rozwińzwiń

SS-Leibstandarte. Historia 1. Dywizji Waffen SS 1939-1945

Okładka książki SS-Leibstandarte. Historia 1. Dywizji Waffen SS 1939-1945 autora Rupert Butler, 9788311114692
Okładka książki SS-Leibstandarte. Historia 1. Dywizji Waffen SS 1939-1945
Rupert Butler Wydawnictwo: Bellona powieść historyczna
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
SS-Leibstandarte. The History of the First SS Division 1939-45
Data wydania:
2009-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2009-01-01
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788311114692
Tłumacz:
Michał Kompanowski
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup SS-Leibstandarte. Historia 1. Dywizji Waffen SS 1939-1945 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki SS-Leibstandarte. Historia 1. Dywizji Waffen SS 1939-1945

Średnia ocen
7,1 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce SS-Leibstandarte. Historia 1. Dywizji Waffen SS 1939-1945

Sortuj:
avatar
33
33

Na półkach: , ,

Bardzo dobrze opisany temat. Nic tylko czytać. Polecam.

Bardzo dobrze opisany temat. Nic tylko czytać. Polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
72
63

Na półkach: ,

Książka jest mieszanką wszystkich książek związanych z tematyką LSSAH . :) Wielki plus za to !!! Bardzo fajnie się czytało , dużo ciekawych zdjęć .!

Książka jest mieszanką wszystkich książek związanych z tematyką LSSAH . :) Wielki plus za to !!! Bardzo fajnie się czytało , dużo ciekawych zdjęć .!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5
3

Na półkach: ,

dobra monografia

dobra monografia

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

96 użytkowników ma tytuł SS-Leibstandarte. Historia 1. Dywizji Waffen SS 1939-1945 na półkach głównych
  • 48
  • 47
  • 1
46 użytkowników ma tytuł SS-Leibstandarte. Historia 1. Dywizji Waffen SS 1939-1945 na półkach dodatkowych
  • 32
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki SS-Leibstandarte. Historia 1. Dywizji Waffen SS 1939-1945

Inne książki autora

Rupert Butler
Rupert Butler
Rupert Butler jest angielskim pisarzem o niezwykłej wydajności twórczej. Zajmuje się przede wszystkim tematyką okresu narodowego socjalizmu w Niemczech. Stał się sławny w 1983r. po sukcesie książki "Legiony Śmierci".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

