rozwińzwiń

Focza dama

Okładka książki Focza dama autora Kathryn Harrison, 8373013296
Okładka książki Focza dama
Kathryn Harrison Wydawnictwo: Rebis Seria: Salamandra literatura piękna
213 str. 3 godz. 33 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Salamandra
Data wydania:
2003-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2003-01-01
Liczba stron:
213
Czas czytania
3 godz. 33 min.
Język:
polski
ISBN:
8373013296
Średnia ocen

5,3 5,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Focza dama w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Focza dama

Średnia ocen
5,3 / 10
44 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Focza dama

Sortuj:
avatar
363
330

Na półkach:

Rok 1915, badacz przyjeżdża na Alaskę, by tam stworzyć bazę meteorologiczną i przeprowadzać analizę pogody. Osamotniony i nie mogący się odnaleźć w społeczności odnajduje kompana w tajemniczej Aleutce, która nie mówi ani słowa. Wkrótce nawiązuje się miedzy nimi tajemnicza więź. Brzmi pięknie, prawda? Ha! Też tak myslałam. Skuszona nagromadzeniem świetnym pomysłów i ciekawych wątków wypożyczyłam książkę i... rozczarowałam się. Żeby nie było wątpliwości, spodziewałam się, że może być tu sporo romansu. Byłam na to przygotowana. Problem w tym, że to, co łączy głównego bohatera i Aleutkę to nawet nie jest miłość. To jakiś rodzaj erotycznej obsesji kolesia, który wymyślił sobie, że żeby poznać duszę kobiety trzeba to robić poprzez seks, najlepiej oralny (przepraszam za szczegóły). Zamiast spróbować się z kobietami porozumieć za pomocą chociażby tekstu, woli za pomocą części ciała (dokładnie opisanych),bo "notesy go drażnią". No cóż, mnie drażnią opisy pani Harrison, tak mocno biologiczne, że brakuje jedynie słoika z formaliną, i jej teoria, że "psychika mężczyzny jest jak k*tas".
Książka mogła być lepsza. Autorka umie pisać. Świetnie przedstawiła klimat (nie chodzi o pogodę) Alaski, opisała środowisko żyjących tam ludzi, włożyła kawał pracy w bazę merytoryczno-naukową. W doskonały sposób ukazała udrękę samotności, izolacji, psychiczne cierpienie wynikające z odcięcia od ludzi. Niestety, cała ta misterna praca została zepsuta przez przesyt obrzydliwości. Główny bohater ma jakąś manię seksualną i albo dobiera się do kolejnych kobiet, albo zabawia sam ze sobą, albo rozmyśla o swoim penisie. Powinnam mu chyba mocno współczuć, ale czułam do niego jedynie obrzydzenie. Czytając tę książkę czułam się jak kierowca na typowej polskiej drodze - jedziesz, podziwiasz piękno krajobrazu, i za chwilę dziura w asfalcie. Ogromnie zmarnowany potencjał.

Rok 1915, badacz przyjeżdża na Alaskę, by tam stworzyć bazę meteorologiczną i przeprowadzać analizę pogody. Osamotniony i nie mogący się odnaleźć w społeczności odnajduje kompana w tajemniczej Aleutce, która nie mówi ani słowa. Wkrótce nawiązuje się miedzy nimi tajemnicza więź. Brzmi pięknie, prawda? Ha! Też tak myslałam. Skuszona nagromadzeniem świetnym pomysłów i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
645
169

Na półkach: , ,

Ciężko mi cokolwiek napisać o "Foczej damie", bo nawet nie wiem co o niej myśleć. Generalnie jest to historia zakochanego szaleńczo meteorologa "zesłanego" na Alaskę. Jesteśmy świadkami jego codziennego życia, niemal walki o przetrwanie oraz jego miłostek, w zasadzie nic więcej się nie dzieje i niewiele z książki wynika.
"Foczej damie" przede wszystkim brakuje zakończenia, jakiejś puenty, wyjaśnienia czegokolwiek. Postać meteorologa jest dość... hmmm oryginalna, aczkolwiek jeszcze jakoś się broni, natomiast obiekt jego westchnień jest dla mnie totalnie niezrozumiały i niestety autorka nic a nic nie pomaga w jej zrozumieniu. Do końca nie wiadomo o co chodzi z tajemniczą milczącą Aleutką.
Niestety raczej nie jest to książka, którą będę polecała.

