Powrót posła

Okładka książki Powrót posła autora Julian Ursyn Niemcewicz,
Okładka książki Powrót posła
Julian Ursyn Niemcewicz Wydawnictwo: Wolne Lektury Seria: Wolne Lektury utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
49 str. 49 min.
Kategoria:
utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
Format:
e-book
Seria:
Wolne Lektury
Data wydania:
1885-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1885-01-01
Liczba stron:
49
Czas czytania
49 min.
Język:
polski
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Powrót posła w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Powrót posła



książek na półce przeczytane 2114 napisanych opinii 831

Oceny książki Powrót posła

Średnia ocen
7,3 / 10
8 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Powrót posła

avatar
223
92

Na półkach: ,

Uwielbiam sztuki oświeceniowe, Niemcewicz obnażył w "Powrocie posła" przywary przeciwników ustaleń Sejmu Czteroletniego. Fabuła interesująca, postacie ciekawie skrojone, słowem: polecam.

Uwielbiam sztuki oświeceniowe, Niemcewicz obnażył w "Powrocie posła" przywary przeciwników ustaleń Sejmu Czteroletniego. Fabuła interesująca, postacie ciekawie skrojone, słowem: polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
570
395

Na półkach:

komedia obyczajowo-polityczna z 1790 roku, napisana w czasie Sejmu Czteroletniego, której celem było poparcie reform i ośmieszenie konserwatywnej, sarmackiej części szlachty...

komedia obyczajowo-polityczna z 1790 roku, napisana w czasie Sejmu Czteroletniego, której celem było poparcie reform i ośmieszenie konserwatywnej, sarmackiej części szlachty...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
81
59

Na półkach: ,

Nadrabiam lektury z gimnazjum i technikum, no i szczerze nie żałuję że nie czytałem tego wcześniej, ale żałuję że przeczytałem to teraz. Totalnie nie mój klimat, nie mój styl, przebrnąłem przez to jakoś ale nie było łatwo.
4/10

Nadrabiam lektury z gimnazjum i technikum, no i szczerze nie żałuję że nie czytałem tego wcześniej, ale żałuję że przeczytałem to teraz. Totalnie nie mój klimat, nie mój styl, przebrnąłem przez to jakoś ale nie było łatwo.
4/10

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2949 użytkowników ma tytuł Powrót posła na półkach głównych
  • 2 615
  • 334
566 użytkowników ma tytuł Powrót posła na półkach dodatkowych
  • 290
  • 114
  • 41
  • 35
  • 29
  • 21
  • 21
  • 15