SS-Totenkopf. Historia dywizji Waffen SS Chris Mann
SS-Totenkopf. Historia dywizji Waffen SS
Chris Mann
Spośród wszystkich dywizji Waffen SS, ta jednostka zapisała się w historii chyba najbardziej złowieszczo. Po pierwsze, z uwagi na jej pierwotny rodowód jako jednostki wartowniczej przeznaczonej dla obozów koncentracyjnych. Po drugie, ze względu na fanatyczną indoktrynację rekrutów przychodzących do jednostki. Po trzecie, zważywszy na przerażające dowody okrucieństwa w trakcie działań wojennych względem jeńców i ludności cywilnej. Z perspektywy III Rzeszy „Totenkopf” niewątpliwie uznawana była jako jednostka niezwykle bitna i zawzięta, zwłaszcza na froncie wschodnim: Demiańsk, Charków, Kursk, Wołomin, Budapeszt… Książka aspiruje do roli kompendium wiedzy na temat 3. Dywizji Waffen SS, ale niestety razi dość dużą pobieżnością. Bardzo dużo miejsca poświęcono osobie pierwszego dowódcy i fanatycznego założyciela – Theodora Eicke. Przybliżono genezę powstania formacji oraz jej udział w II wojnie światowej, ale Autor zbyt często rozprasza uwagę na inne jednostki współdziałających z Totenkopf. Załączone mapy są bardzo ogólne i nie pokazują konkretnych rejonów działań Dywizji. Ciekawie wygląda materiał zdjęciowy, choć czasem ich wybór nie współgra z tekstem. Kiepsko wygląda ostatni rozdział poświęcony uzbrojeniu Dywizji, jest mocno chaotyczny, sporo w nim niedokładności (także w tłumaczeniu). Generalnie książka ładnie wydana, choć w nietypowym (niezbyt wygodnym) formacie. Jednak dla poznania szczegółowych dziejów i struktury omawianej formacji konieczne jest zapoznanie z dodatkowymi źródłami.
Kedar - awatar Kedar
ocenił na71 rok temu
Rommel. Koniec pewnej legendy Reuth Ralf Georg
Rommel. Koniec pewnej legendy
Reuth Ralf Georg
Prace takie jak ta, czy też "Mit Rommla" Remy'ego to książki demitologizujace bohatera Afrika Korps. Biografia pióra Ralfa Reutha nie jest typową biografią. Podzielona jest na kilka bloków. Pierwszy opowiada pobieżnie o karierze Rommla jedynie sygnalizując kolejne etapy życia takie jak ukończenie Szkoły Kadetów w Gdańsku, służbę w 124 Wirtemberskim Pułku Piechoty, walki w I wojnie światowej w tym słynne zdobycie Monte Matajur, powojenna służba w 13 Pułku Piechoty w Stuttgarcie, 17 Pułku Piechoty w Goslar czy też jako wykładowca szkół wojskowych w Dreznie, Poczdamie i Wiener Neustadt. Następnie mamy epizody związane z byciem komendantem Kwatery Głównej Hitlera, dowodzenie 7 Dyw. Panc. we Francji, przeniesienie w lutym 1941 do Afryki, walki aż do El Alamein, załamanie, przeniesienie do Włoch i ostatecznie do Francji jako dowódca Grupy Armii B. Życiorys przedstawiony w książce jest bardzo skrótowy i pobieżny, więc ktoś szukający prawdziwej biografii Rommla musi sięgnąć po inne pozycje jak choćby "Żelazny Krzyż" Frasera. Reuth natomiast w kolejnych blokach swojej pracy koncentruje się tak na prawdę na obrazie Rommla jako dowódcy, szeroko opisuje budowanie mitu tego feldmarszałka przez propagandę niemiecką (również brytyjską, co służyło tłumaczeniu swoich porażek w Afryce i ostatecznemu wykreowaniu obrazu brytyjskich dowódców jako tych, którzy tegoż Lisa Pustyni ostatecznie pokonali),nie unika tematu wierności Hitlerowi czy też załamania się w Afryce oraz Francji po lądowaniu Aliantow. Duża część książki to kwestia potencjalnego udziału Rommla w spisku i zamachu na Hitlera 20 lipca 1944, obciążających go zeznań ludzi takich jak Stulpnagel, czy Hofacker oraz kwestia stosunków z adiutantem Speidlem, który w spisku bral udział. Mamy