Ciężko mi cokolwiek napisać o "Foczej damie", bo nawet nie wiem co o niej myśleć. Generalnie jest to historia zakochanego szaleńczo meteorologa "zesłanego" na Alaskę. Jesteśmy świadkami jego codziennego życia, niemal walki o przetrwanie oraz jego miłostek, w zasadzie nic więcej się nie dzieje i niewiele z książki wynika.
"Foczej damie" przede wszystkim brakuje...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1321
61

Na półkach:

Szkoda czasu. Można się dowiedzieć jak żyją ludzie w bardzo trudnych warunkach na Alasce. I to wszystko

Szkoda czasu. Można się dowiedzieć jak żyją ludzie w bardzo trudnych warunkach na Alasce. I to wszystko

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

140 użytkowników ma tytuł Focza dama na półkach głównych
  • 85
  • 55
26 użytkowników ma tytuł Focza dama na półkach dodatkowych
  • 16
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Kathryn Harrison
Kathryn Harrison
Amerykańska pisarka. Pochodzi z rodziny o żydowskich korzeniach. Interesuje się dalekimi od USA kulturami. Napisała sześć powieści, trzy tomy wspomnień, relację z podróży, biografię. Jest także recenzentką. Mieszka w Nowym Jorku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Anioły i owady A.S. Byatt
Anioły i owady
A.S. Byatt
Do książek A.S. Byat podchodzę z pewnymi oczekiwaniami. Po lekturze „Cienia słońca”, która to książka mnie po prostu zachwyciła, czytając kolejne chcę podobnych doznań. I to właśnie jest prosta recepta wiodąca do rozczarowania. Wiem to, nie chce iść tą drogą jednak uparcie nią podążam. Dlatego nic nawet nie wspomnę o zawodzie, który spłynął na mnie na skutek nadmiernie rozbuchanych nadziei. „Anioły i owady” składają się z dwóch dość obszernych opowiadań: „Morpho Eugenii” i „Anioła małżeńskiego”. I tu właściwie mogłabym już zostać, bo czar tych wyrażeń wprost mnie zadławia i pobudza wyobraźnię do podniebnych lotów. Powtarzam te tytuły teraz i napawam się ich pięknem. No ale nie samym tytułem opowiadanie stoi. Jest też na pewno wrażenie, emocja, którą wywołuje. Ja gdzieś w połowie „Morpho Eugenii”, aż zajrzałam do biografii A.S. Byat, bo zaczęłam mieć wątpliwości, czy aby na pewno jest ona współczesną pisarką, czy też urodziła się w czasach, które opisuje. Niewiarygodnie przekonywująco weszła w epokę Wiktoriańską, zarówno tematem jak i manierą pisarską. I tu nasuwa mi się skojarzenie do Olgi Tokarczuk, obie autorki niezwykle wnikliwie przygotowują się do tematu, który poruszają w swoich utworach. I wracając Byat. Jako że idealnie wpasowała się w czasy, o których opowiada a do tego przygotowała się wręcz pedantycznie do zagadnień opisanych w „Aniołach i owadach” całość jest dość ciężkawa. Piszę to z perspektywy zwykłej zjadaczki chleba, która szczątkową wiedzę o mrówkach posiada tylko z prehistorycznych lekcji biologii, zaś o aniołach nie posiada żadnej, no może trochę z filmu „Angel-A” Luca Bessona, ale to niczego nie ułatwia;).
Nobliszka - awatar Nobliszka
oceniła na64 lata temu
Magia pogody Elizabeth Hay
Magia pogody
Elizabeth Hay