Tagi i tematy do książki Powrót posła

Inne książki autora

Okładka książki Antologia poezji polskiej Niezapomniane Strofy Krzysztof Kamil Baczyński, Seweryn Goszczyński, Maria Konopnicka, Ignacy Krasicki, Zygmunt Krasiński, Jan Lechoń, Adam Mickiewicz, Julian Ursyn Niemcewicz, Cyprian Kamil Norwid, Wincenty Pol, Jan Potocki, Juliusz Słowacki, Stanisław Wyspiański
Ocena 8,4
Antologia poezji polskiej Niezapomniane Strofy Krzysztof Kamil Baczyński, Seweryn Goszczyński, Maria Konopnicka, Ignacy Krasicki, Zygmunt Krasiński, Jan Lechoń, Adam Mickiewicz, Julian Ursyn Niemcewicz, Cyprian Kamil Norwid, Wincenty Pol, Jan Potocki, Juliusz Słowacki, Stanisław Wyspiański
Julian Ursyn Niemcewicz
Julian Ursyn Niemcewicz
Polski dramaturg, powieściopisarz, poeta, historyk, pamiętnikarz, publicysta, tłumacz, wolnomularz, zastępca wielkiego mówcy Wielkiej Loży Narodowej Wielkiego Wschodu Polskiego w 1781 roku, członek Komisji Edukacji Narodowej w latach 1791–1792. Urodził się w Skokach koło Brześcia nad Bugiem 16 lutego 1758 (według A.J. Czartoryskiego – 16 lutego 1757),jako syn Marcelego, podczaszego mielnickiego, i Jadwigi z Suchodolskich. Ochrzczony został w pobliskich Wistyczkach. Pochodził ze średniozamożnej rodziny szlacheckiej (później jednego z najbogatszych rodów Polesia). Dzieciństwo swe w większości spędził w rodzinnych Skokach oraz w Neplach i Adamkowie (pobliskie dobra jego dwóch stryjów). Będąc jeszcze dzieckiem (1764),odwiedził wraz z ojcem Warszawę podczas uroczystości koronacyjnych Stanisława Augusta. W roku 1776 złożył egzamin końcowy w warszawskim Korpusie Kadetów (naukę rozpoczął w roku 1770). Już wtedy okazał pierwsze zainteresowania literackie (Wojna kobiet. Poemat heroikomiczny w 4 pieśniach). Korpus Kadetów opuścił w sierpniu roku 1777, w stopniu podporucznika. Prawdopodobnie już kilka miesięcy później (grudzień 1777) został adiutantem dowódcy wojsk litewskich Adama Kazimierza Czartoryskiego. Wkrótce też zamieszkał przy Czartoryskim, początkowo w Warszawie, a następnie w Puławach. Za namową Czartoryskiego poświęcił się pracom przekładowym w zakresie literatury francuskiej. Towarzyszył mu w licznych podróżach po Europie. Zwiedził kolejno Holandię (1780),Austrię (1781),a następnie, w latach 1783–1785: Francję, Anglię, Niemcy, Włochy, Sycylię i Maltę. W roku 1781 brał udział w otwarciu zreformowanej warszawskiej Szkoły Głównej Wielkiego Księstwa Litewskiego. W roku 1784 był mistrzem i członkiem loży wolnomularskiej Bouclier du Nord. W tym samym roku wyjechał ponownie do Wilna, a 2 lata później (1786) przebywał na Wołyniu. W latach 1787–1788 podróżował do Paryża i Londynu, towarzysząc S.K. Potockiemu. Jako poseł inflancki Sejmu Wielkiego (wybrany w roku 1788, brał w nim czynny udział),aktywny członek Stronnictwa Patriotycznego (od grudnia 1790). 