedynym. Trzeba mieć to na uwadze podczas lektury, która przy tym zastrzeżeniu może posłużyć jako znakomite wprowadzenie do dziejów tego, co pozostawił po sobie Aleksander Wielki. Narracja jest dosyć rwana. Niektórym postaciom i motywom autorka poświęciła bardzo dużo miejsca, po innych wręcz się prześlizgnęła. Nagłe przyspieszenie czuć szczególnie w ostatnich rozdziałach książki, wraz z wkraczaniem do gry Rzymu. Można przyjąć jednak, że całe to nierówne tempo wynika z obecności bądź braku bazy źródłowej. Lekturę utrudniła mi jedna tylko rzecz. W wydaniu, które miałem w ręce, brakowało zupełnie map. Przy takim zagadnieniu są zaś one w mojej opinii wręcz niezbędne. O ile stosunkowo łatwo jest umieścić sobie w wyimaginowanej przestrzeni Grecję, Egipt czy Kapadocję, o tyle wiedza na temat tego, gdzie znajdowały się różne mniej znane krainy i miasta świata hellenistycznego - będące nierzadko ważnym elementem snutej przez Świderkównę opowieści - jest już zupełnie nieoczywista.
Patryk158 - awatar Patryk158
ocenił na82 dni temu
Powstanie i upadek starożytnego Egiptu Toby Wilkinson
Powstanie i upadek starożytnego Egiptu
Toby Wilkinson
Gdy człowiek sobie uzmysłowi, że w momencie upadku Troi cywilizacja egipska liczyła już przeszło 2 tysiące lat, a w momencie przybycia do Egiptu Cezara, 2 tysiące lat temu, kolejny tysiąc lat, gdy sobie to wszystko doda i jakoś spróbuje tę otchłań czasu przyłożyć do np. historii Polski, to aż go ciarki przechodzą :) Tym bardziej nie do końca fortunne wydaje mi się tłumaczenie oryginalnego "Rise..." jako "powstanie". Chyba więcej sensu miałby np. "rozkwit", mówimy przecież o czymś co trwało kilka tysięcy lat i raczej nie składało się tylko z "powstania i upadku". No ale to tak na marginesie, a propos polskiego tytułu. Poza tym trudno do czegoś się tutaj przyczepić - narracja jest potoczysta, wykład klarowny i przystępny a całość pozwala ogarnąć umysłem te tysiąclecia historii. Oczywiście nie dało się uniknąć pewnej powierzchowności i skrótowości ale raczej jest ona zaletą w tym przypadku. Książka będzie w sam raz na początek przygody z historią starożytnego Egiptu, jako baza do dalszych lektur, w czym na pewno pomoże bardzo rozbudowana sekcja przypisów i źródeł. Albo po prostu jako źródło do uzupełnienia wiedzy dla ludzi na co dzień interesujących się innymi okresami historii (tak było w moim przypadku). Tradycyjnie dla Rebisu wydanie jest bardzo solidne i cieszy oko. Gdyby wszyscy tak wydawali książki to nie istniałby dla mnie temat e-booków. A, tak zupełnie na zakończenie, to może autor a może tłumacz w jednym małym fragmencie wyłożyli się gdy przyszło do wspomnienia o egipskiej armii. Użycie dzisiejszej nomenklatury wojskowej (pluton, kompania, generał itp.) w książkach o tak zamierzchłej przeszłości zazwyczaj mnie drażni. Ale tu macham na to ręką, to nie jest przecież książka o historii wojskowości.