też obraz sądu nad Rommlem i ostatecznie jego samobójstwo. Na ostatnich stronach autor opisuje powojenne losy "mitu Rommla". Z pracy tej wyłania się generał wierny Hitlerowi, dobry dowódca szczebla dywizji, świetnie potrafiący improwizować w sytuacji braków zaopatrzenia, który jednak miał swoje słabości, skrzętnie skrywane przez propagandę. Warto przeczytać jako praca uzupełniająca oficjalne biografie Rommla. Dobre jest podsumowanie Reutha, w którym jednym zdaniem przedstawił on podejście Rommla do ideologii nazistowskiej i ruchu oporu przeciwko Hitlerowi: "tak na prawdę nie rozumiał istoty nacjonalizmu, jak również pobudek, które kierowały członkami ruchu oporu".
Getos - awatar Getos
ocenił na62 lata temu
SS-Hitlerjugend. Historia 12 Dywizji SS 1943-1945 Rupert Butler
SS-Hitlerjugend. Historia 12 Dywizji SS 1943-1945
Rupert Butler
Przyjemna w odbiorze, dzięki stylowi pisania ta historia 12 Dywizji Pancernej Waffen SS nie nuży. Ta zaleta jest jednocześnie wadą dla tych, którzy są "technikami" i szukają detalicznych szczegółów dotyczących organizacji, uzbrojenia, wyposażenia, czy też uwielbiają wertować dziesiątki schematów organizacyjnych. To nie tego typu praca. Pierwsza część to historia młodzieżówki Hitlera jaką było Hitlerjugend kierowane przez von Schirach, a później przejęta przez Axmanna. Autor pokazał wychowanie młodzieży, historie ruchów młodzieżowych w Niemczech, ich konsolidację po 1936 r., a w końcu obowiązkowość bycia czlonkiem HJ, co skutkowało blisko 9 mln członków, gdy stery HJ obejmował Axmann. To z tej formacji rozpoczęto wcielanie młodzieży do nowo powstałej w 1943 r. 12 Dyw Panc Waffen SS, a obniżenie wieku ochotników do Waffen SS do 18 lat umożliwiło uniknięcie konfliktu o poborowych z Wehrmachtem. Kościec czyli dowództwo nowej dywizji przybyło z 1 Dywizji Pancernej Waffen SS o nazwie "Leibstandarte Adolf Hitler", z którą to dywizją 12 Dyw Panc Waffen SS byla związana przez lata na swoim szlaku bojowym, najpierw w I Korpusie SS, a później 6 Armii Panc SS. Kolejna część pracy to opis szlaku walk od Normandii-Caen, przez Falaise, Ardeny, Balaton na Węgrzech i ostateczne poddanie się Amerykanom. Widzimy krwawe walki, ogromne straty, niektóre poniesione kompletnie bez sensu, odtwarzanie komponentów dywizji z kolejnych pokoleń młodzieży, a było co odtwarzać, bo jak pisze Butler, po Falaise 4 września 1944 dywizja przeszła Mozę z 600 ludzi na stanie. Książkę kończy rozdział z biogramami głównych wodzów Hitlerjugend i dowódców 12 DPanc Waffen-SS Hitlerjugend takimi jak Fritz Witt, Kurt "Panzer" Meyer, Hubert Meyer czy też ostatni dowódca dywizji Hugo Kraas. Praca zawiera bardzo ciekawe fotografie, mapy pozwalają się jedynie generalnie odnaleźć z kolejnymi walkami, ale to nie są mapy znane z np. monografii Ospreya.
Getos - awatar Getos
ocenił na71 rok temu
Tygrysy w błocie Otto Carius
Tygrysy w błocie
Otto Carius
Jeśli ktoś interesuje się niemiecką bronią pancerną, to znajdzie tu sporo ciekawostek i informacji. Nie miałem np. pojęcia że jeden Tygrys mógł bez problemu holować drugiego, że czołgiści w warunkach bojowych potrafili pomóc odpalić koledze czołg "na popych" - i wiele innych. Szczególnie interesująca jest dokumentacja na końcu książki - zawiera ona uwagi zebrane w trakcie eksploatacji maszyn, opis częstych usterek i wad konstrukcyjnych oraz propozycje naprawy. Natomiast same wspomnienia budzą we mnie bardzo skrajne uczucia. Przede wszystkim - od samego początku wyraźnie widać że autor opisuje starannie wyselekcjonowane