"Magia pogody" nasuwa mi na myśl połączenie prozy Jane Campion (z jej poetyckim i zmysłowym sposobem obrazowania) oraz Alice Munro, która jest dla mnie mistrzynią opisywania codzienności. Pod piórem Elizabeth Hay życie dwóch sióstr i kochanego przez nie obie mężczyzny staje się pasmem burzliwych przeżyć i niezwykłych uniesień. Pełne emocji są nie tylko chwile rozmów, zbliżeń i spotkań, które towarzyszą bohaterom przez wiele lat, ale także długie okresy wyczekiwania, tęsknoty i skupienia na codziennych, rutynowych obowiązkach. Nic w tej książce nie jest banalne, począwszy od obfitującej w wiele niespodzianek fabuły po przebogaty język, oddający niezwykle wybujałą wyobraźnię młodszej siostry i będący efektem wielkiego kunsztu autorki. W tym języku można utonąć, można go smakować jak wykwintną czekoladę, można się nim delektować od pierwszej do ostatniej strony... Mamy tu rozbudowane porównania, oryginalne metafory, personifikacje i synestezyjne opisy - zarówno niezwykłych zjawisk i przeżyć, jak i całkiem powszednich obrazków, które nabierają niezwykłości dopiero pod wpływem pióra pisarki. Mimo wielości tych środków język nie jest barokowy, a forma nie przerasta treści, co sprawia, że całość czyta się jednym tchem, niecierpliwie wyczekując zakończenia, a potem żałując, że to już ostatnia strona... Polecam wszystkim, którzy lubią niebanalne historie, pełne uroku, ale i burzliwych wstrząsów, gdyż tych ostatnich życie bohaterom nie skąpi.
allison - awatar allison
ocenił na913 lat temu
Tysiąc drzewek pomarańczowych Kathryn Harrison
Tysiąc drzewek pomarańczowych
Kathryn Harrison
To książka, po której spodziewałam się zdecydowanie więcej. Temat jest mocny, historyczne tło bardzo obiecujące, a XVII-wieczna Hiszpania, Inkwizycja, dwór królewski i losy dwóch kobiet aż proszą się o poruszającą, intensywną opowieść. Niestety — potencjał nie do końca został wykorzystany. Największym plusem tej powieści jest klimat. Autorka potrafi oddać duszną, opresyjną atmosferę epoki, pełnej strachu, religijnego fanatyzmu i braku miejsca na jakąkolwiek wolność — szczególnie dla kobiet. Motyw splatających się losów Marii Luisy i Franciski jest ciekawy i sam w sobie bardzo nośny. Są tu piękne obrazy, symbolika (drzewka, jedwab, natura kontra przemoc systemu) i momenty, które naprawdę przyciągają uwagę. Problem pojawia się jednak w prowadzeniu historii. Miałam wrażenie, że książka momentami bardziej opowiada o wydarzeniach, niż pozwala je przeżyć. Emocje, które powinny uderzać z pełną siłą — często zostają tylko zarysowane. Brakuje głębi w relacjach, większego wejścia w psychikę bohaterek, przez co trudno było mi się z nimi naprawdę związać emocjonalnie. Również tempo bywa nierówne. Niektóre fragmenty są rozwlekłe, inne — aż proszą się o rozwinięcie, ale kończą się zbyt szybko. Przez to całość czyta się poprawnie, chwilami z zainteresowaniem, ale bez tego „czegoś”, co sprawia, że książka zostaje w głowie na dłużej. To nie jest zła powieść. Jest poprawna, momentami ładnie napisana, z ciekawym tłem historycznym. Ale przy tak mocnym temacie liczyłam na więcej emocji, więcej ciężaru i większe zaangażowanie czytelnika. 6/10 — za klimat i pomysł. Dla osób lubiących powieści historyczne może być interesująca, ale jeśli ktoś oczekuje naprawdę poruszającej, intensywnej historii, może poczuć niedosyt.
Antares - awatar Antares
ocenił na61 miesiąc temu
Wariatki Chantal Delsol
Wariatki
Chantal Delsol
