rozwińzwiń

Sekret w ich oczach

Okładka książki Sekret w ich oczach autora Eduardo Sacheri, 9788380314627
Okładka książki Sekret w ich oczach
Eduardo Sacheri Wydawnictwo: Świat Książki kryminał, sensacja, thriller
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Tytuł oryginału:
La pregunta de sus ojos
Data wydania:
2015-12-16
Data 1. wyd. pol.:
2012-01-18
Data 1. wydania:
2009-01-01
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380314627
Tłumacz:
Andrzej Sobol-Jurczykowski
Średnia ocen

6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sekret w ich oczach w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Sekret w ich oczach



książek na półce przeczytane 4890 napisanych opinii 1342

Oceny książki Sekret w ich oczach

Średnia ocen
6,2 / 10
582 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Sekret w ich oczach

avatar
92
36

Na półkach:

Jeszcze nigdy nie czytałam 270 stron tak długo! Dłuży się niemiłosiernie. Gdy zaczyna się coś dziać, to tylko po to, by w jednej stronie zamknąć akcję i wrócić do wiecznych przemyśleń, analiz, wewnętrznych rozmów autora z samym sobą. Historie, którą czytamy my oraz którą pisze bohater, są tak samo nudne i rozwleczone, bez ikry i sensacji. Mam wrażenie, że męczą się tu trzy osoby: bohater początkujący pisarz, auto książki, który chyba chciał się dostosować do swego bohatera albo to też jego pierwsza książka, no i oczywiście czytelnik, który przez te wszystkie nic nie wnoszące dywagacje, opisy stanów emocjonalnych, pitolenie o kochaniu jednej kobiety ale braku odwagi by to wyznać, musi przebrnąć, jeśli chce doczytać do końca. Generalnie, nic mnie nie zaskoczyło w tej książce, jeśli chodzi o akcję. Nie wiemy, co z Romano, jak to się skończyło. Chaos, niezamknięte wątki i brak akcji - to cechy charakterystyczne dla tej pozycji.

Jeszcze nigdy nie czytałam 270 stron tak długo! Dłuży się niemiłosiernie. Gdy zaczyna się coś dziać, to tylko po to, by w jednej stronie zamknąć akcję i wrócić do wiecznych przemyśleń, analiz, wewnętrznych rozmów autora z samym sobą. Historie, którą czytamy my oraz którą pisze bohater, są tak samo nudne i rozwleczone, bez ikry i sensacji. Mam wrażenie, że męczą się tu trzy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
603
356

Na półkach:

Pomysł na fabułę taki sobie, czytało się bardzo powoli. Spodziewałam się jakiegoś zaskakującego zakończenia. Nie rozumiem zachwytów.

Pomysł na fabułę taki sobie, czytało się bardzo powoli. Spodziewałam się jakiegoś zaskakującego zakończenia. Nie rozumiem zachwytów.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
15
10

Na półkach: ,

Książka napisana bardzo inteligentnie, w moim odczuciu byl to bardziej wyszukany styl, język. Ciekawe zagranie z tym, żeby rozdziały książki ponumerowac, a wszystkiemu poza nimi nadać nazwy/opis i wówczas zmienia się także, w której osobie czytamy. Opisana historia jest całkiem ciekawa. Niestety największy minus jest taki, że tak naprawdę, jak przeczytamy opis książki, to wiemy już wszystko. Opis zawiera całą fabułę, naprawdę. Jeśli ktoś chciałby przeczytać tę historię, licząc na jakiś niesamowity zwrot akcji albo inne ciekawostki to uprzedzam, że tutaj tego nie znajdziecie. Żadnego przełomowego momentu nie uświadczycie.