2 maja 1791 roku podpisał asekurację, w której zobowiązał się do popierania projektu Ustawy Rządowej. Współautor (z Hugonem Kołłątajem) projektu Konstytucji 3 Maja (uczestniczył w potajemnych naradach). W 1791 był jednym z założycieli Zgromadzenia Przyjaciół Konstytucji Rządowej. W tym okresie blisko współpracował z Komisją Edukacji Narodowej, a ponadto w lutym roku 1792 objął funkcję przewodniczącego Towarzystwa do Ksiąg Elementarnych. Pełnił funkcję jednego z redaktorów „Gazety Narodowej i Obcej” (od 1 stycznia 1791 do lipca 1792). Podczas wojny polsko-rosyjskiej 1792 przebywał w obozie księcia J. Poniatowskiego. Po zwycięstwie Targowicy przebywał na emigracji w Niemczech, początkowo w Lipsku, skąd jesienią 1792 wyjechał do Wiednia. W roku 1793 przebywał we Florencji, a na początku roku 1794 dotarł do Rzymu. Na emigracji aktywnie uczestniczył w przygotowaniach do insurekcji. Od czerwca 1794 był adiutantem i sekretarzem Tadeusza Kościuszki podczas insurekcji kościuszkowskiej. Ranny, został wzięty do niewoli po bitwie pod Maciejowicami (10 października 1794) i osadzony (grudzień 1794) w twierdzy Pietropawłowskiej w Petersburgu. W grudniu 1796 uwolniony przez cara Pawła I, razem z Kościuszką udał się przez Finlandię, Szwecję, Anglię do Stanów Zjednoczonych (dotarł tam w sierpniu 1797),gdzie początkowo zamieszkał w Filadelfii. Podróżował po wschodnich stanach, spotkał się z Waszyngtonem i Jeffersonem, a latem roku 1798 osiadł w Elizabethtown (stan New Jersey). 2 lipca 1800 w Essex poślubił Amerykankę, Susan Livingston Kean, córkę pierwszego wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych (wdowę po Johnie Kean). W roku 1798 wybrany członkiem Amerykańskiego Towarzystwa Filozoficznego, a w 1806 otrzymał obywatelstwo amerykańskie. W latach 1802–1804 odwiedził Polskę (powrócił do Warszawy we wrześniu 1802 – bezpośrednią przyczyną przyjazdu była wiadomość o śmierci ojca),w 1807 wrócił do kraju. W 1809 został kawalerem Orderu Świętego Stanisława. W 1812 roku jako członek Towarzystwa Królewskiego Gospodarczo-Rolniczego przystąpił do Konfederacji Generalnej Królestwa Polskiego. Od 1822 osiadł w swych dobrach w podwarszawskim Ursynowie (które chciał nazwać nota bene Ameryka),wprowadził tam nowoczesne metody ogrodnictwa i bez reszty oddał się tam twórczości literackiej. Jego warszawską siedzibą było mieszkanie w bocznej oficynie pałacu Potockich. Urząd sekretarza senatu pełnił nie tylko w Księstwie Warszawskim, ale i Królestwie Kongresowym. Z postacią Niemcewicza związana jest niezliczona liczba anegdot, które w owym czasie krążyły po Warszawie. Ofiarą jego szyderstw i żartów bywał często sam wielki książę Konstanty oraz inni przedstawiciele władz (np. senator i kasztelan Jan Amor Tarnowski),a także liczni znajomi i przyjaciele. Rozgłaszał w warszawskich salonach m.in., że jest „synem” Kaliksty Rzewuskiej, jego „żona” to Pelagia Mostowska, córka hr. Tadeusza Antoniego Mostowskiego, a ich niesfornym „synem” miał być Józef Lipiński. Kąśliwe uwagi Niemcewicza śmieszyły, ale i wywoływały lęk przed ośmieszeniem w kręgach rządowych i towarzyskich, co zapewniało mu wyjątkową pozycję w ówczesnych wpływowych kręgach społeczeństwa. Podróżował po kraju jako wizytator szkół. Członek Towarzystwa Przyjaciół Nauk od 1802, a od stycznia 1827 jego prezes. Przeciwnik konspiracji, a zwolennik legalizmu. Po wybuchu powstania listopadowego w 1830 wyjechał w misji dyplomatycznej do Londynu. 5 grudnia 1830 roku Rząd Tymczasowy Królestwa Polskiego powołał pod jego przewodnictwem kilkunastoosobowy Komitet do Przejrzenia Papierów Policji Tajnej. Jako senator podpisał 25 stycznia 1831 roku akt detronizacji Mikołaja I Romanowa. W czerwcu 1831 roku był senatorem-kasztelanem Królestwa Polskiego. Od września 1833 w Paryżu związany ze stronnictwem Adama Jerzego Czartoryskiego. Członek władz Związku Jedności Narodowej. Był prezesem Wydziału Historycznego Towarzystwa Literackiego w Paryżu. Pozostawił liczne pamiętniki z każdego okresu życia. Został pochowany na Cmentarzu w Montmorency pod Paryżem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pamiętniki Jan Chryzostom Pasek