Czasami tak bywa. Czasami napotykamy na swojej drodze istotę wyjątkową, tak piękną, że aż stajemy w miejscu i odwracamy za nią głowę. Kompletnie nam w niej zawróciła. Ale później, kiedy zaczynamy ją lepiej poznawać, okazuje się, że poza atrakcyjną powłoką ma też wady. I to takie, które sprawiają, że przestaje nam się tak bardzo podobać. Choć wizualnie wciąż jest piękna, zwyczajnie już nas nie interesuje. Czasami tak bywa. Tak właśnie stało się z tą książką. Skusiła mnie tytułem, opisem z przodu („Opowieść o kobietach obdarzonych szczyptą szaleństwa”) oraz treścią na tylnej okładce. Być może moje rozczarowanie jest tak duże, bo nastawiałam się na historię odważnych, niezależnych kobiet, które nie boją się sięgać po swoje mimo trudności, kłód rzucanych pod nogi przez czasy, patriarchat etc. A wyszło... No, nie do końca tak, jak sobie wyobrażałam. Fabuła „Wariatek” jest prowadzona niespiesznie. Czuć dystans, jakby była pokryta kurzem. Trochę mi się przez to kojarzy z japońskimi dziełami, z którymi miałam kontakt, ale nie chciałabym nikogo wprowadzać w błąd tą sugestią. Po prostu... tak mi się kojarzy. Ale nie dziwne, wszak to opowieść o życiu kilku kobiet z jednej rodziny. Zaczyna się w czasach okołowojennych, od prababki. A nawet praprababki, gdyby się uprzeć. Na początku byłam zachwycona. Urzekła mnie postać Julii, która powoli, spokojnie, w bardzo przemyślany sposób wydzierała swoje życie z ram ustalonych przez rodzinę. Robiła to skutecznie, na tyle, na ile mogła. Nawet w dojrzałym wieku musiała pogodzić się z tym, że jako (tylko) kobieta ciągle jest na gorszej pozycji. Przykład? Nie mogła dostać rodzinnego obrazu w ramach spadku, bo tego typu pamiątki dziedziczą wyłącznie mężczyźni. A ona, pomimo upływu lat, wciąż była na cenzurowanym za to, że odważyła się kiedyś żyć inaczej. Początek poświęcony Julii mnie oczarował (i zasmucił, ale takie były czasy). Za to kolejne bohaterki budziły coraz większy grymas na mojej twarzy. Albo ustępowały miejsca mniej zdolnym i bardzo zakompleksionym przez to mężom, albo zwracały uwagę na osobniki, które powinny mieć nad głową wielki czerwony neon „Uciekaj od niego!” Najbardziej drażniły mnie chyba te, którym nie zależało. Na swoim szczęściu, na swoim talencie, na niczym. Kompletnie ich nie rozumiałam. Męscy bohaterowie, którzy przewinęli się przez „Wariatki”, byli za mało albo za bardzo. Wpisani (wręcz wdrukowani) w konwenanse, żywcem wyjęci z szablonu albo rozedrgani, uciekający przed życiem, niedostosowani. Nawet jeśli kochali, to z daleka – bo proza życia zabija namiętność. Zaczynałam urzeczona, a kończyłam, żeby doczytać. Jednocześnie chcę podkreślić, że cały czas uważam dzieło Chantal Delsol za kawał dobrej literatury. Jest pięknie pisane, choć trochę niedzisiejszo, więc nie każdemu będzie odpowiadać. Po prostu... to przystojny mężczyzna, który zawrócił mi w głowie, a później zniechęcił charakterem.
KenG - awatar KenG
ocenił na73 lata temu
Mary Reilly Valerie Martin
Mary Reilly
Valerie Martin
