Zdobywca przestworzy. Testament Overmana

Okładka książki Zdobywca przestworzy. Testament Overmana autorstwa Edmund Cooper
Okładka książki Zdobywca przestworzy. Testament Overmana autorstwa Edmund Cooper
Edmund Cooper Wydawnictwo: Solaris Seria: Galaktyka Gutenberga fantasy, science fiction
460 str. 7 godz. 40 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Galaktyka Gutenberga
Tytuł oryginału:
The Cloud Walker. The Overman Culture
Data wydania:
2016-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2016-01-01
Liczba stron:
460
Czas czytania
7 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375902624
Tłumacz:
Blanka Kuczborska
Dwie wyśmienite powieści brytyjskiego autora, obie opisujące postapokaliptyczne wersje odległej przyszłości.

W "Zdobywcy przestworzy" terminujący u malarza chłopiec marzy o lataniu. Niestety, wszelkie maszyny, które w dalekiej przeszłości doprowadziły cywilizację do upadku - są zabronione. Każdy członek społeczeństwa musi wykonywać przypadające mu z urodzenia i pozycji społecznej funkcje.

W "Testamencie Overmana" grupka dzieci powoli, wraz z dorastaniem odkrywa tajemnice dziwnego świata, który je otacza. Żyją w dziwnej rzeczywistości, w której premierem jest Winston Churchill, a królową Wiktoria. Gdzie na niebie Londynu w walkach powietrznych biorą udział aeroplany, sterowce i rakiety balistyczne.
Średnia ocen
6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zdobywca przestworzy. Testament Overmana w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zdobywca przestworzy. Testament Overmana

Średnia ocen
6,5 / 10
11 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Zdobywca przestworzy. Testament Overmana

avatar
36
17

Na półkach:

Opinia tyczy się "Zdobywcy przestworzy".
Interesujący pomysł. Napisana prostym, aczkolwiek przyjemnym językiem.
Pierwsza część bardzo dobra, druga jak dla mnie zbyt lukrowana.
Przesłanie, choć banalne jest niestety prawdziwe ;)
Powieść warta uwagi, ale nie każdego pochłonie.

Opinia tyczy się "Zdobywcy przestworzy".
Interesujący pomysł. Napisana prostym, aczkolwiek przyjemnym językiem.
Pierwsza część bardzo dobra, druga jak dla mnie zbyt lukrowana.
Przesłanie, choć banalne jest niestety prawdziwe ;)
Powieść warta uwagi, ale nie każdego pochłonie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2969
2429

Na półkach: , ,

Pierwsza powieść to luddystyczne fantasy. Ludzie boją się wynalazków, dorabiają do tego ideologie, tutaj w wydaniu bardziej ekstremalnym.

Pierwsza powieść to luddystyczne fantasy. Ludzie boją się wynalazków, dorabiają do tego ideologie, tutaj w wydaniu bardziej ekstremalnym.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
53
15

Na półkach:

Mocne, zapadające w pamięć

Mocne, zapadające w pamięć

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

34 użytkowników ma tytuł Zdobywca przestworzy. Testament Overmana na półkach głównych
  • 19
  • 15
15 użytkowników ma tytuł Zdobywca przestworzy. Testament Overmana na półkach dodatkowych
  • 7
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Edmund Cooper
Edmund Cooper
brytyjski pisarz science fiction
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Człowiek Plus Frederik Pohl
Człowiek Plus
Frederik Pohl
Podbój kosmosu to jedna z tych gałęzi nauki, ekonomii i pokonywania ludzkich słabości, która interesuje chyba w mniejszym lub większym stopniu każdego. W okresie zimnej wojny kosmiczny wyścig był elementem walki – ideologicznej, technologicznej a także światopoglądowej. Rządy głównie USA i ZSRR prześcigały się w tym co kto zrobi pierwszy – co dość ciekawe, do czasu misji Apollo 11 wyścig ten wygrywał Związek Sowiecki. Pierwszy sztuczny satelita? Sputnik-1. Pierwsza żywa istota w kosmosie? Łajka. Pierwsze udane lądowanie na innym niż Ziemia ciele niebieskim? Łuna 9. Obsesja Amerykanów żeby w końcu przegonić Rosjan była ogromna. Podobnie jest w powieści Frederika Pohla. Chociaż brzmi kusząco, Człowiek Plus to nie nazwa nowego programu społecznego wprowadzanego na terenie Rzeczpospolitej. Człowiek Plus to główny bohater książki Pohla – cyborg, ulepszony człowiek, a w zasadzie maszyna z ludzkimi elementami. Główną osią fabuły Człowieka Plus jest wyścig i założenie kolonii na Marsie. Ziemia, przeludniona, zniszczona, targana konfliktami i wciąż będąca w zimnej wojnie, stoi w punkcie zwrotnym. Albo coś się zmieni, ludzie zaczną podbijać kosmos – albo zniszczą się na swojej rodzimej planecie. Amerykanie wymyślają więc program, który ma na celu założenie stałej kolonii na Czerwonej Planecie. Zbiegiem okoliczności w centrum tego programu staje Roger Torraway – krajowy bohater, który z przerażeniem dowiaduje się, że po śmierci swojego przyjaciela musi zostać poddany fizycznym zmianom, żeby przystosować jego ciało do życia na Marsie… Człowiek Plus to ciekawa historia. To opowieść o poświęceniu, o tym jak wiele jesteśmy w stanie oddać, żeby zrealizować wizję i plany swojego państwa. To opowieść o zdradzie, o tym jak bardzo ludzie, którzy nas otaczają nie doceniają tego poświęcenia, któremu się poddaliśmy, jak bardzo chcą nas wykorzystać i zostawić, kiedy cel został już spełniony. To opowieść o niewierności, o ludzkiej głupocie, o fałszywych przyjaciołach. O samotności. Ale to też opowieść o nadziei. O ratunku. O wielkich czynach. O miłości odkrytej i wielkiej. O Bogu. A także o maszynach, które budują świadomość.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na78 miesięcy temu
Kowboje oceanu Arthur C. Clarke
Kowboje oceanu
Arthur C. Clarke
Jakim sposobem Arthur Clarke doszedł 70 (!) lat temu do tych samych wniosków, z którymi my mamy problem dzisiaj, nie wiem. Ale wyprzedził swoje pokolenie, jak wielu innych pisarzy i, szczerze mówiąc, nadal nie osiągnęliśmy poziomu, na którym możemy z czystym sercem zaakceptować jego tezy. Akcja powieści prowadzi nas przez życie Waltera Franklina, byłego astronauty, który zostaje Inspektorem — osobą odpowiedzialną za pilnowanie stad wielorybów, i pnie się po stopniach kariery, od ucznia do dyrektora. Całkiem zwyczajne, żeby nie powiedzieć sztampowe. Ale jednak to, co najbardziej wyróżnia całą książkę spośród rzeszy innych, to zejście na ziemię, a raczej pod wodę. To nie space opera, tylko podwodne SF, bardzo rzadko prezentowany nurt. Technologia i opisy, które prezentuje autor, są banalnie proste, a jednocześnie zaskakująco nowoczesne (plus oczywiście urok lat pięćdziesiątych, wszyscy używają taśm magnetycznych i czytają papierowe gazety). Mimo prostoty i raczej spokojnego tonu zdarza się tu parę zrywów. Książka jest podzielona na trzy