Pamiętniki
Jan Chryzostom Pasek
„Pamiętniki Paska” to rzecz kapitalna, z kilkoma zastrzeżeniami. Jest to swoiste antidotum na satyryczne uproszczenia serialu "1670": pozwala zobaczyć, że XVII wieku naprawdę istniał ten typ mentalności, ale w dużo bogatszej, bardziej zniuansowanej formie. Pasek nie jest głupcem z komedii np. Fredry — on jest szlachcicem z całym światopoglądem swojej epoki, z jego wartościami, a także z wszystkimi ograniczeniami tamtych czasów. Czytając jego zapiski można szybko zorientować się, że wiele elementów ówczesnej mentalności wciąż rezonuje w naszym społeczeństwie - i ja myślę, że to bardzo dobrze. Podobnie gdy czytasz nieco bardziej swojskie czy "wyluzowane" fraszki Kochanowskiego - masz wrażenie że można by razem usiąść przy piwku i mniej lub bardziej swobodnie porozmawiać. Ważna uwaga - najlepiej czyta się końcówkę książki, gdzie jest więcej zabawnych sytuacji, najtrudniej przebrnąć przez mowy i listy, gdzie Pasek popisuje się swoją znajomością Łaciny i cytatami z Cycerona czy Owidiusza - całe strony pisane łaciną (!) A wracając do trunków - co pił Pasek? Petercymenty, miód pitny (z imbierem i gwoździkami - zresztą faktycznie goździki przypominają gwoździe:)) oraz piwo. A co to takiego "petercyment"? To zniekształcona nazwa - taka bardziej zniemczona - czy zholenderyzowana wina szczepu Pedro Ximénez - a więc szczepu białych winogron z Andaluzji, z którego robiono (i nadal się robi) bardzo słodkie wina, najczęściej wzmacniane, o smaku suszonych winogron, fig, miodu i karmelu. A więc hiszpańskiej Malagi! Zastanawiające że w notatkach Paska pili malagę, a nie pili win z Węgier. Może dlatego, że w tych czasach doszło do najazdu węgierskiego i miano do Węgrów uraz/ ewentualnie istaniały utrudnienia handlowe? Zawsze było dużo o "węgrzynach'; a tu nic. Brak win węgierskich u Paska mógł wynikać z utrudnień handlowych i niechęci do Węgier (Siedmiogrodu) po walkach z Rakoczym, a Malaga / „petercyment” była po prostu dostępniejsza, modniejsza i bardziej egzotyczna. Co pięknie pokazuje, że Rzeczpospolita XVII wieku była bardziej „miodowo-morska” niż „winna”. Był tez i teatr, choć nieco inaczej to wyglądąło niź dzisiaj :) Słynny incydent, który opisął Pasek, wydarzył się około 1660 r., gdy w Warszawie występowała francuska trupa teatralna, która odgrywałą sceny triumfu nad cesarzem niemieckim. Był to tak zwany theatro publico -czyli plenerowy. Dla sarmackiej szlachty, wychowanej na husarskich ideałach i nabożeństwach, te przedstawienia — gdzie „król francuski” i „cesarz niemiecki” byli postaciami scenicznymi, nierzadko ośmieszanymi — wyglądały jak bluźnierstwo i polityczna kpina. No i, jak to w barokowej Polsce bywało — zamiast napisać list protestacyjny, chłopaki wzięli łuki i postanowili zrobić recenzję po swojemu. Krótko mówiąc dla wielu aktorów był to ostatni występ. Nie bez znaczenia był fakt, że Francuzów zwyczajnie nie lubiano, a były to czasy gdy stronnictwa profrancuskie mocno lansowały kandydatów na tron z tego pańśtwa (Kondeusz, Walezy, Lotaryńczyk, etc.) Po całym zdarzeniu szukano winnych śmierci aktorów, a Pasek cytuje sceny ze swojego komicznego przesłuchania: WśćM. MPan skąd jedziesz?