Retelling "Doktora Jekylla i Pana Hyde’a" opowiedziany w formie pamiętników spisanych przez tytułową bohaterkę, młodą służącą pracującą w domu Jekylla. Parę tygodni temu TVP Kultura przypomniała ekranizację tej powieści. Niestety, natrafiłam tylko na urywek, obiecałam sobie jednak obejrzeć film w całości, zaś przed seansem sięgnąć po literacki pierwowzór. "Mary Reilly" należy do tych bardzo rzadkich retellingów/fanfików klasyki, które znacznie przewyższają wartością literacką powieść, do której nawiązują. "Doktora Jekylla..." recenzowałam już kiedyś na LC i powtórzę teraz to samo, co wówczas pisałam: chociaż doceniam nowatorski pomysł, to niestety, w dzisiejszych czasach styl Stevensona czyni z tej książki niemiłosierną ramotę. Pani Martin ma znacznie lepsze pióro i nie musiała się zbytnio wysilać, by stworzyć dojrzałą, realistyczną prozę, nie tylko świetnie portretującą życie służby u schyłku epoki wiktoriańskiej, ale też lepiej przedstawiającą postać samego Jekylla. Przyznam jednak, że paru rzeczy mi w tej pozycji brakowało. Przede wszystkim dusznego, gotyckiego klimatu, który, jak zdążyłam zauważyć, miała ekranizacja. Inaczej został przedstawiony wątek miłosny – w filmie już po obejrzeniu paru minut można się było zorientować, że będzie stanowił główną siłę napędową, w powieści pozostał całkowicie w sferze platonicznej i mam wrażenie, że ucierpiał przez to dramatyzm książki - cały czas podczas lektury spodziewałam się naprawdę dramatycznego finału, który koniec końców nie nastąpił. Z tego względu moja ocena to tylko "dobra", gdyby fabuła była bardziej wyrazista, dałabym pewnie bdb. Mimo to, uważam "Mary Reilly" za ciekawą pozycję, godną polecenia, zwłaszcza dla fanów opowieści o życiu służby, jak "Służące do wszystkiego", czy (stricte brytyjskich) "Downton Abbey" albo "Schodami w górę, schodami w dół". Wielka szkoda, że zarówno powieść Martin, jak i film z Malkovichem i Roberts zostały niemal całkowicie zapomniane.
Vampiress - awatar Vampiress
ocenił na73 miesiące temu
Mądre dzieci Angela Carter
Mądre dzieci
Angela Carter
„Mądry ojciec, który zna własne dzieci” – to z Szekspira. Ale może to dzieci są mądre, gdy znają własnego ojca? Dora i Nora, 75-letnie tancerki rewiowe, zostają zaproszone na ojcowskie urodziny – tatusiowi ma stuknąć setka. Wydarzenie to nie byle jakie także dlatego, że jubilat dotychczas ledwie uznawał przynależność swoich dwóch latorośli do znakomitego rodu Hazardów (mówiąc wprost – zmył się tuż po chwili miłosnej nierozwagi i zostawił dzieciaki same na trzy ćwierćwiecza). Zaproszone towarzystwo też ma być ciekawe – stadko dziwaków z show-biznesowego światka, w którym Hazardowie obracają się od pokoleń. Na co dzień ekscentryczne siostry swój czas spędzają na doglądaniu kotów, piciu herbaty (lub czegoś mocniejszego, a jakże) i strojeniu się w kreacje duszące naftalinowym smrodkiem. Przede wszystkim jednak na wspominkach – i to jakich! Dziecięce marzenia o karierze, Hollywoodzki blichtr, skomplikowane miłosne roszady członków rodziny. Wszystkie role obsadzone prawdziwymi oryginałami, scenarzysta nie szczędzi żarcików, a każde ze wspomnień prowadzi nas ku spektakularnemu urodzinowemu finałowi. Carter ma wyjątkowy talent do wtłaczania smutnych ludzkich losów w przezabawną scenografię. Jest bezpruderyjna, czasem kokieteryjnie wulgarna, a przy tym szalenie sprytna. Tworząc kronikę Hazardów, magluje Szekspira na wszelkie możliwe sposoby – pożycza bliźnięta z „Komedii omyłek”, rękami pradziadka popełnia otellowską zbrodnię, na głowę papy nakłada koronę Króla Leara. Jednocześnie prowadzi nas przez przełom XIX i XX wieku, od desek teatru aż po tandetne teleturnieje i robi to z takim urokiem, że nie sposób się oderwać.