części, reprezentujące trzy okresy życia Waltera. I każda z tych części jest zwieńczona gwałtownym przyspieszeniem, wydarzeniem, od którego nie można się oderwać. To czyni książkę całkiem ciekawą, a równocześnie bardzo niezbalansowaną. Bohater jest praktycznie jeden. Tylko Walter jest charakteryzowany przez coś więcej niż jego stanowisko, czy jeden pogląd. Upraszcza to konstrukcję utworu, ale odbiera możliwość utożsamiania się z bohaterami. W praktyce autor osiąga tu formę pewnej przypowieści, stosując postaci z tła w charakterze stałych epitetów. Jedynie główny bohater potrafi się zmienić, ma jasne i skomplikowane poglądy i przeżywa większe emocje. Cała reszta jest schematycznymi postaciami. Żona-naukowiec, mistrz-marynarz, religijny przywódca, polityk. Tylko Waltera nie da się ująć w te ramy. Na koniec zostaje oczywiście przesłanie. Czy można cały świat przekonać do wegetarianizmu? Czy człowiek, który żyje z zabijania zwierząt, może pokochać swoje stado? Autor nie udziela odpowiedzi. A ja nie będę próbował być mądrzejszy od niego, bo nie sięgam mu pięt. Polecam. Żałuję, że od prawie 50 lat ta książka nie była w Polsce wznawiana. Może jeszcze nie jesteśmy na to gotowi. Nie mniej, jak komuś się uda odnaleźć gdzieś tę niepozorną książeczkę, polecam poświęcić kilkanaście godzin, by ją połknąć i przetrawić. Na prawdę warto.
Karol Wesołowski - awatar Karol Wesołowski
ocenił na73 lata temu
Druga planeta słońca Ogg Péter Lengyel
Druga planeta słońca Ogg
Péter Lengyel
W moich poszukiwaniach literackich, no i dobrej literatury science fiction przy okazji również znalazłem na półce w bibliotece książkę Petera Lengyela zatytułowana „Druga planeta od słońca Ogg” i jest to niezwykle oryginalna pozycja z jednej strony analogiczna jest koncepcja, która pojawia się w „Powrocie z gwiazd" Stanisława Lema, tyle, że w książce węgierskiego pisarza mamy powrót astronautów po 600 latach, oczywiście było to któreś pokolenie w kosmosie, główny bohater Eelianin Igo Vandar urodził się na statku kosmicznym, część załogi była zahibernowana i wybudzana była co jakiś czas, a część tak jak Igo właśnie całe życie podróżowali w kosmosie. A jak już trafili na ojczystą planetę, musieli się uczyć na nowo, począwszy od mowy, po tym jak funkcjonować w codziennych, rutynowych czynnościach. Ekspedycja wyruszała w roku 6100, kiedy to cywilizacja tej planety była u szczytu rozwoju i gospodarkę stać było na wysyłanie drogich ekspedycji ,żeby wyjaśnić: co za licho siedzi w tym kosmosie? Dwóch rzeczy się dowiedzieli, że istnieją jacyś Obcy, który robią rozróby w kosmosie urządzają jakieś wojny światów, żeby zagarnąć dobra planet, a tubylców wycinają w pień, albo wykorzystują jako niewolników. Ale dowiedzieli się jeszcze czegoś ciekawszego, że istnieją jacyś inni ludzie zwani homo sapiens z planety Ziemia. Co prawda na tą chwilę, 500 r. p. n. e. pożytku z nich nie ma wielkiego, ale dobrze zinterpretowali zagadnienie, że ta cywilizacja ma duży potencjał. Czyżby Eelianie zachowywali się jak Proteanie, albo Żniwiarze z „Mass Effecta”. Jedni i drudzy robili lustracje inteligentnych istot galaktyki. Pierwsi działali w dobrych intencjach, szukając sojuszników, żeby uporać się z zagrożeniem jaki robią Żniwiarze, a drudzy, żeby niszczyć na swojej drodze co się da, przy okazji pasożytniczo wykorzystywać potencjał jaki dają cywilizacje. Są dowody w uniwersum Mass Effecta, że Ziemia była przez wieki obserwowana i wnioski były wyciągane. No ale wracając, do tej książeczki, 2500 lat później Ziemianie peregrynując kosmos trafili na Eeli i znaleźli tam inny gatunek człowieka. Mogło dojść do jakiejś wojny pierwszego kontaktu, ale jednak obie, braterskie cywilizacje przekonały się do siebie, no i do tego, że potrzebują siebie, bo jest duże zagrożenie ze strony Obcych z kosmosu i trzeba walczyć w kosmicznej wojnie ramię w ramię, "za wolność naszą i waszą". Potem