Książka napisana bardzo inteligentnie, w moim odczuciu byl to bardziej wyszukany styl, język. Ciekawe zagranie z tym, żeby rozdziały książki ponumerowac, a wszystkiemu poza nimi nadać nazwy/opis i wówczas zmienia się także, w której osobie czytamy. Opisana historia jest całkiem ciekawa. Niestety największy minus jest taki, że tak naprawdę, jak przeczytamy opis książki, to...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1421 użytkowników ma tytuł Sekret w ich oczach na półkach głównych
  • 730
  • 673
  • 18
359 użytkowników ma tytuł Sekret w ich oczach na półkach dodatkowych
  • 313
  • 14
  • 8
  • 6
  • 6
  • 6
  • 6

Tagi i tematy do książki Sekret w ich oczach

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Co kryje twoje imię? Clara Sanchez
Co kryje twoje imię?
Clara Sanchez
To ciekawa opowieść o dziewczynie na życiowym zakręcie, która postanawia na jakiś czas uciec od swojej trudnej sytuacji i wyjeżdża do letniego domu swojej siostry. Sandra jest w ciąży i jest przekonana, że nie chce spędzić reszty życia z ojcem dziecka. Potrzebuje spokojnego miejsca, aby wszystko przemyśleć i podjąć właściwą decyzję. W sielankowej nadmorskiej miejscowości, na plaży poznaje parę staruszków, z którymi nawiązuje bliższą relację. Zżywają się ze sobą do tego stopnia, że małżeństwo zaprasza ją do wspólnego zamieszkania w ich pięknej posiadłości. Co prawda ich znajomi wydają jej się dziwni i niepokojący, postanawia jednak nie zwracać na to zbytniej uwagi i cieszyć się pobytem w tym pięknym domu. I tu wchodzi wątek Juliana, poszukującego - na prośbę umierającego przyjaciela - zbrodniarzy nazistowskich, którym udało się umknąć przed wymiarem sprawiedliwości. Tak naprawdę niewiele mówi się o tym, jak wielu z nich nie odpowiedziało nigdy za swoje zbrodnie w obozach. Jak dobre życie wiodą, pomimo swoich przewinień. Julian przeszedł przez obóz i to naznaczyło jego życie na zawsze. Ich drogi krzyżują się i to co początkowo wydawało się zwiastować sielankę, zmienia się w walkę o wolność i bezpieczeństwo. To Julian jest ciekawą postacią w tej książce, bo osobowość Sandry wydaje się trochę zbyt naiwna. Dopiero historia odszukiwania zbiegłych nazistów, którzy żyją w bajkowym miejscu opływając w luksusy, wprowadza interesujący wątek. I zaczyna się robić dynamicznie.. Motyw ciekawy i czyta się dobrze, nawet jeśli ton narracji wydaje mi się nazbyt lekki, gdy weźmie się pod uwagę tematykę. Całość nie jest zła, ale mogłaby być lepiej dopracowana, trochę głębsza i bardziej rozbudowana. Pod koniec robi się interesująco, gdy Julian trafia do domu spokojnej starości, w swoim mniemaniu po to, aby spędzić resztę życia w miejscu, gdzie zakończył życie jego przyjaciel. A tam natyka się na kolejnych nazistów, którzy mu się wcześniej wymknęli.. Książkę kupiłam w zeszłym roku w Rzymie, w języku włoskim, od bukinisty nad Tybrem. Zachwyciło mnie, że idąc przez Rzym na wielu placach, czy nawet na straganach, przy przejściach dla pieszych można zakupić używane książki za grosze. Szukałam czegoś lekkiego do poczytania na ławce w cieniu platanów. Miała zupełnie inny tytuł i piękną nostalgiczną okładkę. I sprawdziła się doskonale. Jako przerywnik między poważniejszymi pozycjami czyta się dobrze. ----------- È una storia interessante su una ragazza a un punto di svolta nella vita che decide di scappare dalla sua difficile situazione per un po' e va nella casa estiva di sua sorella. Sandra è incinta ed è convinta di non voler passare il resto della sua vita con il padre del