Histeria Oka - awatar Histeria Oka
oceniła na79 miesięcy temu
Brick Lane Monica Ali
Brick Lane
Monica Ali
Nazneen, dziewczyna z bengalskiej wioski zostaje przez ojca wydana za mąż za starszego o dwadzieścia lat Indusa, żyjącego w Londynie. Zamknięta w czterech ścianach, nie znająca ani słowa po angielsku Nazneen czuje się w Londynie zagubiona. Tęskni za Hasiną, siostrą, która uciekłszy z domu z mężczyzną, nie radzi sobie w stolicy Bangladeszu Dhakce. Mąż - w jej oczach wiekowy grubas, który lubi ją pouczać - budzi w niej obrzydzenie. Czas i narodziny córek - Shahany i Bibi - pomagają jej oswoić się z Anglią, znaleźć swoje miejsce i pracę w muzułmańskiej dzielnicy Londynu. Rosnący w niej spokój burzy pojawienie się młodziutkiego Karima... W swoim czasie w studyjnym kinie (tylko trzy osoby na widowni) poruszona obejrzałam historię Nazneen na ekranie. Stąd zaciekawienie powieścią. Monica Ali napisała ją zabawnym, obrazowym językiem. Widzę przed sobą to chwytające za serce piękno ziemi bengalskiej - zieleń ryżowisk, brąz bawołów, klucze ptaków na niebie - to to brzydotę obłupanych, obdrapanych z farby mieszkań bagladeskiej dzielnicy Londynu. Podobnie przed moimi oczyma przesuwa się sugestywnie odmalowana plejada bohaterów: dojrzewająca w swej kobiecości Nazveen, jej mąż filozof-nieudacznik Chanu, nieszczęśliwy w małżeństwie dr...wyzwolona dzięki śmierci męża przyjaciółka Razia i dzieci Nazveen: synek Ruku i córki Shahana i Bibi. Tę opowieść przeżywa się w dwóch płaszczyznach czasowych: obecnego życia emigrantów w Londynie i Bangladeszu wyłanianego z przeszłości mocą wspomnień bohaterki. Często dramatycznych jak historia Makku Pagle, człowieka z parasolem i nosem w książce wyłowionego pewnego dnia ze studni. Ale i zabawnych w obrazach np golibrody pod figowcem, którego miejsce pracy staje się rodzajem klubu dyskusyjnego dla mężczyzn ze wsi. Przyjmują oni jego werdykt w spornych sprawach jako decyzję ostateczną. Bohaterka najbardziej przeżywa historię małżeństwa swoich rodziców, w postaci matki szuka klucza do swojej tożsamości,siebie jako kobiety, matki i zony. Mierząc się z głoszona przez matkę postawą świętej pokory, przyjmowania cierpienia z fatalizmem iw milczeniu. Ale i stawiając przed sobą znak zapytania, jakim jest dla niej ostatni wybór matki - jej pierwszy akt wolności. Czytając tę książkę jesteśmy w Londynie, w zamkniętym świecie muzułmańskich emigrantów - może jak ja znacie go z "Map dla zagubionych kochanków" Nadeema Aslama? - jak i w Bangladesz, poznawanym z niegramatycznych listów ukochanej siostry bohaterki, Hasiny. Ten jawi nam się pod postacią brutalnego świata, w którym przeznaczeniem kobiety niewykształconej i niechronionej przez męża często bywa prostytucja. Trudno się dziwić, ze córki bohaterki wzbraniają się przed wyjazdem do Bangladeszu. To, co dla ich ojca jest powrotem, dla nich jest opuszczeniem tego, co swojskie i wyprawa w obcość, straszącą je perspektywą wczesnego zamążpójścia i brakiem np papieru toaletowego. Decyzja