akcja nabrała rozpędu. Silniki rakiet zostały odpalone i wszelki sprzęt wojskowy jest przygotowany do kosmicznej walki. Oczywiście mamy mnóstwo spekulacji socjologiczno – filozoficznych co się dzieje na Eeli w roku 6700, przypominam 2500 lat temu. Poznajemy szczegółowo funkcjonowanie społeczności tej planety . No i jak zwykle w literaturze science fiction, jest mnóstwo ekologicznych postulatów, że trzeba dbać o planetę. Pod kątem filozoficznym oczywiście są moralne koncepcje jak to wszystko działa. Ale również motywy kosmiczne, że z logicznego punktu widzenia, że jeżeli istnieje jedna społeczność istot inteligentnych w kosmosie to musi istnieć takich bytów dużo więcej. Pytania są tego typu, czy cywilizacje jeśli już wpadną na siebie będą za wszelką cenę rywalizować czy znajdą sposoby na pokojową koegzystencję? Ciekawe motywy były w grach i książkach Drew Karpyshyna „Mass Effect” , klasyk to „Wojna światów” Herberta Georga Wellsa”, no i przede wszystkim „Odyseja Kosmiczna 2001”, i kolejne części, Arthura Charlesa Clarka i wiele innych pozycji książkowych, które można wymieniać praktycznie w nieskończoność. Oryginalne u Lengyela na pewno jest to, że w kosmosie ludzie nie muszą pochodzić tylko z Ziemi i nie chodzi wcale o motywy kolonizacyjne, o czym wspomina wiele książek z gatunku sf, ale ta ewolucja może przebiegać niemal identycznie na innej planecie niż na naszej Ziemi. Książkę na pewno warto przeczytać. Polecam
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na84 lata temu
Zamknięty świat James Gunn
Zamknięty świat
James Gunn
Kupując książkę z antykwariatu za 6 zł nie miałem wysokich oczekiwań. Spodziewałem się raczej książki sci-fi, która się "słabo zestarzała". Dostałem jednak całkiem niezłą powieść, którą mi się dobrze czytało. Zanim opowiem więcej o książce chciałbym napisać coś o autorze. Kupując "Zamknięty świat" nie miałem absolutnie żadnego pojęcia kim jest James Gunn [i nie chodzi o reżysera] i w trakcie lektury zacząłem trochę o nim czytać. Okazało się, że przyczynił się znacząco do promowania gatunku science-fiction w Stanach Zjednoczonych. Pełnił on funkcję przewodniczącego Stowarzyszenia Amerykańskich Pisarzy Science Fiction oraz stał na czele Science Fiction Research Association. Był także założycielem i dyrektorem Centrum Badań Fantastyki Naukowej działającego w Kansas. I jego pierwszą wydaną powieścią jest "Zamknięty świat" napisana w 1955 roku :O Więc nie tylko poznałem ciekawego autora, ale również przeczytałem jego debiutancką książkę :zbirb_cojapacze: Teraz o samej powieści - na planecie Brancusi mnich William Dane odkrywa tajemniczy artefakt pochodzący jeszcze za czasów Drugiego Imperium. Nie wie do czego jest zdolny ten artefakt, jednak wie, że nie może trafić on w niepowołane ręce. Musi być czujny, bo relikt wzbudza zainteresowanie samego Imperatora i nie powstrzyma się przed niczym, by go zdobyć. Pomysł na fabułę początkowo nie wyróżnia się - ot, kolejny WAŻNY artefakt, który ma zmienić losy wszechświata. Jednak w trakcie lektury dowiadujemy się czegoś więcej. Tutaj jest sporo elementów filolopunku - głównie o społeczeństwie i jak ludzie mogą przyczynić się do zmian. Te elementy bardzo przypominały mi książkę "Dzieci umysłu" Orsona Carda. Jednak nie tylko filozofią książka żyje - mamy tutaj też sporo dynamicznej akcji, ucieczek itp. Autor nieźle wplata te fragmenty w narrację książki. Na plus też chcę dać setting - jak na 1955 rok, książka dobrze się broni. Autor unikał szczegółowych opisów technologii, dzięki czemu nie mamy wrażenia, że dostajemy kolejny "retro futuryzm". Jeżeli chodzi o minusy, to mam tak naprawdę dwa - zbyt dużo fragmentów książki jest skupionych na kościele i jaką rolę odgrywa on w społeczeństwie. Trochę mi to zalatuje propagandą i pokazaniem jak to istotny i fundamentalny jest to aspekt. Drugi punkt to sam bohater. Z bogobojnego mnicha William staje się zawodowym najemnikiem i cichym zabójcą - i to w przeciągu może miesiąca xD Niby mała rzecz, ale jakoś mi przeszkadzała Kończąc moją recenzję - jestem zadowolony, że trafiłem na tę książkę. Fajnie się czytało i mogę polecić. Dobrze wydane 6 zł xD Moja ocena to 7/10