« Powiedam: »Z Warszawy«. »Kiedyś Wść wyjechał?« Powiedam: »Po śmierci cesarza chrześcijańskiego i krola francuskiego«. :)— »Patrzałeś Wść na to, kiedy się to stało?« — »Patrzałem«. »Co za osoba był, ktory najpierwej do cesarza strzelił?« Powiedziałem: »Taki, jako Wść i jako ja«. Rzecze, śmiejąc się: »Czy i nie Wść sam?« Odpowiem: »Wszak tam strzelono z łuku, a jam tu bez sahajdaku przyjechał«. Rzecze: »Choćby i Wść i ktokolwiek to uczynił, ma od Pana Boga odpust za to, że się ujął o takie srogie scandala, i krol J-oMść w oczy tylko krolowej kondolencyą czyni, a w sercu z tego się śmieje«. Naśmiawszy się tedy z owego dyalogu, nacieszywszy, wypili beczkę piwa gospodarzowi i drugą, i pojechali. Toto taką Francuzowie mieli w Polszcze powagę za Ludowiki... No komiczne, nieprawdaż? „Kto strzelił pierwszy?” — „Taki, jako Wść i jako ja.” Czyli: wszyscyśmy tacy sami, po co drążyć, panie bracie! A potem jeszcze ten genialny komentarz żołnierza: „Choćby i Wść to uczynił, ma od Pana Boga odpust, że się ujął o takie srogie scandala.” — czyli: dobrze zrobiliście, żeście tych Francuzów postraszyli, Pan Bóg Wam to policzy na plus! I wreszcie — beczka piwa jako zwieńczenie przesłuchania! To już czysty Sarmacki Monty Python. Miay tez miejsce wojny domowe jak rokosz Lubomirskiego. I Pasek tez świetnie to opisał w kapitalnym fragmencie o tym, jak ludzie mieli dość tej wojny i „tańca gonionego" między królem a rokoszanami, podwodów, kontrybucji, prowiantów, kwater, i innych kontyngentów dla wojsk. W skrócie: "Utęskniło się też krolowi na miejscu i mowi do swoich: »Nie byłoby też tu gdzie przejechać się do szlachcica ktorego, bo już uprzykrzyło się na miejscu kilka niedziel siedzieć«. Rają mu to tu do tego, to d[o t]ego, o dwie mili, o trzy od miejsca. Krol rzecze: »Ale ja chcę blisko kędy, żeby powrocić na wieczerzą«. Ozwie się ktoś: »Jest tu, Miłościwy krolu, szlachcic polityczny, pan Sułkowski; zaraz pod obozem mieszka, będzie rad Waszej KMści«. Kazał się tedy krol nagotować, pojechał i z krolową. Nie wiemy o niczym, napijamy się piwka, karty grają — bom i ja tam był, gdyż to dobry przyjaciel ojca mego i moj — żołnierzow też kilkanaście; aż wchodzi sługa: »Krolestwo IchMść do WM. MPana jadą, jeżeli w czym nie przeszkodzą?« Porwie się gospodarz: »Będę rad panu memu miłościwemu, proszę i z ochotą czekam«. Słyszę, kiedy sama rzekła: »Będęć ja tobie rada! Dyjabeł w tobie, poczekaj jeno!« Ale nie wiedzieli, na co to mowiła. Powypadali tedy wszyscy, a krol jeszcze był opodal. Skoro już wjeżdża we wrota konno, a krolowa jeszcze karetą na zadzie była, aż mię pyta Sułkowska: »Moj złoty, pokażże mi, ktory to tu krol, boć ja go jeszcze nie znam. Wiem, że po niemiecku chodzi, ale to tu kilka Niemcow: nie wiem, ktory«. Ja tedy, nie wiedząc, na co pyta, że »ten to, co między tymi dwiema na takim koniu«. Dopiero owa, przybliżywszy się przeciwko niemu, klęknie, ręce złożywszy ku niebu podniesie i mowi: »Panie Boże sprawiedliwy! — krol, co już miał zsiadać, zatrzymał się — jeżeliś kiedykolwiek rożnymi plagami karał złych i niesprawiedliwych krolow, wydziercow, szarpaczow, krwie ludzkiej niewinnej rozlewcow, dziś pokaż sprawiedliwość twoję nad krolem Janem Kazimierzem, żeby pioruny na niego z jasnego nieba trzaskały, żeby go ziemia żywo pożarła, żeby go pierwsza kula nie minęła, żeby wszystkie owe, ktore dopuściłeś na Faraona, jego dotknęły plagi za te wszystkie krzywdy, ktore my, ubodzy ludzie, cierpiemy i całe krolestwo!