wydarzenia. Chociaż służył od 1940, to tak naprawdę niczego nie mówi o swojej służbie aż do 1943. To jest bardzo dziwne i od samego początku czytelnik ma wrażenie że facet coś tu próbuje ukryć. Autor nie wspomina ani słowem o tym co się działo z rosyjską ludnością cywilną ani jak była traktowana przez wojska i oddziały niemieckie. Ot, raz napisze że "ludność uciekła z wioski" - i tyle. Aż się chce krzyczeć, że to jakaś kpina, tu coś zostało z rozmysłem przemilczane. A musiałby być ślepy żeby niczego nie widzieć, stąd prosty wniosek że postanowił to przemilczeć. Gardzę takim podejściem. Günter Koschorrek miał dużo więcej odwagi i chociaż w jego wspomnieniach również wyczuwam dziury i przemilczenia, to darzę je większym szacunkiem niż nadęte wypociny Cariusa, bo dał radę wspomnieć o paru niewygodnych rzeczach. Mocno razi stosunek Cariusa do wojny i nazizmu. Facet przyjął bardzo wygodną (dla siebie) postawę: stara się ich nie zauważać. Ideologia i wodzowie przewijają się gdzieś w tle, walka jest najważniejsza. Unika jakichkolwiek deklaracji i wyjawiania swoich poglądów. Nie krytykuje samej zasadności rozpętania wojny i jej prowadzenia, boli go co najwyżej niekompetencja dowództwa i marnowanie okazji. Poza jednym przypadkiem: zażarcie broni niemieckiej armii, dzielności i poświęcenia niemieckich żołnierzy. Mógłbym to zrozumieć, ale facet robi to w najgłupszy możliwy sposób: zrównuje niemieckich agresorów i alianckich żołnierzy jako jedną społeczność ludzi którzy "wykonują rozkazy". Nosz... Nie muszę chyba mówić, jaką wściekłość uruchamia Niemiec mówiący o "wykonywaniu rozkazów"? Podsumowując: wartość techniczną oceniam wysoko, wartość merytoryczna szoruje po dnie. Samego Cariusa szanuję jako żołnierza, ale gardzę za całokształt. Stąd taka ocena a nie inna.
stud3nt - awatar stud3nt
ocenił na618 godzin temu
Druga wojna światowa Martin Gilbert
Druga wojna światowa
Martin Gilbert
Martin Gilbert jest świetnym pisarzem i znakomitym historykiem. Zapoznałem się z jego twórczością czytając jego Pierwszą Wojnę Światową. To znakomita książka, idealnie opisująca ten, nieco już zapomniany, konflikt. Przede wszystkim zaś Gilbert był w stanie pokazać człowieka pogrążonego w odmęcie nowoczesnej wojny (lub wojny przemysłowej),za co należą mu się wielkie brawa. Mając powyższe na uwadze, zabrałem się za jego opowieść o Drugiej Wojnie Światowej pełen entuzjazmu. I już od pierwszej strony mój entuzjazm nieco zmalał. Otóż, w przypadku książki o IWŚ Gilbert, na początku, skupił się na przyczynach wybuchu konfliktu. Opisał odpowiednio "krajobraz" polityczny, po prostu zrobił odpowiedni wstęp. W przypadku książki o 2WŚ tego nie uświadczymy. Opowieść zaczyna się bowiem 1 września 1939 roku. Czy to źle? Z pewnością nie będzie to problemem dla osób, które historię znają (nawet pobieżnie),ale dla tych, którzy nie mają zbytniej wiedzy o stronach konfliktu może być to kłopotem. "Druga Wojna Światowa" jest skonstruowana tak samo jak książka Gilberta o Pierwszej Wojnie Światowej, czyli opowiada dzieje konfliktu dzień po dniu (np 10 października 1944 roku stało się na Pacyfiku X, w Europie Y a w USA Z). Może to nieco utrudniać czytanie, ale daje odpowiedni obraz tego co działo się na świecie, pokazuje jak przebiegał konflikt dzień po dniu. Odbiór tego rozwiązania zależy, moim zdaniem, od osobistych preferencji czytelnika. Niektórzy mogą się pogubić, bo np. oblężenie Stalingradu, bitwa o Moskwę czy też kampania w Afryce zostały mocno rozczłonkowane, ale z drugiej strony ta