bambino. Ha bisogno di un posto tranquillo per riflettere e prendere la decisione giusta. In un'idilliaca cittadina di mare, sulla spiaggia, incontra un'anziana coppia con la quale instaura un rapporto più stretto. Si avvicinano così tanto che la coppia la invita a vivere insieme nella loro bellissima tenuta. Sebbene i loro amici le sembrino strani e inquietanti, decide di non prestarci troppa attenzione e di godersi il suo soggiorno in questa bella casa. Ed ecco che arriva la trama di Julian, che, su richiesta dell'amico morente, è alla ricerca di criminali nazisti riusciti a sfuggire alla giustizia. In effetti, si parla poco di quanti di loro non hanno mai risposto per i loro crimini nei campi di concentramento. Che bella vita conducono, nonostante i loro atti disumani in passato. Julian è sopravvissuto a un campo di concentramento e questo ha segnato la sua vita per sempre. Le loro strade si incrociano e quello che inizialmente sembrava preannunciare un idillio si trasforma in una lotta per la libertà e la sopravvivenza. Julian è un personaggio interessante in questo libro perché la personalità di Sandra sembra un po' troppo ingenua. Solo la storia del ritrovamento di nazisti fuggitivi che vivono in un luogo fiabesco trasudante di lussi introduce un filo interessante. E la storia inizia a farsi dinamica... Il tema è interessante e si legge bene, anche se il tono della narrazione mi sembra troppo leggero, vista la materia trattata. Il tutto non è male, ma potrebbe essere rifinito meglio, un po' più profondo e sviluppato. Diventa interessante verso la fine quando Julian finisce in una casa di riposo, nella sua mente, per trascorrere il resto della sua vita nel luogo in cui è morto il suo amico. E lì incontra altri nazisti che gli erano sfuggiti in precedenza. Ho comprato il libro l'anno scorso a Roma, in italiano, da un bucanista sul Tevere. Mi ha fatto piacere che, passeggiando per Roma, in tante piazze, o anche alle bancarelle, alle strisce pedonali, si possano comprare libri usati a pochi spiccioli. Cercavo qualcosa di leggero da leggere su una panchina all'ombra dei platani. Aveva un titolo affascinante e una bellissima copertina nostalgica. E ha funzionato perfettamente. È una buona lettura come pausa tra argomenti più seri.
Edyta - awatar Edyta
oceniła na63 lata temu
Potem Rosamund Lupton
Potem
Rosamund Lupton
Druga powieść od Rosamund Lupton za mną. Po “Siostrze”, która mnie zmęczyła miałam obawy, że kolejna książka od autorki mi nie podejdzie. Czy faktycznie? I tak i nie. “Potem” prezentuje w mojej ocenie bardziej interesującą historię niż “Siostra”. W szkole wybucha pożar, a Grace - główna bohaterka i matka wbiega do płonącego budynku, aby uratować znajdującą się w środku córkę Jenny. Z biegiem czasu okazuje się, że było to podpalenie i Grace wszczyna śledztwo. Książka wciąga i chce się dowiedzieć kto jest sprawcą tragicznych wydarzeń. Jest faktor tajemniczości i zagadki. Autorka całkiem sprawnie żongluje emocjami, bohaterami i całą akcją. Historia jest naprawdę ciekawa jednak zawiera dwa istotne elementy, za którymi mocno nie przepadam w literaturze, a które dla mnie jako czytelnika mają wpływ na ogólny odbiór książki. Podobnie jak w “Siostrze” jest tu narracja w pierwszej osobie, a dodatkowo główna bohaterka jest jakby duchem - wychodzi ze swojego ciała i towarzyszy swoim bliskim w rozwikłaniu zagadki razem z duchem swojej córki Jenny. Podobny motyw “ducha” jest też u Kristin Hannah w “Pozwól odejść “ i “Wyśnione szczęście”. Dla mnie to jest too much - nie lubię i raczej się do tego nie przekonam. Gdyby autorka napisała “Potem” w trzeciej osobie, moim zdaniem książka byłaby bardziej przystępna. Oczywiście to moja subiektywna opinia bo tak jak wspomniałam wcześniej, historia sama w sobie jest naprawdę dobra. Jeśli kiedyś na nią traficie to z pewnością polecam bardziej niż “Siostrę”.