Killick - awatar Killick
ocenił na74 miesiące temu
Perski ogień: Pierwsze starcie Wschodu z Zachodem Tom Holland
Perski ogień: Pierwsze starcie Wschodu z Zachodem
Tom Holland
Świetnie się czyta. A ponieważ czytam dla przyjemności, więc to dla mnie zaleta. Nie jest to publikacją naukowa i moje oczekiwania były inne, zresztą wolę rozważania historyczne w formie podręcznikowej niż naukowej. Zastrzeżenia mam raczej do tego, że autor niewiele miejsca poświęca tytułowej problematyce. Należy jednak uściślić, że raczej najwięcej niejsca poświęca analizie niż syntezie. Tego, czego bardzo brak w tej książce to solidna porcja porządnie wyprowadzonych wniosków, a trzeba przyznać, że jest z czego je wyprowadzać. Ma to także dobra stronę, bo skłania czytelnika do własnych przemyśleń nadaje też publikacji wymiar uniwersalny, ponieważ nie przypisuje jej do epoki, w której powstała. Mino tych niewarpliwych plusów o pierwszym starciu Wschodu z Zachodem jest niedużo, co absolutnie nie znaczy, że jest źle, tyle że jest to raczej historia wojen perski greckich poprzedzona szerokim wprowadzeniem w konflikt. Właśnie to wprowadzenie moim zdaniem jest najlepsza częścią Perskiego ognia. Książka jest wręcz epicka, przy czym autor obie wojujące strony przedstawia obiektywnie bez upiększania, ale i nie nazbyt krytycznie. Starą się być obiektywny. Dostajemy analizę systemów politycznych, obyczajowych, sposobów walki, organizacji społecznej. Odpowiedzi na to jakim cudem mały, wiecznie zwaśnionymiedzy sobą naród, niezbyt zaawansowany kulturowo i technologicznie z potęgą króla Persji wygrał nie do staniemy już prawdopodobnie nigdy. Być może to jest jeszcze jedna przyczyną, dla której autor ostrożnie i skąpo formułuje wnioski, choc stara sie wyjasnić, dlaczego senny, zapyzialy atenski zascianek postawil sie imperatorowi Kserksesowi. Dlaczego oni a nie inne, starsze i pogatsze panstwa basenu morza Sródziemnego?Czy sprawiło to wybujale greckie ego? Przeswiadczenie o wladnej wyjatkowości czy raczej poczucie, ze nie ma sie nic do stracenia? Grecy byli bitni i niezbyt podporzadkowani. Odpowiedź, ze walczyli w obronie wolnosci i demokracji jest zbyt prosta i zbyt naiwna, no i brzmi jakby swieżo wyszla z ust wyjątkowo tępego współczesnego polityka. Holland pod tym kątem przedstawia wady i zalety ateńskiej demokracji. Mozliwe, że czym innym była walka o o wlasnosc wielkiego pana a czym innym o polis, ktorym sie współrzadziło. Może wiec rzeczywiscie Grecy z Aten, Sparty i Peloponezu czuli się w swoich państwach sobą, u siebie i na swoim a co najwazniejsze chcieli sby tak pozostało. Atenski obywatel mógł cxuc sie wolny i chcial zeby tak pozostało. Ludzie Wschodu tego nie rozumieli i nie rozumieją nadal. Persowie ze swej strony w myśl swojej religii oraz w ramach podbojów niesli z pełnym przekonaniem podbitym narodom pokój i dobrobyt. No cóż, Kserksesowi nie udalo się wyplenić zła lęgnącego się na Zachodzie, ale trzeba mu przyznać, że się starał. Oczywiście wschodnim zwyczajem nie odnotowano jego porażki: wladcy Wschodu z zasady ich nie ponosząna, jedynie wycofują się ze swymi wojskami na z góry upatrzone pozycje zostawiajac strategicznie rozmiszczone garnizony. Moze rzeczywiscie na tle światowych podbojów wojna z Grekami była z perskiego punktu widzenia jedynie malo znaczącą potyczką. Grecy odnieśli zwycięstwo a to oraz spiśob w jaki się w jaki sposób się nim chwalili ukształtowało tożsamość kulturową i polityczną Zachodu, zainicjowało jego istnienie. Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. Lekko I sprawnie. Niewątpliwie pomaga w tym wspaniały styl i lekkość pisania Toma Hollanda. Podobał mi się jego ironiczny styl pozwalający na dystansowanie się od wypowiedzi I porywająca narracja. Jest to wprawdzie pozycja sprzed dwudziestu lat , niemniej historia starożytna specjalnie się już nie zmieni wiec warto ją przeczytać. Nie miała to być w zamierzeniu autora przełomowa praca naukowa , a jedynie popularyzatorska, ale z przyczyn od autora niezależnych jest lepszym wyjaśnieniem sytuacji międzynarodowej niż była dwadzieścia lat temu. Między innymi dlatego warto ją przeczytać.