książka stara się stworzyć ogólny opis konfliktu. Poszczególne bitwy czy kampanie możemy sobie doczytać w innych pozycjach (do czego gorąco zachęcam). Czytając książkę należy pamiętać o kilku rzeczach - Gilbert był fascynatem Churchilla. Napisał jego biografię i stąd też wizerunek Churchilla w książce może być nieco wypaczony (bezkrytyczny?). Dodatkowo autor zdaje się czasami zapominać, że i alianci dokonywali zbrodni wojennych. Ataki na cywilów, których dokonywali Niemcy (np. bombardowanie Londynu czy ataki rakietowe na miasta) opisywane są wręcz z oburzeniem, ale ataki alianckie na Hamburg czy Drezno (celowy atak na cywilów) a także zrzucenie bomb atomowych na Japonię zostały opisane jako wojenna konieczność. Ogólnie rzecz ujmując książka jest bardzo wartościowa. Przede wszystkim pokazuje jak wielkie znaczenie miała rola wywiadu w tym konflikcie (pozytywna i negatywna),dotyczy to również rozszyfrowania kodu Enigmy. "Druga Wojna Światowa" to dobry opis konfliktu, ale niepełny. Stanowi jednak świetny punkt wyjściowy do dalszej lektury.
Astrith - awatar Astrith
ocenił na78 lat temu
Za zamkniętymi drzwiami. Kulisy II wojny światowej Laurence Rees
Za zamkniętymi drzwiami. Kulisy II wojny światowej
Laurence Rees
Rewelacja! Autor wskazuje nam, kto tak naprawdę jest odpowiedzialny za wybuch drugiej wojny światowej. Powszechnie wszyscy wiedzą, że to wina Hitlera i Stalina, bo oni nas zaatakowali, lecz mało, kto wie, w jakich okolicznościach zdołali dopiąć swego i dokonać IV rozbioru polski. Zdradzać wiele szczegółów nie będę, gdyż najlepiej samemu zajrzeć do książki/ serialu. Podpowiem, że w znacznym stopniu do II Wojny Światowej doprowadziła polityka Appeasement-u. Oczywiście wszystko skupia się na Związku Sowieckim i na Józefie Stalinie. Przedstawiono metody NKWD, terror stalinowski i przebieg wojny. Muszę też zaznaczyć, że wręcz fascynuje mnie generalissimus. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Dlaczego? Dlatego, gdyż każdy potajemnie układał się z nim, jakby naprawdę był władcą świata. Najpierw Hitler, potem Churchill i Roosevelt. Także jak nam wiadomo, największym zwycięzcą okazał się właśnie Stalin! Poszerzył granice swojego imperium, i nawet nie doczekał się własnej Norymbergii. To jednak smutna prawda, że zwycięzców się nie sądzi… Moim zdaniem, każdy z nas powinien zadać sobie pytanie: jak to się stało, że największy wpływ na losy Europy miał sowiecki dyktator? Jak wiadomo wojna mogła potoczyć się inaczej. To jest wręcz zadziwiające, że Europa zachodnia była gotowa sprzymierzyć się z jednym tyranem, by pokonać drugiego Adolfa Hitlera… II Wojna Światowa za zamkniętymi drzwiami otwiera wszystkim oczy, i uświadamia nam, kto tak naprawdę wyhodował te chwasty w postaci III Rzeszy, czy ZSRR, które stało się światową potęgą i groziło wojną nuklearną w latach powojennych. Zachodni Alianci sami zgotowali taki los dla Europy. Autor podkreśla, że choć Churchill deklarował się, jako zagorzały sprzymierzeniec Polski, to dbał wyłącznie o własne interesy. Świadczy o tym fakt, że za każdym razem spławiał Władysława Sikorskiego. Zaś Franklin Delano Roosevelt? Potrzebował Stalina do własnej wojny z Japonią. No i wisienka na torcie, książka, serial starają się przede wszystkim rzetelnie przedstawić opis sylwetki samego Józefa Stalina. Wiecznie podejrzliwy, nieco naiwny, z manią wielkości. Za jego panowania ZSRR urosło do rangi światowego mocarstwa, ale jakim kosztem? Ponad 60 milionów istnień ludzkich, w tym większość to obywatele kraju Rad. Wciągająca, pouczająca. W sam raz na rocznicę pokonania Hitleryzmu – dziś dzień zwycięstwa.