Kokaloca - awatar Kokaloca
oceniła na62 lata temu
Ludzie czystego serca Susan Hill
Ludzie czystego serca
Susan Hill
"Jeśli nie wiesz co robić, najlepiej nie rób nic". Sennie było na początku. Sennie bardzo. Nawet po porwaniu chłopca nie czuło się wzrostu tempa akcji. To oczywiście moje subiektywne odczucia. I byłam nawet trochę zła. I nie wiedziałam czy aby na pewno przeczytam tę książkę, ale... Mając jakieś sto stron do zakończenia tej powieści, stwierdziłam, że nie o akcję tu chodzi. Tu chodzi o pokazanie uczuć i przemyśleń. Każde jakieś miał. Coś tam kiedyś czytałam już o takich zaginięciach. Człowiek zapada się pod ziemię i śladu po nim nie ma. Brak świadków. Czegokolwiek. Najgorsza w tym całym ogromie tragedii jest jednak niepewność. W mojej ocenie lepsza jest nawet najgorsza wiadomość niż ta pustosząca duszę niewiedza. I chyba o to w tej książce chodziło... Najbardziej szokującym momentem, a właściwie jedynym takim, był ten, w którym matka chłopca, będąc w jego pokoju, rozmyślała nad jego zaginięciem. Porównywała swoje dzieci i żałowała wręcz, że to nie córka jej zaginęła, tylko właśnie on - syn. Stwierdziła bowiem, że z zaginięciem córki jakoś by się uporała po pewnym czasie. Ze zniknięciem syna nie potrafiła sobie poradzić! Szok i niedowierzanie! Naprawdę w rodzicielskich uczuciach występują takie dysonanse?! Można kochać jedno dziecko mniej niż drugie? Nie mogę tego sprawdzić osobiście, a własnych rodziców nie chcę pytać. Chyba najzwyczajniej boję się poznać odpowiedź... "Nieodwzajemniona miłość sprawia, że ludzie działają gwałtownie".
Adolfina - awatar Adolfina
oceniła na68 lat temu
Zanim zasnę S.J. Watson
Zanim zasnę
S.J. Watson
Ta książka to prawdziwy emocjonalny rollercoaster, który zostaje w głowie na długo po przewróceniu ostatniej strony. Jako czytelniczka, najbardziej uderzyło mnie to, jak autor potrafił oddać bezwzględną samotność głównej bohaterki, Christine. ​Co najbardziej zapada w pamięć? ​Motyw utraty tożsamości: Pomysł na kobietę, która każdego ranka budzi się jako „czysta karta”, jest przerażający. Czytając, podświadomie stawiasz się na jej miejscu – to uderza w nasze najbardziej podstawowe lęki o bezpieczeństwo i zaufanie do najbliższych. ​Klaustrofobiczny klimat: Akcja toczy się głównie w domu, co potęguje uczucie osaczenia. Czuć to napięcie między Christine a jej mężem, Benem. Z każdą stroną zastanawiałam się: Czy on jest bohaterem, czy potworem? Ta niepewność jest genialnie poprowadzona. ​Forma dziennika: To, że poznajemy historię poprzez zapiski Christine, sprawia, że więź z nią jest bardzo silna. Razem z nią odkrywamy kolejne kłamstwa i razem z nią czujemy ten narastający paraliżujący strach. ​Subiektywne odczucia ​Choć momentami opisy codziennego poranka i powolnego przypominania sobie faktów mogą wydawać się powtarzalne, to właśnie ten zabieg buduje autentyczność jej stanu. To nie jest typowy kryminał z pościgami – to thriller psychologiczny w najczystszej postaci, gdzie największa walka toczy się wewnątrz własnego umysłu. ​Podsumowanie: Książka jest genialna, jeśli szukasz czegoś, co sprawi, że zaczniesz kwestionować własne wspomnienia. To opowieść o tym, jak łatwo nami manipulować, gdy nie mamy przeszłości, do której moglibyśmy się odwołać. ​Moja ocena: 8/10 ⭐