Mysza - awatar Mysza
oceniła na66 miesięcy temu
Rzym. Ludzie i budowle Jerzy Ciechanowicz
Rzym. Ludzie i budowle
Jerzy Ciechanowicz
Jeden z najbliższych przyjaciół Jerzego Ciechanowicza określił go następująco w dedykowanym mu epitafium: "Życie krótkie, sztuka długotrwała" - za wzorem pewnego ze starożytnych. Autor zmarł przedwcześnie w 43 roku swego życia. Jednak spędził je wyjątkowo twórczo. Był człowiekiem zupełnie niezwykłym (ciekawym polecam zapoznać się z informacjami o nim w Internecie),parał się filologią klasyczną, archeologią śródziemnomorską, tłumaczeniem z łaciny, greki i włoskiego, poezją, wreszcie był wolnomyślicielem i współzałożycielem Towarzystwa Humanistycznego, pierwszego w III RP stowarzyszenia ludzi propagujących kulturę świecką i wolność od religijnych dogmatów. Tyle tytułem wstępu o tym niezapomnianym popularyzatorze antyku. A teraz o książce. "Rzym. Ludzie i budowle" to rzecz świetna. Taki informator o Wiecznym Mieście, który pod płaszczykiem rozważań o kapitalnych jego dziełach sztuki architektonicznej zapoznaje nas zarazem z czasami i ludźmi, którzy tworzyli te pomniki geniuszu rzymskiego i rozsławili je po wsze czasy. To co chyba najważniejsze (przynajmniej dla mnie),to fakt, iż Jerzy Ciechanowicz wzorował się w swym pisarstwie na niedoścignionym w popularyzacji wiedzy o starożytności Aleksandrze Krawczuku. Oczywiście ciężko dorównać mistrzowi z Krakowa, szczególnie w jego specyficznym, niepowtarzalnym dowcipie, ale reszta jest bardzo podobna. Obaj autorzy snuli swe rozważania w sposób lekki i przyjemny dla oka. Obaj także poruszali się z gracją po wielu dziedzinach wiedzy o kulturze, łącząc wiadomości historyczne z tymi o sztuce, filozofii, nauce i - w tym przypadku - architekturze. Jeśli miałbym komuś zachwyconemu piórem Aleksandra Krawczuka polecić kogoś, kogo czyta się w ten sam zajmujący sposób, to byłby to z pewnością Jerzy Ciechanowicz. Na koniec wspomnę, że książka ta towarzyszyła mi w niedawnej podróży i podziwianiu zabytków stolicy dawnego Imperium. Można powiedzieć, że była jak znalazł w tej sytuacji. Jerzy Ciechanowicz był moim przewodnikiem i wydaje mi się, że o lepszego w tej roli byłoby trudno.
Munk - awatar Munk
ocenił na828 dni temu
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii Dan Jones
Plantageneci. Waleczni królowie, twórcy Anglii
Dan Jones
"ᴋɪᴇᴅʏ ᴢᴌʏ ᴄᴢᴌᴏᴡɪᴇᴋ ᴍᴀ ᴘʀᴢᴇᴡᴀɢᴇ̨, ᴋᴏɴꜱᴇᴋᴡᴇɴᴄᴊᴀ̨ ᴊᴇꜱᴛ ᴏᴋʀᴜᴄɪᴇɴ́ꜱᴛᴡᴏ ɪ ᴘᴏɢᴡᴀᴌᴄᴇɴɪᴇ ᴘʀᴀᴡᴀ." ᴡɪʟʟɪᴀᴍ ᴍᴀʀꜱʜᴀʟ 🦁 Jakiś czas temu zapoznałem się szerzej z historią narodzin Anglii; książka "Agnlosasi" zdecydowanie wyczerpała temat lecz zostawiła mnie w zawieszeniu, kończąc na podboju Wilhelma, zwanego później Zdobywca. Na szczęście z pomocą przyszedł mi Dan Jones i jego "Plantageneci". To właśnie królowie z tej dynastii stworzyli Anglię jaką znamy obecnie. 🦁 W wyniku morskiej katastrofy Anglia utraciła jedynego spadkobiercę tronu, tym oto sposobem wkrótce rządy Normanów miały dobiec końca. Władza nie lubi próżni, to też po spuściznę Henryka I upomniała się jego córka, oraz siostrzeniec króla. W Anglii rozgrzała wojna domowa w której cieniu Matylda i Stefan z Blois walczyli o koronę. Gdy spór został zażegnany, na horyzoncie pojawił się nowy pretendent; Henryk II który zapoczątkował dynastię Plantagenetów, która miała rządzić Anglią przez następne 250 lat. 🦁 W poczet królów wchodziło wielu znamienitych władców, lecz zdarzały się i czarne owce, ludzie którzy swoją arogancją doprowadzili państwo do upodlenia. Wojny domowe i walka o władzę, poszerzanie ziemskich majątków i walki o te już posiadane. Zdrady i knowania, łapówki i okupy. Późne średniowiecze Anglii było tłem niezliczonych zwrotów akcji, niczym z najlepszych filmów. Każdy zapewne słyszał o Ryszardzie Lwie Serce którego zdradził brat Jan, za sprawą przygód o wyjętym spod prawa Robin Hoodzie, czy Edwardzie I który w bezlitosny sposób rozprawił się ze Szkockim buntownikiem Williamem Wallesem.