bARTosz - awatar bARTosz
ocenił na106 lat temu
Katyń. zbrodnia i kłamstwo Tadeusz Antoni Kisielewski
Katyń. zbrodnia i kłamstwo
Tadeusz Antoni Kisielewski
Katyń kojarzy się głównie mordem polskich oficerów przez NKWD. Rozkaz wydał sam Stalin, który chciał zemścić się za porażkę podczas najazdu bolszewików w 1920 roku. Świat przemilczał tą zbrodnie, która przez wielu Polaków jest ludobójstwem i okrutną zbrodnią, której nie da się wymazać z historii. Przez wiele lat zbrodnia ta była tematem tabu nie wolno było o niej mówić, propaganda ZSRR chciała całą winę zwalić na nazistów. 94 % obywateli Polski zna Katyń, ale tylko 61% potrafi wskazać, że zbrodnię tą popełnił Związek Radziecki. Boli to że aż 11% wskazuje na Niemcy. Lata propagandy zrobiły swoje. Wielka Brytania jak i USA woleli unikać tego tematu, żeby nie stracić sojusznika w Stalinie w walce z nazistami. Alianci bronili swoich interesów nie przejmowali się losem Polski, woleli oddali Polskę w ręce Stalina bo tak było im wygodnie. Katyń jest symbolem kaźni i pochówku Polskiej elity narodowej. O Katyniu i innych miejscach mordu trzeba pamiętać i muszą znaleźć swoje miejsce w historii. Nie wolno nam młodym ludziom zapomnieć o tym, o ludziach którzy oddali życie za ojczyznę. Książka wzruszyła mnie bardzo, robiłem przerwy bo nie dało się jej czytać. Przemyślenia tych dołów, dźwięku wyszczuła broni, kula która przeszywa głowę i zasypania ciał. Mam nadzieję, że o Katyniu nigdy nie zostanie wymazany z historii, a cała prawda wyjdzie na jaw. Tylko kiedy ile pokoleń musi minąć żeby wyjaśnić tą makabryczną zbrodnię ?
Dariusz - awatar Dariusz
ocenił na109 lat temu
Polowanie na Hitlera Roger Moorhouse
Polowanie na Hitlera
Roger Moorhouse
Zacząłem czytać tą książkę bardzo dawno temu (jakieś dwa lata temu) kiedy jeszcze nie byłem po dobrej stronie mocy i zamiast czytać tyle ile się da to marnowałem wolny czas na bezproduktywne oglądanie telewizji. Przeczytałem 100 stron i książka trafiła na półkę bo wziąłem ja ze sobą dla zabicia czasu w podróży na wakacje. Ostatnio odgrzebałem ją spośród innych książek i stwierdziłem, że trzeba ją skończyć. Jeżeli chodzi o literaturę II wojny światowej to jestem fanem Wołoszańskiego. Pan Moorhouse pisze odrobinę inaczej, nie dodaje do ksiazki elementów fabularyzowanych przez co książkę czytało się raz lepiej raz gorzej. Widać, że autor włożył masę pracy w przekazanie jak najwięcej danych liczbowych, szczegółów i detali. Tytuł jest odrobinę mylący ponieważ tytułowe zamachy stanowią jedynie 1/3 całej ksiazki. Pozostała fabuła opiera się na wydarzeniach z całej wojny: pucz monachijski, kampania wrześniowa, represje i okrucieństwo żołnierzy Niemeckich w Polsce, kampania zachodnia, plan Barbarossa, przełom w kampanii wschodniej i powolny odwrót Wehrmachtu, który prowadzi do berlińskiego bunkra, w którym Hitler odebrał sobie życie. Ale te wydarzenia stanowią tło do wskazanych w tytule zamachów. Poznajemy sylwetkę Georga Elsera odpowiedzialnego za wybuch w pijalni w Monachium. Dowiadujemy się w jaki sposób spiskowali oficerowie Abwehry (niemiecki wywiad). Autor uchyla rąbka tajemnicy na temat planów zamachów autorstwa NKWD, SOE i RAFu. Zaznajamia nas ze spiskowcami z kręgu oficerów Wehrmachtu oraz szczegółowo opowiada o wydarzeniach w Wilczym Szańcu. Co ciekawe opisuje nie tylko zamachy na samego Hitlera ale i na innych nazistów chociażby poprzez działalność AK (zamach na Kutscherę) czy