Justikiusti - awatar Justikiusti
ocenił na822 dni temu
Zła kobieta Amanda Prowse
Zła kobieta
Amanda Prowse
Jedna z najmocniejszych historii, jakie czytałam ostatnio. W większości przypadków po każdym przeczytanym rozdziale musiałam zrobić sobie przerwę. I pomyśleć. W głowie tyle pytań - dlaczego nikt niczego nie zauważył? Dlaczego nikt nie zagłębiał się w postać Kathryn, nie zadał kilku dodatkowych pytań? Dlaczego wszyscy zadowalali się wyjaśnieniami "jestem zmęczona" czy wręcz uwagą "to nie twoja sprawa"? A ona sama - dlaczego milczała? Dlaczego tak późno zareagowała? I wreszcie - czy w moim otoczeniu ktoś przeżywa podobny koszmar? Oby nie... Podziwam takie kobiety jak Kathryn, a jednocześnie ich nie rozumiem. Są słabe, a zarazem silne, tchórzliwe, a jednocześnie piekielnie odważne. Ciężko jest ocenić jednoznacznie. Bardzo mi się podoba achronologia powieści, teraźniejszość z dalszą przeszłością, przeplatana tą bliższą. I, o zgrozo, gradacja powieści sprawiła, że czułam sporą satysfakcję, gdy poznałam szczegóły tego jednego feralnego wieczoru. I ogromnie żałowałam, że Kathryn tylko w tym momencie wykazał się odwagą. Choćby jeśli chodzi o jej relacje z dziećmi zabrakło jej zarówno przed zabójstwem, jak i po tym gdy kobieta zaczęła nowe życie. Ale koniec końców nie mnie oceniać, nie jestem na szczęście ofiarą przemocy domowej, nie wiem, co dzieje się w umyśle takiej osoby. Słowem - to jedna z tych powieści która zostanie w pamięci na długo.
mhszym - awatar mhszym
ocenił na76 lat temu
Requiem dla Bostonu William Landay
Requiem dla Bostonu
William Landay
Oryginalny tytuł to „Mission Flats”, który dla polskiego czytelnika nic nie mówi. Dla amerykańskiego chyba jednak także nie. Dobrze, wydano tę książkę kiedyś w Polsce pod tytułem „Akta Denzigera”, a teraz dostaliśmy „Requiem dla Bostonu”. Co to za mania zmieniania tytułów? Choć nic nie przebije „Wirującego seksu”, to „Requiem …” i tak mnie przerosło. Nijak nie jestem w stanie znaleźć wyjaśnienia tego requiem dla miasta. Dla Danzigera owszem, ale miasta? Sam Boston też od biedy można przełknąć, choć jest to tylko miejsce większości akcji, tło, rzecz mogłaby się dziać w co najmniej kilku innych miastach. Mniejsza jednak o tytuł, bo reszta choćby w najmniejszym stopniu nie jest irytująca. Wciągnęła mnie nawet nie tyle sama akcja, nie to, „kto zabił?”, ale zaciekawienie tym, jak będą rozwijać się bohaterowie, jak na przykład zmienią relacje głównej postaci z ojcem, bo subtelne zapowiedzi takiego właśnie rozwoju dostrzegłem. I nie zawiodłem się. Fabuła kryminalna rozwija się, kręci, to przyspiesza, to zwalnia, meandruje, mami. Błądzi, lawiruje, a zwodniczą wielowątkowością trzyma w napięciu. Majstersztyk. Cóż jednak dziwnego, autor to były, a może nawet nadal aktywny, prokurator. Ma odpowiednią wiedzę i doświadczenie, by skonstruować wiarygodną historię, a nie wyssane z palca bzdety, jak pewien polski autor, którego jedną powieść porzuciłem w połowie, bo nie mogłem znieść, kiedy pisał o rzeczach, o których nie ma pojęcia. Bywam jednak uparty i przeczytam inną w całości, by mieć o nim opinię opartą nie na jednostkowym, a właściwie ułamkowym przypadku. ”Winter is coming” a zwiastuje ją frost. Bardzo mocną stroną tej opowieści są postacie. Nikt nie jest jednoznacznie dobry ani jednoznacznie zły, dobrzy robią złe rzeczy, a źli dobre. Też jednak nie na pewno, bo poruszone kwestie etyczne są prawdziwe, a