Pafciaszek - awatar Pafciaszek
ocenił na71 rok temu
Adam, jeden z nas Konrad Fiałkowski
Adam, jeden z nas
Konrad Fiałkowski
Jak już w szkole zainstalowali obowiązkową religię (a zbiegło się to akurat z moją prywatną rezygnacją z tej formy rozrywki),robiło się z klechy balona, kiedy i jak się dało. Kiedyś wymyśliłem, że Jezus to ufok i wyłożyłem całą koncepcję. Sługa boży był bezradny. Aż tu okazuje się, że kilka lat przed tą moją facecją, ktoś wpadł na podobny pomysł i zrobił z tego nowelę. Oczywiście, ani ja, ani Fiałkowski nie wymyśliliśmy niczego oryginalnego, wcześniej byli m.in. Zelazny, Däniken, Mostowicz&Górny&Polch, czy nawet Bułhakow. To były czasy gdy tego typu koncepcje były modne. Akcja powieści - wydarzenia doprowadzające do ukrzyżowania mesjasza - ma miejsce w nibylandii ale uderzająco podobnej geograficznie i geopolitycznie do Jerozolimy sprzed dwóch tysięcy lat. Autor opierając się na biblijnych przekazach (ale nie tylko, są tu ślady i innych tradycji) tworzy fabułę, w której mesjasz jest przedstawicielem wysoko rozwiniętej cywilizacji. Odwrotnie niż w biblii wszystko tu się ładnie zazębia logicznie, mamy niezłą konstrukcję postaci, psychologicznie koherentną, choć trochę szwankuje koncepcja motywacji działania tej obcej cywilizacji, no ale biblia jest tak absurdalnie bezrozumnym bzdetem, że autor "Adama..." i tak wykonał tytaniczną pracę prostując te głupoty. Oczywiście mamy tu również rozważania na temat dobra/zła i rozmaitych pochodnych, które niczego specjalnie nie urywają, ale też nie obrażają intelektu. Warsztatowo nie można niczego specjalnie zarzucić, czyta się swobodnie, bez oporów, choć nie jest to styl artystyczny, raczej rzeczowy, lekko szorstkawy. Nie jest to dzieło wybitne, ale zupełnie niegłupie i pod wieloma względami przetrwało znacznie lepiej niż rówieśnicy. Można je wciąż czytać bez zniesmaczenia. 7/10
Fidel-F2 - awatar Fidel-F2
ocenił na71 rok temu
Misja międzyplanetarna Alfred Elton van Vogt
Misja międzyplanetarna
Alfred Elton van Vogt
Słowa: stare ale jare idealnie pasują do tej powieści. Na kartach książki poznajemy losy załogi statku „Gwiezdny Ogar”, który wyrusza aby zbadać obce galaktyki. Głównym bohaterem jest Elliot Grosvenor – specjalista z zakresu nowej dyscypliny naukowej - neksjalizmu. Pozwala ona łączyć wnioski wynikające z poznania pozostałych gałęzi wiedzy, aby szybko znaleźć optymalne rozwiązania i zapobiegać licznym niebezpieczeństwom, jakie mogą zagrozić ekspedycji. Powieść składa się z czterech części, w każdej z nich załoga musi zmagać się z innym zagrożeniem ze strony obcych. Muszę przyznać, że poszczególni kosmici zostali wykreowani w naprawdę ciekawy i oryginalny sposób. Same opowiadania także są jak najbardziej interesujące, szkoda że powieść liczy troszkę ponad 200 stron, moim zdaniem spokojnie był potencjał na dłuższą historię. Misja międzyplanetarna to powieść, która ma już 74 lata. Zupełnie tego nie czuć, ta pozycja zestarzała się wyjątkowo dobrze, zarówno jeśli chodzi o pomysły jak i język. Dodam też, że trakcie lektury miałem liczne skojarzenia z Fundacją Asimova. Powieść od van Vogta zupełnie dobrze sprawdza się jako niezobowiązująca rozrywka, ale jednocześnie niesie z sobą pewne przesłanie, autor krytykuje pęd do władzy i egoizm poszczególnych ludzi, przeciwstawia im natomiast zdolność do współpracy i gotowość do poświęceń dla dobra ogółu. Od siebie jak najbardziej polecam. 7,5/10.
Piotr - awatar Piotr
ocenił na72 lata temu
Trawa Constantin Cubleşan
Trawa
Constantin Cubleşan