emigracji oznacza jednocześnie decyzje wykorzenienia dzieci z kultury przodków. By żyć w Anglii muszą tu zapuścić korzenie. Pozostając jednocześnie rozdartym, bo nie należąc już do Azji, żyją w Londynie w bangladeskim getcie w dzielnicy, której główną ulicą jest tytułowy Brick Lane. Życie w azjatyckim getcie okazuje się jednak dla głównej bohaterki szansą na zmianę, na niezależność, której brakowałoby jej w ojczyźnie. Książka budzi we mnie refleksje nad tym, skąd przychodzimy, jakie są nasze korzenie, jaki wpływ na nasze związki ma małżeństwo rodziców, w czym chcemy się, jako kobiety upodabniać do naszych, matek, w czym chcemy inaczej wybierać. Uwagę zwraca też zmienność, z jaką możemy widzieć ludzi. Czasem być może nie zauważając zmiany. Z początku mąż budzi w bohaterce obrzydzenie. Pokazywany jest w ten sposób,że dzielimy z nią te uczucia. Z czasem powoli pojawia się w niej zrozumienie dla niego, a wraz ze zrozumieniem, nawet czułość i pewien podziw. Pokrzepiająca zmiana. Inną sprawą jest los emigranta. Jeśli nie znamy tego z własnych doświadczeń, to przeżywamy rozdarcie naszych przyjaciół. Widzimy ich w lecie, w święta, czujemy, jak tęsknią, jak my tęsknimy za nimi. Widzimy ból zostawionych tu czasem rodziców, czasem dzieci, w przypadku bohaterki – siostry. Rozumiejąc, że tam brakuje im tu, a tu tam. I gdzie jest tu, a gdzie tam? Kopia postu na mojej stronie nietylkoindie.pl
Tamanna - awatar Tamanna
oceniła na610 lat temu
Dziewczyna z wybrzeża Pramoedya Ananta Toer
Dziewczyna z wybrzeża
Pramoedya Ananta Toer
Przed rozpoczęciem czytania danej książki z reguły nie czytam treści. Tzn. czytam tylko w przypadku polskich pisarzy, z reguły rezygnując z lektury. Natomiast każdy nasz przekład dzieł azjatyckich, afrykańskich, karaibskich, afroamerykańskich biorę w ciemno! Zawiodę się (co zdarza się niezmiernie rzadko) to trudno. Ale ileż jest przyjemności gdy książka okazuje się naprawdę bardzo dobra. Moje wewnętrzne zadowolenie psuje wtedy tylko świadomość tego, że olbrzymia część polskich czytelników zasypywana jest błyszczakami typu Coben, Grisham, Koontz czy Nora Roberts, niewielu ma szansę zwrócić uwagę na dzieła pisarzy nieanglosaskich. Ale wracając do początku mej opinii - nie czytam streszczeń i jak się okazało w przypadku "Dziewczyny z wybrzeża" był to strzał w dziesiątkę! Bo epilog spowodował, że zmieniłem swoją ocenę książki z 9 na 10! Cała historia dziewczyny z nadmorskiej wioski jest bardzo ciekawa. Momentami może nieco sztampowa, ale gdy poznamy koniec... no właśnie, nie ma co mówić, po prostu spojrzymy na to nieco inaczej. Lecz to jedynie w przypadku gdy wpierw nie przeczyta się o czym jest książka, bo niestety spece z wydawnictwa musieli wtrącić kilka niepotrzebnych zdań na okładce. Tak czy owak, nie dziwi mnie, że Pramoedya Ananta Toer (czyt. Tur) był swego czasu poważnym kandydatem do zgarnięcia Literackiej Nagrody Nobla. Nie zgarnął, ale i tak zasłużenie nazywany jest najlepszym indonezyjskim pisarzem współczesnym. Lektura obowiązkowa dla wszystkich świadomych czytelników. Wielbiciele błyszczaków mogą sobie darować :)
takisobiejac - awatar takisobiejac
ocenił na1012 lat temu

Cytaty z książki Focza dama

Więcej
Kathryn Harrison Focza dama Zobacz więcej
Więcej