nie zero-jedynkowe, a akurat praca policjanta obfituje w sytuacje wymagające podejmowania trudnych moralnie decyzji. Niejednoznacznych decyzji. Ustalenie więc tego, co jest dobre, a co złe nie jest takie proste. Ależ ten świat jest skomplikowany. Może przesadzam i kiedyś nie było aż tak źle, ale zdaje mi się, że kryminały ewoluowały od prostych, liniowych, czysto kryminalnych intryg do prawdziwych powieści o ludziach, w których sama intryga, zagadka są istotne, ale nie dominują i nie dewastują całej reszty. Realia czasów i miejsc uwiarygadnia historie, sprawia, że nie zastanawiamy się przez cały czas, “kto zabił”, ale po prostu zatapiamy w treści, a postacie stają się prawdziwe. Ot, taki smaczek, jak poniżej. „ - Proszę, proszę. A dokąd się wybierasz? - Do Pragi. - Do Pragi — powiedziała to tak, jakby pierwszy raz usłyszała to słowo. - Nawet nie wiem, gdzie to jest. - W Czechosłowacji. Dane parsknęła lekceważąco. - Teraz to Republika Czeska — wtrącił się Bobby Burke. - Tak nazwali ten kraj w czasie olimpiady, Republika Czeska. - Burke był mistrzem tego rodzaju niepotrzebnych informacji.“ Wyszydzana amerykańska ignorancja. Także przez nas, Polaków, czasami równie wielkich ignorantów. Kluczowa jest jednak fraza w ostatnim zdaniu: „niepotrzebnych informacji”. Czy komuś jest faktycznie niezbędna do życia wiedza, że Praga to stolica Czech i że Czechosłowacji już nie ma? Szczególnie komuś, kto żyje na innym kontynencie. Tak po prawdzie to nawet informacja o tym, że ziemia jest okrągła (ok, jajowata) i że krąży wokół Słońca, a nie odwrotnie, jest zbędna i na co dzień bezużyteczna. Użyteczność — podstawa systemowej amerykańskiej (choć chyba nie tylko) ignorancji. Pragmatyzm — jedyny zdaje się amerykański system filozoficzny. A przynajmniej funkcjonalnie się sprawdza. To książka ciekawa. Spieszyłem się, by lepiej poznać bohaterów. Spodziewałem się kilku zmian w bohaterach, ich wzajemnych relacji, ale nie zawsze moje domniemania okazywały się trafne. I bardzo dobrze, nie było nudno i przewidywalnie. Z przyjemnością też oglądałem, jak działa aparat państwowy, instytucje w normalnym kraju. Tak, oglądałem, bo język powieści maluje obrazy, a nie tylko przekazuje informacje. W sumie ta powieść to miłe zaskoczenie. Zamówiłem ją przy okazji zakupu innych książek i kiedy po jakimś czasie wziąłem ją do ręki, przeczytałem blurb i zacząłem się zastanawiać, dlaczego ją wybrałem? Nadal nie wiem, ale nie żałuję.
Augustyn - awatar Augustyn
ocenił na77 lat temu
Profesor John Katzenbach
Profesor
John Katzenbach
"Jako psycholog własne życie poświęcił rozwiązywaniu zagadek. Dlaczego się boimy? Dlaczego zachowujemy się tak, a nie inaczej? Co sprawia, że czujemy to, co czujemy? Skąd bierze się strach" Największa siła tej historii to postacie, jakie autor nam "zaserwował", bo sama historia, nie jest jakaś nowatorska. Ale te charakterystyczne postacie i ta niepospolita współpraca między nimi, to jest coś wartego wszelkiej uwagi. Najciekawszy jest tytułowy profesor. Adrian Thomas, ponad sześćdziesięcioletni mężczyzna, który całe swoje życie spędził w laboratorium, badając strach, we wszystkich jego odmianach... Teraz jednak sam się boi, ponieważ przeczuwa, że diagnoza, jaką właśnie ma obwieścić jego neurolog, po serii długotrwałych badań, nie jest ani pomyślna, ani nie daje nadziei na wyzdrowienie. Więc "Pozostały tylko dwa pytania: Jak długo to potrwa? I jak bardzo to będzie straszne?". Jednak Adrian pomimo swojego strachu, jest też dziwnie spokojny, bo wie, że jak już będzie