Paweł Torebko - awatar Paweł Torebko
ocenił na86 miesięcy temu
Merowingowie i Karolingowie Gustav Faber
Merowingowie i Karolingowie
Gustav Faber
🏰 Wszystko ma swój początek i koniec. Na ruinach starego świata, powstaje zupełnie nowy. Agonia cesarstwa zachodniorzymskiego doprowadziła do wędrówki ludów, i powstania państw które w przyszłości miały wieźć prym w zachodniej i środkowej Europie. W takich okolicznościach powstało państwo Franków. 🏰 Chlodio uważany jest za pierwszego króla Franków, a od imienia jego następcy Meroweusza wzięła swoją nazwę dynastia, która miała rządzić przez następne dwa wieki. Musiało jednak minąć 50 lat aby na scenie pojawił się prawdziwy bohater - Chlodwig, syn Childeryka który skonsolidował swoje młode państwo, przyjął chrześcijaństwo, dzięki czemu stał się graczem z którym musiano się liczyć. Jego ekspansywna polityka przyniosła Frankom same korzyści. Lecz problemem Merowingów było dziedziczenie, który z każdym pokoleniem prowadziło do bratobójczych walk, wiecznego chaosu i zamętu w państwie, co w ostateczności doprowadziło do upadku rodu. Ostatni królowie przypominali bardziej bezbronne niemowlęta niż prawdziwych mężczyzn. 🏰 Na szczęście władza nie lubi próżni, i na scenie pojawił się kolejny silny gracz, który wziął sprawy w swoje ręce. Karol Młot, od którego początek wzięła przyszła dynastia Karolingów, był prawdziwym wojownikiem, który poskładał rozbite państwo do kupy, i obronił je przed wrogimi najeźdźcami. Każdy następny władca był coraz silniejszy, aż wreszcie nastał Karol Wielki, którego ponad 40 letnie panowanie zaprowadziło go na cesarski tron. Człowiek niezwykle światły, z niebywałym zmysłem politycznym, wprowadził Europę w nową erę. Niestety był to ostatni błysk geniuszu, gdyż każda następna generacja Karolingów nie była w stanie sprostać tak wysoko zawieszonej poprzeczce przez Karola. Tak jak w przypadku Merowingów, ta również zaczęła popadać w dekadencję, tym samym osłabiając wizerunek monarchii. Gwoździem do trumny okazały się być najazdy Wikingów, którzy obracali w perzynę wszystko na swojej drodze. 🏰 Koniec końców nastąpił podział państwa na dwa odrębne byt. Frankowie zachodni wkrótce stali się współczesną Francją, a Frankowie wschodnim Niemcami. Od tego momentu zaczyna się zupełnie inna historia, lecz nadal piekielne ciekawa.
Paweł Torebko - awatar Paweł Torebko
ocenił na711 dni temu

Cytaty z książki Oktawian August. Ojciec chrzestny Europy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Oktawian August. Ojciec chrzestny Europy


Ciekawostki historyczne