Trafiłem na raczej cienką książkę, ale dobrą z gatunku science ficton zatytułowaną „Trawa”, której autorem jest Constanin Cublesan. Jestem przekonany, że to jest dobra propozycja dla kogoś kto chciałby się przekonać co za literackie licho w tych rozważaniach o kosmosie, przyszłości, fantastyce naukowej siedzi i o co w tym chodzi. Co nie znaczy, że wytrawni czytelnicy tego gatunku nie znajdą nic ciekawego. Bo jest wszystko co trzeba, spekulacje intelektualne jak przyszłość może wyglądać? Niezbyt pozytywne koncepcje dotyczące naszej planety Ziemia. Tu oprócz motywu ekologicznego jest, że po prostu nasze Słońce zgaśnie i bęcki, ludzkość musi sobie szukać miejsca gdzie indziej w kosmosie. Tego motywu, że z jakiegoś powodu musimy poszukać sobie nowego domu w kosmosie, w książkach jest tak dużo, że nie ma potrzeby ich wymieniać. Na pewno jest ciekawe skupienie się na indywidualnych losach głównego bohatera, które właściwie nie różnią się od tego co można znaleźć w książkach obyczajowych czy kryminalnych. Podział jest prosty, sprawy służbowe, związane z pracą wymiaru sprawiedliwości, no i sprawy prywatne, opis związku z Lilianą. Czyli niby nie niezwykłego po za tym, że ludzie poruszają się między planetami, tak jak my podążamy między miastami załatwiając sprawy codzienne. Może o to autorowi chodziło, żeby pokazać, że fantastyka w wydaniu SF nie jest taka straszna. Jak wiemy bywa z tym różnie pod kątem trudności odbioru, ale sam koncept jest słuszny moim zdaniem. Na pewno ciekawe są tutaj spekulacje filozoficzne, socjologiczne, psychologiczne dotyczące tego na ile zaawansowana technika z jaką mamy i będziemy mieli w kolejnych stuleciach będzie wpływała na to jacy my jesteśmy i będziemy. Odpowiedzi jakiej możemy się doszukać, że natury ludzkiej nic nie zmieni, ludzie będą toczyć wojny, zabijać się nawzajem itd. Można się głowic na ile w tej postawie mamy pesymizm, a na ile zwykły pragmatyzm. Bo przecież nie jest tak, że na świecie są same bestie gotowe rozszarpywać innych nawzajem, ale są też ludzie dobrzy. Na pewno będzie jeszcze większa potrzeba filozofowania, wynika to z tej i wielu innych książek z fantastyki naukowej. A to wynika, że świat zawsze będzie potrzebował ludzi inteligentnych, którzy będą kreować trendy intelektualne, artystyczne i inne. Możliwe, że w większym zakresie to będzie się odbywało i to będzie miało dwie strony medalu, bo pewnie będą postępowały procesy które przyśpieszyła pandemia, że prawie wszystko przeniosło się do Internetu, który ponoć w przyszłości ma się nazywać Metawersem, tak jak to nazwał w „Zamieci” Neal Stephenson. W grach i książkach „Mass Effect” funkcjonuje nazwa Extranet, czyli net łączący wszystkie planety galaktyki po prostu. Ta nazwa też się nadaje. A z drugiej strony czy to takie złe, że ma się dostęp do wiedzy wszelakiej, czy to da się dotrzeć do legalnych treści z bibliotek całego świata i można poszukać innej wiedzy zależnie od potrzeb czy posiadanych pasji. Dobrze to funkcjonuje w szachowym Internecie. Odpalasz komputer i jesteś w interakcji nawet z szachowymi arcymistrzami (GM/WGM) i na pewno wynosisz stąd wiedzę jak grać, trenować królewską grę. itd. Jakoś nie wątpię, że dziedziny wiedzy typowo akademickie też tym tropem podążą na dużo większą skalę w przyszłości. I ta dyskursywna wymiana myśli, idei, koncepcji naukowych będzie jeszcze ciekawsza. Wracając do tego co my tu mamy, ta książka jest napisana z punktu widzenia osoby pierwszej, czyli to główny bohater jest tutaj narratorem i on „mówi” o sobie, rozmawia z innymi osobami, i to on po swojemu interpretuje przebieg rozmów. Książka rumuńskiego pisarza jest fajnie, przystępnie napisana. Warto przeczytać książkę zatytułowaną „Trawa” Cublesana Polecam.
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na74 lata temu

Cytaty z książki Zdobywca przestworzy. Testament Overmana

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zdobywca przestworzy. Testament Overmana