« Mąż jej gębę zatyka, a ona tym bardziej mastykuje. Krol nazad do wrot; gospodarz skoczy, prosi, strzemienia się chwyta. »Żadnym sposobem; złą macie żonę, panie, nie chcę, nie chcę!« Pojechał; potkał się z krolową: »Nawracaj, nic tu po nas«. Przyjechawszy do Rawy, krol w śmiech, krolowa w gniew: »A, kazałabym ją tak!« Krol rzecze: »Nie trzeba tak, niech się ukrzywdzony przynajmniej tym ucieszy, co się nagada. Ale, dla Boga, niech kto oznajmi Lubomirskiemu, żeby się z nami przeprosił, boć już nas o tę wojnę i baby konfundują«. Stąd kolejna kopalnia wiedzy: nawet jeśli Jan Kazimierz mówił po polsku, dla zwykłego szlachcica czy żony gospodarza był „Niemcem” z kilku powodów: ubiór – król nie nosił typowego sarmackiego stroju, nie miał kontusza, pasów, buńczuka przy boku itp., fryzura / golenie – Sarmaci mieli swoje charakterystyczne wąsy i fryzury; król był „po zachodniemu”, czyli "Niemiec". I ta bezcenna wiązanka wymierzona w zaskoczonego króla, któremu białogłowa "jasną cholerą w oczy zaświeciła" parafrazując Mostowicza. Długo bym mógł jeszcze pisać o Pamiętnikach, ale resztę zostawiam dla tych, którzy chcieliby jednak sami zmierzyć się z oryginałem. Na zachętę kilkanaście zabawnych fragmentów w sekcji "cytaty". No i jeszcze przecież jest tu kapitalna historia o udomowionej wydrze imieniem "Robak" - która spała w pościeli i łowiła ryby na komendę, a sama jadła tylko te upieczone i przyprawione pietruszką. Polecam.
Dupczek - awatar Dupczek
ocenił na85 miesięcy temu
Wybór poezji Jan Andrzej Morsztyn
Wybór poezji
Jan Andrzej Morsztyn
Jan Andrzej Morsztyn dobrze wie, jak ugrzęznąć wśród miłosnych westchnień i krotochwilnych umizgów. Chociaż jego wiersze napędza salonowy dowcip, to sam autor bardziej przypomina wycieńczonego amorami galernika, niż statecznego podskarbiego wielkiego koronnego XVII-wiecznej Polski. Za jakież grzechy w takim razie został przywiedziony na te miłosne galery? Prawdopodobnie za niebywały talent do tworzenia dworskich erotyków, za umiejętność wymyślania zręcznych metafor i barwnego opisywania upalnej miłości. Ten obyty w świecie salonowiec przy dźwiękach lutni potrafi wyczarować dosłownie wszystko, za jego sprawą nawet mróz pali a ogień chłodzi. Jednak czy dałem się nabrać na godne występku dumania zakochanych? Myślę, że wiele jeszcze braknie do tego, abym pisał peany na cześć jego twórczości. Forma przytłoczyła treść i odsłoniła niestałość uczuć opisywanych przez Morsztyna kochanków. Umie on zastawiać sidła na nobliwe matrony i strwożone brakiem doświadczenia dziewice. Trzeba przyznać, że w przekornych strofach zawarł umiejętność łowienia nawet największych cnotliwych tego świata. Łowi żartem, łowi okraszoną namiętnością chwilą, poluje na serca kruchymi wersami pełnymi zgrabnych miłostek. Daje wiele efektu a mniej liryki. Cóż, od czasu do czasu można zaszaleć w