bardzo źle, to zawsze może... Ma plan, jednak wkrótce jego plan, mocno się zachwije kiedy schorowany staruszek zobaczy niechcący coś, zupełnie nieprzeznaczonego dla jego oczu. Druga postać to detektyw Terri Collins, samotna matka, policjantka i kobieta, która uciekła od przemocowego męża. Terri jest dobrym detektywem, chociaż raczej nie często ma okazję pokazać swoją inteligencję i detektywistyczny spryt. Bo przecież tutaj gdzie mieszka i pracuje w zasadzie, nic nigdy strasznego się nie wydarza... Jest i on trzecia jakże ważna i charakterystyczna postać w tej historii, Mark Wolfe, notowany przestępca seksualny, ciągle będący pod "opieką" policyjną detektyw Collins. Właśnie ta dziwna trójka będzie musiała, mimo że bardzo niechętnie, zewrzeć szyki, bo tylko w ten sposób, połączywszy swoją wiedzę, mają szansę na odnalezienie.... numeru 4. Książka trzymała mnie w uścisku napięcia do samego końca. John Katzenbach nie jest jakimś komercyjnie płodnym pisarzem, jednak każda jego książka jest doskonale dopracowana, a na pracy ludzi z szeroko pojętej kryminalistyki, zna się jak niewielu. Ma to chyba w genach, wszak jego ojciec Nicholas Katzenbach był prokuratorem generalnym, podobnie jak jego dziadek. Sam John pracował jako reporter sądu karnego. To już trzecia książka tego pisarza, którą miałam przyjemność czytać i na pewno nie ostatnia.
Żona_Pigmaliona - awatar Żona_Pigmaliona
oceniła na82 lata temu
Cienie Barcelony Marc Pastor
Cienie Barcelony
Marc Pastor
Barcelona na początku dwudziestego wieku niewiele różni się od innych europejskich miast. Na ulicach króluje brud, smród i ubóstwo, a śmierć zbiera krwawe żniwo. Inspektor policji Moisès Corvo od znajomej prostytutki dowiaduje się, że w mieście grasuje potwór, który porywa dzieci. Inspektor zaczyna drążyć i szybkio zdaje sobie sprawę, że ma doczynienia z prawdziwym szaleńcem, który może mieć na koncie ponad setkę ofiar. Trudno to jednak dobrze oszacować, bo dzieci te pochodzą z najuboższych rodzin. Dla systemu nie istnieją, a według tego kryterium nie mogły też zaginąć. Sprawa staje się jeszcze bardziej podejrzana, gdy zwierzchnicy Corvo zaczynają naciskać na inspektora by zaprzestał działań i ogłosił publicznie, że nie ma żadnego potwora , a zaginięcia dzieci to tylko plotka. Jednak Moisès nie zamierza odpuscić i w końcu trafia na ślad Enriquety Martin, kobiety która zostanie nazwana wampirzycą z Barcelony. "Cienie z Barcelony" to z pewnością najbardziej mroczny i przerażający kryminał jaki dotąd czytałam. Atmosfera jest tu tak ciężka, że to aż przytłacza, a opisy morderczych praktyk przyprawiają o gęsią skórkę. Po pierwsze dlatego, że większość dokonywana była na dzieciach, a po drugie dlatego, że jak się okazuje książka powstała na podstawie prawdziwych wydarzeń. Spodobał mi się bardzo sposób narracji w powieści. Autor zastosował ciekawy wybieg i w roli narratora uniescił śmierć. Dziękuję temu uczestniczymy w wydarzeniach jakby z dystansu, a także mamy możliwość dowiedzieć się czegoś o samej wampirzycy. Śmierć bowiem krąży po Barcelonie przybierając rózne formy i rozmawia z osobami które zetknęły się z Enriquetą. "Cienie Barcelony" to pozycja zdecydowanie godna polecenia. Zaznaczam jednak, że przeznaczona jest dla czytelników o mocnych nerwach.
madame_lichon - awatar madame_lichon
ocenił na82 lata temu

Cytaty z książki Sekret w ich oczach

Więcej
Eduardo Sacheri Sekret jej oczu Zobacz więcej
Eduardo Sacheri Sekret w ich oczach Zobacz więcej
Eduardo Sacheri Sekret jej oczu Zobacz więcej
Więcej