szpiegów NKWD (tutaj polecam zwrócić uwagę na Nikolaja Kuzniecowa, którego postać świetnie przedstawiono w książce z 1989 roku "Człowiek który wstrząsnąl Trzecią Rzeszą"). Podsumowując, książka bardzo ciekawa z dużą ilością danych i szczegółów. Choć czasami czytało się ją lekko opornie. To co intryguje podczas lektury tej książki, to fakt tego, iż Hitler z każdego zamachu wyszedł obronną ręką. Jeden ze spiskowców nawet stwierdził mimochodem, iż Hitler musi mieć "diabła stróża". Polecam szczególnie fanom II wojny światowej.
Grzegorz - awatar Grzegorz
ocenił na66 lat temu
Piekło Italii James Holland
Piekło Italii
James Holland
Co przeciętny polski Czytelnik wie o kampanii włoskiej lat 1943-1945? Oczywiście, kojarzy ją z bitwą o Monte Cassino i udziałem wojsk polskich, przedstawianym zresztą w duchu bohatersko-martyrologiczo-triumfalistycznym (wielkie zwycięstwo Polaków, okupione olbrzymią daniną krwi, niedocenione i wręcz tuszowane przez cały świat, a ulegających Stalinowi zachodnich aliantów w szczególności, zakłamanie to powielały następnie polskie władze komunistyczne, w odpowiedzi na co Monte Cassino stało się symbolem niezłomnego patriotyzmu i poświęcenia, ostatecznie, po latach, zwycięskiego). Oczywiście, Monte Cassino zajmuje poczesne miejsce w książce J. Hollanda. Autor oddaje też honor wojskom polskim, przedstawiając udział Polaków w kampanii włoskiej w barwach nader pozytywnych. Podkreśla bohaterstwo i niezwykle wysoki procent strat osobowych, pisze nawet o nie dotrzymaniu w Jałcie alianckich zobowiązań i słusznym poczuciu opuszczenia, jeśli nie zdrady, odczuwanym przez żołnierzy polskich, którzy pomimo to odważnie walczyli do końca kampanii. Zarazem jednak nie powiela naszych narodowych mitów o zdobywcach klasztoru Monte Cassino, szturmowanego uprzednio kilkukrotnie i bezskutecznie w ciągu pół roku przez armie z połowy świata. Pisze wprost, że natarcie polskie zakończyło się kolejną, krwawą łaźnią, a pozycje niemieckiej Lini Gustawa (której element stanowiło wzgórze Monte Cassino) przełamali tak naprawdę... kolonialni żołnierze marokańscy, walczący pod flagą Wolnej Francji. Mieli zresztą do tego predyspozycje, jako wychowani w górach i wyszkoleni do walki w podobnym terenie. Przełamanie to nastąpiło na innym odcinku, spowodowało jednak generalny odwrót wojsk przeciwnika, zagrożonych okrążeniem. To wtedy Polacy zajęli opuszczony już de facto przez niemieckich spadochroniarzy klasztor. Dla wielu rodaków to herezja, angielski Autor (chociaż bardzo przychylny Polakom i sprawie polskiej) nie musi jednak powielać naszych wyobrażeń. A nam samym przyda się spojrzenie bardziej obiektywne. Podobny obiektywizm (możliwy ze względu na upływ czasu i brak spowodowanych powojennymi losami własnego narodu kompleksów) J. Holland okazuje w wielu innych kwestiach i stanowi on jedną z głównych wartości książki. Ukazuje jasne i ciemne strony postępowania właściwie wszystkich stron zaangażowanych w wojnę we Włoszech. Żołnierze niemieccy walczyli mężnie i skutecznie do samego końca, pomimo trudnej, a ostatecznie wręcz beznadziejnej sytuacji. W wielu wypadkach wykazywali się większym zdyscyplinowaniem i oszczędzaniem ludności cywilnej niż alianci (zdecydowanie mniejsza liczba indywidualnych gwałtów i rabunków). Z drugiej strony, potrafili bez mrugnięcia okiem dokonywać masowych zbrodni na tejże ludności w ramach nakazanych przez dowództwo antypartyzanckich pacyfikacji, w trakcie których mordowano z zimną krwią tysiące mieszkańców całych wsi i