karnawale prostych hołdów oddawanych Wenerze i Kupidynowi. Dobrze co jakiś czas poprawić swój humor i być może ogrzać zziębnięte serce. W płomieniach poezji barokowego poety rozgrzeje się nawet największy emocjonalny zmarźlak. To literatura wzdychań i figli. Jeśli ktoś szuka poważnych uniesień doprowadzających do płaczu to może się srogo pomylić. Owszem, Morsztyn potrafi wyciskać łzy, ale tylko lekką tematyką ubraną w namiętne zwroty. Nie można ukrywać, że jest wytrawnym wirtuozem barwnego i finezyjnego języka. Jednak nie wolno też zapominać, że to człowiek baroku i wielbiciel francuskiej kultury z której czerpał pełnymi garściami. To kosmopolita, którego cechuje bogactwo formy wyrazu. Jest przykładem na to, że manieryczna poezja wzbudzała w jego czasach zachwyty. Ogromna ilość stosowanych przez niego środków ekspresji nadaje poezji cech wykwintnej erotyki. Jan Andrzej Morsztyn pozostanie w mojej pamięci jako znakomitość barokowego świata, godny zapamiętania twórca niepospolitych rymów. To z mojej strony wielkie uznanie dla sławy tamtych czasów. Jednak osobiste ciągoty w kierunku bardziej poważnych trendów literatury skłaniają mnie ku przeświadczeniu, że być może ostatnie dni zostaną przeze mnie uznane za chwilowy kaprys, żart uczuć, osłabienie rozumu na korzyść emocji. Nie chciałbym Was jednak w jakikolwiek sposób zniechęcić do poety, którego można obecnie poznać już tylko wśród przykładów baroku, podawanych przez nauczycieli języka polskiego. Zapomniany a jednak wart spojrzenia dla samej zabawy słowami miłosnej liryki.
czytający - awatar czytający
ocenił na67 lat temu
Giaur George Gordon Byron
Giaur
George Gordon Byron
Akcja książki toczy się pod koniec XVIII wielkie Grecji. Historia przedstawia bogatego muzułmanina Hassana, który po stracie żony Leili traci radość życia. Podejrzewa ją o ucieczkę z Giaurem. Jak się potem okazuje ona wcale nie uciekła lecz została utopiona na polecenie męża, za odwzajemnioną miłość do Giaura. Giaur mści się za śmierć ukochanej, walcząc z Hassanem, w której ten ginie. Matka dowiaduje się o śmieci syna oraz przepowiada Giaurowi, że stanie się upiorem i będzie nękać go wiecznie zło i cierpienie, które dopuścił do swojego serca. Giaur zaczyna samotna tułaczkę a sześć lat potem spotykamy go w klasztorze. Doskwiera mu osamotnienie i niezrozumienie ze strony innych. Dodatkowo przeżywa powracające na nowo wspomnienia, przez które ciagle cierpi i nie może się od nich uwolnić. Przeczuwając nadciągający swój koniec, spowiada się zakonnikowi o minionych wydarzeniach, wspomina swoją młodość i miłość do Leili oraz walkę z Hassanem. Twierdzi, że jedyna rzeczą, której żałuje to śmierć ukochanej. Prosi też o pochowanie w anonimowym grobie, następnie umiera. Giaur w języku muzułmanów znaczy niewierny, określają tak chrześcijan. Narrator przedstawia nam wyrządzenia z perspektywy nie tylko Giaura ale również muzułmanów a nawet broni ich postępowania, m. in. decyzję Hassana, dotyczącą rozkazu uśmiercenia swojej żony, oraz że była ona zgodna z ich prawem.
Grześ Banach - awatar Grześ Banach
ocenił na718 dni temu

Cytaty z książki Powrót posła

Więcej
Julian Ursyn Niemcewicz Powrót posła Zobacz więcej
Julian Ursyn Niemcewicz Powrót posła Zobacz więcej
Julian Ursyn Niemcewicz Powrót posła Zobacz więcej
Więcej