miasteczek. Alianci bez skrupułów bombardowali cele cywilne w okupowanej przez Niemców części Włoch, na zajętych przez siebie obszarach ograniczali możliwości działania nowo powołanych władz włoskich, tolerowali korupcję i przestępczość gospodarczą, nie troszczyli się o podstawowe potrzeby bytowe Włochów. Z kolei partyzantów włoskich traktowali instrumentalnie, wzywając do walki z Niemcami, często jednak ograniczając następnie obiecane zrzuty broni i zaopatrzenia, zwłaszcza gdy partyzantka ta nabierała zabarwienia komunistycznego. Ogólnie zresztą front włoski stawał się zakładnikiem szerszych sporów strategicznych i geopolitycznych pomiędzy USA a Wielką Brytanią. Dodajmy, iż to żołnierze alianccy znacznie częściej niż Niemcy dokonywali indywidualnych grabieży oraz gwałtów na ludności włoskiej. Wsławili się tu zwłaszcza wspomniani Marokańczycy. Walczyli wspaniale, ale pozostawiali po sobie ślady masowych gwałtów (w okolicach Monte Cassino mieli dokonać ich przynajmniej 3 tys.),rabunków i morderstw. Dowództwo alianckie patrzyło na to przez palce, gdyż nieoficjalnie obiecano im to przy ochotniczym werbunku w szeregi wysyłanego do Włoch Francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego. Nawet żołnierze kanadyjscy często szabrowali, co tłumaczono odreagowywaniem bitewnego stresu. Pewien cień pada tu również na Polaków, którzy spalili szereg domostw na obszarach intensywnej działalności komunistycznej partyzantki włoskiej, nie kryli się bowiem z tym, że komunistów nienawidzili bardziej nawet niż Niemców. Można to zrozumieć, biorąc pod uwagę, iż prawie wszyscy przeszli po 1939 r. przez radzieckie łagry, a wieści o upadku powstania warszawskiego i stosunku Stalina wobec tego zrywu, a następnie o układzie w Jałcie nie poprawiały nastrojów, trudno jednak usprawiedliwić. Także sami Włosi nie byli bez winy, głęboko podzielony stosunkiem wobec faszyzmu naród pogrążył się bowiem na domiar wszystkiego w bratobójczej wojnie domowej, często bardziej jeszcze okrutnej niż działania obcych wojsk. Partyzanci wykazywali nadto zbytnia pewność siebie, prowokując wręcz władze okupacyjne oraz lokalnych faszystów i ściągając represje na ludność cywilną. Wszystko to Autor przedstawia bez żadnego retuszu, ukazując cierpienia i tragedie wszystkich zaangażowanych w tę wojnę. Tytuł książki wydaje się jak najbardziej usprawiedliwiony. Warto też zauważyć, że jakkolwiek wielkie byłyby cierpienia i ofiary żołnierzy (po obydwu zresztą stronach frontu),największe tragedie i tak przeżywała ludność cywilna zamieszkująca obszar walk. Prawda ta objawia się również w naszych czasach i należy o tym pamiętać. Wielkim atutem książki jest szerokość spojrzenia Autora, obejmującego zarówno zagadnienia wielkiej polityki i strategii, rozstrzygane na najwyższych szczeblach sztabów i gabinetów, jaki i osobiste przeżycia szeregowych żołnierzy oraz cywilów, po obydwu stronach frontu. Żonglowanie tymi elementami prowadzi jednak do pewnego chaosu, który utrudnia śledzenie klasycznych aspektów militarnych kampanii włoskiej. To z kolei zauważalny minus opracowania, wskazywany w poprzednich komentarzach. Tym niemniej, praca J. Hollanda warta jest przeczytania, przedstawia bowiem wydarzenia z wielu perspektyw i bez czarno-białego schematu.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na92 lata temu

Cytaty z książki SS-Leibstandarte. Historia 1. Dywizji Waffen SS 1939-1945

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki SS-Leibstandarte. Historia 1. Dywizji Waffen SS 1939-1945